kociak40
04.08.06, 22:17
""Masz to dobrze przemyślane? Jeśli tak, to spróbuj to opisać, ale może w
jakimś oddzielnym, nowym wątku. Uczestnicy tego forum się
zmieniają, a do archiwaliów mało kto zagląda."" - grgkh
Zbyszku, zmuszasz mnie do zbędnej pisaniny, ale cenię sobie Twoje wypowiedzi,
więc jeszcze raz ale krótko. Zadajesz pytanie - "Chaosu - jakiego?"
Wszystko co nie jest logicznością przewidywania, a przypadkiem, jest w tz.
sferze Teorii Chaosu. Ty, jako tak pewny ateista, całość isnienia
wszystkiego, przypisujesz właśnie Chaosowi, samoistnego przypadku. Przykład:
Niedawno padła najwyższa wygrana w Totku - 20 milionów zł. Jest taka
możliwość, bo tak było. Czy małoletniemu synowi (przykład) powiesz - nie ucz
się, graj sobie na konsoli komputerowej, zabawiaj się, nie chodz do szkoły,
nie warto, ja gram w totka, wygram 20 milionów więc będziesz miał zycie
urządzone nie musząc się uczyć, ani ponosić trudu, była taka wygrana, więc
liczę na nią. Inny przykład (może lepszy) jesteś sprinterem na 100-tkę,
idealnie wpadłeś w strzał, właściwą nogą, tylko w twoje plecy zawiał wiatr i
pobiłeś rekord świata. Czy możesz liczyć na to zawsze? To był przypadek,
jednak aby móc startować i być najlepszy, musisz mieć mieć logiczność
działania, logiczność zamiaru prowadzącego do zamierzonego efektu. Może
jeszcze autentyczny przypadek (nie chce mi się szukać tego, jest tam opis,
nazwiska, data, itd. jest to udokumentowane). Wydarzyło się to w Anglii, na
jakiejś uczelni, profesor prowadząc wykład z rachunku prawdopodobieństwa,
przy pełnej auli studentów, podrzucił do góry monetę i ta z wysoka spadjąc na
twardy pulpit katedry stanęła na sztorc, na wąskiej krawędzi. Zaległa cisza,
osłupieli wszyscy, rozległy się brawa, opisano ten przypadek,
zaprotokółowano, jest znany . To wszystko jest z zakresu przypadku, z Teorii
Chaosu, nieprzewidywalnej choć możliwej. Aby coś samo się "robiło", bez
logiczności przewidywania w sposób ciągły i zamierzony, nie jest możliwe w
cyklu zazębiającym się i prowadzącym do zamierzonego efektu. Wiatr porywając
piasek na pustyni może rzeźbić różne przypadkowe figuru, nawet postacie w
skałach, ale pomnika JPII nie wyrzeźbi. Ostatnio widziałem program na
Discovery (ten najsłynniejszy obecnie sparaliżowany fizyk), twierzdził, że
niemożliwością jest, aby wszechświat jaki znamy i istnieje, powstał z
wielkiego wybuchu przy założeniu własności przyciągania się mas. W początkach
musiała istnieć inna właściwość, masy się odpychały. Jakby było inaczej, nie
byłoby tego co jest. Jakby zbyt długo była ta właściwość, też nie byłoby tego
wszechświata. W pewnym momencie i to dość ścisłym, ta właściwość musiała się
zmienić. Nie mogło się to stać w Chaosie, w przypadkowości, musiała istnieć
logiczna przewidywalność, że w tym właściwym momencie, musi ta właściwość
odpychania się mas, zmienić się na przyciąganie. Kto według Ciebie dysponował
tą logicznością przewidywania? Martwa materia? Tak zrobiło się to samo przez
przypadek? Można tak pisać bez końca. Ty zakładasz właśnie całkowitą
przypadkowość, coś robi się samo z siebie, bez logiczności przewidywania i
zamiaru, a to właśnie Teoria Chaosu. Czy możesz zbudować dom, bez logiki
działania? Tnąc tylko na krajzedze deski? Do celu, do osągniecia czegoś,
trzeba logiczności zamiaru, przewidywania, a w czym jest ta logika zawarta
według Ciebie? Wszystko co istnieje, nie było a jest, zbyt dużo tej
przypadkowości aby była możliwość tego wszystkiego w Chaosie (6 stopni
swobody). Tu się różnimy, Twoja wiara w przypadkowość, jest taka sama jak
moja wiara w logiczny zamiar, też tylko wiara. Nie chce mi się więcej pisać,
chyba rozumiesz o co mi chodzi. Chciałbym Ci zwrócić uwagę, że większoć
aspektów nauki dochodzi do tego, że nie powinno tego być, a istnieje. Nie ma
DNA (kwas dezoksyrybonukleinowy), nie może istnieć, bez organizmów żywych,
ale żywy organizm nie może istnieć bez DNA. Jesteśmy w "kropce" itd. itd.
Nasz mózg pracuje jakby na "dwóch zakresach" - świadomym i podświadomym.
Świadomy, to nasza logiczność, nasze rozumowanie (jak rozwiązujesz całkę
podwójną to z niej korzystasz) ale nasze uczucia pochodzą z drugiego zakresu,
żal, strach, miłość, wesołość, zadowolenie, przygnębienie itd. wszystkie
uczucia, są zapisywane od wczesnego dzieciństwa i tworzą nasz zapis uczuciowy.
Religia nie ma wpływać na naszą logiczność świadomą, ale na sfere uczuciową,
aby ta sfera robiła się lepsza, bardziej doskonała. Od religii człowiek nie
robi się mądrzejszy, bo nie rozwija to świadomej logiczności, ale ma odnieść
się do naszej sfery uczuciowej, a ta istnieje bez logiki i poza naszą niejako
wolą. To na tyle. Może mnie zrozumiałeś, może nie, to trudno.