Gość: barbinator
IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl
04.02.04, 11:11
Chciałabym tutaj nawiązać do dwóch wątków w których ostatnio dyskutowałam, a
które łączą się i wzajemnie uzupełniają w dość zaskakujący dla mnie sposób.
Najpierw wątek BD o kołtuństwie i zaściankowości.
Nie wiem jak inni, ale ja na tym wątku przez moment byłam nieco
zdezorientowana - zwłaszcza podczas rozmowy z BD gdy on wyjeżdżał mi z coraz
to dziwniejszymi zarzutami, a zakończył stwierdzeniem, że pedofila też nie
można nazwac pedofilem, bo "każdy kij ma dwa końce" a pedofil być może lubi
dzieci...(oczywiście było to napisane ironicznie z sugestią "pewno ty
barbinator tak własnie uważasz)
Zaczełam się zastanawiać, czy naprawdę tekst Salija mówiący o nienaklejaniu
ludziom etykietek i nie odnoszeniu się do innych w duchu pogardy można
rozumieć w tak absurdalny, w duchu najbardziej wypaczonej poprawności
politycznej, sposób?
I wtedy przypomniałam sobie wątek Tada o przymusie - a z nim jego sposób
rozumienia społeczeństwa funkcjonującego w oparciu o tzw uniwersalną
moralność.
Zdaniem Tada wygląda to tak:
Na świecie są dwa rodzaje ludzi. Ci pierwsi wierzą w moralność uniwersalną
opartą na tradycji - tych Tad nazywa ludźmi moralnymi. Drudzy odrzucają
(zazwyczaj tylko w niektórych elementach) moralność tradycyjną (czyli
uniwersalną) - i są przez Tada określani krótko i zwięźle "ludźmi
niemoralnymi". Łatwo zauważyć, że grupy odrzucające tradycyjną moralność (w
jednym lub wielu punktach) są dość liczne - ja na przykład z całą pewnością
według klasyfikacji ludzi "by Tad" jestem osobą niemoralną, podobnie jak
większośc (wszystkie?) osoby reprezentujące tzw opcję feministyczną na forum.
Teraz mogę już wyjaśnić co miał na myśli BD krytykując moje wypowiedzi na
wątku o kołtuństwie - a czego ja głupia dość długo nie rozumiałam.
Otóż zdaniem BD jest tak, że jeśli ktoś atakuje "ludzi moralnych" (on sam,
Tad, Maciej itd) używając przy tym "piętnujących etykietek" i wypowiadając
się w "duchu pogardy" - to takie postępowanie jest złe.
Natomiast jeśli to "ludzie moralni" atakują takich ja ja "ludzi niemoralnych"
(czyli wszelkich "postępowców" w tym feministki, ugrupowania gejowskie,
zwolenników dopuszczalności aborcji itd) używając przy tym "piętnujących
etykietek" i wypowiadając się w "duchu pogardy" - to nie ma w tym absolutnie
nic złego. Dlaczego? Bo atakowany jest niemoralny a zło należy nazywać po
imieniu.
I właśnie dlatego zdaniem "ludzi moralnych" nie ma nic złego w piętnowaniu
etykietkami i pisaniu w duchu pogardy o: feministkach piekących prosiaki,
lewicowcach od Ikonowicza ośmielających się robić sobie spotkania, i to
gdzie: na uniwersytedcie, zgrozo ;) Kindze Dunin "ośmieszającej się"
pisywaniem do prasy "moralnej" (Wyborcza jak wiadomo jest niemoralna, w niej
Kinga może sobie pisywać do woli)
Jestem naprawdę wdzięczna Tadowi i BD, że ich posty pozwoliły mi zrozumieć
sposób myślenia całkiem sporej grupy ludzi.
Pozwoliły mi też utwierdzić się w przekonaniu iż tak rozumiany
świat "uniwersalnych wartości" jest czymś z gruntu złym, pełnym kłamstwa i
obłudy - a także niosącym w sobie potężny ładunek zagrożeń i konfliktów.
Zdecydowanie wolę być "niemoralna" (w Tadowym rozumieniu tego pojęcia)
niż "moralna" (w tym samym rozumieniu)
Pozdr. B.