iwaka_
25.06.05, 22:13
To pewnie zabrzmi jak laurka członkini kólka wzajemnej adoracji... ale cóż w
tym złego?
Odnalazłam to forum już jakiś czas temu i zaglądam tu dość regularnie. Jeśli
nie znajduję akurat postu, który wnosiłby cokolwiek do mojej wiedzy, czy
doświadczenia w karmieniu piersią, to zawsze przeczytam coś co pozwala mi
poczuć że nie jestem sama. Dajecie mi wsparcie. Gdy chwilowo szklanka wydaje
sie być raczej w połowie pusta, to właśnie tu znajduję coś co podnosi moje
samopoczucie, niechby chociaż rozśmieszy na trochę. Panuje tu życzliwość,
serdeczność, troska, zainteresowanie człowiekiem, chęć poszerzania horyzontów
i tolerancja.
Zamieściłam ostatnio post na forum dla mam psycholożek (pod innym nickiem),
szukałam pomocy. Dostałam tylko 2 odpowiedzi, jedną z nich, tę w której była
choćby próba zmierzenia się z problemem - od Jagandry (dzięki Jaga!).
Pomyślałam, że to symptomatyczne, że to własnie cechuje bywalczynie tego
forum: "jeśli moge to spróbuje pomóc". Ja wiem, że dobrymi chęciami..., ale
jednak bez tych chęci, coż pozostaje... tylko obojętność.
Peanów koniec!
Dziękuję Wam,
Iw