modły

25.11.07, 21:45
czy najjaśniejszą rz-plitą całkiem juz poj....ło?
w telewizorni pada informacja ze na zyczenie rzecznika
pr.obywatelskich podjęto modły w intencji bandytów w irakach i
afganistanach. i flaszka głódz wydał tam z siebie jakies piardnięcie.
moze ja nie rozumiem czym jest rzeczpospolita???
    • pers-ltd Re: modły 25.11.07, 22:38
      www.tvn24.pl/-1,1529828,wiadomosc.html
      Nie mieszkasz w Rzeczpospolitej,tylko w Watykanlandzie.
    • pers-ltd Re: modły 25.11.07, 22:42
      Na to mają czas na co innego nie mają.

      www.pardon.pl/artykul/3173/stracimy_expo_na_wlasne_zyczenie
    • kociak40 Re: modły 27.11.07, 02:30
      Modły - dość ogólna nazwa. Z własnego doświadczenia, tz. z wlasnych
      obserwacji, wiem, że modły mogą być dość przyjemnym zajęciem.
      Czytając ten post, własnie ta nazwa - "modły" przywołały moje
      wspomnienia. To było dawno temu. Miszkałem w ogromnej czynszowej
      (czytaj - komunalnej) kamienicy i byłem wtedy studentem. Mieszkała
      tam starsza samotna kobieta, chora lub inwalidka (nie wiem tego
      dlaczego taka była). Była na stałe bardzo pochylona do przodu (coś z
      krzyżem) i chociaż nogi miała sprawne, to przesunięcie środka
      cięzkości przez ten przechył, sprawiał, że poruszała się o lasce i
      nie wychodziła na ulicę. Pomagali jej mieszkańcy tej kamienicy,
      robiąc jej wszelkie zakupy. Ona wyspecjalizowała się w modlitwach
      intencyjnych, miała dużo jakichś modlitewników, wiedziała jaka
      modlitwa najlepsza do danej intencji i jaki świety będzie najlepszy.
      Krótko mówiąc, była specjalistką i to z zamiłowania. Tak jak jedni
      zbierają znaczki, drudzy monety, jeszcze inni, guziki od mundurów,
      tak ona lubowała się w modlitwach intencyjnych. Tak samo dobre
      hobby, jak każde inne. Widać uznała, że nie ma takiego świetego, aby
      zlikwidował jej ten "przechył" (zbyt trudne), robiła "usługi" w
      modlitwach intencyjnych dla niektórych (dla tych co tego chcieli)
      lokatorów w pomniejszych sprawach. Tam nie chidziło o żadne
      pieniądze, robiła to bezinteresownie, z zamiłowania. Widywałem ją na
      korytarzu, jak odwiedzała lokatorów aby "uzyskać zlecenia". To
      chodziło o jakieś drobne sprawy, czyjś mąż popił sobie, więc, żeby
      nie pił więcej, czyjać córka szła na egzamin, żeby zdała, komuś pies
      zginął itd. Wtedy nie rozumiałem tego, nie zwracałem na to uwagi.
      Nawet (wtedy mogłem) nie zapytałem się do jakich świetych się modli,
      wiem tylko, że jakichś dwóch preferowała (może aby zbyt nie męczyć
      tylko jednego?) i jakich, tego nie wiem. Teraz ją rozumiem. Była
      sama, miała czas, pojawiła się u niej chęć modlitwy, coś w podobie
      jak jest chęć słuchania muzyki, i co miala zrobić? Modlić się do
      świętego nie wiadomo o co? Taki święty będzie z luboscią wysłuchiwał
      modlitw za friko? Niech przynajmniej tego psa szuka. Teraz rozumiem
      jest trud chodzenia i szukania powodów do modlitw intencyjnych, one
      muszą być realne, prawdziwe, tak jak i pomoc uzyskana od świętych.
      Teraz żałuję, że mogąc skorzystać, nie skorzystałem, a były chwile,
      że miałem "nóż na gardle" i pomoc była tak blisko, za scianą.
Pełna wersja