08.03.07, 14:46
jakie macie relacje z sasiadami... bo ja mam takie wrazenie: jak pobylam
sobie troche w Hamburgu to tam az kipialo od sasiedzkich pogaduszek,
imprezuszek, czy juz nie wspomne o zwyklych usmiechach do siebie na klatce..
bez slowa. Dlaczego a wawie jak mijam sasiadke z gory to nie patrzy mi w oczy
i tylko baknie pod nosem dzindybry.. co wlasciwie brzmi jak spie..j.
Wszysce maja szczelnie pozaslaniane okna!! tylko my bez zaluzjii i firanek
chodzimy w majtkach po domu.. a fee ..ochyda. jak tak mozna?
Obserwuj wątek
    • c_y_n_i_k Re: sasiedzi 08.03.07, 14:59
      No i chyba wsadziłaś kij w mrowisko. :)
      Temat straszny.
      Nasze zachowania sąsiedzkie, to dokładna manifestacja naszej natury; naszego
      uspołecznienia. Jaki mamy stosunek do innych osób z naszego otoczenia to my już
      wiemy. :) Jesteśmy SUPER: zawistni, podejrzliwi, wścibscy, egoistyczni,
      zarozumiali itd. Gdzie tu miejsce na uśmiech i chęć wspólnego "zrobienia"
      czegokolwiek? Toż to wymagałoby chyba znajdowania się w stanie permanentnej
      schizofrenii. :)
      Ja ogromnie żałuję, że żyję wśród takich "nas".
      Może przesadzam, nie wszyscy są tacy, ale chciałbym żeby grono tych normalnych
      było liczniejsze.
      • 1jaga Re: sasiedzi 10.03.07, 19:04
        Przenieś się na Muranów. Tu ludzie są normalni. :)
        • 1jaga Re: sasiedzi 10.03.07, 19:29
          Powiśle też podobno jest w porządku.
    • kit_kat_chunky Re: sasiedzi 08.03.07, 14:59
      oooo, mam taką jedną jędzę (młoda i juz jędza, tak ze 30lat ma), która zabija mnie wzrokiem haha
      cała klatka odpowiada na moje dzień dobry, nawet ciesząca się złą opiią baba, która jeszcze kiedyś odgrywała wielce naburmuszoną jest bardziej uprzejma, no cóż zapewne komleksy jakieś..
      hehe
      nie to nie - nikt jej nie zmusza, ale ja zostałam wychowana na uprzejmą osobę, jesli chodzi o takie sprawy, jak minimalny kontakt "dzień dobry - dzień dobry" z ludź , z którymi mieszkam w jednej klatce, gdzie jest 15 mieszkań...i mijamy sie często..
      • kryskaedka Re: sasiedzi 08.03.07, 15:06
        ale to oznacza ze tylko nieliczni czuja radosc z zycia i usmiechem ją posylaja
        innym? cz ta komuna zabila w nas/w nich otwartosc i musi wymrzeć pewne
        pokolenie aby mozna bylo sobie pogadac ..pierdu pierdu ..na ulicy z nieznajomym
        do konca sasiadem?
        • c_y_n_i_k Re: sasiedzi 08.03.07, 15:11
          Myślę, że to nie tylko tzw. komuna.
          Nasza małość wynika chyba jeszcze z innych powodów, poprzedni ustrój tylko
          pogłębił tą przypadłość, a postępujący rozwój cywilizacyjny dodatkowo
          przeszkadza - społeczeństwo ulega atomizacji, jednostki podlegają alienacji.
          Kiepska sprawa. :(
          • kryskaedka Re: sasiedzi 08.03.07, 15:20
            no tak.. ale skad ta alienacja, przeciez czlowiek naturalnie dazy do
            integracji i z innymi osobnikami.ja tam bede patrzec im w oczy z usmiechem:).
            niech sobie mysla ze jestem zboczona a co tam.. he..he.:)
            • c_y_n_i_k Re: sasiedzi 08.03.07, 15:22
              Żeby tylko takie objawy zboczenia były... :)
              • lila122 Re: sasiedzi 09.03.07, 00:56
                ...no,a co myslicie o takich sasiadach,ktorzy sie klaniaja mezowi,a zonie
                nie????Czego to sa objawy?
                • mazur39 a mąż na stanowisku? 09.03.07, 07:42
                  • lila122 Re: a mąż na stanowisku? 09.03.07, 10:52
                    Wtedy jeszcze nie,a juz byly problemy.Nie rozumiem.
                    • kryskaedka Re: a mąż na stanowisku? 09.03.07, 11:01
                      no bo jak na stanowisku to ma kase i atrakcyjny jest!!!
                • 1jaga Re: sasiedzi 10.03.07, 19:07
                  Ja miała inny problem, jak sąsiedzi się za mocno kłaniali samotnie mieszkającej
                  sąsiadce. Musiałam zabiegać o względy sąsiadek, żeby nie byc "blokową
                  lafiryndą". A to Oni się kłaniali.
    • yesamin Re: sasiedzi 09.03.07, 12:24
      Najpierw mieszkałam w domkach, gdzie sąsiedzi byli jak dalsza rodzina - trochę
      to trąciło nadmiernym plotkarstwem i wścibstwem, ale jak jakaś babcia robiła
      faworki - to się czasami dostawało - tak po sąsiedzku! ;) Oczywiście
      mówiłam "Dzień Dobry" i uśmiechy słałam.
      Potem był blok i WIELKA SMUTA! Ja do tych mumii normalnie, z uśmiechem - mumie -
      jakby je ktoś spoliczkował! Szczeknięty odzew, wzrok bazyliszka. Potem jeszcze
      było "kocenie" nowego, czyli mocno już chamskie szykany. Przestałam się
      odzywać, nienawidzę dziadów, ustawił ich już mój mąż mąż i przestali dokuczać,
      ale, znając ich podłość, nie mam zamiaru się spoufalać. Jestem miła tylko dla
      rodziny, która niedawno się sprowadziła i nia ma na sumieniu dokuczeń itp.
      Ale po tym, co przeszłam, wolę zasadniczo omijac łukiem wszelkich sąsiadów. Nie
      szukam przykrości, a wskutek blokowych doświadczeń słowo "sąsiad" zaczęło dla
      mnie oznaczać "przykrość".
      Niewykluczone, ze jesteś, autorko, moją młoda sąsiadką - a ja jedną z tych
      postaci z miną sfinksa, nieskłonnych do poufałości... Sorry, życie w dżungli
      zrobiło swoje! :(
    • wielki_czarownik Ja jestem wrednym sąsiadem 10.03.07, 18:52
      Nie kłaniam się, chyba że muszę. Nie chcę z nikim nic wspólnie robić, zaznajamiać się, uśmiechać itp. Nie wolno mi? Po prostu chcę mieć święty spokój. Nic mnie tak nie wkurza jak jakiś sąsiad którego interesuje moje życie. Pamiętam, że jak się wprowadziłem do nowego bloku to jedna sąsiadka nawet wpadła pogadać! Wyobrażacie sobie? Bez zapowiedzi, bez zaproszenia obca baba włazi do MNIE do DOMU! Na szczęście konsekwentne demonstracyjne okazywanie niechęci do otoczenia przyniosło skutek i mam w końcu spokój. Nikt nie chce wpaść pogadać, nikt nie zawraca mi dupy na korytarzu, nikt nie chce żeby mu kwiatki podlewać etc.
      Co w tym takiego złego? Nie jestem towarzyski, cenię swoją prywatność, starannie dobieram znajomych, nie interesuję się cudzym życiem i chcę, by ludzie dali mi święty spokój.
      • kryskaedka Re: Ja jestem wrednym sąsiadem 10.03.07, 20:48
        no moi drodzy, ale hello i :) na schodach nie oznacza wlazenia z butami do
        twojego domu. mi chodzi o to uczucie ...ze sasiad sasiada nie lubi wlasciwie to
        nie wiadomo dlaczego... ja tam luie jak ktos nieznajomy otworzy do mnie gebke i
        cos tam nawinie o sobie o swiecie:)
        • piesbaskervill Re: Ja jestem wrednym sąsiadem 10.03.07, 20:56
          kiedy kupiłem samochód,jeden sąsiad przestał mi się kłaniać
          • kryskaedka Re: Ja jestem wrednym sąsiadem 10.03.07, 21:05
            a taak..my jako jedyni w bloku mamy dwa i jest...to samo! a jak do pracy
            lecialabym helikopterem to by mie chyba znienawidzili;) najsmieszniejsze jest
            to ze oni wszyscy chodza do kosciola n niedzielne msze...predzej ubogi wejdzie
            do bram raju niz bogaty przez ucho igielne..czy jakos tak..kurde jak to bylo?:)
            • piesbaskervill Re: Ja jestem wrednym sąsiadem 10.03.07, 21:19
              a kiedy kupiłem nowy samochód,bo poprzedni zaparkowalem w innym niż zwykle
              miejscu i jak sobie przypomnialem gdzie,to miałem dwa samochody,ktorymi jeż
              dziłem na zmianę,to pytali po co mi dwa samochody,a bo ja wiem ?
              • kryskaedka Re: Ja jestem wrednym sąsiadem 10.03.07, 21:34
                nie no ..ale to u ciebiie normalne..kilka kobiet, kilka samochodow, wszystko
                ok;)a sasiedzi nie bulwersuja sie jak widza cie ciagle z inna?:)
                • piesbaskervill Re: Ja jestem wrednym sąsiadem 10.03.07, 21:39
                  tego nie zgłębiałem,co oni na to
                  • funabashi Re: Ja jestem wrednym sąsiadem 10.03.07, 22:37
                    Kryskaedka i bardzo dobrze ze lubisz takich imprezowych sasiadow. U nas to
                    samo, wszyscy szczelnie pozamykani, odizolowani i zamykaja sie w sobie. Co
                    innego na wakacjach z agranica, ludzie nie spia od rana do polnocy, non stop
                    imprezuja, bawia sie, rozmawiaja, a w Polsce to ostatnio rozwija sie miedzy
                    ludzmi jaies chora rywalizacja, jeden musi drugiemu pokazac ze jest "lepszy" a
                    drugi jest "gorszy" zafajdane glupole, nie wiedza juz jak leczyc kompleksy to
                    popadaja w jakies paranoje i introwertyzm. Trzymaj tak dalej, jezdzij za
                    granice i poznawaj nowych ludzi,m najlepiej wlasnie optymistow i
                    ekstrawertykow, olej tych zamulencow co sie izoluja, wszystkiego najlepszego Ci
                    zycze.
                    • funabashi Re: Ja jestem wrednym sąsiadem 10.03.07, 22:45
                      Dodam jeszcze, ze u nas sasiedzi spiesza sie aby jak najszybciej wejsc do
                      chaty, gowno ich obchodzi co sie dzieje

                      1.na klatce schodowej
                      2.kolo bloku
                      3.na osiedlu
                      4.u sasiada
                      5.u drugiego sasiada
                      6.u trzeciego sasiada

                      Pedza zeby sie shcowac w chacie i zamulic. Na dwozre wystarczy ze sie schowa
                      slonce, to wszyscy znikaja z dworu. O 17:00 juz nie zobaczysz zywej duszy. W
                      blokach nikt nie zna osob meiszkajacych w sasiedniej klatce. Niektorzy nawet
                      nie znaja nazwiska ani imienia sasiada z ostatniego pietra w tej samej klatce.
                      najlepsze sa emerytki, a rekord pobila juz moja sasiadka z dolu - od 2 lat nie
                      wychodzila W OGOLE z domu. Jest cala i zdrowa, ma 70-iles lat. Przyhcodzi jeden
                      gosc i jej robi zakupy. Ona ostatni raz byla poza domem jakies 2 lata temu gdy
                      jechala na sylwetsra do rodziny. Niewiadomo czy sie pzred kims ukrywa i nie
                      wychodzi z domu czy co.
                      • kryskaedka Re: Ja jestem wrednym sąsiadem 10.03.07, 23:08
                        dzieki..:) no to fajnie ze jest pare osob co to mysla podobnie. w maju lecimy
                        do irlandii to tam otwartosci ludzkiej sie nałykam:) i przywioze na nasze
                        blokowisko
        • wielki_czarownik Re: Ja jestem wrednym sąsiadem 11.03.07, 21:29
          A ja nie lubię jak do mnie ktoś obcy gada i zawraca mi dupę na korytarzu. Niech się zajmie swoimi sprawami.
          • kryskaedka Re: Ja jestem wrednym sąsiadem 11.03.07, 21:31
            a gadasz czasem sam do siebie?
            • wielki_czarownik Re: Ja jestem wrednym sąsiadem 11.03.07, 22:33
              Tak :) To mi pomaga się skupić. Jak myślę nad czymś to często na głos (ale tylko jak jestem sam) :D
    • jan_stereo Re: sasiedzi 11.03.07, 23:02
      ja mam swietne relacje z sasiadami, jak mnie zapytali co robi u mnie szklanka z piwem na parapecie w sobotni poranek to odpowiadam, ze to ta siksa sasiadka wracajac z dyskoteki tam je postawila. Potem mowie sasiadce ze na nia zgonilem i zeby na mnie teraz cos spuscila jak poczuje potrzebe i sie kumplujemy z wszystkimi jak rodzina,kazdy wie co ma drugi w majtkach, pelna kultura.
    • camel_3d bylem w szoku.... 12.03.07, 09:09
      moi sasiedz z gory byli dosc glosi. potrafili zrobic impreze o 2-3 w nocy w
      srodku tygodnia. Przez kilka lat w moim mieszkaniu nikt nie mieszkal, wiec sie
      przyzwyczaili. Przez pierwsze pol roku mialem wrazenie, ze zwariuje.. potem
      wezwalem policje, przyjechali.. weszli do sasiadow i kazali wylaczyc muszyke.
      Przyszli do mnie i powiedzieli, ze jak zaczna znow grac to mam
      zadzwonic,przyjada i zarekwiruja sprzet. bylem w szoku..
      sytuacja powtorzyla sie 2-3 razy w ciagu 3-4 tygodni. Po czym nalozono na nich
      1 kare (600 PLN)... tydzien pozniej przyzszla 2 kara.. obie zaplacili.
      Myslelem, ze teraz beda sie msisc..al enie.. Przestali puszczac muzyke. Jak
      chca wlaczac wieczorem troche glosniej to pisza sma lub dzwonia czy jestesmy w
      domu... itd.. Bylem w szkoku. W bloku wszyscy mowia sobie w windzie -
      dziendobry... choc wiekszosc sie nie zna.
      Sytuacja miala miejsce w Berlinie...
      Choc w Poslce tez nie mialem nigdy jakis koszmarynch sasiadow..no raz..w W-wie.
      Potrafili wylic w sciane nawet jak odsluchiwalismy sekretarke z telefonu a o
      wlaczenie TV wieczorem to bylaopoakanie i stukanie co 2 minuty. Za to samo
      potrafili sie poklocic o 7 rano..lub pobrzedekac na pianinie..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka