Dodaj do ulubionych

maminsynek?

26.01.06, 10:11
Mam 26 lat. Myśle ze powaznie mysle o zyciu, jestem całkiem do "rzeczy" mam w
miare dobrą pracę, potrafię utrzymać się i dzięki temu rok temu moglam
wyprowadzic sie od rodziców, chetnie założyłabym juz rodzinę.
Chodzę z moim kochaniem o 10 lat starszym już 6 lat. Był bardzo związany z
rodzicami, a po śmierci (rok temu) ojca jeszcze bardziej zwiazał się ze swą
mamą.
Moje plany były takie- wyprowadzam sie od rodzicow, wspolnie mieszkamy,
urzadzamy się i po roku pobieramy sie.
Tymczasem wyglada to tak- jestem sama, czekam na niego, on prosi mnie zebysmy
przesiadywali z jego mama i wtedy jest najszczesliwszy, a ja wole spotykac
sie ze zanajomymi albo byc tylko z nim. nIE ANGAZUJE SIE W URZADZANIE
MIESZKANIA (CALY CZAS MOWIE ZE JEST NASE WSPOLNE, nie chce rozmawiac o
planach na przyszłość, o dzieciach.
Jestem zakochana wiec przy nim jestem bardzo szczesliwa.
Kiedy nie ma go przy mnie wlacza sie rozsadek i to co inni mowia -
"wykorzystuje Cie""pasozyuje na Tobie", "maminsynek".
Pół roku temu przyzywałam kryzys w naszym zwiazku i spojrzałam na innych
mężczyzn i od razu oświadczył mi się całkiem konkretny (inteligentny,
niezalezny emocjonalnie i spolecznie, sympatyczny mężczyzna). Oczywiscie o
wszystkim powiedzialam i rezultat byl taki- wiecej czasu ze mna, wspolne
noce, kolacje przy swiecach. Ale nadal nie przeprowadził sie do nas
calkowicie, iega rao na sniadanko do mamusi, mamusia kupuje mu skarpetki,
majtki, ubrania, po pracy wraca do mamy na obiadek i widujemy sie wieczorem.
Ufff, Bardzo długi wywód- prosze o racjonalne wypowiedzi i komentarze moze
cos mi sie rozjasni.
Obserwuj wątek
    • gumis82 Re: maminsynek? 26.01.06, 10:15
      Maminsynek, współczuje. Postaw sprawe jasno, albo sie calkiem wyprowadza do
      ciebie albo niech do konca zycia bedzie sobie mieszkał z mamusia .
    • gumis82 Re: maminsynek? 26.01.06, 10:17
      poza tym piszeszz e jest 6 lat starszy czyli ma 32 lata, to cos to jest
      nienormalne zeby tak sie zachowywał, rozumiem, żal ze mama sama itd ale bez
      przesady... zastanów sie szybko i uciekaj gdzie pieprz rośnie, bo nie bedziesz
      miała faceta ani męża, tylko faceta z mamusia zawsze
      • varia1 Re: maminsynek? 26.01.06, 10:50
        nie, ona pisze, że on jest o 10 lat starszy!, a są razem od 6 lat

        Maminsynek.

        Będzie bolało - zażądaj jakiejś deklaracji - 6 lat to kawał czasu.
        Oczywiście przygotuj się na rozpacz, że każesz mu wybierać między tobą a mamusią
        Nie każ mu wybierać, raczej poddaj w wątpliwość jego dojrzałość.
        Jeśli on ma 36 lat i nadal głównie spędza czas z mamusią , to zastanów się czy ty jesteś gotowa wpuścić jego mamusię pod swoją kołderkę, bo na to się zapowiada, jak zamieszkacie razem lub się pobierzecie
        Dlaczego nie przyjęłaś oświadczyn tamtego mężczyzny? Bo zdaje się, wpłynęły na ciebie dowartościowująco:)



        • gumis82 Re: maminsynek? 26.01.06, 10:59
          no to jeszcze gorzej jak ma 36 lat a zachowuje sie jak dzidzius z przedszkola.
          Oczywiscie nikt nie mowi zeby zerwał kontakt z mama, tylko traktowal jak każdy
          normalny facet w tym wieku.
          • kaaarolinkaa Re: maminsynek? 26.01.06, 11:07
            oczywiscie-niech ja odwiedza ale wyraznie rozgraniczy swoje zycie domowe od
            mamusi...jeju ale palant...
        • bpbeatrice Re: maminsynek? 26.01.06, 11:50
          Serce mówi tak ( czuły, wrażliwy, "skoro kocha matkę to tak samo będzie kochał
          mnie") rozsądek mówi zastanów się. Czuje się z nim bardziej jak dziewczynka niz
          kobieta, bardziej jak mężczyzna ( z reguły to ja podejmuje wszelkie decyzje).
          W przypadku mężczyzny od oświadczyn było odwrotnie Serce wahało się a poza tym
          wszelke sfery fizyczne, społeczne racjonalne- były na Tak. Czułam się 150%
          kobietą.
          Czy można mieć wszystko?
          • varia1 Re: maminsynek? 26.01.06, 12:15
            Nie można mieć wszystkiego:(
            Jeśli chodzi o to uczucie do matki, to ono jest piękne, świadczy o wielkiej wrażliwości, ale - jak sama piszesz, czy Ty chcesz być mężczyną w tym związku?

            Niestety, nawet jeśli się uda go odkleić od mamusi, to ty będziesz musiała przez resztę życia kupowac mu gacie.
            Miłość to wielka rzecz - ale czy jesteś na to gotowa?
            • bpbeatrice Re: maminsynek? 26.01.06, 12:29
              Dzięki za komentarze, zwłaszcza za Twoje Varia. Wszelkie wypowiedzi są dla mnie
              bardzo ważne. Oczywiście najlepiej rozwiązywać problemy z najbardziej
              zaintresowanym, ale dzięki Wam mogę spojrzeć na sprawę bez emocji, trochę z
              dystansu. Na pewno muszę jeszcze kilka rzeczy przemyśleć.
              • varia1 Re: maminsynek? 26.01.06, 12:38
                Powodzenia, jak będziesz miała ochotę pogadać, to daj znać na gazetowego maila :)
                Varia-tka
          • kaaarolinkaa Re: maminsynek? 26.01.06, 12:49
            moj ojciec kochal swoja mamusie takz e codzennie do neij latal i jakby mogl to
            by z nai mieszkal do konca zycia bo ona mu zycie umilala a mojej mamy nie
            kochal.Wiec to nie jest regula.
    • olimpia01 Re: maminsynek? 26.01.06, 15:09
      Namyśl sie dziewczyno póki jeszcze masz czas! Ja mam męża maminsynka i powiadam
      ci nie jest lekko... Tylko u mnie jest to przypadek "lekki" tzn. Teściowa jest
      zaborcza w stosunku do syna a on się temu biernie poddał z lenistwa lub z
      wygody a może dla świętego spokoju? Teraz mu prostuję światopogląd, że można
      podejmować decyzje samodzielnie, że można inaczej.
      Jestęmsy po ślubie a jego matka nadal płaci mu za mieszkanie i telefon, robi
      zakupy i przynosi, sprząta w domu, myje mu samochód, gotuje i przywozi obiady a
      nawet chodzi z nim na wizyty do lekarza i także kupuje ubrania! Jest
      wszechobecna i wszechwiedząca ;) Jest jak dwutlenek węgla - więc zaczynamy się
      dusić ...
      • bpbeatrice Re: maminsynek? 26.01.06, 20:53
        Nieźle Olimpia, faktycznie może być tak źle?
        W moim przypadku wczesniej mi nie przeszkadzalo takie zachowanie mojego
        chlopaka ( moglam czerpac z tego roznego typu profity typu: ponarzekac sobie,
        byc samowystarczalna pewna siebie kobieta), teraz mi przeszkadza ( dojrzalam i
        inaczej spogladam na swiat, innych rzeczy oczekuje) wiec rozmawiam z nim, pisze
        na forum, i chce wplynac na niego, aby dorosnął i stał się mężczyzną a nie
        synusiem. Sama mam braci w jego wieku ktorzy od lat są samodzielni, pewni
        siebie, przebojowi, otaczaja sie pieknymi kobietami, ktore czesto zmieniaja.
        Tak sobie teraz pomyslalam ze dlatego jestem z nim, bo jest delikatny, czuły,
        wrazliwy, nie patrzy za innymi kobietami poza swoja mama?.
        Co
        • olimpia01 Re: maminsynek? 27.01.06, 12:07
          Nie wiem jaka jest twoja przyszła teściowa czy jest typem zaborcy czy też
          manipulantką, która wzbudza litość u swego syna czy stosuje szantaż emocjonalny
          a może jest normalną kobietą tylko jej syn a twój chłpak woli nadal pozostać
          dzieckiem niż dorosłym mężczyzną ? Przyjżyj się ich relacjom. Ty jesteś silna i
          samodzielna i może przy takiej kobiecie jak ty samowystarczalnej on czuje się
          bezpiecznie - jak u mamy...?
          A gdybyś stała się nagle słaba i bezradna? Może wzbudziłabyś w nim instynkt
          głowy rodziny i wreszcie urosłyby mu ja..a ;)?
      • izabella68 Re: ja mam takiego 27.01.06, 13:34
        od 15 lat. Zastanawiałam się czesto dlaczego, czy jestem az taka masochistką? a
        może mam kompleksy bo jak to sobie wytłumaczyć. W końcu stwierdziłam że mozliwe
        że chciałam miec faceta delikatnego, który potrafi okazac uczucie, mówic
        pięknie o miłości. Bo tacy sa właśnie mamisynki. Mój ojciec jest twardym
        facetem któy potrafi podejmować decyzje.
        No a ja, no cóż, to ja jestem mężczyzną w tym związku nie dlatego że tak
        chciałam, dlatego że musiałam.
        Moja tesciowa do tej pory załatwia mu lekarza, kupuje itp a ma już 70 lat.
        powoli nawet nie ma siły zająć sie tym wszystki, i co tu dużo mówic to ja w
        końcu po tylu latach zaczynam w końcu sama podejmować decyzje. Chociaż jeszcze
        pare miesięcy temu podbużyła swojego syna co do pewnej sprawy i niestety
        musiałam zrezygnować z planów, które zreszta podjęliśmy wczesniej wspólnie.
        Do autorki wątku:
        zastanów się cz Ty naprawdę chcesz takiego życia??
        tacy faceci nigdy niedojrzewają emocjonalnie, porozmawiaj z pierwszym lepszym
        psychiatrą ja tak zrobiłam. Wyjasni Ci te zasady.
        pozdr.
    • sipu Re: maminsynek? 26.01.06, 21:10
      A ja mam dla Ciebie smutną prawdę :( Rozmowy nic nie dadzą- może "odpępni" się
      na pare dni a potem wszystko wróci do normy.
      Ja to przerabiałam :(
      Po prostu musisz się zastanowić czy kochasz go na tyle aby tolerować jego
      "maminsynkowatość" ;) a co za tym idzie wszędobylską ukochaną teściową albo
      definitywnie zakończ związek.
      Pozdrawiam.
    • triss_merigold6 Re: maminsynek? 27.01.06, 12:42
      Jeśli dotąd mamusia jest number one to już tak zostanie.
      Gdybyście razem zamieszkali mamusia będzie co drugi dzień mieć stan
      przedzawałowy albo przynajmniej zgagę.
      Współczuję ale czas się uwolnić.
      • jbl4 Re: maminsynek? 29.01.06, 02:32
        mam dla Ciebie zle wiesci .. wg mojego doswiadczenia, wada "genetyczno-nabyta
        zwana maminsykowatoscia" jest nieuleczalna. Jesli jestes madra, wrazliwa,
        inteligentna dziewczyna to szkoda i czasu i Twojego zycia /zdrowia/. I nawet
        jesli Ci sie uda wymusic na nim przeprowadzke do Ciebie - niczego to nie zmieni.
        Ja mialam faceta sporo lat i powiem, ze nieodcieta pepowina matki potrafi
        zniszczyc wszystko. Po prostu przez lata wspolnego zycia dwojga ludzi sa i
        problemy - jesli TY dla niego a ON dla Ciebie nie bedziecie najblizszymi
        osobami - zapomnij ze zwiazek bedzie szczesliwy i satysfakcjonujacy dla Ciebie.
        Mam meza, ktory mieszkal bardzo dlugo z rodzicami. Obawialam sie wlasnie tej
        wspomnianej zaleznosci jego, ale niczego takiego nie ma. Jest niezaleznym
        dojrzalym mezczyzna. Znajdziesz takiego i Ty zycze Ci powodzenia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka