Dodaj do ulubionych

Tak sobie Was czytam,

05.11.06, 16:43
czsami, ale rzadko się wpisuję bo nie czuję się ani katoliczką, ani
agnostyczką. Szukam logicznej drogi w życiu. Nawet nie dla siebie, bo juz
sama sobie ją sobie na własny urzyrek wytyczyłam na bazie wiedzy i przekonań,
ale dla moich dzieci. Mnie wychowało jakieś dziwne coś, konglomerat
zreformowanej przez komunizm wiary chrześcijańskiej i naturalny opór wobec
wszystkiego do czego się mnie zmusza. Przyjmuję tylko to co mi odpowiada. Ale
jakoś dziwnie zgadza mi sie to z podstawami chrześcijaństwa. Nie sądź,
wybaczaj, zrozum, zawsze pomagaj. Cholera, tylko dlaczego nie potrafię
definitywnie zerwać z Kosciołem. Czy to wynika z uwarukowań socjo-
psychologicznych mówiacych o tym że kazdy potrzebuje "wyższego autorytetut"
czy z braków wiedzy pedagogicznej, bo znacznie łatwiej jest odwołać sie do
przykazania, niz tłumaczyć dziecku że nie należy kłamać, bo to się koniec
końców zawsze odwróci przeciw kłamiącemu. I tu należy podać przykłady, skoro
to nie jest aksjomat. Generalnie lubię wiarę jako taką, nie lubię (i to
bardzo) religii jako prób administracyjno-duchowych wywierania wpływu na
jednostę i jej rozumowanie. Ale to nie rozwiązuje moich problemów
wychowawczych. Nadal nie wiem jak mam przekazywać dzieciom pewne tradycje
które wydają mi sie dobre jako takie, nie przekazując im tej hipokkryzji
instytucjonalnej kórą przekazuje globalnie polski i nie tylko, Kościół.
Obserwuj wątek
    • 0golone_jajka Re: Tak sobie Was czytam, 05.11.06, 19:13
      To ciekawe co piszesz.Ja jestem w podonej sytuacji. Staram się tłumaczyć dziciom jak mogę dogłębnie dlaczego czegoś nie można robić, a dlaczego coś trzeba. Na razie, jak sądzę, mi wychodzi. Np. w niedawne święto zmarłych tłumaczyłem małemu dlaczego zapala się znicze i skąd się to wzięło. Internet jest niezastąpionym źródłem informacji także i w tej dziedzinie. I ABSOLUTNIE nie łączyłem zwyczaju odwiedzania grobów z kościołem. Bo zanim był kościół ludzie wspominali zmarłych, palili ognie itd. Po co więc mieszać do tego kościół. Opowiedziałem też małemu o chińskich zwyczajach związanych ze zmarłymi (Chińczycy palą papierowe pieniądze, samochody i inne przydatne w życiu rzeczy, aby przekazać je w ten specyficzny sposób zmarłym - małego to strasznie zaciekawiło). Opowiadałem też o tym, że niektórzy ludzie (Hindusi) nie świętują w ten sposób, bo wierzą że dusza człowieka zaraz rodzi się w innym człowieku lub innym ciele.
      Staram się małemu przekazać w miarę możliwości\pełny obraz świata, a nie tylko polskiego zaścianka.
      Co do wychowania, to rozmawiam z dzieckiem i nie dopuszczam do sytuacji gdy odpowiem mu na jakieś pytanie: "no bo tak", "bo tak jest", bo bóg tak chciał", "bo panu bogu będzie przykro". Takie odpowiedzi w moim słowniku nie istnieją. Nie musze się też podpierać wiarą i religią by wytłumaczyć dziecku co jest złe a co dobre. Każdy czuje to we własnym sumieniu
    • orald Re: Tak sobie Was czytam, 05.11.06, 19:14
      Spróbujemy Ci pomóc, ale zadaj bardziej konkretne pytanie.
      Z pewnością jednak zbyt rzadko czytasz to 4um.
    • grgkh Re: Tak sobie Was czytam, 05.11.06, 19:51
      > Przyjmuję tylko to co mi odpowiada.
      > Ale jakoś dziwnie zgadza mi sie to z podstawami chrześcijaństwa.
      > Nie sądź, wybaczaj, zrozum, zawsze pomagaj.
      > Cholera, tylko dlaczego nie potrafię definitywnie zerwać z Kosciołem.

      Dlaczego nie potrafisz? wink Chyba nie masz niczego solidnego "zamiast". a
      potrzebujesz coś takiego mieć. Są ludzie, którym to nie jest potrzebne, bo nie
      dociekają, wystarcza im powierzchowność, zaliczenie celebry i...

      > Czy to wynika z uwarukowań socjo-psychologicznych mówiacych o tym
      > że kazdy potrzebuje "wyższego autorytetu"
      > czy z braków wiedzy pedagogicznej,
      > bo znacznie łatwiej jest odwołać sie do przykazania,
      > niz tłumaczyć dziecku że nie należy kłamać, bo to się koniec
      > końców zawsze odwróci przeciw kłamiącemu.

      I tu dokończę. Musisz sobie zdawać sprawę z pewnej niekonsekwencji. Chcesz
      dzieciom dać podstawy moralne. Ale czy dobrą metodą jest wskazywanie im dekalogu
      i kosmosu nakazów oraz zakazów pokrętnie uzasadnianych i nagminnie łamanych
      przez tych, którzy je nam podają? Czy zakładasz, że dzieci nie będą analizowały
      tej sytuacji? Że pozostaną na etapie prostej akceptacji i bhezmyślności? Pewnie
      nie. A więc kiedyś zauważą hipokryzję i fałsz. A jakie domyślnie będzie ich
      wnioskowanie? Że TO WŁAŚNIE JEST NORMĄ. Że takim trzeba być. Nie można wejść do
      błota i się nie ubrudzić.

      Bezpieczniejsze jest wychowywanie takie, jak było kiedyś założone w naszym
      systemie oświatowym, przed wprowadzeniem religii do szkół.

      Pokaż im istnienie innych religii. Niech wiedzą, że ta nie jest jedyna
      prawdziwa, że - jeśli zechcą - MOGĄ SAME WYBIERAĆ. Że nie trzeba z tym się
      spieszyć, bo taki wybór jest na miarę człowieka dojrzałego, posiadającego
      odpowiednio dużą wiedzę o całym świecie. Ale też równie dobrym smile wyborem jest
      niewybranie żadnej religii, bo moralność dotyczy stosunków międzyludzkich i "jak
      sobie pościelemy, tak się wyśpimy", a "nie powinniśmy robić innym tego, co nam
      niemiłe", bo ci inni są takimi samymi istotami jak my, tak samo czującymi, też
      pragnącymi wolności i równości w stosowaniu reguł współistnienia.

      Nagrody i kary, które oferuje religia przestają spełniać swoją rolę, bo zasady
      religijnej moralności są łamane przez jej stróżów!!! I to ten błąd systemowy
      jest jedną z głównych przyczyn tak niskiego morale naszego społeczeństwa, które
      widzi, że niczego nie należy się bać, bo kasta kapłańska żadnej kary się nie lęka.

      Nie istnieją żadne autorytety i tradycje, którym trzeba się podporządkować
      bezmyślnie i bezwzględnie. Każdy może się mylić, bo jesteśmy tylko ludźmi. A
      więc naucz dzieci samodzielności myślenia i niech same dochodzą, co jest dobre,
      a co złe.

      pzdr
    • fedorczyk4 Re: Tak sobie Was czytam, 05.11.06, 20:10
      Moje dzieci nie są małe, są dorastajace, a chwilami juz całkiem dorosłe. Mialy
      szczęście uczęszczać do szkoły we Francji czyli całkowicie laickiej i jak to
      sie ładnie mówi multikulti. Nie były w zasadzie nigdy wychowywane w
      jakiejkolwiek jasno okreslonej tradycji czy religii. Mój mąż pochodzi z rodziny
      protestanckiej, ale jest niewierzący, ja jestem takie ni to ni sio. Z innymi
      religiami mieliśmy do czynienia na codzień, bo jedna zaprzyjaźniona rodzina
      była prawosławna, druga żydowska, trzecia muzułmańska etc... ale znajomość
      innych religii i kultur w niczym nie zmienia mojego problemu.
      Tradycje "pogańskie" czy pozostałości po innych starożytnych kultach i ich
      świadoma analiza w niczym nie zmniejszają atawistycznej potrzeby nieustannego
      odwoływania się do wyższej instancji, jaka by ona nie była. I to stanowi dla
      mnie problem wychowawczy. Oczywiście nauka, oczywiście świadomość, komunikacja,
      ale zawsze, a w kazdym razie w przypadku mojej progenitury, nadchodził moment w
      którym im to nie wystarczało i niestety to jest ta chwila w której brakuje mi
      przekonania do wlasnej niewiary.
      • krzyc_h Re: Tak sobie Was czytam, 06.11.06, 10:16
        Ale właściwie na czym polega problem. Że dzieci są niesforne i się buntują?
        Niestety tak to bywa i nie jestem przekonany, że odwoływanie się do bogów może
        rozwiązać taki problem. Poza tym bunt dorastającej młodzieży to zdaje się jest
        normalna sprawa, ja bym do tego religii nie mieszał.
        Możesz spróbować zasięgnąć porady psychologa, najlepiej niekatolickiego.
    • zonatyfacet Re: Tak sobie Was czytam, 06.11.06, 10:17
      Ja swojego syna wypisałem z lekcji religii i tez nie poszedł do pierwszej
      komunii. Dobre zasady wpajam mu w ten sposób, ze jak był mały i dręczył kota,
      tłumaczyłem synkowi, ze kotka to boli będzie płakał a jego mamusia się będzie
      martwić.
      Uważam, ze każdy człowiek jest dobry z natury tylko czasem jakieś negatywne
      czynniki w pływają na jego zdrowy rozsądek.
      Kiedyś ludzie byli moralni bo bali się boga, teraz mało kto wierzy naprawdę w
      boga.
      Myślę, ze bardziej działa w naszych czasach zdrowy rozsądek, ze jak coś rybimi
      negatywnego źle się to dla nas i dla innych z kończy.
    • bloodysunday99 Kochana fedorczyk4, 06.11.06, 11:12
      fedorczyk4 napisała:

      > Nadal nie wiem jak mam przekazywać dzieciom pewne tradycje
      > które wydają mi sie dobre jako takie, nie przekazując im tej hipokkryzji
      > instytucjonalnej kórą przekazuje globalnie polski i nie tylko, Kościół.

      Ja mam takie wyzwanie co roku, moje dzieci tez chca aby ich rozpieszczac, tez
      chca prezenty na materialistyczna gwiazdke. Dlatego wlasnie odkladamy siano
      przez rok, ustalamy co bedziemy robic - robimy wszystko co jest nietradycyjne. W
      tym roku bedziemy u moich znajomych homoseksualistow i ateistow, dzieciaki, ich
      mamusia, jej nowy facet i ja. Bedzie jacuzzi, kominek, beda skromne prezenty
      (dla dzieci), nie bedzie choinki, ryby ani koled. Bedzie dobre wino i
      cielecinka, beda dunskie czekoladki i czas dla synow. W przyszlym roku polecimy
      do Tajlandii lub Wietnamu, 24. grudnia bedziemy sie kapac w morzu. 31. grudnia
      na pewno tez - nikt z nas nie potrzebuje tradycji.

      Polecam sie rozluznic i zrobic to na co ma sie ochote. Milej zabawy.
      • vitmik Re: Kochana fedorczyk4, 06.11.06, 11:15
        Cóż, skoro wy bloody, nie lubicie tradycji, to gdzie oddajecie mocz i kał?
        bo ja tradycyjnie i konserwatywnie do kibla.
        taka jest siła tradycji ale ja z nią nie walcze
        • grgkh Re: Kochana fedorczyk4, 06.11.06, 11:49
          vitmik napisał:

          > Cóż, skoro wy bloody, nie lubicie tradycji,
          > to gdzie oddajecie mocz i kał?
          > bo ja tradycyjnie i konserwatywnie do kibla.
          > taka jest siła tradycji ale ja z nią nie walcze

          Nie odróżniasz Tradycji_Ku_Zachowaniu_Systemu od zdrowych zasad współżycia? Toż nawet mój kot to rozróżnia i kał oraz mocz zostawia w piasku w kuwecie. wink
      • des4 Re: Kochana fedorczyk4, 06.11.06, 13:11
        bloodysunday99 napisała:

        > do Tajlandii lub Wietnamu, 24. grudnia bedziemy sie kapac w morzu. 31. grudnia
        > na pewno tez - nikt z nas nie potrzebuje tradycji.
        >
        Tajlandia, Wietnam, pedały, duńskie czekoladki....taka nowa świecka
        tradycja....
        • grgkh Re: Kochana fedorczyk4, 06.11.06, 14:44
          des4 napisał:

          > bloodysunday99 napisała:
          >
          > > do Tajlandii lub Wietnamu, 24. grudnia bedziemy sie
          > > kapac w morzu. 31. grudnia
          > > na pewno tez - nikt z nas nie potrzebuje tradycji.
          > >
          > Tajlandia, Wietnam, pedały, duńskie czekoladki....
          > taka nowa świecka tradycja....

          A ja tęsknię za NORMALNYM światem, takim, w którym nikt mi nie będzie narzucał
          tradycji, ale niestety MUSZĘ żyć w katopaństwie, bo tak chce tradycję szanująca
          większość jego mieszkańców. Zmanipulowana większość. Także i tradycją.
          • vitmik Re: Kochana fedorczyk4, 06.11.06, 14:48
            rozumiem, że za komuny brakowało ci tak jak teraz pedalskich klubów, gay-parad,
            weekendowych zakupów w supermarketach etc etc.

            Dlaczego wtedy nie nazywałeś głośno rzeczy po imieniu typu: komusze państwo czy
            pachoły rosji?
            Teraz możesz bezkarnie mówić na klechy co chcesz ale nadal twierdzisz ze
            tęsknisz za komuną.
            • bloodysunday99 Re: Kochany Witusiu, 06.11.06, 15:11
              vitmik napisał:

              > rozumiem, że za komuny brakowało ci tak jak teraz pedalskich klubów, gay-parad,

              Gay-parady sa produktem spoleczenstwa ktore nie toleruje homoseksualizmu, gdyby
              wiekszosc nie potepiala tej orientacji seksualnej, nie byloby nikomu o co
              demonstrowac. Do gay-klubow chodze chetnie z przyjaciolmi, jest tam o wiele
              lepsza i spokojniejsza atmosfera niz w klubach hetero, gdzie mozna spotkac
              roznych agersywnych burakow. (Juz nie bede pokazywal palcami)

              > weekendowych zakupów w supermarketach etc etc.

              Weekendowe zakupy sa okæj, lubie szczegolnie zaopatrzac lodowe w niedziele
              wieczorem, kiedy nie ma tloku.

              > Dlaczego wtedy nie nazywałeś głośno rzeczy po imieniu typu: komusze państwo czy
              >
              > pachoły rosji?
              > Teraz możesz bezkarnie mówić na klechy co chcesz ale nadal twierdzisz ze
              > tęsknisz za komuną.

              Bo moze nigdy tak nie sadzilem? Marx mial zreszta racje: Do komunizmu trzeba
              dorosnac. Mi bylo dobrze za komuny, i za kapitalizmu jest mi dobrze - nie gubie
              sie. Jedyne so mi sie nie podoba to muzulmanscy i katoliccy faszysci, ktorzy
              dyktuja mi czy mam zyc tak czy inaczej. Zawsze jednak bylem i bede komunista, bo
              wiem co jest wazne w zyciu.
            • grgkh Re: Kochana fedorczyk4, 06.11.06, 15:46
              Blebleble, Witusiu. ..

              Co Ty wymyślasz? Nie powiem Ci, co wtedy myślałem, co mówiłem, ale nie było to
              nic podobnego do twoich domysłów.

              Do religii nabieram coraz większego obrzydzenia. Za sprawą ludzi, również
              takich jak Ty.
        • bruner4 Re: Kochana fedorczyk4, 06.11.06, 19:04
          A dlaczego Ty desie4 zaraz z pedałami wyjeżdzasz? Mało ich masz w KK? Dlaczego
          ich z klerem nie kojarzysz? Ale skojarzyło mi sie że podobny tok rozumowania do
          Twojego mieli komuniści opisujący dobrobyt burżuazji w jakims głupim ruskim
          filmie- wtedy do całości dobrobytu zostały dołaczone obleśne prostytutki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka