kociak40
01.09.06, 22:40
Gazeta "Metro" podaje dość ciekawą informację. Wszystko zaczęło się w 1981 r.
kiedy to 6 osobowe rodzeństwo nastolatków z Medjugorie po raz pierwszy
ujrzało Matkę Boską. Minęło tyle lat, nastoletni wizjonerzy, już dorośli,
dalej twierdzą, że spotykają się z Maryją. Łącznie odyli już ponad 30 tys.
takich spotkań. Oficjalnie KK ogłosił, że żadnych cudów nie było, wszystko to
lipa i wyłudzanie pieniędzy. Niestety, cuda te popiera miejscowy zakon
franciszkanów i przez ten czas dorobił się niesamowitych pieniędzy, jak
również sami wizjonerzy, ktorzy pobudowali sobie piękne domy i wiodą wygodne
życie. Pomimo sprzeciwu KK, ciągną tam pielgrzymi, ktorych już można liczyć
na miliony. W ciągu jednego roku, pielgrzymi zostawiają tam 30 milionów euro.
To wszystko, zwłaszcza te wielkie sumy, mogą świadczyć, że jednak cuda są.
Dlatego zapadła decyzja w Watykanie o ponowne, bardzo dokładne, zbadanie tej
sprawy, gdyż takich miejsc "cudownych" nie można lekceważyć. Sami
franciszkanie mają przedstawić Watykanowi udokumentowanie uzdrowień, nawróceń
i powołań wśród pielgrzymów, co ma ułatwić decyzję papieża. Uznanie tego za
miejsce "cudowne", zbudowanie sanktuarium, według pobieżnych obliczeń,
mogłoby przynieść coroczny dochód 100 - 150 milionów euro (i to bez podatku).
Te liczby świadczą same za siebie, cud prawdopodobie jest, Matka Boska nie na
darmo objawiała się 30 tys. razy, i co najważniejsze, jest chętna do dalszego
objawiania się. Ks. Dariusz Kowalczyk jest już prawie pewien, że Watykan
zatwierdzi, to tylko kwestia czasu. Ks. Henryk Januchta, proboszcz
parafii "Dobrego Pasterza" z Olkusza, nie czekając na decyzję Watykanu, już
organizuje (koszt-1200 zł) pielgrzymki i jak twierdzi, chętnych jest bardzo
dużo