Dodaj do ulubionych

specyficzne kobiece wartości a kobieta u władzy

IP: *.virnet.pl 20.02.04, 22:22
Radna chce znowu rozebrać się w "Playboyu"
PAP 19:20

Jeśli zostanę Dziewczyną Roku "Playboya" i otrzymam propozycję kolejnej
sesji, nie zamierzam z niej rezygnować - zapowiedziała radna Rady Miejskiej w
Chorzowie, wicemiss Polonia z 2001 r. Małgorzata Kantorowska, która przed
zaangażowaniem się w politykę wzięła udział w sesji zdjęciowej dla tego
magazynu.

Kantorowska została w czwartek zaprzysiężona na radną centroprawicowego
ugrupowania Wspólny Chorzów, z którego wywodzi się również prezydent miasta.
Zajęła miejsce radnego, któremu wojewoda śląski zarzucił łamanie ustawy
antykorupcyjnej.

"Mam prawo do prywatnego życia. Tak się złożyło, że moja sesja w 'Playboyu'
zbiegła się ze startem w polityce, chociaż kiedy robiono zdjęcia, nie
wiedziałam jeszcze, że wystartuję w wyborach. Taką propozycję dostałam
później" - powiedziała Kantorowska.

"Gdyby nie media, które narobiły wokół tego dużo szumu, na nikim nie
zrobiłoby to wrażenia. Cieszę się z tych zdjęć. Jeśli zostanę Dziewczyną Roku
i dostanę propozycję kolejnej sesji zdjęciowej, nie zamierzam z niej
rezygnować" - dodała.

Kantorowska powiedziała, że na pierwszej sesji radni przyjęli ją
pozytywnie. "Było też trochę negatywnych reakcji, co ciekawe - milsze
przyjęcie spotkało mnie ze strony opozycji niż własnego ugrupowania, i
koleżanek niż kolegów radnych. To ich problem, nie zamierzam się przejmować.
Nie pokonają mnie. Nikt z moich wyborców nigdy nie powiedział mi nic złego" -
podkreśliła.

Kantorowska studiuje na ostatnim roku w Wyższej Szkole Zarządzania
Marketingowego i Języków Obcych w Katowicach. Jej praca magisterska jest
poświęcona motywowaniu pracowników do wydajniejszej pracy. W Radzie Miejskiej
chce zajmować się sprawami rodziny, młodzieży i kultury. Już wcześniej
organizowała imprezy dla dzieci z chorzowskiego domu dziecka.

Jak mówi - polityką zajęła się, bo chce zrobić coś dobrego dla miasta. Pytana
o to, czy rozważa start w wyborach do parlamentu, odparła: "Na to pytanie
mogę odpowiedzieć najwcześniej za rok". (mn)
Obserwuj wątek
    • Gość: Zły Wilk komentarz IP: *.virnet.pl 20.02.04, 23:02
      Feministki już dawno zapowiadały, że kobiety, sięgając po władzę, wzbogacą styl
      jej sprawowania o specyficzne, kobiece wartości. Teraz ta zapowiedź staje się
      faktem! Najpierw posłanka Beger wraz z posłanką Błochowiak wniosły kobiece
      wartości do dyskursu w komisji śledczej, teraz radna Kantorowska nadała nowe,
      głębsze znaczenie postulatowi przejrzystości władzy.

      Pozdrawiam -
      • Gość: wasza__bogini ale o co ci chodzi IP: *.dwi.uw.edu.pl / *.dwi.uw.edu.pl 21.02.04, 14:40
        sluchaj nie rozumiem o co Ci chodzi??? o to, ze miala sesje w palyboyu, o co???
        bo jets iles watkow ale jakie jest sedno i Twoj ewentualny problem zwiazany z
        osoba tej Pani??
        • Gość: Zły Wilk chodzi o specyficzne, kobiece wartości IP: *.virnet.pl 21.02.04, 16:26
          Jestem zachwycony tym, że radna Kantorowska niczego nie ukrywa przed swoimi
          wyborcami. Zastanawiam się, czy jej postawa się upowszechni i czy inne
          polityczki pójdą jej śladem. Już widzę na stronach "Playboya" Jolkę Kwaśniewską
          i inne kandydatki do prezydenckiego fotela - wyborca przecież powienien
          wiedzieć, co wybiera... ;-)
          • stradivariusz Re: chodzi o specyficzne, kobiece wartości 21.02.04, 23:48
            Gość portalu: Zły Wilk napisał(a):

            > Jestem zachwycony tym, że radna Kantorowska niczego nie ukrywa przed swoimi
            > wyborcami. Zastanawiam się, czy jej postawa się upowszechni i czy inne
            > polityczki pójdą jej śladem. Już widzę na stronach "Playboya" Jolkę Kwaśniewską
            >
            > i inne kandydatki do prezydenckiego fotela - wyborca przecież powienien
            > wiedzieć, co wybiera... ;-)

            czy jak głosujesz na Korwina to też dlatego, że podnieca cię jego piskliwy
            histeryczny głosik i rozwiana czupryna? Jego zdjęcie też chciałbyś zobaczyć w
            Playboyu? Bo ja naprawdę nie wiem o co ci chodzi stary. Kupujesz Playboya czy
            nie? Masz coś przeciw zamieszczaniu tam zdjęć dziewczyn? Skoro można grać
            terminatora i zostać senatorem to czemu nie można się pokazać w Playboyu i
            zostać radną?


            Strad
            ---------------------
            Karaoke to moje życie
            • nadszyszkownik.kilkujadek Re: chodzi o specyficzne, kobiece wartości 22.02.04, 00:50
              > Skoro można grać terminatora i zostać senatorem
              Gubernatorem. Co do reszty - jedyną kwalifikacją niezbędną do sprawowania
              obieralnego urzędu jest bycie wybranym w wyborach. Nie mogę pojąć, o co Wilkowi
              chodzi.
              • stradivariusz Re: chodzi o specyficzne, kobiece wartości 22.02.04, 01:27
                > Nie mogę pojąć, o co Wilkowi chodzi.

                o dupe. Goła dupa jest według Wilka nie do pogodzenia z prestiżem.

                Strad
                ---------------------
                Karaoke to moje życie
                • Gość: Zły Wilk goła dupa a prestiż radnej IP: *.virnet.pl 22.02.04, 10:47
                  > o dupe. Goła dupa jest według Wilka nie do pogodzenia z prestiżem.

                  Feministki protestują, gdy mężczyźni komplementują kobiety, odnosząc się do ich
                  urody, zamiast do ich inteligencji. A co pokazała KOnatorowska w Playboyu?
                  Urodę, czy inteligencję? Jak wyborcy, czy koledzy radni mogą ją teraz docenić,
                  nie narażając się na zarzut "męskiego szowinizmu"?

                  Jeśli więc mężczyźni dostosują się do oczekiwań feministek, to dzięki radnej
                  Kantorowskiej nawet niewinny komplement "podziwiam pani inteligencję", nabierze
                  nowego, głębszego znaczenia.

                  pzdr
                  • stradivariusz Re: goła dupa a prestiż radnej 22.02.04, 13:04
                    Gość portalu: Zły Wilk napisał(a):

                    > > o dupe. Goła dupa jest według Wilka nie do pogodzenia z prestiżem.

                    > Feministki protestują, gdy mężczyźni komplementują kobiety, odnosząc się do
                    > ich urody, zamiast do ich inteligencji.

                    jest podobnie jak piszesz ale nie dokładnie tak samo. Feministki protestują
                    kiedy kobiety sprowadza się wyłącznie do urody pomijając cokolwiek innego.
                    Dlatego na przykład szlag je trafia kiedy slyszą wypowiedzi komentatora
                    sportowego który przez pół godziny mówi o tym czyja reprezentacja zapaśniczek
                    jest ładniejsza zupełnie nie dostrzegając że te dziewczyny nie zebrały się na
                    konkurs piękności. Mówią "nie jestem wyłącznie ozdobą do salonu" i nie mogę
                    odmówić im w tym względzie słuszności. Gdybyś wygłaszał wykład na trudny temat
                    do którego przygotowywałbyś się przez kilka dni a pierwszym pytaniem od publiki
                    byłoby "jak pan godzi naukę z koniecznością codziennego wizytowania siłowni i
                    ile wyciska pan na ławeczce" zrozumiałbyś o co chodzi.

                    > A co pokazała KOnatorowska w Playboyu?
                    > Urodę, czy inteligencję?

                    urodę. I komu to przeszkadza? Bo nie widzę protestów feministek tylko twoje.
                    Tobie przeszkadza pokazywanie urody? Mnie nie przeszkadza. Uważasz, że uroda nie
                    da się pogodzić z inteligencją? Ja uważam, że się da.
                    Jak chcę z tą panią rozmawiać o sprawach miasta to rozmawiam z nią kiedy jest
                    ubrana. Jak jestem ciekaw jak wygląda rozebrana to otwieram Playboya. Jedno mi
                    się z drugim nie kłóci bo tego nie mieszam ani nie ustawiam tych spraw jednej
                    wyżej drugiej niżej.

                    > Jak wyborcy, czy koledzy radni mogą ją teraz docenić,
                    > nie narażając się na zarzut "męskiego szowinizmu"?

                    jeśli koledzy radni nie są w stanie rozmawiać z kobietą która fotografuje się w
                    Playboyu to są analogicznie porypani do kobiety która nie mogłaby rozmawiać z
                    takim facetem co Playboya kupuje. I taka pani i taki pan dawaliby dowód swojego
                    płciowego szowinizmu. I byłby to ich problem wewnętrzny a nie czytelników
                    Playboya czy kobiet co się tam pokazują.

                    > Jeśli więc mężczyźni dostosują się do oczekiwań feministek, to dzięki radnej
                    > Kantorowskiej nawet niewinny komplement "podziwiam pani inteligencję",
                    > nabierze nowego, głębszego znaczenia.

                    nabierze albo i nie nabierze. To co piszesz na kilometr jedzie kołtuństwem.
                    Można mieć zgrabny tyłek i równo pod sufitem i można oba te, że tak to nazwe
                    aspekty życia akceptować i je godzić jeśli nie wartościuje się ich. Ty
                    wartościujesz. Goła dupa jest dla ciebie niżej niż fotel radnej i dlatego
                    czujesz dysonans. Feministki to rozumieją lepiej niż ty sam i dlatego wkurza je
                    kiedy je redukujesz do gołej dupy-bo rozumieją, że goła dupa to dla ciebie
                    niższa sfera życia i w tej niższej sferze próbujesz kobiety zamykać tym pozornie
                    uprzejmym komplementowaniem ich urody. I to im się nie podoba w twoich
                    komplementach a nie samo wskazanie na urodę jako taką.

                    Strad
                    ---------------------
                    Karaoke to moje życie
                    • zly_wilk Re: goła dupa a prestiż radnej 22.02.04, 20:09
                      stradivariusz napisał:

                      > urodę. I komu to przeszkadza? Bo nie widzę protestów feministek tylko twoje.

                      A gdzie zauważyłeś mój prostest? Proszę mi go pokazać.

                      > To co piszesz na kilometr jedzie kołtuństwem.

                      Bardzo mi się podoba taka Twoja rzeczowa argumentacja. :-)
                      A to, co Ty piszesz, na kilometr jedzie bolszewizmem. Co Ty na to?

                      > Goła dupa jest dla ciebie niżej niż fotel radnej

                      I tu Cię mam. Tak wyłazi Twój brak doświadczenia w forumowych dyskusjach
                      na "Feminizmie"... A gdzie ja napisałem, że "goła dupa jest dla mnie niżej niż
                      fotel radnej?" Znajdź odpowiedni fragment mojego postu, albo odszczekaj. :-)

                      > i dlategoczujesz dysonans.

                      O proszę, jesteś nie tylko ekspertem od tego, co myślę, ale także lepiej ode
                      mnie samego znasz moje uczucia... ;-)


                      > Feministki to rozumieją lepiej niż ty sam i dlatego wkurza je
                      > kiedy je redukujesz do gołej dupy-bo rozumieją, że goła dupa to dla ciebie
                      > niższa sfera życia i w tej niższej sferze próbujesz kobiety zamykać tym
                      > pozornie
                      > uprzejmym komplementowaniem ich urody. I to im się nie podoba w twoich
                      > komplementach a nie samo wskazanie na urodę jako taką.

                      Proszę mi wskazać feministkę, którą zredukowałem do gołej dupy, albo
                      odszczekać...

                      Pozdrawiam -
                      • stradivariusz Re: goła dupa a prestiż radnej 23.02.04, 17:28
                        zly_wilk napisał:

                        > A gdzie zauważyłeś mój prostest? Proszę mi go pokazać.

                        protest jest między wierszami, bo jak rozumiem ty nie akceptujesz radnej która
                        się rozbiera w Playboyu. Chyba, że źle cię zrozumiałem i akceptujesz radną która
                        się rozbiera w Playboyu.

                        > > To co piszesz na kilometr jedzie kołtuństwem.

                        > Bardzo mi się podoba taka Twoja rzeczowa argumentacja. :-)
                        > A to, co Ty piszesz, na kilometr jedzie bolszewizmem. Co Ty na to?

                        masz sporo racji. To co ja piszę tobie "jedzie bolszewizmem" ponieważ moje
                        poglądy na rolę państwa w gospodarce są raczej dalekie od liberalno
                        ekonomicznych. Nie jestem pewien czy można mnie nazwać komunistą ale na pewno
                        dla ciebie będę wyglądał tak czerwono jak ty dla mnie kołtuńsko.

                        > > Goła dupa jest dla ciebie niżej niż fotel radnej

                        > I tu Cię mam. Tak wyłazi Twój brak doświadczenia w forumowych dyskusjach
                        > na "Feminizmie"... A gdzie ja napisałem, że "goła dupa jest dla mnie niżej niż
                        > fotel radnej?" Znajdź odpowiedni fragment mojego postu, albo odszczekaj. :-)

                        nie musisz czegoś pisać wprost zeby dało się to odczytać między wierszami.
                        Zresztą można cie zawsze wprost spytać i się okaże. Czy twoim zdaniem
                        rozbieranie sie w Playboyu jest do pogodzenia z funkcją radnej czy nie?
                        Akcpetujesz taką radną?

                        > > Feministki to rozumieją lepiej niż ty sam i dlatego wkurza je
                        > > kiedy je redukujesz do gołej dupy-bo rozumieją, że goła dupa to dla ciebie
                        > > niższa sfera życia i w tej niższej sferze próbujesz kobiety zamykać tym
                        > > pozornie
                        > > uprzejmym komplementowaniem ich urody. I to im się nie podoba w twoich
                        > > komplementach a nie samo wskazanie na urodę jako taką.

                        > Proszę mi wskazać feministkę, którą zredukowałem do gołej dupy, albo
                        > odszczekać...

                        nie miałem na myśli realnych interpersonalnych sytuacji między feministką i tobą
                        osobiście. W języku polskim często używa się takich sformułowań jak np. "kiedy
                        skaczesz na dechę do basenu skóra boli jak cholera" i nie kryje się w nich
                        sugestia, że to ty osobiście do którego ja bym pisał te słowa do tego basenu
                        skoczyłeś.

                        Chodzi o mechanizm o którym sam zacząłeś mówić-że feministki gniewają się za
                        komplementy. Ja ten mechanizm ci po prostu wyjaśniłem i nawet będę tak
                        sympatyczny że raz jeszcze powtórzę.

                        Komplementowanie kobiety za urodę jest miłe, ale jest też formą podkreślenia że
                        to właśnie urody głównie od niej oczekujemy (znów "my" ale plis nie pytaj czy ty
                        i ja razem, mam nadzieję że zrozumiesz). Czyli w pewien subtelny sposób więzimy
                        ją tym komplementem w normie społecznej czyniącej z niej raczej ozdobę niż osobę.

                        Ja twoje wypowiedzi odczytałem następująco:

                        a. wbrew bredniom feministek kobiety nie nadają się do polityki bo nie są niczym
                        więcej niż kawałkiem dupy

                        b. feministki próbują temu zaprzeczyć gniewając się kiedy wskaże się na gołą dupę

                        c. oto mamy przykład radnej która pokazała gołą dupę czyli...

                        d. wyszło szydło z worka. Kobiety nie są niczym więcej niż kawałkiem dupy i
                        żadne tam z nich radne czy prezydentki. A kto nie wierzy może sobie otworzyć
                        Playboya i sam sprawdzić. Niby radna a proszę Z GOŁĄ DUPĄ SIĘ POKAZUJE.

                        Tak odebrałem logikę twojej wypowiedzi, na kilometr mi ona jedzie kołtuństwem i
                        tyle. Jeśli masz jakieś konkretne komentarze albo wyjaśnienia to zapraszam.

                        Strad
                        ---------------------
                        Karaoke to moje życie
                        • zly_wilk moja magiczna władza nad feministkami... 23.02.04, 21:53
                          stradivariusz napisał:

                          > Zresztą można cie zawsze wprost spytać i się okaże. Czy twoim zdaniem
                          > rozbieranie sie w Playboyu jest do pogodzenia z funkcją radnej czy nie?
                          > Akcpetujesz taką radną?

                          Popieram pełne zbliżenie władzy z ludem. Myślę, że radna mogłaby jeszcze
                          bardziej zadbać o potrzeby wyborców i pójść krok dalej - w ramach kampanii
                          wyborczej uprawiać seks z wyborcami. ;-)

                          > Feministki to rozumieją lepiej niż ty sam i dlatego wkurza je
                          > kiedy je redukujesz do gołej dupy-bo rozumieją, że goła dupa to dla c
                          > iebie niższa sfera życia

                          Nie wiem, czemu feministki miałyby się tak przejmować moim poglądem na rolę
                          gołej dupy we wszechświecie. Jeśli chcą, mogą przecież uczynić z gołej dupy
                          sacrum i dorobić do tego całą filozofię - tak jak to robią z miesiączką. Co ich
                          obchodzą poglądy jakiegoś kołtuna? To taki jestem dla nich ważny?


                          > i w tej niższej sferze próbujesz kobiety zamykać tym
                          > pozornie uprzejmym komplementowaniem ich urody. I to im się nie podoba w twoic
                          > h komplementach a nie samo wskazanie na urodę jako taką.

                          Więc aż tak wielka jest moja władza nad feministkami? Moje słowa mają aż taką
                          magiczną moc, że mogę samymi słowami zamknąć feministki w sferze gołej dupy?
                          Zaiste, jestem wszechmocny... ;-)

                          > Czyli w pewien subtelny sposób więzimy
                          > ją tym komplementem w normie społecznej czyniącej z niej raczej ozdobę niż
                          > osobę.

                          Ach, jak mi się to podoba... :-)
                          Nie wiedziałem, że mam taką moc!
                          Mogę kogoś uwięzić w normie społecznej, za pomocą pozornie niewinnego
                          komplementu!!!
                          Tak, chcę kogoś uwięzić! Chcę na próbę uczynić z jakiejś feministki ozdobę, a
                          ie osobę!
                          Czy to magiczne zaklęcie działa także na brzydkie feministki? Chcę zrobić
                          ozdobę z Kingi Dunin - ona jest taka brzydka i głupia, niechże więc stanie się
                          chociaż ładną ozdobą...
                          Czy moje zaklęcia zadziałają również na mężczyzn? Co mam wypowiedzieć, gdy
                          zechcę uwięzić w normie społecznej jakiegoś mężczyznę i popatrzeć, jak się
                          biedak szamoce?

                          Pozdrawiam -
                          • stradivariusz Re: moja magiczna władza nad feministkami... 24.02.04, 12:40
                            zly_wilk napisał:

                            > > Feministki to rozumieją lepiej niż ty sam i dlatego wkurza je
                            > > kiedy je redukujesz do gołej dupy-bo rozumieją, że goła dupa to dla c
                            > > iebie niższa sfera życia

                            > Nie wiem, czemu feministki miałyby się tak przejmować moim poglądem na rolę
                            > gołej dupy we wszechświecie.

                            takich jak ty jest wielu i są dość uciążliwi.

                            > Jeśli chcą, mogą przecież uczynić z gołej dupy
                            > sacrum i dorobić do tego całą filozofię - tak jak to robią z miesiączką. Co
                            > ich obchodzą poglądy jakiegoś kołtuna? To taki jestem dla nich ważny?

                            nie jesteś szczególnie ważny, ale skoro coś piszesz albo mówisz to się tobie
                            odpowiada. Chyba, że wolisz by cię uznano za całkiem nieważnego to się tobie
                            odpowiadać nie będzie.

                            > > i w tej niższej sferze próbujesz kobiety zamykać tym
                            > > pozornie uprzejmym komplementowaniem ich urody. I to im się nie podoba w t
                            > woic
                            > > h komplementach a nie samo wskazanie na urodę jako taką.

                            > Więc aż tak wielka jest moja władza nad feministkami? Moje słowa mają aż taką
                            > magiczną moc, że mogę samymi słowami zamknąć feministki w sferze gołej dupy?
                            > Zaiste, jestem wszechmocny... ;-)

                            gdyby twoje podejście podzielone zostało przez kobiety których ono dotyczy
                            faktycznie byłbyś wszechmocny. Ponieważ one jednak tego podejścia nie podzielają
                            i dają temu wyraz twoja wszechmoc ogranicza się do internetowej błazenady.

                            > Tak, chcę kogoś uwięzić! Chcę na próbę uczynić z jakiejś feministki ozdobę, a
                            > ie osobę!
                            > Czy to magiczne zaklęcie działa także na brzydkie feministki? Chcę zrobić
                            > ozdobę z Kingi Dunin - ona jest taka brzydka i głupia, niechże więc stanie się
                            > chociaż ładną ozdobą...

                            o, widzisz? Tak właśnie to działa. Odkryłeś, że Kinga Dunin jest brzydka.
                            Przywołałeś społeczną normę na mocy której podstawową rolą kobiety jest bycie
                            ozdobą i kobieta która tej roli nie spełnia jest bezwartościowa. Wskazałeś na
                            Kingę Dunin i powiedziałeś "ta kobieta nie spełnia podstawowej roli kobiecej-nie
                            jest ozdobą, a więc jest bezwartościowa".
                            W ten sposób nie tylko zredukowałeś Kingę Dunin do gołej dupy, ale jeszcze
                            wskazałeś, że jest to goła dupa w kiepskim wydaniu. Mniej więcej na takiej samej
                            zasadzie jak byś nagle narzucił wszystkim w Polsce obowiązek zostania
                            bilardzistami i następnie wyceniał ich wartość jako ludzi po umiejętności nomen
                            omen wbijania kuleczek do dziureczek.
                            No i teraz w zależności od tego na ile Kinga Dunin podświadomie podziela twoją
                            normę byłby to dla niej cios bolesny lub nie. Jeśli w głębi duszy normę tę
                            podziela odkryłbyś jej slaby punkt i zyskał nad nią władzę. Jeśli ma tę normę
                            gdzieś ośmieszyłbyś tylko sam siebie.
                            Dlatego właśnie feministki mają dylemat czy dbać o wygląd zewnętrzny. Z jednej
                            strony to jest przyjemne dla każdego ładnie wyglądać, z drugiej jednak
                            rozumieją, że biorąc się za taki temat oddają ci kawalek władzy nad sobą.

                            > Czy moje zaklęcia zadziałają również na mężczyzn? Co mam wypowiedzieć, gdy
                            > zechcę uwięzić w normie społecznej jakiegoś mężczyznę i popatrzeć, jak się
                            > biedak szamoce?

                            ta. Na nas też działają analogiczne normy, tyle, że odmienne treściowo.
                            Jeśli chcesz uwięzić kobietę atakujesz jej kulturowo zdefiniowaną kobiecosć
                            mówiąc "nie jesteś godna pożądania seksualnego". Jeśli chcesz uwięzić mężczyznę
                            musisz zaatakować jego kulturowo rozumianą męskość.
                            Możesz na przykład zapytać "czym jeździsz?" jeśli wiesz, że nie najlepiej mu się
                            wiedzie. Możesz też zasugerować, że jest homoseksualistą albo że jest "miękki
                            jak baba".
                            Kobieta może uwięzić mężczyznę w sposób tak skuteczny jak ty atakując ją za
                            brzydotę przez wskazanie na jego seksualą niesprawność. Na przyklad sugerując,
                            że jest impotentem i jego niechęć do kobiet (wszak feministki to kobiety) wynika
                            właśnie ze skrywanej impotencji. Może wreszcie kobieta wskazać tak ogólnie, że
                            nie jest mężczyzna "prawdziwym mężczyzną". W ten sposób robi coś podobnego jak
                            ty z Kingą Dunin. No i pewnie ona w któryś z tych sposobów by się broniła.

                            Strad
                            ---------------------
                            Karaoke to moje życie
                            • Gość: Zły Wilk Re: moja magiczna władza nad feministkami... IP: *.virnet.pl 24.02.04, 23:25
                              stradivariusz napisał:

                              > gdyby twoje podejście podzielone zostało przez kobiety których ono dotyczy
                              > faktycznie byłbyś wszechmocny. Ponieważ one jednak tego podejścia nie
                              > podzielają...

                              Więc jak to własciwie jest z moją magiczną władzą nad feministkami? Zamykam
                              feministki w normie kulturowej czy nie zamykam? Zdecyduj się wreszcie!


                              > i dają temu wyraz twoja wszechmoc ogranicza się do internetowej błazenady.

                              Aha. A więc wtedy, kiedy pisałeś o tym "zamykaniu w normie kulturowej",
                              napisało Ci się bzdurę? Dziękuję, to właśnie chciałem dowieść...
                              Na przyszłość staranniej rozważaj, co piszesz na forum, bo uwielbiam wytykać
                              bzdury osobom, które mają kłopoty z logiką, a czuję, że Ty mi nieraz jeszcze
                              dostarczysz tej rozrywki...
                              ;-)

                              > o, widzisz? Tak właśnie to działa. Odkryłeś, że Kinga Dunin jest brzydka.
                              > Przywołałeś społeczną normę na mocy której podstawową rolą kobiety jest bycie
                              > ozdobą i kobieta która tej roli nie spełnia jest bezwartościowa. Wskazałeś na
                              > Kingę Dunin i powiedziałeś "ta kobieta nie spełnia podstawowej roli kobiecej-
                              ni
                              > e
                              > jest ozdobą, a więc jest bezwartościowa".
                              > W ten sposób nie tylko zredukowałeś Kingę Dunin do gołej dupy, ale jeszcze
                              > wskazałeś, że jest to goła dupa w kiepskim wydaniu.

                              I znowu mamy sprzeczność, tym razem z pierwszą częścią Twojego postu. Dopiero
                              co napisałeś, że mogę sobie tutaj jedynie błaznować, chwilę później znów
                              przypisujesz mi magiczną moc... Znów twierdzisz, że potrafię zredukować Kingę
                              Dunin do gołej dupy i jeszcze wykazać, że jest to goła dupa w kiepskim
                              wydaniu... Jesteś zmienny, jak nie przymierzając - baba.

                              Więc jak to właściwie jest, bo zaczynam się gubić... Zawsze marzyłem o tym, by
                              kiedyś zredukować Kingę Dunin do gołej dupy. Wolałbym wprawdzie ładną, ale może
                              być ostatecznie kiepska... Powiedz mi, powiedz, proszę - udało mi się? ;-)

                              > Mniej więcej na takiej samej
                              > zasadzie jak byś nagle narzucił wszystkim w Polsce obowiązek zostania
                              > bilardzistami

                              O, taka władza nad ludźmi też by mi odpowiadała... Czy naprawdę mogę, poprzez
                              napisanie na forum odpowiedniego zaklęcia, nardzuć wszystkim ludziom w Polsce
                              obowiązek zostania bilardzistami? Powiedz mi koniecznie, jak brzmi to magiczne
                              zaklęcie??? ;-)

                              > No i teraz w zależności od tego na ile Kinga Dunin podświadomie podziela twoją
                              > normę byłby to dla niej cios bolesny lub nie. Jeśli w głębi duszy normę tę
                              > podziela odkryłbyś jej slaby punkt i zyskał nad nią władzę. Jeśli ma tę normę
                              > gdzieś ośmieszyłbyś tylko sam siebie.

                              A Ty, z jakiś przyczyn, nie chcesz, bym "redukował Kingę Dunin do gołej
                              dupy"... Czyżby z troski o mnie, bym się nie ośmieszył?
                              Raczej nie dlatego...
                              A może...?
                              Nie, to niemożliwe...
                              Czyżbyś zakładał, że Kinga Dunin w głębi duszy sama podziela pogląd, który
                              głośno zwalcza - że jej rolą jako kobiety jest bycie ozdobą? I że niespełniając
                              się w tej roli, czuje się bezwartościowa?

                              A teraz zupełnie poważnie.
                              Dziękuję Ci za ten post, bo niechcący pokazałeś, gdzie leży istota problemu.
                              Istota problemu nie leży w tym, co ja uważam, lecz w tym, co same feministki
                              uważają w głębi swej duszy. Kiedy próbują mnie zakrzyczeć, to tak naprawdę chcą
                              zakrzyczeć własne wątpliwości, własne, podświadome, głęboko zakorzenione,
                              wyrastające z biologii przekonanie, że ich wartość jako kobiety zależy od
                              atrakcyjności seksualnej. I żadne feministyczne zaklęcia tego nie zmienią...

                              > Dlatego właśnie feministki mają dylemat czy dbać o wygląd zewnętrzny. Z jednej
                              > strony to jest przyjemne dla każdego ładnie wyglądać, z drugiej jednak
                              > rozumieją, że biorąc się za taki temat oddają ci kawalek władzy nad sobą.

                              Tak? Tu mnie zaskoczyłeś... Bo widzisz, normalne kobiety, w odróznieniu od
                              feministek, za pomocą swojej atrakcyjności właśnie zyskują władzę nad
                              mężczyznami, którym się podobają...

                              > Jeśli chcesz uwięzić kobietę atakujesz jej kulturowo zdefiniowaną kobiecosć
                              > mówiąc "nie jesteś godna pożądania seksualnego".

                              To nie jest bynajmniej "kulturowa" definicja kobiecości, lecz biologiczna.
                              Kultura nie ma tu nic do rzeczy. Nie można być "atrakcyjną kobietą", będąc
                              zarazem nieatrakcyjną seksualnie - atrakcyjność kobiety wynika z jej
                              umiejętności wzbudzania pożądania.

                              > Jeśli chcesz uwięzić mężczyznę
                              > musisz zaatakować jego kulturowo rozumianą męskość.
                              > Możesz na przykład zapytać "czym jeździsz?"

                              Postanowiłem sprawdzić to najpierw na Tobie... Czym jeździsz?

                              Czy już dało mi się Ciebie uwięzić?

                              Pozdrawiam -
                              • stradivariusz Re: moja magiczna władza nad feministkami... 25.02.04, 00:49
                                Gość portalu: Zły Wilk napisał(a):

                                > > gdyby twoje podejście podzielone zostało przez kobiety których ono dotyczy
                                > > faktycznie byłbyś wszechmocny. Ponieważ one jednak tego podejścia nie
                                > > podzielają...

                                > Więc jak to własciwie jest z moją magiczną władzą nad feministkami? Zamykam
                                > feministki w normie kulturowej czy nie zamykam? Zdecyduj się wreszcie!

                                to zależy od konkretnej feministki. Jedne zamykasz, inne nie. Musisz spytać.
                                Pytaj za każdym razem, może zaczniesz załapywać zasadę.

                                > > i dają temu wyraz twoja wszechmoc ogranicza się do internetowej błazenady.

                                > Aha. A więc wtedy, kiedy pisałeś o tym "zamykaniu w normie kulturowej",
                                > napisało Ci się bzdurę? Dziękuję, to właśnie chciałem dowieść...

                                na grupie dyskusyjnej to normalne. Wiele osób wchodzi w takie miejsca dla
                                czerpania przyjemności z dowiedzenia innym, że napisali bzdurę. Wtedy rośnie ego
                                i można jakoś przetrwać kolejny dzień z upierdliwym szefem w pracy.

                                Wracając do tematu - ty i tobie podobni ludzie tworzycie w powietrzu pewną taką
                                specyficzną jakby pajęczynę z własnego ślinienia się. Niektóre co słabsze muszki
                                tkwią w tej pajęczynie bardzo mocno, inne rwą nitki bez kłopotów, a te średnie
                                zależnie od tego jaki akurat mają dzień. Aktywność ślinianek takich insektów
                                jest, przyznam, zaiste imponująca.

                                Tu robisz internetową błazenadę wytykając radnej goły tyłek w Playboyu, gdzie
                                indziej pokażesz pogardę dla brzydkiej dziewczyny, innym jeszcze razem będziesz
                                gapił się na biust wykładowczyni, z kolegą o podobnie skonstruowanych
                                śliniankach opowiecie dowcip o zasłanianiu gazetą przy dymanku...I tak wspólnym
                                wysiłkiem tworzycie świat w którym naprawdę trzeba bardzo uważać, żeby nie
                                zwariować. Księżniczki są tu piękne a książeta dzielni. Język jest bardzo blisko
                                ślinianek. Jak nie możesz wyprodukować nitki, to po prostu plujesz. A nuż coś
                                się rozciągnie...kto wie? Uważaj tylko, byś się kiedyś sam nie zaplątał.

                                > Na przyszłość staranniej rozważaj, co piszesz na forum, bo uwielbiam wytykać
                                > bzdury osobom, które mają kłopoty z logiką, a czuję, że Ty mi nieraz jeszcze
                                > dostarczysz tej rozrywki...
                                > ;-)

                                ależ nie krępuj się. Ja uwielbiam rozmawiać z zakompleksionymi frajerami którzy
                                podreperowują swoje ego szpanerskim nickiem i łapaniem za słówka. Będziemy sie
                                też przerzucać wyzwiskami? Kręci cię taka zabawa?

                                > I znowu mamy sprzeczność, tym razem z pierwszą częścią Twojego postu. Dopiero
                                > co napisałeś, że mogę sobie tutaj jedynie błaznować, chwilę później znów
                                > przypisujesz mi magiczną moc... Znów twierdzisz, że potrafię zredukować Kingę
                                > Dunin do gołej dupy i jeszcze wykazać, że jest to goła dupa w kiepskim
                                > wydaniu... Jesteś zmienny, jak nie przymierzając - baba.

                                są sprzeczności w moich postach, bo świat jest pełen sprzeczności. I jestem
                                zmienny jak baba, bo świat jest zmienny jak baba. Wyobraź sobie świat jako
                                mężczyznę...da się? Jako kobietę łatwiej, właśnie ze względu na mnóstwo
                                niekonsekwencji i niespodzianek. Lubisz niespodzianki?

                                > Więc jak to właściwie jest, bo zaczynam się gubić...

                                no widzisz? Zaplątałeś się. Mniej śliny wydzielaj, będziesz miał łatwiej.

                                > Zawsze marzyłem o tym, by
                                > kiedyś zredukować Kingę Dunin do gołej dupy. Wolałbym wprawdzie ładną, ale
                                > może być ostatecznie kiepska... Powiedz mi, powiedz, proszę - udało mi się?
                                > ;-)

                                piszesz jakbyś już był na łożu śmierci. Pomyśl-leżysz na łóżku, już umierasz,
                                wokół ciebie piękne córki u boków postawnych młodzieńców z dużym szmalcem,
                                postawni synowie z dużym szmalcem z pięknymi żonami, wszyscy czekają na
                                testament roniąc krople szybkoschnącej śliny w chusteczki a ty trzymasz za rękę
                                najbardziej zaufanego człowieka jaki ci pozostał i pytasz go: ta Kinga
                                Dunin...udało się? Czy wreszcie zrozumiała jak bardzo jest brzydka czy ciągle
                                nam bruździ? Diabli wiedzą czym to się może skończyć stary.

                                > > Mniej więcej na takiej samej
                                > > zasadzie jak byś nagle narzucił wszystkim w Polsce obowiązek zostania
                                > > bilardzistami

                                > O, taka władza nad ludźmi też by mi odpowiadała... Czy naprawdę mogę, poprzez
                                > napisanie na forum odpowiedniego zaklęcia, nardzuć wszystkim ludziom w Polsce
                                > obowiązek zostania bilardzistami? Powiedz mi koniecznie, jak brzmi to magiczne
                                > zaklęcie??? ;-)

                                musisz uwierzyć, nie próbować. Jeśli będziesz naprawdę mocno wierzył, że oni
                                mają taki obowiązek i uda ci się przekonać do tego jedną osobę a ta jeszcze
                                jedną osobę odkrycie formuły magicznego zaklęcia będzie już niedaleko.

                                > > No i teraz w zależności od tego na ile Kinga Dunin podświadomie podziela t
                                > woją
                                > > normę byłby to dla niej cios bolesny lub nie. Jeśli w głębi duszy normę tę
                                > > podziela odkryłbyś jej slaby punkt i zyskał nad nią władzę. Jeśli ma tę no
                                > rmę
                                > > gdzieś ośmieszyłbyś tylko sam siebie.

                                > A Ty, z jakiś przyczyn, nie chcesz, bym "redukował Kingę Dunin do gołej
                                > dupy"... Czyżby z troski o mnie, bym się nie ośmieszył?

                                to długa historia i smutna. Opowiem ci. Byłem kiedyś na obozie wędrownym w
                                górach i była tam pewna bardzo brzydka dziewczyna. Nie wiem czy była fajna, albo
                                wartościowa albo cokolwiek. Diabli wiedzą. W każdym razie była strasznie brzydka
                                i towarzystwo dawało jej za to nieźle w kość. Pewnej nocy ona miała tego dosyć i
                                wyszła z budynku prosto w noc. Rano nie wróciła. Goprowcy znaleźli ją po paru
                                dniach martwą. Od tej pory zawsze jak widzę konkursy piękności i te wyszczerzone
                                królowe przypomina mi się jej brzydka twarz. Była strasznie brzydka. Zupełnie
                                bezwartościowa w świecie omotanym przez szybko schnący ślinotok.

                                > Raczej nie dlatego...
                                > A może...?
                                > Nie, to niemożliwe...
                                > Czyżbyś zakładał, że Kinga Dunin w głębi duszy sama podziela pogląd, który
                                > głośno zwalcza - że jej rolą jako kobiety jest bycie ozdobą? I że
                                niespełniając się w tej roli, czuje się bezwartościowa?

                                to wcale nie jest wykluczone. Musiałbyś ją spytać o to. Napisz do niej. Na
                                przykład tak "droga pani, zawsze marzyłem o zredukowaniu pani do gołej dupy. Czy
                                podziela pani mój sposób widzenia pani osoby? Czy w związku z tym że jest pani
                                dla mnie nieatrakcyjna seksualnie czuje się pani bezwartosciowa? Z
                                niecierpliwością oczekuję na odpowiedź. Załączam pozdrowienia..."
                                Coś w tym stylu.

                                > A teraz zupełnie poważnie.
                                > Dziękuję Ci za ten post, bo niechcący pokazałeś, gdzie leży istota problemu.
                                > Istota problemu nie leży w tym, co ja uważam, lecz w tym, co same feministki
                                > uważają w głębi swej duszy. Kiedy próbują mnie zakrzyczeć, to tak naprawdę
                                > chcą zakrzyczeć własne wątpliwości, własne, podświadome, głęboko zakorzenione,
                                > wyrastające z biologii przekonanie, że ich wartość jako kobiety zależy od
                                > atrakcyjności seksualnej. I żadne feministyczne zaklęcia tego nie zmienią...

                                a może to ty próbujesz zakrzyczeć własne wątpliwości? Czy twoja wartość jako
                                mężczyzny zależy od twojej atrakcyjności seksualnej? Czy istnieje wartość osoby
                                niezależna od płci i od seksu? Czy zły wilk z bajki o czerwonym kapturku jest
                                seksowny?

                                > > Dlatego właśnie feministki mają dylemat czy dbać o wygląd zewnętrzny. Z je
                                > dnej
                                > > strony to jest przyjemne dla każdego ładnie wyglądać, z drugiej jednak
                                > > rozumieją, że biorąc się za taki temat oddają ci kawalek władzy nad sobą.

                                > Tak? Tu mnie zaskoczyłeś... Bo widzisz, normalne kobiety, w odróznieniu od
                                > feministek, za pomocą swojej atrakcyjności właśnie zyskują władzę nad
                                > mężczyznami, którym się podobają...

                                normalne kobiety są atrakcyjne dla mężczyzn przez jakieś 10 do 20 lat życia. Jak
                                chcesz wiedzieć co jest później to spytaj mamy. Może ci to przystępnie wyjaśni.

                                cdn.
                                • stradivariusz Re: moja magiczna władza nad feministkami... 25.02.04, 00:51
                                  cd.

                                  zły wilk pisze:

                                  > To nie jest bynajmniej "kulturowa" definicja kobiecości, lecz biologiczna.
                                  > Kultura nie ma tu nic do rzeczy. Nie można być "atrakcyjną kobietą", będąc
                                  > zarazem nieatrakcyjną seksualnie - atrakcyjność kobiety wynika z jej
                                  > umiejętności wzbudzania pożądania.

                                  atrakcyjność seksualna jak najbardziej zależy od urody. Ale człowiek to nie
                                  tylko atrakcyjność seksualna. To co ty próbujesz robić to redukowanie osoby do
                                  kwestii atrakcyjności seksualnej. Rozumiesz o co chodzi?

                                  > > Jeśli chcesz uwięzić mężczyznę
                                  > > musisz zaatakować jego kulturowo rozumianą męskość.
                                  > > Możesz na przykład zapytać "czym jeździsz?"

                                  > Postanowiłem sprawdzić to najpierw na Tobie... Czym jeździsz?

                                  a co? Chcesz mi zrobić laskę w samochodzie?

                                  > Czy już dało mi się Ciebie uwięzić?

                                  jeszcze będziesz musiał poćwiczyć.

                                  Strad
                                  ---------------------
                                  Karaoke to moje życie
                                • zly_wilk Re: moja magiczna władza nad feministkami... 25.02.04, 23:03
                                  stradivariusz napisał:

                                  > Bedziemy sie
                                  > też przerzucać wyzwiskami? Kręci cię taka zabawa?

                                  Taką zabawę zostawię Tobie. W tej dziedzinie - obrzucania wyzwiskami i
                                  wulgaryzmami - bez żalu oddam Ci pierwszą pozycję. ;-)

                                  > są sprzeczności w moich postach, bo świat jest pełen sprzeczności.

                                  Bzdura. W świecie nie ma sprzeczności, natomiast sprzeczności bywają w
                                  poglądach na świat. Twój światopogląd jest tego najlepszym przykładem.

                                  > to długa historia i smutna. Opowiem ci. Byłem kiedyś na obozie wędrownym w
                                  > górach i była tam pewna bardzo brzydka dziewczyna. Nie wiem czy była fajna,
                                  > albo
                                  > wartościowa albo cokolwiek. Diabli wiedzą. W każdym razie była strasznie
                                  brzydka
                                  > i towarzystwo dawało jej za to nieźle w kość. Pewnej nocy ona miała tego
                                  dosyć
                                  > i
                                  > wyszła z budynku prosto w noc. Rano nie wróciła. Goprowcy znaleźli ją po paru
                                  > dniach martwą. Od tej pory zawsze jak widzę konkursy piękności i te
                                  > wyszczerzone
                                  > królowe przypomina mi się jej brzydka twarz. Była strasznie brzydka. Zupełnie
                                  > bezwartościowa w świecie omotanym przez szybko schnący ślinotok.

                                  Rozumiem, że to straszne wydarzenie na zawsze zdeformowało Ci perspektywę... Od
                                  tego czasu przypisujesz słowom mogiczną moc - moc zabijania nieszczęsnych,
                                  brzydkich dziewcząt. Może powinieneś pomyśleć o wizycie u specjalisty?

                                  > a może to ty próbujesz zakrzyczeć własne wątpliwości?

                                  Róznica polega na tym, że gdy ja mam jakieś wątpliwości co do siebie, to nie
                                  obwiniam za to całego społeczeństwa.

                                  Pozdrawiam -
                                  • stradivariusz Re: moja magiczna władza nad feministkami... 26.02.04, 10:35
                                    zly_wilk napisał:

                                    > > Bedziemy sie
                                    > > też przerzucać wyzwiskami? Kręci cię taka zabawa?

                                    > Taką zabawę zostawię Tobie. W tej dziedzinie - obrzucania wyzwiskami i
                                    > wulgaryzmami - bez żalu oddam Ci pierwszą pozycję. ;-)

                                    no widzisz? Nie taki z ciebie zły wilk jak się malujesz.

                                    > > są sprzeczności w moich postach, bo świat jest pełen sprzeczności.

                                    > Bzdura. W świecie nie ma sprzeczności, natomiast sprzeczności bywają w
                                    > poglądach na świat. Twój światopogląd jest tego najlepszym przykładem.

                                    ależ w świecie jest całe mnóstwo sprzeczności. Na przykład tobie się zdaje, żeś
                                    mi wykazał sprzeczność a ja widzę że tylko łapałeś za słówka. A jesteśmy wystaw
                                    sobie na tym samym forum. Sprzeczności jest cała masa.

                                    > > to długa historia i smutna.(...)

                                    > Rozumiem, że to straszne wydarzenie na zawsze zdeformowało Ci perspektywę...

                                    raczej otworzyło oczy

                                    > Od tego czasu przypisujesz słowom mogiczną moc - moc zabijania nieszczęsnych,
                                    > brzydkich dziewcząt.

                                    istotnie. I nie tylko brzydkich dziewcząt. Słowa mają także magiczną moc
                                    zabijania naszej wrażliwości na "nieszczęsne brzydkie dziewczęta" i wiele innych
                                    rzeczy. Język jest bardzo blisko ślinianek.

                                    > Może powinieneś pomyśleć o wizycie u specjalisty?

                                    tak to się załatwia w świecie pozbawionym sprzeczności? U nas jest troszkę inaczej.

                                    > > a może to ty próbujesz zakrzyczeć własne wątpliwości?

                                    > Róznica polega na tym, że gdy ja mam jakieś wątpliwości co do siebie, to nie
                                    > obwiniam za to całego społeczeństwa.

                                    poczułeś się winny? Słusznie. Jest jednak nadzieja. Po prostu następnym razem
                                    jak będziesz rozmawiał z kobietą spróbuj jej wysłuchać zanim wycenisz jej gołą
                                    dupę. To naprawdę nie jest taki wielki wysiłek.

                                    Strad
                                    ---------------------
                                    Karaoke to moje życie
                                    • zly_wilk logika i apele o wrażliwość... 26.02.04, 20:23
                                      stradivariusz napisał:

                                      > no widzisz? Nie taki z ciebie zły wilk jak się malujesz.

                                      Tobie natomiast jeszcze daleko do kultury, jaką sugerowałby Twój nick...

                                      > > Bzdura. W świecie nie ma sprzeczności, natomiast sprzeczności bywają w
                                      > > poglądach na świat. Twój światopogląd jest tego najlepszym przykładem.
                                      >
                                      > ależ w świecie jest całe mnóstwo sprzeczności. Na przykład tobie się zdaje,
                                      żeś
                                      > mi wykazał sprzeczność a ja widzę że tylko łapałeś za słówka. A jesteśmy
                                      wystaw
                                      > sobie na tym samym forum. Sprzeczności jest cała masa.

                                      Ładny przykład, ale na poparcie mojej tezy, nie Twojej... :-)
                                      Nawet się nie zastanowiłeś dobrze, jaki by tu przykład podać, biedaku...
                                      A ostrzegałem Cię, że powinieneś dłużej myśleć nad tym, co piszesz...

                                      To, że róznnimy się w poglądach, jak zauważyłeś, dowodzi, że istnieją
                                      sprzeczności w poglądach na świat, ale nie - w świecie. W świecie nie ma
                                      sprzeczności. Czyżbyś nie uznawał logiki? To by tłumaczyło, skąd w Twoich
                                      postach tyle absurdów...

                                      > I nie tylko brzydkich dziewcząt. Słowa mają także magiczną moc
                                      > zabijania naszej wrażliwości na "nieszczęsne brzydkie dziewczęta" i wiele
                                      > innych rzeczy.

                                      Rozumiem. Skoro wierzysz w magiczną moc słowa, skąd u Ciebie tyle słownej
                                      agresji? Gdybym ja wierzył w tą bzdurę, bardziej liczyłbym się ze słowami...
                                      Ty - nie. Dlaczego?

                                      > Język jest bardzo blisko ślinianek.

                                      Twój język - owszem.
                                      Musisz jeszcze sporo popracować nad swoją "wrażliwością", którą tak podobno
                                      cenisz. Spróbuj zatem zacząć od siebie i np. na początek ograniczyć
                                      wulgaryzmy... Mało wiarygodnie bowiem wyglądają apele o wrażliwość, jeśli
                                      jednocześnie zawierają wyzwiska i są wulgarne.

                                      Pozdrawiam -
                                      • stradivariusz Re: logika i apele o wrażliwość... 27.02.04, 13:42
                                        zly_wilk napisał:

                                        > > no widzisz? Nie taki z ciebie zły wilk jak się malujesz.

                                        > Tobie natomiast jeszcze daleko do kultury, jaką sugerowałby Twój nick...

                                        jezdem zdruzgotany ;-)

                                        > > ależ w świecie jest całe mnóstwo sprzeczności. Na przykład tobie się zdaje
                                        > > żeś mi wykazał sprzeczność a ja widzę że tylko łapałeś za słówka. A jesteśmy
                                        > > wystaw sobie na tym samym forum. Sprzeczności jest cała masa.

                                        > (...)
                                        > To, że róznnimy się w poglądach, jak zauważyłeś, dowodzi, że istnieją
                                        > sprzeczności w poglądach na świat, ale nie - w świecie.
                                        > W świecie nie ma
                                        > sprzeczności.

                                        czyżby twoje poglądy były spoza świata?

                                        > > I nie tylko brzydkich dziewcząt. Słowa mają także magiczną moc
                                        > > zabijania naszej wrażliwości na "nieszczęsne brzydkie dziewczęta" i wiele
                                        > > innych rzeczy.

                                        > Rozumiem. Skoro wierzysz w magiczną moc słowa, skąd u Ciebie tyle słownej
                                        > agresji? Gdybym ja wierzył w tą bzdurę, bardziej liczyłbym się ze słowami...
                                        > Ty - nie. Dlaczego?

                                        agresja, także słowna, może mieć różne formy. Wszystko zależy tak naprawdę od
                                        kontekstu. Czasem możesz na przykład powiedzieć o kimś, że jest sprytny i też
                                        będzie to forma ataku, bo w ten sposób unikasz przyznania, że ten ktoś jest po
                                        prostu inteligentny. To przykład z życia. Tak kiedyś mówiło się o kolorowych.
                                        Nie określano ich jako inteligentnych tylko jako "zmyślnych" lub "zręcznych".
                                        Gdyby w odpowiedzi na takie określenie kolorowy bluznął wulgaryzmami ktoś nie
                                        rozumiejący istoty sprawy uznałby go za szalenie agresywnego. W istocie jednak
                                        nie ma bluzgów dość wulgarnych by zrównoważyć takie sztuczki.

                                        > > Język jest bardzo blisko ślinianek.

                                        > Twój język - owszem.
                                        > Musisz jeszcze sporo popracować nad swoją "wrażliwością", którą tak podobno
                                        > cenisz. Spróbuj zatem zacząć od siebie i np. na początek ograniczyć
                                        > wulgaryzmy... Mało wiarygodnie bowiem wyglądają apele o wrażliwość, jeśli
                                        > jednocześnie zawierają wyzwiska i są wulgarne.

                                        zawsze jeszcze możesz poskarżyć się "pani".

                                        Strad
                                        ---------------------
                                        Karaoke to moje życie
                                        • Gość: jendza snujac domysly...:)) IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 28.02.04, 13:04
                                          mam ochote Wam doniesc,
                                          ze...moim zdaniem...
                                          strad to... kobieta,he,he...

                                          Czesto na forum sledzimy mezczyzn, podajacych
                                          sie za kobiety... przypadki odwrotne -znaczy,
                                          'sledzenia' kobiet w masce meskiej - zdarzaja sie rzadziej...

                                          Ja jednak, im wiecej postow strady czytalam,
                                          tym bardziej jestem przekonana, ze to.... femmina...

                                          He, he...

                                          Nie?

                                          To moze chociaz z Wenus jest?

                                          pozdrawiam:)
                                          j
                                          • Gość: Monika Re: snujac domysly...:)) IP: *.chello.pl 28.02.04, 15:03
                                            A to mnie zaciekawiło. Na czym opierasz twoje przypuszczenia ? Nie tak mnie
                                            interesuje płeć stradivariusa, jak sposób jej (płci) odgadywania. Zawsze może
                                            się przydać.
                                            • Gość: jendza dobre pytanie:)) IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 28.02.04, 16:06
                                              Pojecia nie mam, jak to wyodrebnic oraz wypunktowac...:(
                                              Moge jedynie podjac probe... jakiegos okreslenia zakresow... obserwacji...
                                              Otoz staram sie patrzec na wszystko: typ argumentow, sposob ich wyrazania,
                                              logiczne niespojnosci (co nie znaczy, ze wypowiedzi kobiet sa nielogiczne;
                                              uscislam ponizej)... specyficzny dystans osoby piszacej,
                                              jako strad, do samej strady...
                                              Kiedy na przyklad wykaze sie jej niespojnosci logiczne, to czasem
                                              udaje, ze tego nie widzi, czasem z kolei... poniekad przyznaje
                                              racje, ale sie tym 'nie przejmuje', tylko... 'leci dalej', powtarzajac
                                              'swoje'... Nie znam takiego mezczyzny...
                                              Strad to jakby taka swoista tuba propagandowa...
                                              Jakby ktos wymyslil internaute 'strade', jako mezczyzne, ktory
                                              to mezczyzna bedzie wyglaszal poglady, wlasciwe raczej blizej, niz dalej -
                                              'feministkom'.... A w kazdym razie na pewno takie, ktore wielu kobietom moga
                                              sie podobac...
                                              I zobaczymy, co z tego wyniknie....
                                              Ot, taki kolejny forumowy eksperyment... he, he..

                                              Oczywiscie moge sie mylic, jak zawsze, choc... nie przypuszczam...
                                              • Gość: Monika Re: dobre pytanie:)) IP: *.chello.pl 28.02.04, 16:33
                                                Gość portalu: jendza napisał(a):

                                                > Kiedy na przyklad wykaze sie jej niespojnosci logiczne, to czasem
                                                > udaje, ze tego nie widzi, czasem z kolei... poniekad przyznaje
                                                > racje, ale sie tym 'nie przejmuje', tylko... 'leci dalej', powtarzajac
                                                > 'swoje'... Nie znam takiego mezczyzny...

                                                Ojej, a ja to widze u naszych panów na forum. Ty nie zauważyłaś tego u nikogo ?
                                                • Gość: jendza A moze IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 28.02.04, 16:51
                                                  to wynika z 'kobiecego' fragmentu ich natury?
                                                  He, he...

                                                  Mowiac powazniej (ale tylko ciut:)) - w przypadku strady
                                                  to jest inaczej... Nasi forumowi mezczyzni - jesli
                                                  im sie to czasem przydarzy... - staraja sie wtedy bardzo choc
                                                  pozory zachowac... Mechanizm jest zwykle podobny...
                                                  a u strady jest jakos inaczej... No i ten caloksztalt...
                                                  A moze po prostu strada ma w sobie wiecej Wenus w Wenus?
                                                  • stradivariusz Re: A moze 28.02.04, 21:01
                                                    a. jestem facetem
                                                    b. jestem hetero
                                                    c. żadnych nielogiczności mi tu jeszcze nikt nie wywiódł, a już najmniej bym się
                                                    tego spodziewał po tobie. Bez urazy ale moje teksty to nie twoja liga.

                                                    Jeśli chcesz się przekonać o mojej płci możesz mi podać adres email na który
                                                    prześlę ci stacjonarny numer telefonu w Warszawie. Zadzwonisz i sobie będziemy
                                                    mogli pogadać.


                                                    Strad
                                                    ---------------------
                                                    Karaoke to moje życie
                                                  • Gość: jendza he, he :) IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 28.02.04, 21:15
                                                    czyzby sie strada zdenerwowala????

                                                    Moj adres na forum bardzo latwo znalezc:), czasem sie loguje,
                                                    po prostu...
                                                    Czyzby taka mysl takze nie byla z 'Twojej ligi'?
                                                    Ups, 'twojej' powinno byc...
                                                  • stradivariusz Re: he, he :) 28.02.04, 21:28
                                                    Gość portalu: jendza napisał(a):

                                                    > czyzby sie strada zdenerwowala????

                                                    niby czym? Że mnie podejrzewasz o żeńską płeć, homoseksualizm albo jakąś formę
                                                    androgynii? To nie jest dla mnie obraźliwe, tyle, że nietrafne. Nawet było mi
                                                    miło przeczytać, że moje teksty mogą podobać się kobietom i że jestem
                                                    propagandową tubą. To komplementy.

                                                    Piszę co piszę, bo po prostu stwierdzam fakt. Są na tym forum tak jak na każdym
                                                    zawodnicy pierwszej, drugiej, trzeciej ligi i tacy z okręgówki. Ciebie zaliczam
                                                    mniej więcej do trzeciej a siebie do pierwszej, więc jeśli kiedykolwiek zdarzy
                                                    ci się wytknąć mi błąd to będzie to niezwykły i godny skrzętnego odnotowania
                                                    wypadek. Póki co jeszcze się nie zdarzył.

                                                    > Moj adres na forum bardzo latwo znalezc:), czasem sie loguje,
                                                    > po prostu...
                                                    > Czyzby taka mysl takze nie byla z 'Twojej ligi'?
                                                    > Ups, 'twojej' powinno byc...

                                                    możesz pisać z małej.

                                                    Numer telefonu wyślę ci jutro, bo dziś już wychodzę i nie zdążę przejrzeć forum
                                                    w poszukiwaniu miejsca gdzie się zalogowałaś. A myśl owszem przyszła mi do głowy
                                                    ale jako, że sam nigdy nie przeglądam poczty przychodzącej na
                                                    stradivariusz@gazeta.pl biorę pod uwage, że i ty też możesz preferować inny adres.

                                                    Strad
                                                    ---------------------
                                                    Karaoke to moje życie
                                                  • efcia5 Re: he, he :) 28.02.04, 21:38
                                                    A moim zdaniem wy oboje, ty i jendza nalezycie do pierwszej ligi dyskusyjnej i
                                                    miło się czyta wasze posty :)) Macie tylko kompletnie odmienne poglądy i to w
                                                    kwestii dla jendzy bardzo ważnej, czyli kwestii stosunku do kościoła - a z
                                                    drugiej strony dość podobne temperamenty dyskusyjne, więc jak rozmawiacie to aż
                                                    iskry lecą... Ale czytuje ię was przyjemnie:)
                                                    pozdro ewa
                                                  • Gość: jendza he, he...he... IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 29.02.04, 13:18
                                                    Wprawdzie jestem zawodniczka ligi trzeciej, jak chce strada:),
                                                    ale taka glupia to ja juz nie jestem....:)), o!
                                                    Strada pobiegla po prostu przygotowac sobie legende...
                                                    A jak juz bedzie jeszcze lepiej auto- (czyli samo)-wykreowana,
                                                    bede ja nazywac autostrada...:))
                                                    Prawdziwy mezczyzna WALCZY, od razu sie bierze za UDOWADNIANIE:)),
                                                    a nie... 'wychodzi'... Dostrzegam zatem coraz wiecej Wenus w Wenus..
                                                    Przed oczyma duszy mojej ujrzalam dzis w nocy, jak to mi strada
                                                    demonstruje swoja meskosc - przez telefon...:)).

                                                    A teraz skrzetnie odnotuje to, co a propos 'wytkniecia bledu' wykazalam bez
                                                    trudu wielokrotnie,
                                                    ot chocby tu:
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=10763790&a=10952462


                                                    Swoje stwierdzenie:
                                                    'Kościół katolicki rozpowszechnia w
                                                    krajach trzeciego świata fałszywą tezę jakoby prezerwatywy były źródłem
                                                    zakażenia się wirusem HIV. To są niestety fakty.'
                                                    strada 'uzasadnia'
                                                    prywatna wpowiedzia anonimowego kardynala iz 'wirus moze
                                                    sie przedostac przez prezerwatywe'.
                                                    1) to nie jest zadne uzasadnienie. Innymi slowy - coz ma piernik do wiatraka?
                                                    2) Teze strady moglby uzasadnic odsylacz, konkretny odsylacz - do literatury
                                                    przedmiotu. Jesli na przyklad Kosciol mialby w swoich dokumentach stwierdzenie,
                                                    ze 'prezerwatywy sa zrodlem zarazenia HIV' i dodatkowo byloby potwierdzenie,
                                                    ze te teze rzeczywiscie KOsciol rozpowszechnia w krajach trzeciego swiata. Inny
                                                    wariant, to na przyklad jakas publikacja, raport z Afryki jakiejs organizacji,
                                                    gdzie tego typu stwierdzenie byloby - to po pierwsze, a po drugie - byloby
                                                    WLASCIWIE UDOKUMENTOWANE.

                                                    Bez takiego dokumentu krzyki strady sa jedynie POMOWIENIAMI, klamliwymi
                                                    pomowieniami.

                                                    Hm, zwazywszy na to, co (auto)strada wypisuje w tym watku, przypuszczam,
                                                    ze zaraz mi pewnie wytoczy argument 'wiary'.
                                                    Tylko ze wiara sie nijak ma do logiki...

                                                    Hm, w miedzyczasie musialm porzucic komp na prawie trzy godziny...
                                                    ciekawe, czy w miedzyczasie cos ktos dopisal?
                                                    A moze mam juz numer strady?

                                                    Lece do skrzynki...
                                                  • stradivariusz Re: he, he...he... 01.03.04, 01:14
                                                    Gość portalu: jendza napisał(a):

                                                    > Strada pobiegla po prostu przygotowac sobie legende...

                                                    w sensie poprosić jakiegoś kolesia żeby odebrał telefon? Przecie takie coś
                                                    zajmuje nie więcej jak piętnaście minut. Po co zaraz biegać?
                                                    Poszedłem normalnie na imprezę w sobotę nawalić się jak biały człowiek.

                                                    > A jak juz bedzie jeszcze lepiej auto- (czyli samo)-wykreowana,
                                                    > bede ja nazywac autostrada...:))

                                                    zagubioną? Może być.

                                                    > Prawdziwy mezczyzna WALCZY, od razu sie bierze za UDOWADNIANIE:)),
                                                    > a nie... 'wychodzi'...

                                                    czujesz się zawiedzona brakiem dowodów prawdziwej męskości z mojej strony?

                                                    > Dostrzegam zatem coraz wiecej Wenus w Wenus..

                                                    a ja cukru w cukrze. Już sobie daj spokój bo się pszczoły zlatują.

                                                    > Przed oczyma duszy mojej ujrzalam dzis w nocy, jak to mi strada
                                                    > demonstruje swoja meskosc - przez telefon...:)).

                                                    i jak było?

                                                    Co do naszej dyskusji nt. prezerwatyw: ja strasznie nie lubię nie tylko waty
                                                    cukrowej ale i odgrzewanych kotletów.
                                                    Napisałem prawdę, że kk w krajach 3 świata wciska ciemnotę, jakoby prezerwatywy
                                                    nie tylko były grzechem ale i nie chroniły przed AIDS. Mało tego - wciska
                                                    ciemnotę, jakoby to właśnie stosowanie prezerwatyw było odpowiedzialne za
                                                    rozpowszechnianie się AIDS bo pewnie najlepsze zabezpieczenie dają wypróbowane
                                                    sposoby biskupa Paetza ;-) Ty mi żądałaś jakichś kościelnych dokumentów na to
                                                    diabli jedni wiedzą po co skoro sama potwierdzałaś, że zdaniem kk prezerwatywa
                                                    jest be. To niby w czym mi wykazałaś nieprawdę? Że nie wiem jakim konkretnie
                                                    dokumentem kościół prezerwatyw zabronił? A na co mi taka wiedza, skoro każdy
                                                    człowiek włącznie z tobą wie, że zabrania?
                                                    Pomysł zastąpienia prezerwatyw (które rzekomo mają dziureczki;) szczelnym jak
                                                    celibat amerykanskiego księdza murem afrykańskiej wstrzemięźliwości to czysta
                                                    propaganda śmierci w imię zrodzonej w umyśle szaleńca idei niekopulacji. Co ci
                                                    tu mam udowadniać czego jeszcze nie udowodniłem?

                                                    > Hm, zwazywszy na to, co (auto)strada wypisuje w tym watku, przypuszczam,
                                                    > ze zaraz mi pewnie wytoczy argument 'wiary'.
                                                    > Tylko ze wiara sie nijak ma do logiki...

                                                    i kto to mówi ;-) A swoją drogą to jest przedziwne. Naprawdę sama nie widzisz
                                                    nonsensu swojej argumentacji? Domagasz się przecież z uporem maniaka dowodów na
                                                    coś, co jednocześnie sama potwierdzasz. I jeszcze mi wmawiasz, że ja ci nie mogę
                                                    tych dowodów dostarczyć a ty mi coś przez to wykazujesz. Różne już widziałem
                                                    odjazdy ludzkie na sieci ale takiego jeszcze nigdy.

                                                    Telefon ci napiszę jutro.

                                                    Strad
                                                    ---------------------
                                                    Karaoke to moje życie
                                                  • Gość: kubel Re: he, he...he... IP: *.dialup.mindspring.com 01.03.04, 03:01
                                                    stradivariusz napisał:

                                                    > Telefon ci napiszę jutro.


                                                    >>>>>>>>Ja tez chce miec Twoj telefon>>>>>>>
                                                  • efcia5 Re: A moze 28.02.04, 21:32
                                                    Moim zdaniem strad ma zdecydowanie męski sposób argumentowania, w tym dobrym
                                                    znaczeniu. Nie oznacza to bynajmniej, że zgadzam się ze wszystkim co on pisze
                                                    jednak jego logika i precyzyjnośc formułowania myśli zasługuja moim zdaniem na
                                                    szacunek (mam tu na myśli całość jego twórczości forumowej, niekoniecznie
                                                    akurat ten mecz bokserski ze złym wilkiem w którym chodziło głównie o to kto
                                                    komu bardziej przygada i w tej "wymianie myśli" to strad był górą - choćby
                                                    dlatego, że przedstawił pewien całkiem rozsądny pogląd z którym zły wilk nie
                                                    podjął żadnej rzeczowej dyskusji, jedynie z braku argumentów zaczął dość głupio
                                                    ironizować). Nie chciałabym cię urazić jendzo, ale chyba trochę przesadzasz z
                                                    tą zmasowaną krytyką strada. Porozmawialiście sobie dość ostro o kościele,
                                                    wspólne zdanie nie zostało ustalone - ale to jeszcze nie tragedia. To chyba
                                                    dobrze, że ludzie różnią się poglądami? Gdybym miała na się doszukiwac się
                                                    jakiś płciowych odniesień waszej rozmowy, to powiedziałabym raczej, że ty z
                                                    całą pewnością faktycznie jesteś kobietą. Chodzi o to, że kobiety często zbyt
                                                    emocjonalnie podchodzą do dyskusji i biorą za bardzo "do siebie" - no, obrażają
                                                    się na rozmówcę że ma inne zdanie i tyle :)) Tylko błagam, nie powiedz mi teraz
                                                    że ja pewnie jestem mężczyzną skoro tak mówię... Słowo harcerki, że nie
                                                    jestem :))
                                                    pozdro ewa
                                                  • zly_wilk Re: A moze 29.02.04, 11:04
                                                    efcia5 napisała:

                                                    > Moim zdaniem strad ma zdecydowanie męski sposób argumentowania, w tym dobrym
                                                    > znaczeniu.

                                                    Męski. Zgadzam się z Tobą. Kobiety raczej nie są aż tak wulgarne i na ogół nie
                                                    proponują, by zrobić im laskę. Notomiast nie dziwi mnie specjalnie, że Tobie to
                                                    odpowiada - niektóre kobiety miewają upodobanie do takich panów.

                                                    > Nie oznacza to bynajmniej, że zgadzam się ze wszystkim co on pisze
                                                    > jednak jego logika i precyzyjnośc formułowania myśli zasługuja moim zdaniem
                                                    na
                                                    > szacunek (mam tu na myśli całość jego twórczości forumowej, niekoniecznie
                                                    > akurat ten mecz bokserski ze złym wilkiem.

                                                    Słusznie. Nie wiem, jak gdzie indziej, ale tu Stradowi logiki zdecydowanie
                                                    zabrakło. Np. do tej pory nie wiadomo, czy mam magiczną władzę nad
                                                    feministkami, czy nie mam. Strad nie może się zdecydować. Jeden jego post
                                                    zaprzecza drugiemu. Niekiedy nawet przeczy sam sobie w jednym poscie - druga
                                                    część jego postu zaprzecza pierwszej.

                                                    > w którym chodziło głównie o to kto
                                                    > komu bardziej przygada i w tej "wymianie myśli" to strad był górą

                                                    O tak, zdecydowanie był górą w przygadywaniu... :-)
                                                    Gdy przeszedł do wyzwisk, od razu się poddałem. A przecież to był dopiero
                                                    niewinny wstęp... Aż strach pomyśleć, jak bardzo byłby w tym mocny, gdyby się
                                                    bardzej rozpędził... ;-)

                                                    > - choćby
                                                    > dlatego, że przedstawił pewien całkiem rozsądny pogląd z którym zły wilk nie
                                                    > podjął żadnej rzeczowej dyskusji,

                                                    Przyznam, że nie zauważyłem żadnego rozsądnego poglądu Strada w tej dyskusji...
                                                    Może coś przeoczyłem? Czy byłabyś uprzejma podrzucić mi odpowiedni cytat?

                                                    Pozdrawiam -
                                                  • efcia5 Re: A moze 29.02.04, 12:31
                                                    Zły wilku, to przykre że zupełnie nie potrafisz dyskutowac bez łapania za
                                                    słówka i szatkowania cudzych wypowiedzi niczym kapusty na świąteczny bigos. Co
                                                    do sensu wypowiedzi strada, to odpowiedni fragment znajdziesz w moim poście
                                                    napisanym na samym początku waszej rozmowy - post sprzed tygodnia, kawałek
                                                    niżej. Strad uchwycił bardzo ważną cechę współczesnych kobiet której ty nie
                                                    chcesz i nie potrafisz zrozumieć. Myślę zresztą, że ty właściwie wiesz o co mu
                                                    chodziło tylko odrzucasz jako nie pasujące do twojego światopoglądu. Jeśli
                                                    chcesz zrozumieć kobiety (wcale niekoniecznie feministki tylko kobiety w ogóle)
                                                    to lepiej przeczytaj jeszcze raz uważnie to co strad napisał.
                                                    pozdro ewa
                                                  • zly_wilk Re: A moze 29.02.04, 14:12
                                                    Na tamten post Strad już odpowiedziałem. Strad polemizował wówczas z poglądem,
                                                    który sam włożył mi w usta. Zrobił założenie, że wie, co myślę, a nawet - co
                                                    czuję - i z tym co sobie założył - polemizował.

                                                    Ty jesteś do niego podobna. Również robisz bezpodstawne założenia. W swoim
                                                    poście, do którego się odwołujesz, ogłaszasz się reprezentantką wszystkich
                                                    feministek i większości kobiet. W ich imieniu twierdzisz, że zgadzają się z
                                                    opinią Strada. Kto Cię upoważnił do wypowiadaniu się w ich imieniu? Skąd wiesz,
                                                    że większość kobiet i wszystkie feministki myślą tak jak Ty?
                                                    Pozdrawiam -
                                                  • efcia5 Re: A moze 29.02.04, 19:45
                                                    zly_wilk napisał:

                                                    > Na tamten post Strad już odpowiedziałem. Strad polemizował wówczas z
                                                    poglądem,
                                                    > który sam włożył mi w usta. Zrobił założenie, że wie, co myślę, a nawet - co
                                                    > czuję - i z tym co sobie założył - polemizował.



                                                    Odniosłam zdecydowanie inne wrażenie po przeczytaniu waszej wymiany zdań. Z
                                                    twojej strony zauważyłam tylko ironizowanie i unikanie meritum, nie zauważyłam
                                                    natomiast żadnego rzeczowego argumentu ani próby odniesienia się do poglądu
                                                    przedstawionego przez strada. Zapewne twoim zdaniem jest inaczej, cóż tak to
                                                    bywa w netowych sporach. To chyba kolejny dowód na to, że świat pełen jest
                                                    sprzeczności nie do pogodzenia;))



                                                    >
                                                    > Ty jesteś do niego podobna. Również robisz bezpodstawne założenia. W swoim
                                                    > poście, do którego się odwołujesz, ogłaszasz się reprezentantką wszystkich
                                                    > feministek i większości kobiet. W ich imieniu twierdzisz, że zgadzają się z
                                                    > opinią Strada. Kto Cię upoważnił do wypowiadaniu się w ich imieniu? Skąd
                                                    wiesz,
                                                    >
                                                    > że większość kobiet i wszystkie feministki myślą tak jak Ty?


                                                    Mam prawo wyrażać pogląd, że większość kobiet nie lubi być za pomocą pewnego
                                                    rodzaju "komplementów" sprowadzana do gołej dupy (żeby użyć określenia z waszej
                                                    dyskusji)Skąd mam takie prawo? Stąd zapewne, że tak mi się wydaje a wydaje mi
                                                    się, bo znam sporo kobiet które tak myślą. Tobie zły wilku natomiast wydaje
                                                    się, że jest inaczej i także masz prawo do swojego zdania zapewne opartego o
                                                    jakąs tam twoja wiedzę o kobietach. Moim zdaniem ta twoja wiedza jest marna.
                                                    Chyba mam prawo tak uważać bez potrzeby proszenia innych feministek o pisemne
                                                    upoważnienie?
                                                    pozdro ewa


                                                    > Pozdrawiam -
                                                  • zly_wilk Re: A moze 29.02.04, 20:17
                                                    efcia5 napisała:

                                                    > Odniosłam zdecydowanie inne wrażenie po przeczytaniu waszej wymiany zdań. Z
                                                    > twojej strony zauważyłam tylko ironizowanie i unikanie meritum, nie
                                                    zauważyłam
                                                    > natomiast żadnego rzeczowego argumentu ani próby odniesienia się do poglądu
                                                    > przedstawionego przez strada. Zapewne twoim zdaniem jest inaczej, cóż tak to
                                                    > bywa w netowych sporach.

                                                    Może przeczytaj jeszcze raz, uważnie, tę wymianę zdań?

                                                    > To chyba kolejny dowód na to, że świat pełen jest
                                                    > sprzeczności nie do pogodzenia;))

                                                    No cóż, wygląda na to, że jesteś kolejną osobą na forum, nie uznającą logiki...
                                                    Nie zabraknie mi tu zajęcia...

                                                    > Mam prawo wyrażać pogląd, że większość kobiet nie lubi być za pomocą pewnego
                                                    > rodzaju "komplementów" sprowadzana do gołej dupy (żeby użyć określenia z
                                                    > waszej dyskusji)

                                                    Masz prawo wyrażać dowolne poglądy, nawet absurdalne. Jeśli jednak chcesz, by
                                                    je traktowano serio, musisz je uzasadnić czymś innym, niż tylko swoim
                                                    mniemaniem.

                                                    Nb. jeśli radnej zależałoby, by nie spostrzegano jej przez pryzmat gołej dupy,
                                                    to zapewne nie pokazywałaby jej w Playboyu, nieprawdaż?

                                                    > Skąd mam takie prawo? Stąd zapewne, że tak mi się wydaje

                                                    Muszę Cię zmartwić... To nie jest najmocniejsze uzasadnienie Twojego poglądu...

                                                    > Tobie zły wilku natomiast wydaje
                                                    > się, że jest inaczej i także masz prawo do swojego zdania zapewne opartego o
                                                    > jakąs tam twoja wiedzę o kobietach. Moim zdaniem ta twoja wiedza jest marna.

                                                    Jakby Ci tu powiedzieć... To uzasadnienie również nie posuwa dyskusji do
                                                    przodu... Ja teraz bowiem odpowiem Ci, że "moim zdaniem - Twoja wiedza jest
                                                    marna"... I co teraz, mamy impas? ;-)

                                                    > Chyba mam prawo tak uważać bez potrzeby proszenia innych feministek o pisemne
                                                    > upoważnienie?

                                                    "Masz prawo" tak uważać, tak samo jak "masz prawo" uważać, że Ziemia jest
                                                    płaska. To wolny kraj i można wierzyć w każdy absurd. Rzecz w tym, że
                                                    wypowiadasz się w imieniu wszystkich feministek i większości kobiet, iż
                                                    podpisałyby się pod jakimś tam poglądem Strada, a nie masz ani żadnego
                                                    upoważnienia, ani żadnego uzasadnienia na poparcie Twojego mniemania, iż te
                                                    kobiety istotnie podpisałyby się pod poglądami Strada.

                                                    Pozdrawiam -
                                                  • stradivariusz Re: A moze 01.03.04, 01:19
                                                    zly_wilk napisał:

                                                    > > Moim zdaniem strad ma zdecydowanie męski sposób argumentowania, w tym dobr
                                                    > ym
                                                    > > znaczeniu.

                                                    > Męski. Zgadzam się z Tobą. Kobiety raczej nie są aż tak wulgarne i na ogół nie
                                                    > proponują, by zrobić im laskę. Notomiast nie dziwi mnie specjalnie, że Tobie to
                                                    > odpowiada - niektóre kobiety miewają upodobanie do takich panów.

                                                    jednak jest jakiś aspekt życia gdzie rozumiesz kobiety co? Tak czułem.
                                                    Ale wiesz co? Jak następnym razem spytasz jakiegoś chłopca czym jeździ to nie
                                                    musisz się tak od razu krygować kiedy on z miejsca przejdzie do konkretów. Kiedy
                                                    mówisz A, to szeroko.

                                                    Strad
                                                    ---------------------
                                                    Karaoke to moje życie
                                                  • Gość: kubel Re: A moze IP: *.dialup.mindspring.com 01.03.04, 04:08
                                                    A mnie sie widzi, ze zarowno strad, jak i zly wilk, maja w zyciu prywatnym duze
                                                    problemy z kobietami. Nie wiem, czy nie z zonami nawet. Jeden i drugi zostali
                                                    puszczeni przez swoje panie w trabe, i tak, zly wilk, jak to zly wilk, pozera z
                                                    nienawisci, a strad, chce za wszelka cene udowodnic swoja niewinnosc, ba, nawet
                                                    tez pewna przydatnosc, do tego stopnia, ze gotow jest poniesc ofiare i splonac
                                                    na stosie podpalonym przez panie feminiski.Puknij sie strad w glowe.
                                                  • Gość: Zły Wilk Re: A moze IP: *.virnet.pl 01.03.04, 21:17
                                                    Znów psychoanaliza? W ciągu trzech czy czterach lat bytności na tym forum
                                                    robiono mi ją tyle razy, że już jestem tym z lekka znudzony...
                                                  • stradivariusz Re: A moze 02.03.04, 11:31
                                                    Gość portalu: kubel napisał(a):

                                                    > A mnie sie widzi, ze zarowno strad, jak i zly wilk, maja w zyciu prywatnym duze
                                                    > problemy z kobietami.

                                                    to prawda. Mam z kobietami same problemy.

                                                    > Jeden i drugi zostali puszczeni przez swoje panie w trabe,

                                                    a bo to raz..? Człowieku, te cholery robią mnie w trąbę przez cały czas.

                                                    > strad, chce za wszelka cene udowodnic swoja niewinnosc, ba, nawet
                                                    > tez pewna przydatnosc, do tego stopnia, ze gotow jest poniesc ofiare i splonac
                                                    > na stosie podpalonym przez panie feminiski.

                                                    tak się składa, że stos panie feministki na pewno chętnie podpaliłyby pode mną i
                                                    to nie jakieś tylko pewne bardzo konkretne ;-) Ale mnie się jakoś wcale do tego
                                                    nie spieszy.

                                                    Twoja interpretacja mnie za to dziwi. Czy ja tu piszę na liście cokolwiek
                                                    rewolucyjnie feministycznego? Jak na mój gust reprezentuję po prostu
                                                    zdroworozsądkowe standardy współczesnego społeczeństwa liberalnego.

                                                    Jak kazdy żyjący w takim społeczeństwie inteligentny zorganizowany młody
                                                    człowiek wiem zarówno to, że męski etos wojownika i żywiciela to pic na wodę i
                                                    wielka ściema, jak i to, że większość feministek to lesbijki albo zakłamane
                                                    duszyczki co by chętnie uciekły z tego babskiego piekła z pierwszym
                                                    sensowniejszym facetem.

                                                    Nie przeszkadzają mi małżeństwa homo ani dobrowolna prostytucja. Rozumiem, że
                                                    gwałt to nie wynik tego, że "same sie proszą" ale wiem też czym jest łapanie
                                                    faceta na ciążę "bo zapomniałam zjeść pigułke".

                                                    Moje poglądy wydają mi się raczej zrównoważone. Gdzie tu dobrowolne samopalenie
                                                    na stosie dostrzegasz?


                                                    Strad
                                                    ---------------------
                                                    Karaoke to moje życie
                                                  • Gość: barbinator Re: A moze IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 02.03.04, 11:47
                                                    Na tym forum każdy kto nie uważa, że feminizm to piąty jeździec Apokalipsy jest
                                                    uważany za nawiedzoną, walczącą i fanatyczną feministkę (zazwyczaj zmienia mu
                                                    się także płeć na żeńską o czym już miałes okazję się przekonać;)
                                                    Pobędziesz tutaj trochę dłużej, to jeszcze nie raz się o tym przekonasz...
                                                    Pozdr. B.
                                                  • Gość: kubel Re: A moze IP: *.dialup.mindspring.com 03.03.04, 18:37

                                                    > Twoja interpretacja mnie za to dziwi. Czy ja tu piszę na liście cokolwiek
                                                    > rewolucyjnie feministycznego? Jak na mój gust reprezentuję po prostu
                                                    > zdroworozsądkowe standardy współczesnego społeczeństwa liberalnego.
                                                    >
                                                    > Jak kazdy żyjący w takim społeczeństwie inteligentny zorganizowany młody
                                                    > człowiek wiem zarówno to, że męski etos wojownika i żywiciela to pic na wodę i
                                                    > wielka ściema, jak i to, że większość feministek to lesbijki albo zakłamane
                                                    > duszyczki co by chętnie uciekły z tego babskiego piekła z pierwszym
                                                    > sensowniejszym facetem.
                                                    >
                                                    > Nie przeszkadzają mi małżeństwa homo ani dobrowolna prostytucja. Rozumiem, że
                                                    > gwałt to nie wynik tego, że "same sie proszą" ale wiem też czym jest łapanie
                                                    > faceta na ciążę "bo zapomniałam zjeść pigułke".
                                                    >
                                                    > Moje poglądy wydają mi się raczej zrównoważone. Gdzie tu dobrowolne
                                                    samopalenie
                                                    > na stosie dostrzegasz?
                                                    >
                                                    >
                                                    > Strad
                                                    > ---------------------
                                                    > Karaoke to moje życie

                                                    >>>>>>>>>Twoj liberalny slinotok doprowadza mnie do mdlosci. Tacy ludzie jak
                                                    ty, opluwaja nie tylko femnizm czy homoseksualizm, osmieszaja wszystko co
                                                    napotkaja po drodze. Mam nadzieje,ze twoja polowica jakiejkolwiek plci, po
                                                    pracy radnej lub radnego ,lata z golym tylkiem i uprawia dobrowolna
                                                    prostytucje, jako drugi etat.Jestes niekonsekwentny i nielogiczny, przemadrzaly
                                                    i smieszny...no i malo dowcipny.
                                                  • stradivariusz Re: A moze 04.03.04, 01:38
                                                    Gość portalu: kubel napisał(a):

                                                    > >>>>>>>>>Twoj liberalny slinotok doprowadza mnie do
                                                    > mdlosci.

                                                    może nadmiar absorbcji? Ale sam sobie jesteś winien w takim wypadku.

                                                    > Tacy ludzie jak ty, opluwaja nie tylko femnizm czy homoseksualizm, osmieszaja
                                                    > wszystko co napotkaja po drodze.

                                                    na rozbawionego homoseksualistę nie wyglądasz.

                                                    > Mam nadzieje,ze twoja polowica jakiejkolwiek plci, po
                                                    > pracy radnej lub radnego ,lata z golym tylkiem i uprawia dobrowolna
                                                    > prostytucje, jako drugi etat.

                                                    nie stać by cię było nawet żeby popatrzeć

                                                    > Jestes niekonsekwentny i nielogiczny, przemadrzaly
                                                    > i smieszny...no i malo dowcipny.

                                                    tak. Szczególnie z tych ostatnich trzech kropek taki głęboki egzystencjalny
                                                    smutek przebija.

                                                    Strad
                                                    ---------------------
                                                    Karaoke to moje życie
                                                  • Gość: kubel Re: A moze IP: *.dialup.mindspring.com 04.03.04, 01:50
                                                    stradivariusz napisał:

                                                    tak. Szczególnie z tych ostatnich trzech kropek taki głęboki egzystencjalny
                                                    > smutek przebija.
                                                    >
                                                    > Strad

                                                    ****Nie masz nic do pwiedzenia.Nie wysilaj sie nawet.
                                                  • stradivariusz Re: A moze 04.03.04, 11:56
                                                    Gość portalu: kubel napisał(a):

                                                    > ****Nie masz nic do pwiedzenia.Nie wysilaj sie nawet.

                                                    specjalnie inspirujące to twoje wypowiedzi faktycznie nie są. Ale rozumiem, że
                                                    jest ci to do czegoś potrzebne.

                                                    Strad
                                                    ---------------------
                                                    Karaoke to moje życie
                                                  • Gość: zgryzliwy Re: A moze IP: *.dialup.mindspring.com 04.03.04, 13:57

                                                    Odpowiadasz na :
                                                    Gość portalu: zgryzliwy napisał(a):

                                                    > stradivariusz napisał:
                                                    >
                                                    > > Gość portalu: Zły Wilk napisał(a):
                                                    > >
                                                    > > > > o dupe. Goła dupa jest według Wilka nie do pogodzenia z prestiże
                                                    > m.
                                                    >
                                                    >
                                                    > ********A jest do pogodzenia????? proponuje srtadowi publiczne pokazanie
                                                    > dupy.************
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                    > >
                                                    > > > Feministki protestują, gdy mężczyźni komplementują kobiety, odnosząc
                                                    > się d
                                                    > > o
                                                    > > > ich urody, zamiast do ich inteligencji.
                                                    >
                                                    > ******A potem niektore z nich pokazuja gola dupe, zeby ja podziwiac (dupe),
                                                    bo
                                                    > po coz innego?****************
                                                    > >
                                                    > > jest podobnie jak piszesz ale nie dokładnie tak samo. Feministki protestuj
                                                    > ą
                                                    > > kiedy kobiety sprowadza się wyłącznie do urody pomijając cokolwiek innego.
                                                    >
                                                    >
                                                    > *******W tym wypadku wolno komplementowac urode np "Pani szanowna ma nie tylko
                                                    >
                                                    > sliczna dupe, ale jest tez pani niezwykle inteligetna" albo "Dziekuje radnej
                                                    za
                                                    >
                                                    > owocne obrady, acha widzil(am) sic! wczoraj pani gola pupke, moj maz jest tez
                                                    > nia zachwycony, gratuluje...*********
                                                    >
                                                    >
                                                    > > Dlatego na przykład szlag je trafia kiedy slyszą wypowiedzi komentatora
                                                    > > sportowego który przez pół godziny mówi o tym czyja reprezentacja zapaśnic
                                                    > zek
                                                    > > jest ładniejsza zupełnie nie dostrzegając że te dziewczyny nie zebrały się
                                                    > na
                                                    > > konkurs piękności.
                                                    >
                                                    > ********Dlatego, ze komantatorem jest mezczyzna, gdyby komentatorem byla
                                                    > kobieta, nie byloby mowy o urodzie*********
                                                    >
                                                    >
                                                    > Mówią "nie jestem wyłącznie ozdobą do salonu" i nie mogę
                                                    > > odmówić im w tym względzie słuszności. Gdybyś wygłaszał wykład na trudny t
                                                    > emat
                                                    > > do którego przygotowywałbyś się przez kilka dni a pierwszym pytaniem od
                                                    > publiki
                                                    > > byłoby "jak pan godzi naukę z koniecznością codziennego wizytowania siłown
                                                    > i i
                                                    > > ile wyciska pan na ławeczce" zrozumiałbyś o co chodzi.
                                                    > >
                                                    > > > A co pokazała KOnatorowska w Playboyu?
                                                    > > > Urodę, czy inteligencję?
                                                    > >
                                                    > > urodę. I komu to przeszkadza? Bo nie widzę protestów feministek tylko twoj
                                                    > e.
                                                    > > Tobie przeszkadza pokazywanie urody? Mnie nie przeszkadza. Uważasz, że uro
                                                    > da
                                                    > ni
                                                    >
                                                    >
                                                    > *******Z tego co wiem feminiski uwazaja te rozbieranki za zdrade kobiecosci
                                                    > ********
                                                    > > e
                                                    > > da się pogodzić z inteligencją? Ja uważam, że się da.
                                                    >
                                                    > *****Urode z inteligencja latwo pogodzic, ale jak pogodzic porno z
                                                    inteligencja
                                                    > ?
                                                    > *********
                                                    >
                                                    > > Jak chcę z tą panią rozmawiać o sprawach miasta to rozmawiam z nią kiedy j
                                                    > est
                                                    > > ubrana. Jak jestem ciekaw jak wygląda rozebrana to otwieram Playboya.
                                                    >
                                                    > *****Albo prosze ja niesmialo,zeby sie rozebrala....****
                                                    >
                                                    >
                                                    > Jedno mi
                                                    > > się z drugim nie kłóci bo tego nie mieszam ani nie ustawiam tych spraw jed
                                                    > nej
                                                    > > wyżej drugiej niżej.
                                                    >
                                                    >
                                                    > ********Jak sie nie kloci to znaczy masz problem z seksualnoscia, mnie tam
                                                    sie
                                                    > kloci i kazdemu facetowi sie kloci. Wyobrazam sobie z luboscia(podczas
                                                    > konferencji) jak by to bylo milo, gdyby radna zamiast opowiadac te madrosci,
                                                    > rozebrala sie tu i teraz.... mniam mniam*************************************
                                                    >
                                                    > ******itd itd itd itd
                                                    > Nie chce mi sie dalej podkreslac tych bredni strad. NO COMMENTS
                                                    >
                                                    >
                                                    > >

                                                    Arogant z pana, panie starywirus.
                                                  • stradivariusz Re: A moze 06.03.04, 01:19
                                                    Gość portalu: zgryzliwy napisał(a):

                                                    > > o dupe. Goła dupa jest według Wilka nie do pogodzenia z prestiżem.

                                                    > ********A jest do pogodzenia????? proponuje srtadowi publiczne pokazanie
                                                    > dupy.************
                                                    Moja goła dupa jest bardzo zgrabna i pokazywanie jej publiczne za darmo byłoby
                                                    marnotrawstwem. Nie stać cię.

                                                    A teraz uwagi ogólne na przykładzie szczegółowym: jest oczywiste, że jeśli ja
                                                    pokażę gołą dupę tobie ty w ramach swojego sposobu pojmowania rzeczywistości
                                                    odbierzesz to jako moją kompromitację. Pytanie tylko czego to dowodzi oprócz
                                                    tego co już i tak na twój temat wiemy.
                                                    Istnieje bardzo konkretna przeszkoda w pogodzeniu gołej dupy i prestiżu a jesteś
                                                    nią ty i tobie podobne kołtuny. Dla ciebie goła dupa i prestiż są nie do
                                                    pogodzenia a uzasadniasz to tym, że jak ktoś pokaże gołą dupę to ty i tobie
                                                    podobne kołtuny przestaną taką osobę szanować. Czyli stosujesz zasadę błędnego
                                                    koła - goła dupa jest kompromitująca ponieważ wy traktujecie ją jako kompromitującą.

                                                    > > Feministki protestują, gdy mężczyźni komplementują kobiety, odnosząc
                                                    > > się do ich urody, zamiast do ich inteligencji.

                                                    > > ******A potem niektore z nich pokazuja gola dupe, zeby ja podziwiac (dupe)
                                                    > > , bo po coz innego?****************

                                                    i naprawdę nie rozumiesz w czym problem? To jest bardzo proste tylko trzeba
                                                    sobie uświadomić kilka oczywistości.
                                                    Otóż istota ludzka (kobieta jest człowiekiem) może działać jednocześnie na wielu
                                                    różnych polach aktywności. Nie na jednym (atrakcyjność seksualna) tylko na tym
                                                    jednym plus wiele innych równie ważnych. Jeśli cały czas podkreślasz tylko jeden
                                                    aspekt i ignorujesz wszystkie pozostałe u tej osoby ograniczasz ją.

                                                    > > > jest podobnie jak piszesz ale nie dokładnie tak samo. Feministki
                                                    > > > protestują kiedy kobiety sprowadza się wyłącznie do urody pomijając
                                                    > > > cokolwiek innego.

                                                    > > *******W tym wypadku wolno komplementowac urode np "Pani szanowna ma nie
                                                    > > tylko sliczna dupe, ale jest tez pani niezwykle inteligetna" albo "Dziekuje
                                                    > > radnej za owocne obrady, acha widzil(am) sic! wczoraj pani gola pupke, moj
                                                    > > maz jest tez nia zachwycony, gratuluje...*********

                                                    na pewno uważasz się za geniusza po tej małomiasteczkowej złośliwości którą tu
                                                    wymyśliłeś. Ale powiem ci, że w zasadzie masz rację. Mogę sobie wyobrazić, że w
                                                    przerwie obrad ktoś naprawdę sympatyczny powie tej pani np. nie wiem czy to
                                                    będzie dobrze odebrane, ale nie mogę się powstrzymać przed skomentowaniem -
                                                    widziałem pani zdjęcia w Playboyu i jestem pod dużym wrażeniem. Są naprawdę
                                                    świetne. Jeśli umiałbyś przy tym nie zaślinić się do pasa mógłbyś być może
                                                    zostać uznany za bezpośredniego sympatycznego gościa, zamiast za buca.

                                                    > > > Dlatego na przykład szlag je trafia kiedy slyszą wypowiedzi komentatora
                                                    > > > sportowego który przez pół godziny mówi o tym czyja reprezentacja
                                                    > > > zapaśniczek jest ładniejsza zupełnie nie dostrzegając że te dziewczyny nie
                                                    > > > zebrały się na konkurs piękności.

                                                    > > ********Dlatego, ze komantatorem jest mezczyzna, gdyby komentatorem byla
                                                    > > kobieta, nie byloby mowy o urodzie*********

                                                    komentatorem jest mężczyzna który ma problemy z własną tożsamością płciową.
                                                    Czuje się tak zagrożony pojawieniem się kobiet uprawiających sport że po prostu
                                                    musi zacząć je ustawiać w roli kobietek bo inaczej dostałby zawału ze strachu o
                                                    to kim właściwie sam jest.

                                                    > > *******Z tego co wiem feminiski uwazaja te rozbieranki za zdrade kobiecosci
                                                    > > ********

                                                    z powodu takich właśnie buców jak ty.

                                                    > > *****Urode z inteligencja latwo pogodzic, ale jak pogodzic porno z
                                                    > > inteligencja?*********

                                                    A seks z inteligencją można pogodzić?

                                                    > > Jak chcę z tą panią rozmawiać o sprawach miasta to rozmawiam z nią kiedy
                                                    > > jest ubrana. Jak jestem ciekaw jak wygląda rozebrana to otwieram Playboya.

                                                    > > *****Albo prosze ja niesmialo,zeby sie rozebrala....****

                                                    pytanie po co. Na początku tego postu proponowałeś mi, żebym pokazał publicznie
                                                    gołą dupę zakładając, że jest to kompromitujące. Oznacza to, że w twoim wydaniu
                                                    ta prośba nie będzie niczym więcej niż próbą zdegradowania tej osoby. I właśnie
                                                    dlatego twoje seksualne umizgi do niej wzbudzają jej obrzydzenie. Naprawdę tego
                                                    nie rozumiesz?

                                                    > > Jedno mi się z drugim nie kłóci bo tego nie mieszam ani nie ustawiam tych
                                                    > > spraw jednej wyżej drugiej niżej.

                                                    > > ********Jak sie nie kloci to znaczy masz problem z seksualnoscia, mnie tam
                                                    > > sie kloci i kazdemu facetowi sie kloci.

                                                    nie każdemu, bo mnie sie nie kłóci. I nie mam najmniejszych problemów z
                                                    seksualnością. Natomiast twoja seksualność to jest dla mnie seksualność starego
                                                    zgreda który ślini sie na widok każdej baby i nie powie do niej inaczej niż
                                                    "jakie śliczne rączki, jakie nóżki, co za buzia..." i tym podobne infantylno
                                                    lepkie palanciarstwa.

                                                    > > Wyobrazam sobie z luboscia(podczas konferencji) jak by to bylo milo, gdyby
                                                    > > radna zamiast opowiadac te madrosci, rozebrala sie tu i teraz.... mniam
                                                    > > mniam**********************************

                                                    z dziewczynami wszystko można załatwić jeśli się za mocno nie ślinisz.

                                                    Strad
                                                    ---------------------
                                                    Karaoke to moje życie
                                                  • Gość: Sra Di Variusz Re: A moze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.04, 13:35
                                                    Napisz lepiej o tym jak siadasz na golasa do pisania na forum. Wiaterek z
                                                    komputerowego wentylatorka wesoło muska twoje genitalia. jest cudownie.
                                                  • stradivariusz Re: A moze 09.03.04, 17:56
                                                    Gość portalu: Sra Di Variusz napisał(a):

                                                    > Napisz lepiej o tym jak siadasz na golasa do pisania na forum. Wiaterek z
                                                    > komputerowego wentylatorka wesoło muska twoje genitalia. jest cudownie.

                                                    kręci cię taki obrazek? Jasne, że kręci. A wiesz co jest najśmieszniejsze? Że za
                                                    każdym razem jak chcesz mi dosrać to zmieniasz nicki, a jak w końcu nie
                                                    znajdujesz odpowiedzi to znowu je zmieniasz i znowu próbujesz.

                                                    Zrozum człowieku wreszcie, że to nie jest problem nicka tylko autora.

                                                    Strad
                                                    ---------------------
                                                    Karaoke to moje życie
                                                  • Gość: zgryzliwy Re: A moze IP: *.dialup.mindspring.com 09.03.04, 01:14

                                                    stradivariusz napisał:

                                                    > Gość portalu: zgryzliwy napisał(a):
                                                    >
                                                    > > > o dupe. Goła dupa jest według Wilka nie do pogodzenia z prestiżem.
                                                    >
                                                    > > ********A jest do pogodzenia????? proponuje srtadowi publiczne pokazanie
                                                    > > dupy.************
                                                    > Moja goła dupa jest bardzo zgrabna i pokazywanie jej publiczne za darmo byłoby
                                                    > marnotrawstwem. Nie stać cię.
                                                    >
                                                    > A teraz uwagi ogólne na przykładzie szczegółowym: jest oczywiste, że jeśli ja
                                                    > pokażę gołą dupę tobie ty w ramach swojego sposobu pojmowania rzeczywistości
                                                    > odbierzesz to jako moją kompromitację. Pytanie tylko czego to dowodzi oprócz
                                                    > tego co już i tak na twój temat wiemy.
                                                    > Istnieje bardzo konkretna przeszkoda w pogodzeniu gołej dupy i prestiżu a
                                                    jeste
                                                    > ś
                                                    > nią ty i tobie podobne kołtuny. Dla ciebie goła dupa i prestiż są nie do
                                                    > pogodzenia a uzasadniasz to tym, że jak ktoś pokaże gołą dupę to ty i tobie
                                                    > podobne kołtuny przestaną taką osobę szanować. Czyli stosujesz zasadę błędnego
                                                    > koła - goła dupa jest kompromitująca ponieważ wy traktujecie ją jako
                                                    kompromitu
                                                    > jącą.
                                                    >
                                                    {{{{{{{{Proponuje pokazanie Ci nie tylko golej dupy, ale golego odbytu takze,
                                                    pewnie tez sliczny}}}}}}}}}}}}


                                                    > > > Feministki protestują, gdy mężczyźni komplementują kobiety, odnosząc
                                                    > > > się do ich urody, zamiast do ich inteligencji.
                                                    >
                                                    > > > ******A potem niektore z nich pokazuja gola dupe, zeby ja podziwiac (
                                                    > dupe)
                                                    > > > , bo po coz innego?****************
                                                    >
                                                    > i naprawdę nie rozumiesz w czym problem? To jest bardzo proste tylko trzeba
                                                    > sobie uświadomić kilka oczywistości.
                                                    > Otóż istota ludzka (kobieta jest człowiekiem) może działać jednocześnie na
                                                    wiel
                                                    > u
                                                    > różnych polach aktywności. Nie na jednym (atrakcyjność seksualna) tylko na tym
                                                    > jednym plus wiele innych równie ważnych. Jeśli cały czas podkreślasz tylko
                                                    jede
                                                    > n
                                                    > aspekt i ignorujesz wszystkie pozostałe u tej osoby ograniczasz ją.


                                                    {{{{{{{{{{Fakt!!!, ograniczam strada!!! Odbieram jego slowa pisane, ale musze
                                                    tez pamietac, ze ma sliczny odbycik, ktory ewentualnie, za duze pieniadze moze
                                                    pokazac}}}}}}}
                                                    >
                                                    > > > > jest podobnie jak piszesz ale nie dokładnie tak samo. Feministki
                                                    >
                                                    > > > > protestują kiedy kobiety sprowadza się wyłącznie do urody pomija
                                                    > jąc
                                                    > > > > cokolwiek innego.
                                                    >
                                                    > > > *******W tym wypadku wolno komplementowac urode np "Pani szanowna ma
                                                    > nie
                                                    > > > tylko sliczna dupe, ale jest tez pani niezwykle inteligetna" albo "Dz
                                                    > iekuje
                                                    > > > radnej za owocne obrady, acha widzil(am) sic! wczoraj pani gola pupke
                                                    > , moj
                                                    > > > maz jest tez nia zachwycony, gratuluje...*********
                                                    >
                                                    > na pewno uważasz się za geniusza po tej małomiasteczkowej złośliwości którą tu
                                                    > wymyśliłeś. Ale powiem ci, że w zasadzie masz rację. Mogę sobie wyobrazić, że
                                                    w
                                                    > przerwie obrad ktoś naprawdę sympatyczny powie tej pani np. nie wiem czy to
                                                    > będzie dobrze odebrane, ale nie mogę się powstrzymać przed skomentowaniem -
                                                    > widziałem pani zdjęcia w Playboyu i jestem pod dużym wrażeniem. Są naprawdę
                                                    > świetne. Jeśli umiałbyś przy tym nie zaślinić się do pasa mógłbyś być może
                                                    > zostać uznany za bezpośredniego sympatycznego gościa, zamiast za buca.

                                                    {{{{{{No, teraz wiemy o co chodzi. Prcujesz ciezko na opinie bezposredniego,
                                                    sympatycznego goscia.Biedny Strad...
                                                    >
                                                    > > > > Dlatego na przykład szlag je trafia kiedy slyszą wypowiedzi kome
                                                    > ntatora
                                                    > > > > sportowego który przez pół godziny mówi o tym czyja reprezentacj
                                                    > a
                                                    > > > > zapaśniczek jest ładniejsza zupełnie nie dostrzegając że te dzie
                                                    > wczyny nie
                                                    > > > > zebrały się na konkurs piękności.
                                                    >
                                                    > > > ********Dlatego, ze komantatorem jest mezczyzna, gdyby komentatorem b
                                                    > yla
                                                    > > > kobieta, nie byloby mowy o urodzie*********
                                                    >
                                                    > komentatorem jest mężczyzna który ma problemy z własną tożsamością płciową.
                                                    > Czuje się tak zagrożony pojawieniem się kobiet uprawiających sport że po
                                                    prostu
                                                    > musi zacząć je ustawiać w roli kobietek bo inaczej dostałby zawału ze strachu
                                                    o
                                                    > to kim właściwie sam jest.

                                                    {{{{Brednie!}}}}}
                                                    >
                                                    > > > *******Z tego co wiem feminiski uwazaja te rozbieranki za zdrade kobi
                                                    > ecosci
                                                    > > > ********
                                                    >
                                                    > z powodu takich właśnie buców jak ty.

                                                    {{{{{Alez ja uwielbiam damskie rozbieranki!!!!!!!}}}}}}}}
                                                    >
                                                    > > > *****Urode z inteligencja latwo pogodzic, ale jak pogodzic porno z
                                                    > > > inteligencja?*********
                                                    >
                                                    > A seks z inteligencją można pogodzić?


                                                    {{{{Seks jest intymna sprawa dwojga ludzi, porno jest seksem na sprzedaz.
                                                    Jezeli nie widzisz roznicy, to masz problemy, co widac.}}}}}}}}}}
                                                    >
                                                    > > > Jak chcę z tą panią rozmawiać o sprawach miasta to rozmawiam z nią ki
                                                    > edy
                                                    > > > jest ubrana. Jak jestem ciekaw jak wygląda rozebrana to otwieram Play
                                                    > boya,albo prosze ja niesmialo,zeby sie rozebrala....!!!!!!!!!!!!!!!
                                                    ********************************************************************************
                                                    *********************
                                                    >
                                                    > > >

                                                    {{{{{
                                                    >
                                                    > pytanie po co.

                                                    {{{{{A po co otwierasz Play Boya????????}}}}}}}}}}}}}}}}}}}}



                                                    Na początku tego postu proponowałeś mi, żebym pokazał publicznie
                                                    > gołą dupę zakładając, że jest to kompromitujące. Oznacza to, że w twoim
                                                    wydaniu
                                                    > ta prośba nie będzie niczym więcej niż próbą zdegradowania tej osoby. I
                                                    właśnie
                                                    > dlatego twoje seksualne umizgi do niej wzbudzają jej obrzydzenie. Naprawdę
                                                    tego
                                                    > nie rozumiesz?
                                                    >
                                                    > > > Jedno mi się z drugim nie kłóci bo tego nie mieszam ani nie ustawiam
                                                    > tych
                                                    > > > spraw jednej wyżej drugiej niżej.
                                                    >
                                                    > > > ********Jak sie nie kloci to znaczy masz problem z seksualnoscia, mni
                                                    > e tam
                                                    > > > sie kloci i kazdemu facetowi sie kloci.
                                                    >
                                                    > nie każdemu, bo mnie sie nie kłóci. I nie mam najmniejszych problemów z
                                                    > seksualnością. Natomiast twoja seksualność to jest dla mnie seksualność
                                                    starego
                                                    > zgreda który ślini sie na widok każdej baby i nie powie do niej inaczej niż
                                                    > "jakie śliczne rączki, jakie nóżki, co za buzia..." i tym podobne infantylno
                                                    > lepkie palanciarstwa.
                                                    >
                                                    > > > Wyobrazam sobie z luboscia(podczas konferencji) jak by to bylo milo,
                                                    > gdyby
                                                    > > > radna zamiast opowiadac te madrosci, rozebrala sie tu i teraz.... mni
                                                    > am
                                                    > > > mniam**********************************
                                                    >
                                                    > z dziewczynami wszystko można załatwić jeśli się za mocno nie ślinisz.
                                                    >
                                                    > Strad
                                                    > ---------------------
                                                    > Karaoke to moje życie

                                                    {{{Straszne pierdoly kolego sadzisz, zgola zenujace, szkoda...pare watkow
                                                    temu, przeczytalem kilka postow Twoich i myslalem, zes intelektualnie
                                                    interesujacy, a tu taki belkot bez pomyslunku...}}}}}
                                                  • stradivariusz Re: A moze 09.03.04, 18:03
                                                    Gość portalu: zgryzliwy napisał(a):

                                                    {{{Straszne pierdoly kolego sadzisz, zgola zenujace, szkoda...pare watkow
                                                    temu, przeczytalem kilka postow Twoich i myslalem, zes intelektualnie
                                                    interesujacy, a tu taki belkot bez pomyslunku...}}}}}

                                                    no to całe szczęście, żeś w końcu uznał że nie jestem dla ciebie intelektualnie
                                                    interesujący. Gdyby facet piszący:
                                                    > {{{{{{{{Proponuje pokazanie Ci nie tylko golej dupy, ale golego odbytu takze,
                                                    > pewnie tez sliczny}}}}}}}}}}}}
                                                    uznał, że moje teksty są dla niego interesujące intelektualnie czas byłby
                                                    skończyć pisanie.

                                                    Strad
                                                    ---------------------
                                                    Karaoke to moje życie
                                                  • Gość: zgryzliwy Hej IP: *.dialup.mindspring.com 10.03.04, 15:43

                                                    stradivariusz napisał:

                                                    > Gość portalu: zgryzliwy napisał(a):
                                                    >
                                                    > {{{Straszne pierdoly kolego sadzisz, zgola zenujace, szkoda...pare watkow
                                                    > temu, przeczytalem kilka postow Twoich i myslalem, zes intelektualnie
                                                    > interesujacy, a tu taki belkot bez pomyslunku...}}}}}
                                                    >
                                                    > no to całe szczęście, żeś w końcu uznał że nie jestem dla ciebie
                                                    intelektualnie
                                                    > interesujący. Gdyby facet piszący:
                                                    > > {{{{{{{{Proponuje pokazanie Ci nie tylko golej dupy, ale golego odbytu tak
                                                    > ze,
                                                    > > pewnie tez sliczny}}}}}}}}}}}}
                                                    > uznał, że moje teksty są dla niego interesujące intelektualnie czas byłby
                                                    > skończyć pisanie.
                                                    >
                                                    > Strad
                                                    > ---------------------
                                                    > Karaoke to moje życie


                                                    >>>>>>>>>Cos sie tak obruszyl na goly odbycik, artysci porno pokazuja co maja:
                                                    odbyciki, lechtaczki, zwiedzione pracia, sromy itp., czyzby zabraklo Ci
                                                    zrozumienia i tolaeancji dla tego typu artyzmu moj bucu (pozwole sobie na
                                                    uzycie Twojego epitetu), a co powiesz o wystepach z dziecmi w roli glownej?
                                                    Jezeli proponuje pokazanie Ci Twjego odbytu, to nie po to, bym sie mial nim
                                                    zachwycac, probuje pokazac Ci absurd Twojego myslenia , bo co zrobisz, gdy
                                                    nastepna radna zechce fotografowac sie z czlonkiem w ustach kolegi radnego?
                                                    Zabronisz jej ?
                                              • Gość: Monika Re: dobre pytanie:)) IP: *.chello.pl 29.02.04, 02:25
                                                Gość portalu: jendza napisał(a):

                                                > Kiedy na przyklad wykaze sie jej niespojnosci logiczne, to czasem
                                                > udaje, ze tego nie widzi, czasem z kolei... poniekad przyznaje
                                                > racje, ale sie tym 'nie przejmuje', tylko... 'leci dalej', powtarzajac
                                                > 'swoje'... Nie znam takiego mezczyzny...


                                                Czy ten opis odnosi się także do ciebie, tak właśnie dyskutujesz ?



                                                • Gość: jendza Dlaczego zadajesz mi takie pytanie?ntxt IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 29.02.04, 09:56
                                                  • Gość: Monika Re: Dlaczego zadajesz mi takie pytanie?ntxt IP: *.chello.pl 29.02.04, 13:10
                                                    Nie przypuszczałam ze to tak trudne pytanie. Nie możesz odpowiedzieć ?
                                                  • Gość: jendza Bynajmniej:)) IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 29.02.04, 13:25
                                                    Oto Twoja 'odpowiedz': nie, nie stosuje takich technik:)
                                                    Ps
                                                    Wyszukiwarka forumowa, zapytana, w ilu postach w podpisie
                                                    wystepuje 'jendza', podala prawie 1300 postow. Z lat 2002-2004 (to
                                                    niewiarygodne:)!!!). Poczytaj je sobie zatem - jesli zechcesz
                                                    mi ewentualnie zadac klam, i wykaz go zasadnie, z podaniem miejsca
                                                    i stosowna argumentacja.
                                                  • Gość: Monika Re: Bynajmniej:)) IP: *.chello.pl 29.02.04, 13:47
                                                    Gość portalu: jendza napisał(a):

                                                    > Oto Twoja 'odpowiedz': nie, nie stosuje takich technik:)
                                                    > Ps
                                                    > Wyszukiwarka forumowa, zapytana, w ilu postach w podpisie
                                                    > wystepuje 'jendza', podala prawie 1300 postow. Z lat 2002-2004 (to
                                                    > niewiarygodne:)!!!). Poczytaj je sobie zatem - jesli zechcesz
                                                    > mi ewentualnie zadac klam, i wykaz go zasadnie, z podaniem miejsca
                                                    > i stosowna argumentacja.

                                                    Podałaś mi przepis po czym mozna rozpoznać na forum kobietę i to są twoje słowa:

                                                    > > Kiedy na przyklad wykaze sie jej niespojnosci logiczne, to czasem
                                                    > > udaje, ze tego nie widzi, czasem z kolei... poniekad przyznaje
                                                    > > racje, ale sie tym 'nie przejmuje', tylko... 'leci dalej', powtarzajac
                                                    > > 'swoje'... Nie znam takiego mezczyzny...
                                                    >


                                                    Ale teraz dodałaś (jest to wyżej), że ty pod ten opis ne podpadasz. W związku z
                                                    tym sama stwierdzasz, ze twój sposób rozpoznawania kobiet na forum nie działa.
                                                    Ciebie bym nie rozpoznała.

                                                    Zgadzasz się z tym ?

                                                    A jeśli działa to stosując twoje kryteria powinnam ciebie uważac za męzczyznę
                                                    używającego kobiecego nicka. Nie dyskutujesz jak kobieta. Nie ma podstaw by
                                                    ciebie za taką uważać.

                                                    Zgadzasz się ze mną ?

                                                  • jendza1 wyluzuj, Moniczko:)) 29.02.04, 14:11
                                                    I przyjrzyj sie SWOJEJ manipulacji...
                                                    Napisalam WYRAZNIE, ze:

                                                    Otoz staram sie patrzec NA WSZYSTKO: typ argumentow, sposob ich wyrazania,
                                                    logiczne niespojnosci (co nie znaczy, ze wypowiedzi kobiet sa nielogiczne;
                                                    uscislam ponizej)... specyficzny dystans osoby piszacej,
                                                    jako strad, do samej strady...

                                                    oraz- na poczatku wypowiedzi, ze

                                                    Pojecia nie mam, jak to wyodrebnic oraz wypunktowac...:(
                                                    Moge jedynie podjac probe... jakiegos okreslenia ZAKRESOW... obserwacji...

                                                    i na koniec, ze

                                                    Oczywiscie moge sie mylic, jak zawsze, c

                                                    Co nie znaczy, ze sie WYCOFUJE, z zartobliwej insynuacji, ze strada
                                                    to kobieta:).

                                                    A Ty sobie wzielas pars pro toto (czyli czesc za calosc), znaczy wybralas TYLKO
                                                    JEDEN moj argument, i z nim postanowilas sie pobic...:) - choc ja wyraznie
                                                    stwierdzam, ze TRUDNO mi udowodnic moje odczucie (AUTOSTRADA by pewnie
                                                    stwierdzila cos w stylu, ze... po prostu poczytala sobie i UWIERZYLA..., he,
                                                    he), ale staram sie mimo to przedstawic ten dowod - WIELOPLASZCZYZNOWO, bo tak
                                                    wlasnie dostrzeglam, co dostrzeglam.
                                                    NO to sie bij, jak lubisz:)) - ciekawe tylko, z kim?
                                                    Bo ja opuszczam raczki...:))
                                                    I bierz forumowa jendze za kogo chcesz:))

                                                    Aha, strada sama przyznaje, ze jest 'zmienna, jak baba'. Chcesz link?
                                                    W tym samym miejscu znajdziesz tez jej stwierdzenie, ze swiat wyobraza sobie
                                                    jako kobietę, właśnie ze względu na mnóstwo
                                                    niekonsekwencji i niespodzianek...
                                                    A te niekonsekwencje to DOMINANTA wypowiedzi strady
                                                    itd...
                                                  • Gość: Monika Re: wyluzuj, jendzo:)) IP: *.chello.pl 29.02.04, 15:33
                                                    jendza1 napisała:

                                                    > A Ty sobie wzielas pars pro toto (czyli czesc za calosc), znaczy wybralas
                                                    >TYLKO JEDEN moj argument, i z nim postanowilas sie pobic...:)

                                                    Wybrałam jedne argument, bo tylko ten mnie zainteresował. Jak będziesz w
                                                    przyszlości pisała coś ciekawszego, to będę się "biła" z dłuższymi fragmentami
                                                    twoich postów. Obiecuję.

                                                    > ale staram sie mimo to przedstawic ten dowod - WIELOPLASZCZYZNOWO, bo tak
                                                    > wlasnie dostrzeglam, co dostrzeglam.

                                                    Jakoś bardzo słabo się starasz. Mnie nie przekonałaś. Stąd moje pytania.
                                                    Odpowiedziałaś na jedno z nich, że sama z soba się nie zgadzasz. Tak też
                                                    myślałam. Zadałam pytanie, zebyś potwierdziła moje przypuszczania.

                                                    Nie było łatwiej po prostu napisać: nie cierpię stradivariusa, chce mu
                                                    przykopać przy każdej okazji, to cham i świnia. Po co ci jakieś wyssane z palca
                                                    teorie na temat kobiet ?


                                                  • stradivariusz Re: wyluzuj, Moniczko:)) 02.03.04, 12:31
                                                    jendza1 napisała:

                                                    > W tym samym miejscu znajdziesz tez jej stwierdzenie, ze swiat wyobraza sobie
                                                    > jako kobietę, właśnie ze względu na mnóstwo
                                                    > niekonsekwencji i niespodzianek...

                                                    to nie do końca tak jendzo. Ja akceptuję fakt, że świat może nie być do konca
                                                    jednoznaczny. Istnieją różne punkty widzenia, różne sprzeczne aspekty spraw
                                                    które wzajemnie współistnieją itd. Można na te same sprawy patrzeć w sposób
                                                    całkiem różny a jednocześnie za każdym razem spójny.

                                                    No i wreszcie wymiar religijny. Moje religijne wyobrażenia dość dobrze wpisują
                                                    się w obraz "swiata jako kobiety" właściwego dawniejszym wiekom kiedy czczono
                                                    płodność natury, cykliczność, kiedy rozumiano pewien związek wszystkiego co
                                                    żyje, najważniejsze bóstwa były żeńskie itd. Różni się ten sposób widzenia
                                                    świata bardzo znacznie od tego co odczytuję z wypowiedzi złego wilka albo twoich.

                                                    > A te niekonsekwencje to DOMINANTA wypowiedzi strady
                                                    > itd...

                                                    jeśli niekonsekwencje są dominantą moich wypowiedzi to nie powinnaś mieć
                                                    problemu ze wskazaniem jednego przykładu wypowiedzi w której byłem
                                                    niekonsekwentny. Byłbym zobowiązany.

                                                    Strad
                                                    ---------------------
                                                    Karaoke to moje życie
                                                  • Gość: jendza Re: wyluzuj... IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 02.03.04, 14:31
                                                    stradivariusz napisał:

                                                    [ciach]
                                                    > jeśli niekonsekwencje są dominantą moich wypowiedzi to nie powinnaś mieć
                                                    > problemu ze wskazaniem jednego przykładu wypowiedzi w której byłem
                                                    > niekonsekwentny. Byłbym zobowiązany.

                                                    Wskazywalam te niekonswkwencje i nielogicznosci nie raz i nie dwa, wskazywali
                                                    je Tad i Zly Wilk. Dodam, ze wszyscy troje roznimy sie miedzy soba pogladami
                                                    (szczesliwie:), inaczej nie byloby miedzy nami mozliwosci d i a l o g u), a -
                                                    co ciekawe - zgodnie, jak mniemam, te nk. i nl. dostrzegamy jako wyraz braku
                                                    spojnosci Twojego tekstu. To nie kwestia zatem oceny niczyich pogladow,
                                                    tylko... budowy konkretnego tekstu, czy tekstow.
                                                    A Ty tego do siebie nie dopuszczasz... Coz, to nie moj problem...
                                              • Gość: Monika Re: dobre pytanie:)) IP: *.chello.pl 29.02.04, 16:17

                                                Widzę ze miałaś trudności z tym co napisałam, to jeszcze raz odniosę się do
                                                twojego postu i tym razem dokładniej.

                                                Gość portalu: jendza napisał(a):

                                                > Pojecia nie mam, jak to wyodrebnic oraz wypunktowac...:(

                                                Co tu komentowac skoro nie masz pojęcia. No cóż przmilczałam to dyskretnie. Źle
                                                zrobiłam ?

                                                > Moge jedynie podjac probe... jakiegos okreslenia zakresow... obserwacji...

                                                No to zobaczny jak one wyglądają.

                                                > Otoz staram sie patrzec na wszystko: typ argumentow,

                                                Jakich, nie piszesz. Co tu oceniać ? Mam się domyślac i komentować własne
                                                domysły ?

                                                sposob ich wyrazania,

                                                Jaki, nie piszesz. Co tu oceniać ? Znowu mam się domyślać ?

                                                > logiczne niespojnosci (co nie znaczy, ze wypowiedzi kobiet sa nielogiczne;
                                                > uscislam ponizej)

                                                No to poniżej się tym zajme, bo co tu pisać ?

                                                >... specyficzny dystans osoby piszacej,

                                                To znaczy jaki ? Też nie precyzujesz. Nie wiadomo o czym piszesz ? Mam się
                                                domyślać ? Niby po co skoro moge byc w błędzie ?

                                                > jako strad, do samej strady...

                                                Stardivarius jak pisałam mnie nie interesuje. Interesuje mnie twoja teoria
                                                rozpoznawania płci. Bardzo mglista. Bo co miałam wywnioskować z tego co
                                                napisałaś wyżej ? Przecież nic nie napisałaś.

                                                > Kiedy na przyklad wykaze sie jej niespojnosci logiczne, to czasem
                                                > udaje, ze tego nie widzi, czasem z kolei... poniekad przyznaje
                                                > racje, ale sie tym 'nie przejmuje', tylko... 'leci dalej', powtarzajac
                                                > 'swoje'... Nie znam takiego mezczyzny...

                                                A to już było trochę berdziej konkretne. Więc własnie tym się zajęłam. Bo czy
                                                podałaś jakieś inne argumenty ? Nie zauwazyłam.

                                                > Strad to jakby taka swoista tuba propagandowa...
                                                > Jakby ktos wymyslil internaute 'strade', jako mezczyzne, ktory
                                                > to mezczyzna bedzie wyglaszal poglady, wlasciwe raczej blizej, niz dalej -
                                                > 'feministkom'.... A w kazdym razie na pewno takie, ktore wielu kobietom moga
                                                > sie podobac...
                                                > I zobaczymy, co z tego wyniknie....
                                                > Ot, taki kolejny forumowy eksperyment... he, he..

                                                Wracasz do stradivariusam, mimo, że wyraźnie napisałam w poprzednim poście ze
                                                on mnie nie interesuje. Czyli twoja teoria odnosi się wyłacznie do niego. Na
                                                twój prywatny uzytek. Podbudowa teorateczny o której piszesz, a którą
                                                zanalizowałam punkt po punkcie wyżej, właściwie nie istnieje. Wykaż na
                                                podstawie twojego tekstu, że jest inaczej niż ja piszę.

                                                > Oczywiscie moge sie mylic, jak zawsze, choc... nie przypuszczam...

                                                Nie przypuszczasz ? Ale tez nie masz argumentów na poparcie twojej tezy. Co
                                                było do udowodniena :)
                                                • Gość: jendza Moniniu:)) IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 29.02.04, 17:17
                                                  Wybacz skarbie:)), ale jendzy naprawde nie interesuje,
                                                  co nie interesuje Monini...:))) Jendza nie stwierdza i nigdy
                                                  nie stwierdzila, ze MA jakowas teorie rozpoznawania plci:)).
                                                  Jendza - w tym kontekscie - zajela sie jedynie auto-strada...:))

                                                  To Ty sama, niuniu, doszukujesz sie czegos, czego nie ma,
                                                  by nastepnie udowodnic, ze... tego nie ma...:))... troche jak pies,
                                                  ktory gryzie wlasny ogon...:))

                                                  A ja sie tylko przygladam i zadaje sobie trud, by Ci probowac
                                                  co nieco wyjasnic, z prostego szacunku. Dla CIebie.
                                                  Czyzby to byla strata czasu?? Skoro sama sobie tego szacunku
                                                  nie okazujesz, podgryzajac sie tu i owdzie...?
                                                  • Gość: Monika Re: jędzuniu:)) IP: *.chello.pl 29.02.04, 21:08
                                                    Gość portalu: jendza napisał(a):

                                                    > Wybacz skarbie:)), ale jendzy naprawde nie interesuje,
                                                    > co nie interesuje Monini...:))) Jendza nie stwierdza i nigdy
                                                    > nie stwierdzila, ze MA jakowas teorie rozpoznawania plci:)).
                                                    > Jendza - w tym kontekscie - zajela sie jedynie auto-strada...:))
                                                    >
                                                    > To Ty sama, niuniu, doszukujesz sie czegos, czego nie ma,
                                                    > by nastepnie udowodnic, ze... tego nie ma...:))... troche jak pies,
                                                    > ktory gryzie wlasny ogon...:))

                                                    Tak naprawdę do ja odniosłam się tylko do tego tekstu:

                                                    >>Kiedy na przyklad wykaze sie jej niespojnosci logiczne, to czasem
                                                    >>udaje, ze tego nie widzi, czasem z kolei... poniekad przyznaje
                                                    >>racje, ale sie tym 'nie przejmuje', tylko... 'leci dalej', powtarzajac
                                                    >>'swoje'... Nie znam takiego mezczyzny...

                                                    Ty mi zarzuciłas, ze wzięłam pars pro toto, więc ja w odpowiedzi,
                                                    przeanalizowała cały twój post i wykazałam, ze nawet gdybym chciała to nie
                                                    mogłabym się odnieść do niczego więcej.

                                                    Wracając do tekstu który zacytowałam, spytałam czy ty się rozpoznajesz w nim.
                                                    Odpowiedziałaś, że nie. Więc dyskredytujesz własną opinię. Rozumiesz
                                                    nielogiczność takiego postepowania? Nie ? To ci wytłumacze.

                                                    1. Piszesz ze stradivarius prawdopodobnie jest kobietą.
                                                    2. Stradivarius jest kobietą bo się zachowuję w pewien charakterystyczny dla
                                                    kobiet sposób
                                                    3. Tym charakterystycznym sposobem w jaki zachowują się kobiety jest według
                                                    ciebie:

                                                    >>Kiedy na przyklad wykaze sie jej niespojnosci logiczne, to czasem
                                                    >>udaje, ze tego nie widzi, czasem z kolei... poniekad przyznaje
                                                    >>racje, ale sie tym 'nie przejmuje', tylko... 'leci dalej', powtarzajac
                                                    >>'swoje'... Nie znam takiego mezczyzny...

                                                    4. Piszesz że Jendza jest kobietą
                                                    5. Piszesz że Jendza nigdy się nie zachowała w sposób opisany w punkcie 3.

                                                    Ewidentne ze rodzi się pytanie jak to jest że punkt 3 charakteryzuje kobiety i
                                                    jednocześnie nie charakteryzuje jendzy ?

                                                    Mozna przypuszczać, że albo punkt 3 wcale nie charakteryzuje kobiet, albo
                                                    jendza nie jest kobietą.

                                                    I chciałam, żebyś jasno mi na to odpowiedziała.

                                                    > A ja sie tylko przygladam i zadaje sobie trud, by Ci probowac
                                                    > co nieco wyjasnic, z prostego szacunku. Dla CIebie.

                                                    Jeśli przestałas się już przyglądać to odpowiedz na moje pytanie.

                                                    > Czyzby to byla strata czasu??

                                                    Jeśli odpowiesz to nie będzie strata czasu, jeśli nie... jak ci się wydaję ?

                                                    >Skoro sama sobie tego szacunku nie okazujesz, podgryzajac sie tu i owdzie...?

                                                    Jendzo, jendzo, tylko mi nie mów, że masz teorie na temat tego jak na forum
                                                    rozpoznawać kobiety, które same sobie nie okazuja szacunku :))))

                                                    Zaryzykuje jeszcze raz. Oświec mnie proszę. Jak mnie zdemaskowalaś ?





                                                  • Gość: jendza A, mysl sobie, co chcesz...:))) IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 29.02.04, 23:52
                                                    Com napisala, napisalam:)).
                                                    A Twoja interpretacja oraz Twoje wypracowania
                                                    to naprawde Twoj problem.
                                                    Oswiecac CIe wiecej... nie mam ochoty..
                                                    Zechcesz - sprobujesz przeczytac ze zrozumieniem to,
                                                    co zostalo juz napisane. Wystarczy i tak w nadmiarze...
                                                    BTW, dawno juz nie uczestniczylam w tak bezsensownej
                                                    wymianie... - nie, nie 'zdan'...
                                                    Zatem - odpuszczam, he, he...
                                                    ZOstan sobie na placu boju ze swoimi zabawkami...
                                                    I spij dobrze:))
                                                    jendzor (jesli sobie zyczysz:)))
                                                  • Gość: Monika Re: A, mysl sobie, co chcesz...:))) IP: *.chello.pl 01.03.04, 02:00
                                                    Gość portalu: jendza napisał(a):

                                                    > Com napisala, napisalam:)).

                                                    Nie chcesz nazwać rzeczy po imieniu ? Jaka skromna :)) Głupoty napisałaś, ot co
                                                    napisałaś.

                                                    > Zatem - odpuszczam, he, he...


                                                    Jestem niepocieszona, że nie przyznałaś się do błedu. Bez względu na to jak
                                                    bardzi byś się nie nadymała, wystarczy przyciśnąc i powietrze schodzi :)))



                                                  • Gość: jendza Przyznaje sie do bledu:(( - ze smutkiem... IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 01.03.04, 20:31
                                                    A blad polega na tym, ze... myslalam o Tobie lepiej, Moniko:(

                                                    W wielkim skrocie wyglada to tak:
                                                    1 Napisalam a.
                                                    2 Ty sie upierasz, zeby w moim a czytac Twoje b, ktore z moim a nie ma nic
                                                    wspolnego... No, moze tyle, ze moim a probuje MANIPULOWAC.
                                                    3 Dowodzisz nastepnie, ze b jest nieprawda.
                                                    I to prawda.
                                                    4 Nieprawda jest jednak Twoj wniosek, ze ja mowie nieprawde.
                                                    Bo polemizujesz sama ze soba - ergo - to TY mowisz nieprawde.

                                                    A potem jeszcze dodajesz komentarz mnie deprecjonujacy.

                                                    Jeslibym - idac Twoim tropem - miala Twoje b wziac za projekcje
                                                    Twego wnetrza, MUSIALABYM stwierdzic, ze brak logiki w Twoim
                                                    przypadku wynika z faktu, ze... jestes kobieta. Ergo: jestes
                                                    glupia (jako ze myslisz nielogicznie) - bo jestes kobieta...
                                                    Jest jeszcze jedna ewentualnosc: gadasz glupoty, bo... masz akurat okres..

                                                    CHyba naprawde zaczynam rozumiec... mezczyzn.
                                                    WIesz, moim zdaniem to Twoimi napastliwymi postami wobec mnie...
                                                    zaszkodzilas 'SPRAWIE'... I to z tego jedynie powodu... ze... mnie
                                                    po prostu nie 'lubisz' - to bodaj Ty mi zarzucalas 'nielubienie' strady,
                                                    prawda (sprawdzilam, dokladnie uwazasz, ze 'nie cierpię stradivariusa, chce mu
                                                    przykopać przy każdej okazji, to cham i świnia')?
                                                    A ja, coz..., jesli - skoro tak bardzo tego chcesz - zdolnosc
                                                    logicznego myslenia mialaby byc tylko meska cecha, to oznacza
                                                    zapewne, ze wiecej ze mnie z Marsa, niz z Wenus...

                                                    Bo ja, widzisz, mysle, ze wazne jest by mowic to, co sie uwaza
                                                    za PRAWDE, a nie to, co jest 'feministyczne'...
                                                    Czyzby z tego dla Ciebie wynikalo, ze jestem mezczyzna?

                                                    NIe mam ochoty wiecej tracic czasu na bezsensowne i bezprzedmiotowe
                                                    slowne przepychanki z Toba. Mozesz sobie pisac, ze zeszlo ze mnie
                                                    powietrze, czy ze sie nadelam, wszystko jedno.
                                                    Juz tego nie skomentuje, bo to po prostu strata czasu.
                                                  • ggigus wiesz, jendza 01.03.04, 20:53
                                                    dyskutowalam kiedys z Toba.
                                                    Nic sie nie zmieniasz (obojetnie, czy konsekwencja w dyskusji jest domena
                                                    mezczyzn czy kobiet, takie teorie plciowo - charakterologiczne mnie ani nie
                                                    bawia ani tym bardziej przekonuja).
                                                    Za to Ty jako dyskutanka sie nie zmieniasz, nawet poszerzasz dzielnie
                                                    repertuar. Monika jest dla Ciebie w chwili zlosci niunia. Jak milutko, kobieco
                                                    i przytulnie.
                                                    Szkoda tylko, ze w calej tej dyskujis sama sobie zaprzeczasz( to tez kiedys
                                                    przezylam w dyskusji z Toba, jak rowniez histerie i zlosc ,kiedy sie z jednza
                                                    nie zgadzac).
                                                  • Gość: jendza wiesz, ggigus IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 01.03.04, 21:16
                                                    albo przedstaw dowody, szczegolnie na moje
                                                    domniemane emocje, albo odszczekaj.
                                                    Inaczej masz ignora. Powod znajdziesz
                                                    w poscie do Moniki- nIe chce mi sie powtarzac:(
                                                  • Gość: ggigus czy to grozba? IP: *.dip.t-dialin.net 03.03.04, 22:57
                                                    czy ten ignor to grozba? och, och, och
                                                    po prostu pamietam Cie z jakichs tam dyskujsi i nie mam zamiaru przedstawiac na
                                                    nic dowodow (tylko winni sie tlumacza). Po prostu pamietam twoj nick, kod
                                                    twojego komputera no i co najwazniejsze, twoj styl. niezmienny, jak widac.
                                                    a dowody, jak chcesz, znajdz sobie sama, poszperaj w swojej ofitej
                                                    korespondencji albo w pamieci
                                                    pozdrawiam serdecznie
                                                  • Gość: jendza nie potrafisz potwierdzic swoich IP: *.w193-252.abo.wanadoo.fr 03.03.04, 23:02
                                                  • Gość: jendza Re: nie potrafisz potwierdzic swoich oskarzen IP: *.w193-252.abo.wanadoo.fr 03.03.04, 23:04
                                                    tracisz wiarygodnosc...
                                                    To sie kiedys nazywalo: 'robic d...e z geby'

                                                    bez pozdrowien
                                                  • Gość: ggigus droga jendzo! IP: *.dip.t-dialin.net 03.03.04, 23:05
                                                    wyobraz sobie, ze potrafie, ale nie mam ochoty. A jestes niezmienna
                                                    dyskutankta, wiec przypomnij sobie moza Ty cos ze swego repertuatu dyskutantow.
                                                    Dodam, ze dyskutowalam wtedy na forum, zwiazanym z felietonami K. dunin i jak
                                                    mozna smialo przypuszczac, roznilysmy sie pogladami.
                                                  • Gość: zgryzliwy Re: droga jendzo! IP: *.dialup.mindspring.com 03.03.04, 23:28


                                                    Gość portalu: ggigus napisał(a):

                                                    > wyobraz sobie, ze potrafie, ale nie mam ochoty. A jestes niezmienna
                                                    > dyskutankta, wiec przypomnij sobie moza Ty cos ze swego repertuatu
                                                    dyskutantow.
                                                    >
                                                    > Dodam, ze dyskutowalam wtedy na forum, zwiazanym z felietonami K. dunin i jak
                                                    > mozna smialo przypuszczac, roznilysmy sie pogladami.


                                                    >>>>>>ggigus popelnia naduzycie, fe.
                                                  • Gość: Monika Re: Przyznaje sie do bledu:(( - ze smutkiem... IP: *.chello.pl 02.03.04, 01:07
                                                    Gość portalu: jendza napisał(a):

                                                    > A blad polega na tym, ze... myslalam o Tobie lepiej, Moniko:(

                                                    Mam się przejąć tym wyznaniem ?

                                                    > W wielkim skrocie wyglada to tak:
                                                    > 1 Napisalam a.
                                                    > 2 Ty sie upierasz, zeby w moim a czytac Twoje b, ktore z moim a nie ma nic
                                                    > wspolnego... No, moze tyle, ze moim a probuje MANIPULOWAC.
                                                    > 3 Dowodzisz nastepnie, ze b jest nieprawda.
                                                    > I to prawda.
                                                    > 4 Nieprawda jest jednak Twoj wniosek, ze ja mowie nieprawde.
                                                    > Bo polemizujesz sama ze soba - ergo - to TY mowisz nieprawde.

                                                    Szczerze, raz przeczytałam i nic nie rozumiem. Przeczytałm drugi raz... to
                                                    samo. Nie chce mi się czytać trzeci raz.
                                                    Ale mam propozycje. Jest mój post który wykłada to wszystko dużo prościej, są
                                                    tam też moje pytani, na które nie odpowiedziałaś. Gdybyś naprawde miała zamiar
                                                    ze mną dyskutować to byś się do niego bez problemów odniosła. Rozebrała na
                                                    elementy podstawowe, wykazała błąd i podsumowała.

                                                    A tak, no cóż raczej trudno cię brać na poważnie.

                                                    > A potem jeszcze dodajesz komentarz mnie deprecjonujacy.

                                                    A tam niuniu, od razu deprecjonujący. Skomentowałam tylko to co piszesz. Gdybyś
                                                    pisała mądrzejsze rzeczy komentarz byłby przychylniejszy. Trzeba była dać sobie
                                                    szanse. Nie chciałaś... co ja na to poradze :)))

                                                    > Jeslibym - idac Twoim tropem - miala Twoje b wziac za projekcje
                                                    > Twego wnetrza, MUSIALABYM stwierdzic, ze brak logiki w Twoim
                                                    > przypadku wynika z faktu, ze... jestes kobieta. Ergo: jestes
                                                    > glupia (jako ze myslisz nielogicznie) - bo jestes kobieta...
                                                    > Jest jeszcze jedna ewentualnosc: gadasz glupoty, bo... masz akurat okres..

                                                    Znowu jakieś zawiłości... moment zobacze co to "b".... nie piszesz co to b :(
                                                    No to skąd ja mam wiedzieć o czym piszesz ? Moje wnętrze to b ? O jeżu... a co
                                                    ja mam niby we wnętrzu ? No tego nie da się czytać. Można prosić o
                                                    przetłumaczenie na polski ?

                                                    I jeszcze jedno pytanie, tak z ciekawości, co to jest "projekcja twojego
                                                    wnętrza" ?

                                                    > CHyba naprawde zaczynam rozumiec... mezczyzn.
                                                    > WIesz, moim zdaniem to Twoimi napastliwymi postami wobec mnie...
                                                    > zaszkodzilas 'SPRAWIE'...

                                                    Jakiej SPRAWIE ???? CZy ty piszesz do mnie jakimś szyfrem ?

                                                    >I to z tego jedynie powodu... ze... mnie po prostu nie 'lubisz'

                                                    A skąd niunu przyszedł ci do głowy taki pomysł. Ależ ja cię lubię. Wymieńmy
                                                    znak pokoju :)))

                                                    >- to bodaj Ty mi zarzucalas 'nielubienie' strady,
                                                    > prawda (sprawdzilam, dokladnie uwazasz, ze 'nie cierpię stradivariusa, chce
                                                    >mu przykopać przy każdej okazji, to cham i świnia')?

                                                    Pomyliłam się ? [ciekawe czy odpowie]

                                                    > A ja, coz..., jesli - skoro tak bardzo tego chcesz - zdolnosc
                                                    > logicznego myslenia mialaby byc tylko meska cecha, to oznacza
                                                    > zapewne, ze wiecej ze mnie z Marsa, niz z Wenus...

                                                    Chiałabyś być mężczyzną ? Jak bardzo ?


                                                    > Bo ja, widzisz, mysle, ze wazne jest by mowic to, co sie uwaza
                                                    > za PRAWDE, a nie to, co jest 'feministyczne'...

                                                    A co to ma być ta PRAWDA ?

                                                    a) ze stradivarius to kobieta
                                                    b) ze Monika ma okres
                                                    c) ze Monika szkodzi SPRAWIE (diabli wiedzą jakiej)
                                                    d) że jendza sie pogubiła i nie wiadomo o czym pisze
                                                    d) ze jendza chciałby być mężczyzną

                                                    > Czyzby z tego dla Ciebie wynikalo, ze jestem mezczyzna?

                                                    To ja zapytam jeszcze raz, a chciałbyś nim być ?

                                                    > NIe mam ochoty wiecej tracic czasu na bezsensowne i bezprzedmiotowe
                                                    > slowne przepychanki z Toba. Mozesz sobie pisac, ze zeszlo ze mnie
                                                    > powietrze, czy ze sie nadelam, wszystko jedno.
                                                    > Juz tego nie skomentuje, bo to po prostu strata czasu.

                                                    Po co mam to pisać niuniu, przecież powietrze już uszło :)))
                                                    Wiem że się jeszcze nie raz nadmiesz, ten typ tak ma, ale w stosunku do mnie
                                                    już będziesz ostrożniejsza. Prawda niunu ?


                                  • Gość: sts Re: moja magiczna władza nad feministkami... IP: *.crowley.pl 05.03.04, 15:48
                                    Zly Wilku.
                                    Zdradzilo Cie jedno slowo.Ty wiesz jakie.JesteS feministka.
                    • efcia5 Re: goła dupa a prestiż radnej 23.02.04, 17:06
                      stradivariusz napisał:

                      > Można mieć zgrabny tyłek i równo pod sufitem i można oba te, że tak to nazwe
                      > aspekty życia akceptować i je godzić jeśli nie wartościuje się ich. Ty
                      > wartościujesz. Goła dupa jest dla ciebie niżej niż fotel radnej i dlatego
                      > czujesz dysonans. Feministki to rozumieją lepiej niż ty sam i dlatego wkurza
                      je
                      > kiedy je redukujesz do gołej dupy-bo rozumieją, że goła dupa to dla ciebie
                      > niższa sfera życia i w tej niższej sferze próbujesz kobiety zamykać tym
                      pozorni
                      > e
                      > uprzejmym komplementowaniem ich urody. I to im się nie podoba w twoich
                      > komplementach a nie samo wskazanie na urodę jako taką.
                      >


                      Dziękuje Strad za te słowa, bardzo mądre i prawdziwe - zwłaszcza ostatni
                      fragment. Nie tylko zdeklarowane feministki ale i większość kobiet
                      nieinteresujących się feminizmem mogłaby się pod nimi podpisać. Jeżeli są na
                      tym forum jacyś mężczyźni którzy_naprawdę_chcieliby_się czegoś o kobietach
                      dowiedzieć (czasami w to wątpię), to powinni uważnie ten fragment przeczytać.
                      Chociaż oczywiście znacznie łatwiej jest dalej wyśmiewać feministki, że nie
                      lubią komplementów pewno dlatego że nikt im ich nie mówi itd
                      Pozdro ewa
                    • Gość: zgryzliwy Re: goła dupa a prestiż radnej IP: *.dialup.mindspring.com 03.03.04, 18:02
                      stradivariusz napisał:

                      > Gość portalu: Zły Wilk napisał(a):
                      >
                      > > > o dupe. Goła dupa jest według Wilka nie do pogodzenia z prestiżem.


                      ********A jest do pogodzenia????? proponuje srtadowi publiczne pokazanie
                      dupy.************



                      >
                      > > Feministki protestują, gdy mężczyźni komplementują kobiety, odnosząc się d
                      > o
                      > > ich urody, zamiast do ich inteligencji.

                      ******A potem niektore z nich pokazuja gola dupe, zeby ja podziwiac (dupe), bo
                      po coz innego?****************
                      >
                      > jest podobnie jak piszesz ale nie dokładnie tak samo. Feministki protestują
                      > kiedy kobiety sprowadza się wyłącznie do urody pomijając cokolwiek innego.


                      *******W tym wypadku wolno komplementowac urode np "Pani szanowna ma nie tylko
                      sliczna dupe, ale jest tez pani niezwykle inteligetna" albo "Dziekuje radnej za
                      owocne obrady, acha widzil(am) sic! wczoraj pani gola pupke, moj maz jest tez
                      nia zachwycony, gratuluje...*********


                      > Dlatego na przykład szlag je trafia kiedy slyszą wypowiedzi komentatora
                      > sportowego który przez pół godziny mówi o tym czyja reprezentacja zapaśniczek
                      > jest ładniejsza zupełnie nie dostrzegając że te dziewczyny nie zebrały się na
                      > konkurs piękności.

                      ********Dlatego, ze komantatorem jest mezczyzna, gdyby komentatorem byla
                      kobieta, nie byloby mowy o urodzie*********


                      Mówią "nie jestem wyłącznie ozdobą do salonu" i nie mogę
                      > odmówić im w tym względzie słuszności. Gdybyś wygłaszał wykład na trudny temat
                      > do którego przygotowywałbyś się przez kilka dni a pierwszym pytaniem od
                      publiki
                      > byłoby "jak pan godzi naukę z koniecznością codziennego wizytowania siłowni i
                      > ile wyciska pan na ławeczce" zrozumiałbyś o co chodzi.
                      >
                      > > A co pokazała KOnatorowska w Playboyu?
                      > > Urodę, czy inteligencję?
                      >
                      > urodę. I komu to przeszkadza? Bo nie widzę protestów feministek tylko twoje.
                      > Tobie przeszkadza pokazywanie urody? Mnie nie przeszkadza. Uważasz, że uroda
                      ni


                      *******Z tego co wiem feminiski uwazaja te rozbieranki za zdrade kobiecosci
                      ********
                      > e
                      > da się pogodzić z inteligencją? Ja uważam, że się da.

                      *****Urode z inteligencja latwo pogodzic, ale jak pogodzic porno z inteligencja?
                      *********

                      > Jak chcę z tą panią rozmawiać o sprawach miasta to rozmawiam z nią kiedy jest
                      > ubrana. Jak jestem ciekaw jak wygląda rozebrana to otwieram Playboya.

                      *****Albo prosze ja niesmialo,zeby sie rozebrala....****


                      Jedno mi
                      > się z drugim nie kłóci bo tego nie mieszam ani nie ustawiam tych spraw jednej
                      > wyżej drugiej niżej.


                      ********Jak sie nie kloci to znaczy masz problem z seksualnoscia, mnie tam sie
                      kloci i kazdemu facetowi sie kloci. Wyobrazam sobie z luboscia(podczas
                      konferencji) jak by to bylo milo, gdyby radna zamiast opowiadac te madrosci,
                      rozebrala sie tu i teraz.... mniam mniam*************************************

                      ******itd itd itd itd
                      Nie chce mi sie dalej podkreslac tych bredni strad. NO COMMENTS


                      >
                      > > Jak wyborcy, czy koledzy radni mogą ją teraz docenić,
                      > > nie narażając się na zarzut "męskiego szowinizmu"?
                      >
                      > jeśli koledzy radni nie są w stanie rozmawiać z kobietą która fotografuje się
                      w
                      > Playboyu to są analogicznie porypani do kobiety która nie mogłaby rozmawiać z
                      > takim facetem co Playboya kupuje.

                      *****Popelniles naduzycie w meritum... (porownanie kobiecej rozbieranki do
                      meskiej kupowanki)

                      I taka pani i taki pan dawaliby dowód swojego
                      > płciowego szowinizmu. I byłby to ich problem wewnętrzny a nie czytelników
                      > Playboya czy kobiet co się tam pokazują.
                      >
                      > > Jeśli więc mężczyźni dostosują się do oczekiwań feministek, to dzięki radn
                      > ej
                      > > Kantorowskiej nawet niewinny komplement "podziwiam pani inteligencję",
                      > > nabierze nowego, głębszego znaczenia.
                      >
                      > nabierze albo i nie nabierze. To co piszesz na kilometr jedzie kołtuństwem.
                      > Można mieć zgrabny tyłek i równo pod sufitem i można oba te, że tak to nazwe
                      > aspekty życia akceptować i je godzić jeśli nie wartościuje się ich. Ty
                      > wartościujesz. Goła dupa jest dla ciebie niżej niż fotel radnej i dlatego
                      > czujesz dysonans. Feministki to rozumieją lepiej niż ty sam i dlatego wkurza
                      je
                      > kiedy je redukujesz do gołej dupy-bo rozumieją, że goła dupa to dla ciebie
                      > niższa sfera życia i w tej niższej sferze próbujesz kobiety zamykać tym
                      pozorni
                      > e
                      > uprzejmym komplementowaniem ich urody. I to im się nie podoba w twoich
                      > komplementach a nie samo wskazanie na urodę jako taką.
                      >
                      > Strad
                      > ---------------------
                      > Karaoke to moje życie



                  • Gość: wasza_bogini zauwazylam, ze z logika u Ciebie raczej kiepsko. IP: *.dwi.uw.edu.pl / *.dwi.uw.edu.pl 23.02.04, 11:33
                    w playboyu pozowala kilka lat temu. poza tym moze miec w dupie co sadza o niej
                    mezczyzni. :::))))
                    • Gość: tad Kobiece wartości w polityce - przykład z Węgier IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 27.02.04, 09:51
                      Pewna węgierska prezenterka wiadomości wystąpiła nago przed kamerami i
                      oświadczyła, że pragnie kandydować do europarlamentu. Dodała, że "jest
                      inteligentna i codziennie 4 godziny występuje w TV". (wiadomość podaję za
                      radiem "Zet").
                      Jeśli mam dodać coś od siebie, powiem, że życzę tej pani sukcesu. Też uważam,
                      że europarlament, to miejsce dla takich jak ona!
                      • Gość: wasza_bogini Re: Kobiece wartości w polityce - przykład z Węgi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.04, 12:52
                        ale co ciekawe temu bedzie przeciwnych wielu mezczyzn.
            • Gość: kubel Re: chodzi o specyficzne, kobiece wartości IP: *.dialup.mindspring.com 29.02.04, 13:59

              > czy jak głosujesz na Korwina to też dlatego, że podnieca cię jego piskliwy
              > histeryczny głosik i rozwiana czupryna? Jego zdjęcie też chciałbyś zobaczyć w
              > Playboyu? Bo ja naprawdę nie wiem o co ci chodzi stary. Kupujesz Playboya czy
              > nie? Masz coś przeciw zamieszczaniu tam zdjęć dziewczyn? Skoro można grać
              > terminatora i zostać senatorem to czemu nie można się pokazać w Playboyu i
              > zostać radną?
              >
              >
              >>>>>>Wszystko zalezy od tego co ta pani pokazala.Jezeli byl to niewinny
              artystyczny akt,prosze bardzo, nic nie mam przeciwko niwinnym artystycznym
              aktom. Natomiast, jezali ta pani pokazala dajmy na to srom, to ona ,jako radna
              jest w moich oczach zdykwalfikowana. Niechetnie tez, widziani sa panowie np.
              poslowie ze zwiedzionymi czlonkiami na barwnych fotografiach.
    • nadszyszkownik.kilkujadek Tyłek Schwarzeneggera 29.02.04, 17:55
      Chciałem zwrócić uwagę na inny aspekt całej sprawy. Otóż istnieją jeszcze, choć
      pewnie trudno Wam będzie w to uwierzyć, ludzie, któzy traktują politykę bardzo
      poważnie. Jako służbę publiczną, czy coś w tym rodzaju. Nie pamiętam, jak to
      szło, bo to bardzo stara piosenka. Podobnia w stylu do tych, których uczono w
      szkole Mieczysława Fogga.
      W każdym razie - ludzie tacy istnieją. W USA, jako że to kraj zyjący iluzjami,
      jest takich osób szczególnie dużo. Osoby takie są były nader oburzone
      wyborczymi ambicjami (a raczej - sukcesami) Arnolda czy Jessego Ventury. Nawet
      nie dlatego, że to aktorzy; w każdym razie nie przede wszystkim. Raczej już
      dlatego, że popularność zdobyta została nie w polityce, a zupełnie gdzie
      indziej. Na dodatek w sposób 'nie licujący z powagą urzędu'.
      Nie koniecznie się z tym zgadzam, zwłaszcza w przypadku A.S. - bo 'show
      business' to w Kaliforni nader poważne zajęcie. Ale doskonale rozumiem
      zastrzeżenia.

      Być może 'goły tyłek radnej' byłby problemem o tyle, o ile pomógł jej w
      zdobyciu fotela. Naprawdę, gdy w pełni zaakceptujemy ten rodzaj 'zdobywania
      popularności', będzie jeszcze mniej wesoło, niż jest. Dobre pomysły,
      wykształcenie, umiejętności organizacyjne - to wszystko nie jest nawet w
      połowie tak fotogeniczne, jak ładny tyłek czy rozrośnięty muskuł.
    • Gość: jendza The day after... IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 02.03.04, 12:19
      Hm pieklo jest w nas... - to wcale zabawne nie jest...:(
      Otoz, musze sie Wam przyznac, ze odczytanie ostatniego postu Moniki,
      skierowanego do mnie, sprawilo, iz poczulam sie jakby... w kloace... takiej
      cudzej, wewnetrznej kloace nienawisci, z erupcja jadu oraz triumfu, ze oto...:
      DOKOPALA JENDZY!!! Coz za sukces!!!!! Gratulacje!!!! Oczywiscie ironiczne
      gratulacje...: ktos sie wreszcie okazal wieksza jedza niz sama jendza...:)
      Powinszowac... - a ja nie bede stawac w szranki o tytul 'jedzy roku' czy cos w
      tym guscie. 'Oddaje' palme pierwszenstwa... bez zalu:))

      Juz milcze - wszak obiecalam Monice, ze wiecej jej wypowiedzi komentowac nie
      bede... Inna rzecz, ze tu mowie o moich uczuciach - po przeczytaniu rzeczonej
      wypowiedzi, a to - jak mniemam - juz nie 'komentarz'...

      Dodam jeszcze, choc 'starzy' Forumowicze Feminizmu o tym doskonale wiedza,
      ze Z ZASADY nie angazuje sie w pyskowki i wzajemne obrzucanie blotem.
      Tym razem jednak nie udalo mi sie jakos tego uniknac:( i dlatego z kloaki
      zaczelo bryzgac. Wybaczcie. Poprawie sie, znaczy... postaram...:)

      Dodam zatem na koniec, by wszystko bylo jasne, jesli jeszcze dla kogos jasnym
      nie jest, ze wszelkie tego typu wypowiedzi, oraz wypowiedzi wskazujace na
      ewentualny rozwoj 'dialogu' w takim kierunku, bede po prostu - bardziej
      konsekwentnie, niz dotad - pomijac milczeniem.


      pozdrawiam
      jendza

      Ps - 'winna' jestem Autorowi watku pare slow mojej opinii na temat tu
      poruszony. Wybacz Macieju, ze w post scriptum... i ze dopiero teraz.
      OToz... mam mieszane 'uczucia'. Z jednej strony od tysiacleci umiemy patrzec na
      nagie ludzkie cialo jako na akt sztuki. I to jest dobre. Z drugiej strony - nie
      wiem, jaka artystyczna wartosc maja zdjecia tej radnej... co chyba niewiele ma
      tu do rzeczy...
      Jednak - moim zdaniem - bardzo silnie w naszej kulturze funkcjonuje etos
      zawodowy...
      Innymi slowy - jesli swoje cialo 'sprzedaje' do "Playboya" modelka - jest to,
      by tak rzec, czesc jej zawodu. Po prostu. I bez zadnych negatywnych konotacji...
      Jesli by jednak w Playboyu rozebrala sie na przyklad nauczycielka nauczanai
      poczatkowego, albo apetyczna pani profesor, szefowa katedry romantyzmu na
      przyklad... - to by to nie licowalo z owym etosem zawodu. Po prostu.
      Analogicznie jest w przypadku wspomnianej radnej. Mysli mi sie, ze naturalne
      jest i jakos konsekwentne, iz - bedac miss pozowala nago...
      Jesli jednak nadal chce pozowac, juz jako radna, to wydaje mi sie, ze...
      jeszcze nie DOJRZALA roznic miedzy oboma zawodami. Zatem - nie dojrzala do
      funkcji radnej. Hm, moze jeszcze dojrzeje?
      • Gość: Monika Re: The day after... IP: *.chello.pl 02.03.04, 17:28
        Gość portalu: jendza napisał(a):

        > Hm pieklo jest w nas... - to wcale zabawne nie jest...:(

        Wierze, musi ci być z tym bardzo trudno żyć. Rozumiem twoją frustracje i
        współczuję. Widzisz, że cały czas jestem po twojej stronie. Doceniasz to ?

        > Otoz, musze sie Wam przyznac, ze odczytanie ostatniego postu Moniki,
        > skierowanego do mnie,

        Byłam pewna ze przeczytasz :)))

        > sprawilo, iz poczulam sie jakby... w kloace...
        >takiej cudzej, wewnetrznej kloace nienawisci,

        A ja napisałam, że cie lubie i że chce z tobą wymienić znak pokoju :)))
        Dlaczego nie chcesz ?


        >z erupcja jadu oraz triumfu, ze oto...: DOKOPALA JENDZY!!!
        >Coz za sukces!!!!! Gratulacje!!!! Oczywiscie ironiczne
        > gratulacje...: ktos sie wreszcie okazal wieksza jedza niz sama jendza...:)
        > Powinszowac...

        Znowu przesadzasz. Zadałam tylko kilka pytania nia które jak zwykle nie
        odpowiedziałaś. Ale ja jestem okazem cierpliwości i wierzę że przynajmniej się
        nad nimi zastanawiasz. A dokopywać wcale ci nie musze, sama sobie świetnie
        dokopujesz. Ja tylko daje ci do tego okazje. No fakt, że ostatnio cie troche
        podpuszczam :)))

        Ale nie musisz od razu z tego powodu wpadać w histerie. Osobie która ma w sobie
        więcej z Marsa niz z Wenus chyba to nie przystoi :))) Puść w ruch twoją
        wspaniałą umiejętność logicznego myślenia i przeczytaj własny post, ale tak
        jakbym to ja go do ciebie napisała i zobacz co ci wyjdzie.

        >- a ja nie bede stawac w szranki o tytul 'jedzy roku' czy cos w
        > tym guscie. 'Oddaje' palme pierwszenstwa... bez zalu:))
        > Juz milcze - wszak obiecalam Monice, ze wiecej jej wypowiedzi komentowac nie
        > bede... Inna rzecz, ze tu mowie o moich uczuciach - po przeczytaniu rzeczonej
        > wypowiedzi, a to - jak mniemam - juz nie 'komentarz'...

        Młyn ustanie usta nie :))))

        > Dodam jeszcze, choc 'starzy' Forumowicze Feminizmu o tym doskonale wiedza,
        > ze Z ZASADY nie angazuje sie w pyskowki i wzajemne obrzucanie blotem.

        Myślisz, że ktokolwiek ci uwierzył ? Ja na przykład znam cię tylko z tej
        strony.

        > Tym razem jednak nie udalo mi sie jakos tego uniknac:( i dlatego z kloaki
        > zaczelo bryzgac. Wybaczcie. Poprawie sie, znaczy... postaram...:)

        Czyżbyś insynuowała po raz kolejny, ze ja to kloaka ? Nieładnie, naprawde
        nieładnie. Takie słowa w usteczkach porawdziwej katoliczki... A fe. Dziesięc
        zdrowasiek i pięc ave maria dziś wieczorem i przez cały tydzień. A teraz cię
        rozgrzeszam i idz w pokoju :)))

        Widzisz moja droga jendzuniu, zebyś mogła mnie obrazić musiałbyś napisać coś
        dużo bardziej inteligentnego. Zobaczymy czy ci się uda. W kazdym razie próbuj,
        trening czyni mistrza. I pamiętaj że zawsze możesz na mnie liczyć w potrzebie.

        > Dodam zatem na koniec, by wszystko bylo jasne, jesli jeszcze dla kogos jasnym
        > nie jest, ze wszelkie tego typu wypowiedzi, oraz wypowiedzi wskazujace na
        > ewentualny rozwoj 'dialogu' w takim kierunku, bede po prostu - bardziej
        > konsekwentnie, niz dotad - pomijac milczeniem.
        >
        Nie obiecuj czego nie będziesz w stanie dotrzymać.
      • zly_wilk Re: The day after... 02.03.04, 21:43
        Wcięło mi długi post, więc odpowiadam po raz drugi, ale krótko... :-)

        Gość portalu: jendza napisał(a):

        > OToz... mam mieszane 'uczucia'. Z jednej strony od tysiacleci umiemy patrzec
        na
        >
        > nagie ludzkie cialo jako na akt sztuki. I to jest dobre.

        Cieszę się, że jesteśmy w tym podobni. :-)


        > Jednak - moim zdaniem - bardzo silnie w naszej kulturze funkcjonuje etos
        > zawodowy...

        O własnie...

        > Jesli jednak nadal chce pozowac, juz jako radna, to wydaje mi sie, ze...
        > jeszcze nie DOJRZALA roznic miedzy oboma zawodami. Zatem - nie dojrzala do
        > funkcji radnej.

        Tak.
        Tu jeszcze miałem długie uzasadnienie... :-(

        Pozdrawiam -
        • Gość: Monika Re: wcieło post IP: *.chello.pl 02.03.04, 21:51
          No właśnie, co z tymi postami, moje też czasami wcina i pamietam ze tad i chyba
          BD tez się skarżyli.

          Od czego to zależy ? Masz jakąś idee jak sie przed tym bronić ?
          • Gość: barbinator Re: wcieło post IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 02.03.04, 22:03
            Ja przed wysłaniem dłuższego posta zawsze kopiuję i wklejam do notatnika, potem
            jak niepotrzebny usuwam.
            • Gość: Monika Re: wcieło post IP: *.chello.pl 02.03.04, 22:11
              dzięki, to chyba jedyne wyjści, bo ten świntuch podskubuje zawsze z nienacka :))
        • Gość: jendza Re: The day after... IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 03.03.04, 06:46
          Szkoda, Macieju, ze pozarlo:(( - przeczytalabym
          z duzym zainteresowaniem... Da sie jeszcze jakos
          odtworzyc?
          Pozdrawiam rowniez:)
          j.
        • sagan2 Re: The day after... 03.03.04, 09:53
          zly_wilk napisał:



          > > Jesli jednak nadal chce pozowac, juz jako radna, to wydaje mi sie, ze...
          > > jeszcze nie DOJRZALA roznic miedzy oboma zawodami. Zatem - nie dojrzala do
          > > funkcji radnej.
          >
          > Tak.

          czy dobrz rozumiem, ze problem jest nie w tym, ze ona *kiedys* pozowala (czas
          przeszly), ale ze chce pozowac *teraz*, gdy jest juz radna?

          co w takim razie powiesz na oswiadczenie arniego, ze pomimo iz jest
          gubernatorem, nie ma zamiaru przestac grac w filmach? czy tez potepiasz taka
          postawe?
          • mlody.panicz Re: The day after... 03.03.04, 10:08
            sagan2 napisała:
            > co w takim razie powiesz na oswiadczenie arniego, ze pomimo iz jest
            > gubernatorem, nie ma zamiaru przestac grac w filmach? czy tez potepiasz taka
            > postawe?

            a gdyby to milosz zostal radnym i powiedzial, ze nadal ma zamiar pisac wiersze,
            to tez bys porownywala go do gwiazdki porno? wybacz, Sagan, ale jest pewna
            roznica miedzy graniem w filmach a wystepowaniem w playboyu.
            pozdrawiam
            mp
            • Gość: barbinator Re: The day after... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 03.03.04, 11:06
              Chodzi ci o różnicę między lekko rozbieranymi zdjęciami z współczesnego
              Playboya a filmami takimi w jakich zazwyczaj grywa Arni?
              Nie ma żadnej różnicy.
              I raczej nie mieszaj w to wszystko Miłosza, to nie ten poziom.

              Pozdr. B.
              • mlody.panicz Re: The day after... 03.03.04, 11:55
                nie ma zadnej roznicy??!!
                to znaczy ze wszystko jedno, czy panna loken (czy jak tam ona sie nazywa) gra
                robota z przyszlosci, czy obsluguje przed kamera druzyne pilkarska? dla mnie
                jest olbrzymia i gdyby to miala robic moja siostra to jednym wyczynem bym sie
                nawet chwalil, a drugiego - wstydzil.
                pozdrawiam
                mp
                • Gość: sagan Re: The day after... IP: *.desy.de 03.03.04, 12:32
                  o ile pamietam, byla mowa o zdjeciach w playboy'u a nie filmie porno.
                  no ale ja mam najwyrazniej "kobiecy sposob myslenia", skoro widze jakakolwiek
                  roznice...
                  • Gość: bezdenny Re: The day after... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.04, 14:52
                    To że następują zmiany kulturowe, obyczajowe widać gołym okiem. Dla mnie są to
                    zmiany na gorsze. Znika dyskrecja, intymność, skromność. Pojawia się zamiast
                    tego bezwstyd i ekshibicjonizm. Zdjęcia widziałem. Ładne. Ale pani która się
                    obnaża nie ma żadnego poczucia dyskrecji, skromności. Jest właśnie bezwstydna.
                    Przejawów takich zmian obyczajowych są tysiące. Dzisiaj jakaś radna pokazuje
                    się nago, za rok albo pięć lat jakaś posłanka wystąpi w sesji ginekologicznej.
                    jedni będą uznawali to za manifestację poczucia wolności i własnej wartości,
                    inni tak jak ja za manifestację bezwstydu, próżności i sprzedajności.
                    I to jeden aspekt sprawy. Drugi to ten, że pani ta oprócz bezwstydu wykazuje
                    się niezrozumieniem funkcji, którą ma pełnić. Ona nie została radną dla siebie,
                    tylko dla ludzi, którzy ją wybierali.
                  • mlody.panicz Re: The day after... 03.03.04, 18:18
                    Gość portalu: sagan napisał(a):

                    > o ile pamietam, byla mowa o zdjeciach w playboy'u a nie filmie porno.
                    > no ale ja mam najwyrazniej "kobiecy sposob myslenia", skoro widze jakakolwiek
                    > roznice...

                    racja, zagalopowalem sie. nie zmienia to jednak faktu, ze sesja w playboyu
                    znajduje sie u mnie ponizej pewnej granicy i udzial w niej do chwalebnych nie
                    nalezy. natomiast granie w filmach akcji ... coz, nie jest to z pewnoscia
                    szekspir, ale mimo wszystko znajduje sie to powyzej tej granicy. taki reagan na
                    przyklad: okazal sie niezlym prezydentem mimo tego, ze nie da sie go porownac
                    do garego coopera.
                    pozdrawiam
                    mp
                    • sagan2 Re: The day after... 09.03.04, 11:24
                      mlody.panicz napisał:


                      > racja, zagalopowalem sie. nie zmienia to jednak faktu, ze sesja w playboyu
                      > znajduje sie u mnie ponizej pewnej granicy i udzial w niej do chwalebnych nie
                      > nalezy. natomiast granie w filmach akcji ...

                      a gdziez przebiega ta granica? nagosci - nie, przemoc - tak? szczerze mowiac,
                      gdybym miala wybierac, wolalabym troche nagosci a playboya niz totalna pochwale
                      przemocy, krew, smierc i okrucienstwo, ktore serwuja nam filmy akcji. uwazam, ze
                      to one sa duzo bardziej szkodliwe.
                      ale ciekawa jestem, gdzie Ty definiujesz ta granice? czy film akcji z
                      "rozbieranka" jest gorszy czy lepszy od sesji w playboy'u?... ile ciala nalezy
                      pokazac, aby przekroczyc granice? uwazasz, tak jak amerykanie, ze piers jest ok,
                      ale sutki to juz pornografia, i jesli, na przyklad, w telewizji pokazuje sie
                      kobiete w podkoszulku (bez stanika) wynurzajaca sie z wody, to trzeba jej
                      okolice piersi elektronicznie "rozmazac", bo inaczej bylaby to pornografia?
                      (opisana sytuacja jest autentyczna)

                      > coz, nie jest to z pewnoscia szekspir, ale mimo wszystko znajduje sie to
                      > powyzej tej granicy. taki reagan na przyklad: okazal sie niezlym prezydentem
                      > mimo tego, ze nie da sie go porownac do garego coopera.

                      a czy regan nie bylby niezlym prezydentem, gdyby mial na koncie jakas scene
                      erotyczna??? w sumie moze i mial, wiemy na pewno, ze nie???
                      wlasnie o to chodzi: MOZNA byc niezlym prezydentem, POMIMO bycia kiepskim
                      aktorem. czy uwazasz, ze NIE mozna byc dobrym radny, gdy mialo sie sesje w
                      playboy'u????
                      • mlody.panicz Re: The day after... 09.03.04, 12:05
                        Droga Sagan,
                        sprawa granicy wyglada nastepujaco: wyznaczana jest przez zdrowy rozsadek. Nie
                        opiera sie na szczegolowych przepisach, co wolno, a czego - nie, pokazac.
                        przypadek playboya zostal rozpatrzony negatywnie. wyrok jest ostateczny i nie
                        podlega apelacji nawet do europejskiego trybunalu praw czlowieka.
                        natomiast zle aktorstwo wybacze wlasnie politykowi, bo nie - aktorowi.
                        pozdrawiam
                        mp
                        • Gość: sagan Re: The day after... IP: *.desy.de 09.03.04, 12:17
                          a brutalnosc, agresje i przemoc emanujaca z filmu, w ktorym wystepuje gubernator
                          tez wybaczasz? super, poczekaj az "terminator" zapuka Ci do drzwi i powie:
                          wybrales mnie ....
                        • Gość: sagan Re: The day after... IP: *.desy.de 09.03.04, 12:21
                          a co to jest zdrowy rozsadek? i jaki jest jego stosunek do playboya?...
                          rozumiem, ze jest to wylacznie Twoja subiektywna opinia i nie masz zadnych
                          argumentow na jej poparcie. no coz, z TAKA opinia nie sposob sie nie zgodzic...
                          ... prosze, poczytaj uwaznie, co Maciej pisal do Efci na temat jej wlasnego
                          zdania...

                          Macieju, licze, ze zbesztasz Panicza, jak zbesztales Ewcie...
                          • mlody.panicz Re: The day after... 09.03.04, 12:25
                            Gość portalu: sagan napisał(a):

                            > a co to jest zdrowy rozsadek? i jaki jest jego stosunek do playboya?...
                            > rozumiem, ze jest to wylacznie Twoja subiektywna opinia i nie masz zadnych
                            > argumentow na jej poparcie. no coz, z TAKA opinia nie sposob sie nie
                            zgodzic...
                            > ... prosze, poczytaj uwaznie, co Maciej pisal do Efci na temat jej wlasnego
                            > zdania...
                            >
                            > Macieju, licze, ze zbesztasz Panicza, jak zbesztales Ewcie...

                            alez istnieje bardzo wiele rzeczy, ktore podlegaja ocenie z tej perspektywy.
                            przeciez nie zabraniam kandydowania w zadnych wyborach paniom z playboya.
                            uwazam natomiast, ze demokracja, w ktorej takie panie wygrywaja, jest ulomna.
                            jesli zas chodzi o przemoc, znam duzo filmow o wiele gorszych. to moze slabe
                            usprawiedliwienie, ale jednak ... bohaterowie grani przez arnolda sa zazwyczaj
                            dobrzy, a jak zli, to przegrywaja :) choc zgadzam sie , ze przemocy w kulturze
                            masowej jest za duzo.
                            pozdrawiam
                            mp
                            • Gość: sagan Re: The day after... IP: *.desy.de 09.03.04, 17:18
                              nie odpowiedziales mi na pytanie, jak Twoj zdrowy rozsadek traktuje sceny
                              rozbierane w filmach akcji?... nie jestem znawca arniego, ale taki bodajze
                              stalone pokazal "male conieco" w filmie z s. stone pod prysznicem... czy on jest
                              ok, gdy przyjdzie do wyboru na gubernatora? a jesli arni rowniez pokazal w
                              jakims filmie tylek (nawet bez scen milosnych, w playboyu ich nie ma), to
                              znaczy, ze jest on rownie zly, jak pani radna?
                              niecierpliwie czekam na odpowiedz!
                              • mlody.panicz Re: The day after... 09.03.04, 18:03
                                Gość portalu: sagan napisał(a):

                                > nie odpowiedziales mi na pytanie, jak Twoj zdrowy rozsadek traktuje sceny
                                > rozbierane w filmach akcji?... nie jestem znawca arniego, ale taki bodajze
                                > stalone pokazal "male conieco" w filmie z s. stone pod prysznicem... czy on
                                jes
                                > t
                                > ok, gdy przyjdzie do wyboru na gubernatora? a jesli arni rowniez pokazal w
                                > jakims filmie tylek (nawet bez scen milosnych, w playboyu ich nie ma), to
                                > znaczy, ze jest on rownie zly, jak pani radna?
                                > niecierpliwie czekam na odpowiedz!


                                wybacz, ale nie rozumiem. czy mam Ci podac procentowy prog golizny, ktory
                                dyskwalifikuje w polityce? czy tez okreslic zakres tematyczny, ktory golizne
                                usprawiedliwia? powiedzialem, ze nie ma jednej reguly, a kazdy przypadek
                                oceniam osobno zgodnie ze zdrowym rozsadkiem i poczuciem smaku. po Tobie,
                                Sagan, spodziewalem sie zrozumienia tych pojec...
                                pozdrawiam
                                mp
                                • Gość: sagan Re: The day after... IP: *.desy.de 09.03.04, 18:37
                                  skoro cos ma "dyskwalifikowac w polityce", to chyba powinno sie umiec powiedziec
                                  dlaczego, prawda? a Ty bierzesz swoje WLASNE widzimisie i na jego podstawie
                                  twierdzisz, ze "polska demokracja jest ulomna", bo wybrala kogos, kto wg Twojego
                                  widzimisie nie powinien byc wybrany...
                                  nie twierdzisz, ze wg Ciebie, ale chcesz ustalac jakies ogolne standardy...

                                  skoro kazda sytuacja jest inna, to prosze odpowiedz na konkretne pytanie: czy,
                                  abstrahujac od jego programu politycznego (o programi tej pani tez
                                  najprawdopodobniej nic nie wiesz...), uwazasz, ze jest po "dobrej" czy "zlej"
                                  stronie Twojej lini podzialu (na "godnych" i "niegodnych").

                                  nie mam nic przeciwko temu, zebys dla siebie kazda sytuacje ocenial subiektywnie
                                  i oddzielnie, prosze tylko, abys podal, CZYM sie kierujesz, albo przyznal, ze
                                  wlasnym widzimisie (i pruderia...)
                                  • mlody.panicz Re: The day after... 09.03.04, 20:48
                                    Gość portalu: sagan napisał(a):

                                    > skoro cos ma "dyskwalifikowac w polityce", to chyba powinno sie umiec
                                    powiedzie
                                    > c
                                    > dlaczego, prawda?

                                    sprytne, Sagan, ale ja troche wczesniej niedwuznacznie odmowilem podania
                                    ostrych i niezawodnych definicji takiej 'dyskwalifikacji', prawda?

                                    a Ty bierzesz swoje WLASNE widzimisie i na jego podstawie
                                    > twierdzisz, ze "polska demokracja jest ulomna", bo wybrala kogos, kto wg
                                    Twojeg
                                    > o
                                    > widzimisie nie powinien byc wybrany...

                                    Sagan! Sagan!!!! wolam gromkim glosem, to moze sie skupisz i przeczytasz
                                    uwaznie: NIE TWIERDZILEM, ZE POLSKA DEMOKRACJA JEST ULOMNA, GDYZ WYBRALA KOGOS,
                                    KTO WG MOJEGO WIDZIMISIE NIE POWINIEN BYC WYBRANY.
                                    natomiast teraz to czynie: tak, polska demokracja jest ulomna, a wyniki wyborow
                                    od dlugiego czasu mi sie nie podobaja.
                                    a jesli chodzi o widzimisie, to nie wstydze sie tego: tak, mam je, slucham sie
                                    go i jestem z niego dumny, gdyz to bardzo madre widzimisie.
                                    jezeli zas chcesz wiedziec, co naprawde napisalem, to nic nie stoi na
                                    przeszkodzie cofnac sie pare postow wstecz i zobaczyc na wlasne oczy.

                                    > nie twierdzisz, ze wg Ciebie, ale chcesz ustalac jakies ogolne standardy...

                                    jak ustalac ogolne standardy, kiedy nie ustalac ogolnych standardow? napisalem
                                    przeciez, ze kazdy przypadek oceniam oddzielnie i ze nie pragne przekucia ich w
                                    obowiazujace wszystkich prawo.

                                    >
                                    > skoro kazda sytuacja jest inna, to prosze odpowiedz na konkretne pytanie: czy,
                                    > abstrahujac od jego programu politycznego (o programi tej pani tez
                                    > najprawdopodobniej nic nie wiesz...), uwazasz, ze jest po "dobrej" czy "zlej"
                                    > stronie Twojej lini podzialu (na "godnych" i "niegodnych").

                                    ha, zauwaz Droga Sagan, ze nigdzie nie odnioslem sie do tej pani konkretnie.
                                    napisalem tylko ogolnie, ze wystepowanie w playboyu bardziej mi sie kloci z
                                    dzialalnoscia polityczna niz - w filmach akcji. powtarzam to z cala moca i w
                                    swiadomosci wlasnej niewiedzy na temat programu tej pani, a takze - jej
                                    wymiarow.

                                    >
                                    > nie mam nic przeciwko temu, zebys dla siebie kazda sytuacje ocenial
                                    subiektywni
                                    > e
                                    > i oddzielnie, prosze tylko, abys podal, CZYM sie kierujesz, albo przyznal, ze
                                    > wlasnym widzimisie (i pruderia...)

                                    a teraz, Sagan, zmuszony jestem przerwac nasza urocza pogawedke i chlodnym
                                    tonem poprosic Cie o wyjasnienie, czemu posadzasz mnie o falsz i udawanie
                                    (opieram sie na slownikowej definicji pruderii, jesli Ty stosujesz inna, to
                                    trzeba to bylo zastrzec).

                                    pozdrawiam
                                    mp

                                    ps. serio, Sagan, nie mam pojecia, czemu sie mnie czepiasz. czy moze oczekujesz
                                    oswiadczenia, ze gardze panienkami z playboya i jednoczesnie kupuje to pismo?
                                    to sie nie doczekasz.
                                    mp
                                    • sagan2 Re: The day after... 10.03.04, 09:27
                                      troche w skrocie - wczoraj wieczor zjadlo mi dluuuugiego posta, a dzis nie mam
                                      za wiele czasu :(

                                      przede wszystkim: wycofuje pruderie. masz racje, glupio mi sie napisalo (z
                                      pospiechu? niechlujstwa?). szczerze przepraszam :) (mam nadzieje, ze okazesz
                                      odrobine wspolczucia i nie kazesz odszczekac... ale i na to jestem gotowa).
                                      uzylam bardzo niefortunnego slowa, chodzilo mi o cos innego. co w rodzaju
                                      niekonsekwencji i hipokryzji - playboy - nie, filmy akcji (ociekajace przemoca i
                                      krwia) - tak ORAZ, co najwazniejsze, brak oceny "scen milosnych" w filmach.
                                      nigdy nie odpowiedziales na to pytanie, choc zadawalam je kilka razy - czy sceny
                                      milosne w filmach dyskwalifikuja tak samo, jak pozowanie w playboyu? ze wzgledu
                                      na brak odpowiedzi zalozylam, ze nie (ze playboy to cos gorszego niz rozebrany
                                      stalone z s. stone pod prysznicem) - stad hipokryzja. jesli uwazasz jednak, ze
                                      dyskwalifikuja tak samo - wycofam i hipokryzje. odpowiedz, prosze.

                                      mlody.panicz napisał:


                                      > sprytne, Sagan, ale ja troche wczesniej niedwuznacznie odmowilem podania
                                      > ostrych i niezawodnych definicji takiej 'dyskwalifikacji', prawda?

                                      odmawiasz podania definicji, a jednoczesnie osadzasz na podstawie czegos
                                      nieostro i zawodnie nie_zdefiniowanego...


                                      > Sagan! Sagan!!!! wolam gromkim glosem, to moze sie skupisz i przeczytasz
                                      > uwaznie: NIE TWIERDZILEM, ZE POLSKA DEMOKRACJA JEST ULOMNA, GDYZ WYBRALA
                                      > KOGOS, KTO WG MOJEGO WIDZIMISIE NIE POWINIEN BYC WYBRANY.

                                      bardzo prosze bez krzykow.
                                      napisales tak:

                                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=10901962&a=11259134
                                      "przeciez nie zabraniam kandydowania w zadnych wyborach paniom z playboya.
                                      uwazam natomiast, ze demokracja, w ktorej takie panie wygrywaja, jest ulomna."

                                      przyznales rowniez (tak zrozumialam), ze "kryterium playboya" to Twoja
                                      subiektywna ocena, nie poparta konkretnymi argumentami, oparta na Twoim zdrowym
                                      rozsadku (bo moj i, na przyklad, mojego meza, mowi cos innego). ja to nazywam
                                      widzimisie (zreszta ponizej piszesz, ze jestes z tego widzimisie dumny); jesli
                                      Ci zalezy, moge zmienic "widzimisie" na "subiektywna opinie nie poparta
                                      argumentami".
                                      nie napisales wprawdzie doslownie, ze ta demokracja jest ulomna, PONIEWAZ ta
                                      pania wybrala, ale wg mnie to jest jasne z tej wypowiedzi. popraw mnie, jesli
                                      sie myle: dlaczego uwazasz, ze demokracja, ktora ta pania wybrala jest ulomna?

                                      gdyby ta demokracja wybrala ta pania DLATEGO, ze pozowala w playboyu, to bym sie
                                      z Toba zgodzila - ulomna. ale jesli wybrala ja POMIMO - coz w tym zlego? dodam,
                                      ze nie wiemy, czemu ja wybrano, nie mam pojecia, czy miala jakas kariere
                                      polityczna przed wyborami. natomiast, wg mnie, jest bardzo prawdopodobne, ze
                                      wybranie arniego bylo spowodowane jego popularnoscia jako aktora (nie
                                      przypominam sobie jego kariery politycznej przed wyborami), i taka demokracje
                                      (ktora wybiera popularnego aktora GLOWNIE dlatego, ze jest popularnym aktorem)
                                      nazywam ulomna (chociaz ja mowie "crazy americans")


                                      > a jesli chodzi o widzimisie, to nie wstydze sie tego: tak, mam je, slucham sie
                                      > go i jestem z niego dumny, gdyz to bardzo madre widzimisie.

                                      a dlaczego jest madre? skoro nawet nie_zdfiniowane?

                                      > jezeli zas chcesz wiedziec, co naprawde napisalem, to nic nie stoi na
                                      > przeszkodzie cofnac sie pare postow wstecz i zobaczyc na wlasne oczy.

                                      wydaje mi sie, ze wiem, co napisales.


                                      > jak ustalac ogolne standardy, kiedy nie ustalac ogolnych standardow? napisalem
                                      > przeciez, ze kazdy przypadek oceniam oddzielnie i ze nie pragne przekucia ich
                                      > w obowiazujace wszystkich prawo.

                                      dobre i to ;)

                                      > >
                                      > > skoro kazda sytuacja jest inna, to prosze odpowiedz na konkretne pytanie:

                                      > ha, zauwaz Droga Sagan, ze nigdzie nie odnioslem sie do tej pani konkretnie.
                                      > napisalem tylko ogolnie, ze wystepowanie w playboyu bardziej mi sie kloci z
                                      > dzialalnoscia polityczna niz - w filmach akcji. powtarzam to z cala moca i w
                                      > swiadomosci wlasnej niewiedzy na temat programu tej pani, a takze - jej
                                      > wymiarow.

                                      i wlasnie o to chodzi - nic nie wiesz o jej zdolnosciach jako polityka, a juz
                                      osoadzasz, bo zrobila kilka fotek swego golego tylka...
                                      prosze, odpowiedz na pytanie scen milosnych w filmach. nie musisz odnosic sie
                                      konkretnie do stalone czy arniego (nie mam pojecia, czy sa sceny milosne w jego
                                      wykonaniu???); po prostu: czy sceny milosne w filmach dyskwalifikuja tak samo
                                      jak zdjecia w playboyu (oczywiscie chodzi mi o sceny, gdzie "wszystko jest na
                                      talerzu" a nie o romantyczne pocalunki przy swiecach...)


                                      > a teraz, Sagan, zmuszony jestem przerwac nasza urocza pogawedke i chlodnym
                                      > tonem poprosic Cie o wyjasnienie, czemu posadzasz mnie o falsz i udawanie
                                      > (opieram sie na slownikowej definicji pruderii, jesli Ty stosujesz inna, to
                                      > trzeba to bylo zastrzec).

                                      jeszcze raz przepraszam za "pruderie"; glupio uzyte slowo, zupelnie nie o to mi
                                      chodzilo. mam nadzieje, ze wybaczysz.


                                      > ps. serio, Sagan, nie mam pojecia, czemu sie mnie czepiasz. czy moze
                                      > oczekujesz oswiadczenia, ze gardze panienkami z playboya i jednoczesnie kupuje
                                      > to pismo?
                                      > to sie nie doczekasz.

                                      nie czepiam sie Ciebie; chce zrozumiec "aliens"... ;)
                                      i naprawde nie interesuje mnie zupelnie jakie czasopisma czytujesz, a jakich nie.
                                      zwyczajnie interesuje mnie, jakimi kryteriami sie kierujesz (bo, jak napisalam,
                                      moj zdrowy rozsadek mowi cos innego, niz Tobie). dla mnie, jesli ktos jest
                                      swietnym politykiem tu i teraz, to guzik mnie obchodzi, czym paral sie w
                                      przeszlosci (o ile zyl w zgodzie z prawem). po prostu utilitaryzm. czyjes
                                      zdjecia w playboyu nie dyskwalifikuja tej osoby na starcie, uwazam, ze nie
                                      definiuja one wartosci czlowieka. a mam wrazenie, ze wg Ciebie tak. i to mi sie
                                      wydaje troche smieszne, ale i smutne. bo Ty masz przesady "etyczne", ale jest
                                      pelno takich, co dokladnie tak samo beda "arguentowac" za przesadami rasowymi,
                                      czy plciowymi, czy jakis innymi (ja nikomu nie zabraniam glosowac na murzynow,
                                      ale moj zdrowy rozsadek mi mowi, ze demokracja, ktora wybiera murzyna, jest
                                      ulomna. sprawa granicy wyglada nastepujaco: wyznaczana jest przez zdrowy
                                      rozsadek i dobry smak. przypadek murzyna zostal rozpatrzony negatywnie. wyrok
                                      jest ostateczny i nie podlega apelacji nawet do europejskiego trybunalu praw
                                      czlowieka...). z pewnosci jeszcze niedawno takie rozumowanie bylo zupelnie
                                      "zdroworozsadkowe", no a czarne jest takie brzydkie, fuj... :(
                                      nie pisze, ze Ty stosujesz takie roumowanie, nie probuje Cie porownac do
                                      rasisty!!! mam nadzieje, ze to rozumiesz. po prostu pokazuje, jak takie
                                      mechanizmy (ferowanie wyrokow wylacznie na podstawie wlasnej, subiektywnej
                                      opini, wlasnego zdrowego rozsadku i dobrego smaku) moga okazac sie
                                      niebezpieczne. i tyle.
                                      • mlody.panicz Re: The day after... 10.03.04, 09:58
                                        oj, Sagan, Sagan, ale Ty potrafisz czlowieka zameczyc :)
                                        1. dlaczego playboya oceniam surowiej niz jakas scene rozbierana w filmie? moze
                                        dlatego, ze w playboyu chodzi wylacznie o to, zeby sie rozebrac. niewazne, czy
                                        masz cokolwiek w glowie, czy cokolwiek potrafisz, liczy sie jak wygladasz bez
                                        bielizny. modelki trakutje sie jak towar. uwazam swierszczyki za efekt sluzenia
                                        najnizszym instynktom podgladactwa i rozpasania.
                                        sceny rozbierane w filmach akcji czy nieakcji sa jakims tego odpryskiem.
                                        zazwyczaj niepotrzebne, akcji do przodu nie posuwaja (excusez le mot) i maja
                                        zwykle mala wartosc estetyczna. zgadzam sie zatem, ze sa przejawem tego samego
                                        zlego obyczaju. jedyne co je odroznia to mniejsze natezenie, jakas pobocznosc w
                                        stosunku do glownego 'przeslania' filmu.
                                        2. pozowanie a wybieranie. przypadek, w ktorym wybor nastepuje wylacznie na
                                        podstawie wystapienia w playboyu, zostal przez nas wspolnie potepiony, wiec sie
                                        na nim nie koncentruje.
                                        jest tez sytuacja 'wybieranie mimo pozowania'. no wlasnie, jak pisalem, nie mam
                                        zamiaru tego zakazywac (to przeciez oczywiste, bo niby jak?). ale mozna z duza
                                        doza prawdopodobienstwa przypuszczac, ze jak ktos wystepuje w playboyu, to nie
                                        ma niczego innego do zaproponowania niz - chocby i papierowa - prostytucje. ja
                                        natomiast ciagle wierze w idealy obywatelskie, zgodnie z ktorymi do wladzy
                                        wybierani sa ludzie, ktorzy sie do tego nadaja. i dlatego dostrzegam tu zgrzyt.
                                        3. przypadek arnolda s. cenie tego pana nie za jego filmy (choc uwazam, ze w
                                        swojej konwencji nie byl taki zly), ale za to, ze zrealizowal sciezke kariery
                                        pt. 'od pucybuta do milionera', to takie amerykanskie. a.s. czegos sie sam,
                                        wlasna praca, dorobil. ze nie byla to kariera naukowa? tez nad tym boleje, ale
                                        co robic, taki teraz swiat.
                                        4. kwestia widzimisie. zapewniam Cie, Sagan, ze kazdy posluguje sie wlasnym
                                        widzimisie. problemem jest, czy widzimisie jest glupie, czy - nie. nie podoba
                                        mi sie tez zabieg podstawienia pod moj tekst o playboyu murzynow. w ten sposob
                                        osmieszyc mozna kazdy wywod, bo podstawic zawsze sie da (sam to czasami czynie,
                                        bo jest fajne).
                                        5. piszesz: 'dla mnie, jesli ktos jest swietnym politykiem tu i teraz, to guzik
                                        mnie obchodzi, czym paral sie w przeszlosci (o ile zyl w zgodzie z prawem).'
                                        zupelnie nie moge sie z tym zgodzic. nie uwazam, ze dany czlowiek dzisiaj i
                                        piec lat temu, to dwa rozne fenomeny, niczym nie zlaczone. jesli ktos sie
                                        kiedys zachowal jak swinia (nie mowie teraz o swierszczykach), to jest duza
                                        szansa, ze zachowanie takie powtorzy (chyba ze sie zresocjalizuje). wiec jesli
                                        ktos uznal, ze playboy jako sposob na zycie jest ok, to oznacza, ze kieruje sie
                                        innymi wartosciami niz ja. oczywiscie, mozna sobie wyobrazic, ze pozostali
                                        kandydaci beda jeszcze gorsi, zgoda. ale fakt pozowania w pisemku jest
                                        negatywny. w zdrowej demokracji (obywatelskiej) powinni znalezc sie lepsi
                                        kandydaci.
                                        uff... mam nadzieje, ze pare nieporozumien wyjasnilem.
                                        pozdrawiam
                                        mp
                                        ps. a ta pruderia sie nie przejmuj. ja po prostu nie moglem sobie odmowic :)
                                        jeszcze raz pozdrawiam
                                        mp
                                        • sagan2 Re: The day after... 10.03.04, 10:20
                                          mlody.panicz napisał:

                                          > oj, Sagan, Sagan, ale Ty potrafisz czlowieka zameczyc :)

                                          :)

                                          > uff... mam nadzieje, ze pare nieporozumien wyjasnilem.

                                          mniej wiecej... ;)
                                          ale i tak pozostane przy swoim zdaniu - wole oceniac czlowieka po tym, co soba
                                          reprezentuje, a nie po tym, czy pokazal tylek w playboyu czy nie (i dlaczego!).
                                          oczywiscie "pokazywanie tylka" mozna dolaczyc bardzo latwo do "co soba
                                          reprezentuje", ale wg mnie to jest marginalne, jesli posiada sie inne zalety.
                                          i nie uwazam, zeby pozowanie w playboy jednoznacznie definiowalo charakter i
                                          podejscie do zycia pozujacego. choc moze, oczywiscie.

                                          co do murzynow. chodzilo mi w nim wylacznie o pokazanie, ze sa rozne "zdrowe
                                          rozsadki i dobre smaki" i czesto zdarzaja sie zabojcze. ja probowalabym
                                          argunetowac za swoim zdrowym rozsadkiem, Ty stwierdziles: wyrok zapadl, nie ma
                                          dyskusji, nie ma apelacji. to wlasnie mi sie nie podoba - ten brak argumentow (a
                                          przynajmniej nie podawanie zadnych), oprocz bardzo subiektywnego "zdrowego
                                          rozsadku".

                                          > ps. a ta pruderia sie nie przejmuj. ja po prostu nie moglem sobie odmowic :)

                                          nie dziwie sie :) sama bym sobie nie darowala :)
                                          to z przepracowania...

                                          > jeszcze raz pozdrawiam

                                          i nawzajem!
                          • zly_wilk Re: The day after... 09.03.04, 21:02
                            Gość portalu: sagan napisał(a):

                            > a co to jest zdrowy rozsadek?

                            Tad kiedyś słusznie zauważył, że w dyskusjach z feministkami nie można
                            odwoływac się do "zdrowego rozsądku", ponieważ one naprawdę nie wiedzą, co to
                            jest zdrowy rozsądek. ;-)

                            Pozdrawiam -
                            • sagan2 Re: The day after... 10.03.04, 08:39
                              zly_wilk napisał:

                              > Gość portalu: sagan napisał(a):
                              >
                              > > a co to jest zdrowy rozsadek?
                              >
                              > Tad kiedyś słusznie zauważył, że w dyskusjach z feministkami nie można
                              > odwoływac się do "zdrowego rozsądku", ponieważ one naprawdę nie wiedzą, co to
                              > jest zdrowy rozsądek. ;-)

                              a gdzie ja napisalam, ze nie wiem, co to jest zdrowy rozsadek?... czy pytanie
                              automatycznie oznacza niewiedze?...
                              ... w takim razie Tad w zasadzie nie wie nic, bo ciagle pyta...

                              a skoro "zdrowy rozsadek" jest tak oczywisty, to z pewnoscia mi zaraz odpowiesz
                              na moje pytanie...
                              ... i na kolejne: co zrobic, gdy Twoj (na przyklad) zdrowy rozsadek mowi co
                              innego niz...
                              ... Tada (na przyklad...)
                              • Gość: Zły Wilk zdrowy rozsądek IP: *.virnet.pl 10.03.04, 19:17
                                Zdrowy rozsądek mówi, że gdzieś jest granica zachowań godnych polityka, po
                                przekroczeniu której polityk staje się niewiarygodny, przynajmniej jako
                                polityk.

                                Faktem jest, że nieraz trudno tą granicę precyzyjnie wyznaczyć i różne osoby
                                mogą ją dostrzegać w nieco innym miejscu. Jeśli jednak ktoś w żaden sposób nie
                                umie sobie wyobrazić takiej granicy, i z tego powodu uznaje, że takiej granicy
                                w ogóle nie ma - to można przypuszczać, że wyrzekł się zdrowego rozsądku na
                                rzecz pseudofilozoficznych czy ideologicznych spekulacji.

                                Pozdrawiam -
                                • Gość: zgryzliwy strad, dla Ciebie ten post wilka. IP: *.dialup.mindspring.com 10.03.04, 19:30

                                  Gość portalu: Zły Wilk napisał(a):

                                  > Zdrowy rozsądek mówi, że gdzieś jest granica zachowań godnych polityka, po
                                  > przekroczeniu której polityk staje się niewiarygodny, przynajmniej jako
                                  > polityk.
                                  >
                                  > Faktem jest, że nieraz trudno tą granicę precyzyjnie wyznaczyć i różne osoby
                                  > mogą ją dostrzegać w nieco innym miejscu. Jeśli jednak ktoś w żaden sposób
                                  nie
                                  > umie sobie wyobrazić takiej granicy, i z tego powodu uznaje, że takiej
                                  granicy
                                  > w ogóle nie ma - to można przypuszczać, że wyrzekł się zdrowego rozsądku na
                                  > rzecz pseudofilozoficznych czy ideologicznych spekulacji.
                                  >
                                  > Pozdrawiam -



                                  I tutaj sie z Toba wilku zgadzam. Pozdrawiam.
                                • Gość: sagan Re: zdrowy rozsądek IP: *.desy.de 11.03.04, 09:12
                                  czy to co napisales uwazasz za definicje "zdrowego rozsadku"???
                • Gość: barbinator Re: The day after... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 03.03.04, 12:42
                  > nie ma zadnej roznicy??!!
                  > to znaczy ze wszystko jedno, czy panna loken (czy jak tam ona sie nazywa) gra
                  > robota z przyszlosci, czy obsluguje przed kamera druzyne pilkarska? dla mnie
                  > jest olbrzymia i gdyby to miala robic moja siostra to jednym wyczynem bym sie
                  > nawet chwalil, a drugiego - wstydzil.
                  > pozdrawiam
                  > mp


                  O ile wiem, to w Playboyu nie ma panienek "obsługujacych drużynę piłkarską" (co
                  by to nie miało znaczyć...) Zdjęcia z rozkładówek, zwłaszcza znanych osób, są
                  zazwyczaj łagodnie erotyczne i miłe dla oka. Ja w ogóle bym tego nie nazwała
                  pornografią. Myślę, ze mozna by to nazwać co najwyżej "populistczną rozrywką"
                  czy "schlebianiem różnym gustom" - a mniej więcej to samo można powiedzieć o
                  filmach "terminatoropodobnych"...

                  Pozdr. B.
          • Gość: jendza Turecki gra gliniarza... IP: *.w193-252.abo.wanadoo.fr 03.03.04, 14:06
            Mysle, ze jesli rzeczywiscie Arnold S zamierza grac dalej w filmach,
            to... tez nie dorosl do bycia gubernatorem - zwlaszcza jesli zamierza oba
            zawody wykonywac rownolegle...
            I celowo nie napisalam do 'roli' gubernatora, bo to nie jest zadna
            'rola' tylko jak najtwardsza rzeczywistosc, polaczona zreszta z faktem
            bycia reprezentantem ogromnej grupy wyborcow.. W koncu to cala Kalifornia...
            Swoja droga - nie o liczbe tu przeciez chodzi, a o fakt.
            Glowna specyfika zawodu aktora jest koniecznosc wczuwania sie w psychike
            odgrywanych bohaterow, czy wrecz stawania nimi, co czesto, zwlaszcza u
            wybitnych profesjonalistow w tej dziedzinie, potrafi pociagnac za soba i
            znaczne zmiany w wygladzie fizycznym aktora... By o psychice nie wspominac...
            Nie mozna byc - moim zdaniem - na codzien wspanialym gubernatorem, a w sobote i
            niedziele, lub w godzinach poza urzedowaniem - przemieniac sie cudownie w
            kolejnego terminatora, by w poniedzialek o 8 rano znow karnie i z sukcesem
            wrocic za biurko...
            Traci sie wiarygodnosc. I slusznie zreszta.
            Dodatkowo - zawody zwiazane z reprezentacja innych sa szczegolnie naznaczone
            spoleczna presja i zarazem spolecznym szacunkiem. Dlatego zreszta sa zwykle tak
            pozadane. I dlatego np. do pana prezydenta mowi sie 'panie prezydencie' do
            konca jego dni, a nie tylko do konca sprawowania urzedu.
            Kiedy jest sie modelka/aktorem/sprzedawca w warzywniaku - z calym szacunkiem
            dla tych wszystkich profesji - reprezentuje sie tylko siebie... I mozna sobie
            na rozne rzeczy pozwalac. Kiedy sie jest politykiem/ksiedzem/dyplomata, trzeba
            niestety przyjac na siebie tego konsekwencje.
            Mysle, ze to sie nijak ma do spraw plci.

            pozdrawiam
            j.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka