Dodaj do ulubionych

Kolejny szok

26.10.08, 21:25
Na zajęciach z podyplomowej neurologopedii wykładowczyni twierdzi,
że karmienie piersią powyżej roku może niekorzystnie wpływać na
rozwój mowy! I prawdopodobnie powoduje zaburzenia mowybig_grin

I Że zaburza stosunki między matką, a dzieckiem. Że to nie jest
normalna, zdrowa relacja, że dziecko mało samodzielne, że
uzależnione od matki, źle znosi rozstania z nią, nie lubi obcych.

Matki takie są niedojrzałe emocjonalnie,. sztucznie przywiązują
dziecko do siebie. Egoistki.
Obserwuj wątek
    • kejzi-mejzi Re: Kolejny szok 26.10.08, 21:43
      Ja sądzę, ze takie teorie głoszą kobiety, którym z różnych powodów karmienie nie
      wyszło i podświadomie albo i nie czują jakiś niedosyt i zazdroszczą karmiącym.
    • basiak36 Re: Kolejny szok 26.10.08, 21:56
      Najgorsze jest to ze na takie cos nie ma zadnego potwierdzenia a taka osoba
      wyglasza to jako madrosci jakies. Wszystkie ssaki karmia dzieci dopoki dzieci sa
      gotowe na separacje. Czemu czlowiek mialby byc inny?
    • aniuki Re: Kolejny szok 26.10.08, 22:04
      uuu ostro
      ale ja słyszę czasem tę teorię z ust osób które właśnie są dosyć dobrze poinformowane, wykształcone np. w kierunku medycznym lub medyczno-dzieciowym, które są osobami myślącymi i poszukującymi. i akceptują karmienie piersią jako takie, ale właśnie do magicznego roku...

      czyli że ta teoria pada na podatny grunt. niestety.

      nie czuję się niedojrzała emocjonalnie. co to znaczy - jeśli nie zdecydowałam się na znoszenie dziecięcych płaczów i rozpaczy, to już jestem niedojrzała? i egoistka? no bez przesady. egoistka to ja pewnie jestem, ale raczej się to w innych obszarach przejawia wink

      co do mowy, to nie potrafię się przejąć tym argumentem. wiem, że dzieci długo ssące dobrze mówią.

      co do samodzielnosci i nieśmiałości to nie wiem. moje dziecko jest b. nieśmiałe i pewnie czuje się tylko ze mną lub ojcem/babcią. karmię długo i nosiłam sporo w chuście. ale raczej czuję, że to nie jest związane z tymi faktami. jako dziecko byłam taka sama. więc to raczej geny, a możliwe że nie nosząc i nie karmiąc miałabym dziecko dużo bardziej niepewne.

      smutne że taki wykład, podyplomowo, prestiżowo i w ogóle - a jednak propaganda anty.... sad
    • mruwa9 Re: Kolejny szok 26.10.08, 23:35
      naturella napisała:

      > Na zajęciach z podyplomowej neurologopedii wykładowczyni twierdzi,
      > że karmienie piersią powyżej roku może niekorzystnie wpływać na
      > rozwój mowy! I prawdopodobnie powoduje zaburzenia mowybig_grin
      >


      tak mnie to zaczelo zastanawiac...dwojka z moich dzieci (trzecie
      poza konkursem, bo z autyzmem, przerabia swoj wlasny, bardzo
      indywidualny model rozwoju, zwlaszcza mowy) bardzo wczesnie zaczela
      mowic, szybko pojawily sie pelne zdania i bardzo bogate slownictwo,
      ale z wymowa bylo tak sobie... najstarszy dopiero w wieku ponad 6
      lat zaczal mowic "s" oraz spolgloski tylnojezykowe (?)- k,g i to po
      cwiczeniach zleconych przez logopde. Najmlodsze, 3.5-letnie,
      dwujezyczne i rownie elokwentne, jak najstarszy, rowniez ciagle ma
      problemy z wymowa pewnych spolglosek (s, z, r), zmiekczajac , co sie
      da. Mimo idealnego zgryzu, braku seplenienia, zupelnie
      bezsmoczkowego i bezkciukowego wychowania, i przy kontakcie z
      zupelnie normalna, "dorosla " mowa, zadnego ciumkania i
      infantylizowania mowy w przeszlosci. Jak bylo (jest) z wymowa
      Waszych dzieci?
      • jola_ep Re: Kolejny szok 27.10.08, 08:41
        Mi się trafiła zupełnie różna dwójka dzieciaków. Oboje karmiłam tak samo długo,
        choć młodszego synka intensywniej w drugim i trzecim roku w porównaniu z jego
        starszą siostrą.

        Córa była na maksa przylepiona. Rozstanie z mamą wieczorem? To nie możliwe.
        Przywiązana i niesamodzielna (nie mam na myśli tu samoobsługi). Długo nie umiała
        sama zasypiać...

        Syn - samodzielny i "samowystarczalny". Mogłam wyjść i nie było problemu.
        Jeszcze jak był niemowlakiem odważyłam się na weselną zabawę i co? Było mu
        wszystko jedno, czy śpi ze mną, czy z babcią wink
        Szybko nauczył się sam zasypiać.

        Mowa: starsza mówiła stosunkowo wcześnie. Bogaty zasób słownictwa, dobra wymowa.
        Ale młodszy ją przegonił. On zaczął mówić pełnymi zdaniami wink (jego pierwsze
        słowo: baba brum, czyli chcę iść z babcią na spacer). Ledwo skończył roczek
        zaszokował pana naprawiającego u nas pralki dość dokładną wymową słówek na ci..
        i kul.. (bo r jakoś jeszcze nie wymawiał). Dopiero po czasie rozszyfrowaliśmy,
        że on po prostu powiadał, że u babci kury widział wink Nie miał problemów z
        wymową. Na bilansie dwulatka nawet mnie o mowę nie pytali, bo zarzucił ich
        słowotokiem smile

        Więc wychodzi na to, że u mnie odwrotnie: im więcej karmienia w drugim i trzecim
        roku życia, tym większa samodzielność i lepsza wymowa wink

        Co do wady zgryzu ... Moja starsza miała tyłozgryz i dodatkowo zgryz głęboki.
        Młodszy ma zgryz otwarty. Więc mają całkowicie przeciwstawne wady. Ale może nie
        ma tyłozgryzu, bo więcej ssał? Hmmm.... spytam naszej ortodontki przy okazji.

        Moim zdaniem i tak najważniejsza jest genetyka.

        Pozdrawiam
        Jola
        • mruwa9 Re: Kolejny szok 27.10.08, 14:04
          Tylozgryz to dosc typowa wada dzieci "butelkowych" (noworodki rodza
          sie z tylozuchwiem fizjologicznym, ktore wyrownuje sie dzieki ssaniu
          piersi, do ok. roku. Ssanie piersi -> doprzedni ruch zuchwy ->
          miesnie wysuwajace zuchwe stymuluja ja do wzrostu i stopniowego
          zaniku owego tylozuchwia, ktore powyzej roku jest juz patologia).
          Zgryzy otwarte to z kolei efekt istnienia jakiejs przeszkody miedzy
          zebami (najczesciej: ssanie smoczka, olowka, kciuka, jezyka- tez sie
          da!; seplenienie, przetrwaly niemowlecy typ polykania, z wsuwaniem
          jezyka miedzy zeby).Poobserwuj pod tym katem dziecko,. bo9 nuie ma
          leczenia zgryzu otwartego bez likwidacji przyczyny (przepytaj
          dziecko ze slow Mississipi, sasanka, etc, poobserwuj, co sie dzieje
          z jezykiem w trakcie przelykania, nie slyszalam o badaniach na temat
          zwiazku dlugiego karmienia piersia a zgryzem otwartym, ale na dobra
          sprawe czeste ssanie w 3. roku zycia tez moze miec swoj wplyw: w
          koncu piers troche miejsca miedzy zebami zajmuje, jezyk rowniez
          wsuwa sie miedzy zeby podczas ssania piersi). Fizjologicznie w 2-3.
          roku zycia odruch ssania jako taki powinien zaniknac.
          No to masz pierwsza, wstepna porade gratis smile
          • jola_ep Re: Kolejny szok 27.10.08, 14:46
            > Tylozgryz to dosc typowa wada dzieci "butelkowych" (noworodki rodza
            > sie z tylozuchwiem fizjologicznym, ktore wyrownuje sie dzieki ssaniu
            > piersi, do ok. roku.

            U nas to sprawa dziedziczna-rodzinna. Może więc właśnie dzięki ssaniu piersi ten tyłozgryz nie był aż tak duży? smile (albo nie rozwinął się u młodszego)

            > Zgryzy otwarte to z kolei efekt istnienia jakiejs przeszkody miedzy
            > zebami (najczesciej: ssanie smoczka, olowka, kciuka, jezyka- tez sie
            > da!; seplenienie, przetrwaly niemowlecy typ polykania, z wsuwaniem
            > jezyka miedzy zeby).

            Moje już poobserwowane smile Ortodontka na pierwszej wizycie wykryła jęzor między zębami. Ja przyznaję, tego nie zauważałam. Ale problem jest szerszy. Bo on miał dwie dodatkowe jedynki i do jakiś 5 lat, gdy zaczęły się wyrzynać, wszystko było w miarę ok. Ale to już za nami i idzie ku lepszemu smile Czekam na stałe czwórki i mamy obiecany aprat ruchomy na górę. A ocierało się o aprat stały...

            Ale Twoje uwagi są dla cenne, ze względu na małą dziewczynkę, którą mam w rodzinie - ma teraz 5 lat. Ma zgryz otwarty, wadę wymowy (t zamiast k). Dziecko butelkowe. Smoczek intensywnie użytkowany przez trzy lata. Byli u ortodonty, dostali jakiś aparacik (płytka przedsionkowa? czy jakoś tak). Z noszeniem tak, jak to u tak małych dzieci bywa, zresztą rodzice robią to bez przekonania...

            Ale jeśli rzeczywiście trzeba najpierw wyeliminować przyczyny, to może wizyta u logopedy byłaby wskazana? Podpowiem jej mamie, aby ją poobserwowała.

            > No to masz pierwsza, wstepna porade gratis smile

            Dzięki wielkie smile

            Pozdrawiam
            Jola
    • emiliah Re: Kolejny szok 27.10.08, 08:29
      MOje dzieciaki, karmione po tyle samo czyli 27 miesięcy bardzo się różnią. W
      dużym skrócie, jeśli chodzi o mówienie i nieśmialość:
      Córka mówiła szybko, jest nieśmiała. Syn mówił nieco później jest bardzo śmiały
      i zaczepny.
      Jeśli chodzi o samodzielność - oboje są bardzo ssmodzielni, co prawda jeszcze
      dość nieporadni w niektórych czynnościach ale to w końcu dzieci, uczą się
      jeszcze. Lubią przedszkole, nie było problemów i płaczów nawet na początku.
      Lubią spędzać czas z babciami, ciociami bez mamy i taty.
      NIe sądze, żebym była niedojrzała emocjonalnie. Wcześniej (tzn, przed urodzeniem
      dzieci) to na pewno na to wszystko gotowa nie byłam. Jako, że pierwsze dziecko
      było absolutną wpadką (przyznaję się bez bicia) byłam na początku w szoku. Ale w
      ciągu tych paru miesięcy zaszło we mnie dużo zmian i wtedy niejako byłam
      zmuszona dojrzeć. I to nie jest tylko moja opinia. Teraz jestem zadowolona z
      takiego obrotu spraw i choć bywało ciężko, niczego nie chciałabym zmienić.
      Dobrze, żem umysł ścisły i na moich studiach nikt się karmieniem nie zajmował
      (to byłoby trudne na rachunkowości;-D). A więc nie musiałam się wnerwiać słysząc
      takie brednie.
    • asia889 Re: Kolejny szok 27.10.08, 09:26
      Podstawowe pytanie do tej wykładowczyni, czy ona ma jakieś doświadczenie w tej
      kwestii, czy zna dzieci długo karmione, czy to tylko gdzieś usłyszała/wyczytała
      i bezmyślnie powtarza sad.

      Ja to mam dobre porównanie. Bliźnięta tak samo karmione, nieco ponad 2 lata. Syn
      bardzo szybko nauczył się wymawiać wszystkie trudne spółgłoski jak r,sz,ż
      (nawet ssanie kciuka mu nie przeszkodziło)w wieku 3,5-4 lata. Córka nie wymawia
      jeszcze r i ma jeszcze "szyszenie" w mowie (s zamienia na sz)(syn nie miał tego
      etapu) (nie ssała kciuka), ma 5,5 roku. Syn od urodzenia był zawsze lękliwy
      trzymający się rodziców (nagle przeszło mu to po skończeniu 4 lat), córka nigdy
      nie bała się obcych, potrafiła siąść na kolana kobiecie, którą pierwszy raz
      widziała. No i proszę wysunąć wnioski jak wpływa długie karmienie na rozwój mowy
      i uzależnienie od matki big_grinDD.
    • anaj75 Re: Kolejny szok 27.10.08, 13:04
      Myślę, że wykładowcę warto byłoby zapytać o podstawy naukowe takich
      poglądów - źródła badań, teorie oraz właśnie ilość doświadczeń z
      dziećmi długokarmionymi.
      Generalnie myślę sobie, ze nawet jeśli dziecko ma jakiś problem
      logopedyczny, mimo karmienia piersią, to miałoby
      większy, gdyby piersi nie znało. Podobnie przy cechach psychicznych -
      owszem można dziecko pchnąć w kierunku większej samodzielności,
      samowystarczalności, pokazać, że rodzice są niedostęni. Wtedy efekt
      będzie może od razu, wcześniej widoczny ale długofalowo mogą się
      objawić liczne skutki uboczne - brak zaufania do siebie,
      zewnątrzsterowność, zależność od opinii innych, brak motywacji do
      osiągnięć, skłonność do uzależnień, niezdolność do empatii.
      Można by odwrócić założenie tej pani, że matki dk są dojrzałe, bo
      pozwalają dziecku dorastać w swoim tempie, są dostępne i czujne w
      odpowiadaniu na ich potrzeby, gotowe do ponoszenia niewygody i
      przeorganizowania, przynajmniej w części, swoich planów (własnej
      pracy, delegacji, rozrywek), by współgrało to z zaspakajaniem
      potrzeb dzieci.
      To moje zdaniesmile Ale wiem, że niełatwo rozmawia się z 'autorytetami'
      głoszącymi 'prawdy' z katedry.
      • jutycha Re: Kolejny szok 28.10.08, 10:47
        To ja jestem eoistka.
        Mnie z tym dobrze i moim dzieciom tez.
        • monicus Re: Kolejny szok 28.10.08, 12:11
          jato jestem i egoistka i leniwa. gotowac mi sie nie chce.wyjmuje cyca i z glowy
          • ulawit Re: Kolejny szok 28.10.08, 13:46
            Najgorsze jest to, że z takimi stanowiskami występują lekarze i wykładowcy, ktorych zadaniem jest przekazywanie wiedzy nowym specjalistom. Ja już kilka zwalających z nog szoków mama za sobą po zapoznaniu się z najnowszą niemiecką literaturą na temat niemowląt. Oczywiście pisane przez profesorów. Aż szkoda słów... Na całe szczęście tu nie wszystkie matki stosują się do tych rad.
            • alexkieszek Re: Kolejny szok 28.10.08, 17:44
              a rozmawiałaś z nią o tym temacie? Odezwałaś się na wykładzie?
              • anqa_77 Re: Kolejny szok 28.10.08, 19:29
                Żeby sie odezwać na wykładzie to trzeba mieć duuużo odwagi. I oczywiście liczyć
                się z tym, że jak podpadniesz to różnie może być z zaliczeniem smile
                • naturella Re: Kolejny szok 01.11.08, 22:07
                  To nie ja tam byłam - na szczęście, bo pewnie, że bym się odezwała.
                  To moja koleżanka, która skłóciła się z całą grupą, bo wszyscy
                  twierdzili, że długie karmienie jest złe. I już.

                  Wiecie, dochodzę do wniosku, że to jest wszystko beznadziejne. I
                  bardzo długo jeszcze będzie w PL pokutował duch minionych epok,
                  gdzie karmiło się noworodki soczkiem wyciskanym z jabłka bardziej
                  chętnie, niż piersiąsad
                  • anaj75 Re: Kolejny szok 02.11.08, 10:20
                    Wiesz, po tym jak wyczytałam, że w starej Polsce uważano, że siara
                    jest niezdrowa i noworodki przez pierwsze dni karmiono miodem, to
                    mnie nawet niewiedza specjalistów wyrosłych w tej kulturze już tak
                    bardzo nie dziwi. I tak jest postępwink A do nas należy, by szło to do
                    przodu i do korzeni zarazemsmile
    • jakw Re: Kolejny szok 28.10.08, 23:53
      Moja młodsza rzeczywiście trochę z mową opóźniona, ale starsza (też
      karmiona sporo powyżej roku) to raczej miała/ma problem z
      milczeniem. No dobra, gadulstwo non-stop to też pewnie zaburzenie
      mowy.
      Młodsza karmiona przeszło rok dłużej jest poza tym bardziej
      samodzielna niż jej siostra w tym samym wieku. Starsza w przedszkolu
      przy rozstaniach przepłakała wrzesień, dopiero w październiku
      zaczęło jej to trochę przechodzić. Młodsza płakała 3 dni w 1-szym
      tygodniu przedszkola. I wogóle charakterki mają bardzo różne. Bo z
      wyglądu to prawie klony.
      Matkę mają tą samą. wink) Ojca zresztą też.
    • gosiash Re: Kolejny szok 03.11.08, 12:22
      To ja jeszcze z takich dlugodystansowych obserwacji, sie podepne. No
      owszem nie jestem ani psychologiem, ani badan naukowych nie
      prowadzilam, ale czesto tak porownuje zachowanie i charaktery osob o
      ktorych wiem, ze dlugo byly karmione (czy tez w ogole byly karmione
      piersia) oraz te ktore od razu albo b. szybko butelka. No i mam
      wrazenie, ze jednak co do dojrzalosci/doroslosci i generalnie
      takiego zadowolenia z zycia to chyba bardziej na plus wypada to u
      osob karmionych piersia. Tzn. mam wrazenie, ze osoby karmione
      butelka mialy jakby bardziej pod gorke. Jako dzieci mialy jakby
      mniej ciepla niz te piersiowe. A te pierwsze lata zycia wiadomo maja
      wplyw na to jakim sie pozniej jest. Oczywiscie sa wyjatki, ale nawet
      mamy ktore karmiac butelka trzymaja dziecko czule w ramionach,
      predzej czy pozniej wreczaja butle i zajmuja sie czym innym. A
      cycowe dzieci no to nie da rady musza sie do mamy przytulic wink
      Wyglada na to, ze pani 'profesor' jest wyznawczynia teori, ze za
      duzo milosci i uczucia zle wplywa na rozwoj czlowieka.
      • mruwa9 eee..polemizowalabym. 03.11.08, 22:57
        Nie wiem, jak ty, ale ja,, podobnei jak zdecydowana wiekszosc moich
        rowiesnikow, bylam karmiona butelka praktycznie od urodzenia (dla
        dokopania - pierwsze tygodnie zycia spedzilam w inkubatorze,w
        czasach, gdy rodzice w ogole nie mieli prawa wstepu na oddzial
        noworodkowy). Moze wlasnie jestem tym wyjatkiem, ktory mimo wszystko
        zaznal duzo czulsci, milosci i bliskosci ze strony rodzicow
        (zwlaszcza mamy) i zawsze mialysmy ze soba wysmienity , bliski
        kontakt (pojecie buntu pokolen jest mi totalnie obce), ale patrzac
        wsrod bliskich i znajomych- ludzie sa rozni: otwarcie i
        introwertycy. Ufni i nieufni, odwazni i niesmiali... a poza
        nielicznymi wyjatkami towarzystwo na butli chowane...
        Takie badania w ogole nie sa mozliwe do przeprowadzenia, nie da sie
        oddzielic grupy kontrolnej i grupy badanej, nie da sie jednoczesnie
        tego samego czlowieka karmic piersia i butla, zeby zbadac roznice w
        rozwoju, zalezne od sposobu karmienia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka