kociak40
03.12.06, 20:19
W kolejce w przychodni lekarskiej, wdałem się w rozmowę z dwiema kobietami
(jakieś dobre znajome, jak sądzę, obie dewotki). Słysząc jak z zachwytem
rozmawiają o cudach JPII, jakie ukazuja się co tydzień dla "Gazety Wyborczej"-
" ..albo ten cud!!!! to dopiero cud! a co powie pani na ten? zachwycający!!!"
itd. itd. Włączyłem się nieśmiało z uwagą, że bardzo pomagają modlitwy na
schorzenia zdrowotne. "Połknęły haczyk" i zaczęły mi opowiadać jak im
pomagają modlitwy, zwłaszcza jakieś "koronki" (nie wiem co to jest, myślałem,
że termin dentystyczny). Przywołując z pamięci te dwie figury jakie stały
kiedyś u babci, opisałem je dokładnie, że mam takie w domu i modlę się do
nich. Okazuje się, że św.Antoni już jest niechodliwy, doradziły mi lepsze
figury - ojca Pio i św. Faustyny, teraz te są w "modzie". Pochwaliły mnie tak
ogólnie za te modlitwy do figur, ofiarowały się ze swej strony, modlić się za
mnie, (grupowe modlitwy są podobno lepsze, bardziej skuteczne). Byłem
wzruszony ich poświęceniem dla mnie, wyraziłem tylko takie przypuszczenie, że
w lewej nerce już kamienie zostały u mnie rozkruszone i zeszły, w prawej
został tylko niewielki okruch, więc raczej nie warto się modlić o niego,
jakby były tak uprzejme to raczej o zdrowie dla mnie tak ogólnie (przychodnia
urologiczna więc wszyscy czekający mają coś z nerkami). Zgodziły się i
poprosiły, abym i ja za ich zdrowie też się modlił (duże kamienie mają).
Opowiedziały mi, że jak modlą się intensywnie to odczuwają obecność aniołów
wokół siebie, zwłaszcza przy tych "koronkach". Udałem wielkie zainteresowanie
tymi aniołami, bo też bym chciał od czasu do czasu być wśród aniołów. Nawet
spytałem się, czy te anioły nie mogą występować w jakichś postaciach
rzeczywistych? A w jakich? - spytały. Powiedziałem, że miałem przypadek
sprzed kilku dni, że jak modliłem się do tych swoich figur, choć już pora
jest poźno-jesienna, wokół mnie latało dużo komarów, a nie powinno ich być,
czy to nie były anioły? Przyglądały mi się długo, ja bardzo poważny, naiwność
w oczach. W końcu uznały, że "poważnie" dyskutuję, po wymianie poglądów
między sobą, doszły do wniosku, że te komary, choć dziwne, to nie anioły.
Itd.
Dwie godziny czekania minęły tak szybko na tych rozmowach, niewiadomo kiedy.