Dziwne oczekiwania uczniow

08.08.08, 21:00

Uwazam, ze lektor pracujacy one-to-one powinien byc otwarty na indywidualne
potrzeby-dlatego wszak ludzie sie decyduja na prywatne lekcje a nie na
kurs.Jeden chcialby wiecej gadac, drugi pilowac gramatyke, trzeci musi sobie
wszystko zapisywac, I to jest OK, roznijmy sie pieknie:-)
Czy jednak nie zdarzylo Wam sie spotkac osoby z wymaganiami, hm nieszablonowymi?
Ja mialam 2 historie z poczatku mojej kariery prywatnego nauczyciela.
W jednym wypadku mialam do czynienia z szalenie ambitna osoba-doktorantka,
poziom mniej wiecej intermediate, ale zadna rewelacja, ktora chciala ze mna
tylko rozmawiac po angielsku o...swojej pracy doktorskiej.Przy czym chodzilo o
dyskusje a nie o poprawianie bledow w referacie, co jeszcze mialoby jakis
sens.Zaaznaczam ze tylko i wylacznie o tym.Przed popadnieciem w kompleksy
uchronila mnie znajoma nativka odpowiednio sarkastycznym komentarzem.

Drugim przypadkiem byl pewien swiezo upieczony inzynier , ktory prezentowal
kielkujace preintermediate(po lektoratach ) a oczekiwal szybkiego powtorzenia
oraz zapoznania z gramatyka i nauczenia go jak najszybcej plynnego
porozumiewania sie-ciekawostka byla wyrazna niechec do korzystania na lekcji z
jakiegokolwiek podrecznika, w tym zawierajacego cwiczenia gramatyczne.
Prztypomniala mi sie tez pewna pani ktora proponowala mi mailowo, ze chetnie
skorzysta z moich uslug ale ona ma nienormowany czas pracy, zatem gdybym miala
wolny wolny wtorek czwartek badz piatek w godzinach 14-17, to ona kazdorazowa
zdecyduje sie na ktoras sposrosd tych 9 w sumie godzin.
Czy macie podobme przezycia?
    • cytryna76 Re: Dziwne oczekiwania uczniow 08.08.08, 22:41
      Kiedyś trafiła do mnie licealistka - najpierw chciała kilka lekcji,
      by wyciągnąć się bodajże na trójkę - jej poziom był żenujący,
      jakieś "mocniejsze" elementary, ale nasze spotkania zakończyły się
      sukcesem, bo i wymagania nauczycielki były dostosowane do
      możliwości uczniów. Dziewczynka wpadła w zachwyt nad moją osobą i
      jakieś pół roku później zażyczyła sobie kontynuowania spotkań już po
      maturze (to była jeszcze stara matura). I tu uwaga: spotkania miały
      polegać na tym, że ja bedę jej dyktować zdanie po polsku, które ona
      następnie zapisze i przetłumaczy na angielski - i tak przez bitą
      godzinę. Nie było mowy o korzystaniu z jakiegokolwiek podręcznika,
      nie interesował ją listening ani speaking, ewentualnie troszkę
      gramatyki, tak przy okazji tłumaczenia tychże zdań. Stwierdziła, że
      w szkole robili tak, jak ona chce, przez 4 lata "i było dobrze".

      Gdy powiedziałam, że nie wyobrażam sobie sensu takich zajęć,
      dziewczynka zrobiła obrażoną minę i ostentacyjnie wyszła z
      mieszkania. Gdyby nie to, że była przy tym obecna jej matka, która
      próbowała załagodzić sytuację i była wyraźnie po mojej stronie,
      byłoby naprawdę nieprzyjemnie;)

      Uważam, że dostosowanie się do potrzeb ucznia ma swoje granice -
      mozna elestycznie dostosowywac grafik do osób pracujących, połozyć
      większy nacisk na niektóre zagadanienia, pracować stricte pod kątem
      matury czy wspólnie z uczniem wybrać podręcznik. Dlatego kiedy
      słyszę, że uczeń chce "tylko i wyłacznie konwersacje", a zna raptem
      może 1000 słowek , albo że "chce tylko i wyłacznie tłumaczyć
      zdania", na starcie rezygnuję z takiej osoby, proponując jej
      poszukanie innego nauczyciela. Na szczęście na brak uczniów nigdy
      nie narzekałam (odpukać:)i nie zamierzam się męczyć i denerwować.
      Wolę już nie zarobić, niż wbrew sobie zaspakajać wydumane zachcianki
      osób, które nie mają pojęcia o nauczaniu angielskiego.
    • avvg Re: Dziwne oczekiwania uczniow 09.08.08, 13:02
      co do Twojej pierwszej studentki - co w tym dziwnego,
      że ktoś chce bardzo dobrze przygotować się do ważnego
      w jego życiu wydarzenia będącego jakimś punktem w jego
      naukowym CV? Trzeba było wziąć od niej ten referat i
      go przeczytać, poszperać w słowniku i rozmawiać -
      językowo jesteś lepsza od niej, skoro językowo nie
      była "żadną rewelacją" (na marginesie, prawdziwy
      nauczyciel chyba by tak nie mówił o swoich uczniach).
      Jeśli decydujesz się na opcję 1-1, to, jak sama
      zauważyłaś, należy się przygotować na wymagania spoza
      katalogu, nie jest to grupa, gdzie po prostu wchodzisz
      na lekcję i nie masz możliwości spełniania wszystkich
      życzeń, a sytuacja, w której ktoś swoje ciężko
      zarobione pieniądze chce wydać na konkretny cel.
      Mam nadzieję, że dziewczyna znalazła sobie kogoś
      sensownego.
      • mama.macieja Re: Dziwne oczekiwania uczniow 09.08.08, 13:08
        ja miałam okazję pracowac z młodszymi dziecmi. Pamiętam jedną
        Mamusię która się uparła aby jej dziecko i dziecko sąsiadki miały
        razem lekcje (chłopiec 6lat-urodzony w anglii, dobre podstawy
        języka, umiał pisać, trochę czytać, oraz dziewczynka 5lat- zero
        angielskiego,nie umiała pisac ani czytać). Tłumaczyłam ze nie bedzie
        to dla nich korzystne, zeby zajęcia były indywidualne, ale się
        uparła -bo podobnie w grupie lepiej sie przyswaja. no ale poszłam na
        kompromis, zrobiłam zajęcia dwuosobowe, kombinowane ale Mamusia była
        zadowolona.
      • baba67 Re: Dziwne oczekiwania uczniow 09.08.08, 15:16
        To byl DOKTORAT i to z dziedziny raczej mi obcej.Dzielo na oko 200 stron.Na
        wszystkim sie znasz i na kazdy temat mozesz dyskutowac -gratulacje.
      • baba67 Re: Dziwne oczekiwania uczniow 09.08.08, 15:20
        Wiem ze nie znalazla sobie nikogo sensownego jeszcze pol roku pozniej, co mnie
        specjalnie nie dziwi.Ja sie nie wysmiewam z jej oczekiwan w ogole, ale w
        stosunku do przecietnego lektora .Powinna poszukac sobie kogos ze swojego
        srodowiska anjacego doskonale jezyk-korzysci bylyby obopolne.
    • jovikaa Re: Dziwne oczekiwania uczniow 09.08.08, 13:52
      ja miewam osoby, które uważają, że dokona się cud i nauczą się
      angielskiego w bardzo krótkim czasie i bez żadnego wysiłku z ich
      strony: tzn. nie przygotowują się do zajęć, nie odrabiają lekcji
      itp. istny hortror. kiedyś przyszła do mnie mama maturzystki z
      prośbą, żeby popracować z jej córką tak aby chociaż zdała maturę.
      dziewczyna miała zaległości na poziomie szk. podst (nie umioała
      prawie nic). uczyłam ją 7 miesięcy, zdała na 52 procent. dla mnie to
      był istny cud, a ona była niezadowolona, że tak nisko
      • joalma Re: Dziwne oczekiwania uczniow 09.08.08, 20:23
        ja zauważyłam dziwną prawidłowość, im mniej ktoś umie (językowo) i
        ma mniejsze pojecie o uczeniu, metodyce itd a większe mniemanie o
        sobie - tym ma większe, wręcz kosmiczne, wymagania wobec lektora ;)

        leniuchom dziękuję za współpracę - daję 2 ostrzeżenia i jeśli na
        kolejnym spotkaniu nie są przygotowani na zajęcia to mówię żeby na
        następne zajęcia zgłosili się dopiero wtedy kiedy będą nauczeni
        zaległego materiału. i skutkuje - albo się biorą do nauki albo się
        żegnamy. szkoda mi mieć na sumieniu kogoś traci kasę i myśli że
        jakoś magicznie mu do głowy wsadzę wiadomości bez jego
        jakiegokolwiek wysiłku. a potem będzie rozpowiadał po mieście że
        chodził do mnie rok i niczego go nie nauczyłam. szkoda czasu.

        jesli chodzi o jedną uczennicę która niezmiennie robi na mnie
        wrażenie (oczywiście pozytywne) to dziewczyka teraz będzie w 4
        klasie SP: na lekcje przychodzi z mamą lub tatą, ja jej prowadzę
        zeszyt nowych słowek żeby było szybciej + książka przerabiana na
        lekcji, cwiczenia w domu + kasety lub płyty z bajkami czy
        słuchowiskami - tłumaczymy sobie na lekcji i ma je do słuchania w
        domu - ciągle jej mało i stale domaga się nowych rzeczy, przerobinie
        podręcznika zajmuje nam 1 semestr przy 1 godz/tyg! dziewczyna
        wszystkie słowka ma obcykane na blachę, rodzice nie znają języka ale
        są obecni na zajęciach i się przysłuchują tak aby móc jej pomagać
        uczyć się i powtarzają z nią w domu. strasznie mi sie taka
        współpraca i udział rodziców podoba. i w związku z tą dziewczynką
        mam taką anegdotkę: dziewczynka z mamą wychodziła ode mnie z domu i
        szły na przystanek. po drodze powtarzały sobie nowe słówka, a że na
        lekcji była przerabiana jakaś geograficzna historyjka - słówka były
        typu: lodowiec, wąwóz, rafa koralowa, wulkan, góry, wyspy itd - z
        naprzeciwka, idąc od przystanku szła do mnie maturzystka i słyszała
        co mała i mama mówią do siebie. maturzystka przyszła do mnie cała
        blada jakby ducha zobaczyła i zapytała czy ja może uczę taką małą
        blondyneczkę która szła przed chwilą z mamą. no tak, mówię, a co?
        biedna maturzystka nie mogła sie nadziwic jak takie male dziecko
        moze znac t a k i e słowka :))))

        co do dziwnych wymagań - często spotykam się z tym, że nowi
        uczniowie chcą powtarzać czasy, mówią że im się wszystko plącze, nie
        wiedzą kiedy używać itd, i są bardzo zdziwieni kiedy mówie, że jasne
        mozemy powtarzac ale od razu bedziemy sobie cwiczyc ich uzycie w
        scenkach czy opisując obrazki lub historyjki. oni by woleli chyba
        samą teorię :)
      • samaira Re: Dziwne oczekiwania uczniow 09.08.08, 20:27
        No to ja opowiem wam jakie wymagania miał wobec mnie pewien pan.
        Otóż opowiedział że w dzieciństwie mama za lenistwo ukarała go
        biciem (laską). Od tamtej pory jest on zdolny nauczyć się czegoś
        tylko jeśli KOBIETA będzie jego biłą )))))))) Oczekiwał tego ode
        mnie.
        Zaproponowałam karę finansową ale nie odpowiadało to temu Panu ))
        Nie udało się nam dogadać.
        To zdarzyło się naprawdę.
        • baba67 Hihihihihi:-))) cudne nt 10.08.08, 14:01

    • reflexion Re: Dziwne oczekiwania uczniow 07.06.09, 17:31
      z korporacyjnymi uczniami jest najgorzej chyba. wydaje im się, że coś tam dukają
      w tym języku i już to jest jakiś poziom intermediate co najmniej... oczywiście,
      nic nie robią w domu, bo po co? lepiej pójść do Złotych Tarasów lub Arkadii na
      zakupy. nie wiem, ale istnieje jakieś przekonanie, że indywidualne lekcje
      spowodują, że nagle w ciągu paru miesięcy zaczną mówić płynnie jak native speakerzy.

      pamiętam jak w BRE Banku panienka, która nic nie umiała, żadnych struktur,
      słówek może z 400 na krzyż, powiedziała mi, że nie chce uczyć się żadnych
      struktur gramatycznych, bo ona chce wyłącznie mówić. tylko jak taką uczyć, skoro
      w domu nic nie robi? jak powiedziałam jej, że ja umiem ten język tylko dzięki
      swojej ciężkiej pracy, to się obraziła....

      tak więc, najlepiej nic nie robić, nie uczyć się w ogóle, żadnych książek, a
      wiedza sama do główki zapuka ... sorry za sarkazm, ale czasem pojąć nie mogę, że
      wykształcone osoby mają takie podejście.

      podoba mi się w jednym z banków w Warszawie. bank sponsoruje lekcje pracownikom,
      pod warunkiem, że w określonym czasie zdadzą egzamin LCCI. i tylko z tym
      egzaminem mają szansę na awans w tej instytucji. uczą się jak szaleni - np.
      ćwiczenia gramatyczne robią z Martineta, Gravera, Bywatera - jakoś nie
      narzekają. a jak ktoś nie chce się uczyć lub nie chodzi na zajęcia, to wypada z
      tych lekcji za karę na dłuższy okres...
      • yoka1 Re: Dziwne oczekiwania uczniow 07.06.09, 19:23
        zgadzam się w pełni z Twoim postem - i potem uczniowie i ich rodzice zresztą też opowiadają, że w szkołach sami nieudaczni angliści pracują, bo ich dziecko nic się nie nauczyło, ale nie dodadzą, czy w ogóle dziecko choć raz w r. szk. wykonało jedno ćwiczenie zadane do domu? To jak niby mają się nauczyć - od samego patrzenia na nauczyciela?
    • testman Re: Dziwne oczekiwania uczniow 08.06.09, 11:20
      ładnych parę lat temy trafił mi się dziwny pan, który podobno chciał się nauczyć języka angielskiego.

      w czasie pierwszego spotkania odmówił zrobienia placement testu a jednocześnie po 3 zdaniach odmówił porozmawiania ze mną po angielsku.

      (btw, te 3 zdania wskazywały na poziom false beginner, choć pan twierdził, że był pre-intermediate).

      potem jeszcze dodał, że nie lubi języka angielskiego i nie odrabia prac domowych

      ale miał jasno sprecyzowane wymagania:
      - 1 godzina zajęć w tygodniu (chyba że będzie musiał wyjechać służbowo lub na wakacje)
      - nauka tylko przez mówienie (bez gramatyki)
      - nauka bez użycia podręcznika
      - nauka bez prac domowych
      - nauka języka, który mu się przyda w pracy w rozmowach z szefem (wesołym Szkotem (!), który lubi sobie pożartować, sektor hotelarsko-gastronomiczny)
      - i niska cena lekcji

      Pan sugerował jeszcze, żebym przygotował mu sylabus zajęć, to on się zastanowi.

      mimo że wtedy z panem się nie dogadaliśmy, to z perspektywy czasu ciągle miło go wspominam.
      z wyglądu przypomina mi wylaszczonego Wojciecha Olejniczaka (z bardziej zapiętą koszulą). a z charakteru stereotyp osoby, która znalazła pracę w Warszawie i myśli, że chwyciła pana boga za nogi - a wszyscy powinni się zachwycać.

      miło było wtedy zdecydować, że jednak z niektórymi osobami nie mam ochoty współpracować :)
    • walk_iria Re: Dziwne oczekiwania uczniow 08.06.09, 17:23
      To ja z innej beczki:

      Spotkałam się z prośbą, by nie używac angielskiego podczas lekcji
      angieslkiego poza ćwiczeniami w książce. ;)
      Tzn polecenia, instrukcje, small talk, wszystko miało być po polsku.
      Poziom był wprawdzie niski, bo elementary, ale nawet na elementary
      można przystępnie używac angielskiego w instrukcjach i właściwie
      można ograniczyć polski do minimum, z korzyścią dla ucznia.

      Druga dziwna prośba dotyczyła zajęc grupowych - pan się upierał, ze
      musi chodzić poziom niżej niż został zakwalifikowany.
      Były to zajęcia firmowe, miałam mizerny wpływ na skład mojej grupy.
      Pan chciał być po prostu zawsze najlepszy, no i faktycznie był,
      tylko co z tego, skoro "rozwalał" mi zajęcia i szkodził przez to
      innym uczniom, którzy byli na niższym poziomie.
      To zreszta nie jedyny przypadek, kiedy na szkoleniach firmowych
      słuchacz CHCIAŁ być poziom niżej... :)

      pozdrawiam
      w.
    • anglofil Re: Dziwne oczekiwania uczniow 27.09.09, 21:14
      Miałam klienta firmowego, facet chciał wyłącznie konwersacji, gramatyka i
      czytanie bardzo go irytowały, tyle że był na poziomie słabego pre i po 5 min
      konwersacja zamieniała się w moje tłumaczenie tego co powiedział po polsku na
      angielski. Niczego też nie zapisywał. Nie wiem jak wy sądzicie, ale ja naciskam
      uczniów, żeby mieli notatnik i zapisywali coś w zeszycie- uważam, że bez
      możliwości powrotu do materiału z lekcji zostaje niewiele. Pamiętam też pannę,
      moją pierwszą uczennicę, która poprosiła żeby do CAE przygotowała ją bez
      podręcznika, poprzez gazety i oglądanie filmów. Ja- debiutantka się zgodziłam.
      Efekt był taki, że panienka non stop kłóciła się że chyba dane słówko nie jest
      na poziomie CAE (za trudne) a na końcu zrezygnowała na rzecz...standardowych
      lekcji w szkole językowej. Wielu klientów prosi o nauczenie gramatyki ale bez
      podręcznika i ćwiczeń - takim mówię, że to niemożliwe niestety a jak mają ochotę
      to proszę się zapisać na Callana.
    • floram Re: Dziwne oczekiwania uczniow 28.09.09, 21:58
      Niedawno miałam telefon od mamuśki 20-letniego mężczyzny, który rzekomo
      "potrzebuje bicza nad sobą", żeby się czegoś nauczyć, podobno "musi się bać"
      nauczyciela :) - "Czy ja jestem taką osobą ?" -Odpowiedziałam Pani, że nie, nie
      jestem, a od swoich dorosłych uczniów oczekuję, że sami będą zmotywowani.
      Kobieta była bardzo zawiedziona ;)

      Owszem, mogę motywować swoich uczniów i być nawet bardziej surowa wobec
      niektórych, jeśli tego wymagają (np. zasada nie jesteś przygotowany/a nie
      przychodź na lekcję) ale czubów, bo inaczej opisanego powyżej przypadku nie da
      się zakwalifikować, staram się unikać. Jeszcze później by mi mamuśka z
      pretensjami dzwoniła ;)

      Ale w sumie ubaw miałam na cały wieczór !

      • dolores12 Re: Dziwne oczekiwania uczniow 29.09.09, 10:52
        A nie pomyślałaś, floram, że ten 'bicz' to może dosłownie ma być?
        Może synek jest wielbicielem S/M i to go dodatkowo motywuje do nauki
        języka? ;-)))
        • floram Re: Dziwne oczekiwania uczniow 29.09.09, 14:44
          Nie ukrywam, że owszem, przeszło mi przez myśl, dlatego, jako, że ja
          wielbicielką S/M nie jestem, grzecznie podziękowałam :)
Pełna wersja