Dodaj do ulubionych

odwoływacze

11.12.13, 05:01
Znów to samo, klient, któremu wyraźnie powiedziałam, że jest zasada 24 mi pisze sms o 21.00 że nie da rady, bo coś w pracy i coś wymyślimy. Jest to 2 g w tyg, bo uczy się też córka, z polecenia z firmy gdzie uczę. Raz przeliczyłam że kilka stów piechotą nie chodzi i "coś wymyśliłam", ale rzecz zdarza się po raz trzeci (średnio raz w miesiącu) i generalnie wkurza mnie na maksa, że ktoś tak mnie zlewa. Dla mnie to totalny brak klasy i szacunku. Inna sprawa, że chodzi, nie przepadła jeszcze żadna lekcja w sensie finansowym bo są odrabiane (płaci z góry). Może zatem jest to cenniejsze od osoby, która odwołuje terminowo i g... z tego jest. Czy wy komukolwiek stawiacie warunek, że płatna całość kursu, 1 lekcja w mcu możliwa do odwołania a reszta płacone z góry?
Obserwuj wątek
    • engteacherka Re: odwoływacze 11.12.13, 08:11
      Ja proponuję nawet niewielki rabat, jeśli wpłata będzie z góry za miesiąc i... nic, mikt nie skorzystał i nie chcą płacić za miesiąc z góry. Rozliczają się przy każdej lekcji, czasami za dwie (najczęściej, jak nie mam wydać). Fala świątecznej epidemii już się zaczyna. O ile miałam bardzo dobry listopad praktycznie bez odwołań, to w grudniu nagle wielu osobom ,,coś'' wypada. Rodzice dzwonią, że dzieciaki chore, a potem widzę je na ulicy. Takie świąteczne oszczedzanie. Zaplanowałam wcześniej, że w grudniu zarobię ok. 18% mniej niż powinnam. mam zasadę, że każdą lekcję, która wypadła odpracowujemy, ale też nie zawsze jestem w stanie to wyegzekwować
      • englove Re: odwoływacze 11.12.13, 08:51
        To dla tego zrezygnowałam z uczenia dzieci. Zostawiłam sobie tylko jedną osobę, żeby z wprawy nie wyjść. Przed każdym sezonem grypowym drżałam, ile to zajęć wypadnie. A że wtedy jeszcze studiowałam i nie byłam taka wytrenowana w asertywności, to nie miałam odwagi powiedzieć że lekcję trzeba odpracować.Co do dorosłych - wszystko jednak zależy od kultury. Niektórzy tutaj nazywają uczniów VIPami. Nie wiem jakimi kryteriami się kierują, ale dla mnie VIP to osoba, która szanuje moją prace i wie, że to moje źródło dochodu, a nie hobby. Tym, którzy tego nie rozumieją delikatnie i z uśmiechem.sugeruję, żeby poszukali sobie kogoś kto traktuje to bardzo dorywczo. Najczęściej działa.
        • englove Re: odwoływacze 11.12.13, 08:59
          Poprawka: bardziej dorywczo.

          A swoja drogą zawód ten jednak uczy asertywności. Żadne kursy nie potrzebne:)
          • anglofil Re: odwoływacze 11.12.13, 11:22
            Dla mnie kultura to sms w takiej syt. Przepraszam, rozumiem konsekwencje i niedomaganie sie odrabiania jak juz zaplacone lub przyniesienie kasy podwójnej na kolejną lekcje jak platnosc po. A nie udawanie, ze nikt mi nic nie mówil o 24 g.
    • claratrueba Re: odwoływacze 11.12.13, 11:27
      Wiesz co anglofil, moi uczniowie mogliby napisać podobnie- otóż zdarzyło mi się, nie po raz pierwszy zresztą, odwoływać lekcje częściowo w ich dniu, częściowo jak przyzwoitość nakazuje- z wyprzedzeniem. Wszystkie smsami, też trochę niegrzecznie w sumie. Ale jak się przypałęta zapalenie krtani i zamiast mówić można tylko szeptać albo skrzeczeć jak sroka, to niewiele można zrobić. Podobnie jak się ma pilny wyjazd, nagłe zdarzenie (miałam stłuczkę w drodze na lekcje kiedyś). Nie możemy oczekiwac od uczniów, że nic w ich życiu się wydarzy, co uniemożliwi im lekcje.
      Możemy oczekiwać solidnego podejścia, nieodwoływania z byle powodu, czyli po prostu szacunku dla nas.
      U mnie sprawa jest prosta- trzy lekcje odwołane, nie odrobione w innym terminie - rozstajemy się. W celu posiadania dowodu odwołania proszę o info smsem (oczywiście, nie mówię, że o dowód chodzi). Oczywiście, że odrabianie jest niewygodne. Podobnie niewygodne jest dla każdego usługodawcy przekładanie terminu- z powodu mojego zapalenia krtani odwołałam (z prośba o znalezienie innego terminu) również kosmetyczkę, dentystkę i weterynarza. Wszyscy oni "stracili" swoje pieniądze na ten dzień.
      Natomiast "warunek płatne z góry" postawiono mi- o czym tu kiedyś pisałam. Znalazłam inną osobę, która wykazała się zrozumieniem dla faktu, że oprócz lekcji u niej mam jeszcze inne obowiązki, problemy.
      Pytanie: kto zarobił? A kto w strachu, że nie zarobi tyle ile sobie zaplanował, nie zarobił nic?
      • baba67 Re: odwoływacze 11.12.13, 11:46
        Mnie nie przeszkadza ze smsem, nigdy nie utozsamialam smsow z lekcewazeniem, Sms zawsze odbiore a telefon nie.
        Jesli osoba odwoluje z waznego powodu i chce odrabiac to nie ma problemu, Dopuszczam ze jedna na 5 lekcji moze byc odwolana bez odrabiania bo takie jest zycie. Dzieci odwoluja rzadziej ale wiadomo ze w ferie i dlugie weekendy ich nie bedzie wiec na jedno wychodzi.
        Odkad moje oczekiwania sa realistyczne nie chodze zla ani sfrustrowana czego kazdemu zycze.
        • alina460 Re: odwoływacze 11.12.13, 15:02
          Odwołują, odwołują i to często za pięć dwunasta i nie chcą odrabiać , albo - nie ma po prostu kiedy.
          Zdarza się, że dzieciak nie przyjdzie, a ja nic nie wiem, bo ojciec myślał, że matka mnie poinformuje, a matka, że ojciec :)

          Sorry, ale co - poza chorobą - może "nagle" wypaść dziecku?

          Jak często ktoś ma wypadek i z tego powodu odwoła? Raz w życiu?

          A nagła choroba... Owszem, zdarza się, ale raczej rzadko. Zdarzają się natomiast sytuacje, że dzieciakowi nie chce się iść na angielski i uprosi (bądź poinformuje!) rodzica, żeby tym razem sobie odpuścić. A rodzic powie, że dzieciak chory, bo co tu powiedzieć? Wystarczy potem zapytać dziecko, dlaczego nie było, albo wspomnieć o rzekomej chorobie.

          Dzieci nie przychodzą na lekcje, bo np. coś w szkole, w kościele (komunia, wiec trzeba latać 7 razy w tygodniu do kościoła), albo katarek.

          Młodzież odpuszcza sobie z byle powodu. Często najchętniej by w ogóle nie chodzili, ale rodzice im każą.

          Maturzyści odwołują, bo lekcje jazdy, osiemnastka (przed i po), lenistwo.

          Dorośli odwołują, bo sprawy rodzinne (a nie daj Boże dzieci w domu!), bo praca, bo przed świętami.

          No, niestety. Tak to już jest. Niepewny zawód, nieprzewidywalne sytuacje i wynagrodzenie.

          Podziwiam osoby, które mają tylko DG, bo ja bym chyba na tym nie ujechała.

          • engteacherka Re: odwoływacze 11.12.13, 15:25
            U mnie poza okresem przedświątecznym nie ma tych odwołań aż tak dużo. Przed świętami wymówki są rozmaite, a powód odwołań, to po prostu chęć zaoszczedzenia kasy. W listopadzei praktycznie nie miałam odwołań (poza jednym i 3 razy przekładałam). Żeby się nie denerwować, wyliczam przypuszczalny dochód pomniejszony o kilkanaście procent. Baba67 kiedyś wyliczyła, że jest to średnio 17% i chyba właśnie tak jest. Teraz też mam godzinkę wolną, bo gimnazjalistka zachorowała (przełożyłam na sobotę), siedzę i piję kawkę :)
          • baba67 Re: odwoływacze 11.12.13, 15:59
            Mnie tam dzieci ani mlodziez nie odwoluja czesto-choroba, wycieczka.Rodzice jacys rozsadni jak dotad odpukac mi sie trafiaja.Jeden moj uczen jest chorowity, to zeby mi wynagrodzic stracone lekcje matka mi go pare razy w wakacje wyslala.
            Dla kazdego cos innego jest nie do zaakceptowania-ja bym nie mogla pracowac w sytuacji kiedy moj byt zalezny jest od widzimisie jakiejs osoby niekoniecznie madrzejszej ode mnie, jakiejs polityki szkoly jezykowej, umiejetnosci wlazenia bez wazeliny itp.
    • alina460 Re: odwoływacze 11.12.13, 17:05
      Ja własnie teraz tez mam wolne, bo gimnazjalista na 17 musiał pędzić do kościoła, bo bierzmowanie w nie-za-odległej przyszłości.
      Mówiłam matce, że może przyjść po południu w piątek, matka zanotowała i "jakby co, to się odezwie". Taaaa.... już to widzę :P
    • claratrueba Re: odwoływacze 11.12.13, 21:31
      Mi odwołują bardzo mało - nawet przejrzałam te smsy na okoliczność wątku: młodzież (dzieci ze szk. podst. nie uczę, choć zdarza się wyproszony wyjątek raz na kilka lat)- na 15 osób odwołuje 1 osoba w tyg. 2 to już rzadkość, trzy - był jeden taki tydzień od początku roku szkolnego. Z dorosłymi jest gorzej- na 5 osób, jedna to mało, dwie to norma, trzy się zdarza. Ale- to są ludzie ze specyficznych branż, gdzie wyjazdy są częste, terminów zmienić nie można. Zachowali się wobec mnie uczciwie uprzedzając o tym (choć i tak wiedziałam, branże znam), pewną część zajęć odrabiamy, części się nie da. Na szczęście są to zajęcia w godzinach przedpołudniowych, więc "ekstrasy", których by nie było, bo pora nieakceptowalna dla innych uczniów- są to super, jak premia, nie ma- trudno. Niezła osłodą jest tu fakt, że płacą więcej- bo to sa zajęcia o innych wymaganiach zakresu języka niż "szkolne tłuczenie" i ludzie to rozumieją i akceptują. Choć niektórzy pewnie wiedzą, że to nie jest normalna cena. Dyskusji, póki co, nie było na ten temat.
      Być może sedno problemu tkwi w wieku uczniów. W przyp. dzieci z podstawówki jest takie "ma jeszcze czas", "inni nie maja korepetycji" od poziomu gimnazjum już jest inaczej- i czasu mniej i korepetycje bardziej powszechne, a niemający odstaje od klasy. Licealista miglanc to wyjątek i takich wywalam bez znieczulenia, choć często przyjmuję z powrotem skruszonego grzesznika w terminie, którego nikt nie chce. I nagle zmienia się w supersolidnego. Wie, ze druga szansa to nie u mnie.Na pewno jest kwestia stosunku do nauki samego ucznia, rodziców. I tu jakoś tak trafiam, że jak uczniowi się nie chce, to rodzicom tym bardziej zależy. A uczniowi nagle zaczyna się chcieć jak widzi efekty. Co przypomina mi święte słowa mojej matematyczki "nawet największego lenia sukces mobilizuje". Akurat były to słowa o mnie, więc taka postawa uczniów jest dla mnie zrozumiała.
      Natomiast myślę, że najwięcej daje moje jasne postawienie sprawy- trzy razy odwołane bez odrabiania- koniec współpracy. Jak ktoś chce tak się uczyć niech idzie na zajęcia grupowe albo znajdzie frajera a nie mi głowę zawraca, przy okazji psując mi reputację,bo przecież powie, że ze mną zajęcia ma a nie, że (czasem) miewa a głąbem jak był tak jest.
      • anglofil Re: odwoływacze 12.12.13, 07:30
        Zastanawiam się, czy panu z poprzedniego postu nie powiedzieć, że chciałabym ustalić żeby na 1.5 g x 2 w tyg - gdzie wychodzi 8 spotkan w mcu a odbywa się średnio 5 albo i 4 nie umowić się na to, żeby odpadały 2 z jakichś delegacji a reszta nie była odwoływana tylko pokryta tak czy siak.
        • science75 Re: odwoływacze 13.12.13, 18:34
          Ja mam sporo odwoływanych lekcji, koło 4 - 5 tygodniowo (na jakieś 35 - 40 godzin). Ale uczę takie małżeństwo, które mi to wynagradza; pani jest na macierzyńskim, a męża uczę w firmie. I kiedy mam dodatkowy wolny termin (właśnie odwołany) to dzwonię do nich i któreś z nich prawie zawsze korzysta z takiego terminu.
          • angksiazki Re: odwoływacze 16.12.13, 20:28
            Obecnie robię tak: na spotkaniu wstępnym uprzedzam, że zależy mi, żeby przepadało nie więcej niż 10% lekcji. Potem kiedy widzę, że ktoś odwołuje często, to zastanawiam się, czy chcę dalej pracować z tą osobą, czy nie. Jeśli nie - to mówię: "Przepraszam, uprzedzałam, rezygnuję". Jeśli chcę dalej współpracować, to proponuję inny, mniej popularny termin, lub tez opłatę z góry za 10 lekcji, z czego tylko 10% może przepaść...
            • samaira Re: odwoływacze 18.12.13, 13:03
              Ktoś tutaj napisał, że skoro chcemy pobierać opłatę za odwołane lekcje to nie zarobimy, a zarobi ktoś inny. Nie zgadzam się. MY zarobimy, bo nie ma szans, żeby termin został pusty, zawsze znajdzie ktoś solidny ktory zrozumie dlaczego są te zasady.
              Poprostu oszczędzimy sobie nerwów kiedy wszystkie plany lecą, kiedy odmowilismy kilku osobom bo termin jest zajęty, a on w końcu przepada.
              Nie trzeba bac się ustalać swoje zasady, bo jeśli ktoś myśli inaczej - czy nie lepiej w ogóle nie zaczynać współpracy?
              Niech Ktoś inny męczy się z odwolywaczami.
              • midds Re: odwoływacze 20.09.14, 23:47
                Jeśli chodzi o nie stawianie się na zajęcia - czy często się zdarza tutaj obecnym, że uczeń umawia się i nie przychodzi na PIERWSZĄ lekcję próbną? Nierzadko nie dając o tym nawet znać? Ja takich sytuacji w samym wrześniu miałam już trzy, jedną wczoraj.
                Umówiła się ze mną dorosła kobieta na pierwsze zajęcia organizacyjne na godzinę 14. Jest 14.05...14.10... 14.15... uczennicy nie ma. Może nie może znaleźć adresu? Może pomyliła godziny? Zadzwoniłam do niej, ale kiedy tylko się przedstawiłam, kobieta rzuciła słuchawką.
                Myślałam, ze jestem już uodporniona na takie sytuacje, ale nie powiem, ciśnienie mi się podniosło.
                Wy też mewacie takie przypadki?
                • anglofil Re: odwoływacze 21.09.14, 02:59
                  Nie nie miałam raczej takiego przypadku, żeby na pierwsze zajęcia po umówieniu się ktoś zlał nie przełożywszy na inny termin. Nie wiem, co rozumiesz pod pojęciem "lekkcja próbna", ale jeżeli te lekcje są za darmo, to zrozumiałabym, że to zlewają, dla mnie to brzmi bardzo niezobowiązująco a poza tym ludzie darmochy ani nie cenią ani nie traktują poważnie.
                  • midds Re: odwoływacze 21.09.14, 11:36
                    Może wyraziłam się nieprecyzyjne. Chodziło mi o takie pierwsze spotkanie 20 - minutowe, kiedy oceniam poziom ucznia, ustalam plan działania i dobieram dla niego termin. I tak, jest ono bezpłatne, bo za coś takiego głupio pieniądze brać...
                • anglofil Re: odwoływacze 21.09.14, 03:04
                  Ja mam teraz taką sytuację, że laska która chodziła przez 2-3 miechy niby zadowolona bardzo, zaopatrzona w rzeczy do zrobienia przez wakacje i miała wrócić po wakacjach nie odpowiedziała nawet na sms, chodzi do mnie jej facet i cały czas się niby dziwi "jeszcze się nie skontaktowałyście" ale zero odzewu. Też niemiłe, bo uważam, że można pierdnąć nawet sms że "sorki ale nie dam rady przez najbliższy czas" - inaczej człowiek by się czuł.
                  • baba67 Re: odwoływacze 21.09.14, 07:40
                    Ja to sie dziwie ze Wy sie dziwicie. Niestawianie sie na pierwsze lekcje czy spotkania informacyjne to jest w co trzecim wypadku. Dlatego wole opcje spotkan bo sobie rezerwuje 20 min i w sumie strat nie mam,Jesli chodzi o pozyskiwanie uczniow doroslych jestem pozbawiona zludzen pesymistka i obliczam ze na na powiedzmy 9 umowionych spotkan trzy nie dochodza do skutku, w czterech ludzie pochodza 2 trzy razy zaczynaja odwolywac i rezygnuja sami albo moja pomoca,w jednym pochodza 2-3 miesiace co niezle bo cos tam mozna zrobic i tylko jedna z tych 9ciu bedzie chodzila dluzej i w miare systematycznie. Dziatwa szkolna a wlasciwie rodzice dziatwy rzadko rezygnuja jesli juz zaczna ze mna wspolprace.Zauwazylam ze uczy sie pokolenie doroslych ktorzy nie szanuja ani swoich zobowiazan ani cudzego czasu znacznie czesciej niz kiedys.
                    • nighthrill Re: odwoływacze 29.09.14, 16:37
                      A propos podejścia dorosłych, to teraz mam laskę z języka biznesowego. Idę 30 minut w jedną stronę piechotą na dość późną godzinę, nie wiem jak to będzie w zimie. Do tej pory odbyły się trzy zajęcia.
                      W tym tygodniu dziewczyna nie może, bo szkolenie, chce przesunąć na poniedziałek. Ja nie mogę, bo mam inne zajęcia do późna, a do niej jest daleko. Proponuję wtorek lub czwartek, nie może. Piszę, ze w takim razie zajęcia się nie odbędą. Dostaję wiadomość "A NIE MOZE PANI INNYCH POPRZESUWAC?".
                      Umarłam.
                      • kociamama80 Re: odwoływacze 29.09.14, 19:01
                        Haha:D
    • alina460 Re: odwoływacze 21.09.14, 07:46
      Ja w tym roku miałam następującą sytuację: w czerwcu mama dziecka potwierdza, że dziecię będzie kontynuować od września naukę i żeby jej termin rezerwować. Po czym we wrześniu cisza. Kanałami, przez koleżankę, dowiedziałam się, że mamusia przemyślała przez wakacje i jest jej "za drogo". Ale oczywiście, cicho sza, ani telefonu ani sms-a, żadnej informacji.
      W sumie może mogłam zadzwonić? Tylko jakoś nie chciałam się narzucać.
      Ludzie są głupi. Palą mosty. Nie mają w sobie za grosz klasy lub choćby zwyczajnego poczucia przyzwoitości.
      • baba67 Re: odwoływacze 21.09.14, 08:48
        Moze juz stracilam wiare w klase ludzi i moje wymagania sa niskie, ale czy rzeczywiscie cos na tym stracilas? Przeciez termin sie ustala we wrzesniu kiedy dziecko juz ma plan.
        A czego oczekujesz od pani , przeciez prawdy Ci nie powie.
        Mnie sie tylko raz zdarzylo ze mama zadeklarowala nastepny rok a dziecko nie zglosilo sie sie po wakacjach .niezglaszanie sie doroslych po urlopach jest tak czeste ze wlasciwie nowszych uczniow skreslam kiedy wyjezdzaja na wakacje.jesli nie mam od nich sygnalu natychmiast po powrocie.
        Im mniejsze oczekiwania tym wieksza pogoda ducha.Przyznam ze ciezko mi bylo przywyknac bo wychowano mnie w szacunku do tego co deklaruje ale mozna.
        -
        Kiedy słońce zachodzi. karły rzucają cienie jak olbrzymy.
        • alina460 Re: odwoływacze 21.09.14, 10:43
          I właśnie dlatego mi też z tym ciężko. Z takiego zwykłego, ludzkiego podejścia do czegokolwiek.
          Ludzie nie mają ani klasy, ani honoru.
          • engteacherka Re: odwoływacze 21.09.14, 10:58
            Ja miałam w tym roku szk. jeden przypadek, że ktoś zadeklarował przed wakacjami powrót i nie przyszedł. Mama dwóch dziewczynek była na tyle zadowolona z lekcji, że zwiększyła ilość tygodniowo, zapisała je w ubiegłe wakacje i chodziły bardzo systematycznie, a w tym roku cisza od nich. Ale jednak z uczniami zdarza się to niezmiernie rzadko, dlatego wolę uczyć młodzież i dzieciaki pomimo ich gryp i katarów. Oni przychodzą i zostają na lata :)
            • midds Re: odwoływacze 21.09.14, 12:23
              A ja mam ten "problem" że moim ulubionym targetem są maturzyści, a tych niestety co roku muszę szukać od nowa... Dzieci chyba faktycznie są bardziej opłacalne, no ale naprawdę nie mam do nich cierpliwości, a lekcje na poziomie pierwszych klas szkoły podstawowej są dla mnie mega uwsteczniające... :(
            • pinezka.777 Re: odwoływacze 30.09.14, 05:33
              u mnie dokładnie ta sama sytuacja. To akurat był mój urlop, 3 tyg przerwy w zajęciach. Obustronna deklaracja wspolpracy, ba, podpisana umowa nawet! Facet nie odpisal na smsa. Po 2 tyg przypomnialam sie, juz telefonicznie, to gadal ze mna, jakby ni ekojarzyl, kim jestem. Znamy sie 3 lat. Zenada zachowywac sie w taki sposob po tylu latach wspolpracy.
              • pinezka.777 Re: odwoływacze 30.09.14, 05:35
                oczywiscie odmowił dalszych zajęć, bo coś tam, a na moją wzmiankę, że nie dawal znać tyle czasu mimo smsa, "zapomniałem". Wiem, od osób trzecich, ze poszedł do sieciowki. A wystarczylo podziekowac za wspolprace, zebym nie blokowala dla niego terminu, to wszystko. Zwykle, kulturalne, "bardzo dziekuje, niestety nie moge kontynuowac".
                • baba67 Re: odwoływacze 30.09.14, 08:08
                  Po takim czasie to rzeczywiscie zenada,zwlaszcza ze popisal umowe i zablokowal termin-tu to jeszcze dochodzi zwykla nieuczciwosc.
                  Jednak i wtedy kiedy ktos rezygnuje w taki sposob (czyli cisza po wakacjach) po kilku latach owocnej wspolpracy i milego kontaktu to jest bardzo przykre nawet jesli nie jest to nieuczciwe. Bo do znikania po wakacjach doroslych z ktorych uczylam kilka miesiecy to przywyklam, jestem bardzo mile zaskoczona kiedy ktos do mnie wraca.
                • anglofil Re: odwoływacze 30.09.14, 14:29
                  Ludzie są niezłymi ch... naprawdę.
                  • kociamama80 Re: odwoływacze 30.09.14, 23:02
                    Tja... ponadto bez wyobrazni... dzis znalazlam ogloszenie w ktorym pani szuka lektora za 15 zl /60 min z dojazdem... Hahaha :D
                    • aga.p.p Re: odwoływacze 01.10.14, 13:04
                      Podziękujmy studentom, dorabiaczom i postzmywakowcom robiącym za nejtiwów. I "szkołom wyższym" rozdającym dyplomy magisterskie ludziom, którzy dwadzieścia lat temu wylecieliby ze studiów po pierwszym roku.

                      • baba67 Re: odwoływacze 01.10.14, 13:14
                        Mnie sie wydaje ze to bardziej kwestia mody na "chodzenie na angielski "(bo wszyscy chodza) zamiast oczekiwania realnych rezultatow. Taki co chodzi (albo zyczy sobie zeby o niego przyjezdzano) tak naprawde patrzy jedynie na cene i na to zeby osoba uczaca tolerowala ciagle odwolania.na pewno wiecie z wlasnego doswiadczenia ze ktos kto w miare szybko musi ogarnac sie do B1 na przyklad lekcji za 20 zlo bedzie wrecz unikal.
                        • aga.p.p Re: odwoływacze 01.10.14, 13:36
                          W jakimś stopniu pewnie tak, ale są też inne mody, dużo droższe, i tam nikt nie obniża stawek do poziomu kosztów.

                          Mnie takie ogłoszenia nie ruszają, ludzie mogą sobie chcieć, ale to nie mój target i już. Ale wkurza mnie to, że znajdują się chętni, a wtedy po tyłku dostaje cała branża.
                    • anglofil Re: odwoływacze 01.10.14, 21:20
                      To ciekawe ile by chciała zapłacić sprzątaczce, 2 zł? I ciekawe ile sama zarabia. Mi też kiedyś jedna proponowała lekcje za 30 zł za godz z dojazdem, ale za to częste aż 2 g w tyg!, bo ma córkę na utrzymaniu i jest rozwódką. Okazało się potem, że babsko zarabia ok. 7-8 tys.... Nienawidze ludzi. Na jaki zawód mogę się przebranżowić, żeby nie zarabiać 2,5 tys. (bo by mnie jako sigielkę wynajmującą mieszkanie i pomagającą matce nie było stać na życie), ale te 3.5-4 na rękę? I nie musieć użerać się ze skuriwelami i co rano sprawdzać czy są sms z odwołaniami???
                      • anglofil Re: odwoływacze 01.10.14, 21:21
                        Aha,m telefon milczy. Jak zaklęty. Zero. Chyba czują że rzygam tym nauczaniem...
                        • pinezka.777 Re: odwoływacze 01.10.14, 22:50
                          naprawdę, jesli masz dzialanosc, spisuj umowę z ludzmi. Inaczej to za duza frustracja liczyc nerwowo na koniec dnia, czy "wyszłaś na swoje". Mi jeden gosciu zrezygnowal ostatnio tez, po tym jak az trzy razy zadzwonil 20 min przed spotkaniem, że "zapomnial o ang i siedzi w kolejce do banku". Powiedzialam, ze nie ma problemu z mojej strony, bo to przeciez tylko jego strata. Oburzyl sie i zakonczyl wspolprace. Jest czego zalowac? Nie. Jesli ktos swiadomie godzi sie na jakies warunki, jasno przedstawione i omowione, podpisuje umowe, a potem ma pretensje, bo mu nagle nie pasuja, to po prostu jest idiota i szkoda czasu i nerwow dla takiej osoby. Anglofil, zanim porzucisz nauczanie, moze sprobuj zmienic swoje zasady wspolpracy, daj sobie 10 miesiecy i zobacz w praniu. Mi pomoglo, gdyby nie umowy, juz dawno w pidzu bym sie podlamala ta praca. I podobnie jak Agata P., ja rowniez tlumacze uczniom trywialna rzecz-rezerwacja terminu=wplata za miesia lekcji. Nie ma kasy, nie ma rezerwacji. Przerabialam juz wystawienie za drzwi pana, ktory bookowal, obiecal zaplacic, nie zaplacil, a przylazl. Wszedl w srode moich zajec z kims innym i zostal wyproszony. Wrocil godzine pozniej z gotowka za miesiac. Da sie, naprawde.
                        • englove Re: odwoływacze 02.10.14, 20:41
                          Intensywny dzień dzisiaj miałam. Rano uczeń zapomniał odwołać zajęcia. Przyjechałam na miejsce,uczeń miał zagranicznych gości w pracy, więc nie mógł mieć zajęć. Porozmawialiśmy sobie miło, sam z siebie powiedział, że zapłaci. Wieczorem wracam do domu ledwo żywa. A tu telefon, od mojej byłej uczennicy, który po kilku latach owocnej współpracy w zeszłym roku przeszła do sieciówki praktycznie bez słowa. Terminu wprawdzie nie rezerwowała, ale po wakacjach wysłała maila o swojej decyzji. Dziś dzwoni, że to były pieniądze wyrzucone w błoto i że chciałaby wrócić. Satysfakcja bezcenna. Piszę ku pokrzepieniu serc. Ludzie są różni i trzeba się uodpornić na chamstwo i głupotę. Powodzenia
    • engteacherka Re: odwoływacze 21.09.14, 11:12
      Nie chcę zakładać nowego wątku, więc zapytam tutaj. Sugeruję moim uczniom, aby do 15 września zgłosili się na nowy rok szkolny, aby po pierwsze zmieścić się w moim grafiku i mieć godziny do wyboru, po drugie, żebym zaczynała wcześniej :), już od początku września. Jednak sprytni rodzice wpadli na pomysł dzwonienia do mnie w pierwszym tygodniu września z deklaracją uczestnictwa w zajęciach, ale np. od października i tu pada konkretny dzień i godzina lekcji, którą chcą ,,zaklepać''. Macie takie przypadki ?
      • baba67 Re: odwoływacze 21.09.14, 14:04
        Do mnie dzwonia i potwierdzaja ze dziecko bedzie chodzic ale nie ma jeszcze ustalonego planu ktory sie potrafi zmieniac caly wrzesien(bo potrafi, uczylam w szkole, pamietam)Kiedy juz ma plan mniej wiecej staly uczen sie zjawia. W sumie logiczne.
        • engteacherka Re: odwoływacze 21.09.14, 14:29
          Z niektórymi uczniami nie ma tego problemu. Dzwonią na początku września (lub w końcówce wakacji biorą lekcje przypominające lub,,rozgrzewające'' językowo) i umawiają się na lekcje na konkretny dzień, a jeśli plan się zmienia, to my też zmieniamy termin zajęć.
          • baba67 Re: odwoływacze 21.09.14, 14:30
            Idealy sa na swiecie ale cos ich malo:-)
        • cytryna76 Re: odwoływacze 21.09.14, 14:34
          Z tym zaklepywaniem miejsca "od października" raczej chodzi o to, że ludzie mają we wrześniu megawydatki związane ze szkołą - podręczniki, ubezpieczenie, różne składki, wyjazdy integracyjne itp. A gdy jest już dwójka dzieci to wszystko razy 2. Wszystko to powoduje, że na regularne prywatne lekcje w tym miesiącu zwyczajnie nie starcza już kasy.
          • midds Re: odwoływacze 22.09.14, 09:54
            To ja do niepoważnych uczniów mam w tym sezonie prawdziwego pecha. Ktoś tu pisał że ma swój "radar" na odwoływaczy, chciałabym posiąść taką umiejętność, ile to nerwów by człowiek zaoszczędził. :)
            • baba67 Re: odwoływacze 22.09.14, 10:12
              Mnie sie zaczal wlaczac gdzies po 6 latach pracy. Intuicja to jest rozum ktory sie spieszy.
        • nighthrill Re: odwoływacze 29.09.14, 16:43
          Jeśli "starzy" zaklepują, to ok, można potem jakoś ich wcisnąć, bo sprawdzeni. Jeśli dzwoni ktoś nowy i mówi, że chciałby zacząć od października albo i później, np. w czwartki wieczorem, to mówię szczerze, że pewnie termin nie będzie już dostępny, ale proszę dzwonić, ew. sama piszę maila. Nie trzymam nic dla osób, których nigdy nie widziałam na oczy.
          • baba67 Re: odwoływacze 29.09.14, 16:50
            I slusznie-tacy ludzie lubia sobie samopoczucie poprawiac cudzym kosztem. Mialam w tym roku jedna taka niundzie co to chce sie umowic na poczatku wrzesnia zeby zaczac z poczatkiem pazdziernika-koniecznie w srode o 17.Zaprosilam uprzejmie na spotkanie zapoznawcze tydzien pozniej i mialam npania z glowy bo oczywiscie nie przyszla.
      • aga.p.p Re: odwoływacze 01.10.14, 13:07
        Nie mam, ale gdyby ktoś chciał, to nie ma sprawy, tylko poproszę o potwierdzenie rezerwacji w ciągu siedmiu dni. Potwierdzenie kasą za miesiąc nauki z góry, ofkors.
    • kociamama80 Re: odwoływacze 25.09.14, 20:54
      Mam DG i tym roku wprowadziłam umowy. Każdy podpisał bez mrugnięcia okiem. Może to jest wyjście?
      • anglofil Re: odwoływacze 25.09.14, 21:10
        No ale co w tej umowie, miesięczne wypowiedzenie?
        • kociamama80 Re: odwoływacze 25.09.14, 21:22
          Wypowiedzenie swoją drogą.
          Głównie chodzi o odwoływanie: jeśli w ten sam dzień to lekcja traktowana jest jak odbyta i tym samym odpłatna ale istnieje możliwość jej odrobienia.
          • anglofil Re: odwoływacze 26.09.14, 06:57
            A wypowiedzenie jakie?
            • kociamama80 Re: odwoływacze 26.09.14, 10:31
              anglofil napisała:

              > A wypowiedzenie jakie?

              miesiąc
              • kocica27 Re: odwoływacze 13.02.15, 07:44
                Ja mam umowy tylko z firmami. Ale też się zastanawiam nad wprowadzeniem ze wszystkimi. Bo już mi ręce opadają z odwoływaczami. Wczoraj mi odwołali 3 lekcje w ten sam sposób na godzinę przed... Miałam 1 lekcję. A w środę 10-12........ Dramat jakiś. Dlaczego nie może być po 5-6 lekcji dziennie, tylko wszyscy na hura? Też tak macie? Ten czwartek to jakiś przeklęty dzień. A środa - przez tydzień się boję, czy następną przeżyję, czy dam radę tyle godzin zasuwać....
                Jestem tak wkurzona, że dzisiaj ja zaczęłam odwoływać innym, bo nie jestem w stanie prowadzić lekcji w takim nastroju. Dawno już się tak nie czułam, staram się niczego nie oczekiwać na zasadzie - będzie lekcja to dobrze, nie będzie - też dobrze, na pewno znajdą się następni uczniowie, ale już powoli mam dość tych wszystkich niepoważnych ludzi. I nie chodzi tylko o to, że ktoś odwołuje na godzinę przed, ale o odwołanie i brak odrabiania w ogóle. W takich chwilach mam ochotę wszystko rzucić i poszukać sobie normalnej pracy...
                • pinezka.777 Re: odwoływacze 13.02.15, 15:34
                  Boli to, że ludzie tego nie rozumieją. Jednocześnie chcą, aby grafik dopasować do nich, żeby było ksero, żeby był internet i kawa. Ale to wszystko trzeba opłacać regularnie.
                  Jest pewna prawda-kto ma uczciwe intencje, podpisze umowę. Kto nie chce podpisac, najwyrazniej nie bedzie chodzil regularnie. I tak własnie zostałam namowioan ostatnio przez dwie osoby, bo z polecenia=-srenia, "nie wyglupiajmy się". Nie wiem, co mnie naszło, że złamałam swoją zasadę umów, ale bokiem mi wychodzi. Ja stosuję w zamian kare;) Pani odwołała wczoraj środkową lekcję na 30 min przed, poprosiła o wyznaczenie terminu kolejnej lekcji. Odpisałam jej, że ją powiadomię w przeciągu2-3 tygodni, jak już ustalę regularny grafik. Poczeka lub nie, I don't give a shit. Brak zobowiązań działa w obie strony i w ciągu tych 2-3 tygodni będę kombinowała co innego na miejsce zajęć z ta panią.
                  Głowa do góry, wiem, jak ten aspekt pracy może wnerwić i zniechęcić do wszystkiego.
                  • kocica27 Re: odwoływacze 13.02.15, 16:27
                    Dzięki za dobre słowo:) Generalnie już mi trochę lepiej, bo jestem po pierwszej lekcji. Lubię tę pracę i zawsze mi się humor poprawia, kiedy zacznę.
                • aronia85 Re: odwoływacze 14.02.15, 02:45
                  A ja ostatnio już prawie wyszłam z siebie bo w sumie to chyba więcej mam mało poważnych uczniów niż tych którzy chcą się uczyc na poważnie. Dziewczyna chodzila mega w kratke, co była zapisana na dana godzine, to dzień przed sms " niestety cos mi wypadlo". Jej cel: nauka do egzaminu i do wyjazdu zagranicznego. Zawsze jak odwolywala tym sms, to od razu wysylala drugiego smsa, w stylu " czy możemy od razu umowic się na za tydzień, albo za 1,5tygodnia". Powiedzialam jej wprost, ze nie widze tej jej nauki, ponieważ ma u mnie zajecia 1x 60 minut, które odwoluje co 2 tyg, chodzi bardzo w kratke i szczerze..uważam ze traci swoja forse i ze ta nauka nie przynosi zadnych rezultatow.Tym samym nie widze sensu aby zaklepywać jej termin na za tydzień podczas gdy ona nie jest słowa i zapewne to odwoła, a mam osoby które chodza regularnie i to one maja pierwszeństwo. Powiedzialam również, żeby się nad tym zastanowila i jak zechce się uczyc na poważnie to żeby wtedy się odezwala, bo to wszystko nie jest efektywne i szkoda czasu i atlasu...
                  • pinezka.777 Re: odwoływacze 16.02.15, 14:48
                    aronia85:

                    nastepnym razem może po prostu napisz, że w sprawie kolejnych zajęć odezwiesz się dopiero, jak ustalisz grafik i zaproponujesz, co zostanie wolnego. Oczywiście uzasadniając to częstymi odwołaniami.
                    It works better.
              • kociamama80 Re: odwoływacze 14.02.15, 00:25
                Pisałam wcześniej, że wprowadziłam umowy i powiem Wam, że to działa.
                Ludzie solidniej do tego podchodzą, a ja odczuwam pewną stabilizację.
                Ponadto wynajęłam lokal i mam naprawdę sporo klientów.
                • kocica27 Re: odwoływacze 17.02.15, 20:38
                  Ja na razie tylko myślę o wynajęciu lokalu.... Ale obawiam się, że koszty by mnie zeżarły :(
                  Mam głównie uczniów indywidualnych. Lekcje grupowe to zaledwie niewielki ułamek. A w jaki sposób można zwiększyć obroty? Podwyższając cenę za godzinę... Lub zatrudniając kogoś. To raczej wykluczam.
                  Mam salę do nauki w mieszkaniu, zauważyłam, że sporo się niszczy. Czy też macie takie problemy? "Okopane" ściany, ślady długopisu na ścianie, stole, a nawet krzesłach? Kiedyś malowałam pokój raz na pół roku, teraz mam dobrą farbę, więc po prostu myję. Uczę dorosłych...
                  Wydaje mi się, że jeśli uczymy w domu, to ludzie myślą, że mogą w każdej chwili odwołać, bo i tak nauczyciel jest w domu, a w lokalu - wiedzą, że Ty też musisz dojechać, więc to trochę zobowiązuje. Ale mimo wszystko boję się kosztów, bo żyję tylko z lekcji. Myślę nad tym, by otworzyć jeszcze jakiś inny biznes, bo i tak płacę ZUS itd., ale nie wiem, co....
                  • pinezka.777 Re: odwoływacze 17.02.15, 23:19
                    moja sala nie jest zniszczona, stawiam na grupy dorosłych. "Problemem" są dzieci i przynosza czasem straty, ale mam ich stanowcza mniejszość.
                    Jeśli wynajmiesz lokal, to co z lestaycznością? Zgodzisz się na zajęcia tyou 08:00, 13:00, 15:00 i od 17:00 wzyw? W domu spoko, ale tak dojeżdżać albo siedzieć na dupie w lokalu 12 godzin, to już makabra.
                    Sposoby na zwiększenie przychodu są dwa: 1) obniżenie kosztów 2) zwiększenie stawki. Ludzie za godzinę zajęć będą płacić tylko do pewnego progu, więcej już nie, dlatego zdecydowanie dobrym pomysłem są grupy, tutaj stawka godzinowa jest 2-3 krotnie wyższa (mówię o małych grupach, jak coś celuje w 10 osób to przebita jeszcze większa).
                    • kocica27 Re: odwoływacze 18.02.15, 11:42
                      Moja sala też nie jest zniszczona (raczej niszczona), bo ja tylko coś jest nie tak, to zaraz maluję, myję ściany, kupuję nowe krzesła, stoły itd. Przychodzą kolejne osoby i musi to jakoś wyglądać, żeby ich nie zniechęcić. Co do wynajęcia lokalu, to boję się tylko kosztów, bo jeśli chodzi o elastyczność godzinową, to już nie jestem elastyczna. Nie mam tak rozstrzelonych godzin, robię bloki. Nie oferuję ludziom wszystkich godzin, które mam wolne, a tylko takie, które łączą się z dotychczasowymi - zawsze coś się dobierze.
                      Z grupami masz rację - ale jakoś do mnie nie walą drzwiami i oknami. Najczęściej przyciągam ludzi z różnych grup zawodowych, którzy chcą szlifować business English ze swoich dziedzin. Grupy mam 2-3 i to wszystko. Nie mówiąc już o tym, że uczę nie tylko angielskiego...
                      Piszesz o obniżeniu kosztów - ja prawie nie mam kosztów. Jak wynajmę salę, to dopiero będą.
                      A stawkę można podwyższyć tylko lekcjami grupowymi, bo już doszłam z ceną do ściany. Z tym, że przynajmniej mam mniej godzin, a zarobek taki sam, jak kiedyś przy niższej stawce, więc przynajmniej żyję jak człowiek i nie muszę orać po 10h dziennie 7 dni w tygodniu. Pamiętam, jak odcięłam niedzielę - jaka to była "Ameryka". Teraz jestem na etapie odcięcia soboty lub innego dnia w tygodniu - czwartek do odstrzału, bo jakiś najmniej chodliwy...
                      • kocica27 Re: odwoływacze 18.02.15, 11:46
                        Aha, no i jeszcze można kogoś zatrudnić - ale mam tu jakoś mieszane uczucia, bo sama też byłam gdzieś zatrudniona w szkołach językowych i mam wrażenie, że to "sutenerstwo językowe" - strasznie mi się podoba ten termin, ktoś go tutaj kiedyś użył.
    • there.there Re: odwoływacze 02.04.15, 12:23
      Ja nauczyłem się nie przejmować odwoływaczami dorosłymi z prostego powodu - z nimi mam "umowę" na realizacje kursu, więc co się odwlecze, to nie uciecze. Gorzej z bachorkami, bo trudno tutaj o odrabianie, np w wakacje.
      • engteacherka Re: odwoływacze 02.04.15, 12:40
        ja odrabiam z dzieciakami, ale nie w wakacje, tylko jak najszybciej po nieobecności np. w sobotę, bywa też, że rodzice chcą dodatkowych lekcji przed poprawą oceny, sprawdzianem; z dorosłymi trudno znaleźć inny termin na odpracowanie, ja dorosłymi mam większy problem i więcej powodów odwołań, bo uczniowie, to raczej z powodu choroby odwołują, mam też takich ze 100% obecnością i myślę ich chyba jakoś nagrodzić na koniec roku szkolnego
        • engteacherka Re: odwoływacze 02.04.15, 12:47
          sytuacja znacznie się poprawia, kiedy po latach mamy już taką liczbę chętnych, że trudno ich pomieścić; rodzice to widzą i powiedziałabym szanują bardziej czas nauczyciela, bo jest obawa, że lesera w następnym roku nie przyjmę, skoro mam tylu uczniów :) z tego między innymi powodu zaczęłam ustawiać lekcje jedna po drugiej przed laty - to sprawia wrażenie, że bardzo dużo osób do nas przychodzi, obecnie też mam lekcje jedna po drugiej, ale teraz po prostu nie dałabym już rady inaczej
          • pinezka.777 Re: odwoływacze 02.04.15, 14:35
            tak, uświadomienie człowieka, że na jego miejsce są inni chętni, czekający na jakiś slot, gotowi nawet więcej płacić, przeważnie motywuje mniej zdecydowanego/rzetelnego. Od jakiegoś czasu już tak właśnie stawiam sprawę, odwracając kota ogonem-to nie ja poszukuje dramatycznie klientów, tylko oni starają się o moją wolną godzinę. To nastawienie znacznie pomogło mi samej lepiej się poczuć, lepiej wybeirac klientów i pomaga trzymać dyscyplinę wśród przychodzacych.
            • kocica27 Re: odwoływacze 02.04.15, 20:49
              U mnie zawsze lekcje są jedna po drugiej, przeważnie ciurkiem 4, bo więcej już mnie męczy i muszę mieć pół godziny przerwy i kolejna tura. Jak kogoś nie ma, to inni zwracają uwagę, że "ooo, to tej pani nie było dzisiaj?" Myślę, że to, że widzą, że jest jakiś ruch pozytywnie wpływa na mój wizerunek, choć niekiedy ilość godzin wywołuje zazdrość. Może niekoniecznie u uczniów, ale...wiadomo, o co chodzi.
              No i jak się ma dużo lekcji, to nie ma za bardzo możliwości odrabiania.
              Kiedyś się bardziej wkurzałam na odwoływaczy, teraz zdarza się, że cieszę się, że trochę odpocznę. Mniej się denerwuję tym, że nie zarobię, a bardziej tym, że odwoływanie to olewanie. Denerwuje mnie przekładanie, bo boję się, że pewnego pięknego dnia umówię 2 osoby na ten sam termin. I jeszcze kwestia tego typu, że wszyscy, jeśli już odwołują/przekładają, to potem tak wychodzi, że jednego dnia 12 lekcji - to już przekracza moje możliwości. Zawsze wtorek i środa to hardcore, oczywiście jeśli ktoś chce coś przełożyć, to przeważnie chce środę. Środa to chyba ulubiony dzień uczących się - minął już poniedziałek, już się wdrożyli, a jeszcze nie myślą o weekendzie.
              Ja od dzisiaj mam wolne i świętuję do wtorku po południu:)
              Sama odwołałam kilka lekcji w tym okresie:)
              Po latach już nie liczę na żadne zajęcia w okresie przedświątecznym i poświątecznym - zakładam z góry, że nie będzie lekcji i dzięki temu się nie denerwuję.
              • engteacherka Re: odwoływacze 02.04.15, 22:24
                ja czasami przestawiam uczniów miejscami, jeśli ktoś dzwoni, że nie może
                • angksiazki Re: odwoływacze 03.04.15, 11:10
                  Ja nie mogłabym prowadzić lekcji bez przerwy pomiędzy - ponieważ każdy ma prawo spóźnić się te 5 min - mogę przedłużyć o 5 - nie ma problemu. Człowiek ma prawo spokojnie się ubrać i pożegnać się, a nie robić tłoku na korytarzu. Ja sama potrzebuję przerwy, żeby psychicznie przestawic się, pójść do toalety w końcu!
                  Dla tego mam stałe pory lekcji, wyliczone tak, żeby zmieścić maksymalną ilość osób, a między lekcjami przerwa 15 min. Jeśli wyjątkowo wiem, że ktoś ma przyjść praktycznie zaraz po tym uczniu, bez przerwy, to jestem już zestresowana....
                  Jeśli ktoś prosi o przeniesienie lekcji - to robię to, tylko jeśli nie koliduje to z moimi planami. Ale nigdy nie próbuje zamienić z inną osobą, ponieważ ludzie mają swoje plany, czemu niby mają je zmieniać. Wiem, że jeśli poproszę - mogą pomyśleć, że to jest ważne dla mnie, i z szacunku dla mnie zgodzić się na przeniesienie, ale w cale nie będzie im to pasować.
                  • engteacherka Re: odwoływacze 03.04.15, 16:07
                    Ja uczę dużo dzieciaków, nastolatków, wielu jest bardzo dyspozycyjnych i chętnie się zamieni, jeśli koledze nie pasuje, po prostu dzwonię i pytam, czy nie będzie im przeszkadzało przyjść na inną godzinę wyjątkowo, zwykle ktoś może. Z dorosłymi tak się raczej nie da
                    • engteacherka Re: odwoływacze 03.04.15, 16:12
                      jeśli chodzi o godziny jedna po drugiej, to mnie to nie stresuje, przyzwyczaiłam się, przed zajęciami przygotowuję materiały dla wszystkich, mam gogrupowane, wypunktowane, co z nimi omawiam, żeby nie zapomnieć o czymś, przygotowane płyty itp.
                  • robak.rawback Re: odwoływacze 03.04.15, 16:24
                    @ angksiazki - jakbym siebie czytala.

                    szczerze poweidziawszy nie wiem jak wytrzymujecie te zajecia pod rzad bez przerwy, ja bym sie wykonczyla. chyba za leniwa jestem.
              • pinezka.777 Re: odwoływacze 03.04.15, 17:07
                Denerwuje mnie przekładanie, bo boję się, że pewnego pięknego dnia umówię 2 osoby na ten sam termin. I jeszcze kwestia tego typu, że wszyscy, jeśli już odwołują/przekładają, to potem tak wychodzi, że jednego dnia 12 lekcji - to już przekracza moje możliwości.

                Mam tak samo. Wcześniej się wściekałam, że tracę kasę, teraz się wściekam, że odrabiam, bo to zawsze krzyżuje plany. Kursant płaci za 1 lekcje, a de facto blokuje 2 godziny (albo więcej, jesli to kursant 1.5 godz). Dlatego pomału odchodzę całkowicie od indyuwidualnych, bo odwoływania i przekładania nie da się calkowicie wyeliminować. Chcialabym w końcu miec czas zorganizowany troszkę chcoiaz pode mnie, a nie zawsze pod klienta. Łapię się na tym, że jak mi uczeń opwioaida, że był na wakacjach, a w weekend idzie kogoś odwiedzić, to mnie zazdrość zżera, bo ja muszę pracować, nadrabiając finansowo za tych, którzy zachowali się nie fair. Pół biedy, jesli to jedyne zajęcia zgodne z planem, bo na to się zgodziłam, ale gorzej, jak właśnie dosra się nagle 5 extra godzin, bo się ktoś nie mógł wyrobić w terminie. Boli, bo życie mamy jedno. Ja pracuję 6 dni w tygodniu i jeśli się uda, to od przyszłego roku chciałabym mieć weekendy wolne...Nie miałam wolnego weekendu od 7 lat;) (nie liczę świąt i przerw).
                Druga rzecz, to połowa indywidualek, ktore mam, nadaje się idealnie do grupy. Na indywidualne chcialabym zostawić sobie tylko te osoby, ktorych potrzeb faktycznie grupowe zajęcia nei spełniają.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka