Gość: mirandaa IP: 2.4.STABLE* / 195.68.192.* 02.10.03, 18:01 strasznie mi smutno opóścił mnie mój przyjaciel i przyjaciółka tylko dlatego że narodziło się nowe życie Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
komandos57 to mozesz znalezc ukojenie w moim cycuchu. 02.10.03, 18:06 prosze bardzo.masz sztuczne kly? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Richelieu* Re: smutek IP: *.localdomain / 192.168.0.* 02.10.03, 18:24 Gość portalu: mirandaa napisał(a): > strasznie mi smutno > opóścił mnie mój przyjaciel i przyjaciółka > > tylko dlatego że narodziło się nowe życie > > narodziło się to chyba muszą być bardziej dla niego a nie dla Ciebie Odpowiedz Link Zgłoś
komandos57 bardzo psychologicznie.postepy robimy. 02.10.03, 18:27 czy to po Tworkach takie przeblyski madrosci? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Richelieu* Re: bardzo psychologicznie.postepy robimy. IP: *.localdomain / 192.168.0.* 02.10.03, 18:32 komandos57 napisał: > czy to po Tworkach takie przeblyski madrosci? ależ skąd, to dzięki lekturze Twoich postów Odpowiedz Link Zgłoś
komandos57 Re: bardzo psychologicznie.postepy robimy. 02.10.03, 18:34 slicznie.kocham cie.przejdz na prajwit chujanowski@gazeta.pl Odpowiedz Link Zgłoś
cossa Re: smutek 02.10.03, 18:50 na smutek rady nie ma.. :( posmuc sie z nadzieja, ze jak sie wysmucisz to dni radosne nadejda ;) a to nowe zycie? mozesz cos wiecej o nim?:) pozdrawiam cossa Gość portalu: mirandaa napisał(a): > strasznie mi smutno > opóścił mnie mój przyjaciel i przyjaciółka > > tylko dlatego że narodziło się nowe życie > > Odpowiedz Link Zgłoś
komandos57 e tam! 02.10.03, 18:52 tez mi smutno.ale......taki jest zycie.Cossa,pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
cossa Re: e tam! 02.10.03, 18:53 nie chcialam pisac, ales mnie sprowokowal tez mi smutno ot co pozdrawiam cossa komandos57 napisał: > tez mi smutno.ale......taki jest zycie.Cossa,pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tundra Re: e tam! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 03.10.03, 00:20 jesli maja malutkie dziecko, to nie opuscili, tylko bardzo im traz trudno znalesc czas na prysznic i odespanie, nie mowiac o zyciu towarzyskim, niestety... nei maja czasu pojsc do lekarza, nie maja czasu wyprasowac pieluch- poczatki z dzidziusiem sa naprawde trudnym momentem dla rodziny, nawet najbardziej sie kochajacej. ona w pologu, on rozdarty miedzy praca, wspieraniem jej, potrzeba snu, etc..a nie daj Boze jak cos malutkowi jest, nawet kolka najzwyklejsza albo ząbki- i juz nocki nieprzespane, a w ciągu dnia odespac nie ma kiedy, bo jak zasnie dzidzia to biegniesz robic te wszystkie rzeczy, ktorych nie mozesz jak nie spi- do toalety, pod prysznic, zjesc cos, ugotowac partnerowi, wrzucic pieluchy do pralki, powiesic pieluchy, a nawet jak pampersy to inen pranie, piecdziesiat tysiecy spioszkow zabrudzonch w ciagu dnia... a zastoj pokarmu, depresjap oporodowa, w ktorej mozemy nawet zabic dziecko, stresy miedzy malzonkami bo czasem pozycie sesulane po porodzie ordzinnym chwilow szwankuje-mezczyzni sa wzrokowacami... oni potrzebuja pomocy. chceszm iec przyjaciol, wpadnij z gotowym obiadem, zakupami, pieluchami, posiedz godzine przy dziecku by mogla odespac albo pojsc do dentysty, wpadnij do niej i powies jej pranie albo pozmywaj- to sie nazywa przyjazn. jak pojawi sie nowe zycie, to cala rodzina potrzebuje wsparcia, bo jesli to pierwsze dziecko to kompletnie nie sa na to przygotowani- wszystko sie zmienia, cale zycie, wszysciutko. to jest piekne, ale ot jest trudne piekno. jesli jestes ich przyjaciolka, to po porstu Ty badz dla nich, nawet, jak masz swoje wielkie wlasne problemy. moze wieszajac pieluchy albo robiac mieszanke dla dzidziusia, podczas gdy matka usiadzie na chwile przy herbacie, bedziesz miala okazje zwierzyc sie ze swoich problemow. ale ona tez potrzebuje sie wygadac na temat rzeczy, ktore dla ciebie sa abstrakcja, bez obrazy, po porstu dlatego, ze nie masz dziecka i tego nie doswiadczylas, nawet jesli obserwowalas w rodzinie to nie na tyle blisko, by odczuc tego ciezar - i radosci, ze kupe zrobil bez wzdec i kolki, i stresu, ze nie schudnie po ciazy albo ze piersi jej obwisly albo ze pada z neiwyspania... Jezeli mialas co innego na mysli i nagadalam sie po proznicy ogromnie, ogromnie przepraszam. ostatnio czytalam o matce, ktora w depresji poporodowej, pomimo wsparcia lekarskiego, zabila dziecko. w zwiazku z tym byla duza dyskusja na temat tego, jak pomoc kobietom, ktore maja maluszka, zeby ulatwic im odnalezienie sie w nowej roli. powyzsze jest tak naprawde przepisaniem z pamieci rad zawartych w artykule. alep oniewaz mam dizecko, podpisuje sie obiema rękami. mam wiele przyajciolek dzieciatych. wszystkie mozemy powiedziec jedno- przyjaciele ktorzy zorzumieli, ze nasze zycie sie zmienilo, pozostali, wiedzac, ze brak czasu nie jest w nich wymierzony. inni sie odsuneli, wkurzeni, ze sie zmienilismy. rzecz w tym, ze zwykle nie ma czasu na to, by sobie poradzic ze wszystkim i jeszcze z kims wygadac. i daltego robimy na poczatku wrazenie, jakbysmy mieli obsesje, mowiac tylko o dziecku. nie, my marzymy o teatrze, ksiazce, kinie, dyskusji politycznej. ale zwykle nie mamy kiedy, w pierwszym okresie. za duzo sie w nas klebi twego, co tak nowe, tak intensywne. cud- nowy czlowiek, a codziennosc- jak byc dla niego odpowiedzialnym rodzicem. nie kazdy wyniosl to z domu- wiekszosc nie. dlatego potrzeba cierpliwosci. powoli wszystko sie unormuje i ktoryms momencie dziecko pojdzie do przedszkola, a Twoi przyjaciele wroca w duzym stopniu do tego, co dawniej bys nazwala "normalnoscia". jesli pisalam nie na temat, jeszcze raz przepraszam- moze przyda sie komus innemu. mnie temat ostatnio bardzo wstrzasnal. odkrylam, ze mialam poporodowa depresje, tylko wtedy o tym nie wiedzialam, po prostu czulam sie tak koszmarnie z sama soba, i z niczym sobie nie radzilam. wtorny analfabetyzm wobec zycia. dodam, ze uwielbialam dizekco caly czas, oczekiwalam go z radoscia i uwazam za najwiekszy cud. ale ze soba nie moglam sobie poradzic dlugi czas. naprawde, wtorny analfabetyzm... odnalazlam swa tozsamosc na nowo. ale moze po porstu Twoi przyajciele sa zagubieni? moze Cie potrzebuja? moze BARDZO Cie potrzebuja. nawet, jelsi dizecko ma juz rok czy dwa lata. give them time. Odpowiedz Link Zgłoś
mirandaa Re: e tam! 03.10.03, 17:15 to co napisałaś jest piękne i uwierz mi wiele dla mnie znaczy jednak problem polega na tym że to ja bedę od nich potrzebowała pomocy nowe życie jest we mnie wielka buźka dla Ciebie i wielkie dzięki miranda Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tundra Re: e tam! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.10.03, 19:42 Ojej, Miranda, przepraszam. Alez czlowiek ma w glowie schematy. zanim dopytalam, o co chodzi, przyjelam wersje najbardziej moim zdaniem prawdopodobna, tylko dlatego, ze ja znam ... jesli chcesz sie podzielić całą historią, masz tu zyczliwych słuchaczy. A z pytan konkretnych: -czy juz urodzilas? -gdzie miszkasz? -czy potrzebujesz jakichs rzeczy dla dziecka- np.ciuszkow dla noworodka - ja trzymam po swoim dziecku i kursuja po okolicznych dzieciach- maluszki tak szybko wyrastaja, ze te rzeczy nie nieszcza sie praktycznie wcale. akurat wrocily do mnie ciuszki na "pierszy rzut" po porodzie. Jesli jeszcze czegos potrzebujesz, napisz, nie krępuj się, raz mamy za duzo, i sie dzielimy, a czasem potrzebujemy przyjac to, czego nam brakuje i nie jest to zadna ujma, tylko danie okazji innym, by mieli radoche dzielac sie z Toba :). - moze jestes sama i potrzebujesz np wygadac sie przez telefon? -a moze potrzebujesz jakichs kontaktow do lekarzy? itd itd. napisz cos wiecej, prosze. Jest nas tu cały sztab. Nie jesteś sama, mozesz być pewna. A tak dla pocieszenia, jak zostalam sama z dzieckiem, nagle, bez kasy , mieszkania i totalnie zagubiona, nagle wokol mnie zaroilo sie od ludzi. pomogli mi znalesc prace na pol etatu, rozpuscili wici, ze szukam mieszkania, pomogli mi sie przeprowadzic- nie mialam samochodu; szli na spacer z dzieckiem, wpadali nagle tknieci Ręką Opatrzności z zakupami, gdy tego dnia wydalam ostatnie 50 gr na bulke - to bylo niesamowite, codziennie doswiadczalam cudow. mialam na przyklad taka abstrakcyjna jak na moje finanse wtedy mysl- alez bym zjadla czekolady. do nikogo nie wyrazona mysl. tego popoludnia przyjechala kolezanka i przywiozla wielka torbe pelna czekolad, czekoladowych cukierkow, czekoladek- jest to jedno z najbardziej niesamowitych wydarzen mojego zycia, bo udowadnia moim zdaniem, ze nie tylko zawsze jakos otrzymamy to, co niezbedne- nie! otrzymujemy duzo, duzo wiecej. Paradoksalnie, a moze wlasnie nie, to jeden z najcudowniejszych okresow w moim zyciu. Wspominam go jako tak przepelniony dobra energia, rodoscia, ciaglymi pieknymi niespodziankami, ze zupelnie nie odczuwam, jak obiektywnie trudna mialam wtedy sytuacje. Napisz do nas, Miranda. Sluze tez jakimis ksiazkami o ciazy, o porodzie, a nawet ciazowymi spodniami z "rosnącym" brzuchem. POzdrawiam oboje. Ciebie i dzieciątko. :) Odpowiedz Link Zgłoś
mefiston Re: smutek 03.10.03, 15:58 nie jest tak. gdyby tak było to byłaby straszna podłość. nie można tak mówić tylko dlatego, że pewne rzeczy ulegają nieuchronnej zmianie, to naturalna kolej rzeczy a nie zazdrość. to nowe życie jest ważniejsze niż cokolwiek innego to nie powód do smutku. Smucisz po prostu swojego przyjaciela,jeśli tak sądzisz bo to płytkie myślenie. Pewne rozdziały trzeba zamknąć aby zacząć nowe. to naturalna kolej rzeczy. to co w istocie rzeczy przecież się nie zmienia. to zmienia się życie i pewne uwarunkowania. niestety czasem dochodzi się do muru, gdzie po prostu nie ma mozliwości porozumienia. nie dotyczy to chyba jednak przyjaciela. smutne jest to że niektóre sosby nie potrafią się dogadac. i każda zrzuca na drugą że jest pokrzywdzona. z tego należałoby się smucić. posługując się znanym językiem. czy istnieje zasługiwanie Mirandaa na to aby być porównanym do kogoś kto szaleje z rozpaczy że narodziło się nowe życie ? to dotyka zła. nie dochodź aż do tak przerażajacych wniosków odnośnie ludzi.. bo nie jest tak. buziaczki i pozdrowienia, M Odpowiedz Link Zgłoś
mirandaa Re: smutek 03.10.03, 17:06 ale ja tak sie czuje i dlatego o tym mówię coś co powinno być radościa jest czymś całkiem przeciwnym przepraszam jestem dziś zmęczona ale napisze cos w poniedziałek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: girlfriend Re: smutek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.03, 17:37 nic dziwnego ze tak sie czujesz teraz, "na gorąco". nie daj sobie wmawiac, jak masz sie czuć i nie zmuszaj się do kochania tego dziecka jeśli oni sa razem tylko "przez dziecko" to jeszcze poniosą konsekwencje głupoty, oj poniosą... a przed Toba całe życie i żadnych zamkniętych dzieckiem dróg! pzdr serdecznie :) girlfriend Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: girlfriend oops! ale walnęłam.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.03, 17:40 przepraszam, z Twojego pierwszego postu - zdaje sie że tak właśnie powszechnie został odebrany :) - wynikało że ONI są razem bo zdażyło się im dziecko... wybacz. ale nie rozumiem co z nią? to był jej boyfriend? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: obcy3 Re: smutek IP: 194.235.127.* 07.10.03, 15:22 Nie smuc sie! To nie ty jestes winna temu, to może przez samotność, instynkt macierzyński. Przyjaciele pewnie nie odeszli tylko ta sytuacja jest dla nich obca, może muszą sie oswoić. Ja bym się cieszył tym nowym życiem.Coś pięknego !!! I pomógł zrozumieć tą sytuację przyjaciołom. Nie bój sie poprosić ich o pomoc, a wtedy sprawdzisz czy jestescie przyjaciolmi. Mam jeszcze jedno pytanie a co z ojcem dziecka. czy możesz na niego liczyć? Jak nie to ja ci pomogę. pozdr Obcy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mirandaa Re: smutek IP: 2.4.STABLE* / 195.68.192.* 07.10.03, 15:25 jesteś kochany i troszeczkę podniosłeś mnie na duchu ojciec jest i bardzo mnie wspiera naprawdę buźka miranda Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mefiston Re: smutek IP: 194.235.127.* 07.10.03, 15:32 :)) ten obcy.:) moze się mylę ale coś znany mi sposób wyrazania myśli. Pozdro. Mefiston Odpowiedz Link Zgłoś
mirandaa Re: smutek 08.10.03, 12:45 Gość portalu: mefiston napisał(a): > > :)) > ten obcy.:) > moze się mylę ale coś znany mi sposób wyrazania myśli. > Pozdro. tak???? ja tego nie zauważyłm!!! obcy jest dla mnie obcy... choć usłyszałam kilka dobrych słów.... a kogo podejrzewasz??? miranda > > Mefiston Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Obcy3 Re: smutek IP: 194.235.127.* 07.10.03, 15:47 To się cieszę! Sam jestem ojcem i wiem jakie to uczucie mieć dziecko. Juz nie jestesmy wtedy sami... Trzymaj sie w tej trudnej wędrówce ku nowemu życiu. Jak coś potrzeba to daj znać. pozdr Obcy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Obcy3 Re: smutek IP: 194.235.127.* 09.10.03, 11:35 witam, tak sobie myślałem, o tym ostatnim słowie, że kolejności użycia słowa powinna być inna, moim zdaniem, gdyby było: naprawdę bardzo mnie wspiera, nie miał bym wątpliwości. ale cóż taki juz jestem, że diabła szukam w szczególe, a tak w ogóle to jak się czujesz? nadal ci smutno? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mirandaa Re: smutek IP: 2.4.STABLE* / 195.68.192.* 09.10.03, 18:46 czuje się dobrze ciesze się bardzo mieszanka słów zależy od osobowości jednak powód zmutku pozostał a nawet jest z dnia na dzień cio raz gorszy ale dlaczego nie będe Tobie zawracać głowy pozdr miranda Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: muddy Re: smutek IP: 194.235.127.* 07.10.03, 16:40 co ty wiesz, dziewczyna pisze o smutku, a ty zaraz ze bedzie wszystko dobrze , to takie puste gadanie. zastanow sie, ja jestem pewna ze nowe życie buduje nową osobowosc matki... smutek jest super Odpowiedz Link Zgłoś
mirandaa Re: smutek 08.10.03, 12:41 Gość portalu: muddy napisał(a): > co ty wiesz, dziewczyna pisze o smutku, a ty zaraz ze bedzie wszystko dobrze , > to takie puste gadanie. > zastanow sie, > ja jestem pewna ze nowe życie buduje nową osobowosc matki... > smutek jest super pewnie że bedzie dobrze... smutek nie wynika z nowej drogi w życiu... a propo "budowy nowej osobowości" masz rację wszystko sie zmienia, człowiek sam siebie niepoznaje swoich reakcji................. :)))miranda mój smutek powoli przeradza się dzięki waszym słowom w radość choć temat przyjaciół pozostaje Odpowiedz Link Zgłoś