ghost25 21.10.05, 16:08 Nie mogę jeszcze za dużo pisać,męczy mnie to - pozwólcie,że wkleję kolejny link:www.racjonalista.pl/kk.php/s,4083 Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
ghost25 Re: I ode mnie także :) 22.10.05, 14:42 Tolerancja po chrześcijańsku Niechęć do judaizmu i antysemityzm są do pewnego stopnia zrozumiałe, jeśli wziąć pod uwagę wczesne etapy rozwoju chrześcijaństwa. Nikt nie lubi, kiedy wskazuje się mu, że jego najcenniejsze i najbardziej podstawowe wartości stworzył ktoś inny i jemu zostały one po prostu odebrane. Ale ta nietolerancja pierwszych chrześcijan wobec żydów rychło znalazła swoja kontynuacje w nietolerancji powszechnej, wobec wszelkiej odmienności. A zaczęło się to pozornie niewinnie. Chrześcijanie chętnie podkreślają, że przeżyli serie prześladowań ze strony Rzymian, prawdę mówiąc chyba słusznie obawiających się zgubnego wpływu tej sekty na rzymskie państwo i kulturę. W istocie jednak prześladowania nie były aż tak straszne i dość szybko, bo już w II wieku, pojawiają się pierwsze wypowiedzi rzymskich dostojników zezwalających na uprawianie tego nowego kultu na prawach równych z innymi wyznaniami obecnymi na terenie cesarstwa. Wtedy chrześcijanie natychmiast zaczynają ataki, chociaż na razie tylko słowne, na antyczną filozofię, religię, cały sposób życia i rzymskie wartości moralne, ignorując kompletnie fakt, że mogą działać tylko dzięki rzymskiej tolerancji, która tak przecież krytykują. Pełna oficjalna akceptacja w Imperium Rzymskim przyszła wraz z cesarskim edyktem tolerancyjnym w roku 313, który uznał równoprawność chrześcijaństwa z wyznaniami starszymi. Na terenie cesarstwa istniało obok siebie już bardzo wiele rozmaitych religii wzajemnie sobie nie wadząc, i prawodawcy mogli przypuszczać, że również chrześcijaństwo potrafi odnaleźć swoje miejsce, a zatraci swój pierwotny, zdecydowanie antyludzki charakter. Szybko okazało się jednak, że chrześcijanom mnie wystarcza pozycja jednej z wielu religii. Wierzący w Pawłową misję nawracania całego świata – nawet wbrew woli tego świata, ale przecież dla jego dobra – nie chcą być równi innym. Sięgają po pozycję religii państwowej, na czym zresztą zależało cesarzowi Konstantynowi poszukującemu idei mogącej zjednoczyć państwo. Niestety, wraz ze zdobyciem statusu wiary panującej dawne potulne owieczki Chrystusa, które głosiły dotąd powszechną miłość i tolerancję, nagle zrzucają płaszczyk dobroci. Kończy się łagodność, kiedy stają przed szansą pełni władzy – chrześcijaństwo chce być nie tylko głównym wyznaniem w państwie, ale pragnie stać się religią jedyną – wszystkie inne mają być zakazane i zlikwidowane. Określa się je jako „pogańskie”, a ich bóstwa stają się demonami zazwyczaj utożsamianymi z Szatanem. Chrześcijanie, za przyzwoleniem Konstantyna, napadają i rabują pogańskie świątynie. W ten sposób zostaje zniszczony, miedzy innymi przybytek Afrodyty na Golgocie, świątynia Eskulapa w Egeis i sławne Heliopolis… Następny cesarz, arianin Konstancjusz, już otwarcie zakazuje kultu starych bogów, a za złamanie zakazu wprowadza karę śmierci i, oczywiście konfiskatę mienia. Potem kolejni władcy cesarstwa podtrzymują karanie wyznawców religii niechrześcijańskich, natomiast, ci, którzy pragnęli powrotu dawnej rzymskiej tolerancji i współistnienia, są potępiani i oczerniani w dziełach chrześcijańskich historyków. Na przykład, cesarz Julian, dostrzegając złowrogi charakter chrześcijaństwa, podjął próbę powrotu do dawnych wartości, ale przedwczesna śmierć przerwała jego wysiłki i do historii pisanej pod dyktando kleru przeszedł jako „apostata” i władca zdecydowanie zły. W chrześcijańskim widzeniu rzeczywistości istnieją dwa światy: dobry i prawdziwy, czyli Chrystusowy, oraz zły i fałszywy, który nazywa się pogardliwie pogańskim. Jeszcze w roku 1954, papież Pius XII bez żenady poucza nas, że „to, co nie jest zgodne z prawdą czy z norma obyczajową nie ma prawa istnieć”. Oczywiście „zgodne z prawdą” oznacza zgodne z naukami papiestwa. Łatwiej też przyjdzie zrozumieć nam stanowisko głowy Kościoła wobec Hitlera, Mussoliniego i Franko, którzy wyznawali te same ideały prawdy i tępiąc wszelkie odchylenia od „normy” moralnej, odrzucali „zdegenerowaną” sztukę, w tym i „żydowska” literaturę, a ludziom „szkodliwym” – także twórcom – odmawiali wręcz prawa do istnienia. Już św. Paweł ostro potępia, nie cofając się przed wyzwiskami, i żydów, i tych wyznawców Chrystusa, którzy myślą inaczej, niż on, czyli heretyków. Na przykład w 2 Liście św. Piotra znajdujemy nakaz, aby heretyków traktować jak zwierzęta godne wytępienia. Dzieje się to dosłownie kilkadziesiąt lat po Jezusie, a już w roku 325 na Soborze Nicejskim powstaje prawo zezwalające na prześladowanie nawet chrześcijan, jeśli okażą się nieposłuszni. Nicejski Sobór ostro potępia arianizm, a jego wyznawców usuwa poza nawias swojej wspólnoty. Natomiast w latach 347-357 chrześcijanie zaczynają już regularne prześladowania innowierców i nieprawomyślnych odszczepieńców, w tym wspomnianych arian. Dochodzi do samosądów, napaści, wypędzeń, a nawet zabójstw. Tak zaczęły się dzieje wyjątkowo okrutnej chrześcijańskiej nietolerancji. Właściwie cała historia tej religii po 313 roku jest jednym pasmem sprzeniewierzeń wobec oficjalnie głoszonej miłości bliźniego, szacunku dla człowieka oraz ewangelicznych zasad pokoju. W tym względzie nic się nie zmieni w całej Europie aż do XX wieku. Dopiero nacisk postępującej liberalizacji, demokratyzacji i innych tak znienawidzonych przez Kościół idei, zmusi kler do ustępstw, a przede wszystkim odbierze księżom możliwość mordowania przeciwników przez inkwizycję i feudalne prawodawstwo państwowe. Tymczasem w Kalifacie Arabskim bez przeszkód mogły funkcjonować kościoły niemuzułmańskie: maronici, monofizyci, nestorianie, prawosławni… W Egipcie i Nubii przez ponad tysiąc lat działają koptowie. Bułgarzy, Rumuni i ludy bałkańskie zachowują swoja wiarę pod władzą turecka, chociaż, oczywiście, władcy popierają islam. Klasztor na greckiej górze Athos i sławne chrześcijańskie pustelnie w Meteorach, podobnie jak bułgarskie sanktuarium Ryła, nadal działają i podtrzymują wiarę. Judaiści i chrześcijanie cieszą się nawet szczególnymi prawami a wezyrem kalifa abbasydzkiego tradycyjnie jest chrześcijanin. Od roku 990 zwyczaj ten przejmują kalifowie egipscy i pierwszym wezyrem – chrześcijaninem w Egipcie zostaje człowiek imieniem Isa (Jezus). Natomiast w chrześcijańskiej Europie nie było kraju, w którym mógłby muzułmanin sprawować jeden z najwyższych urzędów państwowych. Nie istniało też chrześcijańskie państwo, które by tolerowało duże muzułmańskie wspólnoty, jak czynił to islam na swoim terenie z chrześcijanami. Wyjątkiem staje się jedynie nasza Rzeczpospolita tolerancyjna wobec muzułmańskich Tatarów. Choć na kresach wschodnich, na ogół i tak słabo zaludnionych, byli oni chyba tez potrzebni do obrony granic. Niestety, fakty są jednoznaczne. Tam, gdzie islam podbił tereny chrześcijańskie, kościoły nadal istniały i działały. Tak było w Syrii, Libanie, Egipcie, na Cyprze, na Bałkanach, w Rumunii, czy na Węgrzech. Natomiast tam, gdzie chrześcijanie zajęli ziemie islamu, meczety natychmiast znikały, a muzułmanie ginęli lub musieli uciekać. Przykładem – Hiszpania, Portugalia czy niemal całe Bałkany po usunięciu Turków. Jak zatem wygląda ta tolerancja w kształcie i w praktyce chrześcijańskiej – zmodyfikowana w myśl ewangelicznego imperatywu miłości bliźniego? Próbą scharakteryzowania pojęcia niech będzie skrótowe zestawienie najważniejszych przykładów interpretacji, ingerencji i dokonań Kościoła w niektóre strefy ludzkiej działalności. I tak chrześcijańska tolerancja w dziedzinie religii przejawiała się w: - dążeniu do likwidacji wszystkich religii i filozofii odmiennych od chrześcijaństwa, zwłaszcza judaizmu, co nieuchronnie prowadziło do nienawiści i prześladowań innowierców; - autorytatywnym uznaniu swojej wersj Odpowiedz Link
ghost25 Re: I ode mnie także :) 22.10.05, 14:45 część II-ga - autorytatywnym uznaniu swojej wersji chrześcijaństwa za jedynie prawdziwą, co powodowało napiętnowanie innych jako „sekt” albo „heretyków”, a następnie usprawiedliwiało ich bezwzględne ściganie i tępienie; - sformułowaniu dogmatów, czyli zbioru twierdzeń uznanych za bezdyskusyjnie prawdziwe i niepodważalne; wystąpienie przeciw któremuś z nich karane było z całą surowością: od obłożenia klątwą – do śmierci podczas tortur albo na stosie. W stosunku do osiągnięć cywilizacyjnych też była negatywna, gdyż: - chęć utrzymania władzy nad ludźmi skłania Kościół do tłamszenia wszelkich ludzkich odruchów i naturalnych dążeń, które mogłyby zagrozić dominacji duchowieństwa; stąd wywodził się też negatywny stosunek do sztuki (laickiej), rozrywki, zwyczajnej ludzkiej radości, a także sportu czy nawet higieny; - okazywała programowa niechęć, czasem wręcz wrogość do naukowego poznawania świata – w szczególności do odkryć naukowych zagrażających obaleniem religijnych mitów – a nadto podobny, również pełen rezerwy stosunek do techniki działającej o wiele skuteczniej od kościelnych zaklęć i modłów. Tolerancja ta w sferze indywidualnego traktowania człowieka jako osoby objawia się w: - braku szacunku dla życia ludzkiego; żądając surowych, często okrutnych, wyroków za nieposłuszeństwo wobec Kościoła, duchowieństwo łatwo skazuje ludzi na cierpienie i śmierć nakazując przy tym, że najważniejsza jest dusza, gdyż ciało musi cierpieć, jeśli chcemy być zbawieni, a dopiero po śmierci możemy oczekiwać nagrody za pobożne i potulne spędzenie życia na ziemi; - w brutalnej ingerencji w prywatne życie człowieka, szczególnie przez kontrolowanie i ograniczanie podstawowego instynktu ludzkiego – seksualizmu, wpływając tym samym na niszczenie niezależnych osobowości, a przez narzucony duchowieństwu celibat – wywołując dewiacje czy nawet wręcz przestępstwa; - w niebywałej pogardzie i niechęci do kobiet, pozbawionych pełnych praw człowieczeństwa, oskarżonych o wrodzoną grzeszność, a nawet czarownictwo, co sprawiło, że tysiące kobiet trafiało do izb tortur i na stos, a miliony nadal pozostają skrzywione psychicznie przez wychowanie w myśl nakazów chrześcijańskiej moralności. Z kolei w życiu społecznym chrześcijańska tolerancja to: - wykorzystywanie i wyzyskiwanie nieświadomości wyznawców, co pozwala na gromadzenie przez Kościół bogactwa w drodze handlu odpustami i relikwiami, poprzez zbieranie ofiar czy też ściąganie podatków i opłat, wreszcie przez prowadzenie najzwyczajniejszej, (choć nie zawsze zgodnej z prawem) działalności gospodarczej – głośno przy tym współczując biednym i hojnie szafując moralnymi pouczeniami; - wzbudzanie antysemityzmu i aktywne prześladowanie, najpierw żydów – judaistów opierających się nawróceniu na wiarę Chrystusową dochodząc z czasem do aprobowania niedawnej fizycznej eksterminacji Żydów w pojęciu etnicznym. Wreszcie w polityce tolerancja ta sprawiła, że: - nastąpiło związanie chrześcijaństwa z interesem władzy i państwa.. Zniweczono tym samym nie tylko ewangeliczne hasło miłości, ale także głoszoną potrzebę pokoju między ludźmi. Angażując, nakazując czy wreszcie zmuszając wręcz do udziału w akcie zabijania (też sprzecznym z Dekalogiem) stworzono pojęcie: - istnienia wojen „sprawiedliwych”, które „usprawiedliwiało” prowadzenie znanych z okrucieństwa masowych mordów innowierców, wojen religijnych i wielokrotnych krucjat, a także wypraw i podbojów kolonialnych, łączących chrystianizację z rabunkiem i ludobójstwem, kończących się w sumie zwykłym wyzyskiem ekonomicznym. Na podstawie książki L.Żukowskiego. Odpowiedz Link