Witam, proszę o pomoc.
Karmię Ingę 16 miesięcy, minęło wczoraj. I od wczoraj zaczął się problem, nie
wiem, może to normalne, ale mnie martwi. Może cofnę się trochę, żeby
naświetlić - jak Inga miała jakieś 5 miesięcy wyszły jej 2 pierwsze zęby i
przy karmieniu próbowała trochę gryźć. Mówiłam głośno, że nie wolno, że boli i
po jakimś tygodniu się skończyły te próby. Zęby jej nowe wychodziły, górne i
dolne, teraz ma 9, a gryzienia nie było. A od wczoraj... masakra. Je normalnie
tylko przez sen, a w ciągu dnia... Pokazuje, że chce mleko, kładę się z nią
jak zawsze i od razu zaczyna od gryzienia. Najwyżej trzy razy possie i mocno
gryzie. Ja wtedy oczywiście głośno mówię, że nie wolno i mnie bardzo boli, a
po trzech razach po prostu się zasłaniam i już jej nie daję bo to potwornie
boli. Inga wtedy płacze, ja ją przytulam, daję pić z kubeczka czy bidonika...
Dodam, że ona jest bardzo grzeczna, słucha się, jak wie że nie wolno to nie
robi... a tutaj od wczoraj tak mnie gryzie. I dzisiaj odniosłam takie
wrażenie, że ona jakby chciała ssać, a nie umiała, jakby jej wychodziło tylko
te gryzienie. Ale jak mówiłam, przez sen jest ok.
Proszę o pomoc, przeczekać, czy to może znaczy, że ona już w dzień nie będzie
jadła

?
Bardzo mnie ta sytuacja stresuje, jakoś się już spinam, jak tylko mam ją
przystawić, bo mnie te brodawki cały czas bolą. Może ona już nie chce ssać,
woli zamiast jedzenia bawić się cycem?
Tak zupełnie nagle się to zrobiło