Dodaj do ulubionych

Obleśny grubas albo i Chińczyk

31.05.05, 09:03
Pozwalam sobie skopiować co ciekawsze wątki z innych forów; wątki które nie znalazły na tychże forach zrozumienia...

Znałam kiedyś takiego sympatycznego, ale naprawdę obleśnego grubasa. Był bardzo miły i wesoły, ale po prostu obrzydliwy jeśli
chodzi o wygląd. No i, jak można się domyślić, biedaczek nie mógł znaleźć połowicy. Zresztą on chyba nawet niespecjalnie szukał,
bo zdawał sobie sprawę, że jego szanse są mizerne.
I tu mam pytanie: czy taki obleśny katolik jest skazany na życie w celibacie do końca swych dni? Czy może moralnie usprawiedliwone
byłoby korzystanie przez niego z usług prostytutek (przy założeniu że prostytutka nie jest zmuszana do swej pracy)? Co o tym
sądzicie? To, wbrew pozorom, bardzo poważna sprawa.
Zresztą nie musi to być obleśny grubas. W Chinach na przykład jest dużo więcej mężczyzn niż kobiet. Wielu Chińczyków NIGDY nie
będzie miało żony. Czy to znaczy, że o seksie mogą jedynie marzyć??
Obserwuj wątek
    • milka755 Re: Obleśny grubas albo i Chińczyk 31.05.05, 09:14
      Wg KK każdy człowiek, czy to brzydki, czy przystojny, nie może uprawiać seksu,
      jeśli nie jest w sakramentalnym związku małżeńskim.
      Jeśli ktoś jest głęboko wierzącym katolikiem, znajdzie w sobie siłę, by żyć w
      celibacie, a jeśli "ulegnie pokusie" myślę, że nie będzie problemu z
      rozgrzeszeniem...
      Jeśli ktoś nie jest katolikiem, a większosć Chińczyków nie jest, nie będzie
      miał żadnego problemu...
      • kiszon1 Re: Obleśny grubas albo i Chińczyk 31.05.05, 10:43
        halo halo ... spoko spoko... katolik nie może mieć seksu dla seksu! seks ma
        służyć tylko i wyłącznie dla prokreacji!
        • milka755 Re: Obleśny grubas albo i Chińczyk 31.05.05, 10:50
          kiszon1 napisał:

          > halo halo ... spoko spoko... katolik nie może mieć seksu dla seksu! seks ma
          > służyć tylko i wyłącznie dla prokreacji!

          Kto tak powiedział??????
          • kiszon1 Re: Obleśny grubas albo i Chińczyk 31.05.05, 11:24
            nie wiem gdzie to zapisano ale tak tłumaczyła mi Pani na kursie przygotowania
            do życia w rodzinie przed planowanym wstąpieniem w związek małżeński...
            • opryszczka Re: Obleśny grubas albo i Chińczyk 31.05.05, 12:13
              opowiedz coś więcej o tym kursie, może być ciekawie.

              > nie wiem gdzie to zapisano

              Jak to gdzie?? W Biblii!!! "Idźcie i rozmnażajcie się" czy jakoś tak.
              • milka755 Re: Obleśny grubas albo i Chińczyk 31.05.05, 12:19
                opryszczka napisała:

                > opowiedz coś więcej o tym kursie, może być ciekawie.
                >
                > > nie wiem gdzie to zapisano
                >
                > Jak to gdzie?? W Biblii!!! "Idźcie i rozmnażajcie się" czy jakoś tak.

                W takim razie nie znam małżeństwa katolickiego, które bzyka się tylko z tego
                powodu smile))Nie wyłączając mojego smile))
            • milka755 Re: Obleśny grubas albo i Chińczyk 31.05.05, 12:13
              kiszon1 napisał:

              > nie wiem gdzie to zapisano ale tak tłumaczyła mi Pani na kursie przygotowania
              > do życia w rodzinie przed planowanym wstąpieniem w związek małżeński...

              Albo ta pani urwała się z choinki, albo Ty żle zrozumiałeś.
              Seks w małżeństwie ma służyc także (oprócz prokreacji) więzi między małżonkami,
              umacnianiu ich miłości i ich wspólnej radości...smile))Tak, aby nie szukali
              pokusy poza związkiem. Jesli małżonkowie nie chcą mieć w danym momencie
              dziecka, uprawiaja seks w czasie dni niepłodnych, a powstrzymują się w czasie
              płodnych dni.
              • milka755 Re: Obleśny grubas albo i Chińczyk 31.05.05, 12:25
                Może tutaj znajdziesz odpowiedż:

                www.katolik.pl/forum/index1.php?st=artykuly&id=864
                • milka755 Re: Obleśny grubas albo i Chińczyk 31.05.05, 12:26
                  Kurczę, nie wiem czemu nie weszło....sad.
                  • zoltra Re: Obleśny grubas albo i Chińczyk 31.05.05, 13:58
                    Kiszon dobrze napisał ja też tak słyszałam,no chyba że nastąpiły zmiany tak
                    jak w przykazaniach.
                    • milka755 Re: Obleśny grubas albo i Chińczyk 31.05.05, 14:33
                      zoltra napisała:

                      > Kiszon dobrze napisał ja też tak słyszałam,no chyba że nastąpiły zmiany tak
                      > jak w przykazaniach.

                      Zaprawdę powiadam Wam, słyszeliście żle...smile
                      Owszem, jest to jeden z ważniejszych powodów, ale nie jedyny...
                      W takim razie, czemu miałoby służyć wyznaczanie dni płodnych i niepłodnych, aby
                      odłożyć w czasie poczęcie dziecka...?

                      Kiedyś nawet w rozmowie z księdzem, dowiedziałam się, że nie jest dobrze, jeśli
                      kobieta lub mężczyzna zbyt często odmawia małżonkowi współżycia. To może
                      doprowadzić do zdrady, a co za tym idzie rozpadu małżeństwa. Powiedział też, że
                      o tę sferę życia małżenskiego trzeba dbać gdyż jest bardzo ważna smile

                      Uwierzcie, że Kościół stara się wychodzić na przekór ludzkim potrzebom. Kto
                      będzie chciał na pewno to zobaczy smile))Ja bym jeszcze chciała, żeby pozwolono
                      na stosowanie prezerwatyw, ale na razie się nie zanosi.


                      Kto rano wstaje, ten leje jak wół na malowane wrota smile
                      • kiszon1 Re: Obleśny grubas albo i Chińczyk 01.06.05, 13:41
                        no co ty milka prezerwatywy chcesz używać? a fuj tfuj 3x przez lewe ramie... ta
                        Pani co na wstepie wyjaśniła nam młodym niedoswiadczonym jak to prezerwetywa
                        wpływa tzn uzywanie prezerwatywy wpływa na psychike.. po prostu można od
                        stosowania prezerwatywy zwariować...na serio, ...serio serio.
    • svintuh Re: Obleśny grubas albo i Chińczyk 12.06.05, 23:04
      TACY SIĘ KURWIĄ


      NUMER 21/2005 Prenumerata!
      krajowa | zagraniczna




      Święci agenci

      Ojciec Hejmo to płotka. Wokół Watykanu kręciły się większe tuzy.

      Publikacje prasowe wyrażające oburzenie, że Jana Pawła II okalano agentami, nie
      mają żadnego sensu. Watykan od wieków przyciągał uwagę tajnych służb. Bo żaden
      szanujący się wywiad nie może lekceważyć tego, co myśli i robi duchowy
      przywódca miliarda katolików rozproszonych po całym świecie. Tak było, jest i
      będzie.

      – A ile dywizji ma papież? – zapytał kiedyś Józef Stalin. Odpowiedzi udzielił
      premier Izraela Dawid Ben Gurion: – Bzdurą jest gadanie o tym, ile dywizji ma
      papież – popatrzcie tylko, ilu ludzi może wezwać na pomoc.

      Z drugiej strony papież także szczyci się posiadaniem znakomitych służb
      informacyjnych. Były zastępca szefa CIA w latach 1972–1976 generał Vernon
      Walters stwierdził, że: Są one równie dobre co Mosad, z tym że Żydzi mieli
      tysiąc lat przerwy. System stworzony do gromadzenia i przetwarzania informacji
      zbudowany został przez ludzi silnie motywowanych wiarą w słuszność tego, co
      robią. Kuria rzymska kontroluje biskupów, biskupi kontrolują niższy kler, a
      kler kontroluje wiernych.

      W XVII–XVIII w. funkcję „agentów Watykanu” pełnili jezuici. Zakon dominikanów
      dbał nie tylko o czystość doktryny, lecz zajmował się też ochroną
      kontrwywiadowczą Stolicy Piotrowej. Dziś przepływ informacji i pieniędzy to
      domena ludzi z Opus Dei.

      W czasie II wojny światowej swoich agentów wysłali do Rzymu szef Abwehry
      admirał Canaris i szef NKWD Ławrientij Beria. Dla Rosjan pracował zesłany po
      wojnie do łagru Estończyk Aleksander Kutrna.

      Gdy po kapitulacji Niemiec w 1945 r. klasztory franciszkańskie w austriackim
      Klagenfurcie i włoskiej Modenie stały się punktami przerzutowymi dla
      chorwackich zbrodniarzy wojennych, wywiady dawnych sojuszników znów zajęły się
      Stolicą Piotrową. Watykan w tym czasie to był prawdziwy „szpiegowski tygiel”.

      Nie powinno też nikogo dziwić, że NKWD zajął się papieżem. Komunizm jako
      doktryna był ostro zwalczany przez Kościół, więc Kreml widział w nim groźnego
      przeciwnika. Sprawa nabrała szczególnego znaczenia po wyborze Wojtyły. Przecież
      w ocenie Rosjan był to zajadły antykomunista.

      W 1992 r. do Wielkiej Brytanii zbiegł Wasilij Mitrochin, archiwista wywiadu,
      który przez ponad dziesięć lat przepisywał tajne dokumenty KGB. W 1999 r.
      ukazała się napisana na ich podstawie książka pt. „Archiwum Mitrochina”.
      Zawiera sporo informacji na temat operacji podejmowanych przez wywiad radziecki
      w związku z osobą Jana Pawła II, funkcjonowaniem Kościoła w Polsce i
      powstaniem „Solidarności”.

      Okazuje się, że już w 1971 r. w ramach operacji „Progress” podający się za
      niemieckiego fotoreportera jeden z rosyjskich „nielegałów” Giennadij Bliablin o
      pseudonimie Bogun skontaktował się z ks. Andrzejem Bardeckim, który był w tym
      czasie nie tylko łącznikiem między episkopatem a redakcją „Tygodnika
      Powszechnego”, lecz także przyjacielem kardynała Wojtyły. Bliablin z tych
      spotkań sporządził szczegółowe raporty.

      W 1977 r. do ks. Bardeckiego dotarł inny „nielegał” Iwan Iwanowicz Bundy, ps.
      Fiłozof, który miał zadanie – jak pisze Mitrochin – rozeznać i zwerbować źródła
      wewnątrz polskiego Kościoła katolickiego. Bundy przedstawiał się jako pisarz i
      poeta, co zarówno wśród duchownych, jak i w kręgach opozycyjnych budziło
      zaufanie. Łatwo domyślić się, że Fiłozofa polecił ks. Bardeckiemu „nielegał”
      Bogun.

      Kolejnym rosyjskim agentem, któremu udało się zdobyć zaufanie osób z otoczenia
      Wojtyły, był Oleg Pietrowicz Burien, ps. Dieriewliow, który występując jako
      przedstawiciel kanadyjskiej oficyny wydawniczej udawał, że zbiera materiał do
      publikacji o polskich misjonarzach na Dalekim Wschodzie. Mitrochin stwierdza
      wyraźnie, że Dieriewliow wykorzystał to jako pretekst do spotkań z czołowymi
      przedstawicielami hierarchii kościelnej, z których większość polecała go innym.

      Jego najcenniejszym kontaktem okazać się miał ks. Józef Tischner.

      Szczegóły rozmów Buriena z autorem „Filozofii po góralsku” znajdziemy w
      centrali w Jaseniewie na obrzeżach Moskwy.

      W listopadzie 1980 r. po raz kolejny pojawia się w Polsce Iwan Iwanowicz Bundy,
      ps. Fiłozof, który korzystając z rekomendacji ks. Bardeckiego nawiązuje liczne
      kontakty w „Solidarności”.

      Oficerom KGB szczególnie cennym źródłem wiedzy wydał się redaktor
      naczelny „Tygodnika Solidarność” Tadeusz Mazowiecki.

      Legenda francuskiego prozaika i poety działa bezbłędnie. Zwłaszcza że Iwan
      Iwanowicz Bundy zna ks. Bardeckiego od dziesięciu lat.

      Kilka tygodni temu Jarosław Kaczyński oznajmił, że powodem niezwykłej – jego
      zdaniem – uległości prezydenta Kwaśniewskiego wobec Kremla jest zawartość jego
      teczki w Moskwie. Ciekawsza jest zawartość teczek ks. Andrzeja Bardeckiego, ks.
      Józefa Tischnera i Tadeusza Mazowieckiego.

      W latach 70. i 80. wielokrotnie odwiedzał nasz kraj inny „nielegał”
      legitymujący się paszportem zachodnioniemieckim Walentyn Wiktorowicz Barannik,
      ps. Orłow, z żoną Swietłaną Michajłowną, ps. Orłowa. Mitrochin nie wspomina nic
      o charakterze ich misji.

      Znamienne, że KGB nie informował strony polskiej o działaniach
      swoich „nielegałów”. Nie wiedział o nich nawet warszawski rezydent KGB gen.
      Pawłow, który twierdził, że: Zastosowanie metod typowo wywiadowczych było w
      Polsce absolutnie wykluczone.

      Powstanie „Solidarności” w 1980 r. spowodowało poważne zaangażowanie zachodnich
      wywiadów w operacje na terenie naszego kraju. Służba Bezpieczeństwa szacowała,
      że w roku 1981 wśród tysiąca trzystu dziennikarzy zagranicznych, którzy
      przebywali nad Wisłą, około stu pięćdziesięciu było kadrowymi pracownikami lub
      współpracownikami służb specjalnych. Część z nich starała się pozyskać
      informatorów w kręgach kościelnych.

      W tym czasie administracja prezydenta Reagana podjęła strategiczną decyzję o
      udzieleniu szerokiego wsparcia finansowego i politycznego opozycji. Zarówno
      ówczesny szef CIA
      William Casey, jak i wyznaczony do kontaktów z Watykanem gen. Vernon Walters
      byli katolikami, co znacznie ułatwiło nawiązanie bliskich stosunków z
      Watykanem.

      Od 1981 r. Amerykanie informo-wali papieża o ruchach wojsk Układu Warszawskiego
      wokół granic Polski i dostarczali mu bieżących informacji wywiadowczych.
      Szerokim strumieniem popłynęły też fundusze na działalność opozycyjną i
      związkową.

      W wydanej w 1994 r. książce „Victory czyli zwycięstwo” amerykański dziennikarz
      Peter Schweizer podaje, że w kwietniu 1981 r. Casey spotkał się w Tel Awiwie z
      szefem wywiadu izraelskiego gen. Icchakiem Hofi. Chodziło o wykorzystanie
      kanałów przerzutowych, którymi dysponował Mosad w Europie Środkowej, dla
      wspierania „Solidarności”. Tworzyli je między
      innymi księża.

      W pierwszej połowie lat 80. tajne operacje wywiadów NATO z udziałem Watykanu
      wywołały reakcję ze strony ówczesnych władz polskich. O ile w 1977 r. Służba
      Bezpieczeństwa miała 2760 tajnych współpracowników wśród księży i zakonników
      (15 proc. ogólnego stanu) – z tego w kuriach diecezjalnych 119 TW, wśród księży-
      wykładowców na KUL 24 TW, na ATK – 15, a w seminariach duchownych – 39, o tyle
      pod koniec 1984 r. jako współpracownicy z kręgów kościelnych zarejestrowane
      były 8334 osoby, w tym ponad 4 tysiące księży i zakonników! To był werbunek na
      masową skalę.

      Mitrochin w swej książce pisze np., że przed wizytą papieża w Polsce w 1983 r.
      źródła SB w Watykanie informowały swoich mocodawców o treści przygotowywanych
      homilii i jego stanie zdrowia – czyli musieli to być wysoko uplasowani
      informatorzy. Jednak nigdy nie dowiemy się, o ko

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka