monika16551
12.06.09, 20:26
Czuje sie jakby wyobcowana z tego swiata. Życie 'śmiga' do przodu a
ja stoje w miejcu i nie wiem co z tą pustką, która we mnie siedzi
zrobic. Mimo, ze umiem nabrac sił do działania.. bo i w szkole mi
dobrze idzie i nawet sama wyjde pobiegac i pocwicze,ale co z tego
jak przez cały czas towarzyszy mi uczucie melancholi. Może sama w
sobie wzbudzam to uczucie? Nie wiem co tak na prawde spowodowałoby
zebym była szcześliwa? Kiedyś swoje szczescie lokowałam rodzine,
przyjaciół Powiem moze tak.. nie wiele potrzebowałam, żeby czuc się
szczęśliwa. Od dwóch lat kiedy zaprzepusciłam szanse dostania sie na
wymarzone studia weterynaryjne, z obawy że się nie dostane
(najwieksza moja głupota) czuje sie do niczego.
Przed maturą bardzo duzo się uczyłam, dzień w dzień praktycznie
nauka... połozyłam wtedy wszystko na jedną karte. Wiedziałam, ze
jesli się nie przyłoże to nie uzyskam dobrego wyniku i nie przyjmą
mnie na studia. Biologia i chemia na poziomie rozszerzonym to byl
mój głowny cel. Z biologia sie udało a chemie zdałam tylko
podstawowa. Ale i tak jestem z siebie dumną, bo sama to osiagnelam,
bez zadnych korepetycji.
Teraz studiuje zootechnike, bardzo pokrewny kierunek do weterynarii,
ale po ukończeniu tych studiów nie mam co marzyc o dobrej pracy.
Zootechnike miałam studiowac tylko rok i w miedzyczasie poprawic
mature z chemii. Miałam, ale jakoś trudno było mi pogodzic tyle
obowiazków i w ogole zrezygnowałam. Chciałaby nadal bardzo studiowac
weterynarie i chyba nie przestane dopoki nie sprobuje mimo że
straciłam 2 lata. Tylko nie wiem czy wykrzesam z siebie tyle sił
żeby podołac temu wyzwaniu.