Dodaj do ulubionych

FILOZOFICZNE MISTRZOSTWO ŚWIATA – PARAOLIMPIADA UM

20.02.13, 18:22
Ten tekst będzie długi i proponuję Ci drogi czytelniku zaparzyć sobie dobrą kawę. Zamierzam przejechać na moim literackim motocyklu kawał drogi, a i rozpędzę się na nim do granic możliwości bezpiecznej jazdy. Boję się, że w pewnym momencie mogę stracić ogląd sytuacji i nie będę pewien czy dalej jeszcze jadę, czy może już leżę w rowie wink? Będę zachowywał się jak żeglarz, który co jakiś czas zmienia kurs. A co, nie wolno mi? Nie muszę mieć tylko jednego celu; mogę przecież płynąć np. do Honolulu, a po drodze zwiedzić inne kraje, a jak będzie mi się podobało to zostanę do momentu, gdy uznam, że trzeba płynąć dalej. Krytyki nie będę szczędził nie tylko samemu Bogu, ale i jego opozycji, która twierdzi, że go nie ma. Wezmę się również, za rzekomych nauczycieli duchowych, których punkt widzenia od jakiegoś czasu zgłębiam. Dziś pojadę po wszystkich; ani moi przeciwnicy, ani poplecznicy nie mogą czuć się bezpiecznie, a jedynie słuszny osąd wydam Ja, czyli słynny już Filozof Skandalista na FB. Jako naukowiec z automianowania, mam prawo do wprowadzania nowych pojęć naukowych, a zatem wprowadzam nowy termin: PARAOBIEKTYWIZM - o holender Word mi nie podkreślił tego wyrazu, co oznacza, że już ktoś mnie chyba ubiegł, szkoda. A, nie! Dobrze! Word nie podkreśla wyrazów pisanych dużymi literami. A więc podejdę dziś do tematu paraobiektywnie. Definicję Paraobiektywizmu podam dopiero za jakiś czas – muszę to wszystko jeszcze raz dokładnie zbadać i poddać szczegółowym analizom w moim laboratorium, by być pewnym na 100%


O BOGU JESZCZ RAZ TAK NA START

Pompatyczność słowa Bóg wymaga nieco więcej szacunku, niż w innych podejmowanych przeze mnie – czyli słynnego już filozofa-skandalisty na fejsiku – tematach. Swój szacunek dla Boga chciałbym wyrazić kolejnym tekstem, gdyż uważam, że jeden tekst poświęcony Bogu to za mało. Tak naprawdę NIE ZAMIERZAM PISAĆ O BOGU I TO CHCIAŁBYM BARDZO MOCNO PODKREŚLIĆ, bo nie wiem kompletnie nic na jego temat! NAPISZĘ JEDYNIE O JEGO KONCEPCJI, tak namiętnie czczonej przez stado owiec. Nie bez powodu sam Jezus Chrystus przyrównuje w swoich przypowieściach ludzi do owiec. Owce to zwierzęta, które jedzą trawę i idą za pierwszą owcą, a ta z kolei podąża za pasterzem. Zjawisko to nazywa się „owczym pędem”, a owiec nie interesuje nic poza tym, by nażreć się trawy. Mój „symboliczny szacunek” to nie jedyny powód, który skłania mnie do kolejnych, a od dziś już paraobiektywnych analiz filozoficznych. Powodów jest wiele: przyjemność z pisania, nostalgiczne pochylenie się nad grobem mojej pogrzebanej przed laty wiary w Katolickiego Boga i zapalenie tam świeczki jeszcze przed 1 listopada, a także i to główny powód – chyba naiwna chęć nawrócenia choć jednej owcy, by na nowo stała się człowiekiem.

Koniec żartów!

Mam świadomość, że tekst ten będzie kompletnie niezrozumiały dla większości osób, do których jest adresowany. Dlaczego? Bo, gdy jesteś w coś bardzo mocno zaangażowany, tracisz kompletnie jasność widzenia! To tak jak z grającym trenerem; trener może dobrze grać, natomiast jako trener traci ogląd całej sytuacji na boisku. Może go odzyskać siadając na ławce rezerwowych i tam zobaczy już dużo więcej. Podobnie jest z kibicami; kibic chce żeby jego drużyna wygrała i nie widzi fauli swojej drużyny, natomiast bardzo dobrze widzi drobne faule przeciwników, a często nawet widzi przewinienia, których po prostu nie ma. Nadmierne emocje, które pojawiają się, są jak gęsty dym, który przeszkadza w spokojnej, chłodnej obserwacji i ocenie. Dlatego podczas meczów piłkarskich jest sędzia, który nie jest, a przynajmniej nie powinien być związany emocjonalnie z żadną z drużyn. Taki sędzia (oczywiście dobry sędzia) widzi prawie wszystkie przewinienia i jest w stanie, pomimo ogromnej presji kibiców miejscowych, podejmować obiektywne decyzje. Udaje mu się to, bo po prostu nie zależy mu tym by którakolwiek z drużyn wygrała. Dałem przykład zawodów sportowych, ale analogicznie jest w każdej dziedzinie życia i np. chirurg nigdy nie będzie operował swojej umierającej na raka żony. Takim właśnie grającym trenerem, kibicem czy chirurgiem jest przeciętna katolicka owieczka, która ma bardzo małe szanse na obiektywną ocenę tego co właściwie robi. Taką owieczką byłem również i Ja, byłem również kibicem; dalej jestem, ale jestem także sędzią piłkarskim i teraz mam ogląd z obu tych perspektyw. Jako ciekawostkę chciałbym państwu powiedzieć, że gdy zostałem sędzią i chodziłem na mecze mojej drużyny jako kibic, obserwowałem czasem reakcje innych kibiców i tą różnicę między ich reakcjami, a moją. Poziom mojego podniecenia oczywiście był dużo niższy i w jakiś sposób jak na kibica byłem wyzuty z emocji. Co się wtedy działo? Mając większy ogląd sytuacji boiskowej śmieszyły mnie reakcje kibiców. W jakiś sposób czułem się od nich lepszy i patrzyłem na nich z taką lekką nutką pogardy. Kim gardziłem? Gardziłem nimi, ale również SAMYM SOBĄ, bo gdy byłem kibicem zachowywałem się dokładnie tak samo. Kiedy zwiększasz obszar obserwacji dostrzegasz coraz więcej. Jesteś pełen zrozumienia i empatii w stosunku do ludzi, bo wiesz, że kiedyś byłeś taki sam; wiesz, że po prostu nie wiedziałeś o pewnych rzeczach. Ta wiedza pozwala Ci na współczucie pełne miłości. Nie szydzisz z nikogo, a nawet jeśli zdarzy Ci się coś ostrzej lub sarkastycznie powiedzieć, czy napisać, to robisz to z szacunku i miłości, podobnej do miłości Ojca, który kara dziecko za znęcanie się nad zwierzętami na przykład. Dlatego po ostatnim i troszkę przeładowanym emocjonalnie tekście o Bogu, dziś chciałbym spokojnie (ale tylko przez jakiś czas wink i z chłodną miłością podzielić się moimi przemyśleniami na temat KONCEPCJI KATOLICKIEGO BOGA i wyjaśnić jeszcze raz pewne rzeczy. Zanim zacznę cokolwiek wyjaśniać chciałbym powtórzyć jeszcze raz, jedną bardzo ważną rzecz. Człowiek, który przejmuje tylko jedną koncepcję na jakiś temat, jedną metodę rozwiązania problemu, jedną jedynie słuszną interpretację wiersza na j. polskim itd. jest podobny do zahipnotyzowanego pacjenta. Można mu zasugerować wszystko. Człowiekowi takiemu można spróbować pomóc podczas terapii, ale też można go wykorzystać np. w celach przestępczych. Hipnoza jako metoda nie jest zła, to po prostu metoda stosowana w psychologii/psychoterapii. Jednak człowiek zahipnotyzowany podobnie jak kibic piłkarski, WIDZI COŚ CZEGO NIE MA I NIE WIDZI CZEGOŚ CO JEST.


ZABEZPIECZENIA ANTYWŁAMANIOWE

Kiedy coś masz i jest to dla Ciebie cenne, to naturalnym jest, że nie chcesz tego stracić. W obawie przed obcymi, których nie chcemy w naszym domu, mieszkaniu, samochodzie... montujemy różne zabezpieczenia, by nie zostać okradzionym z rzeczy, które zdobyliśmy, zapracowaliśmy na nie. Nikt nie chce żeby zabrano mu coś co już ma. Takie zabezpieczenia w swoich wyznawcach montuje również każda religia w obawie przed stratą swoich wiernych. Skuteczność tych zabezpieczeń jest niesamowicie wręcz wysoka, a przynajmniej była do czasu, kiedy pojawiły się: telefony, radio, telewizja i największy „demon” XXI wieku – internet.

Według Kościoła Katolickiego Mojżesz otrzymał od Boga zbiór przykazań zapisany na dwóch kamiennych tablicach. Na jednej były przykazania odnoszące się do Boga, natomiast na drugiej do ludzi i ich współżycia. Czytając dekalog, szczególnie drugą tablicę, na pierwszy rzut oka nie ma za bardzo się do czego doczepić, no bo jak? Nie zabijaj, nie kradnij... to są normy obowiązujące w każdej społeczności, również w tych nie katolickich i to jest dobre, by zachować porządek i dyscyplinę. Ale, gdy analizie poddasz przykazania z pierwszej tablicy, wtedy można dojść do ciekawych wniosków:


ZABEZPIECZENIE NR 1 – NIE BĘDZIESZ MIAŁ BOGÓW CUDZYCH PRZEDE MNĄ

Ktoś, kto sformułował to zdanie, to był bardzo inteligentny ktoś! Kościół twierdzi, że był to Bóg, a inni – w tym i Ja – są pewni na 100%, że byli to ludzie chcący wykorzystywać innych, słabszych i mniej inteligentnych. Jaki był ce
Obserwuj wątek
    • filozof35 Re: FILOZOFICZNE MISTRZOSTWO ŚWIATA cz. 2 20.02.13, 18:25
      ZABEZPIECZENIA ANTYWŁAMANIOWE

      Kiedy coś masz i jest to dla Ciebie cenne, to naturalnym jest, że nie chcesz tego stracić. W obawie przed obcymi, których nie chcemy w naszym domu, mieszkaniu, samochodzie... montujemy różne zabezpieczenia, by nie zostać okradzionym z rzeczy, które zdobyliśmy, zapracowaliśmy na nie. Nikt nie chce żeby zabrano mu coś co już ma. Takie zabezpieczenia w swoich wyznawcach montuje również każda religia w obawie przed stratą swoich wiernych. Skuteczność tych zabezpieczeń jest niesamowicie wręcz wysoka, a przynajmniej była do czasu, kiedy pojawiły się: telefony, radio, telewizja i największy „demon” XXI wieku – internet.

      Według Kościoła Katolickiego Mojżesz otrzymał od Boga zbiór przykazań zapisany na dwóch kamiennych tablicach. Na jednej były przykazania odnoszące się do Boga, natomiast na drugiej do ludzi i ich współżycia. Czytając dekalog, szczególnie drugą tablicę, na pierwszy rzut oka nie ma za bardzo się do czego doczepić, no bo jak? Nie zabijaj, nie kradnij... to są normy obowiązujące w każdej społeczności, również w tych nie katolickich i to jest dobre, by zachować porządek i dyscyplinę. Ale, gdy analizie poddasz przykazania z pierwszej tablicy, wtedy można dojść do ciekawych wniosków:


      ZABEZPIECZENIE NR 1 – NIE BĘDZIESZ MIAŁ BOGÓW CUDZYCH PRZEDE MNĄ

      Ktoś, kto sformułował to zdanie, to był bardzo inteligentny ktoś! Kościół twierdzi, że był to Bóg, a inni – w tym i Ja – są pewni na 100%, że byli to ludzie chcący wykorzystywać innych, słabszych i mniej inteligentnych. Jaki był cel i jakie konsekwencje miały nastąpić po sformułowaniu, a potem powtarzaniu przez lata młodym ludziom tego zdania? Kto choć trochę zna mechanizm działania ludzkiej podświadomości wie, że sugestia powtarzana relatywnie długo od najmłodszych lat, staje się dla odbiorcy tej sugestii prawdą nie do podważenia! Jest to tak bardzo skuteczne zabezpieczenie, że większość ludzi do których adresowany jest ten tekst, nie doczytała nawet do tego momentu w którym jesteś teraz Ty. O to właśnie chodziło i to był cel! - zasianie w umyśle wiernego wyznawcy ziarenka, które po wykiełkowaniu miało sprawić, by dorosłemu ukształtowanemu już katolikowi, nawet przez myśl nie przeszło, że można poddać Boga chrześcijańskiego pod jakąkolwiek wątpliwość! Było to i w dalszym ciągu jest znakomitym zabezpieczeniem przed przejęciem wiernego przez konkurencyjne wyznania.


      ZABEZPIECZENIE NR 2 – NIE BĘDZIESZ BRAŁ IMIENIA PANA BOGA SWEGO NA DAREMNO

      To zabezpieczenie miało spowodować m.in. to, by ludzie za dużo o Bogu nie rozmawiali. O Bogu można było posłuchać w kościele, czy na lekcjach religii. Dlaczego? Istniało niebezpieczeństwo, że rozmowy i dociekania na tematy Boga mogą doprowadzić co poniektórych dociekliwych wyznawców do innych wniosków niż te, które były przedstawiane w świątyni i na salkach katechetycznych.

      ZABEZPIECZENIE NR 3 – PAMIĘTAJ ABYŚ DZIEŃ ŚWIĘTY ŚWIĘCIŁ

      Trzecie zabezpieczenie to już konsekwentne stosowanie prostej pedagogicznej zasady – systematyczności. Ludzie co tydzień chodzili do kościołów, by ksiądz umacniał w nich poprzednie dwa zabezpieczenia, a także przy okazji utrwalał uniwersalne zasady z drugiej kamiennej tablicy. Te z drugiej tablicy były bardzo klarowne i zrozumiałe, co wytwarzało w wiernych poczucie, że wiara ta musi być w porządku i zdecydowana większość nie zastanawiała się i nie poddawała wątpliwości niczego, co powiedział kapłan.


      MISTRZOSTWO ŚWIATA

      To co zrobiło Chrześcijaństwo, a także każda inna religia z rozsądkiem ludzkim to jest po prostu fenomen i mistrzostwo świata. Przyjrzyjmy się takiej o to sytuacji: jeśli Bóg nas stworzył, a w kwestii Boga nie mogło być to dziełem przypadku, to był to dokładnie przemyślany proces tworzenia. W czasie tego tworzenia, projektant czyli Bóg, musiał zatem określić naszą naturę – wydaje się to zupełnie logiczne. Ale gdy uczynimy coś złego, czeka nas kara! Co najmniej dziwne! Skoro Stwórca określił naszą naturę, to nie mamy możliwości wyboru i nie możemy działać w sposób niezgodny z tą naturą; robimy coś, co Bóg zaplanował, przewidział! Nie można tutaj również mówić o wolności. Robimy zatem rzeczy z góry ustalone, leżące tylko i wyłącznie w tej naturze. A jednak kościół głosi, że człowiek ma wolną wolę, którą otrzymał od Boga! To są dwie wykluczające się rzeczy – kompletny nonsens! Ludzie i to nawet Ci całkiem inteligentni: nauczyciele, lekarze, profesorowie... wierzą w obie te rzeczy jednocześnie. Czy to nie jest ciekawe? Gdyby ktoś o tym pierwszy raz w życiu usłyszał; jakiś kosmita albo inny, to pewnie doszedłby do wniosku, że odpowiedzialność za wszystkie wydarzenia na ziemi nie spoczywa na człowieku, lecz na Bogu! Jak taka mądra istota jak Bóg mogła dopuścić, by rodzili się tacy ludzie jak: Hitler, Stalin, czy inni seryjni mordercy? Kto jest temu winien? Człowiek? To wszystko mogłoby mieć jakiś sens, gdyby nie było podziału na dobro i zło, a także nie istniałyby pojęcia: nagrody i kary, ale wtedy koncepcja Boga; sprawiedliwego sędziego, który za dobre wynagradza, a za złe karze też byłaby bez sensu! To wszystko to jest jakiś przerażający obłęd! Jak próbuję sobie to poukładać w głowie, to się zastanawiam czy ówcześni chemicy nie dorabiali gdzieś na boku, a chłopcy ze wsi nie handlowali z najwyższym kapłanem, by ten w sobotę wieczorem, w przerwach między orgiami, mógł na porządnej kapie dopisywać różne rzeczy w swojej świętej księdze? Mogło tak być. Całkiem możliwe, że narkotyki w tamtych czasach ryły beret bardziej niż dziś!
    • filozof35 Re: FILOZOFICZNE MISTRZOSTWO ŚWIATA cz.3 20.02.13, 18:26
      TONĄCY BRZYTWY SIĘ CHWYTA.

      Dni Kościoła Katolickiego są policzone. O tym mówi się coraz głośniej i doskonale zdają sobie z tego sprawę jego hierarchowie. Księża pokroju ks. Natanka, czy też samego Ojca Tadeusza Rydzyka, jako specjaliści od konkretnego „elektoratu”, dokonują różnych niesamowitych zabiegów, by zachować te ukształtowane, wymierające już pokolenie oraz ich dzieci w swoich strukturach. Jednak dzieci pójdą swoją drogą, a widzę to każdego dnia, bo pracuję z młodzieżą i to są bardzo często; myślący, coraz więcej widzący, a także zadający rożne ciekawe pytania ludzie. Kościół ma dziś niesamowitą konkurencję; internet, cały biznes rozrywkowy; kina, dyskoteki, parki wodne itd. itd. To wszystko jest o wiele bardziej atrakcyjne niż godzina spędzona na niedzielnej mszy świętej. Co więc robią; ks. Natanek i inni jemu podobni duchowni? Opowiadają z ambony różne niedorzeczności, które mają skojarzyć te atrakcyjne rzeczy z szatanem, lucyferem, czy innym złym demonem. Każdy z nas był kiedyś w aqua parku i widział jak dzieci wesoło się bawią z rodzicami, czy ze swoimi kolegami. Nawet Ja – stary facet, gdy zjeżdżam czarną, najszybszą rurą wprost do wody czuję się fantastycznie. To gdzie tu jest ten szatan? W uśmiechu Ojca i dziecka, kiedy pluskają się razem w basenie? Albo dyskoteki; ks. Natanek twierdzi, że muzyka techno, to szatańska muzyka. W którym miejscu jest ten szatan? W sekcji perkusyjnej, basowej? A może dj, który siedzi całe tygodnie przed komputerem i wykręca te niesamowite brzmienia w świetnym rytmie, a potem gra to w klubie i widzi zadowolonych klubowiczów, to wysłannik diabła? Robi coś z pasją, coś co kocha, dzieli się tym z innymi i to jest dzieło szatana? No proszę księdza, w to może uwierzy babcia, ale na pewno nie jej wnuczek! Te wszystkie atrakcje obronią się same i ksiądz na to nic nie poradzisz niestety.


      JEDNA MIARA DLA WSZYSTKICH !

      Szklanka zalana do połowy wodą, jest w części pełna, czy może jest w części pusta? A może szklanka jest cała pełna? Albo pusta? To wszystko zależy od tego jak patrzysz! Szklanka zalana do połowy wodą, w jakiejś części jest pełna wodą, a w pozostałej części znajduje się przecież powietrze. Powietrze to cząsteczki tlenu i innych gazów – nie ma pustki, bo nie jet to próżnia. Mam to rozbijać dalej na części? Jestem w tym naprawdę dobry!..... A próżnia? Czy w fizyce próżnia naprawdę istnieje? Czy na pewno tam nic nie ma? Może jednak w tych przerwach między planetami w kosmosie, są jeszcze jakieś drobinki, o których jeszcze nie wiemy? Można odwrócić tą sytuację i powiedzieć, że szklanka wypełniona wodą po brzegi jest prawie pusta! Jak to możliwe? A no tak: cząsteczki wody składają się z atomów; czyli jądra i krążących wokół niego elektronów. Teraz wyobraź sobie piłkę leżącą na środku boiska piłkarskiego i piłeczkę pingpongową krążącą po orbicie o średnicy boiska. Stosunek wielkości piłeczki i piłki, leżących na ogromnym boisku do przestrzeni między nimi obrazuje budowę atomu i jest taki, że woda w szklance to właściwie pusta przestrzeń! To jak to właściwie jest? Szklanka jest bardziej pełna czy pusta? To wszystko jest ze sobą powiązane, a punkt widzenia może być naprawdę różny i każdy będzie prawidłowy, a zależy od punktu siedzenia; miejsca, czasu, i innych jeszcze nie dostrzeżonych zmiennych fizycznych. Fizyk opisuje tą samą rzeczywistość za pomocą wielkości fizycznych, matematyk – matematycznych, chemik – chemicznych itd. Możemy kłócić się ze sobą, a tak naprawdę będziemy mówić o tym samym wielkim, powiązanym ze sobą świecie. Kto ma rację? Każdy i nikt zarazem! A racji nie ma w naszych interpretacjach, tylko we wszechświecie, który każdy z nas inaczej odbiera!

      Tak na dobrą sprawę, jedyną pewną na świecie rzeczą jest zmiana! Kiedyś ludzie myśleli, że wszystkie planety krążą wokół ziemi, a okazało się, że to jednak ziemia krąży, a z płaskiej stała się nagle okrągła. A prędkość światła? Do niedawna uważano, że nie może być nic, co ma większą prędkość. Strumień neutrin i tą teorię obalił. Do czego to wszystko prowadzi?

      Dlaczego posłużyłem się takim opisem fizycznym? Bo to jest dla mnie bardzo podobne do naszej wiary lub niewiary w Boga. To tak jak w tej szklance; część wierzy, a część nie wierzy! Ale czy Ci nie wierzący są nimi w istocie? A może zamienili tylko opisy i dalej dzieje się to samo, co się działo, a inaczej się to tylko nazywa? Katolik praktykujący wyobraża sobie Boga tak jak na obrazach w kościele, katolik który porzucił wiarę np. jako energię, która jest po części w każdej istocie, a nawet kamieniu. Jeszcze inni przyjęli wiarę, czy też nawet doświadczyli – jak twierdzą niektórzy – reinkarnacji. Każdy człowiek, przy pomocy tych „skąpych narzędzi” - symboli i nazw, które dostał od społeczeństwa, chce dokonać mentalnej projekcji, tego co się wokół niego dzieje. To wszystko dowodzi temu, że ludzie po prostu nie wiedzą co jest grane! A co zrobili różni nauczyciele duchowi tacy jak OSHO? Oni też zastąpili jedną ideę inną! Zamienili Boga na Nieboga! Facet z brodą, dziwnie ubrany (szalenie medialna postać) o wzroku hipnotyzera, zbudował coś bardzo podobnego do sekty! Cały interes OSHO to, ogromne centra, mnóstwo Rolls – Royce'ów. Dorobił się fortuny zmieniając jedną ideę na inną! Dał ludziom po prostu coś nowego, wygodniejszego i przez niektórych – bardziej zrozumiałego. Pokazał inny sposób życia, ale to był jego sposób.

      Wszyscy mistycy wywodzący się ze wschodu, w których nie ma koncepcji Boga są zgodni co do jednego – wszystko na świecie jest w należytym porządku! Skoro jest ok, to jaki sens mają w ogóle nauki Anthony'go De Mello, który jako katolicki ksiądz, był zafascynowany filozofią wschodu i miał z tego powodu problemy ze swoimi zwierzchnikami, gdyż ze swoimi naukami wyszedł poza doktryny KK? On też prowadził rekolekcje na ogromną skalę, podobnie jak Eckhart Tolle! Napasali książki kupowane w milionach egzemplarzy! Skoro wszystko jest w porządku, to znaczy, że „owczy pęd” też jest normalną rzeczą i nie trzeba tego uświadamiać ludziom! Jeżeli wszystko jest w porządku, to po co się w ogóle nad tym zastanawiać i mówić ludziom, że robią coś źle albo dobrze?

      Jeśli chrześcijan, buddystów, muzułmanów.. poddajemy ocenie, to poddajmy również takiej samej ocenie innych speców od różnych idei! A ludzie oświeceni? A skąd my w ogóle o nich wiemy, że istnieją albo istnieli? Przecież człowiek oświecony, to ktoś, kto nie jest od nikogo ani od niczego zależny! Skoro tak, to nie zależy mu na pogłosie i pozostałby niezauważony – żył by sobie gdzieś w lesie. Ale ludzie, gdy widzą, że ktoś się troszeczkę inaczej zachowuje niż oni, to zaraz są ciekawi, zaczynają zadawać pytania i często dorabiają później całą ideologię. I tak mamy potem ludzi oświeconych! A sami zainteresowani? Ci „oświeceni”? Pewnie mówią sobie pod nosem: a niech myślą sobie co chcą! W tym wszystkim widać jedynie szalenie dochodowy interes! To taki duchowy Amway! Ci ludzie mają swoje telewizje! Krytykują rzeczy z których sami korzystają i może być tak, że wcale nie są przebudzeni!


    • filozof35 Re: FILOZOFICZNE MISTRZOSTWO ŚWIATA cz.4 20.02.13, 18:29
      CZY JA TO WSZYSTKO WYMYŚLAM?

      Jakiś czas temu spotkałem w sklepie przy kasie kolegę z pewnego kursu, który razem kończyliśmy. Gadamy sobie o głupotach i kolega ten, tak troszeczkę półżartem się mnie zapytał: co Ja tam za rzeczy na Facebooku wypisuję i że mu się fejs zapycha – takie żarciki wink Potem się mnie zapytał już zupełnie poważnie: czy sam to wszystko wymyślam? Chyba mnie czyta wink Proszę Państwa! Wymyślać to można różne historie, albo bajki dziecku na dobranoc. Można też wymyślić, a potem skonstruować, kalkulator, komputer albo bombę. To co Ja sobie czasem opisuję w wolnych chwilach, to nie jest nic wymyślonego przeze mnie! To są proste rzeczy, które się dostrzega i nie jest ważne jak; czy przeczytałem to w książce, podsłuchałem rozmowę dwóch wybitnych profesorów, czy zaobserwowałem w jakiejś sytuacji bezpośrednio mnie dotyczącej. To są rzeczy, które zawsze były, tak jak matematyka zawsze była. Zostały tylko pewne zależności zauważone, a później opisane i nazwano to matematyką. A Ja? A Ja jestem tylko skromnym nauczycielem wychowania fizycznego w polskim gimnazjum i liceum, który w wolnych chwilach zajmuje się nową gałęzią nauki o niezbyt marketingowej nazwie: Skandaliczna Filozofia Teoretyczna smile
      Kurcze, jak ostatnio rozmawiałem z moim dobrym znajomym w realu (w centrum handlowym), to wskazał mi błąd; Ja po prostu w wieku dwudziestu paru lat miałem wpaść z jakąś miłą Karolinką i nie miałbym czasu na takie głupoty wink Ale czy wtedy, czytelniku najdroższy, relaksowałabyś się tak miło, gdyby mnie tu nie było?


      Z fejsbuka dla Państwa relacjonował: Słynny już Filozof Skandalista.
    • jam_eljasz Re: FILOZOFICZNE MISTRZOSTWO ŚWIATA – PARAO 08.03.13, 21:27
      ten pierwotny kapłan do którego się odwołujesz nie zrozumiał przesłania I (pierwszego) przykazania i dlatego każdy następny przekazał ci fałszywe źródło do twojego filozofowania i błądzisz jak oni, albo jeszcze potęgujesz swoje wypaczenie umysłowe.
      jaka jest różnica między bogiem pogańskim a chrześcijańskim, oprócz ilości? odp. żadna! bo zawsze mają JAKIEGOś boga.

      poczytaj
      allegro.pl/transformacja-teologii-w-kontekscie-nauk-scislych-i3071864102.html
      lub rozmowy.all.pl
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka