Dodaj do ulubionych

Rudi i Joseph z Thalassa Village Sousse

16.08.05, 17:14
właśnie wreóciłąm z tego hotelu i płakać mi się chcę...Boże, jacy oni byli
suuuper...może któraś z was też miała z nimi do czynienia?:P
Obserwuj wątek
    • stokrocia_a Re: Rudi i Joseph z Thalassa Village Sousse 02.09.05, 23:28
      Joseph byl tez w Soviva ale nie wiem czy to ten sam
      • martynka_k3 Re: Rudi i Joseph z Thalassa Village Sousse 04.11.05, 20:23
        Rudi i Joseph? do tego Hamza i Thomas, hehe byłam w tym hotelu w ostatnim
        tygodniu sierpnia. Bawiłam się cudownie, a z animatorami bardzo się
        zaprzyjaźniłam. Za miesiąc Hamza przyjeżdża do Polski, a wkrótce po nim
        Thomas :) pozdrawiam!
    • malwa1986 Re: Rudi i Joseph z Thalassa Village Sousse 28.07.06, 15:01
      Ja rowniez bylam w tym hotelu na wakacjach 2005. Bylo wspaniale!!! Pamietam
      tych animatorow, jednak nie mialam z nimi za duzo do czynienia. Byli swietni,
      prezentowali sie super, ale raczej wygladali na kobieciarzy, a ja nie mialam
      zamiaru wplatac sie w jakis wakacyjny romansik, choc stalo sie troche
      inaczej... Zaprzyjaznilam sie z fotografem, ktory pracowal w Thalassa Village w
      Sousse, mial na imie Lotfi, moze kojarzycie?!?! Ma studio fotograficzne w
      Sousse, jego cala rodzina sie tym zajmuje, pracuja oni takze m. in. w Thalassa
      w Monastirze (jesli dobrze pamietam). Bylam tam 2 tygodnie i od samego poczatku
      widzialam, ze Lotfi sie mna interesuje, ale tak z dystansu, spojrzenia,
      usmiechy itp. Wszyscy Ci tunezyjscy faceci zaczepiali na plazy, na ulicy,
      wszedzie podrywali i nie dawali spokoju. Ale on nie. Poznalam go dopiero i
      zaprzyjaznilam sie z nim na poczatku 2 tygodnia. Wczesniej prawie wszedzie
      ruszalam sie z mama (pojechalysmy tam same, mialam wtedy 19 lat). Gdy go
      poznalam mialam oczywiscie obawy gdziekolwiek sie z nim ruszac. On jednak
      zawsze przed jakims wyjsciem przychodzil do mojej mamy, pytal sie czy moge z
      nim isc i mowil, ze wszystko bedzie w porzadku. No i zaczelo sie. Drugiego
      tygodnia prawie wcale nie spalam w hotelu, wracalam nad ranem o 6-7, dwie
      godzinki snu, na sniadanie o 9 i na basen, plaze, byleby tylko zobaczyc sie z
      Lotfim. To bylo wspaniale, nocami wloczylismy sie po miescie, czasami z jego
      znajomymi, czasami sami, chodzilismy po plazy, nocowalismy w jego studio (zeby
      nikt sobie niczego nie dopowiedzial - nie bylo zadnego seksu). Dniami
      musielismy sie ukrywac, na terenie hotelu nie moglismy nawet normalnie dluzej
      porozmawiac, on byl tam fotografem i nie mogl miec kontaktu z turystkami. Jak
      tylko zaczynalismy rozmawiac od razu byly czujne spojrzenia ochrony i wzywali
      go do siebie, podobno pozniej mial jakies problemy, ze za bardzo sie do siebie
      zblizylismy. Gdy konczyl robic zdjecia po poludniu, ja od razu zwijalam sie z
      plazy, szlismy gdzies do restauracji, chodzilismy ze znajomymi do kawiarni,
      palilismy szisze lub tez romantycznie spedzalismy gdzies czas sami. Wieczorem
      na kolacje do hotelu, on wtedy sprzedawal zdjecia, a pozniej znow gdzies
      znikalismy. On od samego poczatku jak sie poznalismy mowil mi, ze mnie kocha.
      Ze gdy tylko mnie zobaczyl zakochal sie we mnie, ze bardzo mu sie podobam i ze
      czuje, ze jestem dobra, mam dobra mentalnosc itp. Poznalam czesc jego rodziny,
      chcial mnie przedstawic mamie, ale nie chcialam isc z nim do jego domu. W ogole
      nocujac z nim w studio on bardzo narazal sie swojej rodzinie, szczegolnie
      swojemu bratu (to ich wspolne studio). Gdyby sie dowiedzial, ze on spi tam z
      jakas dziewczyna, zostalby wykluczony z rodziny, jego brat zerwalby z nim
      kontakt. Jego brat byl tak jakby jego ojcem (on mi to tlumaczyl,ze tak u nich
      jest) i Lotfi musial we wszystkim sie go sluchac, na kazdy telefon sie zjawiac.
      On nie byl typem lover boya, nie byl tak przystojny jak ci animatorzy, ale mial
      cos w sobie. Gdy kiedys Rudi przysiadl sie do nas w kawiarni, powiedzial, ze
      pierwszy raz widzi Lotfiego z dziewczyna i ze bardzo sie z tego cieszy. Byla
      tez kiedys taka sytuacja na poczatku, ze poznalam innego chlopaka, ktory tez
      pracowal w hotelu. Przeszlam sie z nim kiedys w dzien po plazy i rozmawialismy
      po niemiecku (ja o wiele lepiej mowie po niemiecku niz po angielsku, a on
      akurat studiowal niemiecki). Gdy Lotfi sie o tym dowiedzial od razu chcial ze
      mna zerwac kontakt i nie chcial sie do mnie odzywac, musialam mu wszystko
      wyjasniac. To byly najwspanialsze wakacje mojego zycia, choc co roku wyjezdzam
      na wczasy do cieplych krajow, nigdy nic takiego nie przezylam. Wiem, ze
      niektorzy moga pomyslec, ze jestem kolejna naiwna dziewczyna, ale to nie tak.
      Ja bylam bardzo sceptyczna i caly czas mu powtarzalam, ze jak on moze mnie
      kochac jak w ogole mnie nie zna, ze ja go bardzo lubie, ale nie kocham, ze
      jestesmy przyjaciolmi itd. On nie chcial mnie wypuscic do domu, powiedzial, ze
      mam tu zostac, ze bede z nim mieszkala, on nawet mowil o slubie! Rozmawialismy
      tez o kwestii religii, mowilam mu, ze na pewno nie chcialabym przejsc na islam
      i miec tak jak te muzulmanskie kobiety, ktore co krok spotykalismy, biedne,
      wleczone za swoimi mezami - panami. Powiedzial, ze na pewno by tak nie bylo.
      Moglabym tak jeszcze pisac i pisac, ale juz chyba za duzo napisalam... Gdy
      wyjezdzalam on plakal i mowil, zebym tego nie robila, ze mnie kocha i mam
      zostac. Gdy juz wiedzial, ze to nieuchronne powiedzial, ze da mi pieniadze na
      bilet i ze mam jak najszybciej do niego przyleciec. Oczywiscie sie nie
      zgodzilam. Pozniej wciskal mi swoja extra komorke, ze mam ja wziasc, zebym
      miala tunezyjski numer, ze bedziemy sie caly czas kontaktowac. Tez nie
      chcialam. Naprawde bylo mi tak smutno, ze wyjezdzam i tez czulam cos w srodku,
      ale nie chcialam uwierzyc, ze to moze byc z jego strony prawdziwa milosc i nie
      dopuszczalam do siebie, ze i ja moglam sie zakochac. Choc moze i byla... Nie
      moglam patrzec jak on plakal jak sie zegnalismy, nie wiedzialam co mu mowic,
      bylo mi przykro i zle, choc sama plakac nie umialam, dopiero pozniej, gdy
      jechalam juz na lotnisko... Gdy bylam juz w Polsce zaraz po wyladowaniu, od
      razu do mnie dzwonil. Caly czas mowil, ze mnie kocha, ze teskni, a ja...
      powiedzialam, zeby do mnie nie dzwonil, ze to nie ma sensu itd. Natarczywie
      dzwonil przez jakies dwa tygodnie, a ja caly czas mowilam, zeby przestal, ze ma
      nie dzwonic. Pozniej byly jakies jednorazowe telefony po miesiacu, dwoch,
      trzech... Ja wciaz to samo, odkladalam telefon. W koncu przestal. Moze
      przegapilam prawdziwa milosc? Nie wiem... Chcialabym Go jeszcze spotkac. Te
      wakacje i On to bylo naprawde cos wspanialego.
      • kaskoss101 Re: Rudi i Joseph z Thalassa Village Sousse 29.07.06, 13:30
        Nie wiem, czy to była prawdziwa miość, ale wiem, że taka może się zdarzyć nawet
        na wakacjach - wbrew kąśliwym uwagom i sceptycyzmowi innych. Niestety wielu
        jest naciągaczy i dlatego, po przeczytaniu tych wszystkich smutnych i
        prawdziwych historii, tak bardzo wyjeżdżając dmuchamy na zimne i tak trudno
        jest zaufać komuś stamtąd. Czasem może niesłusznie...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka