1mikas
02.10.13, 09:02
Witam, to jest mój pierwszy post tutaj, choć czytam Was od dłuższego czasu. Piszę, bo potrzebuję waszej rady. Jestem z wykształcenia nauczycielką, ale specjalności innej niż angielski. mieszkałam w UK i tam zdobyłam doświadczenie w nauczaniu angielskiego (prowadziłam kursy dla obcokrajowców, pracowałam trochę w przedszkolu i uczyłam angielskiego prywatnie, głównie ludność napływową, w większości dzieci). Przed wyjazdem kilka lat pracowałam w przedszkolu. Teraz uczę prywatnie. Lubię uczyć angielskiego, mam chętnych. No, ale nie mam kwalifikacji.
Czy warto robić licencjat zaoczny? Moim zdaniem ten papierek i tak nie pomoże mi dostać pracy w szkole (bo to tylko licencjat), choć może na zastępstwo dałoby radę. No i zrobienie licencjatu trwa stosunkowo długo - aż 3 lata czekania na uzyskanie jakichkolwiek kwalifikacji. Może lepiej zrobić najpierw jakąś podyplomówkę (np. Business English), bo trwa tylko 2 lub 3 semestry i można potwierdzić już swoją znajomość angielskiego, a potem, na spokojnie zrobić licencjat.
Inna możliwość, która przyszła mi do głowy - zrobić podyplomówkę z dydaktyki angielskiego i jednocześnie uzyskać certyfikat na poziomie C1 - to trwałoby krócej niż zrobienie licencjatu.
Raczej nie boję się o to, że sobie merytorycznie nie poradzę - mam doświadczenie w nauczaniu osób w różnym wieku i pracowałam w placówce państwowej.
Miałam ostatnio sytuację, że zadzwonił do mnie dyr. pobliskiej szkoły podstawowej (bo anglista odszedł nagle na zwolnienie) i gdybym miała jakikolwiek sensowny papierek, dostałabym umowę na zastępstwo (myślał, że coś mam, a ja mam tylko stary certyfikat CAE) i podobno takie niespodziewane etaty zdarzaja się dość często - tak twierdzi ten dyrektor.
Dlatego ważny jest jakiś papierek na szybko, gdyby zdarzyło się, że szkoła potrzebuje nagle anglisty, a potem można sobie na spokojnie studiować. Jak myślicie?