panipanda
10.05.09, 11:01
Mam problem z koleżanką. Tak się złożylo, że dwa tygodnie temu ja
musiałam uśpić swojego 14letniego psa, a dwa dni późnie jej 5letni
pies nagle zdechł. Zwierze mieszkało z jej rodzicami pod miastem,
czasem przyjeżdżźał w odwiedziny, jednak obowiązki (spacery,
jedzenie, pielęgnacja), nie były obowiązkami stałymi koleżanki.
Teraz mija już drugi tydzień, a ona nadal CODZIENNIE PŁACZE, ciągle
o tym mówi, wręcz zadręcza znajomych telefonami o różnych porach,
zapłakana, zrozpaczona. Skarży się, że nikt jej nie rozumie, ani jej
narzeczony, z którym mieszka i który "w ogóle sie nie przejał", ani
jej koleżanki, ale to oczywiste bo "nikt tak nie kocha zwierząt,
wszyscy tylko na pokaz organizują zbiórki jedzenia...!", ani ja,
choć powinnam rozumieć, ale nie do końca bo mój pies "i tak był
stary i prędzej czy później by zdechł".
Do tego ludziom, których nie lubi, nie pozwala wymawiać imienia tego
psa (!!) uważając to za obrazę jego pamięci.
Starałam się z nią rozmawiać, dowiedzieć się czemu naprawdę tak
rozpacza (powstrzymując się od wszystkich własnych komentarzy), ale
nie dowiedziałam się niczego, poza tym że to niespawiedliwa śmierć,
że on (pies) ani ona nie zasłużyli na taki los itp.
Podczas ostatniej rozmowy zasugerowałam jej, bardzo delikatnie, że
moim zdaniem trochę przesadza, że musi się wziąć w garść i wrócić do
życia (przez to zawala pracę i studia). I oczywiście się obraziła, w
każdym wymoszonym smsie czytam, że ma zły dzień, ale NIEKTÓRZY tego
nie rozumieją itp.
Wiem, że każda "żałoba" jest inaczej przeżywana przez każdego, że są
ludzie mniej lub bardziej emocjonalni, ale czy jest gdzieś jakaś
granica?
Odnosze wrażenie, że ona spersonalizowała tego psa, (i traktuje tę
sytuacje jak nagłą śmierć np. brata) wnioskuję to po sposobie
mówienia o nim, porozstawianyh zdjęciach i tych reakcjach.
Nie wiem już co robić. Jestem w stanie zrozumieć głęboki smutek,
żal, sama przecież to przeżywałam, ale nie rozumiem tej rozpaczy.
Nie wiem, czy to ja przesadzam (może naprawdę aż tak ją ta śmierć
dotknęła)? I przede wszystkim co dalej z tym robić?