kociak40
26.07.07, 18:59
Właśnie przeglądałem ilustrowany folder - "zabytki sakralne" i okazuje się,
że święci mają swoje kościoły, i to nawet zabytkowe.
Kościół św. Prokopa - Strzelno
Kosciół św. Michała Archanioła - Dębno
Tu się zdziwiłem, archanioł i ma swój kosciół, co to za jeden?
Jakaś "szyszka"? Już kiedyś był podobno jakiś bunt wśród archaniołów, po co
ich kusić? "Od rzemyczka do koziczka", żeby to temu archaniołowi nie
zaszkodziło. Mieć swój kościół to już nie byle co, temu to dobrze, ma
modlitwy dla siebie.
Kościół św. Kingi - Stary Sącz
Tu jest bardzo ciekawa sprawa, księżna Kinga była fundatorką tego koscioła,
czyli sama sobie wybudowała dla siebie kosciół (ciekawy przypadek).
Jeszcze nie była świętą, a już czyniła liczne cuda przy żródełku. Kto napił
się tej wody mógł dostąpić cudu (widać tak "po cichu" robiła te cuda, bez
pozwolenia). Okoliczni mieszkańcy widząc i słysząc o tych cudach sami nazwali
źródełko - "źródełkiem Kingi". Cuda były bezsporne, nawet najwięksi sceptycy
musieli przyznać, że coś w tym źródełku musi być, prawa fizyki są pomijane
(Kinga nie znała tych praw i dlatego tak łatwo je pomijała). Jeden z
większych cudów przy tym źródełku odbył sie podczas pielgrzymki (nielegalnej,
nie organizowanej przez KK) pątników. Jakaś staruszka przywiozła na wózku
inwalickim swego męża, starszego staruszka od siebie, niechodzącego. Dała mu
się napić tej wody z tego źródełka i nie tylko staruszek zerwał się z tego
wózka, ale nawet zaczął natychmiast uganiać się za co młodszymi pątniczkami.
Staruszka musiała go przywiązać do tego wózka aby część tego jego wigoru
ocalić dla siebie, jak powrócą do domu. Już dawno fama o takich przypadkach
docierała do Watykanu i nasz ukochany papież zadecydował, że dobrze byłoby
zrobić świętą z tej Kingi. Cuda są, jest piękne źródełko, malownicza okolica,
w sam raz na sanktuarium. Jak pomyślał tak zrobił. W 1999 r. będąc W Polsce,
w Starym Sączu, kanonizował Kingę na św. Kingę i w ten sposób ma ona swoj
kosciół. Potrzebny jednak był do tego choć jeden udokumentowany cud, taki cud
z "pieczątką". Wizyta tuż, szykują JPII do przyjazdu, a cudu nie ma. Ta
staruszka, jak ją spytano co się dalej działo jak jej mąż "ozdrowiał" przy
tym źródełku, tylko zamykała oczy i z luboscią usmiechała się, nic nie
chciała powiedzieć, a tym bardziej zeznać pod przysięgą. Staruszek, jak go
spytano, tylko w kółko powtarzał - "za księcia Józefa, to były kobitki, nie
to co teraz!". Niby cud był ale do kanonizacji nie można go było wykorzystać.
W ostatniej chwili, jak już wszyscy zwątpili czy ta Kinga zdąży z jakimś
cudem na przyjazd papieża, taki cud nastąpił i to na ateiście. Pewien
mężczyzna, ateista 100% (czyli wykluczenie, że coś "po znajomosci) leżał w
szpitalu w Nowym Sączu, nieprzytomny z gorączki. Dostał leki jakie mozna było
dać i nic, gorączka ani drgnęła. W szpitalu jak w szpitalu, kto ma zdrowieć
to zdrowieje, kto ma umrzeć to umiera. Lekarze orzekli, że jak spadnie
temperatura to na temperaturę otoczenia, czyli "nogami do przodu". Rozpaczona
żona, nie mówiąć nic nikomu, pobiegła do tego żródełka, nabrała tej wody (w
słoik po dżemie) i polała tą wodą męża leżącego w malignie. Rano był już
gotów, to znaczy stał się cud, przy porannym mierzeniu gorączki termometr
wskazał 36,6. Nie było ani chwili do stracenia, papież był już w Polsce, za
parę dni wyjeżdza, więc ordynator wystawił urzędowe pismo (z pieczątką), że w
swojej karierze lekarskiej nie spotkał się z przypadkiem aby ktoś mając 40-41
st. gorączki tak nagle ozdrowiał i to tym bardziej w szpitalu. Takie pismo
urzędowe wystarczyło aby papież mógł kanonizować Kingę i ogłosić miejsce
żródełka za miejsce budowy sanktuarium. Nic wiecej na ten temat nie ma w tym
folderze (folder z 2000 r.). To co tu dalej pisze, to tylko mój domysł. Pewno
już jest to sanktuarium, w bocznej nawie sączy się to cudowne źródełko,
nabrać wody nie można, bo jest bariera, ale stoi automat, w którym możemy
kupić trochę tej cudownej wody. Automat zapewne umozliwia kupowanie i za
bilon, i banknoty, tak jak na parkingu przy lotnisku Okęcie, automat
obsługuje i bilon, i banknoty, wydaje resztę. Tak pewnie jest i tu w tym
sanktuarium, włozymy 100 zł, wypadnie nam złotówka, w podstawione naczynie
(automat ma zapewne naczynia plastikowe) naleje się trochę wody.