Właśnie minął pierwszy dzien jak jestem na naprawdę ostrej diecie
eliminacyjnej, bo moje dziecko ma zmiany skórne niemal na całym ciele. Wiem,
ze to nie musi być pokarmówka, ale muszę się na 100% upewnić. Dzis jadłam
tylko kaszę jaglaną i indyka, potem będę stopniowo wprowadzać nowe produkty.
Do tej pory byłam cały czas na diecie, unikałam głównych alergenów, ale bez
skutku. Rodzina (mąż i jego matka) zaczęła przebąkiwać o odstawieniu od piersi
skoro nie wiem, co z mojej diety mu szkodzi. A mnie tak bardzo zależy na
karmieniu piersią jak najdłużej ( synek ma dopiero pół roczku). No i się
zawzięłam, ale nie powiem, lekko mi nie jest

. Ale bardzo chcę pozbyć się
poczucia, że karmiąc truję moje dziecko alergenami z mojej diety. Nasłuchałam
się o przypadkach poprawy stanu skóry po przejciu na nutramigen. Tym bardziej
jestem rozdarta. Niby mleko mamy jest najlepsze ale mleko z alergenami już
niekoniecznie. Osobiscie nie wyobrażam sobie zakończenia karmienia, pewnie
popadłabym w depresję, dla mnie to esencja macierzyństwa. Proszę o kilka słów
wsparcia.