Dodaj do ulubionych

rozrzutność

08.09.08, 09:05
Chciałam zapytac jak sobie radzicie z chęcią wydawania pieniędzy na
cos co niekoniecznie musicie posiadać.
Jakoś nie mam zbyt wiele kasy ale straszna radochę mam przy jej
wydawaniu. I kiedy mam np. czerwony portfel (w dobrym stanie dość
nowy) a zobaczę na wystawie zielony ładnniejszy to zrobie naprawdę
bardzo dużo żeby go mieć. Jestem obecnie na urlopie wychowawczym i
zarabia tylko maż. Mamy malutkie dziecko które jak wiecie
(przynajmniej niektórzy) kosztuje bardzo dużo. Nie mówiąc o tym ile
kosztuje jedzenie i rachunki. Jakaś ogromna chęć posiadania we mnie
jest. Staram się z tym walczyć ale kiepsko mi idzie. (mam np 30
różnych toreb albo 6 portfeli, albo 10 par kolczyków itp. Kiedy
wychodze z małym na spacer to czasem zachowuje się jak dziecko. Chce
mi sie pic i koniecznie natychmiast muszę sobie je kupic (choć w
domu stoi 20 butelek mineranej i wystarczy po prostu włożyć jedną do
wózka i nie trzeba wydawać pieniędzy). Robię sie też wtedy głodna i
oczywiście a to baton a to bułka słodka i tak z portfela uciekają w
dość szybkim tępie pieniądze. Czy macie jakieś sposoby na
oszczędzanie domowego budżetu? Chętnie posłucham.
Obserwuj wątek
    • malawinka Re: rozrzutność 08.09.08, 09:44
      ciężka sprawa,teraz są wyprzedaże sezonowe w sklepach,no i kupiłam
      2 torby w cenie jednej,hi,hi,hi. Na szczęście zmęczyło mnie 6 godzin
      chodzenia po sklepach,więc już nie mogłam dalej chodzić i kupować,
      ale po wypoczynku w domu,nastepnego dnia.....
    • kryzolia Re: rozrzutność 08.09.08, 11:54
      ja znam tylko jeden sposób, ale za to niezawodny: nie chodzić po sklepach, daję
      na ten pomysł gwarancję

      ten pomysł jest również znakomity w odchudzaniu: nie kupuję-nie jem,
      • i.see.you.baby Re: rozrzutność 08.09.08, 12:53
        > ten pomysł jest również znakomity w odchudzaniu: nie kupuję-nie jem,

        dokladnie. teraz juz wiem ze najlepszy sposob na schudnecie to zadbanie aby w
        lodowce byly same niskokaloryczne produkty. pozniej nawet jak sie kolo sklepu
        przechodz to ochota mniejsza:)
    • nextniunka Re: rozrzutność 08.09.08, 12:55
      A mi sie wydaje , że w ramach zdrowego rozsądku nawet należy sobie od czasu do
      czasu robic drobne prezenty, samej sobie lub komuś....w końcu wszystko jest dla
      ludzi i jest po to aby się tym cieszyć i z tego korzystać...i o ile nie
      doprowadza nas to do bankructwa:) to chyba jest ok.
      • kryzolia Re: rozrzutność 08.09.08, 13:03
        czemu nie, od czasu do czasu....... tylko my mówimy o sytuacji w której zdrowy
        rozsądek szaleje..
    • lifeisaparadox Re: rozrzutność 08.09.08, 14:55
      wysylac meza na zakupy ;)
    • malawinka Re: rozrzutność 08.09.08, 21:10
      no dobra,przyznam się,parę dni temu pojechałam do sąsiedniego
      miasta zobaczyć co tam w sklepach mają,bo tu mi było mało,he,he
      • myszadlo Re: rozrzutność 09.09.08, 09:27
        No ja tez tak mam. Widze że ten problem zdecydowanie dotyka kobiet.
        Ale obiecałam sobie że będę się starać.
        • malawinka Re: rozrzutność 09.09.08, 09:32
          po co starać się ? wchodzę do sklepu,a tam pasek ze skory,robionej
          na krokodyla, przeceniony ze 148 na 58, więc po grymaszeniu i przy-
          miarkach,że rozmiar trochę większy,ale zawsze mogę dobić dziurki,
          biorę,bo jestem tego warta,hi,hi,hi....,nie mowiąc,że pasek jest
          tego warty.
          • dagusia333 Re: rozrzutność 09.09.08, 09:49
            Ja mam sposób taki, że wyrobiłam w sobie więcej krytycyzmu.Doszukuję się wad,
            myślę "po co mi to?".Wystarczy pomyśleć, że za kilka dni ta rzecz spowszednieje
            i czy jest czy jej nie ma na jedno wychodzi, a ktoś to wyprodukował by od takiej
            jak ja w zmyślny sposób wyciągnąć pieniądze.Ja więc postanawiam być bardziej
            chytra i tego nie kupić, co daje mi pewną satysfakcję.Mam za to inny problem,
            gdy coś kupię co mi potrzebne np. buty, to zawsze mi się wydaje, że mogłam
            dłużej szukać, bo pewnie gdzieś byłyby lepsze, albo co gorsza trafię na
            lepsze.Mąż mówi, że trzeba nie chodzić już wtedy po sklepach i powiedzieć sobie,
            że te są dobre.No dobrze, pół biedy jeśli chodzi o buty, za jakiś czas mogą być
            inne, ale gorzej gdy rzecz dotyczy bardzie trwałych rzeczy np. kafelków w
            łazience.Moja mama jednak uświadamia mnie, że potem jednak zastaje nas starość,
            siła wyższa, brak sił, czasem choroba i wszystko może i musi zostać.
            • malawinka Re: rozrzutność 09.09.08, 09:56
              teraz myslę o kozakach,przecenionych,czy jednak warto po nie pójść,
              fasaon dobry,rozmiar,skóra,podeszwa też dobra,no i cena 100 z 270.
              • malawinka Re: rozrzutność 09.09.08, 09:58
                kozaki do kostek,mam podobne,ale niezupełnie
                • malawinka Re: rozrzutność 13.09.08, 13:28
                  nie kupię ich,z prozaicznego powodu,odkryłam,że mam jeszcze jedną
                  parę krótkich,modnych,a zupełnie o nich zapomniałam,łoł,to zbawienny
                  skutek upadku z drabiny,przy okazji strąciłam pudło z góry,a tam
                  butki wysypały się, łoł,łoł.
    • miang Re: rozrzutność 09.09.08, 11:42
      najprosszy sposob pojsc do pracy, jakos wlasnorecznie zarobione pieniadze
      bardziej sie szanuje
      • jadwiha Re: rozrzutność 09.09.08, 12:27
        Tak, tak czekam na posty: "dziewczyno, opamiętaj się, ruinujesz
        męża, jesteś pasożytem i leniem bez ambicji, nie dbasz o dziecię.
        Idz do pracy i koniecznie do psychologa albo dwóch a niechybny
        rozwód ewentualnie cię ominie":)

        Póki twoje wydatki was nie ruinują to czym się przejmowac:) Skoro
        lubisz przedmioty, co za problem (o ile przez to nie przymieracie
        głodem pod koniec miesiaca) Życie jest krótkie. A jesli naprawdę
        przesadzasz to po prostu upajaj się tym, co już kupiłaś i wmawiaj
        sobie (aż w to uwierzysz), ze więcej gratów nie potrzebujesz
    • prawdziwy.optymista Re: rozrzutność 09.09.08, 11:54
      Ech, warto skontaktować się z psychologiem. To co opisujesz wygląda mi na
      zakupoholizm. Zakupoholiczką jest co druga kobieta lecz tylko niewielki odsetek
      kontaktuje się ze specjalistą.


      ----------------

      Czytam i popieram: kierowcatira.blox.pl
      • fantastic-lula Re: rozrzutność 09.09.08, 12:23
        zakupoholizm jest dosc czesto spotykana przypadloscia

        niestety to tylko i wylacznie kompensacja niezaspokojonych potrzeb,
        problemow ze soba, z poczuciem wlasnej wartosci

        zakupoholizm to tak jak flirt
        zamiast stalych, glebokich zwiazkow


        nie lubie sklepow, marketingowych zabiegow
        bojkotuje je
        kupuje tylko wowczas, gdy czegos potrzebuje naprawde
        zawsze robie liste
        wpadam do centrum handlowego albo do butikow w centrum miasta
        szybko wylapuje wzrokiem to, co mnie interesuje
        kupuje i uciekam

        achh ...no i nie lubie paskow robionych 'na krokodyla'
        w ogole nie lubie rzeczy robionych na cokolwiek

        jesli np przepadam za perfumami
        kupuje zawsze oryginalne

        a jak mnie chwilowo nie stac to moge spokojnie sie obyc bez 33
        zapachu
        a nie np kupowac tureckie podrobki



        • fantastic-lula oczywiscie z tym 33 zapachem 09.09.08, 12:27
          to byl zart, zapomnialam wstawic ;)
          a pisze o tym dlatego, ze kiedys bylam zakupoholiczka
          i perfum mialam rzeczywiscie duzo duzo wiecej

          jakis czas temu wyzwolilam sie z nalogu
          i jestem bardzo z tego powodu szczesliwa

          czego i wam, zakupoholiczkom zycze ;)
          • prawdziwy.optymista Re: oczywiscie z tym 33 zapachem 09.09.08, 12:38
            A w jaki sposób wyzwoliłaś się z zakupoholizmy? Sama czy z pomocą specjalisty?



            --------------------------

            Czytam i popieram: kierowcatira.blox.pl
            • fantastic-lula Re: oczywiscie z tym 33 zapachem 09.09.08, 12:39
              prawdziwy.optymista napisał:

              > A w jaki sposób wyzwoliłaś się z zakupoholizmy? Sama czy z pomocą
              specjalisty?
              >

              sama.
              • ekkd Re: oczywiscie z tym 33 zapachem 09.09.08, 13:12
                Napisz coś więcej, jak to osiagnełaś. Ja osobiscie mam problem
                zawsze czegoś potrzebuję, zwłaszcza dotyczy to kosmetyków.
                • fantastic-lula Re: oczywiscie z tym 33 zapachem 09.09.08, 13:28
                  ekkd napisała:

                  > Napisz coś więcej, jak to osiagnełaś. Ja osobiscie mam problem
                  > zawsze czegoś potrzebuję, zwłaszcza dotyczy to kosmetyków.


                  najpierw musialam sobie zdac sprawe, ze mam w ogole problem, bowiem
                  swiadomosc ta nie towarzyszyla mi wczesniej podczas robienia zakupow

                  tez 'musialam miec'- teraz, zaraz

                  jak juz ujrzalam moj problem w swietle dziennym, przeanalizowalam
                  moje zachowania, moj sposob traktowania innych
                  przepracowalam w glowie- doszlam do swoich lekow, niezaspokojonych
                  potrzeb, moich krzywd

                  mialam wowczas zal w sobie ale tez chec zmiany, oderwania sie od
                  schematow

                  pomyslalam- jesli nie moge zmienic innych, zmienie siebie
                  bardzo wowczas czegos pragnelam- tak naprawde zupelnie innego, niz
                  nowe perfumy

                  i udalo mi sie to zdobyc/tego dokonac

                  przewrocilam swoje zycie, ulozylam na nowo


                  przy okazji dotarlo do mnie, ze wczesniej 'nosilam w sobie' niczym
                  przewlekla ciaze ;) rosnace oczekiwania innych wobec mnie


                  dokonalam aborcji- z wielka satysfakcja wypchnelam ten absurdalny
                  embrion z mojego lona ;)

                  zniknely sztuczne potrzeby


                  • ekkd Re: oczywiscie z tym 33 zapachem 09.09.08, 13:59
                    Dzięki za odpowiedź, właśnie podejrzewam, że u mnie coś takiego też
                    jest.

    • amambilis Re: rozrzutność 09.09.08, 12:14
      Ja sobie nie radzę: amabilis.blox.pl/2008/08/Autoportret-z-nalogiem.html
    • mr.wit Re: rozrzutność 09.09.08, 12:25
      Po prostu doroślej
    • laeticia Re: rozrzutność 09.09.08, 12:43
      Ja mam taki sposób: kiedy coś mi się podoba, czuję,że muszę to mieć, to proszę
      sprzedawczynię o odłożenie mi tego do jutra. Idę spokojnie do domu bo wiem, że
      nikt mi tego nie zabierze. I w 95 przypadkach na 100 tego nie kupuję, bo w domu
      emocje opadają i dochodzę do wniosku, że mi to niepotrzebne, że mam już coś
      bardzo podobnego itp.
      Polecam, działa!
    • fiolka691 Re: rozrzutność 09.09.08, 13:40
      Miałam kiedyś podobnie dla mnnie było to po prostu lekarstwo na
      nudę. A jesli chodzi o rady: nie chodź z dzieckiem na spacery po
      sklepach.
    • clementinne Re: rozrzutność 09.09.08, 14:33
      myszadlo napisała:

      > Chciałam zapytac jak sobie radzicie z chęcią wydawania pieniędzy
      > na cos co niekoniecznie musicie posiadać.
      > Jakoś nie mam zbyt wiele kasy ale straszna radochę mam przy jej
      > wydawaniu. (...) Czy macie jakieś sposoby na
      > oszczędzanie domowego budżetu? Chętnie posłucham.

      Myszadło, mam pytanie: jak wyglądała Twoja (rodziców) sytuacja
      finansowa, jak byłaś mała? Chodzi mi o to, czy to była sytuacja
      braku pieniędzy na przyjemności, kupowało się tylko to, co
      niezbędne, czy było na wszystko i wydawanie pieniędzy na
      przyjemności było zupełnie normalne? Jakie podejście do wydawania
      pieniędzy na przyjemności mieli Twoi rodzice?

      Pytam, bo to może mieć jakiś związek, jakieś wzorce, które masz w
      sobie zakodowane jakoś mogą dawać o osobie znać. Ale jakie i jak -
      póki co nie wiem :)

      Jeśli chodzi o kupowanie dla przyjemności, ja robię sobie listy:
      każdą rzecz, którą absolutnie i niezbędnie muszę mieć już (typu:
      nowe kolczyki, kolejne buty, kolejny lakier do paznokci etc.)
      wpisuję na listę, i jeżeli za miesiąc wciąż czuję, że jest mi
      absolutnie niezbędna, to kupuję. W praktyce, jakieś 70% tej listy po
      miesiącu jest absolutnie nieistotna, nawet nie wiem czemu aż tak
      bardzo mi na czymś zależalo.
      • myszadlo Re: rozrzutność 11.09.08, 09:12
        Zapewne masz rację, że problem lezy głębiej. Czyli w sytuacji
        finansowej moich rodziców. Nigdy nie było u nas w domu dużo
        pieniędzy. Nie przymieralismy nigdy głodem ale szaleństw nie było.
        Wszystkie slodycze były świętem. Nowe zabawki także. W szkole
        dzieciaki miały markowe spodnie i artykuly szkolne a ja zwykłe. ALe
        niegdy nie miałam o to pretensji do rodziców bo widziałam jak bardzo
        się starają, żeby mnie i siostrze było dobrze. Kiedy sama zaczęłam
        pracoweć (dość wcześnie bo w wieku 16 lat poszłam wtedy do szkoły
        ktora pozowliła na dorabianie sobie w weekendy -szkola
        gastronomiczna-jestem kucharzem) te pieniądze smakowały cudnie ale
        też strasznie łatwo je wydawałam. Dziwne prawda bo przeciez
        najtrudniej swoją kasę wydawać. I tak jest do dziś. staram się żeby
        zakupy były rozsądne. Kupuje przede wszystkim art. spozywcze które
        wykorzystujemy na codzień. Raz w miesiącu szaleję w postaci kupna
        jakiegos balsamu do ciała, błyszczyka czy właśnie jakies torebki.
        Nie szukam okazji w postaci przeceny obuwa z 289 na 200. Wolę kupic
        jedne kozaczki na dwa sezony ładne, wygodne i porządne za 200 niż za
        89 na jeden sezon. Więc czasem się zastanawiam czy to ja mam problem
        z zakupami czy może zarabiam zbyt malo i to co mam na zakupy tzw.
        codzienne ze względu na wysokie ceny to po prostu za mało.
        Niewatpliwie jednak uwielbiam sprawić sobie przyjemność poprzez
        kupno lakieru do paznokci za 6,50. i cieszę sie takim zakupem nawet
        kilka dni.
        • malawinka Re: rozrzutność 13.09.08, 11:32
          dziwne rzeczy piszesz, chyba jesteś jednak chora,
          a taka rozsądna niby dziewczynka,
    • rrosemary Re: rozrzutność 09.09.08, 15:01
      jeśli to Was nie rujnuje to sobie kupuj, to co już Ci się nie podoba lub nie
      używasz sprzedawaj na allegro, zawsze to odzyskanie paru groszy.
      Ja niestety mam ten sam problem, widzę, pożądam i chcę mieć to kupuję. Łatwiej z
      tym żyć jak się kupuje w lumpeksach, łowienie zajmuje więcej czasu, a zdobycze
      są o wiele tańsze.
      Natomiast zupełnie mi się zakupoholizm skończył gdy znalazłam sobie hobby. Teraz
      wydaję pieniądze na taniec. Jeśli wiem, że są jakieś warsztaty i chcę na nie iść
      to zaciskam pasa. Żaden płaszcz, torebka czy inny przedmiot nie daje mi tyle
      radości co taniec :)
    • c_ube Re: rozrzutność 09.09.08, 15:18
      Spraw sobie słoik.
      To po pierwsze.
      A po drugie: wrzucaj do niego wszystkie paragony z zakupów które robisz w ciągu
      całego miesiąca. Po tym czasie wysyp wszystkie rachunki i podsumuj grupując na
      kategorie jak poniżej:
      a. rzeczy które są niezbędne
      b. rzeczy które nie są niezbędne ale kupuje się fajnie (n-ty ciuch, batonik itd).

      Ta metoda wymaga skrupulatności przy zbieraniu danych, ale jak zobaczysz ile
      kasy (w złotych polskich, dokładna liczba) w ten sposób Ci ucieka to jest szansa
      że potem dwa razy się zastanowisz zanim znowu tuż przed kasą coś Ci 'wskoczy'
      do koszyka :)
      k.
      • myszadlo Re: rozrzutność 11.09.08, 09:15
        Świetna rada.Dzieki. Nawet załozyłam sobie takie specjalne konto na
        które chcę co miesiąc wpłacać 60 zł.
        Obiecałam sobie że codziennie przez caly miesiąc będe odkladała 2 zł
        żeby pod koniec miesiąca uzbierała sie kwota tych 60 zł. Ale jestem
        tak okropnie niekonsekwentna że nawet nie powiem Ci ile mam kasy w
        tym zaczarowanym portfelu.
    • vanilla.dream jakie to kobiece - rozpieprzać kasę na duperele 09.09.08, 16:22
      chłop tyra a ty zaspokajasz próżne zachcianki.

      są 2 opcje:

      1. wydzielać ci kasę, jak małemu dziecku.
      2. puścić w obieg banknoty, na których zamiast dotychczasowych postaci,
      wydrukowano by Pita, Kluneja czy inne babskie bożyszcze.

      Oczywiście 2. opcja nie przejdzie. Komercja cię pewnie bardzo lubi. Podziwiam
      twojego męża, że tak dzielnie to znosi. Nic tak bowiem nie wkurza jak wywalanie
      kasy w błoto, wypracowanej z takim trudem.
    • turzyca Re: rozrzutność 09.09.08, 20:47
      A jak tam z Twoja waga po porodzie? Bo mnie najlepiej przed kupieniem batonika
      powstrzymuje swiadomosc, ze to 250 zupelnie zbednych kalorii. ;D

      A z praktycznych porad:
      Zrob liste rzeczy, ktore powinnas zabrac z domu idac na spacer uwzgledniajac na
      niej wode i jedzenie na wypadek zglodnienia (nie bedzie wymowki glodna/spragniona).
      Nie placz sie w okolicy sklepow.
      Spowoduj, zeby spacery byly ciekawe. Moze kolezanka, moze sluchowisko, moze
      robienie zdjec, moze cos innego. Jak czlowiek sie nudzi, to robi glupoty.
      Zacznij robic tygodniowe rozliczenia. Zbieraj wszelkie paragony, a rzeczy ktore
      kupuje sie bez paragonu dopisuj do kartki w portfelu. Po tygodniu spisuj na co
      sie kasa rozeszla. Przy okazji mozesz sobie wyrobic nawyk robienia rozliczen,
      przydaje sie, kiedy trzeba zacisnac pasa.
      Odkladaj spontaniczny zakup chocby o kilka godzin. A najlepiej chocby do
      nastepnego dnia. Jak naprawde uznasz rzecz za warta kupienia to ja kupisz, ale
      jesli to tylko bzdurny impuls to wygasnie.
      • myszadlo Re: rozrzutność 11.09.08, 09:18
        Może się zdziwisz ale schudlam tak bardzo po porodzie, ż teraz mogę
        szamać trzy batony dziennie i raczej otyłość mi (przez krótki czas
        oczywiście:) nie grozi. Wszystkie ciuszy sprzed ciązy na mnie wiszą.
        W paskach porobiłam dodtakowe dziurki bo mi spodnie spadają.
        Karmienie piersia pod tym względem to cud natury.
    • ryza_malpa1 Re: rozrzutność 10.09.08, 09:16
      Nie jestem osobą wielce zamożną ale z zachciankamiu radzę sobie w ten sposób:
      jeśli zobaczę coś ślicznego ( ostatnio cyfrowa lustrzanka) czekam dwa tygodnie.
      Jeśli przez ten czas nie przejdzie mi ochota na zakup ( przechodzi w 99 %) to
      kupuje po kolejnym tygodniu.
    • zz26 to sie leczy 10.09.08, 09:36
      www.janochy.pl/Inne_uzaleznienia_Uzaleznienie_od_kupowania_pl.shtml
      poszukaj sobie i poczytaj o uzaleznieniach od zakupow
      • chude_ramie Re: to sie leczy 10.09.08, 10:12
        prowadzę miesięczne zestawienie wydatków z podziałem na kategorię
        (jedzenie, kosmetyki, ubrania, opłaty itp)
        na koniec miesiąca podliczam i widzę ile poszło na rzeczy zbędnę,
        typu słodkości itp
        czy metoda sprawdza się do końca? nie zawsze niestety :/
    • amarulla Re: rozrzutność 10.09.08, 11:18
      zostaw karty w domu a przy sobie nos minimalna gotowke - ile potrzebujesz na
      spacer z dzieckiem 'na wszelki wypadek'? 10? skoro wszystko masz w wozku.. za to
      paska ani kozaczkow nie kupisz :)
      wyprobowane, dziala ;)
      • jasmina_tdi Re: rozrzutność 10.09.08, 15:01
        Gdybym była Twoim mężem, wyslalabym Cie do pracy. A potem zaczeła
        wydawac na pierdoły kasę, ktorą zarobisz.
        • myszadlo Re: rozrzutność 11.09.08, 09:22
          Jesli myslisz że boje się pracy albo że jak pracuję to skąpie i na
          przyjemności mojego męża nie wydaje to się KOMPLETNIE
          MYLISZ!!!!!!!!!!!!!! Uwielbiam pracowac bo daje m to mnóstwo
          satysfakcji. nigdy nie wydaje pieniędzy męża na ubrania żyrandole
          torebki lakiery czy wizyty u fryzjera. Jedynie na jedzenie. I tak
          zostanie a jeśli czegos potrzebuje np. butow to pytam czy mógłby mi
          kupić i czy stać na to nasz budźet . NGDY, PRZENIGDY nie decyduje o
          wydatkach na coś innego niż jedzenie sama. Zawsze porozumiewam się z
          mężem a on ze mną.
          • ekkd Re: rozrzutność 11.09.08, 09:58
            I tak mąż zgadza sie na ten kolejny portfel, o którym pisałaś na
            początku?
            • myszadlo Re: rozrzutność 15.09.08, 17:43
              nie zwrócił wogóle na niego uwagi, a ja sam też nie wpadłam do domu
              z radosnym okrzykiem hurrrrrrraaaaaaaaa mam nowy portfel.przyjął
              faakt posiadania nowego portfela bez mrugnięcia okiem. może dlatego
              że kosztował 13 pln tylko on o tym nie wie.chyba, ze wie a ja nie
              wiem ze wie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka