Dodaj do ulubionych

Czy feministki sa ateistkami ??

IP: *.dialup.mindspring.com 01.03.04, 04:46
Ciekawi mnie, czy to idzie w parze; feminizm i ateizm.
Obserwuj wątek
    • Gość: baf Re: Czy feministki sa ateistkami ?? IP: *.suwalki.cvx.ppp.tpnet.pl 01.03.04, 12:04
      Jestem feministką i chrześcijanką. Protestantką. I nie bardzo rozumiem,
      dlaczego feminizm powinien iść w parze z ateizmem?....

      Pozdrawiam
      • Gość: tfurca Re: Czy feministki sa ateistkami ?? IP: *.dialup.mindspring.com 01.03.04, 14:23
        Nie napisalem "powinien",zapytalem czy femnizm idze w parze z ateizmem.Za
        pierwsza czesc odpowiedzi dziekuje.Ciekawe jest to, ze nie jestes katoliczka,
        ciekawe tez, jak sie ma femnizm do katolicyzmu??


        Gość portalu: baf napisał(a):

        > Jestem feministką i chrześcijanką. Protestantką. I nie bardzo rozumiem,
        > dlaczego feminizm powinien iść w parze z ateizmem?....
        >
        > Pozdrawiam


    • kochanica.francuza Re: Czy feministki sa ateistkami ?? 01.03.04, 19:30
      Gość portalu: tfurca napisał(a):

      > Ciekawi mnie, czy to idzie w parze; feminizm i ateizm.
      Nie. Ja jestem katoliczką.
      Kolezanka protestantka jest pewnie z racji bycia ochrzczona w tej wierze, ja
      bym nie dorabiała (a autor wątku zdaje się to czynić) ideologii, hehe.
      • tad9 Re: Czy feministki sa ateistkami ?? 01.03.04, 22:36
        kochanica.francuza napisała:

        .
        > Nie. Ja jestem katoliczką.

        Wierzysz w diabła?
        • kochanica.francuza Re: Czy feministki sa ateistkami ?? 02.03.04, 12:26
          tad9 napisał:

          > kochanica.francuza napisała:
          >
          > .
          > > Nie. Ja jestem katoliczką.
          >
          > Wierzysz w diabła?
      • Gość: baf Re: Czy feministki sa ateistkami ?? IP: *.suwalki.cvx.ppp.tpnet.pl 02.03.04, 09:16
        Nie jestem protestantką z racji ochrzczenia w tej wierze, tylko z wyboru
        dokonanego 14 lat temu. Zaznaczam, że byłam wtedy osobą pełnoletnią :)
        Biblia tak naprawdę jest Księgą Równości, pomimo prób nadinterpretacji, które w
        ramach prowokacji podejmuje zły_wilk... Napisane jest przecież, że "nie masz
        mężczyzny, ani kobiety, bo wszyscy jesteśmy jedno przed Bogiem"...

        Pozdrawiam
        • kochanica.francuza Re: Czy feministki sa ateistkami ?? 02.03.04, 12:24
          Gość portalu: baf napisał(a):

          > Nie jestem protestantką z racji ochrzczenia w tej wierze, tylko z wyboru
          > dokonanego 14 lat temu.
          O! Nie gniewasz sie, mam nadzieje?
          • Gość: baf Re: Czy feministki sa ateistkami ?? IP: *.suwalki.cvx.ppp.tpnet.pl 02.03.04, 13:19
            Gniewać się? Z całą pewnością nie... Ten rodzaj reakcji zakończyłam na etapie
            podstawówki ;)

            Pozdrawiam :))
    • zly_wilk jak pogodzić wiarę z feminizmem- przepis na sukces 01.03.04, 21:54
      W obliczu ustaleń współczesnego feminizmu, Pan Bóg powinien zlożyć samokrytykę
      za patriarchalne traktowanie Matki Boskiej - przez pośredników obcesowo
      powiadomił ją, że zamierza mieć z nią dziecko - nie pytając jej o opinię, nie
      szanując jej feministycznego WOLNEGO WYBORU! Jak tak mozna??!

      Matka Boska także ma sobie wiele do zarzucenia - przez lata była fatalnym
      wzorem do nasladowania dla milionów kobiet. Gdy patriarchalny oprawca
      powiadomił ją o swojej decyzji zostania ojcem i użycia jej jako samicy
      rozpłodowej, ona, zamiast zaprotestować przeciko jawnemu, patriarchalnemu
      wyzyskowi, ględzi coś z pokorą "Oto ja, służebnica Pańska..." Ale wstyd...

      Byc może feministki powinny dokonać reinterpretacji Biblii. Przedstawianie Boga
      jako Ojca zapewne jest wynikiem męskiego spisku - w istocie jest to Bogini-
      Matka, która poczęła dziecko z ziemską kobietą w związku lesbijskim...

      Do rozstrzygnięcia pozostaje, dlaczego Chrystus był płci męskiej... Być może
      chodziło o odkupienie grzechów mężczyzn (jak wiadomo, bedących źródłem
      wszelkiego zła) kobiety natomiast, reprezentujące krystaliczne dobro, nie
      potrzebowały odkupienia...

      To był mój twórczy wkład w nową "teologię feministyczną", która pozwoli
      feministkom łatwo pogodzić feminizm w wiarą chrześcijańską. Tymczasem bowiem w
      głowach feministek funkcjonują równolegle dwa światopoglądy - np. patriarchalny
      katolicyzm i postępowy feminizm. Jak one to godzą, nie popadając w
      schizofrenię, pozostaje ich tajemnicą... Przypuszczam, że na początek wyrzekają
      się logiki...

      Pozdrawiam -
      • ggigus cieszy mnie troska zlego wilka 01.03.04, 21:59
        o logike wierzacych feministek. Taka troska to dobry znak na poczatek. To moga
        byc pojedyncze, jeszcze watle objawy nawrocenia Zlego Wilka
      • Gość: tfurca Re: jak pogodzić wiarę z feminizmem- przepis na s IP: *.dialup.mindspring.com 02.03.04, 03:46

        zly_wilk napisał:

        > W obliczu ustaleń współczesnego feminizmu, Pan Bóg powinien zlożyć
        samokrytykę
        > za patriarchalne traktowanie Matki Boskiej - przez pośredników obcesowo
        > powiadomił ją, że zamierza mieć z nią dziecko - nie pytając jej o opinię, nie
        > szanując jej feministycznego WOLNEGO WYBORU! Jak tak mozna??!
        >
        > Matka Boska także ma sobie wiele do zarzucenia - przez lata była fatalnym
        > wzorem do nasladowania dla milionów kobiet. Gdy patriarchalny oprawca
        > powiadomił ją o swojej decyzji zostania ojcem i użycia jej jako samicy
        > rozpłodowej, ona, zamiast zaprotestować przeciko jawnemu, patriarchalnemu
        > wyzyskowi, ględzi coś z pokorą "Oto ja, służebnica Pańska..." Ale wstyd...
        >
        > Byc może feministki powinny dokonać reinterpretacji Biblii. Przedstawianie
        Boga
        >
        > jako Ojca zapewne jest wynikiem męskiego spisku - w istocie jest to Bogini-
        > Matka, która poczęła dziecko z ziemską kobietą w związku lesbijskim...
        >
        > Do rozstrzygnięcia pozostaje, dlaczego Chrystus był płci męskiej... Być może
        > chodziło o odkupienie grzechów mężczyzn (jak wiadomo, bedących źródłem
        > wszelkiego zła) kobiety natomiast, reprezentujące krystaliczne dobro, nie
        > potrzebowały odkupienia...
        >
        > To był mój twórczy wkład w nową "teologię feministyczną", która pozwoli
        > feministkom łatwo pogodzić feminizm w wiarą chrześcijańską. Tymczasem bowiem
        w
        > głowach feministek funkcjonują równolegle dwa światopoglądy - np.
        patriarchalny
        >
        > katolicyzm i postępowy feminizm. Jak one to godzą, nie popadając w
        > schizofrenię, pozostaje ich tajemnicą... Przypuszczam, że na początek
        wyrzekają
        >
        > się logiki...
        >
        > Pozdrawiam -


        Poczekajmy zly_wilku na wypowiedzi feministek.Pytanie jest ciekawe, bo
        faktycznie, feminizm i katolicyzm sa nie do pogodzenia.Nie wiem, moze teraz
        istnieje jakis nowoczesniejszy katolicyzm w ktorym feminizm sie jakos zawiera.
        Czekam na posty.Pozdrawiam.
      • stradivariusz Re: jak pogodzić wiarę z feminizmem- przepis na s 02.03.04, 11:46
        zly_wilk napisał:

        > Byc może feministki powinny dokonać reinterpretacji Biblii. Przedstawianie
        > Boga jako Ojca zapewne jest wynikiem męskiego spisku - w istocie jest to Bogini-
        > Matka, która poczęła dziecko z ziemską kobietą w związku lesbijskim...

        stary, ty sobie nawet sprawy nie zdajesz jak totalną nieznajomością tematu
        feminizmu popisujesz się pisząc to co piszesz. Zastanawiam sie z czym to by
        można porównać...No na przykład gdybyś wszedł na forum o pecetach poświęcone
        windowsom i zapytałbyś piszących tam ludzi czy nie obawiają się, że ich pecety
        kiedyś się usamodzielnią i zbuntują przeciw swoim panom. Bo ty kiedyś oglądałeś
        taki film o takim komputerze na statku kosmicznym co sie ten komputer nazywał
        HAL i tam był taki motyw...I spytałbyś o to poważnie.

        No to mniej więcej tego samego rzędu lamerstwem byś się wykazał. To się nie
        kwalifikuje do jakiejkolwiek odpowiedzi.

        A swoją drogą to jest ciekawe faktycznie ta odwaga u nas do wchodzenia na fora
        zasadniczo kobiece i do mądrzenia się na tematy o których bladego pojęcia nie
        mamy. Wielu z nas wierzy, że z samego tego tytułu że nosimy spodnie jesteśmy
        zdolni wiedzieć lepiej. Strasznie to śmieszne z boku patrząc.

        Strad
        ---------------------
        Karaoke to moje życie
        • Gość: barbinator mój przepis na pokonanie feminizmu... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 02.03.04, 12:45
          Wielu z nas wierzy, że z samego tego tytułu że nosimy spodnie jesteśmy
          > zdolni wiedzieć lepiej. Strasznie to śmieszne z boku patrząc.


          Powiedziałabym raczej że i śmieszne i straszne... Jakiś czas temu napisałam
          nawet, ze dopóki będą istnieli mężczyźni przekonani, ze z racji noszenia spodni
          zawsze "wiedzą lepiej" (np wiedzą lepiej co dla kobiet dobre...), dopóty będa
          istniały feministki.
          Zawsze gdy czytam posty takiego np Wilka utwierdzam się w tej opinii.
          To zabawne, ze główną przyczyna istnienia tego z czym wilkopodobni walczą
          (czyli feminizmu) jest właśnie samo istnienie wilkopodobnych...znikną
          wilkopodobni, zniknie i feminizm...
          Pozdr. B.
          • agrafek Re: mój przepis na pokonanie feminizmu... 02.03.04, 14:00
            Gość portalu: barbinator napisał(a):

            > Powiedziałabym raczej że i śmieszne i straszne... Jakiś czas temu napisałam
            > nawet, ze dopóki będą istnieli mężczyźni przekonani, ze z racji noszenia
            spodni
            >
            > zawsze "wiedzą lepiej" (np wiedzą lepiej co dla kobiet dobre...), dopóty będa
            > istniały feministki.
            > Zawsze gdy czytam posty takiego np Wilka utwierdzam się w tej opinii.
            > To zabawne, ze główną przyczyna istnienia tego z czym wilkopodobni walczą
            > (czyli feminizmu) jest właśnie samo istnienie wilkopodobnych...znikną
            > wilkopodobni, zniknie i feminizm...
            > Pozdr. B.
            Sugerujesz, że zaraz po odejściu np. Złego Wilka z forum, zaczniesz głosić nie-
            feministyczne poglądy?
            Obawiam się, że kiedy znikną "czarni" wilkopodobni, feministki znajdą wrogów
            szarych, potem nie do końca białych, następnie białych, ale jakoś tak dziwnie
            itd. Feminizm, żeby istnieć musi mieć z czym walczyć, to prawda. Dlatego coś
            sobie wymyśli, bo jak w każdej ideologii, ci, którzy ją krzewią strasznie by
            się zaczęli nudzić po zwycięstwie.
            pozdrawiam
            • Gość: barbinator Re: mój przepis na pokonanie feminizmu... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 02.03.04, 16:45
              > Sugerujesz, że zaraz po odejściu np. Złego Wilka z forum, zaczniesz głosić
              nie-
              > feministyczne poglądy?



              Niestety, nie jednym Złym Wilkiem piekło wybrukowane...
              No i świat nie ogranicza się do tego forum (na szczęscie)


              > Obawiam się, że kiedy znikną "czarni" wilkopodobni, feministki znajdą wrogów
              > szarych, potem nie do końca białych, następnie białych, ale jakoś tak dziwnie
              > itd. Feminizm, żeby istnieć musi mieć z czym walczyć, to prawda. Dlatego coś
              > sobie wymyśli, bo jak w każdej ideologii, ci, którzy ją krzewią strasznie by
              > się zaczęli nudzić po zwycięstwie.


              Nawet mogę ci przyznać rację, jednak tylko w odniesieniu do feministek
              najbardziej ideologicznych - btw, gdzieś ostatnio usłyszałam, że podobno
              feministek "zdeklarowanych i zarejestrowanych" jest w Polsce ok. 700. Ta grupa
              z pewnością zawsze sobie znajdzie jakiegoś wroga, w ostateczności takim wrogiem
              mogą się stać "feministki intuicyjne" czyli choćby i ja...
              Jednak moim zdaniem feminizm ma w Polsce mnóstwo zwolenniczek, bynajmniej
              niekoniecznie nazywających się "aż" feministkami. O sobie z cała pewnością mogę
              powiedzieć tak: jeśli pewnego pięknego dnia przestanę się co krok natykać w
              realu, w mediach oraz w necie na wilkopodobnych, którzy zawsze wiedzą lepiej co
              dla kobiet jest dobre - feminizm przestanie mnie interesować.
              Pozdr. B.
              ps
              I proszę nie rozumieć mojego postu jako chęci usunięcia Macieja z forum!
              Ja go uwielbiam, słowo...;)))

          • nadszyszkownik.kilkujadek Mnie to już raczej Stradivariusz rozśmiesza... 02.03.04, 16:13
            ... i to jego 'bicie się w piersi' w imieniu wszystkich wokół. 'Skąd w nas
            takie przekonanie...'. Dobre sobie.

            Forum feminizm jest forum o feminizmie, a nie formu dla kobiet. Do rozmawiania
            o ideologii potrzebny jest w zasadzie tylko mózg, a nie odpowiednia
            konfiguracja gruczołów dokrewnych.

            No, chyba że feminizm faktycznie jest definiowany przez organy płciowe. To by
            wyjaśniało pierdoły, które wypisuje wasza_bogini. I wiele innych zagadek.
            • Gość: barbinator Re: Mnie to już raczej Stradivariusz rozśmiesza.. IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 02.03.04, 16:33
              > ... i to jego 'bicie się w piersi' w imieniu wszystkich wokół. 'Skąd w nas
              > takie przekonanie...'. Dobre sobie.


              Eeee, zaraz tam rozśmiesza... Mężczyzna krytykujący innych mężczyzn...? To
              przecież takie słodkie...
              Pozdr. B.
              • nadszyszkownik.kilkujadek Ja osobiście wolałbym uchodzić za inteligentnego.. 02.03.04, 16:40
                ...niż za 'słodkiego'. On pewnie też. Jednak gdybyś kiedyś zechciała mnie w
                podobny sposób skomplementować - wal śmiało. Lepsza nagroda pocieszenia niż
                ostateczne wykreślenie z listy obdarowanych.
                • Gość: barbinator Re: Ja osobiście wolałbym uchodzić za inteligentn IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 02.03.04, 16:50
                  > ...niż za 'słodkiego'. On pewnie też. Jednak gdybyś kiedyś zechciała mnie w
                  > podobny sposób skomplementować - wal śmiało. Lepsza nagroda pocieszenia niż
                  > ostateczne wykreślenie z listy obdarowanych.


                  Ale Strad jest także inteligentny, jedno drugiego nie wyklucza...
                  Ty natomiast Kilkujadzie masz tyle zalet, że nawet nie musisz być jeszcze
                  dodatkowo "słodkim"... ale jeśli kiedyś jakąś twoją wypowiedź uznam za takową,
                  to nie omieszkam cię o tym poinformować :))
                  Pozdr. B.
              • Gość: bezdenny Re: Mnie to już raczej Stradivariusz rozśmiesza.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.04, 16:55
                Też jestem słodki - krytykuję innych mężczyzn. Np. stradivariusza.
                • Gość: barbinator Niestety. Ty słodki nie jesteś...n/txt IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 02.03.04, 17:17
                • stradivariusz Re: Mnie to już raczej Stradivariusz rozśmiesza.. 02.03.04, 23:38
                  Gość portalu: bezdenny napisał(a):

                  > Też jestem słodki - krytykuję innych mężczyzn. Np. stradivariusza.

                  w twoim wydaniu to faktycznie jest słodkie.

                  Strad
                  ---------------------
                  Karaoke to moje życie
              • tad9 Re: Mnie to już raczej Stradivariusz rozśmiesza.. 02.03.04, 17:43
                Gość portalu: barbinator napisał(a):


                > Eeee, zaraz tam rozśmiesza... Mężczyzna krytykujący innych mężczyzn...? To
                > przecież takie słodkie...

                No właśnie! Słodkie. Lgniecie to tego lepu. Dlaczego mnie nikt tutaj nie
                docenia?



                > Pozdr.
                • Gość: baf Re: Mnie to już raczej Stradivariusz rozśmiesza.. IP: *.suwalki.cvx.ppp.tpnet.pl 03.03.04, 08:01
                  Ponieważ znalezienie choćby drobiazgu, za który można by Cię docenić, jest ...
                  chyba niewykonalne ;))
              • Gość: steranywiarus Re: Mnie to już raczej Stradivariusz rozśmiesza.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.04, 18:44
                On jest bardzo słodki. Zwłaszcza jak opisuje swoje przechadzki nago po
                mieszkaniu. Albo jak się pyta czy mu obciągnie. Bardzo słodki. Po prostu lodzio.
                • stradivariusz Re: Mnie to już raczej Stradivariusz rozśmiesza.. 04.03.04, 12:17
                  Gość portalu: steranywiarus napisał(a):

                  > On jest bardzo słodki. Zwłaszcza jak opisuje swoje przechadzki nago po
                  > mieszkaniu.

                  jeśli mecz piłkarski ogląda kosmetyczka to z pewnością najlepiej zapamięta
                  krostkę na nosie bramkarza. Ty z pisanych przeze tekstów zapamiętałeś jedno
                  zdanie w którym mimochodem wspominam że po mieszkaniu łażę nago. Rozumiem, że
                  reszta może być za trudna ale nie zrażaj się. Masz prawo uczestniczyć w tym
                  forum tak czy siak i na pewno znajdziesz tu kilka łatwych tematów.
                  Oglądasz na pewno filmy..? Jest temat o ulubionych aktorkach i aktorach.
                  Wystarczy że wpiszesz jakieś znane nazwisko i już będziesz mógł bezpiecznie
                  zaistnieć.

                  > Albo jak się pyta czy mu obciągnie. Bardzo słodki. Po prostu lodzio

                  sterany to może i jesteś, ale tego to na pewno jeszcze nie wiesz.

                  Strad
                  ---------------------
                  Karaoke to moje życie
                  • Gość: steranywiarus Re: Mnie to już raczej Stradivariusz rozśmiesza.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.04, 14:20
                    I po co się denerwujesz. Piszemy tylko o tym, że jesteś słodki. Są setki twoich
                    postów które świadczą że jesteś inteligentny, wykształcony, mądry, przenikliwy,
                    błyskotliwy, docipny, tolerancyjny, kulturalny, obyty w świecie, otwarty na
                    innych, wyrozumiały, uprzejmy, szarmancki, odważny, spolegliwy.
                    Tylko, że ja pisałem tylko i wyłącznie o tych postach, z których wynika, że
                    jesteś sładki. Przechadzasz się nago po mieszkanku (mam nadzieję, że u ciebie w
                    bloku dobrze grzeją)w pewnym momencie siadasz do klawiatury i dyskutujesz z
                    paniami. No czyż to nie jest słodkie? Albo jak się pytasz czy ci obciągną. Też
                    słodkie.
                    • stradivariusz Re: Mnie to już raczej Stradivariusz rozśmiesza.. 06.03.04, 00:22
                      Gość portalu: steranywiarus napisał(a):

                      > I po co się denerwujesz.

                      przestraszyles sie?

                      > Piszemy tylko o tym, że jesteś słodki. Są setki
                      > twoich postów które świadczą że jesteś inteligentny, wykształcony, mądry,
                      > przenikliwy, błyskotliwy, docipny, tolerancyjny, kulturalny, obyty w świecie,
                      > otwarty na innych, wyrozumiały, uprzejmy, szarmancki, odważny, spolegliwy.

                      miły z ciebie chłopiec

                      > Tylko, że ja pisałem tylko i wyłącznie o tych postach, z których wynika, że
                      > jesteś sładki. Przechadzasz się nago po mieszkanku (mam nadzieję, że u ciebie
                      > w bloku dobrze grzeją)

                      nie narzekam

                      > w pewnym momencie siadasz do klawiatury i dyskutujesz z
                      > paniami. No czyż to nie jest słodkie?

                      jesteś dziewczynką? A ja myślałem, że chłopczykiem. Faktycznie słodkie.

                      > Albo jak się pytasz czy ci obciągną. Też
                      > słodkie.

                      jak już wcześniej wspominałem jeszcze tego nie wiesz. I nie wiadomo czy sie dowiesz.

                      Strad
                      ---------------------
                      Karaoke to moje życie
            • stradivariusz Re: Mnie to już raczej Stradivariusz rozśmiesza.. 02.03.04, 19:40
              nadszyszkownik.kilkujadek napisał:

              > ... i to jego 'bicie się w piersi' w imieniu wszystkich wokół. 'Skąd w nas
              > takie przekonanie...'. Dobre sobie.

              piszę "skąd w nas" bo sam się czesto na tym łapię, że łatwiej mi pouczać kobiety
              niż mężczyzn i bezpodstawnie zakładać, że są ode mnie głupsze. Niespecjalnie bym
              to nazwał biciem się w piersi bo nie jest to dla mnie jakiś wielki życiowy
              problem. Tym bardziej, że wiele kobiet to lubi.
              A piszę o sprawach bardzo konkretnych. Większość facetów piszących tutaj
              wystarczy poczytać żeby zrozumieć, że o feminizmie nie wiedzą nic i to nic
              dokładnie. Nic totalnie i kompletnie. Wiedzą tyle ile ja o wędkarstwie.
              Ale to im nie przeszkadza z totalną pewnością siebie wchodzić tu i wypisywać
              bzdety typu "feministki to powinny całą biblię poddać analizie pod kątem czy Bóg
              nie jest przypadkiem kobietą". No kurcze czy można sobie wyobrazić lepszy dowód
              totalnego lamerstwa? Przecież facet nawet nie wie dlaczego ja go teraz
              wyśmiewam. Nie ma pojęcia. A mimo to spoko - wchodzi, pisze publicznie, spiera
              się, ma przemyślenia, ma argumenty...Będzie dyskutował o tym czym są a czym nie
              są gender studies, inny będzie dyskutował o różnicy między drugą a trzecią
              falą...Po prostu tak jest, że od nas oczekuje sie abyśmy wiedzieli, wiec nawet
              jak nie wiemy to zachowujemy się tak jakby było inaczej. No i to jest naprawdę
              śmieszne jeśli sie do tego zdystansujesz. Weź najprostszy oklepany przykład z
              pytaniem o drogę - jak często robią to one a jak często my.

              > No, chyba że feminizm faktycznie jest definiowany przez organy płciowe.

              wiele feministek tak sądzi.

              Strad
              ---------------------
              Karaoke to moje życie
              • agrafek Re: Mnie to już raczej Stradivariusz rozśmiesza.. 02.03.04, 20:27
                stradivariusz napisał:

                >>
                > piszę "skąd w nas" bo sam się czesto na tym łapię, że łatwiej mi pouczać
                kobiet
                > y
                > niż mężczyzn i bezpodstawnie zakładać, że są ode mnie głupsze. Niespecjalnie
                by
                > m
                > to nazwał biciem się w piersi bo nie jest to dla mnie jakiś wielki życiowy
                > problem. Tym bardziej, że wiele kobiet to lubi.
                > A piszę o sprawach bardzo konkretnych. Większość facetów piszących tutaj
                > wystarczy poczytać żeby zrozumieć, że o feminizmie nie wiedzą nic i to nic
                > dokładnie. Nic totalnie i kompletnie.
                Bo my jesteśmy antyfeminiści intuicyjni.
                pozdrawiam.
                • stradivariusz Re: Mnie to już raczej Stradivariusz rozśmiesza.. 02.03.04, 23:36
                  agrafek napisał:

                  > Bo my jesteśmy antyfeminiści intuicyjni.

                  wizja po grzybach, te sprawy..? To mogę zrozumieć.

                  Strad
                  ---------------------
                  Karaoke to moje życie
      • e_wok Bardzo niestosowny post Zly Wilku :-( 02.03.04, 18:17
        Ukazujacy na dodatek Twoja ignorancje w dziedzinie, w ktorej zabierasz glos.
        Maryja oczywiscie miala wybor i go dokonala, wlasnie slowami "oto ja sluzebnica
        Panska, niech mi sie stanie wedlug slowa Twego". Bog dodatkowo ja ochronil,
        wplywajac na Jozefa w taki sposob, aby ten, wbrew wszelkim konwenansom, wbrew
        prawu zwyczajowemu, nie oddalil zony i nie wydal ja na ukamienowanie, co
        powinien byl zrobic w takiej sytuacji. Matka Chrystusa nie byla zwyklym
        czlowiekiem, byla bez grzechu pierworodnego, dlatego jako jedyna z ludzi nie
        przeszla przez smierc tylko zostala zabrana do nieba, jej samej odkupienie
        zupelnie nie dotyczylo. Nowy Testament powstal w czasach i spoleczenstwie
        bardzo patriarchalnym i jest w duzej mierze odbiciem tamtych czasow, wiec
        opisany przez ewangelistow sposob, w jaki Chrystus odnosi sie do matki musial
        wygladac dosc niezwykle, gdyz okazuje jej szacunek, wypelnia jej sugestie (np.
        w Kanie Galilejskiej Maryja sygnalizuje Mu problem i mmimo Jego wykretnej
        odpowiedzi, kaze slugom "zrobcie wszystko, cokolwiek wam powie" - wie, ze Jezus
        zrobi to, czego ona oczekuje). Chrystus po zmartwychwstaniu ukazuje sie
        kobietom, a nie swoim uczniom, oni dowiaduja sie o calej sprawie od kobiet.
        Biorac pod uwage czasy i rzeczywistosc w jakiej powstawaly Ewangelie to musialo
        sprawiac wrazenie istnej rewolucji obyczajowej.
        • Gość: Monika Re: Bardzo niestosowny post Zly Wilku :-( IP: *.chello.pl 02.03.04, 18:57
          e_wok napisała:

          >Matka Chrystusa nie byla zwyklym
          > czlowiekiem, byla bez grzechu pierworodnego, dlatego jako jedyna z ludzi nie
          > przeszla przez smierc tylko zostala zabrana do nieba, jej samej odkupienie
          > zupelnie nie dotyczylo.

          Ale chyba tego nie ma w Biblii ?




          • e_wok Re: Bardzo niestosowny post Zly Wilku :-( 02.03.04, 19:56
            Ano owszem, to pozniejszy dogmat. Myslalam, ze to oczywiste.
            • Gość: Monika Re: Bardzo niestosowny post Zly Wilku :-( IP: *.chello.pl 02.03.04, 20:33
              e_wok napisała:

              > Ano owszem, to pozniejszy dogmat. Myslalam, ze to oczywiste.
              >
              Jest oczywiste, ale skoro zły wilk mówił o reinterpretacji Biblii, a tam i tak
              tego nie ma, to chyba że mu chodziło o coś innego.

              Jakoś tak mi się wydaje ze w Biblli jest mało o Marii. Czytałam kiedyś NT i
              byłam zaskoczona jak mało. Cały chyba kult maryjny to czasy duzo późniejsze,
              coś około V w. jak się nie mylę.

              Dlatego trudno mówić o nowej interpretacji Biblii skoro większość rzeczy
              pochodzi z tradycji.

              Nie wiem czy dobrze wytłumaczyłam o co mi chodzi. Mam nadzieję, że mnie
              zrozumiałas.
              • e_wok Re: Bardzo niestosowny post Zly Wilku :-( 02.03.04, 21:09
                Nie no, okej, ja sie rozpedzilam troche i wpakowalam wszystkie grzyby w jeden
                barszcz. Masz racje, trudno jest oddzielic Biblie od tradycji, no i w samej
                Biblii np. Zwiastowanie jest opisane wlasciwie tylko w Ewangelii wg. Lukasza.
                Przy okazji - dostalas mojego maila, ktory napisalam na interie?
                • Gość: Monika Re: Priv do e_wok IP: *.chello.pl 02.03.04, 21:12
                  Tak dostałam, dziękuję za chwile ci odpisze, tylko ze wczesniej byłam na forum
                  załapać o co chodzi i troche czasu mi to zajeło :)))
        • zly_wilk wybór Marii 02.03.04, 21:07
          e_wok napisała:

          > Maryja oczywiscie miala wybor i go dokonala, wlasnie slowami "oto ja
          > sluzebnica
          > Panska, niech mi sie stanie wedlug slowa Twego".

          Czy uważasz, że współczesne kobiety powinny naśladować Marię w pokorze i
          podporządkowaniu Bożym planom? Bez sprzeciwu rodzić dzieci, którymi je Bóg
          obdarzy? Poświęcić się ich wychowaniu?

          A co z samorealizacją w pracy, czy z prawem do aborcji, do swobodnego
          decydowania o "swoim brzuchu"?

          Pozdrawiam -
          • Gość: Monika Re: wybór Marii IP: *.chello.pl 02.03.04, 21:10
            zly_wilk napisał:

            Obiecuję solennie, że jak Bog przyśle do mnie Aniła Gabriela we własnej osobie
            to mu się nie sprzeciwię

            Słowo honoru
            • zly_wilk Re: wybór Marii 02.03.04, 21:13
              Gość portalu: Monika napisał(a):

              > zly_wilk napisał:
              >
              > Obiecuję solennie, że jak Bog przyśle do mnie Aniła Gabriela we własnej
              osobie
              > to mu się nie sprzeciwię
              >
              > Słowo honoru

              A jesteś bez grzechu?
              Bo jak jesteś biedną grzesznicą - tak jak ja - to raczej musisz poznawać wolę
              Bożą poprzez Biblię i Kościół. Na tej ziemi Bóg rzadko spotyka się z ludźmi
              osobiście...

              Pozdrawiam -
              • Gość: sagan Re: wybór Marii IP: *.dip0.t-ipconnect.de 02.03.04, 21:19
                a pamietasz moze te powtarzajace sie "bzdury" o wolnej woli?...
                • zly_wilk Re: wybór Marii 02.03.04, 22:23
                  Gość portalu: sagan napisał(a):

                  > a pamietasz moze te powtarzajace sie "bzdury" o wolnej woli?...

                  Tak, tak oczywiście, każdy ma prawo iść do piekła...
                  Czy to jest Twój wybór?

                  Pozdrawiam -
                  • Gość: sagan Re: wybór Marii IP: *.dip0.t-ipconnect.de 02.03.04, 23:14
                    czy stosujac antykoncepcje (zgodnie z moja wolna wola) skazuje sie na pieklo?
                    czy zawsze uzywajac wolnej woli skazujemy sie na pieklo??? nie sadzisz, ze taki
                    dar (ktory sotosowany prowadzi do piekla) bylby bardzo ironicznym darem?
                    bo jak inaczej mam rozumiec Twoja wypowiedz?
              • Gość: Monika Re: wybór Marii IP: *.chello.pl 02.03.04, 21:19
                zly_wilk napisał:

                > A jesteś bez grzechu?
                > Bo jak jesteś biedną grzesznicą - tak jak ja - to raczej musisz poznawać wolę
                > Bożą poprzez Biblię i Kościół. Na tej ziemi Bóg rzadko spotyka się z ludźmi
                > osobiście...

                E tam, Boga nic nie ogranicza. Przecież nie raz juz wybierał grzeszników.
                Takiego Pawła z Tarsu, co mordował chrześcijan przecież wybrał na swego
                Apostoła. Zapomniałeś ?
                • zly_wilk Re: wybór Marii 02.03.04, 22:22
                  Gość portalu: Monika napisał(a):

                  > E tam, Boga nic nie ogranicza. Przecież nie raz juz wybierał grzeszników.
                  > Takiego Pawła z Tarsu, co mordował chrześcijan przecież wybrał na swego
                  > Apostoła. Zapomniałeś ?

                  Słusznie. Ale nie polecam tego sposobu na nawiązanie kontaktu z Bogiem...
                  Szkoda chrześcijan. Pozatym, to nie zawsze działa. :-)

                  Pozdrawiam -
                  • Gość: Monika Re: wybór Marii IP: *.chello.pl 02.03.04, 22:48
                    zly_wilk napisał:

                    > Gość portalu: Monika napisał(a):
                    >
                    > > E tam, Boga nic nie ogranicza. Przecież nie raz juz wybierał grzeszników.
                    >
                    > > Takiego Pawła z Tarsu, co mordował chrześcijan przecież wybrał na swego
                    > > Apostoła. Zapomniałeś ?
                    >
                    > Słusznie. Ale nie polecam tego sposobu na nawiązanie kontaktu z Bogiem...
                    > Szkoda chrześcijan. Pozatym, to nie zawsze działa. :-)
                    >
                    Jak nie zadziała, widać taka była wola boska. Ale tak naprawde to ja nie mam na
                    razie zamiaru nikogo mordować. To był tylko przykład.

                    Poczekam jak On się sam zdecyduje. A gdyby się zdecydował na wysłanie
                    emisariusza ..... to najpierw sprawdze co anioł ma pod sukienką :))
              • Gość: baf Re: wybór Marii IP: *.suwalki.cvx.ppp.tpnet.pl 03.03.04, 14:07
                A gdzie Biblia mówi o tym, że Maria była bez grzechu?
                To tylko nadinterpretacja KK...
                Tak, jak to, że nie miała więcej dzieci, po urodzeniu Jezusa.. I wiele
                innych "dodatków"...
          • Gość: sagan Re: wybór Marii IP: *.dip0.t-ipconnect.de 02.03.04, 21:35
            czy Ty naprawde uwazasz, ze *kazda* ciaza jest taka, jak u Maryji?...
            tzn "pochodzi od boga"? czy uwazasz, ze narodziny chrystusa to jakas metofara
            dotyczaca kazdych narodzin?
            bo jesli nie, to nie rozumiem Twojego pytania.
            co ma piernik do wiatraka?
            • zly_wilk Re: wybór Marii 02.03.04, 22:26
              Gość portalu: sagan napisał(a):

              > czy Ty naprawde uwazasz, ze *kazda* ciaza jest taka, jak u Maryji?...

              Uważam tylko, że każde dziecko jest darem Boga.
              Maria nie planowała ciąży. Nie planowała wychodzić za mąż za Józefa. Czy
              uważasz ją za właściwy wzór do naśladowania dla współczesnych feministek?

              Pozdrawiam -
              • Gość: sagan Re: wybór Marii IP: *.dip0.t-ipconnect.de 02.03.04, 23:12
                Maria planowala wyjsc za Jozefa, o ile pamietam (przed zwiastowaniem)

                oczywiscie, ze dziecko jest darem od boga, o ile jest juz poczete.
                czy zapobieganie ciazy uwazasz za "odrzucanie daru boga"?
                uwazam, ze jesli kobiet JEST juz w ciazy, to dziecko jest darem boga i nalezy to
                uszanowac.
                natomiast NIE uwazam, ze antykoncepcja jest odrzucaniem daru od boga.
                gdybym ja nie planowala ciazy, ale jednak w nia zaszla, to bym to przyjela.
                natomiast nie mam zamiaru "przyjmowac" kazdej ciazy, nie stosujac zadnej
                antykoncepcji
    • triss_merigold6 Re: Czy feministki sa ateistkami ?? 01.03.04, 23:38
      Ja akurat jestem ale z feminizmem nie ma to nic wspólnego. Bycie ateistką to
      dla mnie stan naturalny, od urodzenia, (co nie znaczy bezrefleksyjny) jak dla
      innych wiara.
    • Gość: miłka Ja jestem ateistką i mam nadzieję, że feministką IP: 81.18.216.* 01.03.04, 23:59
    • niedzwiedziczka Re: Czy feministki sa ateistkami ?? 02.03.04, 08:35
      Jestem katoliczką i, tak uważam - feministką, bo uważam, że kobiety mają prawo
      podejmować decyzje o swoim życiu. Jednak na tym forum jestem (chyba)
      postrzegana jako antyfeministka, bo jestem przeciwko aborcji. Więc tkwię w
      takim rozdwojeniu, a sama uważam się po prostu za zwyczajną kobietę :)
      • stradivariusz Re: Czy feministki sa ateistkami ?? 02.03.04, 12:22
        niedzwiedziczka napisała:

        > Jestem katoliczką i, tak uważam - feministką, bo uważam, że kobiety mają prawo
        > podejmować decyzje o swoim życiu. Jednak na tym forum jestem (chyba)
        > postrzegana jako antyfeministka, bo jestem przeciwko aborcji. Więc tkwię w
        > takim rozdwojeniu, a sama uważam się po prostu za zwyczajną kobietę :)

        - czy jesteś za kapłaństwem kobiet?
        - czy jesteś za tym, żeby kobieta mogła być zwierzchniczką twojego kościoła?
        - czy popierasz politykę kościoła w sprawie antykoncepcji? Nie aborcji tylko
        antykoncepcji.
        - jaki jest twój stosunek do kultu dziewictwa?

        Strad
        ---------------------
        Karaoke to moje życie
        • niedzwiedziczka Re: Czy feministki sa ateistkami ?? 02.03.04, 17:50
          stradivariusz napisał:
          >
          > - czy jesteś za kapłaństwem kobiet?
          Nie, tak samo jak nie jestem za zniesieniem celibatu, bo uważam że bezżenni
          mężczyźni lepiej się sprawdzają w tej roli, tak samo jak uważam, że mężczyźni z
          natury lepiej nadają się na górników przodkowych.
          > - czy jesteś za tym, żeby kobieta mogła być zwierzchniczką twojego kościoła?
          Nie. Męskie zwierzchnictwo KK wynika z doktryny i z tradycji. Jeżeli komuś się
          to nie podoba - nie musi należeć do KK. Czy Twoje członkowstwo w jakiejś
          organizacji, klubie itp. uzależniasz od płci prezesa, czy od tego, co ten prezes
          sobą reprezentuje?
          > - czy popierasz politykę kościoła w sprawie antykoncepcji? Nie aborcji tylko
          > antykoncepcji.
          WYpowiadałam się już kilka razy na ten temat. Kościół nie zabrania stosowania
          antykoncepcji hormonalnej (niewczesnoporonnej) kobietom np. gwałconym przez
          męża-pijaka (a tak w ogóle to one mają prawo od takiego człowieka odejść).
          Odpowiednio stosowany NPR ma wskaźnik Pearla bliski pigułkom. A jak ktoś jest
          wygodny i z góry zakłada, że NPR nie dla niego, to jego sprawa.
          > - jaki jest twój stosunek do kultu dziewictwa?
          Rozumiem, że chodzi Ci o kult dziewictwa obydwu płci?
          Mój mąż był moim pierwszym (miałam wtedy 27lat), ja byłam jego pierwszą. Miałam
          okazję "pozbyć się" dziewictwa wcześniej. Jakoś nie żałuję, że tak się nie
          stało. I bardzo sobie nasz seks chwalę. Jeśli chcesz więcej szczegółów, to nie
          jest to "po ciemku, przez dziurkę od koszuli i z zamkniętymi oczami"
          >
          > Strad
          • stradivariusz Re: Czy feministki sa ateistkami ?? 02.03.04, 23:52
            Ja tych pytań nie zadałem ci właściwie po to, żeby dyskutować o wspomnianych
            przeze mnie kwestiach. Tu pewnie nie raz jeszcze będziemy okazje to poruszyć i
            szkoda by było wszystko wywalać do jednego wątku.

            Miałem raczej na celu rozszyfrowanie co też kryje się za stwierdzeniem "jestem
            feministką i katoliczką jednocześnie". W sensie - co kryje się za tym oprócz
            enigmatycznej konstatacji, że "kobieta ma prawo sama o sobie zdecydować".

            No i stwierdzam, że nie kryje się za tym nic. Twoje poglądy nie wykraczają w
            niczym poza poglądy typowe dla polskich katolików. Zaryzykowałbym nawet
            twierdzenie, że i z samym Ojcem Dyrektorem nie znalazłabyś z tym swoim wydaniem
            feminizmu wielu punktów spornych.

            Dobrym źródłem wiedzy o jakimś zdaniu jest odwrócenie go i sprawdzenie co z tego
            wyniknie. Na przykład bierzemy zdanie "mężczyźni dobrze sprawdzają się w roli
            księży" i zdanie "mężczyźni źle sprawdzają się w roli księży" i sprawdzamy na
            ile jedno daje się przedłożyć nad drugie. Jeśli oba zdają się siebie warte (tak
            ja to widzę w tym wypadku) oznacza to, że ze zdaniem coś jakby nie tak.

            Ale pomińmy tych ksiezy naprawdę. Weź zdanie "kobieta ma prawo sama o sobie
            zdecydować" i przeciwstaw mu zdanie "kobieta nie ma prawa sama o sobie
            zdecydować". Ile znasz osób zdolnych wypowiedzieć to drugie zdanie z
            przekonaniem? Napisać je drukiem i pod spodem umieścić własne nazwisko? Bronić
            go? No bo jeśli takich osób nie ma (mnie dosłownie nikt do głowy nie przychodzi,
            a przynajmniej w naszym kręgu kulturowym i spoza wariatkowa) no to właściwie to
            pierwsze zdanie w ogóle nie jest żadnym szczególnym poglądem. Na pewno daleko tu
            jeszcze do szumnej nazwy feminizm.


            Strad
            ---------------------
            Karaoke to moje życie
            • niedzwiedziczka Re: Czy feministki sa ateistkami ?? 03.03.04, 08:28
              Być może dla Ciebie feminizm to przedewszystkim aborcja i antykoncepcja. Dla
              mnie to znacznie więcej.
              Zdanie "kobieta ma prawo decydoiwać o sobie" oznacza dla mnie, że ma prawo nie
              wyjść za mąż, nie miec dzieci, jeśli tego nie chce, odejść od męża pijaka,
              odmówić "spełnienia obowiązku małżeńskiego" jeśli nie ma ochoty, móc wychowywać
              nieślubne dziecko bez docinków i traktowania, jako "puszczalskie", pójścia na
              studia, jeśli chce itd, itp.
              Być może dla Ciebie są to przyziemne, niewarte uwagi sprawy, ale dla wielu
              kobiet sa to problemy n ie do przeskoczenia. I nic nie pomoże ksiądz-kobieta,
              czy papież-kobieta, jeśli nie zmieni się sposobu myślenia kobiet, zarówno tych
              ograniczanych i tych ograniczających.
              Mam znajomą, młodą kobietę, którą pewnie zakwalifikowałbyś jako feministkę, bo
              jest za aborcją, stosuje antykoncepcję itd. itp. , ale dla mnie jest po prostu
              zacofana, bo jej zdaniem kobite, która ma 30 lat, nie ma męża, domu, samochodu
              i dziecka to "stara d...pa" i do niczego się nie nadaje. Jej status po prostu
              określa majętny mąż, bo ona sama nic specjalnie sobą nie reprezentuje.
              Jak sam napisałeś, pod słowem feminizm kryje się wiele znaczeń.....
              • stradivariusz Re: Czy feministki sa ateistkami ?? 03.03.04, 09:46
                niedzwiedziczka napisała:

                > Być może dla Ciebie feminizm to przedewszystkim aborcja i antykoncepcja.

                niekoniecznie. Dla mnie feminizm to pewna dość dobrze dająca się zdefiniować
                krytyka kultury. Nie wchodzę tu w tej chwili w kwestię na ile sensowna, ale
                dająca się w każdym razie łatwo rozpoznać.

                > Dla mnie to znacznie więcej.
                > Zdanie "kobieta ma prawo decydoiwać o sobie" oznacza dla mnie, że ma prawo nie
                > wyjść za mąż, nie miec dzieci, jeśli tego nie chce,

                czyli jednak wracamy do aborcji i antykoncepcji ;-)

                > odejść od męża pijaka,

                uznajesz rozwody?

                > odmówić "spełnienia obowiązku małżeńskiego" jeśli nie ma ochoty,

                a kiedykolwiek gdziekolwiek napisano, że kobieta nie ma do tego prawa?

                > móc wychowywać
                > nieślubne dziecko bez docinków i traktowania, jako "puszczalskie",

                uznajesz naukę kościoła dotyczącą życia seksualnego?

                > pójścia na
                > studia, jeśli chce itd, itp.
                > Być może dla Ciebie są to przyziemne, niewarte uwagi sprawy, ale dla wielu
                > kobiet sa to problemy n ie do przeskoczenia.

                że dla wielu są nie do przeskoczenia to ja wiem, ale nie wiem czy ty wiesz dlaczego.

                > I nic nie pomoże ksiądz-kobieta,
                > czy papież-kobieta, jeśli nie zmieni się sposobu myślenia kobiet, zarówno tych
                > ograniczanych i tych ograniczających.

                no myślę, że pojawienie się kapłanek mogłoby zmienić bardzo dużo. Choćby tyle że
                należałoby zastanowić się wcześniej nad argumentami za ich niedopuszczaniem.
                Skąd one pochodzą, w jakich innych okolicznościach stosuje się podobne schematy
                myślowe, jakie jest ich źródło...

                > Mam znajomą, młodą kobietę, którą pewnie zakwalifikowałbyś jako feministkę, bo
                > jest za aborcją, stosuje antykoncepcję itd. itp. ,

                powtarzam Niedzwiedziczko - feminizm jest bardzo dobrze dającym się zdefiniować
                prądem myślowym a zajmuje się analizą i krytyką kultury. Z czego wywodzą się
                wnioski praktyczne. Jeśli nawet ktoś przypadkiem, startując z zupełnie innych
                pozycji dojdzie do jakiegoś pojedynczego podobnego do feministycznych wniosku
                praktycznego to jeszcze nie czyni to tego kogoś feministką.

                Strad
                ---------------------
                Karaoke to moje życie
                • niedzwiedziczka Re: Czy feministki sa ateistkami ?? 03.03.04, 10:10
                  stradivariusz napisał:

                  > Dla mnie feminizm to pewna dość dobrze dająca się zdefiniować
                  > krytyka kultury. Nie wchodzę tu w tej chwili w kwestię na ile sensowna, ale
                  > dająca się w każdym razie łatwo rozpoznać.
                  Jeżeli tylko krytyka, to nie jest wiele warta. Komunizm krytkowano od jego
                  zarania. Ale od krytyki do zmian daleko.

                  > > Zdanie "kobieta ma prawo decydoiwać o sobie" oznacza dla mnie, że ma prawo
                  > nie
                  > > wyjść za mąż, nie miec dzieci, jeśli tego nie chce,
                  >
                  > czyli jednak wracamy do aborcji i antykoncepcji ;-)

                  Pojawieniu się dzieci zapobiega nie tylko sztuczna antykoncepcja...
                  >
                  > > odejść od męża pijaka,
                  >
                  > uznajesz rozwody?

                  Nie, uznaję separację.

                  > > odmówić "spełnienia obowiązku małżeńskiego" jeśli nie ma ochoty,
                  >
                  > a kiedykolwiek gdziekolwiek napisano, że kobieta nie ma do tego prawa?

                  Nie napisano, ale bardzo długo stosowano. Nie znasz takich niepisanych praw?

                  > > móc wychowywać
                  > > nieślubne dziecko bez docinków i traktowania, jako "puszczalskie",

                  > uznajesz naukę kościoła dotyczącą życia seksualnego?

                  Tak i uznaję, że jak się człowiek raz potknie to nie należy go od razu wysyłać
                  do piekła. Poczytaj trochę o przebaczeniu, dobra?

                  > > pójścia na
                  > > studia, jeśli chce itd, itp.
                  > > Być może dla Ciebie są to przyziemne, niewarte uwagi sprawy, ale dla wielu
                  > > kobiet sa to problemy n ie do przeskoczenia.
                  >
                  > że dla wielu są nie do przeskoczenia to ja wiem, ale nie wiem czy ty wiesz dlac
                  > zego.
                  Wiem. Wychowałam się na wsi, gdzie pójście do szkoły średnie już było niezłym
                  wyczynem.

                  > > I nic nie pomoże ksiądz-kobieta,
                  > > czy papież-kobieta, jeśli nie zmieni się sposobu myślenia kobiet, zarówno
                  > tych ograniczanych i tych ograniczających.
                  >
                  > no myślę, że pojawienie się kapłanek mogłoby zmienić bardzo dużo. Choćby tyle
                  >że należałoby zastanowić się wcześniej nad argumentami za ich niedopuszczaniem.

                  Nagłe pojawienie się kapłanek to byłaby rewolucja, dla wielu nie do
                  przeskoczenia. Naszemu społeczeństwu potrzebna jest raczej ewolucja poglądów.
                  I niekoniecznie od razu w stronę "twardego" feminizmu. Wystarczyna początek, że
                  ludzie na poważnie zaczną traktować przykazanie miłości bliźniego.

                  > Skąd one pochodzą, w jakich innych okolicznościach stosuje się podobne schematy
                  > myślowe, jakie jest ich źródło...
                  Źródło jest w Biblii, czyli tradycji. Oczywiście można próbować wstawiać na Boże
                  Narodzenie palmę do domu, ale jakoś choinka się wszystkim lepiej kojarzy.
                  >
                  > > Mam znajomą, młodą kobietę, którą pewnie zakwalifikowałbyś jako feministkę
                  > , bo
                  > > jest za aborcją, stosuje antykoncepcję itd. itp. ,
                  >
                  > powtarzam Niedzwiedziczko - feminizm jest bardzo dobrze dającym się zdefiniować
                  > prądem myślowym a zajmuje się analizą i krytyką kultury. Z czego wywodzą się
                  > wnioski praktyczne. Jeśli nawet ktoś przypadkiem, startując z zupełnie innych
                  > pozycji dojdzie do jakiegoś pojedynczego podobnego do feministycznych wniosku
                  > praktycznego to jeszcze nie czyni to tego kogoś feministką.
                  >
                  Ok. W takim razie ja na pewno feministką nie jestem, bo nie chodzi mi o
                  krytykowanie zastanej rzeczywistości, tylko wprowadzanie małych zmian, które w
                  końcu powinny doprowadzić do ogromnych przemian w życiu zwykłych kobiet.
                  • Gość: bartek Re: Czy feministki sa ateistkami ?? IP: *.ruch.com.pl / *.ruch.com.pl 03.03.04, 12:48
                    niedzwiedziczka, nie jesteś feministka raczej typową kobietą patrialchalną...
                    pozdrawiam
                  • Gość: Monika Re: Czy feministki sa ateistkami ?? IP: *.chello.pl 03.03.04, 15:40
                    niedzwiedziczka napisała:

                    > Źródło jest w Biblii, czyli tradycji.

                    Biblia = tradycja ???


                    >Oczywiście można próbować wstawiać na Boże Narodzenie palmę do domu, ale jakoś
                    >choinka się wszystkim lepiej kojarzy.

                    Skora tradycja = Biblia to gdzie jest Choinka w Biblii ?

                    Ta tradycja Choinki o której piszesz jakby istaniała od nie wiam jak dawna, to
                    własnie dość rewolucyjna nowa moda. Pojawiła się na poczatki XIX wieku i nie od
                    poczatku była przychylnie przyjmowana, bo święte drzewo to tradycja czysto
                    pogańska i z Bożym Narodzeniem nie ma nic wspólnego.

                    ALe sama widzisz, jak ulotna jest pamięć zbiorowa. Tobie Świeta bez choinki
                    wydają się świętami bez swego podstawowego symbolu a twoja pra-pra-babka wcale
                    jej nie znała.



                  • stradivariusz Re: Czy feministki sa ateistkami ?? 04.03.04, 13:04
                    niedzwiedziczka napisała:

                    > > Dla mnie feminizm to pewna dość dobrze dająca się zdefiniować
                    > > krytyka kultury. Nie wchodzę tu w tej chwili w kwestię na ile sensowna, ale
                    > > dająca się w każdym razie łatwo rozpoznać.

                    > Jeżeli tylko krytyka, to nie jest wiele warta. Komunizm krytkowano od jego
                    > zarania.

                    nie może być mowy o zmianie jeśli nie ma planu zmiany. A plan zmiany nie jest
                    możliwy bez sformułowania krytyki. Jeśli ty na przykład powiesz, że kobietom
                    należy placić tyle samo co mężczyznom za tę samą pracę musisz się liczyć z tym,
                    że ktoś odpowie ci na przykład wskazując na tzw. naturalny podział obowiązków
                    który on/ona sobie wyobraża w ten sposób, że kobieta zajmuje się dziećmi i domem
                    a mężczyzna na to zarabia. No i jeśli chcesz z tym kimś dyskutować opisując całe
                    społeczeństwo a nie tylko siebie samą to musisz sformułować krytykę całego jego
                    pomysłu wychodząc z jakichś konkretnie zdefiniowanych pozycji. Inaczej sie nie da.

                    > > czyli jednak wracamy do aborcji i antykoncepcji ;-)

                    > Pojawieniu się dzieci zapobiega nie tylko sztuczna antykoncepcja...

                    oczywiście. Warto jednak wiedzieć, że spór o sposób antykoncepcji i o nią samą
                    toczy się z określonych, mocno ugruntowanych pozycji. Przedstawiciele tego nurtu
                    który obecnie upiera się przy metodach najbardziej skomplikowanych wcześniej
                    mówili wprost o "grzechu antykoncepcji". Współczesne ich stanowisko jest po
                    prostu ustępstwem ze stanowiska poprzedniego. Istnieje pewna logiczna ciągłość
                    która z czegoś wynika.

                    > > > odejść od męża pijaka,

                    > > uznajesz rozwody?

                    > Nie, uznaję separację.

                    czyli kobieta która odeszła od męża pijaka jest w twojej wizji skazana na
                    wieczną samotność

                    > > > odmówić "spełnienia obowiązku małżeńskiego" jeśli nie ma ochoty,

                    > > a kiedykolwiek gdziekolwiek napisano, że kobieta nie ma do tego prawa?

                    > Nie napisano, ale bardzo długo stosowano. Nie znasz takich niepisanych praw?

                    ależ oczywiście, że znam. Są one wpisane w pewną dobrze przez feminizm opisaną
                    tradycję której katolicyzm jest ważnym filarem.

                    > > > móc wychowywać
                    > > > nieślubne dziecko bez docinków i traktowania, jako "puszczalskie",

                    > > uznajesz naukę kościoła dotyczącą życia seksualnego?

                    > Tak i uznaję, że jak się człowiek raz potknie to nie należy go od razu wysyłać
                    > do piekła. Poczytaj trochę o przebaczeniu, dobra?

                    doskonale rozumiem ideę przebaczenia. Rozumiem też, że przebaczyć można zło.
                    Pisałaś jednak o prawie do czegoś. Czyli ja rozumiałem to w ten sposób, że
                    kobieta ma prawo dysponować własną seksualnością w taki sposób jaki sama uznaje
                    za stosowne. Teraz jednak okazuje sie, że to nie do końca tak, bo według ciebie
                    kobieta ma po prostu prawo do przebaczenia jeśli zadysponuje tą seksualnością w
                    sposób niedozwolony. To są zupełnie inne sprawy.

                    O ile pierwsza wersja może być uznana za feministyczna, o tyle druga absolutnie
                    feministyczna nie jest.

                    > > > pójścia na studia, jeśli chce itd, itp.
                    > > > Być może dla Ciebie są to przyziemne, niewarte uwagi sprawy, ale dla
                    > > > wielu kobiet sa to problemy n ie do przeskoczenia.

                    > > że dla wielu są nie do przeskoczenia to ja wiem, ale nie wiem czy ty wiesz
                    > > dlaczego.

                    > Wiem. Wychowałam się na wsi, gdzie pójście do szkoły średnie już było niezłym
                    > wyczynem.

                    wyniosłaś się do miasta?

                    > Nagłe pojawienie się kapłanek to byłaby rewolucja, dla wielu nie do
                    > przeskoczenia.

                    to prawda.

                    > Naszemu społeczeństwu potrzebna jest raczej ewolucja poglądów.
                    > I niekoniecznie od razu w stronę "twardego" feminizmu. Wystarczyna początek,
                    > że ludzie na poważnie zaczną traktować przykazanie miłości bliźniego.

                    w niektórych krajach opór przed kaplankami jest potężny, w innych mniejszy.
                    Oczywiście można by stopniowo przyzwyczajać wiernych do tego gdyby ktoś w ogóle
                    chciał to zrobić. Rzecz w tym, że główne ognisko oporu nie sytuuje się w
                    ludziach tylko w Watykanie.

                    > Ok. W takim razie ja na pewno feministką nie jestem, bo nie chodzi mi o
                    > krytykowanie zastanej rzeczywistości, tylko wprowadzanie małych zmian, które w
                    > końcu powinny doprowadzić do ogromnych przemian w życiu zwykłych kobiet.

                    świat to jest system w którym wszystko jest połączone ze wszystkim. Jeśli
                    zmieniasz jeden element z czasem reagują wszystkie pozostałe. Na przykład
                    tradycyjne małżeństwo jest elementem takiego systemu. Jeśli chcesz je zmienić
                    tak żeby było bardziej wygodnie trzeba mieć swiadomość, ze każda taka zmiana do
                    czegoś w szerszym kontekście prowadzi. Stąd ta feministyczna krytyka kultury
                    jest taka ważna - one badają skąd się małżeństwo współcześnie rozumiane wzięło,
                    w jaki sposób ono współpracuje z resztą społecznego systemu i próbują
                    przewidywać w jaki sposób określone jego zmiany wpłyną na resztę. Feminizm jest
                    pewną całościową wizją.

                    Z pewnością w tej chwili nie jesteś feministką. Ale nie wykluczone, że kiedyś
                    będziesz.

                    :-)
                    Strad
                    ---------------------
                    Karaoke to moje życie
                • zly_wilk Czy Ty Strad jesteś katolikiem? 03.03.04, 18:29
                  stradivariusz napisał:

                  > no myślę, że pojawienie się kapłanek mogłoby zmienić bardzo dużo. Choćby tyle
                  ż
                  > e
                  > należałoby zastanowić się wcześniej nad argumentami za ich niedopuszczaniem.
                  > Skąd one pochodzą, w jakich innych okolicznościach stosuje się podobne
                  schematy
                  > myślowe, jakie jest ich źródło...

                  Czy Ty Strad jesteś katolikiem?

                  Pozdrawiam -
                  • stradivariusz Re: Czy Ty Strad jesteś katolikiem? 04.03.04, 02:07
                    zly_wilk napisał:

                    > Czy Ty Strad jesteś katolikiem?

                    a wyglądam ci na katolika?

                    Strad
                    ---------------------
                    Karaoke to moje życie
                    • Gość: Zły Wilk Re: Czy Ty Strad jesteś katolikiem? IP: *.virnet.pl 04.03.04, 20:02
                      Boisz się odpowiedzieć na to proste pytanie?
                      No więc jak to jest, jesteś katolikiem, czy nie?
                      • Gość: Zły Wilk Re: Czy Ty Strad jesteś katolikiem? IP: *.virnet.pl 05.03.04, 23:04
                        Jedno proste pytanie i Strad znika z forum jak kamfora... ;-)
                        • stradivariusz Re: Czy Ty Strad jesteś katolikiem? 06.03.04, 00:25
                          Gość portalu: Zły Wilk napisał(a):

                          > Jedno proste pytanie i Strad znika z forum jak kamfora... ;-)

                          Czasu nie miałem. Stęskniłeś się?
                          A pytanie głupie. Oczywiście, że nie jestem katolikiem.

                          Strad
                          ---------------------
                          Karaoke to moje życie
                          • Gość: Zły Wilk a dlaczego chcesz reformować Kościół? IP: *.virnet.pl 11.03.04, 15:50
                            Dlaczego, nie będąc katolikiem, żądasz zreformowania Kościoła Katolickiego? Co
                            sprawiło, że przyznałeś sobie prawo do ingerowania w sprawy związku
                            wyznaniowego, do którego sam nie należysz?

                            Uważasz, że Kościół powinien sę zreformować i dopuścić kapłaństwo kobiet,
                            małżeństwa homoseksualistów, itd. Idźmy dalej... A może uważasz też, że Kościół
                            powinien dostosować do Twoich oczekiwań interpretację Biblii i nauczać z ambon
                            wersję Strada?

                            A czy ja, analogicznie do Ciebie, mam prawo żądać parytetów dla mężczyzn w
                            organizacjach feministycznych? To nawet byłoby logiczne o tyle, że feministki
                            głoszą potrzebę wprowadzenia parytetów, mogłyby więc zacząć od swojej
                            organizacji...

                            Pozdrawiam -
                            • stradivariusz Re: a dlaczego chcesz reformować Kościół? 12.03.04, 00:01
                              Gość portalu: Zły Wilk napisał(a):

                              > Dlaczego, nie będąc katolikiem, żądasz zreformowania Kościoła Katolickiego?

                              nie żądam reformowania kk. Po prostu stwierdzam, że to jest organizacja
                              dyskryminująca kobiety. A najbardziej ewidentne dowody na to to zakaz kapłaństwa
                              kobiet.

                              Strad
                              ---------------------
                              Karaoke to moje życie
                              • zly_wilk Re: a dlaczego chcesz reformować Kościół? 13.03.04, 00:13
                                stradivariusz napisał:

                                > Gość portalu: Zły Wilk napisał(a):
                                >
                                > > Dlaczego, nie będąc katolikiem, żądasz zreformowania Kościoła Katolickiego
                                > ?
                                >
                                > nie żądam reformowania kk. Po prostu stwierdzam, że to jest organizacja
                                > dyskryminująca kobiety. A najbardziej ewidentne dowody na to to zakaz
                                kapłaństw
                                > a
                                > kobiet.

                                A ilu mężczyzn jest we władzach organizacji feministycznych? Czy uważasz przez
                                analogię, że feministki dyskryminują mężczyzn, nie przyznając im parytetów we
                                władzach swoich organizacji?

                                Pozdrawiam -
                • nadszyszkownik.kilkujadek Reasumując... 03.03.04, 18:51
                  > powtarzam Niedzwiedziczko - feminizm jest bardzo dobrze dającym się
                  zdefiniować
                  > prądem myślowym a zajmuje się analizą i krytyką kultury. Z czego wywodzą się
                  > wnioski praktyczne. Jeśli nawet ktoś przypadkiem, startując z zupełnie innych
                  > pozycji dojdzie do jakiegoś pojedynczego podobnego do feministycznych wniosku
                  > praktycznego to jeszcze nie czyni to tego kogoś feministką.

                  Nie jestem pewien, Stardzie, czy dobrze Cię rozumiem. Pozwól zatem, że
                  streszczę to, co napisałeś - a Ty mi odpowiesz, czy to oddaje Twoje poglądy.

                  Otóż według Stradivariusza feminizm nie jest stylem życia bądź masowym ruchem.
                  Jest ideologią i prądem intelektualnym, występującym endemicznie na
                  uniwersytetach i w niskonakładowych czasopismach. Zasługującym na życzliwe
                  zainteresowanie, ale nazbyt odrealnionym, aby go traktować w pełni poważnie.
                  Celem feminizmu jest obalenie starego i wprowadzenie nowego metodą dyskutowania
                  przy kawie bądź za pośrednictwem poczty elektronicznej.

                  Co Ty na to?
                  • Gość: zgryzliwy Re: Reasumując... IP: *.dialup.mindspring.com 03.03.04, 19:39
                    nadszyszkownik.kilkujadek napisał:

                    > Nie jestem pewien, Stardzie, czy dobrze Cię rozumiem. Pozwól zatem, że
                    > streszczę to, co napisałeś - a Ty mi odpowiesz, czy to oddaje Twoje poglądy.
                    >
                    > Otóż według Stradivariusza feminizm nie jest stylem życia bądź masowym
                    ruchem.
                    > Jest ideologią i prądem intelektualnym, występującym endemicznie na
                    > uniwersytetach i w niskonakładowych czasopismach. Zasługującym na życzliwe
                    > zainteresowanie, ale nazbyt odrealnionym, aby go traktować w pełni poważnie.
                    > Celem feminizmu jest obalenie starego i wprowadzenie nowego metodą
                    dyskutowania
                    >
                    > przy kawie bądź za pośrednictwem poczty elektronicznej.
                    >
                    > Co Ty na to?

                    >>>>>>Dla strada, feminizm jest ideologia, a on sam, glownym ,forumowym
                    ideologiem,piewca i kaplanem. Niestety, jak wiemy z doswiadczen pokolen,
                    czesto swiatle idee w glowach ideowcow przeksztajcaja sie w idee fixe, a co za
                    tym idzie ,to tez wszyscy wiemy(bledy i wypaczenia- dla najmlodszych to
                    wyjasnienie).Pozdrawiam
                    • stradivariusz Re: Reasumując... 04.03.04, 02:06
                      Gość portalu: zgryzliwy napisał(a):

                      > >>>>>>Dla strada, feminizm jest ideologia, a on sam, glownym
                      > ,forumowym
                      > ideologiem,piewca i kaplanem.

                      feminizmu? Niespecjalnie. Feminizm jest interesujący, jest to jedna z
                      ciekawszych współcześnie żywych idei, ale jak dla mnie jest za mało uniwersalny.
                      Nie uważam się za piewcę czegokolwiek.

                      > Niestety, jak wiemy z doswiadczen pokolen,
                      > czesto swiatle idee w glowach ideowcow przeksztajcaja sie w idee fixe, a co
                      > za tym idzie ,to tez wszyscy wiemy(bledy i wypaczenia- dla najmlodszych to
                      > wyjasnienie).

                      najwyraźniej jakaś idee fixe zagnieżdżona w twojej głowie spowodowała błędy i
                      wypaczenia w konstrukcji powyższego zdania.

                      Strad
                      ---------------------
                      Karaoke to moje życie
                  • stradivariusz Re: Reasumując... 04.03.04, 01:56
                    nadszyszkownik.kilkujadek napisał:

                    > Otóż według Stradivariusza feminizm nie jest stylem życia bądź masowym ruchem.
                    > Jest ideologią i prądem intelektualnym, występującym endemicznie na
                    > uniwersytetach i w niskonakładowych czasopismach. Zasługującym na życzliwe
                    > zainteresowanie, ale nazbyt odrealnionym, aby go traktować w pełni poważnie.
                    > Celem feminizmu jest obalenie starego i wprowadzenie nowego metodą
                    dyskutowania przy kawie bądź za pośrednictwem poczty elektronicznej.
                    > Co Ty na to?

                    jest w tym sporo prawdy, ale nie cała. Jak napisałem wcześniej jest to prąd
                    myślowy skupiony na bardzo dogłębnej krytyce kultury, ale z tej krytyki wywodzą
                    się wnioski praktyczne. No i czasem te wnioski znajdują oddźwięk masowy,
                    szczególnie wtedy kiedy sytuacja realna zaczyna do tych wniosków pasować.

                    Na przykład urbanizacja, przemysł i ich konsekwencje w postaci wojen światowych
                    sprawiły, że pojawiła się możliwość zatrudniania kobiet na etatach poza domem
                    rodzinnym. Jednocześnie feministki rozwijały swoją wizję uniezależnienia się od
                    mężczyzn.

                    Do masy kobiet zatrudnianych na nieuczcciwych warunkach musiały prędzej czy
                    później dotrzeć echa pewnych wniosków z tej ogólnej krytyki kultury w postaci
                    prostej konstatacji faktu, że zarabiają mniej pieniędzy za te sama pracę.
                    Kobiety "zwykłe" feminizmu całego nie kupują, natomiast w określonych warunkach
                    socjoekonomicznych zdarza się, że pasują im określone wyrwane z kontekstu elementy.

                    A odróżnić takie wyrywanie elementów od feminizmu jako takiego można najprościej
                    po potencjale do tworzenia nowych postulatów. W przypadku Niedźwiedziczki ta
                    zdolność jest dokładnie zerowa. Ona domaga się po prostu tego, co współczesna
                    cywilizacja technologiczna i tak jej daje. Nie ma istoty ludzkiej która nie
                    chciałaby np. więcej zarabiać niż zarabia. Ale już żeby dostrzec związek
                    pomiędzy np. sprzeciwem kościoła katolickiego wobec kapłaństwa kobiet a
                    zjawiskiem szklanego sufitu na rynku pracy, żeby dostrzec, że jedno i drugie ma
                    to samo źródło - do tego już trzeba być feministką albo przynajmniej rozumieć
                    feminizm.

                    I tego warunku Niedźwiedziczka nie spełnia.

                    Strad
                    ---------------------
                    Karaoke to moje życie
          • Gość: Monika Re: Czy feministki sa ateistkami ?? IP: *.chello.pl 03.03.04, 20:14
            niedzwiedziczka napisała:


            > > - czy jesteś za kapłaństwem kobiet?
            > Nie, (...) bo uważam że bezżenni mężczyźni lepiej się sprawdzają w tej roli

            1. Jakie inne powody poza zakazem ze strony KRK ?
            2. Skąd stwierdzenie autorytarywne że mężczyzni się lepiej sprawdzają. Czyżbyś
            miała osobiste doświadczenie z jakąs kobietą-kapłanem która się nie
            sprawdziła ?


            • niedzwiedziczka Re: Czy feministki sa ateistkami ?? 03.03.04, 22:03
              Poczytaj sobie na ten temat sama:www.mateusz.pl/wdrodze/nr366/02.htm
              • Gość: Monika Re: Czy feministki sa ateistkami ?? IP: *.chello.pl 03.03.04, 23:32
                Dziękuję za adres, już znałam ten artykuł. Bardziej się pytałam o twoje zdanie
                w tej sprawie. Rozumiem ze pokrywa się z tym w artykule. Czyli jednym słowem
                KRK to piaskownica w której chcą się bawić wyłacznie chłopcy. Grzeczne
                dziewczynki nie podskakują, moga się za to poprzyglądać z daleka :)))

                Twój wybór nie mnie to oceniać. Pisze tylko o tym jak to postrzegam z zewnątrz.

                Zadam więc inne pytanie. Czym w takim razie rózni się katolicka feministka od
                zwykłej katoliczki ?

                Pytam bo chciałabym wiedzieć jaką ty widzisz róznicę. Bo ja mam trudności ze
                zrozumienim o co chodzi w tego rodzaju feminizmie.

                No i jeszcze jedno pytanie, czy istniej jakas strona www polskich katoliczek-
                feministek ?
                • niedzwiedziczka Re: Czy feministki sa ateistkami ?? 04.03.04, 10:05
                  Gość portalu: Monika napisał(a):

                  > Zadam więc inne pytanie. Czym w takim razie rózni się katolicka feministka od
                  > zwykłej katoliczki ?
                  Na to, jak ja rozumiem, hmmm, jakby to nazwać "feminizm katolicki" dałam już
                  odpowiedź w poście do strada.
                  >
                  > No i jeszcze jedno pytanie, czy istniej jakas strona www polskich katoliczek-
                  > feministek ?
                  na www.kobieta.pl znajdziesz podstronę "katoliczki". A na wielu stronach
                  katolickich nie ma rozróżnienia płci, piszą wszyscy, bo i tak jesteśmy równi
                  wobec Boga :)
        • niedzwiedziczka Re: Czy feministki sa ateistkami ?? 03.03.04, 22:00
          Poglądy na kapłaństwo kobiet:www.mateusz.pl/wdrodze/nr366/02.htm
    • uri_ja Re: Czy feministki sa ateistkami ?? 02.03.04, 08:47
      ...jestem "feministką" wierzącą...tyle, że moja religia, pozwala kobietą na
      przykład na stosowanie antykoncepcji!!! zgadniesz o jakiej religii piszę (dla
      ułatwienia : nie jest to jakaś niedawno powstała sekta pod dziwaczną
      nazwą).poza tym feministki ( z tego co wiem) z Bogiem akurat nie walczą, i
      jedne w niego wierzą, inne nie- jak reszta ludzkości:-)
      • tad9 Re: Czy feministki sa ateistkami ?? 02.03.04, 16:16
        uri_ja napisała:

        > ...jestem "feministką" wierzącą...tyle, że moja religia, pozwala kobietą na
        > przykład na stosowanie antykoncepcji!!! zgadniesz o jakiej religii piszę (dla
        > ułatwienia : nie jest to jakaś niedawno powstała sekta pod dziwaczną
        > nazwą).

        Judaizm.
        Ciekawe czy przestrzegasz całej tej masy przepisów.
        • uri_ja Re: Czy feministki sa ateistkami ?? 02.03.04, 19:05

          a słyszałeś, że judaizm dzieli się na ortodoksyjny, konserwatywny i
          reformowany? a poza tym, na szczęście to sprawy pomiędzy mną a Bogiem.
          zapewniam Cię, że przestrzegam: nie zabijaj, nie kradnij, nie składaj
          fałszywego świadectwa, oraz najważniejsze: nie będziesz miał innych bogów
          przede mną. Pozdrawiam:-)
          ******************************************
          myślę więc jestem- powiedziałam i zniknęłam!
          stary dowcip, wiem...
          • tad9 Re: Czy feministki sa ateistkami ?? 02.03.04, 19:53
            uri_ja napisała:

            >
            > a słyszałeś, że judaizm dzieli się na ortodoksyjny, konserwatywny i
            > reformowany?


            A w którym nurcie się mieścisz?
            • uri_ja Re: Czy feministki sa ateistkami ?? 02.03.04, 20:22

              coś pomiędzy konserwą a reformą...
              ******************************************
              myślę więc jestem- powiedziałam i zniknęłam!
              stary dowcip, wiem...
              • tad9 Re: Czy feministki sa ateistkami ?? 02.03.04, 20:46
                uri_ja napisała:

                > coś pomiędzy konserwą a reformą...

                W wątku pt "Moje rozważania z okazji miesiączki" (czy coś w tym rodzaju), toczy
                się dyskusja dotykająca pewnych aspektów judaizmu (judaizm - kobiety, judaizm
                jako religia "patriarchalna", itd, itp). Przedstawisz swój punkt widzenia?
                • uri_ja Re: Czy feministki sa ateistkami ?? 02.03.04, 20:53
                  wiesz, mój mąż i dzieci,za bardzo lubią mnie i moją kuchnię (nawet nie wiem w
                  jakiej kolejności), by mnie eksportować do domu kobiet nieczystych na czas
                  złych dni:-)
                  ******************************************
                  myślę więc jestem- powiedziałam i zniknęłam!
                  stary dowcip, wiem...
                • uri_ja Re: Czy feministki sa ateistkami ?? 02.03.04, 21:00
                  ...a dodam jeszcze, że moje zachowanie "w trakcie" jest takie samo, jak przed i
                  po (po prostu mam z natury choleryczne usposobienie, więc męża muszę uświadomić
                  werbalnie- wiesz mam miesiączkę, bo innych objawów nie mam). ponieważ w domu
                  mieszkam z samymi "chłopami" nie zdarzyło mi się jeszcze pozostawić po
                  sobie "śladów"...wampirów w domu nie hoduję...
                  ******************************************
                  myślę więc jestem- powiedziałam i zniknęłam!
                  stary dowcip, wiem...
                  • tad9 Re: Czy feministki sa ateistkami ?? 03.03.04, 16:28
                    uri_ja napisała:

                    > ...a dodam jeszcze, że moje zachowanie "w trakcie" jest takie samo, jak przed
                    i
                    >
                    > po (po prostu mam z natury choleryczne usposobienie, więc męża muszę
                    uświadomić
                    >
                    > werbalnie- wiesz mam miesiączkę, bo innych objawów nie mam). ponieważ w domu
                    > mieszkam z samymi "chłopami" nie zdarzyło mi się jeszcze pozostawić po
                    > sobie "śladów"...wampirów w domu nie hoduję...


                    Nie wiem, czy dobrze się zrozumieliśmy. Nie chodzi mi o temat "Ty i
                    miesiączka", ale o zagadnienie kulturowe: "tabu w judaizmie (i nie tylko)". O
                    tym toczy się rozmowa w wątku, o którym wspomniałem.
                    • uri_ja Re: Czy feministki sa ateistkami ?? 03.03.04, 21:02
                      ...dobrze się zrozumieliśmy. przeczytaj jeszcze list wyżej. w judaizmie
                      reformowanym, te sprawy wyglądają trochę inaczej. Wybacz, nie będę Ci teraz
                      wyjaśniać ponieważ mam gorączkę i ledwie widzę klawiaturę, ale jak tylko lepiej
                      się poczuję, to obiecuję Ci wyjaśnić, o co w TYM chodzi i jakie jest moje
                      stanowisko. Pozdrawiam serdecznie
                      ******************************************
                      myślę więc jestem- powiedziałam i zniknęłam!
                      stary dowcip, wiem...
                      • tad9 Re: Czy feministki sa ateistkami ?? 03.03.04, 21:59
                        uri_ja napisała:

                        > ...dobrze się zrozumieliśmy. przeczytaj jeszcze list wyżej. w judaizmie
                        > reformowanym, te sprawy wyglądają trochę inaczej.

                        Tak, ale w tamtej rozmowie nie ograniczamy się do judaizmu reformowanego (czy
                        wogole do judaizmu). Właściwie mówimy o czasach, gdy o judaizmie reformowanym
                        mowy jeszcze nie było. Zresztą, żeby zobaczyć różnicę o której pieszesz, trzeba
                        wiedzieć coś, ogólnie. Nie jestem wybitnym znawcą judaizmu (niezależnie od jego
                        odmian). Jakkolwiek to i owo o nim wiem, czy wydaje mi się, że wiem, to o tych
                        obszarach, o których mówimy, wiem mało.


                        >Wybacz, nie będę Ci teraz
                        > wyjaśniać ponieważ mam gorączkę i ledwie widzę klawiaturę, ale jak tylko
                        >lepiej się poczuję, to obiecuję Ci wyjaśnić, o co w TYM chodzi i jakie jest
                        >moje stanowisko. Pozdrawiam serdecznie

                        Zatem czekam życząc zdrowia.
    • Gość: Klarysa Re: Czy feministki sa ateistkami ?? IP: 62.233.181.* 02.03.04, 12:57
      Hmmm...Tak sobie myslę,czy dziś jeszcze jakakolwiek wiara może pozostawać
      czysta i bezrefleksyjna?Tzn,czy ktoś może o sobie powiedzieć: "w 100 % wierzę
      w Ducha swiętego,Szatana,czyściec,pieklo itp,itd..."Sądzę,że bardzo niewielu
      takich ludzi można dziś spotkać,więc właściwie prawdziwego katolika ze świecą
      szukać...Rodzice mnie ochrzcili w obrządku rzymsko-katolickim,poszłam do
      komunii,dotarłam nawet do bierzmowania,czyli w zasadzie należę do wspólnoty
      kościoła.Ale do tego kościoła nie chodzę, i szczerze przyznam,że traktuję
      katolicyzm jako kolejny konglomerat wierzeń i mitów ,podobnie jak shintoizm,czy
      wierzenia Celtów.Fascynujące i frapujące ,jeśli o tym czytać ,pisać i
      zastanawiać się.Tak formalnie rzecz ujmując,chyba najlepiej powiedzieć,że
      przegląd wierzeń świata na przestrzeni dziejów , dał mi jedną opdpowiedż:ludzie
      muszą w coś wierzyć,aby żyć.Moja wiara to zlepek - wierzę,że istnieje
      energia,która nie zanika po smierci,ale przeobraża się .Blisko temu do
      buddyzmu,ale nie zostanę buddystą,choćby z tego powodu,że to niezwykle trudna
      droga ,trudno zresztą nawet nazwać ją religią.Z drugiej strony ,mój "dekalog"
      ogranicza się do tego,aby nie zrobić drugiemu człowiekowi krzywdy ,a pomóc
      wtedy kiedy tylko mogę to zrobić.Jak każdy mylę się ,popełniam błędy,raczej
      dążę ,aby kim takim być,niż nim jestem.Ale w gruncie rzeczy ,Jezus uczył tylko
      tak prostych prawd i tyle powinno nam wskazywać drogę,niezależnie od
      przypisania do jakiejkolwiek religii.Szkoda,że to ciągle tylko postulaty...
    • mamalgosia Re: Czy feministki sa ateistkami ?? 02.03.04, 14:20
      zależy, co rozumiesz pod pojęciem ateizm
      • kochanica.francuza Re: Czy feministki sa ateistkami ?? 02.03.04, 14:31
        mamalgosia napisała:

        > zależy, co rozumiesz pod pojęciem ateizm
        Oh la la! Mamalgosiu, podejrzewam Cie, ze chcesz dowieść, ze feministki są de
        facto ateistkami, niezaleznie od wyznawanej oficjalnie wiary.
        • e_wok Re: Czy feministki sa ateistkami ?? 02.03.04, 18:24
          O, to bym sie zdziwila. Znowu mam cytowac list Papieza do uczestniczek
          konferencji do spraw kobiet w Pekinie? Jakby pod takim tekstem podpisala sie
          kobieta to pewnie wiekszosc tu obecnych uznalaby ja za zdeklarowana
          feministke :-)
          • kochanica.francuza Re: Czy feministki sa ateistkami ?? 04.03.04, 20:09
            e_wok napisała:

            > O, to bym sie zdziwila. Znowu mam cytowac list Papieza do uczestniczek
            > konferencji do spraw kobiet w Pekinie? >
            > Znowu, niestety!:-(((
            Ja go nie znam, a ciekawa jestem.
        • mamalgosia Re: Czy feministki sa ateistkami ?? 03.03.04, 14:14
          nic mi się nie chce udowadniać, ale ja osobiście poznałam 6 definicji ateizmu (
          z których tylko jedna mówiła o otwartej negacji istnienia Boga), więc
          należałoby to skonkretyzować. A co do twojego pomysłu, to wcale nie jest on
          głupi - oczywiście można być ateistą nawet deklarując się jako wierzący.
          Natomiast nie wiem, jak to wszystko ma się do feminizmu - który też nie jest
          tutaj zdefiniowany

          • Gość: Monika Re: Czy feministki sa ateistkami ?? IP: *.chello.pl 03.03.04, 15:46
            mamalgosia napisała:

            > nic mi się nie chce udowadniać, ale ja osobiście poznałam 6 definicji ateizmu
            > (z których tylko jedna mówiła o otwartej negacji istnienia Boga), więc
            > należałoby to skonkretyzować.

            Najzabawniejsza definicja ateizmu ta ta która mówi, że ateizm to religia :))
    • Gość: doku Powinny być. To śmieszne - bogobojna feministka IP: 81.18.216.* 03.03.04, 20:43
      • uri_ja Re: Powinny być. To śmieszne - bogobojna feminist 03.03.04, 21:11
        ...polecam słowniki, albo lepiej encyklopedie jakieś, poczytaj co jest napisane
        pod hasłem FEMINIZM i odpowiedz sobie na pytanie: czy aby na pewno wiem co
        napisałem(am)?
        ******************************************
        myślę więc jestem- powiedziałam i zniknęłam!
        stary dowcip, wiem...
        • Gość: doku Jakoś nigdzie nie ma tam podane, ile femnistek... IP: 81.18.216.* 03.03.04, 21:20
          uri_ja napisała:

          > ...polecam słowniki, albo lepiej encyklopedie jakieś

          ... jest ateistkami a ile wręcz przeciwnie. Fajny masz słownik i jeszcze
          fajniejszą encyklopedię.
          • uri_ja Re: Jakoś nigdzie nie ma tam podane, ile femniste 04.03.04, 02:55
            a Ty bardzo inteligentny:-)...a było napisane, że feministka jest ateistką
            programowo, bo nie chcę wypominać, ale pisałeś coś o śmieszności bogobojnych
            feministek...dlatego odesłałam Cię do encyklopedii, a nie do rocznika
            statystycznego!
            ******************************************
            myślę więc jestem- powiedziałam i zniknęłam!
            stary dowcip, wiem...
    • Gość: krzys Re: Czy feministki sa ateistkami ?? IP: *.dialup.mindspring.com 10.03.04, 16:12
      Stwierdzam z cala stanowczoscia, ze feminizm jest religia sam w sobie. Brawo
      kobitki!!!!
    • Gość: krzys FEMNIZM RELIGIA ?????? IP: *.dialup.mindspring.com 10.03.04, 16:16
      Stwierdzam z cala stanowczoscia, ze femnizm jest religia sam w sobie. Brawo
      kobitki!!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka