IP: *.dip.t-dialin.net 13.05.03, 14:36
czy moze byc cos gorszego dla dziecka niz rozwod? A moze rozwod nie jest
czyms najgorszym?
Obserwuj wątek
    • farsa Re: rozwod 13.05.03, 14:46
      Gość portalu: miriam napisał(a):

      > czy moze byc cos gorszego dla dziecka niz rozwod? A moze rozwod nie jest
      > czyms najgorszym?


      powiem ci po wszystkim. a najlepiej po pięcioletniej próbie życia bez KM. wtedy
      obserwacje będą miarodajne.

      jest chyba mnóstwo gorszych rzeczy niż rozwód. ale przecież sama o tym wiesz.
    • Gość: meee:) jestem dzieckiem po... IP: *.MAN.atcom.net.pl 13.05.03, 15:05
      ok.
      no to -powiem sie wy- ;)
      powiem tyle, ze nie potrafię się wypowiedziec, bo nadal jestem rozdarta; jestem
      za a nawet przeciw. Dlaczego?
      Otóż, zostalam wciągnieta w walkę miedzy rodzicami bardzo wczesnie, a mając lat
      12 mama moja kochana opowiedziala mi o wszystkich zdradach taty i poprosila o
      radę! ha! widząc zaplakane oczy mamy mojej nie pierwszy rok bylam za odejsciem,
      zerwaniem totalnym! ale MM /mama moja ;) / nie miala jaj, a dodatkowo zaszla
      sobie w ciąże i urodzil sie moj brat mlodszy...
      To cut the long story short, Rodzice rozwiedli sie, gdy mialam 24 lata, a moj
      brat 12. Przezylam to bardzo. a Brat moj jeszcze bardziej: pogubil sie
      okrutnie /narkotyki/, a ja? no coz, dopiero teraz /32 lata/ dochodze do tego co
      u podstaw mego jestestwa leży i dlaczego jest w moim zyciu tak, a nie inaczej...
      zdaje mi sie, ze o wiele lepiej jest zakonczyc związek wczesnie, jesli po paru
      latach malzenstwa jest to ciągla walka, bo to dzieciom straszliwie szkodzi.
      a z drugiej strony, jesli rozwodzisz sie, czlowieku, to zajmij sie glownie
      swoim dzieckiem, a nie swoim bólem...
      • Gość: Sonia Re: jestem dzieckiem po... IP: *.w80-13.abo.wanadoo.fr 13.05.03, 15:39
        Ja tez mam zal do rodzicow, ze nie rozstali sie od razu, tylko "walczyli" ze
        soba przez lata. Ciagle klotnie, awantury, wzajemne oskarzenia, wciaganie
        dzieci we rozgrywki miedzy doroslymi. Wynik taki, ze unieszczesliwili i siebie
        i dzieci.
        • farsa Re: jestem dzieckiem po... 13.05.03, 18:20
          Gość portalu: Sonia napisał(a):

          > Ja tez mam zal do rodzicow, ze nie rozstali sie od razu, tylko "walczyli" ze
          > soba przez lata.


          dżizusie, ile trzeba mieć siły i dobrej woli, aby rozstawać się w kulturalnej
          atmosferze kulturalnych ustaleń.
          czy to możliwe?
          • Gość: meee:) re: dżizusie ... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.05.03, 18:49
            a można! tylko czeba wiedziec kiedy. i czeba się nawzajem trochu znać.
            mi się to udało :)
            • farsa Re: re: dżizusie ... 13.05.03, 18:51
              Gość portalu: meee:) napisał(a):

              > a można! tylko czeba wiedziec kiedy. i czeba się nawzajem trochu znać.
              > mi się to udało :)


              no to gratulacjonen.
              mnie się nie udaje ;-(
              z różnych powodów.
              sprawa złożona jak rozypana układanka z 1200 elementów ;-)
              • Gość: meee:) Re: re: dżizusie ... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.05.03, 19:02
                może być, ze nauczonam przykrem doswiadczeniem post-rodzicielskim mialam
                przyklad jak nie postępowac, czego unikać?
                ale wisi za to nade mną widmo rozstan nieuniknionych, i ze wszystko moze sie
                skonczyc... i czasem zamiast powalczyc o związek, to zabieram manatki, zeby nie
                bylo za późno? walczę z tym...
    • Gość: aleksandrynka Re: rozwod IP: 212.160.130.* 13.05.03, 21:51
      A ja myślę, że na cierpienie nie ma miary. Pytasz o wartość subiektywnych
      odczuc poszczególnych osób... Czy można stawiać na szali ból po stracie ojca vs
      cierpienia przy maltretowaniu? Nie można. To po prostu inne doświadczenia, oba
      bardzo tragiczne... A jesli chodzi o sam rozwód, to bardzo dużo zależy od
      samych rodziców. Nie wciągać dziecka w swoje gierki, nie wykorzystywać, nie
      manipulować, nie mówić żle o małzonku, nie szczuć, nie utrudniać kontaktu, nie
      wzbudzać poczucia winy, wspierać w tych trudnych chwilach, być z dzieckiem,
      słuchać, zapewnić o miłości obojga rodziców, zaznaczyć, że to dorośli mają
      problem, nie ma to związku z dzieckiem, i tak dalej. W ten sposób ból będzie
      może łatwiejszy do zniesienia, a dziecko zachowa względne poczucie
      bezpieczeństwa i własnej wartości...
      Uff, rozpisałam się. Oto moja opinia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka