alanis11
08.02.07, 15:46
Rozchoruje sie powaznie , jestem zgnebiona ,zestresowana ,zle spie ,wyglądam
coraz gorzej, wszystko przez prace ,przez ludzi z ktorymi pracuje od niedawna
w jednym z urzedów.W tym biurze ludzie generalnie sie obgadują za to sa mili
w oczy , nigdy nie widziałam takiej obłudy.Na mnie wieszają psy , mówią takie
rzeczy ze włos sie na głowie jezy , szeptajac do siebie po katach , jednak na
tak małej przestrzeni niestety wszystko dociera do mnie mimo uszu, nie da sie
inaczej,probowalam olac ale tak sie nie da zwłaszcza ze upatrzyła sobie mnie
jedna osoba ktora nakreciła całe biuro przeciw mnie , gnebi mnie bardzo
zrecznie i dyskretnie cały czas za mna chodzi kontroluje, potrafi raz na 6
minut przechodzic koło mnie gdziekowlwiek sie nie znajduje pod smiesznym
pretekstem ,patrzyc co robie a pozniej obgadywac i szydzic, nakreciła całe
biuro przeciwko mnie kolejna pani zaczyna sie bawic w ten sposob ( dzisiaj
obliczyłam ze niemal 80% czasu pracy poswiecja na chodzenie !!!) , nikt nie
zostawia na mnie słuchej nitki.Mam prace umysłową ktora wymaga skupienia ,
dokładnosci, nie potrafie normalnie ,sprawnie pracować, jestem spieta robi mi
sie slabo ,nie umiem sie skoncentrowac na tym co robie w wyniku czego sie
platam i myle a oni maja atrakcje i donoszą do kierownika.Kilka razy wpuscili
mnie przy szefowej w maliny zestresowana wyszlam na idiotke.I tak jest
codziennie.Nikt nigdy nie zrocił mi oficjalnie uwagi ze ma do mnie
zastrzezenia wszystko poza plecami.Juz nie wyrabiam psychicznie , nie umiem
pracowac, jest coraz gorzej.Nie wiedzialam jak mam sie zachowywac wycofalam
sie z jakichkolwiek kontaktów, nie umiałam bawic sie z nimi w ich gre
obłudnie słodzic i robic koło dupy jest chłod dystans i teraz mnie bardzo
umiejetnie gnebią.Wysłuchuje za plecami jak marnuje sie etat tyle ze moje
stanowisko jest refundowane poniewaz mam grupe inwalidzką.Chorowalam na raka
musze prowadzic oszczedny tryb zycia , dbac o siebie ,jak najmniej sie
stresowac a ta sytuacja mnie wykancza ,ile ja tak pociągne?Marze zeby zmienic
prace ale tu zaczyna sie presja rodziny ktorej sie wydaje ze praca urzednika
to wygrany los na loterii, nie chcą słyszec o tym ze miałabym z pracy
zrezygnowac, wypominaja mi ze jestem slaba , cienka psychicznie ze wszedzie
jest bagno , ze takiej swietnej pracy juz nie znajde , ze powinnam zacisnac
zeby i trwac w tym przec do przodu olac ( łatwo powiedziec)