baba67
08.08.08, 21:00
Uwazam, ze lektor pracujacy one-to-one powinien byc otwarty na indywidualne
potrzeby-dlatego wszak ludzie sie decyduja na prywatne lekcje a nie na
kurs.Jeden chcialby wiecej gadac, drugi pilowac gramatyke, trzeci musi sobie
wszystko zapisywac, I to jest OK, roznijmy sie pieknie:-)
Czy jednak nie zdarzylo Wam sie spotkac osoby z wymaganiami, hm nieszablonowymi?
Ja mialam 2 historie z poczatku mojej kariery prywatnego nauczyciela.
W jednym wypadku mialam do czynienia z szalenie ambitna osoba-doktorantka,
poziom mniej wiecej intermediate, ale zadna rewelacja, ktora chciala ze mna
tylko rozmawiac po angielsku o...swojej pracy doktorskiej.Przy czym chodzilo o
dyskusje a nie o poprawianie bledow w referacie, co jeszcze mialoby jakis
sens.Zaaznaczam ze tylko i wylacznie o tym.Przed popadnieciem w kompleksy
uchronila mnie znajoma nativka odpowiednio sarkastycznym komentarzem.
Drugim przypadkiem byl pewien swiezo upieczony inzynier , ktory prezentowal
kielkujace preintermediate(po lektoratach ) a oczekiwal szybkiego powtorzenia
oraz zapoznania z gramatyka i nauczenia go jak najszybcej plynnego
porozumiewania sie-ciekawostka byla wyrazna niechec do korzystania na lekcji z
jakiegokolwiek podrecznika, w tym zawierajacego cwiczenia gramatyczne.
Prztypomniala mi sie tez pewna pani ktora proponowala mi mailowo, ze chetnie
skorzysta z moich uslug ale ona ma nienormowany czas pracy, zatem gdybym miala
wolny wolny wtorek czwartek badz piatek w godzinach 14-17, to ona kazdorazowa
zdecyduje sie na ktoras sposrosd tych 9 w sumie godzin.
Czy macie podobme przezycia?