bene_gesserit
29.12.10, 16:03
Ministerstwo Zdrowia przekazało do Sejmu sprawozdanie z realizacji w 2009 r. ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży - calkowicie fikcyjne, jesli wezmie sie pod uwage podziemie aborcyjne i turystykę aborcyjną:
Jak wynika ze sprawozdania, z roku na rok obserwuje się w Polsce wzrost liczby zabiegów przerywania ciąży: w 2009 r. zarejestrowano 538 aborcji, czyli o 39 zabiegów więcej niż w 2008 r. i o 379 więcej niż w 2002 r.
Autorzy sprawozdania podkreślają, że niektóre Polki wykonują zabiegi przerywania ciąży za granicą - przede wszystkim w innych krajach Unii Europejskiej, również w sytuacjach, w których przerwanie ciąży nie jest możliwe zgodnie z polskim prawem, a jest dopuszczalne w świetle prawa kraju, w którym do zabiegu dochodzi. "Organizacje pozarządowe wskazują, że Polki korzystają z takich zabiegów przede wszystkim w Niemczech, Austrii i Wielkiej Brytanii. Liczba przeprowadzanych w ten sposób aborcji nie jest znana" - czytamy w sprawozdaniu.
W 2009 r. wszczęto 108 postępowań dotyczących przerwania ciąży za zgodą kobiety i 14 postępowań dotyczących aborcji bez zgody kobiety.
...
- Mówienie, że liczba aborcji rośnie jest przesadą. Od zeszłego roku odnotowano wzrost o 39 zabiegów, a pamiętajmy, że w Polsce mieszka 10 mln kobiet - te liczby mają się do siebie nijak. Trudno w ogóle mówić o jakichś tendencjach na podstawie tych danych, które mają się nijak do rzeczywistości i do potrzeb - powiedziała Nowicka.
Przypomniała, że w Polsce większość aborcji ma miejsce w podziemiu; wyraziła zadowolenie z faktu, że autorzy sprawozdania dostrzegli wreszcie turystykę aborcyjną.
Nowicka szacuje, że co roku za granicą ciążę przerywa tysiące Polek.
- Zatrważające jest to, że zarejestrowano tylko jeden przypadek aborcji, gdy ciąża była wynikiem czynu zabronionego, a szacuje się, że w Polsce dochodzi do ok. 20 tys. gwałtów rocznie - podkreśliła Nowicka.