Dodaj do ulubionych

Własne dziecko - załamka

23.10.13, 10:31
5 lat temu wyszłam z zawodu, pod tablicą stałam przez dekadę, ale bardzo krótko uczyłam dzieci wczesnoszkolne. Moja latorośl zaczęła angielski w szkole. Nie odrabiałam z nią lekcji, bo to dziecko pracowite i odpowiedzialne. Tępa nie jest, bo rok zakończyła z samymi piątkami w szkole lokalnej, polskiej i muzycznej. W tym z piątką z angielskiego, choć już wtedy miałam pewne wątpliwości co do jej umiejętności - ale piątka uśpiła moją uwagę.

W tym roku załamka totalna. Nie do końca rozumiem stosowaną metodę - książka niby opiera się na podejściu komunikacyjnym, ale mam nieodparte wrażenie, że dominuje gramatyczno-tłumaczeniowa, + uczenie się 10-zdaniowych czytanek na pamięć. Po 7 tygodniach moje dziecko:
1) ma barierę językową, nie chce wypowiadać na głos nawet pojedynczych słów
2) nie pamięta alfabetu, nie jest w stanie zapisać powoli literowanego słowa
3) rozumienie tekstu "wyłącza" się jej w chwili uczenia się go na pamięć - usiłuje zapamiętać nie poszczególne słowa czy frazy, ale cały tekst od razu, przy czym wyłącznie fonetycznie, bez zrozumienia
4) nie jest w stanie zapamiętać pięciu WH-questions mimo łącznie 4 godzin intensywnej pracy (z zastosowaniem wszelkich możliwych znanych mi metod, od uzupełnianek literowych do piosenek i dramy) - nie działa nawet pamięć krótkotrwała.

Nie oczekuję od szkoły lokalnej, że nauczy dziecko angielskiego, tu nigdy nie było to możliwe. Nie chcę się skupiać na angielskim teraz, wolę Młodą posłać na kurs w wieku 12-14 lat. Ja tylko chcę jej pomóc odrobić lekcje. Ale boję się utrwalenia potwornego rosyjskiego akcentu i bariery językowej.

Wygląda to tak, jakby moja żywa, inteligentna 8-latka na hasło "angielski" wyłączała sobie mózg.
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka