Dodaj do ulubionych

Rola taty w karmieniu :-)

02.06.09, 12:10
Ostatnio chodzi mi po glowie taki tematsmile Ciekawa jestem jak to u Was wyglada?
Moj maz zawsze byl bardzo za tym zeby dzieci byly karmione moim mlekiem,
zawsze mnie wspieral.
Ostatnio moja 20 miesieczna coreczka domagala sie czesciej mleka w dzien, ja w
pewnym momencie mialam dosc i cos tam powiedzialam w typie 'jejku czemu ona
tak chce dzisiaj czesto ssac'.
Na to on mi powiedzial ze jak dziecko chce ssac to trzeba dziecku na to
pozwolic, i gdyby ewolucja dala facetom piersi to on karmilby bez ograniczen
tak dlugo jak dziecko by tego chcialo, bo bez sensu byloby ograniczac
najzdrowsze jedzenie jakie mozna dziecku zaoferowacsmile

I ciekawa jestem czy rzeczywiscie tak wlasnie by chetnie karmilsmile) Czy moze z
boku to wszystko tak latwo i lekko wygladasmile
Obserwuj wątek
    • mayena2 Re: Rola taty w karmieniu :-) 02.06.09, 13:12
      Nie wiem, czy mój byłby chętny tak długo karmić, ale ja mogę za jego
      zgodą. Nawet kiedyś będąc w gościach, nie chciałam małej dać piersi
      po raz czterdziesty piąty w ciągu godziny, i wtedy zapytał, czy
      wprowadziliśmy jakieś embargo na cyca wink Więc chyba ok.
      • dimma Re: Rola taty w karmieniu :-) 02.06.09, 19:21
        Oj, ważna to u nas rola...
        Maz zawsze karmienie reklamuje wszystkim znajomym i podkreśla, jak dzięki temu dziecko się zdrowo rośnie i niczym się nie zaraża... kiedyś w jakimś dołku powiedziałam, ze następne dziecko to od razu
        butle dostanie, a pierś to na obrazku zobaczy najwyżej.. a mąż
        powiedział, ze nie ma mowy,bo to będzie znaczyło choroby i
        antybiotyki co chwila, i ze mam się nie wygłupiać....

        pomogłosmile
    • budzik11 Re: Rola taty w karmieniu :-) 02.06.09, 22:13
      Mój by karm ił, bo to nic nie kosztuje, a on ma węża w kieszeni wink Generalnie
      to mu wszystko jedno, czym dzieci karmię, nie wnika. Mnie pozostawia decyzję.
      • jagandra Re: Rola taty w karmieniu :-) 02.06.09, 23:26
        Mój mąż chyba uważa, że to moja sprawa. Albo nic nie mówi, bo jego babcia bardzo mnie chwali, a babcia swoje wie big_grin
    • kinga_owca Re: Rola taty w karmieniu :-) 03.06.09, 09:51
      ja mam 100% wsparcie
      na samym początku, gdy miałam problemy z karmieniem (głównie
      oczywiście przez własną niewiedzę i "pomoc" połoznych) to się trochę
      łamał i gdy postanowiłam nie dokarmiać malego a ten się darł, to
      przebąkiwał, że może mu dać butlę itp. Ale gdy przeszliśmy ten
      ciężki okres to już o butli mowy nie było.
      karmienie piersią oboje uważamy za coś naturalnego i najlepszego dla
      dziecka, ale my się właściwie we wszystkim zgadzamy wink
      gdy są okresy cycozwisania (nocnego czy dziennego) to mnie odciąża
      jak może w innych rzeczach

      a ostatnio synek nas zaskoczył, bo wygłupialiśmy się trójką w wyrku
      i mały zażądal cyca. No to wyjęłam oczywiście (a zazwyczaj karmimy
      się tylko we dwójkę - z przyczyn praktycznych bo tata wtedy może coś
      ogarnąc w domu) a mąż udał, że ssie - myślelismy, że bedzie protest
      czy coś
      a mały złapał mnie za pierś, pociągnął w stronę taty i powiedział am
      am wink zwykłym jedzeniem zawsze się dzieli z tatą, ale nie
      przypuszczaliśmy, że cycka też tak chętnie odda wink
    • budzik11 Re: Rola taty w karmieniu :-) 03.06.09, 11:01
      A to mi się przypomniało - znacie to? www.youtube.com/watch?v=6OkcucXIuVI
    • zaisa Re: Rola taty w karmieniu :-) 03.06.09, 16:34
      U nas gorzej. Mąż co jakiś czas ulega wpływom otoczenia i jest zdania, że
      wreszcie dziecko powinno jeść normalnie. Albo jak jako 10m syn miał okres
      gimnastyki przy piersiach, robił to przy znajomych na wyjeździe i koleżanka
      powiedziała, że jak jej młodsza córka tak się zachowywała to ją szybko
      odstawiła, bo ją to denerwowało i to nie jest normalne. Przejął się i też był
      zdania, że należy odstawić. Ciekawe, co by młody wtedy jadł, bo inne żarcie w
      konkretniejszych ilościach do roku z kawałkiem przyjmował zrywami... Ale na to,
      co m. gada zwłaszcza gdy jest głodny i zły muszę przyjmować dużą poprawkę, niestety.
      Ale czasem mnie zadziwia pozytywnie - mąż, oczywiście. Ale bardzo też
      denerwuje, gdy uparcie nazywa pierś "cycem". Wiedząc, że to na mnie działa jak
      płachta na byka... Hmmm, zapewne dlatego wciąż tak mówi, jak go znam.
      Bardzo był pomocny jak synek miał największe kłopoty z brzuszkiem - przy mnie
      chciał ssać i nie mógł wtedy i płakał. U męża od razu się uspakajał i to mąż go
      wtedy usypiał.
      A w ogóle dzięki dziewczyny za koncepcję, że to tatuś ma sobie wypracować
      sposób jak usypiać dziecko bez piersi mamysmile Jak miewał zrywy, że młody tylko
      przy piesi uśnie, to mu to mówiłam i najwyraźniej przyjęło się - i czasem jest
      skutecznie nawet, gdy jestem w domusmile
    • nurfe Re: Rola taty w karmieniu :-) 04.06.09, 21:35
      Ja mam ogromne wspacie.
      Na początku, kiedy roiło się od dobrych rad uncertain i oboje głupieliśmy to
      przebąkiwał, że może za często karmię, a później mówił tylko "zadzwoń do p.
      Moniki" (Staszewskiej) wink
      Teraz, kiedy mała ma 10 m-cy, a my znaaacznie wiecej wiedzy, jest zafascynowany
      karmieniem piersią, czyta "Warto karmić piersią" i postanowił uświadamiać ojców big_grin
    • agulek-85 Re: Rola taty w karmieniu :-) 05.06.09, 21:51
      W naszym przypadku, gdyby nie tata, nie karmilibyśmy się dziś.
      Jaś przez pierwsze trzy tygodnie nie umiał zassać piersi (prawdopodobnie na
      skutek tego, że w szpitalu "uszczęśliwili" go butlą w jakimś nieznanym mi
      momencie), i przez te trzy tygodnie ja ściągałam, a mój Mąż karmił strzykawką.
      Gdyby nie On - jego wsparcie, cierpliwość i troska, dawno zarzuciłabym to i
      poddała się. Miałam dość duży spadek formy, a te problemy z karmieniem mnie
      przerosły. Ale dzięki Jego pomocy i wytrwałości karmię Jasia już 11 miesięcy, i
      nie zamierzam na razie przestawać. smile
      Tak więc w naszym przypadku, rola taty miała ogromne znaczenie.
      • szczur.w.sosie Re: Rola taty w karmieniu :-) 08.06.09, 23:13
        Jak powiedziałam o szkodliwości sztucznego mleka, to się przejął, że starszy syn
        parę razy dostał jak mojego zabrakło, a mnie nie było w domusmile
        • alice.munro Re: Rola taty w karmieniu :-) 15.06.09, 21:48
          szczur.w.sosie napisała:

          > Jak powiedziałam o szkodliwości sztucznego mleka

          Szkodliwosci? Czy wy naprawde sie tu dobrze czujecie?
          • monicus Re: Rola taty w karmieniu :-) 15.06.09, 21:52
            szkodliwosci szkodliwosci.
            • alice.munro Re: Rola taty w karmieniu :-) 15.06.09, 21:56

              Czyli kobiety nie mogace karmic szkodza swoim dzieciom? Ja bardzo
              krotko karmilam, przeszlam na butelke, syn jak dab, duzy,
              zdrowy...Czym mu niby zaszkodzilam? Jezu, jakie pranie mozgu, strach
              sie bac...
    • 987ania Re: Rola taty w karmieniu :-) 08.06.09, 23:34
      U nas tata jest bardzo za karmieniem piersią, wspiera mnie od samego początku i
      nigdy nie namawiał mnie na butę i sztuczne. A jak ostatnio oświadczyłam, że
      kolejne dziecko będzie na butli i koniec z tym wiszeniem, to mi powiedział, że
      nie będzie kolejnego dziecka. Na moje pytanie dlaczego, usłyszałam: Jak piersią
      nie będziesz karmić, to po co dziecko? Urodzisz i będziesz je truła? To lepiej
      nie mieć dziecka. Ten to dopiero jest terrorysta laktacyjny!!
      • basiak36 Re: Rola taty w karmieniu :-) 08.06.09, 23:45
        Moj maz to totalny terrorystasmile Smiac mi sie czasem z niego chce.
        On widzi wszystko czarne/biale i nie pojmuje ze mozna nie chciec karmic wlasnym
        mlekiem, uwaza ze problemy z karmieniem najlepiej rozwiazywac pakujac dziecko do
        chusty i noszac i karmiac non stopsmile A jak jest problem to sie go naprawia jak
        silnik w samochodzie, do skutkusmile
        Przyznac mu trzeba ze sporo nosil, szkoda ze karmic nie moglsmile

        ------------------------------------------
        "Adults always have their way, and children always get the
        blame" C.Gonzales
    • fiamma75 Re: Rola taty w karmieniu :-) 09.06.09, 06:51
      Mój to by najchętniej sam karmił smile
      A tak poza tym, to nigdy się nie wtrącał, nie udzielał "mądrych
      rad", przyjął, że jako matka wiem lepiej. Za to podawał dziecko do
      karmienia i odkładał.
      Długie karmienie uznał za najnormalniejsze w świecie, może tym
      bardziej, że niektóre z jego sióstr same długo karmiły (na wsi! lata
      temu!).
      • 987ania Re: Rola taty w karmieniu :-) 09.06.09, 09:18
        Mój ostatnio powiedział, że tak 3 lata to trzeba karmić a potem jak kto chce, na
        co naszym znajomym szczęka opadła.
    • monicus aaamóóóój.... 09.06.09, 10:24
      to w pracy - siedlisku szczurów i japiszonow ostatnio scial szefowa, ktora miala
      wonty, ze jakas pracownica ma przerwe na karmienie a dziecko ponad roczne.
      szukala poparcia u niego i szczena jej opadla jak powiedzial ze my juz poltora
      roku i nie zamierzamy konczyc smile
      • molly_bloom Re: aaamóóóój.... 10.06.09, 21:22
        Ameryki pewnie nie odkryłam, ale coś mi się widzi czytając te posty, że
        wspierający partner = długie karmienie piersią smile
    • ciociacesia dywersja i sianie defetyzmu 11.06.09, 11:46
      bo on nieprzekonany jakis. ale załoze sie ze jak skoncze karmic to on po jakims
      czasie w ramach czytania o czyms zupełnie innym 'odkryje' nagle zalety karmienia
      piersia do setnego roku zycia
      a tak w ogole to w akim wieku mozna miec nadzieje na bezpieczne zostawieie ssaka
      na noc z babcią?
      • mad_die Re: dywersja i sianie defetyzmu 11.06.09, 12:15
        Nie mam pojęcia, ale 20 czerwca mamy wesele, na które idziemy bez córki
        (17mscy). Ona w tym czasie zostanie z moimi rodzicami. Mam nadzieję, że jakoś
        dadzą sobie radę... Ona zaczyna już przesypiać całe noce, tylko że nadal przy
        piersi zasypia (5 minut tylko co prawda ssie na dobranoc, ale to zawsze coś)...
        Więc nie wiem jak to będzie, ale liczę na kreatywność mojej mamy big_grin
        W najgorszym wypadku zbiorę się wcześniej i pójdę spać z dzieckiem big_grin
        • 987ania Re: dywersja i sianie defetyzmu 11.06.09, 13:14
          My poszliśmy na całą noc jak miała 10 miesięcy. Przeżyła i babcia i dziecko.
    • kasiale73 Re: Rola taty w karmieniu :-) 11.06.09, 15:59
      mój wspierał baaardzosmile i tylko on. i nikomu wtrącac się nie pozwalał, a to było i jest dla mnie bardzo cennesmile kiedyś tylko stwierdził, że mogę karmic do 2 i pół roku, a później to młoda za duża już będziewink
      jak zaszłam w ciążę, to zapytał tylko czy maleństwu to nie szkodzi i zaakceptował fakt.
      ciekawe, czy mała się odstawi sama czy będę (czy się uda?) karmic dwie? a bez mleczka i piersi mam nadzieję zostawic ją tylko na czas pobytu na porodówce. mam nadzieję, że jakoś to się uda, bo wyjścia nie ma.
    • alice.munro Re: Rola taty w karmieniu :-) 15.06.09, 21:51
      basiak36 napisała:

      gdyby ewolucja dala facetom piersi to on karmilby bez ograniczen
      > tak dlugo jak dziecko by tego chcialo,


      Ale to trezba byc naiwna, zeby wierzyc ze faceci by sie tak
      poswiecali dla potomstwa...Gdyby ewolucja im dala piersi, to byliby
      kobietami.
      • basiak36 Re: Rola taty w karmieniu :-) 15.06.09, 22:06
        alice.munro napisała:

        >
        > Ale to trezba byc naiwna, zeby wierzyc ze faceci by sie tak
        > poswiecali dla potomstwa...Gdyby ewolucja im dala piersi, to byliby
        > kobietami.

        Faceci sa roznismile Moj potrafi pol nocy nosic i lulac placzace, zabkujace
        dziecko, kiedy ja juz dawno cierpliwosc tracesmile To on wstaje do malej w nocy,
        uspokaja ja kiedy placze, ja tylko karmie, przez sen na dodateksmile))
        Jakby nie bylo, ewolucja dala im sutki, czy wiec po czesci sa kobietami?smile
        • fizula Re: Rola taty w karmieniu :-) 15.06.09, 23:14
          Jak prowadzę zajęcia na Szkole Rodzenia, to staram się pamiętać, by
          mówić, że oboje rodzice rodzą (każde ma inną rolę w tym rodzeniu),
          więc warto by oboje małżonkowie karmili. Mój mąż karmi piersią nasz
          emaluchy karmiąc mnie i pojąc w ilościach ogromnych ;o) i wspierając
          nasze karmienie. Też jest nadzwyczajnym terrorystą laktacyjnym. Ale
          sam by nie karmił cierpliwie, oj nie. Nie ten temperament.

          >To on wstaje do malej w nocy,
          > uspokaja ja kiedy placze

          Może jakiś czas temu napisałabym, że zazdroszczę, ale nie teraz. Po
          prostu mój typ męża, jak larum grają to oczywiście pomoże, ale żeby
          chcieć wstawać, uspokajać po nocach to niespecjalnie. Ale za to
          dowartościowuje mnie, że ja to lepiej zrobię, bo jestem mamą :o)
          • basiak36 Re: Rola taty w karmieniu :-) 15.06.09, 23:28
            fizula napisała:

            Ale za to
            > dowartościowuje mnie, że ja to lepiej zrobię, bo jestem mamą :o)

            No ile razy ja od mojego meza slysze zebym nakarmila mala, kiedy on akurat chce
            miec chwile spokoju swietego, bo wie ze przy piersi ona siedzi grzecznie i cichosmile
            Ale naprawde jesli chodzi o dzieci jest wyjatkowo cierpliwy, to on w nocy
            pierwszy biegnie jak ktores sie budzi i placze. I w chuscie nosil, od razu jak
            wracal z pracy, zakladal i mala do chustysmile
            Mimo ze ogolnie do cierpliwych nie nalezy, wrecz przeciwnie. Ale dzieci maja na
            niego jakis zbawienny wplywsmile
          • alice.munro Re: Rola taty w karmieniu :-) 16.06.09, 10:23
            fizula napisała:

            >Też jest nadzwyczajnym terrorystą laktacyjnym. Ale
            > sam by nie karmił cierpliwie, oj nie.

            Potwierdzasz tylko to co napisalam wczesniej: mezczyznom bardzo
            latwo wyglaszac kategoryczne sady i miec sztywne poglady w kwestiach
            tego co kobieta powinna, poniewaz sami nie moga i nie musza tego
            robic. Dla postronnego zas obserwatora calodzienne pruwiazanie do
            dziecka lezacego w lozku i ssacego piers moze sie wydawac sama
            rozkosza i relaksacja. Tymczasem, nawet z lektury tego forum
            wywnioskowac mozna ze karmienie to czesto wysilek, bol i ciezka
            praca.


            > prostu mój typ męża, jak larum grają to oczywiście pomoże, ale
            żeby
            > chcieć wstawać, uspokajać po nocach to niespecjalnie. Ale za to
            > dowartościowuje mnie, że ja to lepiej zrobię, bo jestem mamą :o)


            Niech zgadne - w jego oczach takze "lepiej" prasujesz, pierzesz,
            gotujesz, sprzatasz...
            • basiak36 Re: Rola taty w karmieniu :-) 16.06.09, 10:31
              > Niech zgadne - w jego oczach takze "lepiej" prasujesz, pierzesz,
              > gotujesz, sprzatasz...

              Na tym polu najlepiej nie wykazywac jakichs wiekszych zdolnoscismile Ja nie
              wykazuje i moj maz uznal ze tak fatalnie prasuje koszule ze zaczal sam prasowac,
              prasowal dosc dlugo a teraz placi sobie za serwis ktory pierze i prasuje i
              przywozi do domusmile))
              Mojej przyjaciolki maz natomiast twierdzi ze sprzata lepiej, wiec przyjaciolka
              juz nie sprzata, tylko mazsmile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka