kociak40
12.02.06, 14:08
Pani Tesso18
Przepraszam, ten post miał być w pani wątku, a wkleił się nie tak gdzie
trzeba, więc powtórzyłem go w nowym temacie.
Pani Tesso18
To pani wątek, a jakoś już się nim nie interesuje. Pani koleżanki, czyli ŚJ,
właśnie mnie odwiedziły (dwie starsze panie, jakieś nowe, nie widziałem ich).
Był prawie rok przerwy i teraz przyszły aby wręczyć mi dwa pisma. Jedno
to "Przebudźcie się!" nr 11 z 8 listopada 1990 r., drugie "Strażnica" nr 16 z
15 sierpnia 2005 r. Jak rozumiem daty są nie ważne, prawda w nich zawarta
jest
aktualna, niezmienna, ponad czasowa. W jednym z tych pism jest temat -
"Dlaczego Bóg dopuszcza cierpienie? Kiedy to się skończy?". Właśnie te drugie
pytanie mnie zainteresowało - kiedy? To pierwsze jest dla mnie na tyle
niejasne, bo jakoś nie mogę uwierzyć aby za to jabłko tyle nieszczęść i
okropieństw musiało na wszystkich ludzi spaść. To tak trochę jakby ktoś
miejsce
parkingowe moje zajął, a ja za to, spaliłem mu samochód, zabiłem rodzinę i
jeszcze mszczę się na dalszych jego członkach rodziny. Nie daje się za nic
przebłagać. Zakładam "w ciemno", że kara boska jest nieskończona, może tak
jest
i nie podważam tego. Natomiast jestem ciekaw, kiedy to się skończy? Niestety,
z
atykułu tego nic nie można wywnioskować. Piszecie tylko jak będzie w tym
Krolestwie, a to już wiadomo od ponad 100 lat. W krótkiej rozmowie z tymi
paniami, uzyskałem potwierdzenie tego co i pani pisze. Wszystko wiecie,
zrozumieliście Biblię, Krolestwo już jest przygotowane, wszystko zapięte na
ostatni guzik, czekamy tylko na Armagedon, wszystko już jest gotowe. Nasuwa
to
porównanie jaiejś orkiestry, muzycy już przyłożyli smyczki do strun, trębacze
nabrali oddech do płuc, maestro podniósł do góry batute i tak to wszytko
zamarło. Kiedy machnie maestro? Pani też siedzi na tej sali i czeka. Nie
wydaje
się to pani trochę śmieszne? Ile można w tym napięciu czekać? Ile czasu mamy
być wyłączeni z tego świata, ktory nas aktualnie otacza, czekając na
to "machnięcie"? A życie płynie, zmienia się polityka, powstają nowe warunki
ekonomiczne, trzeba się też zmieniać, a my wyłączeni jesteśmy z tego biegu
wypadków bo nie uczestniczymy aktywnie w sprawach tego świata, tylko czekamy.
Ile można? Wszystko wiecie, a tego nie.