Dodaj do ulubionych

Jak dają - to brać

17.08.06, 07:55
Niedawno prymas Glemp przytoczył wypowiedź ,która padła na przystanku
Woodstok.....co znaczy dla Ciebie Polska ? odpowiedź ....... nic.
To bardzo delikatna wypowiedż....moja jest taka a mam już ponad 50 lat
.... Polska to wyrodna matka,to królowa bezprawia gdzie każdy przestępca
może się czuć jak u siebie w domu.
To państwo wrogie przeciętnemu obywatelowi a przyjazne dla kleru i bogaczy
to państwo gdzie policja ,prokuratura i sądy nie wypełniają swych
konstytucyjnych zadań, owszem ścigaja drobnych złodziejaszków i są bezwzglę-
dni dla drobnych przestępców-wyrozumiali zaś dla tych którzy mogą sobie
pozwolić na wszystko.
Można by tak dalej i dalej ale po co, ta wypowiedź była słuszna i mnie
nie zaszokowała...ja Powiem to samo Polska dla mnie nie znaczy nic.....
kompletnie nic.
Tutaj macie potwierdzenie moich słów.

wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3553783.html
Obserwuj wątek
    • crazy.berserker Re: Jak dają - to brać 17.08.06, 08:41
      Nie było mnie co prawda na przystanku Woodstok, ale gdyby mnie ktoś spytał co
      dla mnie znaczy Polska - to odpowiedź byłaby podobna - kraj z przeszłością, bez
      przyszłości
      A co do afery z gruntami w Krakowie - to tylko kolejny przykład tego jak wiele
      złego przynosi włączenie koscioła w politykę państwa, tak aby stał się
      najsilniejszą partią rządzącą.
    • zoltra Re: Jak dają - to brać 17.08.06, 08:44
      Z takiego samego założenia wychodzę, uważam tak jak wielu z nas że dziewczyna
      miała rację odpowiadając NIC.
      Kiedyś mój znajomy przyjechał na urlop do Polski i jego matka mówi
      synu wróciłbyś do domu bo tu jest twoje miejsce i twoja ojczyzna
      A on na to jej odpowiedział
      Moja ojczyzna jest tam gdzie mam pracę z której mogę dzieci wyżywić i wychować.
      To było ładnych parę lat temu ale taka jest nasza ojczyzna ,przygarnia tylko pod
      swe skrzydełka złodziei i cwaniaków i wyjdzie taki jeden z drugim i wciska kit o
      wartościach moralnych o miłości do ojczyzny Ha Ha bardzo śmierszne.
      • adam81w Re: Jak dają - to brać 17.08.06, 15:16
        oj nie jedzcie tak po Polsce . co ona winna ze do wladzy dorwali sie lilipuci ?
        Nie dajmy sie i zmieniajmy Polsce na nasz ateistyczny obraz . Tak jak robili to
        nasi dziadowie Gombrowicz , Kuroń i Lem .
    • grgkh No i biorą, gdzie się da 17.08.06, 17:59
      Może ktoś o tym wspomniał wcześniej, choć nie mogłem znaleźć tego właśnie na tym forum:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=61&w=46623989&a=46623989
      Cystersi w Krakowa połknęli ponad 3 ha lukratywnych miejskich gruntów wartych
      przynajmniej 24 mln zł. O podarunku, niejawnie i mimo sprzeciwu gminy,
      zdecydowała. Komisja Majątkowa i nie Agencja Nieruchomości Rolnych, ale miasto
      będzie zaspakajać rosnące, gigantyczne żądania mnichów, wyceniane w sumie na
      astronomiczną kwotę 90 mln zł. Już w 1994 r. opactwo ojców cystersów w
      Krakowie Mogile dostało całkowitą rekompensatę za utracony majątek. Po 10
      latach okazało się, że to za mało. Po zmianie opata zakonnicy wystąpili do
      Komisji Majątkowej z nowymi roszczeniami. Tym razem zażądali ponad 45 ha
      terenów w Nowej Hucie, na których stały bloki mieszkalne oraz sklepy. Ponieważ
      jednak nieruchomości te zostały trwale zagospodarowane, wnieśli o przyznanie
      opactwu mienia zastępczego o wartości... 90 mln zł! W październiku 2004 r.
      Komisja Majątkowa wezwała do udziału w sprawie Agencję Nieruchomości Rolnych
      oraz Gminę Kraków, zobowiązując je do zajęcia stanowiska.
      I co się działo dalej? W marcu 2005 r. pełnomocnik prezydenta Krakowa Jacka
      Majchrowskiego ds. prawnych poinformował Komisję Majątkową, że postępowanie
      regulacyjne z wniosku opactwa zostało już zakończone orzeczeniem z 29 marca
      1994 roku, natomiast żądania z 2004 r. są nowym wnioskiem, zawierającym nowe
      roszczenia, zgłoszonym po upływie ustawowego terminu (obowiązywał do końca
      1992 roku ).
      W sprawie zapanowała totalna cisza... Jak się okazało – złowroga! Wraz z
      objęciem steru władzy przez PiS sprawa (podobnie jak setki podobnych w całym
      kraju!) potoczyła się bardzo sprawnie. Już 31 stycznia 2006 r. Komisja
      Majątkowa dała ultimatum: 90 dni na negocjacje.
      29 marca prezydent Krakowa poinformował Komisję, że nie widzi możliwości
      wyłączenia nieruchomości zamiennych ze względu na to, iż wskazane grunty są
      objęte innymi zamierzeniami inwestycyjnymi. A ponadto ponownie uznał wniosek
      zakonników za bezzasadny ze względu na wcześniejsze zaspokojenie ich roszczeń
      i złożenie nowego wniosku grubo po terminie.
      Komisja państwowo-kościelna zignorowała i prezydenta, i miasto, nie odnosząc
      się do ich wniosków i zarzutów. Nie wyznaczyła nawet rozprawy, w trakcie
      której mogłoby dojść do uzgodnienia interesów stron, a następnie – co jeszcze
      bardziej bulwersuje – na posiedzeniu niejawnym i bez udziału uczestników
      postępowania i ich organów nadrzędnych orzekła o przeniesieniu na rzecz
      opactwa nieruchomości pozostających dotychczas w zasobach gminy miejskiej Kraków.
      Co na to prezydent królewskiego grodu? Był zszokowany pozbawieniem gminy
      własności nieruchomości komunalnych w trybie niejawnym i uznał takie działanie
      za niezgodne z konstytucją i ustawą z 17 maja 1989 r. o stosunku państwa do
      Kościoła katolickiego. W kolejnym piśmie wezwał do usunięcia naruszenia prawa
      powstałego w wyniku powyższego orzeczenia.
      Jaka była odpowiedź Komisji? Pozostała głucha na argumenty i pisma włodarzy
      miasta. W zamian wydała nowe skandaliczne orzeczenie o kolejnych lukratywnych
      działkach miejskich, które należy dać cystersom.
      W sumie mnisi dostali siedem atrakcyjnych działek przeznaczonych pod usługi,
      komercję i mieszkalnictwo, chociaż w większości były one przygotowywane pod
      przetargi lub opracowano plany ich zabudowy.
      Według zaniżonej wyceny, zakonnicy zgarną działki warte 24 mln 198 tys. zł! A
      na dowód, że słowa o zaniżaniu nie są bezpodstawne, ten jeden przykład:
      działkę nr 224/7 o pow. 1,1020 ha przy ul. Kobierzyńska – ul.Kapelanka w
      Krakowie Podgórzu zakon wycenił sobie na 6 mln 988 tys. zł, co Komisja
      Majątkowa zaakceptowała bez zmrużenia oka! Tymczasem wycena dokonana na
      zlecenie gminy opiewa na kwotę 8 mln 528 tys. zł, czyli drożej o 1 mln 540
      tys. zł. Poza tym działka ta była już przedmiotem negocjacji gminy z kupcami
      krakowskimi. Miało tam powstać duże Centrum Handlowo-Usługowe. Miasto straci
      więc kolejne miliony na niezapłaconych podatkach.
      Inna z działek, położona przy ul. Chopina, była przedmiotem postępowania z
      wniosku poprzednich właścicieli o zwrot. Na kolejnej – przy ul. Wrocławskiej –
      została już wydana decyzja ustalająca warunki zabudowy dla budynku
      administracyjno-biurowego.
      Na tak skandaliczne praktyki Komisji Majątkowej prezydent miasta Jacek
      Majchrowski poskarżył się ministrowi MSWiA Ludwikowi Dornowi. Ponieważ to z
      pewnością nie pomoże, skarga trafi do Trybunału Konstytucyjnego.
      A tymczasem to nie koniec roszczeń opactwa. Zostało jeszcze (z 90 mln zł)
      ponad 65 mln zł do wyssania.
      Okazuje się, że skandaliczne potraktowanie Krakowa przez Komisję Majątkową to
      nie jednorazowy wybryk, ale nowa praktyka. Oto o działkach przekazanych
      Stowarzyszeniu św. Brata Alberta starostwo krakowskie dowiedziało się z...
      ksiąg wieczystych. Komisja Majątkowa nawet nie raczyła poinformować urzędu, że
      przekazała kościelnemu stowarzyszeniu dwie atrakcyjne działki budowlane o
      obszarze około 4 ha w Mogilanach pod Krakowem, których realna wartość
      wyceniana jest na około 4 mln zł.

      A o Mogilanach jest tu:
      serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,68586,3473470.html
      Orzeczenie Komisji Majątkowej MSWiA: Mogilany podzielone

      2006-07-10 12:37

      Również do podkrakowskich Mogilan, w których działki osiągają coraz wyższe ceny, sięgnęła Komisja Majątkowa MSWiA, przydzielając mienie zamienne Stowarzyszeniu Świętego Brata Alberta. Starostwo krakowskie dowiedziało się o tym dopiero z ksiąg wieczystych.

      W piątkowej "Gazecie" opisywaliśmy problemy Krakowa, któremu Komisja Majątkowa przy Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji odebrała na rzecz zakonu cystersów siedem atrakcyjnych działek. Na jednej z nich krakowscy kupcy chcieli zbudować centrum handlowe. Decyzja zapadła na posiedzeniu niejawnym, nie ma od niej odwołania.

      Okazuje się, że w podobny sposób zostało zaskoczone starostwo krakowskie, które dysponuje działkami Skarbu Państwa w Mogilanach, gdzie działki osiągają coraz wyższe ceny.

      - Nas komisja nawet nie poinformowała o tym, że przekazała Stowarzyszeniu im. św. Brata Alberta dwie budowlane działki o powierzchni czterech hektarów - mówi Halina Szłapa, dyrektor wydziału geodezji i nieruchomości w starostwie krakowskim, która szacuje wartość mogilańskich działek na co najmniej 2 mln zł. Stowarzyszenie otrzymało je jako mienie zamienne za grunty utracone po wojnie w Rząsce.

      Urzędnicy starostwa protestowali wcześniej przeciwko zasadności tych roszczeń. - Stowarzyszenie jeszcze przed wojną przekazało swe grunty siostrom albertynkom, których roszczenia zostały już przez komisję majątkową zaspokojone. Reaktywowane stowarzyszenie nie powinno więc brać w tej grze udziału - argumentuje Halina Szłapa.

      Tłumaczy, że do tej pory komisja majątkowa wszystkie zamiany gruntów konsultowała z ich dysponentem. Wymieniano korespondencję, wojewoda opiniował daną transakcję, starosta jeździł na posiedzenia komisji, a na końcu do starostwa przychodziło orzeczenie. Tym razem było inaczej. - O stracie działek dowiedzieliśmy się dopiero z zaświadczenia otrzymanego z wydziału ksiąg wieczystych - tłumaczy Halina Szłapa.

      Dla "Gazety":

      Krzysztof Bachmiński

      adwokat, były prezydent Krakowa

      Komisja Majątkowa przy MSWiA to rzeczywiście bardzo dziwny twór, choćby z tego względu, że choć w Polsce mamy system dwuinstancyjny, od orzeczeń komisji nie można się odwołać. Poza tym w skład jej wchodzą przedstawiciele Kościoła, choć komisja orzeka przecież o majątku kościelnych osób prawnych. Ostatnie orzeczenia komisji w sprawie działek w Krakowie i Mogilanach mogą budzić niepokój i zaskoczenie, zwłaszcza że przekazano grunty, które - jak się dowiaduję - nie były wcześniej odebrane kościelnym osobom prawnym. Być może nadszedł czas,
      • adam81w Re: No i biorą, gdzie się da 17.08.06, 18:47
        scyzoryk sie w kieszeni otwiera . czy naprawde nie mozna nic zrobic przeciw
        takim kradziezom ?
        • wanda43 Re: No i biorą, gdzie się da 17.08.06, 19:07
          Mozna,ale po co?Wladza chce miec poparcie tej jemioly-pasozyta, co wysysa co i
          ile sie da.Dlatego dają im i rozdają, kadzą i łapska calują.Tfuoo!!!Mam
          nadzieje,ze przyjdzie jeszcze czas,kiedy ludziom otworzą sie oczy i przepedzą tą
          zaraze raz i na zawsze.
          • grgkh Re: No i biorą, gdzie się da 17.08.06, 20:28
            Nic się nie zmieni, dopóki ludzie nie zrozumieją, że dając dobra materialne kościołowi nie dają ich Bogu, ale WYŁĄCZNIE ludziom, kaście kapłańskiej. A o to by to "właściwie" rozumieć kasta kapłańska umie zadbać i wychowywanie owieczek zaczyna od niemowlęctwa niemal. Zresztą, religie ewoluują przystosowując się do sprawniejszego działania (jako świetne narzędzie dla tych, którzy mogą chcieć go użyć dla swoich celów) i obrastają w "dodatki", z biegiem czasu w niewielkim stopniu przypominając już swoje pierwotne stadia rozwoju.

            Religie, doskonałe narzędzie władzy...
            No i oczywiście dostęp do dóbr wszelakich, które władza zapewnia.
    • bruner4 Re: Jak dają - to brać 17.08.06, 23:38
      Skoro dla Glempa Polska tak wiele znaczy to ciekawe gdzie był wtedy gdy 40%
      naszego kleru współpracowało z UB.
      • kociak40 Re: Jak dają - to brać 18.08.06, 01:22
        Kler to gorsza zaraza niż dżuma, nie tylko zniszczył przekaz wiary, ale zawsze
        jak tylko mógł, hamował rozwój nauki, okradał materialnie społeczeństwa, nie
        dając nic w zamian, tylko wymyślony przez siebie ceremoniał, ktory ogłupia
        wiernych. Nastały obecnie w Polsce straszne czasy, prawdziwy raj dla dewocji i
        zabobonów. Nigdy nie przypuszczałem, że ta miernota, te głupie dewotki i
        dewoci, będą nadawać "ton" w kraju. Na chwilę puśćmy wodzę fantazji, przyjmijmy
        na chwilę, że jest to Niebo, czy jest ktoś o zdrowych zmysłach, ktoby chciał
        się tam znaleźć razem z tymi dewotkami i tym klerem. Lepsze jest już Piekło,
        mamy pewność, że nie spotkamy tej miernoty.
    • lliberte Re: Jak dają - to brać 18.08.06, 05:44
      Jeszcze garść informacji w sprawie rozdawnictwa ziemi......................

      www.trybuna.com.pl/n_show.php?code=2006081805
      • lliberte Re: Emerytura w łapkach księdza 18.08.06, 07:06
        serwisy.gazeta.pl/metro/1,50145,3553811.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka