dekadencja1 Re: czy była żona 14.11.08, 16:59 Jeśli są dzieci to tak ( w sensie psychologicznym oczywiście) Odpowiedz Link Zgłoś
leda16 Re: czy była żona 15.11.08, 09:28 eśli są dzieci to tak ( w sensie psychologicznym oczywiście) Wg. etymologii tak: słowo rodzina wywodzi się od słowa rodzić. Urodzenie dziecka tworzy rodzinę Wg. biologii i genetyki tak: rodzina powstaje gdy kobieta u-rodzi dziecko, którego ojcem jest konkretny mężczyzna. Ta definicja zakłada wspólnotę krwi czyli dziedziczenie genów obojga rodziców i dziadków ze strony matki i ojca. Więzy krwi, tzw pokrewieństwo istnieje na zawsze. Wg. prawa - częściowo tak: dzieci b. żony pozostają najbliższymi krewnymi rozwodnika i zakazane są ich późniejsze związki seksualne z następnymi dziećmi b. żony z innym mezczyzną jak i dziećmi aktualnej żony ojca. Natomiast psychologia nie ma tu nic do rzeczy. Odpowiedz Link Zgłoś
dekadencja1 Re: czy była żona 15.11.08, 09:59 leda16 napisała: > Natomiast psychologia nie ma tu nic do rzeczy. Z perspektywy dzieci z takiego związku bardzo dużo ma do rzeczy. Rodzice mogą oczywiście tę prespektywę ignorować. Tylko czy to będzie dobre dla ich dzieci? Bardzo wątpie. Odpowiedz Link Zgłoś
moon_witch Nie! 14.11.08, 18:22 W zadnym wypadku. Prawnie i moralnie to nie jest ktos kto nalezy do rodziny. To byloby straszne, gdyby takie naciaganie do rodziny istnialo. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: Nie! 14.11.08, 19:26 Bardzo rozne są uklady "rodzinne". Niedwano bylam swiadkiem, jak starsza pani, matka pierwszej żony, jechala do drugiej zony, zeby zbadac dziecko - bo rodzona babcia (matka ojca, tyż pediatra) sie uchyla. Czy brat (przyrodni) wnuczki (rodzonej) to rodzina? Czy moze obce dziecko, i babcia powinna odmówic (prosbie wnuczki o zbadanie brata). Odpowiedz Link Zgłoś
moon_witch Re: Nie! 14.11.08, 19:33 I co lekarzy brak w Polsce? Przeciez lekarzy jest bez liku, trzeba forsowac stare uklady za wszelka cene? Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: Nie! 14.11.08, 20:15 A co to ma do rzeczy? Matka tego malego sama byla chora, a na wzywanie prywatnie jej nie stac, jeśli Cie to tak interesuje. I nie bardzo rozumiem, co masz na mysli pisząc "stare uklady"? Odpowiedz Link Zgłoś
moon_witch Re: Nie! 14.11.08, 21:02 Ma do rzeczy dosc duzo. Poza tym taka wymiane grzecznych uczynkow nie nazwalabym jeszcze powinnoscia rodzinna. Jest to zwykla przysluga pomiedzy ludzmi. Jak pania nie stac na lekarza to niech szuka pomocy socjalnej.Chyba tyle to umie zrobic. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: Nie! 14.11.08, 21:47 moon_witch napisała: > > Jak pania nie stac na lekarza to niech szuka pomocy socjalnej.Chyba > tyle to umie zrobic. Jestem pod wrażeniem. Naprawdę. Odpowiedz Link Zgłoś
dekadencja1 Re: Nie! 14.11.08, 23:18 >W zadnym wypadku. Prawnie i moralnie to nie jest ktos kto nalezy >do rodziny. >To byloby straszne, gdyby takie naciaganie do rodziny istnialo. Jeśli z byłego związku są dzieci to psychologicznie jest rodziną. I to może być czasami bardzo trudne do zaakceptowania. Brak akceptacji dla faktów nie oznacza, że one nie istnieją. Wprost przeciwnie, często ze zdwojoną siłą i w różny sposób domagają się zaakceptowania. Ot taki porządek rzeczy... Odpowiedz Link Zgłoś
croyance Re: Nie! 17.11.08, 17:12 Czyli jesli zgwalci mnie dresiarz pod mostem, i urodze jego dziecko, to staniemy sie rodzina, tak? Odpowiedz Link Zgłoś
dekadencja1 Re: Nie! 17.11.08, 22:01 Czyli jesli zgwalci mnie dresiarz pod mostem, i urodze jego dziecko, to staniemy sie rodzina, tak? No tak bo to nie będzie tylko jego dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
malakas Re: Nie! 17.11.08, 22:09 Oczywiście, że nie. Czytamy ze zrozumieniem. A potem ewentualnie piszemy. Odpowiedz Link Zgłoś
dekadencja1 Re: Nie! 17.11.08, 22:41 malakas napisał: > Oczywiście, że nie. Czytamy ze zrozumieniem. A potem ewentualnie > piszemy. Malakas, my dekadecja1 przeczytaliśmy ze zrozumieniem.Jeśli dyskusja, na ten niewątpliwie złożony psychologicznie problem, ma mieć jakikolwiek sens to dobrze byłoby gdyby wyszła poza " a tak", "a nie". Zdrowia życzę :) Odpowiedz Link Zgłoś
malakas Re: Nie! 17.11.08, 22:46 Nie rozumiem w czym problem. Przypadkowy (ani żaden zresztą) partner seksualny nie staje się rodziną, chocby po owocach go poznali. Chyba, że w "psychologicznym" sensie. No ale ja w takich klimatach odbijam. Niektpre metafory sa tyle piękne co fałszywe Odpowiedz Link Zgłoś