01.01.11, 22:34
nie rozumiem tego,osoby które nie chodzą do kościoła,nie przestrzegają przykazań ani boskich ani kościelnych ZMUSZAJĄ mnie do tego bym ochrzcił swego jeszcze nienarodzonego syna wbrew samemu sobie

moja CAŁA rodzina i WSZYSCY znajomi,uznający się za przykładnych chrześcijan-katolików,którymi nie są,bo o swojej religii mają pojęcie tak jak ja o zaimkach języka mongolskiego nie wyobrażają sobie nie chrzczenia dziecka

na uwagę ,że ich bóg ochrzcił się świadomie w wieku 33 lat nie zwracają uwagi wink

i co robić? wpadłem na pomysł by pójść do jakiegoś zwykłego zakonnika pośrodku dnia i poprosić o chrzest bez żadnych ceremonii,procedur i świadków

ps.pierwsza pociecha mimo tego że ochrzczona nie zna żadnych zasad religii i przy modlitwie kolędowej (żona wpuściła agenta) zatykała jej ustawink
Obserwuj wątek
    • 0golone_jajka Re: chrzciny 04.01.11, 00:25
      A co Twoja żona na to?
    • mi-l-ja kusi mnie, żeby zapytać wprost :-P 04.01.11, 12:00
      >nie zna żadnych zasad religii
      Tzn. nie wie, w co wierzą wyznawcy różnych religii, czy po prostu nie umie się zachować?
      • vitmik Re: kusi mnie, żeby zapytać wprost :-P 14.01.11, 23:57
        nie umiala sie zachowac

        pierwszy raz widziala matkę klęcząca przed stolikiem ze swieczkami i pana przebranego w sukienke

        cos w tym dziwnego?
        • mi-l-ja Re: kusi mnie, żeby zapytać wprost :-P 23.01.11, 11:17
          hmm... najbardziej dziwi mnie to, że rodzice jej nie uprzedzili, jak taka wizyta wygląda...
          moim zdaniem nie trzeba być praktykującym wyznawcą jakiegokolwiek wyznania czy religii, żeby o tym wyznaniu coś wiedzieć...
    • broceliande Re: chrzciny 11.01.11, 11:23
      Dlaczego nie zna zasad religii?

      Mój nieochrzczony syn zna legendę o Jezusie, śpiewa kolędy, bierze udział w jasełkach, wie, że niektórzy wierzą w Boga (że Jezus zmartwychwstał), zna greckich bogów.
      Generalnie dużo z nim rozmawiamy o świecie.

      Staram się przekazać, że jesteśmy tutejsi, spokrewnieni ze wszystkimi żywymi stworzeniami, że gatunki ewoluują, żyjemy trochę, a potem umieramy.
      I, że są inne popularne teorie.
      • vitmik Re: chrzciny 15.01.11, 00:00
        to ja wrecz przeciwnie, nie mieszam w glowie legendami ktore do niczego jej sie nie przydadza

        wolimy poznawac tajniki angielskiego i tego co jest na niebie (chodzi mi oczywiście o materialne ciała niebieskiewink
        • broceliande Re: chrzciny 17.01.11, 16:32
          Czy nie ryzykujesz, że dowie się od kolegów i koleżanek albo wręcz od księdza?
          Moi rodzice też nie zawracali mi głowy, co spowodowało, że nie umiałam zripostować tekstów dzieci w wieku komunijnym, że "w Boga trzeba wierzyć", "bezbożnica".
          Natarczywie umawiano mnie z księdzem - również w starszym wieku - a nie miałam pojęcia, czy warto z nim gadać czy nie.
          Ja wyobrażam sobie, że na podobne uwagi i propozycje mój syn odpowie krótko, że zna sprawę i tyle, czego ja nie mogłam zrobić.
    • znj2 Re: chrzciny 21.01.11, 21:29
      Nie można ochrzcić kogoś, kto się jeszcze nie narodził. Ponadto chrzest, jest symbolicznym zmyciem grzechu pierworodnego. To taka tradycja. Można ją stosować lub nie , wolna wola.
      Czy to ma jakieś znaczenie dla dziecka i jego wychowanie, raczej nie.
      • aeki Re: chrzciny 22.01.11, 15:36
        A dlaczego dopiero po urodzeniu chrzcić ???
        Wszak życie zaczyna się od poczęcia. Duszy wtedy nie ma ????
        • vitmik nareszcie ;) 27.03.11, 22:33
          nareszcie mojej małzonce otworzyły sie zrenice wink

          maly nie mial miesiaca jak wyladowal na oddziale noworodkow z zachlystowym zapaleniem pluc

          zoneczka 10 dni spała na rozkładanym fotelu turystycznym, nie wychodzila zp okoju bo panowaly rotawiruse i dzieciaki sraly pod siebie, podlaczone do rurek w scianie z tlenem i w koncu zrozumiala to co jej tlumaczylem zawsze jak pokazywali w tv chore dzieci

          w koncu jak sama tego doswiadczyla zrzumiala ze te wszystkie bzdety wypowiadane w kosciolach to jedno wielkie gooowno
          ze nie mozna wyznawac,wierzyc w cos co powoduje ze ktos niewinny,bezbronny cierpi

          jak ktos chce to niech wierzy w gadajACE PŁONĄCE krzaki, rozstepujace sie morza i spadajaca makę z nieba

          mysmy sie juz wyleczyli wink,
          fakt,coraz wiecej znajomych czy czlonkow rodziny pyta sie o chrzciny, hehe, ale jakos robia to delikatnie bo wiedza ze przy "ostrzejszym" zapytaniu o te ceremonie dostana solidna zjebke

          koniec,panie i panowie, w koncu oswiecenie zagoscilo w mojej hacjendzie na dobre

          • kociak40 Re: nareszcie ;) 28.03.11, 00:50

            "koniec,panie i panowie, w koncu oswiecenie zagoscilo w mojej hacjendzie na dobre" - vitmik

            A nie lepiej zostawić sobie chociaż 1% albo 0,5% tak na "wszelki wypadek, na dwoje babka wróżyła"?. Nic to nie kosztuje ale jest jakieś pole manewru, choć niewiekie ale jest.
            • 0golone_jajka Re: nareszcie ;) 28.03.11, 21:23
              Ba, ale tyle jest różnych wiar, że jeśli dla każdej zostawić 1%, to całkiem sporo tych procentów się zbierze...
              • kociak40 Re: nareszcie ;) 29.03.11, 23:45

                Najlepiej w tym 1% nie używać żadnego imienia bożego. Później jakby coś, to powiedzieć - "O! własnie o te imię mi chodziło". Biurokracja jest wszędzie i to może nas później ocalić.
            • jotkajot49 Re: nareszcie ;) 29.03.11, 02:21
              >...tak na "wszelki wypadek, ...

              Nosisz i pasek i szelki? Tak na wszelki wypadek?smile
              • kociak40 Re: nareszcie ;) 29.03.11, 23:47
                jotkajot49 napisał:

                > >...tak na "wszelki wypadek, ...
                >
                > Nosisz i pasek i szelki? Tak na wszelki wypadek?smile

                Jest dobra zasada - "człowiek zawsze przezorny" i ona ma tu jak najbardziej zastosowanie.
          • broceliande Re: nareszcie ;) 28.03.11, 10:38
            No to gratulacje dla nowej racjonalistki.
            Jednak straszne te 10 dni musiało być! Najtrudniej właśnie, jak ktoś nie wierzy i nie może dopatrzeć się sensu.
          • 0golone_jajka gratulacje 28.03.11, 21:24
            i tak trzymać! Cogito przede wszystkim!
          • vacia Re: nareszcie ;) 28.03.11, 22:16
            vitmik napisał:

            > ze nie mozna wyznawac,wierzyc w cos co powoduje ze ktos niewinny,bezbronny cie
            > rpi

            Bóg nie powoduje cierpień i chorób dzieci i dorosłych. Bóg stworzył pierwszych ludzi doskonałych. wolnych od chorób a że ludzie wybrali niezależność od Boga i zło to my, ich potomkowie ponosimy tego skutki w postaci chorób i śmierci. Łatwo to zrozumieć na prostym przykładzie ,jeśli rodzice palą papierosy, noworodek ma po urodzeniu mniejszą masę ciała i jest bardziej podatny na astmę. To przecież zafundowali mu jego rodzice a nie Bóg.
            Grzechy ludzi , nasze grzechy zostały jednak dzięki Bogu i męczeńskiej śmierci Jezusa wymazane i kto opowie się za dobrocią i miłością jaką pokazał sobą Chrystus, ma w perspektywie życie wieczne w szczęściu. Tego medycyna nie zapewni.
            • kociak40 Re: nareszcie ;) 29.03.11, 03:04

              Bóg nic złego nie powoduje, piszesz naiwnie vaciu, a te kataklizmy to kto ludziom podsyła?
              Jak wynika z opisu ST, na samym końcu został stworzony człowiek, ale już wcześniej bakterie, zarazki, pasozyty i inne "świństwa", ktore miały w przyszłosci nieść zło dla człowieka.
              Adam i Ewa nie palili papierosów, tylko zjedli to jabłko, a jabłko to samo zdrowie.
              Tylko największy tyran stosuje odpowiedzialność zbiorową tak jak ten Jahwe. To On stworzył niekorzystne dla człowieka prawa fizyki, gdzie aby otrzymać energię potrzebną do zycia, powstają produkty niszczące środowisko i przyrodę. Dał Źydom "ziemie obiecaną" ale już zamieszkałą i kazał wymordować ludzi i zrobić "czystki etniczne". W dodatku kazał okraśc ze zlota lud egipski. Przecież jako dobry bóg mogł dać złoto od siebie, wolał polecić kradzież, taki cwaniak. Obraz tego Jahwe ze ST to obraz tyrana lubującego się w krwawych widowiskach, co też poprzez swoje zsyłane kataklizmy na ludzi dalej sprawiają mu przyjemność. Od takiego boga nic dobrego nie można oczekiwać, zwłaszcza tego "życia wiecznego w szczęściu".
              Szykujecie się do tego "Krolestwa tu na Ziemi", a przecież wiadomo, że tą planete czeka smutny koniec tak jak i inne w Kosmosie. Piszesz, że nasze grzechy zostały dzięki Bogu i męczeńskiej śmierci Jezusa wymazane ale kataklizmy dla ludzi trwają dalej. A to śmierć setek tysięcy ludzina na Haiti, a to tsunami na wyspach japońskich, a to indonezja, a to ..... nic się nie zmienło vaciu, zmiany są tylko w twojej głowie.
              • vacia Re: nareszcie ;) 29.03.11, 07:37
                Nie ma czegoś takiego jak Stary Testament i Nowy Testament, jest jedno Słowo Boże.
                Te starożytne pisma hebrajskie, które nazywa się Starym Testamentem i pisma greckie, które stanowią Nowy Testament połączył w jedność swoją osobą Jezus.
                Na Jezusie spełniły się już proroctwa ze Starego i Nowego Testamentu o Mesjaszu i spełniają się dalej.
                Jest też ten sam dobry Bóg Jahwe, który tak jak umiłował niewierny Izrael, tak miłuje nas wszystkich dalej, tylko on tez może nas wybawić od tych wszystkich kataklizmów i zrobi to w najlepszym dla nas momencie.
                Gdyby Bóg nie był dobry dawno zmiótł by z powierzchni Ziemi wszystkich szyderców i tych którzy go nienawidzą.
                Czy w to uwierzysz , to już od ciebie zależy ale jak napisałeś przedtem co to szkodzi uwierzyć?
                Wszyscy teraz umieramy ale jeśli po śmierci jest szansa na życie czemu z niej nie skorzystać?
                W Biblii wszystko można przekręcić jak ktoś chce a chce jak widać wielu, za to wielu teologów różnych religii jest zgodnych co do dobrej opinii o Bogu, o Mojżeszu, Abrahamie, Chrystusie i wielu innych autenentycznych postaci opisanych w Biblii

                • kociak40 Re: nareszcie ;) 29.03.11, 15:02

                  To Twoje własne takie wyobrażenie. Fakty są inne. Nawet w tym Niebie nie jest tak dobrze jakby można przypuszczać. Świadczą o tym ogromne bunty aniołów. Jaby to zrobił jeden tylko anioł, to można załozyć, że coś mu odbiło, ale takie masy aniołów? Masz przykład ziemski, bunt libijczyków przeciwko tyranowi Kadafiemu. Widać wyraźnie, jaki Pan taki kram. Anioły wolą być diabłami na ziemi niż aniolami w niebie, o czymś to świadczy.
                  Co ja sam uważam? Najlepiej nie korzystać z żadnych pośredników, ani z KK, ani z ŚJ i innych tego typu. Sami będziemy zdawać sprawę ze swoich czynów ziemskich i nie będzie póxniej tłumaczenia - to kolega tak mowił. Najbezpieczniej jest poznawać mądrość bożą bo otrzymaliśmy największy dar od Stwórcy - inteligencję, a to zobowiązuje. Mądrość bożą poznajemy w nauce, a nie w zapisach ludzkich sprzed tysięcy lat. To po pierwsze. Po drugie, po co się tak martwisz o innych "życie wieczne", martw się o swoje, innym daj spokój. Ci, co dają Tobie takie zalecenia wyszukiwania nowych, dobrze sobie z tego zyją i to w doczesnym życiu.
                  • vacia Re: nareszcie ;) 30.03.11, 10:45
                    kociak40 napisał:


                    > To Twoje własne takie wyobrażenie. Fakty są inne.

                    Nie głoszę tylko swojej własnej interpretacji Biblii ale wielu milionów osób.


                    Nawet w tym Niebie nie jest t
                    > ak dobrze jakby można przypuszczać. Świadczą o tym ogromne bunty aniołów. Jaby
                    > to zrobił jeden tylko anioł, to można załozyć, że coś mu odbiło, ale takie masy
                    > aniołów? Masz przykład ziemski, bunt libijczyków przeciwko tyranowi Kadafiemu.
                    > Widać wyraźnie, jaki Pan taki kram. Anioły wolą być diabłami na ziemi niż anio
                    > lami w niebie, o czymś to świadczy.

                    Bóg stworzył inteligentnych i o wolnej woli aniołów więc aniołowie sami stanowią o sobie. Nie są to bezwolne roboty. Biblia podaje przyczynę buntu przeciw Bogu, to była zazdrość, szatan chciał aby jemu oddawać cześć.
                    To że ktoś się buntuje nie znaczy że jest pod władzą tyrana! To pokrętne rozumowanie.
                    Dzieci i młodzież nagminnie odrzuca słuszne zalecenia rodziców i nauczycieli bynajmniej nie tyranów.




                    > Co ja sam uważam? Najlepiej nie korzystać z żadnych pośredników, ani z KK, ani
                    > z ŚJ i innych tego typu. Sami będziemy zdawać sprawę ze swoich czynów ziemskich
                    > i nie będzie póxniej tłumaczenia - to kolega tak mowił. Najbezpieczniej jest p
                    > oznawać mądrość bożą bo otrzymaliśmy największy dar od Stwórcy - inteligencję,
                    > a to zobowiązuje. Mądrość bożą poznajemy w nauce, a nie w zapisach ludzkich spr
                    > zed tysięcy lat. To po pierwsze.


                    Pozornie sam poznajesz, jesteśmy pod wpływem środków masowego przekazu, doświadczeń swojego dzieciństwa, wykształcenia , środowiska, pod wpływem wielu światopoglądów.
                    Zeby zostać Swiadkiem Jehowy trzeba samodzielnie myśleć bo inaczej się nie weźmie na siebie przykrości z tym związanych, muszą być poważne powody by pozostać SJ mimo sprzeciwu otoczenia.
                    Co do nauki to nauka jest jednym z dzieł bożych , wspaniałym i w ogóle nie stoi w sprzeczności z religią o czym świadczy fakt, że wielu duchownych było i jest jednocześnie naukowcami.



                    Po drugie, po co się tak martwisz o innych "ży
                    > cie wieczne", martw się o swoje, innym daj spokój. Ci, co dają Tobie takie zale
                    > cenia wyszukiwania nowych, dobrze sobie z tego zyją i to w doczesnym życiu.

                    Troszczenie się o dobro innych jest czymś tak naturalnym jak oddychanie bo jesteśmy jako ludzie nawzajem od siebie zależni, nie jest dla mnie obojętne to że sąsiad ma poglądy faszystowskie i jest rasistą lub że moje własne dziecko jest ateistą.
                    Wiara w Boga daje szczęście a religia motywuje do etycznych zachowań.
                • kociak40 Re: nareszcie ;) 29.03.11, 15:25

                  "Te starożytne pisma hebrajskie, które nazywa się Starym Testamentem i pisma greckie, które stanowią Nowy Testament połączył w jedność swoją osobą Jezus." - vacia

                  Nie tak bardzo połączył, raczej przeciwnie. Jezus ani jego apostołowie ani razu nie użyli w swoich wypowiedziach, słowa - "Jehowa". Sam Jezus głosił, że aby wejść w tą wairę, ktorą głosi, trzeba jakby na nowo się urodzić (czyli odrzucić ST) - "do nowej szaty nie przyszywa się starych łat". Wyraźnie widać z tego, że ST to przekaz tylko dla dawniejszych ludzi o innych wyobrazeniach i mentalności. Zycia ludzkiego zabraknie aby dojść do jednakowego zrozumienia Biblii. Na tej samej treści istnieje wiele odłamów wiary, zastanawialaś się dlaczego?
                  • dunajec1 Re: nareszcie ;) 29.03.11, 17:29
                    Kociak, jak myslisz ,odpowie cos vacia na Twoj wpis czy nie? Ja stawiam ze tak , bo tak ma pokrecone w glowie ze inaczej nie widzi tylko tak jak "nakazano"
                    • vacia Re: nareszcie ;) 30.03.11, 11:03
                      dunajec1 napisał:

                      > ze inaczej nie widzi tylko tak jak "nakazano"

                      Opieram się na Biblii a nie na Strażnicy.Sprawdzam czy nauki ze Strażnicy pokrywają się z Biblią i to wg mnie.
                      Uważam że ty jesteś manipulowany przez to co słyszałeś.Spróbuj samodzielnie rozstrzygnąć każda kwestię.
                  • vacia Re: nareszcie ;) 30.03.11, 10:58
                    kociak40 napisał:


                    > Nie tak bardzo połączył, raczej przeciwnie. Jezus ani jego apostołowie ani razu
                    > nie użyli w swoich wypowiedziach, słowa - "Jehowa".

                    W samym imieniu Jezus jest zawarte imię Boże - Jahwe zbawia.
                    Poza tym Jezus w swoim nauczaniu cytował pisma hebrajskie gdzie imię Boże występuje ponad 6000 razy, wymawiał więc imię Jahwe.


                    Sam Jezus głosił, że aby w
                    > ejść w tą wairę, ktorą głosi, trzeba jakby na nowo się urodzić (czyli odrzucić
                    > ST) - "do nowej szaty nie przyszywa się starych łat". Wyraźnie widać z tego, że
                    > ST to przekaz tylko dla dawniejszych ludzi o innych wyobrazeniach i mentalnośc
                    > i. Zycia ludzkiego zabraknie aby dojść do jednakowego zrozumienia Biblii. Na te
                    > j samej treści istnieje wiele odłamów wiary, zastanawialaś się dlaczego?

                    Narodziny na nowo oznaczają przyjęcie nauk Chrystusa a nauki Jezusa nie odrzucają nauk danych przez Boga Mojżeszowi ale je pogłębiają .
                    Jezus w przypowieści porównał nauki hebrajskie i swoje nauki do skarbu i napisał że mądry człowiek czerpie zarówno z tego starego skarbca jak i nowego.

                    Odmiany wiary wynikają z różnych uwarunkowań i przyczyn.
                    Człowiek powinien mieć wolny wybór religii.


                    >
                    • jotkajot49 Re: nareszcie ;) 30.03.11, 13:10
                      > Człowiek powinien mieć wolny wybór religii.

                      Człowiek powinien mieć wolny wybór. Koniec. Kropka.
                      • aeki Re: nareszcie ;) 30.03.11, 16:50
                        > Człowiek powinien mieć wolny wybór. Koniec. Kropka.

                        To znaczy nie zanosić bezbronnego i nieświadomego niemowlaka na chrzest, , nie nauczać i pouczać w domu i szkole.
                    • kociak40 Re: nareszcie ;) 30.03.11, 21:04

                      "Odmiany wiary wynikają z różnych uwarunkowań i przyczyn.
                      Człowiek powinien mieć wolny wybór religii. " - vacia

                      Z tym się zgadzam, każdy człowiek sam powinien dokonać wyboru, ma każdy swój własny intelekt, wlasną możliwość myslenia, wyobrażenia itd., może sam przeczytać Biblie, Koran itd. i nie potrzebuje żadnych pośredników, ani tych chodzących jak ajęci ŚJ, ani tych w śmiesznych szatach z KK, ani żadnych innych. Sam odpowiada za swoje życie i sam dokonuje wyboru.
                      Odmiany wiary oparte na tej samej Biblii, wynikają głównie z chęci posiadania własnych wiernych, ktorzy zapewniają dostatnie ziemskie życie, tym, ktorzy gloszą tą wiare i ją sterują.
                      Jeśli jesteśmy wierzącymi, nie potrzebujemy żadnych pośredników, Bóg jest dla każdego, w każdym miejscu i w każdym czasie, nie musi mieć żadnego imienia. Wszystko inne, ceremoniały, głoszenie rychłego końca świata, zarządy w niebie i w przyszłym krolestwie, czyściec.......... to szukanie jeleni dla pieniędzy.
                      Każdy człowiek ma inny poziom wiedzy i tym samym ma inne wyobrazenie absolutu, o ile chce to przyjąć. Ty uważasz Biblię, a w szczególności ST, że to przez tysiąc lat i ponad 40 osób, Bóg wykorzystywał ludzi jako maszyny do pisania, On dyktowal, oni pisali.
                      Ja traktuje, że to tylko zapis ludzi i ich ludzkie wyobrażenie absolutu, tak chcieli aby tak było, inaczej nie mogli sobie tego wyobrazić. Pisałaś wcześniej, że do wyobrażenia absolutu, potrzebne jest abstrakcyjne myślenie, nic bardziej błędnego. Twoje myslenie abstrakcyjne powstaje w mózgu (czyli musi być materia, mózg składa się z atomów), zajmuje jakąś objętość (musi być przestrzeń), musi być wymuszenie przepływu impulsów elektomagnetycznych (musi być energia, ktora zadział siłą, aby ten ruch wymusić) i czas (nie ma oddziaływań natychmiastowych). Żyjesz, myślisz, masz uczucia, pragnienia itd. bo istnieje przestrzeń, czas, energia i materia. Jeśli przyjmujesz istnienie absolutu, to musisz zalożyć jego istnienie poza tym obszarem, bo On jest Stworcą przestrzeni, czasu, energii i materii.
                      Zatem nie można poznać istoty tego absolutu i przypisywać mu ludzkich uczuć, pragnień, myśli itd. bo te ludzkie odniesienia nie mogą istnieć jak nie ma tych 4 czynnikow.
                      Twoje wyobrażenie dopuszcza imie dla Boga, posiadanie syna, jego gniew, radość, milość (tak jak u ludzi), istnienie aniołów, diabłów itd. Mnie jest to niepotrzebne i tylko pomniejszające wymiar absolutu. Dla mnie Bóg, to przyczyna i skutek powstania przestrzeni, czasu, materii i energii, i to jest moja definicja. Wszystko inne to wymysł ludzki aby bylo odniesienie ludzkie dla tego absolutu, a to może być rózne, zmienne, dostosowane do potrzeb ludzkich, naszej wiary, oczekiwań, wyobrażenia itd. Dlatego uważam, że każda wiara jest prawidłowa jeśli powoduje uszlachetnienie człowieka w stosunku do innych ludzi i całej przyrody. Nie ważne jest imię, nie ważne ceremoniały, nie ważne św. Księgi, religia ma kształtować dobro w człowieku, bo taka ma być nadrzędna rola wiary.
                      • dunajec1 Re: nareszcie ;) 31.03.11, 02:58
                        Vacia i tak sie z tym nie zgodzi, gdzie tam, zaraz Ci zaspiewa o synu i ojcu.
                        • kociak40 Re: nareszcie ;) 31.03.11, 14:54
                          dunajec1 napisał:

                          > Vacia i tak sie z tym nie zgodzi, gdzie tam, zaraz Ci zaspiewa o synu i ojcu.

                          Wiem o tym, Vacia jest zaprogramowana i tylko pisze, że docenia naukę i wiedzę.
                          Z rodowodu Jezusa z NT wynika, że Adam powstał ~ 6040 lat temu, a tu własnie jest sensacja naukowa, W Turcji odkryto dwa dobrze zachowane groby ludzkie sprzed 8500 lat.
                          Sensacja polega na tym, że w tz. czarnej glinie, zachowały się nawet trumny z wiekami.
                          Same szczątki ludzkie są odkrywane nawet sprzed 20-30 tysięcy lat (groby Neadertalczyków), a tu nawet zachowały się trumnu. W NT sam Jezus głosił apostołom, że koniec świata nastąpi jeszcze za życia ówczesnego pokolenia, nic się takiego nie stało i Vacia opuszcza ten zapis, udaje, że go nie ma, tak samo jak te ostatnie sensacyjne archeologiczne znalezisko.
                          Forum, każdy może pisać co chce i dyskutować można. Ma to i taką korzyść, że poznaje się zapatrywania ludzi, ich przekonania, ich szacunek do rzeczywistej wiedzy i wiele innych.
                        • kociak40 Re: nareszcie ;) 31.03.11, 15:11

                          dunajec1

                          Z tym ojcem i synem to problem jest niesłychany. Tak samo z aniołami i diabłami.
                          Bóg wszechmocny i wszystko wiedzacy, a tu nagle anioły mu się buntują, tego nie przewidział i to dodatkowo w niebie. Przewidział wszystkie potrzebne prawa natury aby mogł funkcjonować ogrom wszechświata, a tu masz babo placek, anioły są niezadowolone. Tylko tego brakowało. Strasznie zdziwioną mine musi mieć ten Jehowa, nie wie co ma z tym zrobić.
                          Decyzję odłozył na poźniej, widać myśli. Diabły przeszkadzają mu w jego zamiarach, a On się tylko pzryglada. ŚJ bardzo dobrze ten problem rozumieją, mowią, że to chodzi o zakład między Jehową, a Szatanem. Chcą siebie nawzajem przekonać, a ludzie cierpią.
                          Syn, to przekazanie istnienia genów przez czas. Syn zawsze zastępuje ojca, widać i w niebie nie bardzo zdrowie dopisuje i potrzebny jest następca.
                        • kociak40 Re: nareszcie ;) 31.03.11, 21:26
                          Od Vaci też można się pewnych spraw dowiedzieć, chociażby i to - "Bóg stworzył inteligentnych i o wolnej woli aniołów więc aniołowie sami stanowią o sobie. Nie są to bezwolne roboty. Biblia podaje przyczynę buntu przeciw Bogu, to była zazdrość, szatan chciał aby jemu oddawać cześć." - vacia
                          Tak może się wypowiedzieć tylko specjalistka od aniołów, o aniołach wiedząca wszystko.
                          Mnie interesuje jeszcze po co ci anieli, o wolnej woli, zostali stworzeni, w jakim celu?
                          Bóg stworzył ogrom wszechświata, prawa natury bez pomocy aniołów, więc po co oni? Tylko pewno przeszkadzali i stąd ta niedoskonałość tego dzieła. A skąd wziął się ten Szatan w niebie, który jest tak łasy na oddawania czci? Jahwe utworzył piękny raj dla pierwszych rodziców, Adama i Ewy ale ten spryciarz Szatan już pojawił się tam wcześniej i to nie pytając Jahwe o zgodę. ŚJ wypowiadają się o tym pierwszym Szatanie, że to był wcześniej bardzo wpływowy i wysoko postawiony w hierarchi archanioł. Bardzo ważna kiedyś w niebie figura.
                          Widać znudziły mu się te chóry anielskie, te stałe śpiewy, posty, abstynencja i taki inne, że miał już tego dość i zbuntował się. Miał na szczęście wolną wolę i nie musiał się wieszać z rozpaczy, wolał się zbuntować i Szatanem zostać. Jak inne anioły to zobaczyły poszły w jego ślady i to masowo. Widać lepiej jest być diabłem na ziemi niż aniołem w niebie. Taki nasuwa się wniosek. Nie jestem specjalistą od aniołów i nie rozumiem po co one są, a przynajmniej po co istnieją w wyobraźni ludzkiej. Do czego służą? Wie ktoś?
                          • dunajec1 Re: nareszcie ;) 31.03.11, 21:42
                            Vacia na pewno wie, tylko sie musi zastanowic co i jak tu powiedziec zeby ojcu i synowi swieczke nie zapominajac o ogarku dla, no mniejsza, sama powie jak bedzie uwazala dla kogo.
                            A swoja droga to rzeczywiscie wszechmogacy mial nielada zgryz jak mu sie archaniol mefisto zaczal buntowac majac lucka (a moze lucynke?) za przewodnika, bo jak wiemy gdzie mefisto nie moze tam samice posle, no i moze temu sie zbuntowali?
                            Vaciu, nuze cos na ten temat powiedz.
                            • vacia Re: nareszcie ;) 01.04.11, 10:57
                              dunajec1 napisał:

                              > Vaciu, nuze cos na ten temat powiedz.

                              Dunajec
                              Jeśli jak piszesz o sobie jesteś wierzący i chodzisz od czasu do czasu do kościoła, to w jakiego Boga ty wierzysz?
                              Trudno dyskutować z kimś nie mając pojęcia jakie ma poglądy.
                              Bierzesz sobie z kościoła katolickiego to co ci odpowiada, co ci jest wygodne i miłe a resztę odrzucasz?
                              Jeśli kler nie zachowuje się jak należy idź do księdza i mu to powiedz w twarz.
                              Ja tak robię chociaż mnie to kosztuje.

                              • dunajec1 Re: nareszcie ;) 01.04.11, 22:16
                                No widzisz vaciu, odsylasz mnie do kogos co wiecej wie od Ciebie, a moze i lepiej wytlumaczy, nie wiem, lata temu tez mialem takie sytuacje, kiedy to wpierw przychodzili do mnie "uczniowie potem nauczyciele a potem jeszcze lepiej obeznani" w bibli, ale i tak jakos rozmowa im ciezko szla bo juz mialem przygotowane odpowiedzi na to do czego mnie chcieli przekonac, nie wiem jakiego jestes wyznania, ale sie domyslam, tych ludzi zawsze szanowalem i szanuje bo dobrzy ludzie a to co wyznaja mam ... no nie powiem gdzie.
                                • vacia Re: nareszcie ;) 02.04.11, 12:46
                                  dunajec1 napisał:

                                  >, nie wiem jakiego jestes wyznania, ale sie domyslam, tych ludzi zawsze szanowalem i szanuje bo dobrzy ludzie
                                  > a to co wyznaja mam ... no nie powiem gdzie.

                                  Twoja wypowiedź zawiera w sobie sprzeczność.
                                  Nie można powiedzieć o ludziach jakiegoś wyznania że ich szanujemy bo są dobrzy ale mamy gdzieś ich poglądy.
                                  Dobre uczynki biorą się z poglądów, są owocem myśli i emocji.
                                  A więc nie ma ludzkiej dobroci bez dobrych poglądów, jeśli szanujemy ludzi za dobroć to i za ich poglądy a skoro tak to się tymi poglądami interesujemy..
                                  No chyba że nie chcemy być dobrzy, wolimy być źli bo tak nam jest wygodniej
                                  • vitmik historia autentyczna 02.04.11, 20:43
                                    moja znajoma urodziła chłopczyka w listopadzie 2010 roku, po miesiącu mały dostał gronkowca, poszła z nim do szpitala na 3 tygodnie, wyszli w wigilie

                                    przeżyła wstrząs,jak to matka, zrobiła zakład i teraz co niedzielę stara się bywać w kościele na mszy, rozumiem to choć ja poszedłem w drugą stronę, tak bywa

                                    jako że razem z mężem czują sentyment do franciszkańskiej bazyliki panewnickiej (też klechy ale z założenia biedni i pomocni, więc lepsiwink) postanowili zgodnie z przepisami udć się do obecnej parafii z prośba o zgodę na chrzest ich syna w innej parafii niż adres zamieszkania, i tutaj szok, nowa parafia nie ma ich w rejestrze !!!
                                    jak to, wy nie macie?
                                    nie, bo nie przyjęliście w grudniu kolędy, to nowe osiedle więc was nie mamy,nawet nie wiemy że jesteście wierzący
                                    nie mogliśmy przyjąć kolędy bo dziecko w grudniu było w szpitalu razem ze mna
                                    TO JEST NIEWAŻNE, KOLĘDA JEST WAŻNIEJSZA NIŻ DZIECKO
                                    A NA WASZYM OSIEDLU MIESZKA DIABEŁ BO PRZYJMUJE TAM TYLKO 30% MIESZKAŃCÓW
                                    tak powiedział z ksiądz parafii w dzielnicy Załęże w Katowicach czego świadkiem była również pani z kancelarii parafialnej
                                    miał kutafon szczęście że to nie ja tam byłem i nie mówił tAK o moim dziecku

                                    zakłamana banda

                                    • dunajec1 Re: historia autentyczna 02.04.11, 21:00
                                      Vitmik, Jezus podobno (ja tego nie slyszal)powiedzial, "..nie bedziesz sluzyl Bogu i mamonie..." a ze oni zn. klechy, wiekszosc sluzy mamonie, to juz inna sprawa ze katolicy chca i swieczke i ogarek, (i ja tez do nich naleze jak wiekszosc) ale to sie zmienia, jak szybko to sie zmieni? cha, to pytanie.
                                      A do vaci, nie bardzo mnie zrozumialas, ale mniejsza.
                                    • kociak40 Re: historia autentyczna 03.04.11, 02:06
                                      Z księzmi trzeba wiedzieć jak postępować. Opiszę swój wypadek sprzed 24 lat.
                                      Siostra żony, urodziła syna (mieszka w innej dzielnicy Warszawy) i mnie wybrała na ojca chrzestnego przy chrzcie swojego malucha w kosciele na ul. Puławskiej. Wiem, że nie należy odmawiać w takich przypadkach. Swoją żonę przekonywałem, aby jej siostra dokonała innego wyboru. Czas płynał i jakoś nie zostało to rozwiązane. Nie chcąć zakłócić uroczystości, a czasu pozostało tylko kilka dni, wybrałem się do proboszcza do pobliskiego kościoła. Wiedziałem, że będą trudności z otrzymaniem takiego pozwolenia, bo nie płaciłem na nowo budowany kościół, mało dawałem po kolędzie, do kościoła nie chodziłem - jednym słowem będą trudności. Wchodzę do kancelarii siedzi zakońnica, proszę o kartkę z takim pozwoleniem. Ona wyciąga jakiś bloczek i z regału grubą księgę. Wertuje tą księgę i mówi mi, że takie pozwolenie tylko proboszcz może mi wydać. Prosi siadać, wychodzi, przychodzi proboszcz.
                                      Siada przy biurku naprzeciwko mnie, wysłuchuje mojej prośby. Bieże do rąk tą grubą księgę, bardzo długo ją wertuje i nagle się odzywa - "a jak możesz udowodnić, że jesteś wierzącym?"
                                      Odpowiadam natychmiast - "mogę udowodnić tym, że dam 2000 zł". (odnoszę to do obecnych wartości pieniądza). Ksiądz już nic nie mówi tylko wypisuje takie pozwolenie i podaje mi.
                                      Ja odbieram, wstaje, odwracam się i w drzwiach - "dam ale po uroczystości". Oczywiście nie dałem. Po 15 latach jak moja córka coś załatwiała u proboszcza i w jej sprawie wertował tą grubą księgę, powiedział mimochodem - "twój ojciec mnie oszukał". Taki pamiętliwy.
                                      Od 14 lat już nie przyjmuję księdza po kolędzie (przyjmowałem jak moje córki były małe i chodziły na religie) i opisze jeszcze ostatnią wizytę, był to proboszcz. Stół przyszykowany, stoi pasyjka, leży kropidło, tylko świeconej wody nie ma. Do koperty włożyłem tylko 20 zł i położyłem ją na stole. Wchodzi proboszcz i odrazu karci za brak wody święconej. Wyjmuje takie małe metalowe kropidło (taki mały metalowy pojemniczek u gory z dziurkowaną gałką).
                                      Już w tym pojemniczku u niego też nie ma wody, bo zuzyla się we wcześniejszych wizytach.
                                      Zaczyna machać tym swoim kropidłem na wszystkie strony ale nic z niego nie leci. Machnął i na mnie i ja natychmiast wyciągam chustkę od nosa i wycieram sobie nią twarz i przód ubrania. Niby, że tyle tej świconej wody na mnie poleciało. Może on oszukiwać, mogę i ja.
                                      Robi się u niego bardzo zdziwiona mina, patrzy na mnie, na swoje kropidło bez wody, nie rozumie co się stało. Ja bardzo poważny, wycieram się dalej i nawet wykręcam chusteczkę, niby, że tyle tego płynu na mnie spadło. Zatkało go na dłuższą chwile ze zdziwienia, cud jakiś, czy co? Pewno tak pomyślał. W końcu siada i grubym paluchem puka w tą kopertę leżącą na stole, mówiąc - "inżynierku, ja zaraz sprawdzę twoją wiarę?!!!!" . I czeka co ja na to? Wiem, oczekuje, że wezmę ją, pojdę do innego pokoju i tak powiększe datek aby wiara była u mnie odpowiednia. Mnie to nie rusza. Czekam. W końcu bieże kopertę, otwiera, wyciąga te 20 zł i podsuwając mi je pod nos, mówi - "inzynierku, to jest na cały rok?". A ja mu na to - "a co księżulek uważa, że za dużo?". Wstaje, wygłasza jakieś ze złości monologi, odchodzi do drzwi i już w otwartych drzwiach mówi tak jakby na pożegnanie -"dobrze, że ja nie jestem żonaty!",
                                      (niby tak o sobie), a ja mu na to - "to ksiądz szczęsciarz, przynajmniej teściowej nie ma!". Trzaska drzwiami, ale te 20 zł zabrał. Od tamtej pory mam spokój z księdzem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka