carmella
18.02.03, 22:51
jakos tak mi zle na zoladku. Myslalam, ze moze jakas niestrawnosc lub cos w
tym rodzaju na poczatku. Ale teraz mysle, ze to moze z przyczyn stresowych.
Niby nic nade mna nie wisi, takiego "na juz". Ale jednak w srodku kotluja sie
mysli, "dolki" ktore staram sie usuwac w kat (widocznie nie wylatuja z mojej
glowy tak zupelnie tylko sie czaja gdzies w glebi), rozmowy ktore chce
przeprowadzic, ale ON nie m nastroju itd...
Czy znacie jakies sposoby na rozladowaie takiego wewnetrznego, schowanego
gdzes gleboko napiecia.
Znacie jakies "polepszacze" nastroju??Wiem, ze jest cos takiego jak deprim,
ale on ma w skladzie dziurawiec, a to z kolei gryzie sie z pigukami anty :((
Moze jest jeszcze cos???