Dodaj do ulubionych

Bluźnierstwo?

25.11.04, 14:43
Holendrzy rozpoczęli debatę polityczną nad bluźnierstwem.
Link do artykułu:
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2410067.html?v=0&v=0&f=50
Obserwuj wątek
    • czarek1 Re: Bluźnierstwo? 25.11.04, 15:01
      Czy ktos moze mi odpowiedzeic na pytanie? Nie widzialem firmu Va Gogha. Czy
      wersety z Koranu byly wprowadzone przez filmowca, nalozone na ekran ukazujacy
      cialo kobeice, czy tez wersety te byly wypisane przez oprawcow kobiety. Bo
      jesli to drugie, to oni sami popelnili to bluzneirstwo, a Va Gogh tylko je
      udokumentowal.
      • ijaw Re: Bluźnierstwo? 25.11.04, 15:12
        Ze wszelkich opisów wynika, że kobiece ciało bylo pokrryte wersetami Koranu.
        CZytałeś link? O innych bluźnierstwach?
        • czarek1 Re: Bluźnierstwo? 25.11.04, 15:16
          Czytalem, ale teraz nie mam czasu, by zebrac mysli i cos rozsadnego napisac,
          bez zastanowieia sie. Ale jesli jest tak, jka poiszesz, to zabojcy Va Gogha
          zamordowali go za ujawnienie ich wlasnego bluznierstwa.
          • ijaw Re: Bluźnierstwo? 26.11.04, 00:06
            Jak za ujawnienie ich własnego bluźnierstwa? To van Gogh, nagą
            aktorkę "wytatuował" czyli pokrył weresetami Koranu. Sprofanował Koran i
            gorliwemu wyznawcy puscily nerwy. Wszyscy muzułmanie byli niezadowoleni, ale
            też nikt nie pochwalił zabojstwa rezysera. Zrobił to szaleniec potem mówiono,
            ze związany z Al Kaidą. A czy Al Kaida to normalni ludzie? Czy
            fundamentalistów i terrorystów mozna nazwać normalnymi ludźmi?
            • czarek1 Re: Bluźnierstwo? 26.11.04, 00:34
              No widzisz, ja przedtem zadalem pytanie wlasnei o to i widocznie zle
              zrozumialem Twoja odpowiedz. Napisalas, ze cialo kobiety bylo wytatuowane
              wersetami z Koranu. Zrozumialem, ze to jej zabojcy to wytatuowali, a on tylko
              sfilmowal I stad nieporozumeinie. Jesli tak, to Van Gogh rzeczywiscie
              pzrekroczyl linie zwyklej przyzwoitosci. Co do Al Kaidy mysle, ze to jacys
              szalency, a wiec trudno o nich powiedziec, ze to normalni ludzie.
              • monikaannaj Re: Bluźnierstwo? 26.11.04, 12:53
                Van Gogh to wogóle był dziwny człowiek. Podobno bardzo energicznie stawał w
                obronie imama głoszącego, że homoseksualistów nalezałoby chłostac (co
                najmniej) - bo wolnosć słowa itd.
                A kwestia bluźnierstwa, czy szerzej "obrazania uczuc religijnych" to
                skomplikowana sprawa. jak widac u nas, np na przykładzie działaczy LPR
                robiących flamastrami poprawki na obraźliwych ich zdaniem dziełach sztuki, jak
                sie chce - to zawsze mozna sie poczuc obrazonym. I można takim wytrychem
                zamknac wolnośc wypowiedzi totalnie.
                • ijaw Re: Bluźnierstwo? 26.11.04, 14:39
                  Ale przyznasz, że używanie symboli religijnych, przedmiotów kultu jako elemntu
                  walki z czymś tam, w dodatku bez szacunku dla nich, w skojarzeniu z seksem, jak
                  na przykłąd w artykule, czy praca Nieznalskiej, choćby. LPR, jeśli ta partia
                  dojdzie do władzy, nastąpi w Polsce ciemnogród totalny.
                  • czarek1 Re: Bluźnierstwo? 26.11.04, 15:38
                    Z tego, co czytalem, to poprawianie flamastrem przez LPR dotyczylo
                    jakiegos "dzeila" ktore bylo nie tyle antyreligijne, co natyklerykalne.
                    Ukazywalo jakas psia bude, zza ktorej (pisze z pameici) widac bylojakiegos
                    pzrechodzacego ksiedza, a na budzei napisane bylo: "Uwaga, wszechpolus". Tak
                    wiec, nie dotyczylo kultu religijnego, raczej robilo wrazenie rysunku
                    satyrycznego o okreslonej wymowie politycznej. Zgadzam sie, z eLPR
                    wprowadzilaby tu totalny ciemnogrod.
                    • ijaw Re: Bluźnierstwo? 26.11.04, 18:32
                      Nie pamiętam o jaki obrazek w tym przypadku chodziło, zresztą to nieważne Nie
                      udzielam nikomu pozowolenia na mazanie po moich obrazkach. Dopisywanie
                      czegokolwiek na czyjeś pracy powinno być ukarane, z uwagi na niszczenie pracy,
                      jeśli nie dzieła. Jeśli obraz obrażał kogokolwiek można wnieść do sądu
                      rozstrzygnięcie sporu, i zadośćucznienie.
                  • monikaannaj Re: Bluźnierstwo? 26.11.04, 15:49
                    Ale przyznasz, że używanie symboli religijnych, przedmiotów kultu jako elemntu
                    > walki z czymś tam, w dodatku bez szacunku dla nich, w skojarzeniu z seksem,
                    jak
                    > na przykłąd w artykule, czy praca Nieznalskiej, choćby.

                    Domyslam się, ze chodzi ci o to bym przyznała ze np. praca Nieznalskiej to
                    przegięcie? Przyznaje zdecydowanie. Ale i tak nie uwazam aby to sąd miał
                    rozstrzygac czy ktos poczuł sie słusznie czy niesłusznie obrazony.
                    Ile razy słysze tekst "to obraża nasze uczucia religijne" mysle sobie: jakies
                    nędzniutkie te wasze uczucia skoro moze je obrazic średnio utalentowana pańcia
                    z aparatem fotograficznym...

                    Własnie przeglądałam starszy wątek: "arabowie dyskryminuja...". Pytasz tam czy
                    wersety Korany na ciele kobiet to prowokacja czy moda na tatuaż?
                    A jakie to ma znaczenie, zwłaszcza w kontekscie smierci Theo van Gogha?
                    Muzułmanie w wolnym kraju żyjący mieli wiele mozliwosci wyrażenia swej opinii o
                    rezyserze, domagania się przeprosin itd itp.

                    • ijaw Re: Bluźnierstwo? 26.11.04, 19:10
                      monikaannaj napisała:

                      > Ile razy słysze tekst "to obraża nasze uczucia religijne" mysle sobie: jakies
                      > nędzniutkie te wasze uczucia skoro moze je obrazic średnio utalentowana pańcia
                      > z aparatem fotograficznym...

                      Zgadzam się, tak mozna powiedzieć, ktoś mocny w uczuciach nie zwróci uwagi, co
                      najwyżej z niesmakiem odwróci się. Ale po coś są normy, prawa, etyka? By
                      zagwarantować wszystkim pewnego rodzaju komfort życia. Średnio utalentowana
                      pańcia i mocno przywiązany do dogmatów religijnych człowiek, i jest konflikt,
                      niestety.

                      > Własnie przeglądałam starszy wątek: "arabowie dyskryminuja...". Pytasz tam czy
                      > wersety Korany na ciele kobiet to prowokacja czy moda na tatuaż?
                      > A jakie to ma znaczenie, zwłaszcza w kontekscie smierci Theo van Gogha?
                      > Muzułmanie w wolnym kraju żyjący mieli wiele mozliwosci wyrażenia swej opinii
                      >o rezyserze, domagania się przeprosin itd itp.

                      Zapytałam w odniesieniu do van Gogha, czy w ten sposób prowokował. To była
                      ironia. Prowokacja, jeśli to miał na celu, udała się mu znakomicie, sam stał sie
                      jej ofiarą. Czy też chciał w ten sposób narzucić nową modę, tatuaż. Muzułmanie
                      mieli, być może, ale nikt nie przewidział reakcji idioty. Choć reżyser mógł i
                      powienien wziąć pod uwagę różne warianty, dotykał tematu, o którym mówi cały
                      świat, i wszyscy zdają sobie sprawę z zagrożeń. Więc była to ogromna
                      nieostrożność? Jednak, Muzułanie wyrazili żal i potępienie dla zabójcy, jeśli to
                      Cię usatysfakcjonuje.
                      • monikaannaj Re: Bluźnierstwo? 26.11.04, 19:46
                        Ale po coś są normy, prawa, etyka? By
                        > zagwarantować wszystkim pewnego rodzaju komfort życia.

                        Normy współzycia i etyka to jedno, a prawo w sensie kodeksów - to co innego. Ja
                        prawde mówiac nie bardzo wyobrażam sobie jak prwaodwaca moze ustalic co czyjes
                        uczucia może obrazić?
                        Przecież tu nie ma zadnych ograniczeń! Sa jednostki tak "wrazliwe", ze czuja
                        sie obrazone niemal permanentnie. jak ludzi mogliby mowic, działać, tworzyc
                        cokolwiek, gdyby cały czas musieli uwazac, czy nie obrażają czyichś uczuć?

                        • czarek1 Re: Bluźnierstwo? 26.11.04, 20:04
                          Musze Ci tu przyznac sporo racji. Trudno wytyczac "normy", co obraza, a co nie,
                          poniewaz nikt nie robil pomiarow "wrazliwosciometrycznych". To, o czym pisza
                          Ijaw, jako normy, oznacza w moim pojeciu te powszechnie przyjete,np. profanacja
                          pojecia czy symbolu swietosci poprzez zestawienie z czyms brudnym,
                          nieprzyzwoitym, wyszydzanie itp. Jak slusznei zauwazylas, sa ludzie o roznych
                          stoniach wrazliwosci i dlatego mamy sady, ktore rozstrzygaja sprawy sporne, po
                          wysluchaniu argumentow obydwu stron. Jedyny klopot w tym, ze czasami pewne
                          strony uznaja satyre na swoejgo urzednika za profanacje swojej religii.
                          • monikaannaj No własnie, sądy 26.11.04, 20:16
                            Ciekawa jestem, jak to się odbywa gdy sprawa nie jest jednoznaczna.
                            Powód mówi: moje uczucia religijne zostały obrażone.
                            Pozwany: ja nie chciałem obrazic
                            Powód: ale jednak obraził pan.
                            Sąd (po namysle): Przykro mi ale nie został pan obrazony, tylko sie panu wydaje.

                            Jak można polemizowac z czyms co człowiek czuje?

                            • czarek1 Re: No własnie, sądy 26.11.04, 20:29
                              Dokladnie tak, jak to robimy tutaj na forum. Przedstawiamy dowody i
                              argumentujemy logika.
                            • ijaw Re: No własnie, sądy 26.11.04, 22:28
                              monikaannaj napisała:

                              > Sąd (po namysle): Przykro mi ale nie został pan obrazony, tylko sie panu wydaje

                              W trakcie procesu ocenia się materiał dowodowy, a wrażenia psychiczne,
                              emocjonalne pomagają ocenić biegli, ława przysięgłych.

                              > Jak można polemizowac z czyms co człowiek czuje?

                              A nie można? Pomocne bywa odwołanie się do własnych emocji, domniemanie.
                        • ijaw Re: Bluźnierstwo? 26.11.04, 22:11

                          "prawde mówiac nie bardzo wyobrażam sobie jak prwaodwaca moze ustalic co czyjes
                          uczucia może obrazić?
                          Przecież tu nie ma zadnych ograniczeń! Sa jednostki tak "wrazliwe", ze czuja"

                          Muszą być jakieś kryteria, np. zakaz używania symboli religijnych, ksiąg
                          świętych, lub innych będących przedmiotem kultu religijnego w twórczości, w
                          reklamach, w połączeniu z seksem, jak w przykladach.
    • ijaw Kara za Koran - Theo van Gogh- M.Zembaty 29.11.04, 02:40
      Świetny artykuł o filmie van Gogha i sytuacji w Islamie:

      "Theo Van Gogh, czyli kara za Koran
      2004-11-29
      Zastrzelony przez fanatycznego muzułmanina Theo Van Gogh - notabene potomek
      brata genialnego Vincenta - zginął z powodu artystycznej prowokacji.
      Wyreżyserował film, który piętnował okrutne traktowanie kobiet w kulturze
      islamu. Teoretycznie sprawa jest prosta. Szaleniec zabija artystę, a liberalna,
      politycznie poprawna Holandia ma kłopoty. Wszyscy na chwilę powariowali, ale
      będzie dobrze, bo tylko cztery procent holenderskich muzułmanów popiera
      ekstremistów. Pomija się bądź bagatelizuje fakt, że tragedia reżysera jest
      kolejnym etapem starej wojny cywilizacji. Tak samo, jak odsiecz wiedeńska Jana
      Sobieskiego. Na czym właściwie polegała obraza, której dopuścił się Van Gogh? Za
      co zapłacił życiem?
      Już sam tytuł – Podporządkowanie – mógł być przez islamistów uznany
      za poważną obrazę. Słowo „muzułmanin” znaczy tyle, co poddany, słowo „islam”
      oznacza „poddanie się”. W tym wypadku nie chodzi jednak o poddanie się woli
      Boga, tylko o społeczne zniewolenie kobiety.
      Bohaterka filmu modli się do Allacha. Jej modlitwa jest
      jednocześnie historią trzech kobiet. Pierwsza z nich zakochała się w chłopaku
      spotkanym na targu. To była miłość od pierwszego wejrzenia, i jako tak a stał
      się przedmiotem prześladowań. Ufaliśmy twojej dobroci, o Najwyższy, mówi
      dziewczyna. Co zrobiliśmy źle?
      Druga z kobiet została wydana za człowieka, którego wybrali jej
      rodzice. Mężczyzna miał się nią opiekować, ponieważ tak ustanowił Allach.
      Dlatego uczynił mężczyzn silniejszymi od kobiet. To prawda – przyznaje gorzko
      kobieta – Przekonuję się o silę mojego męża za każdym razem, kiedy uderza mnie w
      twarz. Przekonuję się o jego władzy, kiedy mnie gwałci.
      Trzecia nie wychodziła nigdy z domu bez czadora, co miało uchronić
      ją przed pożądliwymi spojrzeniami obcych mężczyzn. Zgwałcona przez wuja,
      poskarżyła się matce. Ojciec ukarał ją za szkalowanie honoru brata. To trzy
      warianty typowego losu muzułmańskiej kobiety. Nie może stanowić o sobie,
      podróżować, opalać się na plaży. Nie może poślubić człowieka, którego kocha.
      Jeżeli zostanie zgwałcona, wściekłość rodu skupi się na niej i to ona zostanie
      ukarana. Inaczej mówiąc, zabita.
      Występując w filmie kobieta jest półnaga, ale obleczona w czador.
      Na jej ciele widnieją ślady bata i wypisane wersety Koranu. To pierwsze
      bluźnierstwo, nagość. Zdaniem muzułmanów zasłona twarzy ma chronić niewiasty
      przed pożądliwymi spojrzeniami mężczyzn, „którzy na sam widok ich pięknych,
      przyciągających uwagę twarzy, nie mogą się oprzeć myśli o cudzołóstwie”.
      Zakrywanie oblicza nie ma być upokorzeniem kobiety, tylko ochrona jej godności.
      W przeciwnym razie kobieta mogła będzie – tu cytuję pewnego taliba, z którym
      rozmawiał Wojciech Jagielski – „biegać półnaga jak dzikie zwierzę po parkach i
      ulicach i oddawać się każdemu mężczyźnie, na którego przyjdzie jej ochota.”
      Z relacji holenderskich muzułmanów wynika, że Van Gogh obraził ich
      przede wszystkim umieszczeniem fragmentów Koranu na nagim kobiecym ciele. Koran
      jest święta księgą, której nie wolno kłaść na ziemi, ani nawet dotykać bez
      poddania się ablucjom. Zniszczonych egzemplarzy nie wyrzuca się. Ciało kobiety
      jest nieczyste, zestawienie Koranu i siedliska grzechu jest dla wyznawców
      Allacha straszliwym bluźnierstwem. Van Gogh musiał zginąć.
      Dla jego zabójcy, atakowanie fragmentów nauk proroka było jednoznaczne z obrazą
      całej religii. Muzułmanie nie patyczkują się z artystami. Wystarczy wspomnieć o
      wyroku śmierci na Salmana Rushdiego, którego Szatańskie wersety rozjątrzyły
      irańskich ajatollahów. Albo o zamordowaniu tureckiej feministki Koncy Kuris,
      która poświęciła życie dowodzeniu, że Koran wcale nie nakazuje dyskryminacji kobiet.
      Trzeba przyznać, że Kuris miała niewdzięczne zadanie. Sury Koranu
      obfitują w kategoryczne twierdzenia w tej materii. Podkreśla się wyższość
      mężczyzny, przyznaje mu prawo do egzekwowania praw małżeńskich, i wprost
      nawołuje do bicia żon.
      „Mężczyźni stoją nad kobietami ze względu na to, że Bóg dał
      wyższość jednym nad drugimi, i ze względu na to, że oni rozdają ze swojego
      majątku. Przeto cnotliwe kobiety są pokorne i zachowują w skrytości to, co
      zachował Bóg. I napominajcie te, których nieposłuszeństwa się boicie,
      pozostawiajcie je w łożach i bijcie je!” (Koran, 4, 34) Tł. J. Bielawski
      „Kobiety są waszymi polami, przeto zaglądajcie na wasze pola,
      kiedy tylko wam się spodoba” – czytamy w drugiej surze Koranu.
      Islam często ociera się o otwartą mizoginię. W krajach Maghrebu
      do dziś popularne są wierszyki wyrażające obawę przed płcią piękną, w stylu:
      Kobiety to nietrwałe statki
      Których pasażerowie skazani są na zagładę.
      Straszliwe są intrygi kobiet
      By się wyzwolić bez końca uciekam.
      Nie bez znaczenia jest fakt, że zabójstwo Van Gogha miało miejsce właśnie w
      Holandii. Najbardziej dekadenckim i upadłym – pogrążonym również w sensie
      geodezyjnym – kraju Europy. Holandia tonie, niczym wielki, nowoczesny i
      wyzwolony Tytanik. Według pewnych szacunków, za dziesięć lat runą tamy, od
      wieków ratujące kraj przed zalaniem. W miarę, jak walą się poldery, osuwają się
      też kolejne obyczajowe tabu. To w kraju wiatraków zalegalizowano miękkie
      narkotyki, prostytucję, małżeństwa homoseksualistów i eutanazję. To właśnie tam
      staruszkowie muszą podpisywać zaświadczenia, że w razie wypadku i utraty
      przytomności nie mają być poddani zabiegowi łagodnego uśmiercenia, to tam
      wymyślono Big Brothera. Zastanawiając się nad źródłami tamtejszego islamskiego
      fundamentalizmu, należy brać pod uwagę specyfikę „liberalnego” społeczeństwa.
      Być może to moralny upadek jest wodą na młyn fanatyzmu.
      Potomkowie emigrantów z Maroka i Turcji cierpią na syndrom utraty
      tożsamości. Nie są pełnoprawnymi Holendrami – niewielu jest pośród nich rosłych
      blondynów – nie są też Marokańczykami czy Turkami. Wielu opowiada się za
      najprostszą i najbardziej radykalną formułą islamu, wahabizmem. To właśnie ten
      nurt stanowi ideologiczną pożywkę dla terroryzmu Al - Kaidy, afgańskich talibów
      i innych frakcji.
      Założycielem wahabizmu był żyjący w XVIII wieku (1703-1792) w
      obecnej Arabii Saudyjskiej ‘Abd Al-Wahhab. Ten religijny przywódca walczył z
      okupacją turecką. W swojej doktrynie postulował powrót do źródeł, do pierwotnego
      przekazu Mahometa. Czyli do życia takiego, jakie wiedli koczownicy pasterze w
      Arabii za czasów proroka. Co ciekawe, Ibn Al-Wahab nawiązywał do wcześniejszego
      nauczyciela, Ibn Taymiyyi, który również żył pod obcym panowaniem, tyle że
      mongolskim. Powrót do źródeł i surowej prostoty jest stale powtarzająca się
      propozycją w różnych kulturach, atrakcyjną zwłaszcza w epokach zagrożenia.
      Poproszony o komentarz specjalista, historyk islamu Mateusz Wilk,
      dodał: „Fundamentaliści w rodzaju zabójcy Theo Van Gogha na ogół owładnięci są
      na własny sposób wyidealizowaną wizją przeszłości i „doskonałej” religijności i
      stosunków społecznych, jakie miały w owej przeszłości (w tym wypadku – czasach
      Proroka i wczesnego islamu) panować, ich działania są zatem podporządkowane
      zaprowadzeniu porządku mającego odzwierciedlać ów „złoty wiek”. Widać to dobrze
      na przykładzie saudyjskich wahhabitów oraz afgańskich talibów. Pogrążanie się w
      fundamentalizmie jest w przypadku imigrantów tym łatwiejsze i atrakcyjniejsze,
      im więcej rozczarowań przynosi im teraźniejszość, czy to w krajach macierzystych
      czy na obczyźnie. Nie należy również zapominać, że do tego dochodzi również
      często resentyment wynikający z tego, że cywilizacja muzułmańs
      • ijaw Re: Kara za Koran - Theo van Gogh- M.ZembatyIIcz 29.11.04, 02:44
        Widać to dobrze na przykładzie saudyjskich wahhabitów oraz afgańskich talibów.
        Pogrążanie się w fundamentalizmie jest w przypadku imigrantów tym łatwiejsze i
        atrakcyjniejsze, im więcej rozczarowań przynosi im teraźniejszość, czy to w
        krajach macierzystych czy na obczyźnie. Nie należy również zapominać, że do tego
        dochodzi również często resentyment wynikający z tego, że cywilizacja
        muzułmańska na skutek różnych czynników utraciła na rzecz kultury Zachodu
        przodujące miejsce w świecie.”
        Wahabici nie tolerują tańców, muzyki i sztuk plastycznych. Swoje
        poglądy uzasadniają Koranem, a jeżeli Koran zawodzi, sięgają po stare przekazy
        prawne, tzw. hadisy. Kiedy talibowie mułły Omara zakazali mieszkańcom Kabulu
        słuchania muzyki i zniszczyli wszystkie znajdujące się w mieście magnetofony,
        kasety i płyty CD, to zapewne kierowali się hadisem traktującym o tym, jak to
        Mahomet spotyka na spacerze śpiewającą kobietę i zatyka sobie uszy. Być może
        dziewczyna fałszowała, ale dla wahabitów interpretacja jest jasna – prorok
        zakazał wiernym śpiewu. W innym hadisie prorok nazywa instrumenty muzyczne
        muzzezinami szatana. I to wystarczy.
        Podobnie jest z zakazem malowania postaci ludzkich i zwierzęcych.
        Koran nic o tym nie wspomina, ale hadisy owszem. Pewnego razu Mahomet zobaczył
        namiot pokryty wizerunkami aniołów i odwrócił się ze wstrętem.
        Właściwie z przyjemnych zajęć prorok tolerował jedynie bawienie się lalkami.
        Kiedy jego ulubiona żona, dziewięcioletnia ( sic!) A’isha bawiła się lalkami, to
        nic nie powiedział.
        Aż trudno uwierzyć, że w społeczeństwie XXI wieku, które nie wierzy już w nic,
        funkcjonują ludzie czerpiący całą wiedzę o świecie z pobożnych opowieści,
        których poetyka przywodzi na myśl dowcipy o Stirlitzu. I z szacunku do nich
        potrafią zastrzelić człowieka.
        Najbardziej frapujący jest w tej historii konflikt całkowicie
        nieprzystających do siebie systemów wartości. To, co Muzułmanie dyskryminują,
        wypierają i krepują nakazami wiary, czyli sztuka i seks, jest dziś, obok
        konsumpcji, główną obsesją zachodniej cywilizacji. Ostatnią świętością.
        Francuski pisarz Frederic Beigbeder napisał, że ludziom zachodu
        pozostało już tylko jedno duchowe marzenie, seks z pięknymi, boskimi kobietami.
        Nasza kultura przesycona jest seksem, seks jest jedyną nadzieją, podnietą i
        powodem do życia. Atakuje nas z plakatów reklamowych, telewizora, internetu,
        kina. Wizerunki kobiecego ciała poddawane są w dodatku skomplikowanym zabiegom
        retuszującym. Nie dość, że ikonami erotyzmu zostają się najpiękniejsze,
        starannie wyselekcjonowane modelki, to jeszcze są one obrabiane na fotoshopie.
        Spacerując po Nowym Jorku, Paryżu czy Amsterdamie można nabrać
        wrażenia, że żyje się w świecie fanatycznych czcicieli seksu. Nie zapomnę widoku
        z najbogatszego miasta Niemiec, Monachium. Prezentowało się w sposób następujący
        – czyste, dostatnie ulice, pełne zblazowanych, zadbanych ludzi, których wiek
        rozpoznawało się dopiero z bliska, tak pieczołowicie byli zakonserwowani.
        Mnóstwo knajpek, w których trwa permanentne ucztowanie. Obok co drugiej knajpy –
        sexshop. Atrakcyjne, wyzwolone kobiety i zakompleksieni faceci, przemykający
        nieopodal erotycznych kramików, ściskając pod pachą podejrzane paczuszki.
        Europejki nie bardzo ich szanują, na ulicach natłok erogennych bodźców, w końcu
        ile można czekać na wycieczkę do Tajlandii? Witamy w nowym wspaniałym świecie.
        U Muzułmanów jest inaczej. Mężczyzna jest mężczyzną, a kobieta
        kobietą. Znaczy się, to mężczyzna kobietą rządzi. I żadnej czułości, żadnej
        zbytecznej frajdy. Ale kiedyś sytuacja wyglądała inaczej.
        W średniowieczu to Europejczycy byli wojowniczymi fanatykami, a
        w krajach wyznawców Proroka rozkwitała sztuka oraz publikowano ilustrowane
        poradniki cielesnych uciech. Muzułmanie, o czym zdają się zapominać krytycy
        islamu pokroju Oriany Fallaci, mają na koncie wspaniałe osiągnięcia. W tym
        bezcenne zdobycze na polu kultury, m.in pierwsze znane na zachodzie przekłady
        greckich myślicieli oraz oryginalną filozofię i poezję. Ale orient to także
        przepych, haremy, pachnidła i haszysz; słowem wizje zmysłowej rozkoszy, od
        wieków nęcące Europejczyków. Wchód od wieków funkcjonował w kulturze
        europejskiej jako piękny, zakazany owoc. Tłumaczona od XVIII wieku Księga
        tysiąca i jednej nocy jest dziełem na tyle frywolnym, że skandalista Passolini
        mógł nakręcić na jej podstawie śmiały film erotyczny. Można w niej znaleźć
        pikantne fragmenty, ocierające się o miękką pornografię, w stylu:
        „Wtedy młodzieniec – a był on pijany – zbliżył się do dziewczyny i ująwszy obie
        jej nogi opasał się nimi wokół bioder, ona zaś zaplotła mu ręce na szyi
        przyjmując od niego pocałunki, zaloty i westchnienia. Ssał jej język i ona ssała
        jego język, aż wreszcie zabrał jej dziewictwo.”
        Wysoka kultura islamu nie zakazywała też bynajmniej radości życia,
        czego przykładem może być ten wiersz XIV wiecznego perskiego poety Hafiza:
        Radość, wesele, młodość
        Naucz się chwytać jak kwiaty.
        Słowa proroka, Hafizie,
        nie inną mają wymowę.
        Niestety, współcześni muzułmanie nie są specjalnie wykształceni i na ogół nie
        znają swojego dziedzictwa. Pod tym względem są w podobnej sytuacji, co
        Europejczycy. W końcu ilu z nich zna swoich wielkich malarzy, pisarzy, poetów?
        Tyle, że nasi wybrali podkulturę; Coca-Colę, gadżety i clubbing, a młodzi
        potomkowie emigrantów podkładają bomby. Chociaż nie, przepraszam. Holendrzy też
        podkładają.

        * * *
        adres strony na której można znaleźć film Submission – www.ifilm.com
        korzystałem z książek: Wojciech Jagielski - Modlitwa o deszcz, Dawid D. Gilmore
        - Mizoginia
        chciałbym też podziękować za pomoc i konsultację Mateuszowi Wilkowi, arabiście i
        historykowi islamu
        Wojciech Zembaty"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka