0golone_jajka
31.05.05, 09:03
Pozwalam sobie skopiować co ciekawsze wątki z innych forów; wątki które nie znalazły na tychże forach zrozumienia...
Znałam kiedyś takiego sympatycznego, ale naprawdę obleśnego grubasa. Był bardzo miły i wesoły, ale po prostu obrzydliwy jeśli
chodzi o wygląd. No i, jak można się domyślić, biedaczek nie mógł znaleźć połowicy. Zresztą on chyba nawet niespecjalnie szukał,
bo zdawał sobie sprawę, że jego szanse są mizerne.
I tu mam pytanie: czy taki obleśny katolik jest skazany na życie w celibacie do końca swych dni? Czy może moralnie usprawiedliwone
byłoby korzystanie przez niego z usług prostytutek (przy założeniu że prostytutka nie jest zmuszana do swej pracy)? Co o tym
sądzicie? To, wbrew pozorom, bardzo poważna sprawa.
Zresztą nie musi to być obleśny grubas. W Chinach na przykład jest dużo więcej mężczyzn niż kobiet. Wielu Chińczyków NIGDY nie
będzie miało żony. Czy to znaczy, że o seksie mogą jedynie marzyć??