wyborycch2018
09.10.18, 18:15
Nasze piękne miasto nie odstaje od wielkiego świata. Weźmy na ten przykład takich Clintonów, Hilary i Billa, para zamożna i znana w polityce ot lat.
My też mamy swoich Clintonów. Nasz Bill zawsze na świeczniku, zawsze blisko miejsc i osób, gdzie można wygłosić tyradę, albo rzucić obietnicą. Nasza Hilary, a jakże, w cieniu męża, jak na przykładną żonę przystało. Świat nam nie uciekł, jesteśmy w awangardzie.
Nasi Clintonowie w ubiegłym roku za funkcje w radach zarobili nieco ponad 23 000 zł. To pieniądze nieopodatkowane, wypłacone "na rękę".
Ta kwota pomnożona przez 4 daje, bez ośmiu tysięcy, 100 000 zł. Dużo to, czy mało? To rzecz względna, jak wszystko. Za 100 000 zł można kupić całkiem przyzwoity samochód, nowy, piękny, w salonie. Za dwie kadencje można kupić dom lub mieszkanie.
Diety Clintonów w wymiarze miesięcznym dają 1 900 zł. Ile rodzin w Chełmnie ma do dyspozycji co miesiąc 2 000 zł? Nie pomylę się chyba zbytnio, gdy postawię tezę, że ponad połowa rodzin w Chełmnie chciałaby co miesiąc mieć pewne dwa tysiące złotych.
Co godne uwagi, Clintonowie nie przymierają głodem, należą do tej garstki mieszkańców naszego miasta, i bez diet, zarabiających naprawdę dobrze.
Będąc złośliwym, można by zapytać... Co dla naszego miasta zrobili i robią Hilary i Bill? Jacy inwestorzy trafili do naszego grodu i powiatu, gdzie miejsca pracy (tych znikających nie liczę)? Gdzie te 150 mieszkań na Biskupiej?
Będąc bardzo złośliwym można by przypomnieć...
Jesteśmy jednym z najbiedniejszych miast w Polsce, nic dziwnego rozrzutność zawsze wiedzie do biedy. Ktoś musi stracić, żeby zyskał ktoś. Pieniądz nie śmierdzi, a lustro zawsze można zasłonić.
Jednakże można na sprawę spojrzeć obiektywnie.
Po trudach kierowania strategicznymi placówkami w naszym mieście, po zakończeniu znojnego świecenia przykładem podopiecznym i współpracownikom, po sprawdzeniu rachunków za gaz, prąd i wodę, można udać się do domu i odpocząć. Tak zachowałby się nieodpowiedzialny karierowicz, ale nie oni. Nie bacząc na zmęczenie, na ból nóg, rąk i głowy, Clintonowie ruszają w sukurs dzieciom... własnym. Tu znowu znój i trud niemały. Po umyciu ostatniego pokala powłócząc nogami udają się późnym wieczorem w domowe pielesze. Myli się ten kto, sądząc po sobie, myśli, że zaraz zasypiają w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku. Każdy, tylko nie oni. W środku nocy, no bo kiedy, zasiadają do pracy koncepcyjnej dla nas mieszkańców miasta i powiatu. Przelewają na klawiaturę pomysły uzdrawiające miejscowe finanse, umowy z inwestorami z Pcimia i Edynburga, prowadzą korespondencję z gwiazdami światowych scen i ekranów, tworzą plany rozwoju miasta i regionu. Wersji tych planów troszkę się nazbierało, zaczęło się skromnie od Forum Samorządowego.1.com, a ostatnia wersja jest o dwa tysiące bogatsza - Twoje Chełmno-Twój Powiat.2001.com.
Inni śpią smacznie chrapiąc, a Clintonowie nawet się nie kładą. I tak, dzień po dniu, kadencja po kadencji. I to za ile, za te marne dwa patyki na miesiąc.
Osobiście nie zazdroszczę Clintonom, tak szczerze. Jestem pod Wrażeniem.