Dziewczyny, co prawda mój smyk jeszcze nie skończył roku (ma 10,5 m-ca), ale jestem przekonana ze będziemy sie jeszcze dłuuugo karmić

stąd piszę tutaj.
Naszym problemem są bardzo częste pobudki w nocy.
Ale po kolei.
Mój smyk usypia przy mnie w 95 % przy piersi. Nie mam nic przeciwko, usypia dosyć szybko - rytuał wieczorny - kąpiel, ubieranie i szybko cycuś

i spi.
Niestety bardzo często się wybudza w nocy - noc z 5 pobudkami to ta lepsza noc. I tylko pierś go uspakaja i usypia na nowo.. Nie ma mowy zeby przeszła woda/herbatka-wypije to ale i tak tylko pierś do uśpi.
Ostatnio nawet przenieśliśmy się do drugiego pokoju ze spaniem, bo myślałam ze moze my go budzimy-ciut sie noce poprawiły, ale tylko ciut. Nadal pobudek duzo. A ja latam miedzy pokojami.
Spanie z nami odpada-tzn. pośpi troche-z godzine, ale potem sie bardzo rusza, wstaje, boję się ze spadnie z łóżka, to akurat nie sposób na naszego Kubusia. Biorę go jak nie mam sił karmić na siedząco w nocy, ale generalnie on i tak lepiej śpi w łóżeczku.
Był moment ze chciałam go nauczyć samodzielnego zasypiania..ale nie miałam sił znosić płaczu

I się poddałam
moje pytanie więc-doświadczone mamy jak Wy usypiacie dzieci? czy też przy piersi? czy z takiego usypiania jakoś wyrośnie, czy jak mnie straszą wszyscy dookoła-im będzie starszy tym gorzej go nauczyć?
Czy macie jakiś sposób na takie pobudki?

hehe.. bo ja wymiękam juz czasem. Chodze do pracy i czasem czuje się bardzo zmęczona po takiej szarpanej nocy a i mały wcale rano nie jest super wypoczęty.
Nie chce zwalać na zęby, chociaż one na pewno też swoje dokładają..
poradźcie cos

a moze jednak powinnam uczyć zasypiać samodzielnie..? pewnie tak. Ale jak to zrobić bez płaczu..?
Pozdrawiam i z góry dziękuję za rady