Dodaj do ulubionych

Jak długo może nie jeść 4-dniowy noworodek? :(

05.06.08, 17:48
Ostatni raz jadła gdzieś koło północy, od tej pory na zmianę płacze i przysypia. Podejrzewam, że zaszkodziło jej coś, co zjadłam, ale ile może nie jeść nic? sad
Obserwuj wątek
    • kropkaa Re: Jak długo może nie jeść 4-dniowy noworodek? : 05.06.08, 18:22
      Jagandra, a jak jest z żółtaczką? Nie jest przypadkiem tak, że jest
      ospała? Jaka jest kupka? - czy już skończyła się smółka? Próbuj jak
      najczęściej przystawiać, nawet jak zje malutko, to już coś.
      Noworodek ma żołądek wielkości łyżeczki do herbaty (tak mówiła
      położna ze szkoły rodzenia) więc tu się raczej liczy pokarm na
      krople. Nowonarodzone dziecię może nie jesć nawet do 2 dób, ale 4-
      dniowy człowiek, to raczej powinien jeść już po kilka razy na dobę,
      bo bardzo schudnie. Z mojego (tzn. dziecka) pamiętnika wynika, że 2.
      dnia jadła 2x w ciągu dnia i 1x w nocy. Rozkręciła się z jedzeniem
      4. dnia. Płakać nie płakała, ale spała dużo - miałam problem z
      wybudzaniem choć bardzo się starałam ze względu na zażółcenie skóry
      i to, by wypłukać smółkę.
      • jagandra Re: Jak długo może nie jeść 4-dniowy noworodek? : 05.06.08, 19:16
        Wypisali nas ze szpitala bez słowa o żółtaczce, więc chyba nie ma, nie widzę też, żeby była żółta. Smółka już się skończyła, robi dziś takie mikro-kupki żółte z białymi kawałkami "serka" (przepraszam, taka faza opieki...). Staram się ją przystawiać, czasem złapie pierś na chwilę, ale nie ssie jak człowiek, czasem przy niej szaleje, chce i nie chce. Pewnie po parę kropel przy tej okazji wypije, zwłaszcza że jednak siusia. Wczoraj ssała bardzo często. To tak wygląda, jakby się czymś struła i zniechęciła do piersi, ale noworodek przecież nie jest taki kumaty. Szlag by to, ze starszą córką nie było takich akcji sad
        • fizula Re: Jak długo może nie jeść 4-dniowy noworodek? : 05.06.08, 23:41
          Gratulacje, Jagandro, maleńkiej córeczki!
          Noworodek na pewno tyle godzin nie powinien pościć. Po 3 godzinach
          góra powinien podjeść znowu. Co to znaczy "nie je jak człowiek"?
          W czwartej dobie jeszcze nie musi maluch spełniać kryteriów
          efektywnego ssania. O tym czy się nie odwadnia już może świadczyć:
          *przynajmniej 6-8 zasikanych pieluszek od 3-4 doby (bez zapachu,
          bezbarwny mocz);
          *od 4-5 doby przynajmniej 2-4 (skoro tak mało, to za to duże) kupki;
          A na jakim etapie jest Twoja laktacja? Przechodzisz nawał, obrzęk
          piersi? Ma prawo być jeszcze etap siary, choć po kupce tak jak ją
          opisujesz, to raczej już mleko przejściowe. Stąd powinno być słychać
          połykanie minimum 5 minut.
          >czasem
          > przy niej szaleje, chce i nie chce
          To mi przypomina zachowanie dziecka, któremu bardzo się chce odbić
          połknięte powietrze, a ma z tym trudności. Czy masz szybki wypływ z
          piersi? To, że starszej Anielce nie odbijało się (nie wiem tego),
          nie znaczy, że młodszej nie będzie. Niektóre niemowlaki potrzebują
          kilkakrotnie w czasie jednego posiłku odbijać połknięte powietrze
          (podniesienie do pionu albo w pozycji na brzuszku też się odbije)-
          okazują to właśnie takim niepokojem, "szaleniem przy piersi", "chce
          i nie chce mu ssać". Karmienie takiego typa to: karmienie-odbijanie-
          odbijanie-karmienie-odbijanie-odbijanie-karmienie-odbijanie-
          odbijanie-odbijanie. Nie wiem, czy akurat Twojej córeczki to
          dotyczy, ale wiele mam nie rozumie tej potrzeby "odbicia połkniętego
          powietrza" i bierze to jako niechęć do piersi. U niektórych dzieci
          to łykanie powietrza jest ogromne (i wymaga częstego podnoszenia do
          odbicia), u innych niewielkie.
          Jeślibyś rzeczywiście nie mogła malucha nakarmić z piersi, to na
          pewno trzeba wówczas i podawać jakąś alternatywną metodą, np.
          łyżeczką, kroplomierzem (w pozycji jak najbardziej pionowej), a
          piersi nie można pozostawić "odłogiem" czyli trzeba odciągać w
          zamian. Ale z Twojej wypowiedzi raczej się domyślam, że "coś tam"
          maleńka wrzuciła na ząb, ale za krótko, za nerwowo w Twoim odczuciu.
          Nie wiesz jak waga Twojej córci? Z przybieraniem na wadze ma czas do
          końca tygodnia, ale spadać z wagi więcej niż 10% nie powinna.
          Mogę Ci podać telefon na priv. Teoretyzować mogę tak jeszcze długo,
          ale konkretnie wtedy bym mogła, gdyby Cię dopytać o parę spraw:
          pozycja przystawienia (na pewno noworodki nie lubią być karmione ze
          skręconą szyją ani z brodą wciśniętą w klatkę piersiową), sposób
          ssania, brodawki- czy są w porządku? Swojej diety na razie nie ma co
          podejrzewać, a rozważyć bardziej trywialne powody takiego
          zachowania.
          Podtrzymuję Cię na duchu :o)

          Oczywiście, że sobie poradzisz, tylko dziś macie ciężki dzień.
          Uściski!
          • jagandra Re: Jak długo może nie jeść 4-dniowy noworodek? : 06.06.08, 09:23
            Fizulo, dziękuję za namiary smile Poczekam na razie na lekarkę, ma przyjechać po 12.
            Niestety jest coraz gorzej. Przespała całą noc spokojnie, ale nie ssała nic a nic, próbowałam ją kilka razy przystawiać. Rano podałam jej swój pokarm ze strzykawki, chętnie zjadła - najpierw ok. 15 ml, po godzinie ok. 10 ml - nie wiem, czy to dużo czy mało, ale wyraźnie była głodna. Próbowałam ją też przystawić do piersi, próbowała ją chwycić, ale w zasadzie od razu zaczęła płakać.
            Problemy zaczęły się akurat, gdy dostałam nawału, więc od wczoraj odciągam małymi porcjami mleko, inaczej bym nie dała rady.
            Lekarka sugeruje badanie moczu. Poza tym podejrzawmy z mężem pleśniawki - czy one mogą być na tyle bolesne, by uniemożliwiać ssanie? No ale póki co czekam na lekarkę i będę małą karmić strzykawką.
            PS: Anielce odbijało się i ulewało na potęgę, ale ona mimo to rzucała się na piersi jak pirania, bywała niespokojna, ale zawsze jadła i to dużo. To teraz to jakiś kosmos dla mnie sad
            • abiela Re: Jak długo może nie jeść 4-dniowy noworodek? : 06.06.08, 10:08
              Napisz koniecznie, co dalej, trzymam mocno za was kciuki!
    • fizula Re: Jak długo może nie jeść 4-dniowy noworodek? : 06.06.08, 10:24
      Jeśli Twój maluch rzeczywiście nie chce ssać, to odciągaj sporo:
      minimum 8 razy po 15 minut z każdej piersi, tak, by dobrze się
      rozwijała się, utrzymywała laktacja (przynajmniej raz w nocy). A
      ponieważ masz nawał, to warto też według Twojej potrzeby, odczuć.
      Rano podałam jej swój pokarm ze strzy
      > kawki, chętnie zjadła

      Strzykawka może być do karmienia, tylko zwróć uwagę, by dziecko
      wyłącznie łykało z niej, a nie ssało. Załóż, że to przejściowe
      problemy. A jak przez pierwsze doby ssała czy wtedy normalnie dawała
      się przystawić? Tak zrozumiałam. Czy w szpitalu miała jakieś zabiegi
      na jamie ustnej: odśluzowywanie, jakieś specjalne badania, zabiegi?
      Pleśniawki mogą być bolesne rzeczywiście.
      Ile powinnaś jej podawać pokarmu? Na razie kierowałabym się jej
      apetytem, tzn. podawaj tyle, ile ma ochotę zjeść. Jeśli by się taka
      sytuacja utrzymywała, to można obliczyć: 140ml/kg/dobę czyli 3-
      kilogramowe dziecko powinno minimum otrzymać 420ml mleka w ciągu 24
      godzin. Jeśli chce więcej, to może więcej. Na razie ta ilość może
      być jeszcze za duża, przyjmuje się, że 2-dniowe dziecko ma żołądek
      pojemności 10ml i stopniowo się to zwiększa. Załóż na razie, że to
      tylko przejściowe, diagnoza lekarza może coś wyjaśni.
      W dalszym ciągu kilkakrotnie proponuj ssanie z piersi (bez
      zmuszania, siłowania się).
      Bywajcie zdrowi!
    • kejzi-mejzi Re: Jak długo może nie jeść 4-dniowy noworodek? : 08.06.08, 00:58
      Jagando, i co?
      • monjan Re: Jak długo może nie jeść 4-dniowy noworodek? : 09.06.08, 08:40
        i jak tam??
        mój maluch urodzil sie z waga 2760g, w terminie, ale mial pewne cechy wczesniacze"
        np. meszek na karku i długo spal
        na poczatku karienie jego to masakra bo od razu zasypial i nie mozna go bylo
        wybudzic!!a przeciez takei dziecko, zwlaszcza malutkie powinno jesc co 3
        godziny(no 4)
        wiec go rozbierałam do karmienia, smyrałam po policzku, zeby sie najdał i
        dopiero spał
        powiem ci, ze podzialalo
        a nie jest latwo obudzic spiacego noworodka...
        odsypial tak miesiac, ja myslalam ze mam anuolka w domu a potem...pokazal swoje
        prawdziwe obliczesmile)
    • jagandra c.d. - długie z prośbą o pomoc 10.06.08, 09:59
      W piątek przyszła rodzinna, postawiła diagnozę zapalenia piersi (u dziecka) i dała skierowanie do szpitala. W szpitalu stwierdzili, że z piersią wszystko dobrze, ale kazali zostać na oddziale. Zbadali, że mała ma za niski cukier, jest zagrożona hipoglikemią i trzeba ją dokarmiać butelką. Próbowałam ją karmić strzykawką, ale nie najadała się - bardzo szybko zasypiała przez ten cukier, budziła się głodna i zdenerwowana. Więc w końcu przez 1 dobę odciągałam mleko i karmiłam ją butelką, zaczęła przybierać, ominęła ją kroplówka. Miałam do wyrobienia normę 40 ml co dwie godziny. W drugiej dobie powoli wróciłyśmy do piersi, ładnie ssała, była spokojna, dużo przybrała.

      Wczoraj wypuścili nas do domu.
      No i po południu znów się zaczął cyrk. Przeczytałam dokładnie to, co napisała Fizula, i chyba już znam przyczynę - dzieciaczek nie umie chwytać dużej, pełnej piersi. Ładnie ssała, póki nie miałam nawału i ładnie ssała po tych 2 dniach odciągania pokarmu, bo piersi zrobiły mi się znów miękkie. A teraz przechodzę po raz drugi nawał. Raz że nie umie tej piersi złapać, dwa że za szybko pokarm wypływa i łyka powietrze, trzy że to mały nerwusek i od razu zaczyna się wściekać i tym bardziej łyka powietrze. Nawet gdy dobrze złapie pierś, i tak ją zaraz puszcza... ufff. Odciągam teraz pokarm przed karmieniem i jakoś idzie, czasem przystawianie zajmie nam parę minut, a czasem i pół godziny uncertain Gdy jest już bardzo zdenerwowana, daję jej trochę mleka ze strzykawki, uspokaja się i znowu próbujemy z piersią. Ta pozycja brzuszek do brzuszka jest bardzo fajna, gdy mała już zassie i uspokoi się, ale nie potrafię jej w ten sposób przystawić.
      Co jeszcze mogę zrobić? Szałwia i mięta zmniejszają laktację, prawda? Chociaż zeszłym razem piłam mnóstwo mięty, a i tak miałam nadmiar pokarmu i piersi często jak kamienie, tyle że mojej starszej córze nic w zasadzie nie było w stanie przeszkodzić w namiętnym ssaniu.
      Wychodzi na to, że to po prostu problem z przystawianiem dziecka do piersi, a wylądowałyśmy w szpitalu z zagrożeniem hipoglikemią. Pokłuli ją chyba wszędzie, gdzie się dało sad Wykonali kupę badań, z których wyszło, że dziecko jest zdrowe.
      Fizulo, miło było usłyszeć Twój głos smile
      • kejzi-mejzi Re: c.d. - długie z prośbą o pomoc 10.06.08, 10:04
        Cieszę się że wszystko w miarę ok bo się martwiłam.
        • abiela Re: c.d. - długie z prośbą o pomoc 10.06.08, 11:05
          Dobrze, że się odezwałaś! Powodzenia w zmaganiach.
      • monjan Re: c.d. - długie z prośbą o pomoc 10.06.08, 11:47
        dobrze ze juz lepiej, biedne dziecko tyle sie wycierpialo w szpitalu
        a pokarmu nie odciagaj za duzo, bo bedziesz sztucznie napedzac laktacje, tyle
        ile potrzeba

        co do czasu karmienia to nie przyjmuj sie-moj ssak potrafil jesc 40 min..
      • fizula Re: c.d. - długie z prośbą o pomoc 11.06.08, 00:16
        Cieszę się, Jagandra, że już jesteście całe i zdrowe z powrotem w
        domu. Myślałam właśnie, żeby zadzwonić do Ciebie i zapytać o wieści
        z frontu.
        Głupie moje pocieszenie, ale będzie dobrze, tak czuję, będzie bardzo
        dobrze, tylko trochę w cierpliwości musicie się poćwiczyć. Powiem Ci
        szczerze, że każde z moich dzieci czego innego o karmieniu piersią
        mnie nauczyło, chociaż już po pracy na położnictwie myślałam, że
        wszystkie rozumy zjadłam, hehe. Piszesz, że potrzebujesz pomocy,
        więc chętnie bym przyjechała do Ciebie :o) jak mi się to zdarza do
        lubelskich mam. Ale Ty sobie radzisz, a tylko trochę ponarzekać
        potrzebujesz, nieprawdaż? Chociaż to przystawianie wymaga od Ciebie
        wysiłku, ale z każdym dniem będzie lepiej. Coraz łatwiej będzie Ci
        odciągać przed przystawieniem, skoro tego potrzebuje Twoja Zosieńka,
        coraz łatwiej "dogodzić" jej potrzebom, obserwuj ją bacznie, by w
        dalszym ciągu starać się zrozumieć w czym rzecz- może jeszcze jakoś
        można jej pomóc "załapać"?.
        >Ta pozycja brzuszek do brzuszka jest bardzo fajna, gdy mała już
        > zassie i uspokoi się, ale nie potrafię jej w ten sposób przystawić.
        Bo w ten sposób nie przystawia się dziecka- ono samo się przystawia.
        Zauważ, że maluch od razu po porodzie ma zdolność przepełznąć z
        brzucha mamy do piersi i sam prawidłowo się przystawić. A więc naszą
        rolą w tej pozycji jest właściwie położyć dziecko na sobie w pobliżu
        piersi. I pozwolić mu "dziobać się" czyli podnosić główkę wiele razy
        i prezentować wspaniały odruch szukania i pełzania (które w tej
        pozycji działają łącznie). Dzieci przystawiające się w tej pozycji
        robią to w sposób prawidłowy, częściej ich mamy jakiś błąd w
        przystawianiu popełniają w innych pozycjach. A więc w tej pozycji
        inicjatywa i aktywność należy do dziecka, jest to pozycja
        >odruchowa<, a więc uruchamiają się w niej działające zazwyczaj
        dobrze odruchy. Jeśli masz nawał, to warto rzeczywiście odciągnąć aż
        do rozluźnienia ciemnej otoczki, żeby nie była taka nabrzmiała.
        >trzy że to mały nerwusek i od razu zaczyna się wściekać
        No to od kogo ma się nauczyć cierpliwości jak nie od Ciebie ;o)
        Często mówi się, że gdy dziecko płacze, to wtedy przystawiamy je do
        piersi. Ale nie do końca tak jest dobrze. Warto takie dziecko
        najpierw choć sekundę wysłuchać i uspokoić (tak, tak: uspokoić!), bo
        dziecko bardzo zdenerwowane może być bardzo trudno przystawić. Przy
        okazji uspokajania okazuje się od razu (przytulenie na ramieniu),
        czy maluch nie ma potrzeby sobie solidnie beknąć. Jeśli będziesz
        przystawiać ją bardzo rozkrzyczaną, to 2 negatywne rzeczy się dzieją:
        *skojarzenie zdenerwowania i przystawiania do piersi;
        *utrudnione przystawienie-u dziecka napiętego, rozkrzyczanego do
        granic odruchy nie działają;
        Z takimi maluszkami jest więc podwójna robota: 1. uspokoić (choć
        odrobinkę, choć na chwilę); 2. przystawić do piersi. Może być
        potrzeba powtarzać to uspokajanie i przystawianie wiele razy. To
        wyczerpująca praca- a więc miej dla siebie i dla maleństwa wiele
        wyrozumiałości. I jak się w trakcie karmienia złości, to nie karm
        jej dalej, tylko zrób przerwę na odbijanie, poklepanie po pleckach,
        pomasowanie po brzuszku i dopiero potem przystaw do piersi (albo i
        nie, jeśli nie dopomina się).
        To tylko organizm sobie reguluje, kiedy skończy nadprodukcję mleka.
        Można sobie pomagać oprócz mięty i szałwi zimnymi okładami po
        karmieniu (np. z liści kapusty), częstym przystawianiem dziecka,
        według matczynej potrzeby, (nie za często: odciąganiem niewielkiej
        ilości mleka do odczucia ulgi). Wydaje mi się, że z każdym następnym
        dzieckiem szybciej następuje unormowanie laktacji (przynajmniej u
        mnie tak było, nie jestem pewna, czy to jest regułą), także może
        krócej Ci to zajmie niż z Anielką.
        Oprócz pozycji australijskiej (w/w) warto też dopóki trudno Ci
        dziecię przystawiać, korzystać z pozycji spod pachy i krzyżowej,
        które pozwalają na większą kontrolę przystawiania i pomagają
        pamiętać, że to dziecko przystawiamy do piersi , a nie pierś do
        dziecka.
        Gdy jest już bardzo
        > zdenerwowana, daję jej trochę mleka ze strzykawki, uspokaja się i
        znowu próbuj
        > emy z piersią.
        Bardzo dobry pomysł, tylko przed podaniem tego mleka ze strzykawki
        też trochę wycisz ją.
        Powolutku, małymi kroczkami idziecie naprzód :o)
        • jagandra Już jest dobrze :) 11.06.08, 09:18
          Mała chyba uwierzyła, że może się najeść wink
          Nawet już nie ściągam mleka, próbujemy parę razy i udaje się zassać, czasami piśnie ze zdenerwowania, ale nawet nie zawsze. Uf smile

          > Bo w ten sposób nie przystawia się dziecka- ono samo się przystawia.
          > Zauważ, że maluch od razu po porodzie ma zdolność przepełznąć z
          > brzucha mamy do piersi i sam prawidłowo się przystawić. A więc naszą
          > rolą w tej pozycji jest właściwie położyć dziecko na sobie w pobliżu
          > piersi.

          Wiesz, mam wrażenie, że ona właśnie nie bardzo umie się sama przystawić - chociaż uczy się wink I po porodzie właśnie też nie szukała piersi, gdy ją dostałam na ręce, była rozkrzyczana i zrozpaczona. Anielkę rodziłam w wodzie i ona była spokojna, przytomna, przyjrzała mi się, po czym natychmiast namierzyła cycka smile Całkiem inne spotkanie to było. Zosia zaraz po porodzie, jeszcze zanim ją dostałam na ręce, została odśluzowana. Pytałaś o to odśluzowanie, czy to ma związek? Anielka też była odśluzowana, ale później. Poza tym Zosię rodziłam w tradycyjnej pozycji półleżącej z podparciem, wprawdzie trwało to całe 5 minut, ale to w końcu nie najlepsza pozycja.
          No, a może po prostu taka jej uroda.

          Aaaa, lecę, bo się maleństwo obudziło.
          • anqa_77 Re: Już jest dobrze :) 11.06.08, 10:55
            Nooo wspaniale że już oksmile))
    • fizula Re: Jak długo może nie jeść 4-dniowy noworodek? : 13.06.08, 16:10
      Dzielna mamo, w końcu sama sobie poradziłaś smile Te początki to są
      naprawdę wymagające cierpliwości: do dziecka, do siebie. Tak jak
      końce.
      Cieszę się, że mogłyśmy porozmawiać.
      • jagandra Re: Jak długo może nie jeść 4-dniowy noworodek? : 13.06.08, 19:24
        Taka dzielna, że aż w szpitalu wylądowała wink
        • fizula Re: Jak długo może nie jeść 4-dniowy noworodek? : 13.06.08, 22:38
          No wiesz, każdemu może się zdarzyć. Zrozumienie noworodka to nie
          taka prosta sprawa. Ja bardzo lubię rozumieć takie maleństwa,
          chociaż praca na położnictwie nauczyła mnie, że czasem stajemy
          bezradni wobec problemu dziecka i trudno znaleźć dobre rozwiązanie.
          Uściski!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka