kociak40
16.12.05, 22:59
Pani Tesso!
Zawsze ciekawiło mnie, po co, przyjmujecie dosłownie jakieś "głupoty", które
z punktu sensu religii nie mają żadnego znaczenia, nie dają się "obronić", a
wy skupiacie się na dosłownym szczególe i bronicie go do "upadlego" czym
zrażacie ewentualnych zwolenników. Posłużę się przykładem jakimś z Biblii.
Jest zapis, że - "Bóg Jahwe zatrzymał Słońce na 4 godziny .......".
Sam teraz obecnie pani wie, że nie mógł zatrzymać Słońca bo ono stoi, więc
aby wydłużyć dzień musiał zatrzymać Ziemię w jej ruchu wirowym wokół własnej
osi, bo od tego zależy noc-dzień. Pani czytając to (o ile będzie) musi
wiedzieć, że posiada wektor styczny pędkości 0,5km/s, czyli prędkość
naddzwiękową, co się z panią stanie jakby Ziemię zatrzymano? Wtedy nie było
zegarków, i ten co to napisał, nie mógł zmierzyć tych 4 godzin, bo jeśli
zegary słoneczne "stanęły" to nie wiedział na ile czasu. Klepsydra piaskowa
nadaje się do gotowania jajek na miękko, a nie do mierzenia dokładnego czasu,
zresztą każda inaczej wskazuje, bo nie było wtedy wzorca. To jeszcze "małe
piwo", czy wie pani jakie to by wywołało dalsze skutki? W fizykę już pani nie
wierzę, więc sam opiszę. Jeśli do słynnego wzoru Newtona F=ma podstawimy
prędkość to otrzymamy impuls siły - Ft=mv zwany pędem. Ten pęd w ruchu
obrotowym nazywa momentem pędu czyli krętem - K=Iw (masa zamienia się na
moment bezwładności obrotowej masy, a prędkość liniowa na prędkość kątową).
Takiego krętu nie można zmienić, jest stały, na to jest prawo zachowania
krętu, które mówi, że z układzie wewnętrznym jest stały, tylko działanie sił
z zewnątrz może to zmienić. Widziała pani jak łyżwiarz na czubkach łyżew
kręci piruet? Tak kręciłby się do końca świata, jakby nie było oporu
powietrza i tarcia na czubkach łyżew. W układzie wewnętrznym możemy zmieniać
wartość I - momentu bezwładności, a żeby wartość krętu była stała musi
zmieniać się w - prędkość kątowa. Łyżwiarz rozstawia ramiona, kręci się
wolniej, przyciągnie je do ciała, zaczyna szybko wirować, i tak może sobie to
robić. Do czego zmierzam? Chcę pani wykazać, że jest "połączenie" i Ziemi
bezkarnie nie można zatrzymywać. Ziemia stale się kurczy, jej średnica się
zmniejsza, bo stygnie, to co stygnuie zmniejsza swoją objętość. Wynika z
tego, że moment bezwładności wirującej Ziemi się zmniejsza, wobec czego, aby
prawo zachowania krętu było spełnione, obroty wirowania muszą rosnąć, czyli
doba powinna być krotsza niż kiedyś. A tak nie jest. 300 milonów lat temu, w
czasach dinozaurów, doba liczyła 18 godzin, dzisiaj 24, a za 300 milionów lat
(biorąc proporcjonalność) będzie liczyła sobie 30 godzin (będąc wtedy w tym
Krolestwie, będzie się pani mogła o tym przekonać). Powinna kręcić się
szybciej, a jest wolniej. Rotacja takiego Globu ma energię kinetyczną i można
przyjąć, że wpływ Księżyca na przypływy mórz i oceanów, wpływa na wymuszające
tarcie cząsteczek wody, ale jest to za mała strata. Ci co mają w poważaniu
mądrość Bożą, zachwycają się pięknem stworzonych przez niego praw, wiedzieli
od razu o co chodzi. Trzeba kręt Ziemi połączyć z krętem Księżyca (nasz
satelita) i wyznaczyć kręt dla układu Ziemia - Księżyc. Kręt jest stały, bez
działania sił zewnętrznych nie można go zmienić. Dzień zrobił się dłuższy,
czyli musiał wzrosnąć moment bezwładności układu, pomimo kurczenia się Ziemi.
Może to tylko wystąpić, jeśli Księżyc oddala się od Ziemi i to wiedziano. Nie
można było określić tej wielkości na zbyt małe wartości jak i brak możliwości
takiego dokładnego pomiaru. Obecnie mamy laser, inne "cuda niewidy" i już
wiemy. Księżyc oddala się od Ziemi o 4 cm każdego roku. Sama pani widzi, że
Ziemia i Księżyc powiązane są wspólnym krętem i zatrzymanie Ziemi,
spowodowałoby, że moglibyśmy powiedzieć do Księzyca bay-bay i więcej go nie
ujrzeć. Tak wielką mądrość Bożą, chce pani sprowadzić do głupoty, bo jakiś
człek (nawet nie wiadomo kto) napisał sobie, 3-4 tys. lat temu, że Słońce się
zatrzymało. Ten człek, był tak głupi w wiedzy o świecie jak
przysłowiowy "but", nie miał pojęcia nie tylko o kręcie, 4 godzinach, ale nie
wiedział, że to Ziemia się kręci dookoła Słońca, a jej ruch wirowy dookoła
własnej osi decyduje o nocu i dniu. Pani mi proponuje, abym przyjął, że Bóg
musiał się dostosować do tych głupot, zawiesić swoje prawa fizyki, zakpić ze
swojej mądrości i dostosować się, że ktoś sobie napisał. Wiem co mi pani
odpowie, "Bóg może wszystko" i to zamyka dyskusję. W św. Trójcę pani nie
wierzy, bo jest to dla pani nielogiczne, a te zatrzymanie Słońca - logiczne,
też można pani powiedzieć to samo - "Bóg może wszystko". Po jakie licho
dosłownie przyjmujecie zapis, ktory czlowiek napisał 3-4 tys. lat temu?