Dodaj do ulubionych

pytanie do lektorów szkół językowych

04.08.13, 15:52
szczególnie tych o zasięgu ogólnopolskim.
Od 2007 roku pracuje w takiej placówce. Od początku musiałam założyc działalnośc i jeśli chodzi o rodzaj umowy jaką podpisują w lektorem - to albo umowa z osobą prowadzącą działąlnośc gospodarczą, umowa o dzieło lub umowa zlecenie.
Jeśli chodzi o umowę zlecenie, to jest ciekawie - jeśli pracujesz gdzieś indziej (np. w szkole publicznej) to niewiele to zmienia. Natomiast jeśli to twoje jedyne miejsce zatrudnienia, to lecą Ci po stawce - jakieś 5 zł za 45 min. Czy u Was też tak jest?
Kolejna rzecz to stawki. Podwyżkę dostałam tylko raz - 2 zł za 45 min kiedy rozpoczynałam drugi rok pracy (2008/2009). Potem magicznie stawka często wracała do swojej pierwotnej formy (marża na danej grupie) - tzn, albo się zgodziłaś na niższą stawkę, albo mogłaś pożegnać się z grupą. W przyszłym roku szkolnym też nie spodziewam się podwyżki , a nawet obawiam się pewnych cięć, zapowiedzianych zresztą na zebraniu wiosną.
Już w grupie wakacyjnej dostałam dwa zł mniej niż w latach poprzednich - nie wspominając o tym, że grupy wakacyjne są o 10 zł mniej płatne niż roczne. Co mnie czeka w nowym roku?
ZUS nie tanieje,a stawki nie rosną.
Ciekawe jest rownież to, że szkoła zatrudnia studentów po licencjacie - i szczerze powiedziawszy krew zalewa, gdy człowiek zdaje sobie sprawę, że ktoś bez magisterki ucząc grupy dziecięce ma taką samą stawkę jak magister z kilkuletnim doświadczenie w grupie na poziomie advanced.
Wszelkie cięcia są tłumaczone decyzjami Warszawy - ale czy naprawdę tak jest?
Jak jest u Was?
Tak jak lubię uczyć i lubie ludzi, których tam spotykam, coraz bardziej brak mi motywacji, żeby tam być.
Obserwuj wątek
    • englove Re: pytanie do lektorów szkół językowych 04.08.13, 16:24
      Szkoły językowe to tonący statek, trzeba z niego jak najszybciej uciekać dla własnego zdrowia psychicznego i fizycznego. Powoli praca tam robi się jak w hipermarkecie. Nawet moja kosmetyczka za godzinę bierze więcej niż szkoły językowe płacą lektorom. Smutne ale prawdziwe.
      • samaira Re: pytanie do lektorów szkół językowych 05.08.13, 16:15
        Po co pracujecie w szkołach językowych i podtrzymujecie to dziadostwo? Tym bardziej, mając działalność - to takie pole do popisu. Można uczyć w firmach, można w domu, można salkę wynająć w szkole wieczorem za grosze i uczyć grupy. I żadnej papierologii szkolnej, żadnych zebrań. Ludzie, czy wy siebie nie kochacie, nie szanujecie??
        • englove Re: pytanie do lektorów szkół językowych 05.08.13, 19:30
          To chyba nie jest takie proste, tzn. zacząć uczyć w firmie lub zebrać grupę, zwłaszcza dla osoby, która dopiero zaczyna pracę na własną rękę i nie posiada własnej sieci kontaktów. Firmy wolą jednak szkoły językowe bo nie są świadomi co się w tej branży dzieje.

          Pamiętam jak zaczynałam jeszcze w poprzednim tysiącleciu:) nie mając dyplomu, ani żadnych certyfikatów. Klientów było na pęczki a stawki to była bajka. Potem stopniowo rynek zaczął się psuć by teraz sięgnąć dna. Obserwując ten rynek nie miałabym teraz odwagi wejść na niego jako tzw. wolny strzelec.

          Nie dziwię się że ludzie pakują się we współpracę ze szkołami językowymi. Niektórzy są niedoświadczeni i łapią się na piękne slogany - rozwój zawodowy, elastyczny grafik, miła atmosfera itd. Jeszcze inni chcą właśnie nawiązać kontakty i traktują to jako zajęcie przejściowe. Jeszcze inni nie wierzą w swoje własne siły a pewnie dużo jest osób przypadkowych, którzy nie mają innego pomysłu na życie.

          W przeciwieństwie do wielu osób z branży jestem optymistką - szkoły językowe wkrótce będą oferować tak niską jakość usług że stracą klientów. I trend się odwróci - klienci będą szukać lektorów bezpośrednio.

          A tak w ogóle to macie jakieś doświadczenia - jak wygląda wejście na rynek? Chodzi mi o legalne usługi a nie korepetycje?
          • joalma Re: pytanie do lektorów szkół językowych 05.08.13, 20:01
            zdziwiłybyście się ilu rodziców cieszy się z rachunków/faktur za korepetycje swoich dzieci. zwykle potrzebują ich do uzasadnienia wyższych alimentów czy wliczają w koszty własnej działalności. U mnie 1/3 - 1/2 klientów to ci, którzy biorą rachunki, resztę po prostu wliczam w obrót czy jak to się tam nazywa ;)

            Widzę po statystykach mojej strony internetowej, że szczyt poszukiwań lektora/lekcji/korepetycji to wrzesień-październik i wtedy najlepiej wstrzelić się w rynek jeśli ktoś liczy na młodzież szkolną, najlepiej intensywnie się ogłaszać przy lokalnej szkole - dzieciaki mogą przychodzić zaraz po swoich lekcjach.

            Co do pracy w firmach - tu moim zdaniem najlepiej uruchomić pocztę pantoflową i rozpuścić wici po znajomych. "Jedna pani drugiej pani" i na pewno znajdzie się ktoś niezadowolony z dotychczasowej szkoły językowej - i macie szansę się przebić.

            Nie wiem jakie macie umowy ze szkołami językowymi, ale prawdopodobnie jest też zapis o zakazie konkurencji - nie wolno wam przejąć od szkoły klienta - czyli i tak trzeba nowych uczniów szukać gdzieś indziej.
            • engteacherka Re: pytanie do lektorów szkół językowych 06.08.13, 08:13
              <intensywnie się ogłaszać przy lokalnej szkole - dzieciaki mogą przychodzić zaraz po swoich lekcjach.>

              a jak reklamować się przy tych szkołach? Ja kiedyś wydrukowałam ładne plakaty z ofertą i niestety tylko jedna szkoła zgodziła się wywiesić taką reklamę na tablicy ogłoszeń w holu. Nie proponowałam opłaty, może powinnam? Sądzę, że ogłoszenia na słupach w pobliżu szkół nic nie dadzą.
          • anna335 Re: pytanie do lektorów szkół językowych 05.08.13, 20:05
            englove Twoim zdaniem korepetycje nie są legalnymi usługami?
            Zatem informuję Cię, że udzielam legalnych korepetycji, płacę ZUS i podatki z tego się utrzymuję, a takie słowa jak Twoje sprawiają mi przykrość. Pozdrawiam.
            • englove Re: pytanie do lektorów szkół językowych 05.08.13, 20:10
              Chodziło mi o legalne usługi edukacyjne a nie korepetycje oferowane przez przypadkowe osoby za stawkę śmieciową, których ogłoszeń jest pełno na różnych portalach. Wiadomo, że jak udzielasz legalnych korepetycji j(ciekawe sformułowanie, poszukam go sobie w ogłoszeniach) ak to nazwałaś, płacisz wszelkie opłaty z tym związane to musisz mieć i odpowiednie stawkę. Twoja interpretacja jest nadinterpretacją i na tym kończę dyskusję.
              • chinwag Re: pytanie do lektorów szkół językowych 06.08.13, 17:17
                > Chodziło mi o legalne usługi edukacyjne a nie korepetycje oferowane przez przyp
                > adkowe osoby za stawkę śmieciową, których ogłoszeń jest pełno na różnych portal
                > ach. Wiadomo, że jak udzielasz legalnych korepetycji j(ciekawe sformułowanie, p
                > oszukam go sobie w ogłoszeniach) ak to nazwałaś, płacisz wszelkie opłaty z tym
                > związane to musisz mieć i odpowiednie stawkę. Twoja interpretacja jest nadinter
                > pretacją i na tym kończę dyskusję.

                Głupio piszesz.
                Korepetycje, to wg słownika języka polskiego, a i w potocznym znaczeniu prywatne, zwykle indywidualne lekcje udzielane uczniom.

                Mogą one być udzielane legalnie, jak i "na czarno".

                Tu nie ma mowy o żadnej nadinterpretacji ... poza Twoją własną.
          • engteacherka Re: pytanie do lektorów szkół językowych 06.08.13, 08:22
            Czy rozpoczęcie legalnej działalności od zera jest w ogóle możliwe? Ktoś z Was tak zaczynał? Żeby mieć na ZUS trzeba od razu mieć klientów, a żeby mieć klientów, trzeba się porządnie rozreklamować, żeby się reklamować, trzeba płacić ZUS (bo obawa, że skarbówka się dowie :) ). I koło się zamyka. Reklamować się bez działalności trzebaby bardzo dyskretnie, a reklama nie może przecież być dyskretna. musi bombardować oko każdego
            • candoenglish Re: pytanie do lektorów szkół językowych 26.08.13, 16:52
              Jest mozliwe :)
              Tzn. nie wiem jakie masz kwalifikacje i gdzie mieszkasz, ale w moim przypadku (Warszawa, 8letnie doswiadczenie) sie to sprawdzilo.
              Kluczowy wydaje mi sie termin, czyli TERAZ - od wrzesnia zalozyc dzialalnosc i natychmiast rozreklamowac sie w internecie, w szczegolnosci na portalach, ja w ciagu miesiaca mialam wypelniony szczelnie grafik. A tez mialam stracha, ze moze nie wypalic...
        • bramblette Re: pytanie do lektorów szkół językowych 05.08.13, 19:56
          samaira napisała:

          > Po co pracujecie w szkołach językowych i podtrzymujecie to dziadostwo? Tym bard
          > ziej, mając działalność - to takie pole do popisu. Można uczyć w firmach, można
          > w domu, można salkę wynająć w szkole wieczorem za grosze i uczyć grupy. I żadn
          > ej papierologii szkolnej, żadnych zebrań. Ludzie, czy wy siebie nie kochacie, n
          > ie szanujecie??
          tak - odpowiedź bardzo związana z pytaniem.
          Tak - kocham się i szanuję.
          Nie zaczynam dopiero działalności, więc muszę płacic pełen ZUS, doliczyc do tego wydatki związane chocby z dojazdem do firm. A tymczasem, jak wspomniala englove najpierw trzeba miec kontakty z firmami, żeby zacząc organizowac dla nich kurs.
          Nawet wynajmując salkę w szkole musisz zebrac grupę, żeby to wynajęcie było opłacalne. A nie ukrywajmy - jeśli rodzic decyduje się na opłacenie angielskiego dla dziecka wybiera albo prywatne korki, albo rozpoznawalną szkołę językową - wie, że gdy opłaci kurs, jego pieniądze nie znikną razem z lektorem. Wyjątkiem są może małe miejscowości i wioski, ale u mnie w okolicy takich nie ma.
          Zresztą to nie taki łatwy kawałek chleba. Fajnie, że Ci się powodzi, ale w dobie 'kryzysu', jesteś pewna, że firma, w której pracujesz przedłuży Ci kontrakt na kolejny rok?
          Koleżanka, która prowadziła kursy w dużym przedsiębiorstwie, zatrudniała kilku lektorów i zarabiała grube pieniądze, kiedy dyrekcja tejże firmy zdecydowała się na cięcie kosztów (poczynając od dodatkowych szkoleń językowych) została bez niczego.
          Wysłała podanie do innych firm zajmujących się szkoleniami językowymi w firmach, żeby móc opłacic nieszczęsny ZUS.
          A w firmach, które stac na szkolenie pracowników też nie dzieje się dobrze - pogadaj ze znajomymi, którzy pracują w korporacjach - dostają premie, wyjazdy integracyjne itd jak kiedyś?
          Zresztą wiem to też z sytuacji szkolnej - firmy zamrażają kursy, bo szukają oszczędności.
          Rozpoczynanie wszystkiego od zera w dobie kryzysu przy ogromnej konkurencji (mieszkam w dużej aglomeracji) jest mało mądre.
          I o ile, zgadzam się, że moja szkoła językowa, to coraz bardziej 'fabryka wyzysku', to Twoja odpowiedz nie miała nic wspólnego z moim pytaniem.
          • samaira Re: pytanie do lektorów szkół językowych 05.08.13, 21:38
            Tak można narzekać bez końca. Tam jest źle, tu jest źle, i td.
            Nie wiem, ja już pisałam, że miewam dłuższe przerwy w nauczaniu i za każdym razem zaczynam od nowa - nowe poszukiwanie klientów.
            Wystarczy porządnie się zareklamować i potem uczyć dobrze żeby mieć klientów. Ja pracuję tylko z dorosłymi, nie biorę dzieci w ogóle. I nawet teraz, w czasie wakacji - dziś miałam 6 lekcji... Nie mam znajomości - tylko reklama.
            • bramblette Re: pytanie do lektorów szkół językowych 06.08.13, 09:13
              samaira napisała:

              > Tak można narzekać bez końca. Tam jest źle, tu jest źle, i td.

              Nie narzekam. Zadałam pytanie. Odpisałaś na wątek, mimo, że Twoja odpowiedź nie miała nic wspólnego z pytaniem. Byłam na tyle grzeczna, że odniosłam się do Twojej wypowiedzi i przedstawiłam swój pogląd na sprawę i rzeczywistośc mojej sytuacji.
              Przechwalać też można się bez końca. Już wszyscy wiemy jaka jesteś zaradna i cudowna. Nie zmienia to jednak faktu, że twoje odpowiedzi nie są związane z pytaniem.
              Ja Ci nie mówię, jak żyć, więc i Ty nie narzucaj mi swojego stylu życia.
              I naprawdę życzę Ci z całego serca, żebyś nie musiała się przekonać, że w październiku możesz obudzić się z ręką w nocniku.
              I daruj sobie odpowiedź, że jesteś tak zaradna, że masz tylu klientów, że sobie poradzisz.
              Miłego życia.
              • bramblette a tak wracając do pytania i bez odniesień do dg? 06.08.13, 09:21
                Jakieś doświadczenia i refleksje?
                • kociamama Re: a tak wracając do pytania i bez odniesień do 06.08.13, 10:34
                  Bramblette,

                  rada, by porzucić szkołę językową, jest najbardziej związana z tematem. I zgadzam się z Samairą. Na tym forum jest wiele, albo przynajmniej kilka osób prowadzących swoją działalność, które utrzymują się w ten sposób. Ja myślę, że warto zaryzykować, jeśli maz swoich klientów, dobrą reputację w szkole językowej, tak że możesz zaproponować im naukę bezpośrednio.

                  Gorzej, jeśli nie ma popytu na Twoje konkretnie usługi, tylko jesteś po prostu lektorką. Sama wiesz, czy kursanci dopytują się właśnie o Ciebie, i rezygnują z kursu przy zmianie lektorki, bądź narzekają, czy proponują lekcje prywatne, czy polecają Cię.
                  Jeśli jesteś obiektem "poczty pantoflowej" to zecydowanie warto prowadzić działalkę. Wtedy stawki masz odpowiednio wyższe, a umowa z klientem gwarantuje regularność spotkań.
                  • bramblette Re: a tak wracając do pytania i bez odniesień do 06.08.13, 21:09
                    No nie jest związana z tematem, bo nie pytałam co ze sobą zrobić tylko o rzeczywistość innych szkół językowych.
                    Nie jestem zainteresowana prowadzeniem kursów w firmach na podstawie swojej działalności i nie prosiłam o radę w tej kwestii.
                    Nie jestem jakimś tam lektorem, który poza ową szkołą językową nie doświadczył innej pracy - ale tak czy inaczej interesują mnie warunki w jakich pracują lektorzy w innych szkołach językowych i tego dotyczyło moje pytanie.
                    Zresztą od samairy nie doświadczyłam rad, ale samego patronising, a tego nie lubię.
                    • chinwag Re: a tak wracając do pytania i bez odniesień do 07.08.13, 07:37
                      Droga Bramblette,

                      Wydaje mi się, że po prostu centusie chcą jak najwięcej zarobić.
                      Tylko raz zdarzyło mi się pracować za "obniżoną stawkę", ale to była moja decyzja.
                      Podwyżek oczywiście wielkich nie ma, ale stawka jest wystarczająca, zakładając odpowiednią liczbę godzin.
                      Z ta Warszawą to chyba kit, bo przecież szkoła działa pewnie na podstawie franszyzy, a więc jest w takich sprawach absolutnie niezależna.

                      W przypadku, gdy dla człowieka jest to jedyne zatrudnienie (umowa zlecenie), to stawki są nieco niższe, bo i ich obciążenia (ZUS) większe.

                      Co do zapowiadanych cięć.
                      Czy ceny dla klientów w tej szkole zmieniały się na przestrzeni tych lat?
                      Czy zmniejsza się liczba uczestników w grupach?
                      Czy może po prostu szefostwo coś buduje albo o nowym aucie marzy?

                      Wydaje mi się, że wychodzą z założenia, żeby wycisnąć z ludzi ile się da, ale daleko taka szkoła w ten sposób nie zajdzie ...
                      • bramblette Re: a tak wracając do pytania i bez odniesień do 07.08.13, 11:12
                        Dziękuję chinwag za odpowiedź na mój post :)

                        Też mam wrażenie, że coś tu nie gra.
                        Ceny kursów napewno nie poszły w dół. A tłumaczenie szefostwa odnośnie stawek jest takie:
                        - masz grupę ludzi z zeszłego roku (co tu nie ukrywać, są kursanci, którzy są ze mną enty rok), więc mają promocyjną cenę kursu. (promocja dla stałych klientów), więc grupa jest mało opłacalna (czyli co? mam pracować tak, żeby ludzie nie chcieli do mnie przychodzić?)
                        - w przypadku grup nowych, tworzących się, częstym tłumaczeniem jest to, że jest to grupa jest za mała i w zwiazku z tym marża też jest za niska - nawet jeśli w ciągu roku dopisuje się kilka nowych osób.

                        Też zakładam, że jest to droga donikąd, ale to nie my lektorzy podejmujemy decyzje.

                        Pozdrawiam :)
                        • chinwag Re: a tak wracając do pytania i bez odniesień do 08.08.13, 19:27
                          > - masz grupę ludzi z zeszłego roku (co tu nie ukrywać, są kursanci, którzy są z
                          > e mną enty rok), więc mają promocyjną cenę kursu. (promocja dla stałych klientó
                          > w), więc grupa jest mało opłacalna (

                          Bzdury klepią.
                          Ustalanie poziomu "opłacalności grupy" nie uwzględnia promocji "zapisz się dziś, a zaoszczędzisz 10%", rabatów za kontynuację, pewnie znów nie więcej niż 10% - to tylko czysty marketing.
                          Jeśli poziom opłacalności (pokrycie kosztów + minimalny zysk) zaczyna się - załóżmy - od 5-6 osób, a do Ciebie wciąż się zapisują grupy po 10 osób, to gdzie tu strata?

                          > - w przypadku grup nowych, tworzących się, częstym tłumaczeniem jest to, że jes
                          > t to grupa jest za mała i w zwiazku z tym marża też jest za niska - nawet jeśli
                          > w ciągu roku dopisuje się kilka nowych osób.

                          Tu powinna być jasna sprawa - skoro szkoła decyduje się taka grupę utworzyć, bo przecież z oczywistych względów nie chce odprawić chętnych z kwitkiem, to bierze pod uwagę to, że ta grupa kokosów nie przyniesie.
                          "Stratę" pokryją odpowiednie zyski z innych, "pełnych" grup.
                          Szkoła działa jako całość, jako te powiedzmy 30 prowadzonych grup.

                          Jeśli jest możliwość utworzenia grupy poniżej progu opłacalności - przy założeniu stosowanych stawek, to powinna być umowa między lektorem, a szkołą.
                          Chcesz z nimi popracować? OK, ale nie możemy zapłacić więcej niż tyle.

                          Szkoły, które pójdą w politykę minimalizowania kosztów staną się taką Biedronką wśród sklepów. Tyle, że do Biedronek chodzą tłumy, nie rzadko z konieczności, a często nei widząc różnicy między towarami tam oferowanymi, a markowymi.
                          Do szkoły językowej trafiają ludzie po usługę na określonym poziomie. Nikogo nie interesują kiepskie zajęcia, z kiepskim lektorem, z kiepskim wynikiem.

                          W przypadku grupy 10-osobowej podwyższenie stawki lektorowi o 10 złotych oznacza podniesienie kosztu o ok. 1200 złotych za kurs. Czyli trochę mniej niż wpływ od jednego ucznia.
                          czy grupa 9-osobowa takiej szkole się nie opłaca?
                          Oczywiście, że tak ... a rzetelnie wykonana praca przyciągnie tych ludzi znów do szkoły, może ich rodzeństwo, znajomych.

                          Niestety nie wszyscy to rozumieją, nie wszyscy to wiedzą.

                          Może byznesmeni przez przypadek poprowadzili szkołę, bo nie wypalił pomysł z warzywniakiem?;)

                    • kociamama Re: a tak wracając do pytania i bez odniesień do 07.08.13, 11:09
                      Z tego, co wiem - w Trójmieście większość szkół obniżyła stawki swoim, nawet wieloletnim i sprawdzonym pracownik/com, przy podnoszeniu cen usług dla klientów.
                      Lepiej zatrudnić studenta/kę i starać się wymusić jakość procedurami niż zatrudnić osobę wykształconą. Więc generalnie słabo z alternatywą. Jak jesteś studentką to dorabianie i stawka w porywach do 30zł/netto faktycznie może być atrakcją, ale w przypadku ludzi, którzy chcą traktować taką pracę jako źródło utrzymania, to bardzo słabo.

                      Zgadzam się z Samairą- nie rozumiem, czemu chcesz być traktowana w taki sposób.
                      • agcerz Re: a tak wracając do pytania i bez odniesień do 09.08.13, 22:28
                        Byłam ostatnio w Polsce, w rodzinnych stronach (czyli daleko od Warszawy, na południu). Znalazłam w gazecie ogłoszenie ws. pracy dla lektorów, więc z głupia frant zadzwoniłam. Chodzi o duże miasto (200 tys. mieszkańców). Miła pani zaproponowała mi rzeczone 30PLN/h (tak, za 60 minut). To bardzo niska stawka, porównywalna z tymi, jakie płacono mi na studiach, które skończyłam w ubiegłym stuleciu... Dodam więcej: pracowałam już w tym mieście za taką stawkę, w innej szkole, 13 lat temu. To bardzo zły trend.
                        • joalma Re: a tak wracając do pytania i bez odniesień do 10.08.13, 10:59
                          potwierdzam, takie stawki to norma, mogę jako przykład podać duże miasto woj. śląskie, 25 zł brutto to na przykład standard weekendowych szkołach policealnych, przeciętnie 30zł brutto szkoły językowe płacą polskim lektorom, 35 dla native speakers. absolutnie się nie opłaca. po wielokrotnie powtarzających się ogłoszeniach wnioskuję, że zatrudniają "jeleni" na semestr dwa, po czym szukają nowych, studentów albo desperatów. takich szkół jest bardzo wiele. są też pewnie jakieś wyjątki - od kilku lat śledzę rynek i ani razu nie widziałam ogłoszenia od nich - i albo zatrudniają po znajomości, bez ogłoszeń albo po prostu lektorzy są zadowoleni i pracują po ileś lat, dlatego firma nie poszukuje nikogo nowego.
                          • bramblette Re: a tak wracając do pytania i bez odniesień do 10.08.13, 16:38
                            No to się zaczynam cieszyc, bo tak źle jak agcerz i joalma piszą jeszcze u nas nie ma - choc, kto wie, może do tego to wszystko dąży.
                            • baba67 Re: a tak wracając do pytania i bez odniesień do 12.08.13, 08:25
                              Zauwazylam ze coraz wiecej osob zglasza sie do mnie bo jest rozczarowwanych kursami w ramach szkol. Jeszcze kilka lat temu tego nie bylo. Albo komus praca w grupie odpowiadala i przychodzil aby sie krotko podszkolic przed testem poziomujacym(bo wie pani, ja sie dosc dlugo uczylam, sporo zapomnialam ale nie chce trafic na za latwy kurs), albo stwierdzal ze w grupie sie niczego nie nauczy bo sie szybko rozprasza / bo wstydzi sie odezwac/bo wpada w tryb standby i przychodzil do mnie.
                              Teraz ludzie chca mowic, na tanszych kursach sie nie nauczy (duze grupy, 2,3 dominujace osoby reszta slucha), a kursy z malymi grupami sa niewiele tansze od indywidualnych lekcji( w Archibaldzie w grupie 6 os 30 zl za 60 min), za 40 zl w WArszawie juz sie przyzwoitego lektora znajdzie.Plus taki ze lekcje mozna odrobic nie przepada kasa kiesy sie nie moze.
                              Co z tego wynika-ano coraz wiecej bardziej swiadomych swoich celow uczniow, nastawionych na zdobycie konkretnych umiejetnosci a nie chodzacych gdzies "bo wszyscy chodza".Ci drudzy to target szkol,bo im specjalnie nie zalezy na jakosci tylko na cenie.
                              Dobre szkoly z malymi grupami sa wciaz drogie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka