Dodaj do ulubionych

Cz ateiści są ludźmi w sposób bezdyskusyjny?

22.04.04, 18:49
Naczytawszy się do rozpuku postów osób głoszących iż człowieczeństwo płodu
to "kwestia wiary", czy też "kwestia dyskusyjna" doszedłem do wniosku, że
dokładnie to samo powiedzieć można o człowieczeństwie np. ateistów. Cóż
bowiem robią zwolennicy "dyskusyjności płodu"? Ano tworzą sobie pewną
definicję człowieka, przykładają do tej definicji płód i orzekają, że się on
weń nie mieści. Twierdzą np, że płod nie wykazuje cech tak specyficznie
ludzkich jak świadomość, wobec czego człowiekiem być nie może. Ateista też
nie wykazuje cech specyficznie ludzkich. Nikt nie może bowiem zaprzeczyć, że
taki czy inny rodzaj religijności, jest czymś dla człowieka specyficznym. Nie
przeczę oczywiście, że ateiści należą do gatunku homo-sapiens, ale przecież
zwolennicy "dyskusyjności płodu" dowodzili nie raz i nie dwa, że taka
przynależność to zbyt mało, by uznać kogoś człowiekiem. Religijność to jedna
z głównych cech ludzkich. M. Eliade, głosił, że "...do natury człowieka
(conditio humana) należy być religijnym, tak że człowiek niereligijny nie
byłby po prostu człowiekiem" (cyt. za. wstęp do "Historii wierzeń i ideii
religijnych" M. Eliadego). W tak ujętej definicji człowieka ateista się nie
mieści. Rzecz prosta nie mam zamiaru narzucać nikomu takich poglądów. Nie ma
nic gorszego, niż wyznawcy Jedynie Słusznej Prawdy. Domagam się jednak, by
szanowano poglądy innych, to znaczy domagam się, by wszyscy przyjęli do
wiadomości twierdzenie, że człowieczeństwo ateisty to rzacz dyskusyjna i, że
jest ono kwestia wiary!
Obserwuj wątek
    • zly_wilk oczywiście - nie ;-) 22.04.04, 18:55
      To co napisałeś, to kalka z rozumowania Barbinator o czlowieczeństwie płodu.
      Barbinator nie będzie mogła Ci nic zarzucić... Choć wychodzi na to, że jako
      ateistka nie jest człowiekiem... ;-)

      Pozdrawiam -
      • tad9 Re: oczywiście - nie ;-) 22.04.04, 19:17
        zly_wilk napisał:

        > To co napisałeś, to kalka z rozumowania Barbinator o czlowieczeństwie płodu.
        > Barbinator nie będzie mogła Ci nic zarzucić... Choć wychodzi na to, że jako
        > ateistka nie jest człowiekiem... ;-)

        Wychodzi raczej na to, że jej człowieczeństwo jest dyskusyjne. Nie bądźmy
        wyznawcamu Jedynie Słusznej Prawdy! Ktoś inny może sobie wierzyć w
        człowieczeństwo ateistów do woli.


        > Pozdrawiam -
    • Gość: niewidzialna Re: Cz ateiści są ludźmi w sposób bezdyskusyjny? IP: *.lodz.mm.pl 22.04.04, 19:00
      jesteś księdzem, facetem czy kobietą? kwestia aborcji nie jest dyskusyjna tylko
      dla ateistów. Jeśli jakaś kobieta chce to zrobić to powinna to móc zrobić w
      legalny i bezpieczny sposób. Bierze to na swoje sumienie, ale ona powinna miec
      wybór, kościół i facet nie ma tu nic do powiedzenia. To sprawa indywidualna.
      Nie narzucam nikomu zdania, to moje zdanie o już mówie je ale nie karze innym
      tak sądzić. Tez nie lubie mądrali uważających że tylko oni mają racje i ich
      zdanie jest jedyne słuszne, choć sama czasme tak robie:) ale jest coś takiego
      jak obrona i walka o swoje poglądy. To często jest mylone. Pozdrawiam.
    • e_wok Re: Cz ateiści są ludźmi w sposób bezdyskusyjny? 22.04.04, 19:06
      To ateisci sa niewierzacy? Myslalam, ze oni wierza w nieistnienie Boga. Czyz
      nie jest to religia jak kazda inna, oparta na wyznawanej wierze?
      • tad9 Re: Cz ateiści są ludźmi w sposób bezdyskusyjny? 22.04.04, 19:14
        e_wok napisała:

        > To ateisci sa niewierzacy? Myslalam, ze oni wierza w nieistnienie Boga. Czyz
        > nie jest to religia jak kazda inna, oparta na wyznawanej wierze?

        Ateiści z reguły opierają się takim sofizmatom. I moim zdaniem mają rację.
        Niewiara nie jest "wiarą na opak". A więc uważasz ateizm za rodzaj religii?
        Możesz rozwinąć tę myśl?
        Zgadzasz się, że człowieczeństwo ateistów jest dyskusyjne tak jak dyskusyjne
        jest człowieczeństwo płodu?

        • Gość: Klarysa Re: Cz ateiści są ludźmi w sposób bezdyskusyjny? IP: 62.233.181.* 22.04.04, 19:19
          Tad,a czy uważasz ,ze szamanizm to religia równie dobra pod każdym względem jak
          katolicyzm?Nie zaprzeczysz ,ze to religia.O tym również pisze Eliade.Czy
          sugerujesz,że wyznawcy szamanizmu plemiennego,voo- doo i wielu innych nie są
          ludźmi? Są przecież religijni.
          • tad9 Re: Cz ateiści są ludźmi w sposób bezdyskusyjny? 22.04.04, 19:22
            Gość portalu: Klarysa napisał(a):


            Nie wiem, czy dobrze rozumiem o co Ci chodzo. Możesz rozwinąć tę myśl:

            >.Czy
            > sugerujesz,że wyznawcy szamanizmu plemiennego,voo- doo i wielu innych nie są
            > ludźmi? Są przecież religijni.

            Skąd pomysł, że sugeruję coś takiego?
            • Gość: Klarysa Re: Cz ateiści są ludźmi w sposób bezdyskusyjny? IP: 62.233.181.* 22.04.04, 19:55
              pROSZĘ BARDZO ,wysnułeś taką oto myśl:

              Nikt nie może bowiem zaprzeczyć, że
              taki czy inny rodzaj religijności, jest czymś dla człowieka specyficznym. Nie
              przeczę oczywiście, że ateiści należą do gatunku homo-sapiens, ale przecież
              zwolennicy "dyskusyjności płodu" dowodzili nie raz i nie dwa, że taka
              przynależność to zbyt mało, by uznać kogoś człowiekiem. Religijność to jedna
              z głównych cech ludzkich. M. Eliade, głosił, że "...do natury człowieka
              (conditio humana) należy być religijnym, tak że człowiek niereligijny nie
              byłby po prostu człowiekiem" (cyt. za. wstęp do "Historii wierzeń i ideii
              religijnych" M. Eliadego).

              Religijnośc to jedna z głównych cech ludzkich.To Twoja teza. Powiedziałabym
              Twoja prywatna teza.Bo np.Malinowski(Bronisław zresztą) głosił nieco inną-
              uczucia religijne powstają z ze zwyklych stanów zwierzęcych w odpowiednim
              natężeniu. Tak jak wyrywanie w transie religijnym serca i składanie go w
              ofierze-to też religia. No,ale w zasadzie dlaczego kogoś, kto to serce wyrywa ,
              mamy nazwać człowiekiem? Przecież on zachowuje się zupełnie nieludzko?Ale z
              drugiej strony takie zachowanie warunkuje jego religia.Jest religijny ,więc
              posiada podstawowy wyróżnik w Twojej teorii - jest człowiekiem
              religijnym,zatem w ogóle jest człowiekiem.I z tego możemy wyciągnąć jeden
              wniosek - w imię podstawowego wyróżnika człowieczeństwa czyli religii można
              popełnić różnorodne świństwa ,a i tak jesteśmy przed samymi sobą
              usprawiedliwieni.Bo to my mamy monopol na prawdę i my wyznajemy religię,której
              reszta (czyli wykluczeni z naszego kręgu religijnego bądź należący do innego
              kręgu) nie wyznają,a zatem właściwie nie są ludźmi w naszym pojęciu.Czyż nie
              tak?
              • tad9 Re: Cz ateiści są ludźmi w sposób bezdyskusyjny? 22.04.04, 20:28
                Obawiam się Klaryso, że piszesz nie na temat. Nie mówimy wszak do czego może,
                lub nie może prowadzić religijność, lecz o tym, czy człowieczeństwo ateisty
                jest, czy nie jest dyskusyjne. Prosiłbym, żebyś odniosła się do tej kwestii.
                Ponieważ jednak zadałaś sobie trud pisząc ten post, postaram odpowiem na niego.
                Piszesz:

                > Religijnośc to jedna z głównych cech ludzkich.To Twoja teza.

                Nie zgadzasz się z nią?


                Powiedziałabym
                > Twoja prywatna teza.Bo np.Malinowski(Bronisław zresztą) głosił nieco inną-
                > uczucia religijne powstają z ze zwyklych stanów zwierzęcych w odpowiednim
                > natężeniu.

                Cóż - właściwie to samo można powiedzieć i o świadomości. Nie ma to jednak
                znaczenie. Nie głoszę tu bowiem Jedynej Słusznej Prawdy. Chodzi mi jedynie o
                kwestię dyskusyjności człowieczeństwa ateistów, a nie o narzucenie poglądu
                zgodnie z którym są oni człowieczeństwa pozbawieni. Jesli chcesz wierzyć,że
                ateiści są ludźmi - wierz sobie.


                >Tak jak wyrywanie w transie religijnym serca i składanie go w
                > ofierze-to też religia. No,ale w zasadzie dlaczego kogoś, kto to serce
                >wyrywa ,mamy nazwać człowiekiem? Przecież on zachowuje się zupełnie nieludzko?

                Dlaczego nieludzko? Znasz jakieś zwierzę, które wyrywa serca z powodów
                religijnych?



                Ale z
                > drugiej strony takie zachowanie warunkuje jego religia.Jest religijny ,więc
                > posiada podstawowy wyróżnik w Twojej teorii - jest człowiekiem
                > religijnym,zatem w ogóle jest człowiekiem.

                Twoim zdaniem nie jest człowiekiem?


                z tego możemy wyciągnąć jeden
                > wniosek - w imię podstawowego wyróżnika człowieczeństwa czyli religii można
                > popełnić różnorodne świństwa ,a i tak jesteśmy przed samymi sobą
                > usprawiedliwieni.

                Tego rodzaju wnioski nie należą do tematu naszej rozmowy. Proszę o odniesienie
                się do kwestii dyskusyjności człowieczeństwa ateistów.


                • Gość: Klarysa Re: Cz ateiści są ludźmi w sposób bezdyskusyjny? IP: 62.233.181.* 23.04.04, 12:05
                  > Religijnośc to jedna z głównych cech ludzkich.To Twoja teza.
                  >
                  > Nie zgadzasz się z nią?
                  >
                  Na jakiej podstawie przeprowadzamy podział między magią a religią? Obie można
                  równie dobrze określić mianem zababonu i zdyskredytować.Podstawową cechą ludzką
                  jest świadomość,a raczej samoświadomość.Myślę,więc jestem,nie wierzę ,więc
                  jestem. To moja teza.

                  >Tak jak wyrywanie w transie religijnym serca i składanie go w
                  > > ofierze-to też religia. No,ale w zasadzie dlaczego kogoś, kto to serce
                  > >wyrywa ,mamy nazwać człowiekiem? Przecież on zachowuje się zupełnie nieludz
                  > ko?
                  >
                  > Dlaczego nieludzko? Znasz jakieś zwierzę, które wyrywa serca z powodów
                  > religijnych?
                  Nie napisałam ,że ta istota jest zwierzęciem.Zachowuje się w sposób
                  nieludzki.W dobrej wierze(!) mniema,że sprawia tym przyjemnośc swojemu
                  bogu .Nie opanowała sztuki prognozowania pogody,więc prosi tym np. o
                  deszcz.Gdyby jakikolwiek współczesny człowiek przewidział deszcz za 3 dni i
                  przepowiednia sprawdziłaby się,istnieje spore prawdopodobieństwo,że zostałby w
                  tej kulturze obwołany bogiem lub jego posłańcem.Wiara tłumaczy
                  niezrozumiałe,stąd m.in. potrzeba religijności.
                  Ale z
                  > > drugiej strony takie zachowanie warunkuje jego religia.Jest religijny ,wię
                  > c
                  > > posiada podstawowy wyróżnik w Twojej teorii - jest człowiekiem
                  > > religijnym,zatem w ogóle jest człowiekiem.
                  >
                  > Twoim zdaniem nie jest człowiekiem?
                  >
                  A Twoim zdaniem czym jest? Nie jest ateistą .Moralność w jego religii też
                  występuje.Nie jest to jednak moralność katolika.Czy to znaczy,że np azteccy
                  wyznawcy Quetzalcoatla są gorsi od wyznawców Jezusa Chrystusa.Przecież mają i
                  religię i mitologię i bogów? chcesz wysnuć następujący wniosek -człowiek
                  religjny jest lepszy (pelniejszy) niż ateista . Problem w tym,że bywają rożne
                  religie.A ateista to często agnostyk ,bądź deista,więć nie ma jasnego podziału.
                • Gość: uli Klarysa ma rację, nie odwracaj kota ogonem (n/txt) IP: *.tvn.pl 23.04.04, 12:08
        • e_wok Re: Cz ateiści są ludźmi w sposób bezdyskusyjny? 22.04.04, 21:07
          O ile pamietam byla mowa o swiadomosci, ktora wiaze sie z istnieniem mozgu, w
          przypadku plodow i osob urodzonych, jako punktu wyjscia dla rozwazan o
          czlowieczenstwie w kategoriach obiektywnych (byc moze niedokladnie pamietam,
          poniewaz od dawna deklaruje, ze dla mnie osobiscie czlowieczenstwo plodu opiera
          sie na wierze, czyli kategorii subiektywnej). Uzywajac podobnych kryteriow w
          przypadku ateista - religijny ( w rozumieniu cytatu, jaki przytoczyles)
          musielibysmy przyjac, ze ateisci w nic nie wierza (bo analogicznie - plody nie
          maja mozgu, tzn bedace na takim etapie rozwoju, o ktorym byla mowa w dyskusjach
          o dopuszczalnosci aborcji). Tymczasem ateisci wierza w to, ze Boga nie ma. A
          plody co? Maja troche mozg i troche swiadomosc? Maja "mozg na opak"? Maja mozg,
          tylko inny niz ludzie urodzeni?
          • tad9 Re: Cz ateiści są ludźmi w sposób bezdyskusyjny? 22.04.04, 21:54
            e_wok napisała:

            > O ile pamietam byla mowa o swiadomosci, ktora wiaze sie z istnieniem mozgu, w
            > przypadku plodow i osob urodzonych, jako punktu wyjscia dla rozwazan o
            > czlowieczenstwie w kategoriach obiektywnych (byc moze niedokladnie pamietam,
            > poniewaz od dawna deklaruje, ze dla mnie osobiscie czlowieczenstwo plodu
            opiera
            >
            > sie na wierze, czyli kategorii subiektywnej). Uzywajac podobnych kryteriow w
            > przypadku ateista - religijny ( w rozumieniu cytatu, jaki przytoczyles)
            > musielibysmy przyjac, ze ateisci w nic nie wierza (bo analogicznie - plody
            nie
            > maja mozgu, tzn bedace na takim etapie rozwoju, o ktorym byla mowa w
            dyskusjach
            >
            > o dopuszczalnosci aborcji). Tymczasem ateisci wierza w to, ze Boga nie ma. A
            > plody co? Maja troche mozg i troche swiadomosc? Maja "mozg na opak"? Maja
            >mozg, tylko inny niz ludzie urodzeni?


            Droga Ewok. Proszę o rozmowę NA TEMAT. Tematem nie są płody. Tematem jest
            kwestia dyskusyjności człowieczeństwa ateistów. Świadomość bynajmniej nie była
            przedstawiana jako OBIEKTYWNA podstawa do rozważań o człowieczeńatwie płodu.
            Świadomość była przedstawiana, jako pewnien watrunek, który musi być spełniony,
            by PEWNE OSOBY uznały człowieczeństwo płodu. Nie jest to warunek obiektywny w
            tym sensie, ze te same osoby głosiły, iż możliwe są inne definicje
            człowieczeństwa, które obecności świadomości zakładać wcale nie muszą. Ktoś np.
            może sobie wierzyć w człowieczeństwo od poczęcia. Mówiąc inaczej,
            człowieczeństwo płodu jest "dyskusyjne", lub jest "kwestią wiary". W tym wątku
            pytam, czy człowieczeństwo ateistów też jest "dyskusyjne". Czy możesz jasno
            odnieść się do tego pytania?
    • lee.miller czy tad istnieje w sposób bezdyskusyjny? nt 22.04.04, 19:35
      • tad9 Re: czy tad istnieje w sposób bezdyskusyjny? nt 22.04.04, 19:37
        Obawiam się, że tytułowe pytanie (z tego postu) to zupełnie inny temat. Proszę
        o wypowiedzi na temat dyskusyjności człowieczeństwa ateistów. Jestże ono
        dyskusyjne Waszym zdaniem, czy nie? A jeśli nie to dlaczego właściwie nie?
    • Gość: warszawiak Re: Cz ateiści są ludźmi w sposób bezdyskusyjny? IP: *.aster.pl / *.acn.pl 22.04.04, 20:26
      :D Dobre, dobre, lubię takie kawałki. Najbardziej podoba mi się ta
      interpretacja eliadowskiego pojęcia religijności na przekór Eliademu i wpisanie
      tego w ciąg argumentacyjny pośrednio obalający eliadowskie pojęcie religijności
      w rozumieniu Eliadego. Dobre:D
      • tad9 Re: Cz ateiści są ludźmi w sposób bezdyskusyjny? 22.04.04, 20:29
        Gość portalu: warszawiak napisał(a):

        > :D Dobre, dobre, lubię takie kawałki. Najbardziej podoba mi się ta
        > interpretacja eliadowskiego pojęcia religijności na przekór Eliademu i
        wpisanie
        >
        > tego w ciąg argumentacyjny pośrednio obalający eliadowskie pojęcie
        religijności
        >
        > w rozumieniu Eliadego. Dobre:D

        Eliade tak naprawdę nie ma tu wiele do rzeczy. Możesz uznać, że słowa
        przytoczon przeze mnie, nie są jego, lecz moje.
        • warshawiak Re: Cz ateiści są ludźmi w sposób bezdyskusyjny? 22.04.04, 20:44
          tad9 napisał:

          > Eliade tak naprawdę nie ma tu wiele do rzeczy. Możesz uznać, że słowa
          > przytoczon przeze mnie, nie są jego, lecz moje.

          A może jednak Eliadego? Mógłbyś jeszcze dowodzić, że zgadzasz się akurat z tą
          częścią dzieła Eliadego, które, poza tym, jest niespójne i niejasne w wymowie
          i może właśnie przez to tak poważane w pewnych środowiskach akademickich - co
          jest praktycznie nie do obalenia, bo trzeba by dyskutować do końca świata...a
          przynajmniej do wygaśnięcia kolejnego dwustuwpisowego wątku;)
          • tad9 Re: Cz ateiści są ludźmi w sposób bezdyskusyjny? 22.04.04, 20:49
            warshawiak napisał:


            > A może jednak Eliadego? Mógłbyś jeszcze dowodzić, że zgadzasz się akurat z tą
            > częścią dzieła Eliadego, które, poza tym, jest niespójne i niejasne (...)


            Ten wątek nie jest o Eliadem. Proszę o odniesienie się do tematu głównego.
            • Gość: warszawiak Re: Cz ateiści są ludźmi w sposób bezdyskusyjny? IP: *.aster.pl / *.acn.pl 22.04.04, 20:51
              dobre, dobre:D
              • tad9 Re: Cz ateiści są ludźmi w sposób bezdyskusyjny? 22.04.04, 21:49
                Gość portalu: warszawiak napisał(a):

                > dobre, dobre:D

                To znaczy? Jak jest z tą dyskusyjnością?
        • Gość: oooooooo Re: Cz ateiści są ludźmi w sposób bezdyskusyjny? IP: *.acn.waw.pl 22.04.04, 23:37
          Pomoc<a href="http://kamerastylo.republika.pl/askgoogle.gif?f">Pomoc</a>
    • lee.miller :DDDDDDDD 22.04.04, 21:01
      Nikt nie może bowiem zaprzeczyć, że
      > taki czy inny rodzaj religijności, jest czymś dla człowieka specyficznym

      dla płodu też? :DDDDDD
      • tad9 Re: :DDDDDDDD 22.04.04, 21:48
        lee.miller napisała:


        > dla płodu też? :DDDDDD

        Mniejsza o płód. Proszę o odniesienie się do tematu tego wątku. Czy
        człowieczeństwo ateistów jest, czy nie jest dyskusyjne?
        • lee.miller chyba wpadłeś we własna pułapkę! :) nt 22.04.04, 21:50
          • tad9 Re: chyba wpadłeś we własna pułapkę! :) nt 22.04.04, 21:55
            Nie wpadłem. Zresztą nie jest to temat wątku. Proszę tylko o rozmowę na temat.
            Czy jesteś w stanie spełnić moją prośbę?
            • lee.miller Re: chyba wpadłeś we własna pułapkę! :) nt 22.04.04, 22:06
              Tak, jestem :))))))

              Jeśli przyjąć, co sugerujesz przeciez tadzie , że ateista nie jest człowiekiem
              wskutek swego braku religijnosci, należy również na tej samej podstawie odmówić
              człowieczeństwa płodom :D Niestety nie działa to w druga stonę - nie mozna za
              podstawe człowieczeństwa przyjąc areligijności, hihihihi ;D

              następnym razem dobrze przemyśl sprawę, bo dwa razy się wyłożyć, to nie w kij
              dmuchał ;))))

              pzdr :)
              • tad9 Re: chyba wpadłeś we własna pułapkę! :) nt 22.04.04, 22:14
                lee.miller napisała:

                > Tak, jestem :))))))
                >
                > Jeśli przyjąć, co sugerujesz przeciez tadzie , że ateista nie jest
                człowiekiem
                >
                > wskutek swego braku religijnosci, należy również na tej samej podstawie
                odmówić
                >
                > człowieczeństwa płodom :D Niestety nie działa to w druga stonę - nie mozna za
                > podstawe człowieczeństwa przyjąc areligijności, hihihihi ;D


                Człowieczeństwo płodów nie jest tematem tego wątku. Czy tak trudno to
                zrozumieć? Proszę o wypowiedzi na temat dyskusyjności człowieczeństwa ateistów.
                Uważasz, że ich człowieczeństwo jest dyskusyjne czy też nie?
                • lee.miller Re: chyba wpadłeś we własna pułapkę! :) nt 22.04.04, 22:22
                  Drogi tadzie,

                  Tup dalej - nic Ci to nie pomoże. Założyłeś ten wątek w odpowiedzi na
                  podwazanie człowieczeństwa płodu, po to, by wykazać, że można podważyć
                  człowieczeństwo pewnej kategorii osób narodzonych w oparciu o pewne przesłanki.

                  Ja na to odpowiadam: przyjęcie tych przesłanek wyklucza człowieczeństwo płodu,
                  hihi.

                  Czy tak trudno to zrozumieć? :)
                  • tad9 Re: chyba wpadłeś we własna pułapkę! :) nt 22.04.04, 22:30
                    lee.miller napisała:

                    > Drogi tadzie,
                    >
                    > Tup dalej - nic Ci to nie pomoże.

                    Nie tupię. Proszę tylko o rozmowę na temat.

                    >Założyłeś ten wątek w odpowiedzi na
                    > podwazanie człowieczeństwa płodu, po to, by wykazać, że można podważyć
                    > człowieczeństwo pewnej kategorii osób narodzonych w oparciu o pewne
                    >przesłanki. Ja na to odpowiadam: przyjęcie tych przesłanek wyklucza
                    >człowieczeństwo płodu,
                    > hihi.


                    A cóż to ma do rzeczy? Pytanie brzmi: czy człowieczeństwo ateistów jest czy nie
                    jest dyskusyjne. Możesz odnieść się do tego problemu?

                    > Czy tak trudno to zrozumieć? :)

                    Bardzo łatwo to zrozumieć. Przecież w poscie otwierającym wątek piszę, że
                    rozumowanie tego rodzaju odnosi się równie dobrze do płodu, jak i do ateistów.
                    Zgadzasz się z twierdzeniem, że człowieczeństwo ateistów jest dyskusyjne czy
                    nie?
                    • lee.miller Re: chyba wpadłeś we własna pułapkę! :) nt 22.04.04, 22:34
                      czy jesteś przedszkolanką?
                      lepiej napisz, że tak, bo alternatywna opcja jest taka, ze Ci wstyd i brniesz w
                      kanał :))))
                      • tad9 Re: chyba wpadłeś we własna pułapkę! :) nt 22.04.04, 23:01
                        lee.miller napisała:

                        > czy jesteś przedszkolanką?
                        > lepiej napisz, że tak, bo alternatywna opcja jest taka, ze Ci wstyd i brniesz
                        w
                        >
                        > kanał :))))

                        Nadal proszę o wypowiedzi na temat. Czy wypowiedzi tego rodzaju przekraczają
                        Twoje możliwości? Nie chce mi się w to wierzyć!
                        • lee.miller istnieją tylko 2 opcje 22.04.04, 23:18
                          1/nie odróżniasz odpowiedzi na temat od tych nie na temat
                          2/uznajesz własne widzimisię za kryterium natematowości

                          whatever ;)
                          <machnięcie ręką i pobłażliwy uśmiech>
                          • tad9 Re: istnieją tylko 2 opcje 22.04.04, 23:54
                            lee.miller napisała:

                            > 1/nie odróżniasz odpowiedzi na temat od tych nie na temat
                            > 2/uznajesz własne widzimisię za kryterium natematowości
                            >
                            > whatever ;)
                            > <machnięcie ręką i pobłażliwy uśmiech>

                            Czy możesz wskazać mi miejsce w którym odnosisz się do kwestii dyskusyjności
                            człowieczeństwa ateistów? (chodzi mi o pytanie, czy uważasz człowieczeństwo
                            ateistów za dyskusyjne, a nie o kwestię, czy uznanie dyskusyjności tego
                            człowieczeństwa wykluczyłoby z człowieczeństwa także i inne grupy)
                            • lee.miller Re: istnieją tylko 2 opcje 23.04.04, 00:10
                              dyskusja "na temat" nie polega na tym, ze pani przedszkolanka zadaje pytania i
                              dzieci odpowiadają.

                              dobranoc:)
                              • tad9 Re: istnieją tylko 2 opcje 23.04.04, 00:30
                                lee.miller napisała:

                                > dyskusja "na temat" nie polega na tym, ze pani przedszkolanka zadaje pytania
                                i
                                > dzieci odpowiadają.


                                Raz jeszcze proszę o wskazanie miejsca, w którym odnosisz się do problemu o
                                jakim chcę rozmawiać w tym wątku.


                                > dobranoc:)
                                • lee.miller Re: istnieją tylko 2 opcje 23.04.04, 00:32
                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=12154009&a=12156894
                                  oraz kolejne

                                  naprawdę żegnaj ;)
    • Gość: Monika Re: Cz ateiści są ludźmi w sposób bezdyskusyjny? IP: *.chello.pl 22.04.04, 22:15
      tad9 napisał:

      > Naczytawszy się do rozpuku postów osób głoszących iż człowieczeństwo płodu
      > to "kwestia wiary", czy też "kwestia dyskusyjna" doszedłem do wniosku, że
      > dokładnie to samo powiedzieć można o człowieczeństwie np. ateistów. Cóż
      > bowiem robią zwolennicy "dyskusyjności płodu"? Ano tworzą sobie pewną
      > definicję człowieka, przykładają do tej definicji płód i orzekają, że się on
      > weń nie mieści. Twierdzą np, że płod nie wykazuje cech tak specyficznie
      > ludzkich jak świadomość, wobec czego człowiekiem być nie może. Ateista też
      > nie wykazuje cech specyficznie ludzkich. Nikt nie może bowiem zaprzeczyć, że
      > taki czy inny rodzaj religijności, jest czymś dla człowieka specyficznym. Nie
      > przeczę oczywiście, że ateiści należą do gatunku homo-sapiens, ale przecież
      > zwolennicy "dyskusyjności płodu" dowodzili nie raz i nie dwa, że taka
      > przynależność to zbyt mało, by uznać kogoś człowiekiem. Religijność to jedna
      > z głównych cech ludzkich.



      No cóż jeśli twierdzisz ze religijnośc to cecha wyróznająca człowieka, to płód
      z pewnością nie będąc religiny człowiekiem nie jest.

      Poza tym raczej część upośledzonych ludzi, nie potrafiąc rozwinąć myśli
      abstrakcyjnej, też do religijnych nie należą, nawet nie wiedzą ze jakakolwiek
      religia istnije. Ich mózg na to nie pozwala.

      > M. Eliade, głosił, że "...do natury człowieka (conditio humana) należy być
      >religijnym, tak że człowiek niereligijny nie byłby po prostu człowiekiem"
      >(cyt. za. wstęp do "Historii wierzeń i ideii religijnych" M. Eliadego).

      Co do Eliadego to jego koncepcja religijność ma bardzo wiele wspólnego z jego
      ideą "sacrum". Raczej twierdził ze "sacrum" towarzyszy ludzkości od zarania, a
      sacrum to element religii, więc jesteśmy religini wszyscy i ci wierzący i ci
      niewierzący. Religijni inaczej niż ty to chyba pojmujesz. A może ja go źle
      zrozumiałam...

      Szkoda tylko ze nigdy do końca nie zdefiniował czym jest "sacrum".
      • tad9 Re: Cz ateiści są ludźmi w sposób bezdyskusyjny? 22.04.04, 22:17
        Gość portalu: Monika napisał(a):


        > No cóż jeśli twierdzisz ze religijnośc to cecha wyróznająca człowieka, to
        >płód z pewnością nie będąc religiny człowiekiem nie jest.

        To nie jest na temat.


        > Poza tym raczej część upośledzonych ludzi, nie potrafiąc rozwinąć myśli
        > abstrakcyjnej, też do religijnych nie należą, nawet nie wiedzą ze jakakolwiek
        > religia istnije. Ich mózg na to nie pozwala.

        Nie na temat.


        > Co do Eliadego to jego koncepcja religijność ma bardzo wiele wspólnego z jego
        > ideą "sacrum".

        Nie na temat.

        Proszę o wypowiedzi na temat: czy człowieczeństwo ateistów jest dyskusyjne.
        • lee.miller Re: Cz ateiści są ludźmi w sposób bezdyskusyjny? 22.04.04, 22:23
          czy Ty moze jestes przedszkolanką?
        • Gość: Monika Re: Cz ateiści są ludźmi w sposób bezdyskusyjny? IP: *.chello.pl 22.04.04, 22:25
          No jeśli ci chodzi o ideę którą zacytowałeś to już pisałam, w tak pojmowanej
          religijności mieszczą się i ci wierzący i ci niewierzący.

          Więc raczej twoje wnioski wyciągnięte z tego zdania były błedne.
          • tad9 Re: Cz ateiści są ludźmi w sposób bezdyskusyjny? 22.04.04, 22:32
            Gość portalu: Monika napisał(a):

            > No jeśli ci chodzi o ideę którą zacytowałeś to już pisałam, w tak pojmowanej
            > religijności mieszczą się i ci wierzący i ci niewierzący.


            Nie ma to znaczenia, ponieważ nie chodzi mi akurat o Eliadego. Chodzi mi o
            ateistów. Ateiści różnią się od reszty.

            • lee.miller Re: Cz ateiści są ludźmi w sposób bezdyskusyjny? 22.04.04, 22:35
              Tak, pies rózni sie tez od kota. I co z tego?
            • Gość: Monika Re: Cz ateiści są ludźmi w sposób bezdyskusyjny? IP: *.chello.pl 22.04.04, 22:54
              tad9 napisał:
              >
              > Nie ma to znaczenia, ponieważ nie chodzi mi akurat o Eliadego. Chodzi mi o
              > ateistów. Ateiści różnią się od reszty.

              To może podaj mi twoją definicję człowieczeństwa. Bo jeśli opierasz ją
              wyłacznie na religijności, to ani ateisci ani płody ani ludzie upośledzenie
              (oczywiście cześć z nich, o której pisałam), to znaczy wszyscy ci którzy nie
              posiadają tej cechy wypadają poza człowieczeństwo.

              Ale z pewnościę nie wyłącznie ateisci.
              • tad9 Re: Cz ateiści są ludźmi w sposób bezdyskusyjny? 22.04.04, 23:00
                Gość portalu: Monika napisał(a):


                >
                > To może podaj mi twoją definicję człowieczeństwa. Bo jeśli opierasz ją
                > wyłacznie na religijności, to ani ateisci ani płody ani ludzie upośledzenie
                > (oczywiście cześć z nich, o której pisałam), to znaczy wszyscy ci którzy nie
                > posiadają tej cechy wypadają poza człowieczeństwo.

                Zdaje się, że w końcu do czegoś dochodzimy. Czy to co napisałaś znaczy, że
                zgadzasz się, iż człowieczeństwo ateistów jest dyskusyjne?
                >
                > Ale z pewnościę nie wyłącznie ateisci.
                • Gość: Monika Re: Cz ateiści są ludźmi w sposób bezdyskusyjny? IP: *.chello.pl 22.04.04, 23:17
                  tad9 napisał:

                  > Zdaje się, że w końcu do czegoś dochodzimy. Czy to co napisałaś znaczy, że
                  > zgadzasz się, iż człowieczeństwo ateistów jest dyskusyjne?

                  Odnosiłam się do twoich słów, ale nie podzielam. A to z powodu o którym już
                  pisałam. Po prostu brak religijnosci nie jest cechą charakterystyczną
                  wyrózniającą wyłącznie ateistów. Tą cechę posiadają jeszcze i inni.

                  Czy uważasz ze człowieczeństwo uposledzonych nie wykazujących wystarczających
                  zdolności intelektualnych do wykreowania ideii religijnej jest wątpliwe ?

                  Bo jak wszyscy to wszyscy.
                  • tad9 Re: Cz ateiści są ludźmi w sposób bezdyskusyjny? 22.04.04, 23:51
                    Gość portalu: Monika napisał(a):


                    > Odnosiłam się do twoich słów, ale nie podzielam. A to z powodu o którym już
                    > pisałam. Po prostu brak religijnosci nie jest cechą charakterystyczną
                    > wyrózniającą wyłącznie ateistów. Tą cechę posiadają jeszcze i inni.

                    Przykro mi Moniko, lecz to sprawy nie załatwia. Istnienie owych "innych" nie
                    czyni bowiem automatycznie człowieczeństwa ateistów bezdyskusyjnym. Czynić może
                    po prostu "za jednym zamachem" dyskusyjnym człowieczeństwo "innych" (patrz
                    posty lee.miller). "Inni" mało mnie tutaj jednak interesują. Interesuje mnie
                    kwestia dyskusyjności człowieczeństwa ateistów.

                    > Czy uważasz ze człowieczeństwo uposledzonych nie wykazujących wystarczających
                    > zdolności intelektualnych do wykreowania ideii religijnej jest wątpliwe ?
                    > Bo jak wszyscy to wszyscy.

                    Wybacz Moniko, lecz nie jest to temat o którym chciałbym rozmawiać. Nie chcę
                    rozmawiać o tym, z czym wiąże się ewentualne uznanie dyskusyjności
                    człowieczeństwa ateistów (np. czy dyskusyjność ta nie dotyczyłaby
                    jednocześnie "innych"). Chcę rozmawiać o tym, czy człowieczeństwo ATEISTÓW
                    jest, czy nie jest dyskusyjne. Skupmy się na tym. Czy możesz odnieść się do
                    tego konkretnego problemu w sposób możliwie jasny?
                    • Gość: Monika Re: Cz ateiści są ludźmi w sposób bezdyskusyjny? IP: *.chello.pl 23.04.04, 00:19
                      tad9 napisał:

                      > Chcę rozmawiać o tym, czy człowieczeństwo ATEISTÓW jest, czy nie jest
                      >dyskusyjne. Skupmy się na tym. Czy możesz odnieść się do tego konkretnego
                      >problemu w sposób możliwie jasny?


                      Jeszcze raz wytłumaczę co mam na myśli, choć wydawało mi się, że napisałam to
                      dośc jasno.

                      Podważasz człowieczeństwo ateistów powołując się na "religijnośc" jako na coś
                      co stanowi jedyne kryterium oceny człowieczeństwa. Dla mnie to kryterium nie
                      jest wystarczające, z powodów o których już pisałam.

                      W moich oczach nie udało ci się podważyć człowieczeństwa ateistów motywując
                      tylko tym, ze nie są wierzący. Musisz znaleźć jakiś inne kryterium. Możliwe, że
                      sie wtedy z tobą zgodzę.


                      • tad9 nieporozumienie 23.04.04, 00:29

                        > Podważasz człowieczeństwo ateistów powołując się na "religijnośc" jako na coś
                        > co stanowi jedyne kryterium oceny człowieczeństwa. Dla mnie to kryterium nie
                        > jest wystarczające, z powodów o których już pisałam. W moich oczach nie udało
                        >ci się podważyć człowieczeństwa ateistów motywując
                        > tylko tym, ze nie są wierzący. Musisz znaleźć jakiś inne kryterium. Możliwe,
                        >że sie wtedy z tobą zgodzę.



                        Nie rozumiemy się Moniko. Ja nie chcę Cię przekonać, że ateiści nie są ludźmi.
                        Nie mam zamiaru narzucać Ci żadnego kryterium. Nie nalegam, żebyś przestała
                        uważać ateistów za ludzi. Pytam jedynie, czy uważasz, że człowieczeństwo
                        ateistów jest kwestią dyskusyjną. Dla Ciebie "to kryterium nie jest
                        wystarczające". A, co z tymi, dla których jest wystarczające?
                        • Gość: Monika Re: nieporozumienie IP: *.chello.pl 23.04.04, 01:28
                          tad9 napisał:

                          > Nie rozumiemy się Moniko. Ja nie chcę Cię przekonać, że ateiści nie są
                          >ludźmi. Nie mam zamiaru narzucać Ci żadnego kryterium. Nie nalegam, żebyś
                          >przestała uważać ateistów za ludzi. Pytam jedynie, czy uważasz, że
                          >człowieczeństwo ateistów jest kwestią dyskusyjną. Dla Ciebie "to kryterium
                          >nie jest wystarczające". A, co z tymi, dla których jest wystarczające?

                          W moim pojęciu można dysktować o wszystkim. Kiedyś ludzie myśleli, że królowie
                          władają z woli Boga i się na to godzili. Póżniej zaczęli powątpiewać czy
                          autentycznie są pomazańcami bożymi. Całe nasze życie społeczne, role, prawa,
                          obowiązki itd to sprawa umówna. Termin człowieczeństwo jest konsekwencją
                          pewnych rozważań nad naszą wiedzą o nas samych, zresztą nikt go nadal nie
                          zdefiniował.

                          Efektem tych rozmyślan jest człowieczeństwo płodu, człowieczeństwo dzikich,
                          czarnych i upośledzonych. Więc jak byś nie chciał na to patrzeć to temat o
                          którym ciągle się debatuje.

                          Zastanawianie się nad człwieczeństwie ateistów niczym od pozostałych się nie
                          różni. Sa tacy co lubią to roztrząsać. Mnie ten temat jakoś nie podnieca.
                          Wydaje mi się fałszywym problemem. Ale może się mylę, moze to ja nie
                          dostrzegam głębi i wagi tych tematów.

                          Ale z drugiej strony, dla mnie nie ma nic świętego, więc konsekwentie i ideą,
                          że nie ma tematów tabu, całkowicie się zgadzam z tym, że o człowieczeństwie
                          ateistów mozna sobie do woli dyskutować.
    • nadszyszkownik.kilkujadek I Ty zostaniesz Indianinem 23.04.04, 02:36
      Ze wszystkich ujęć tematu najbardziej pasuje sartrowskie prawo do 'definiowania
      i redefiniowania' samego siebie. Zatem: człowiekiem jest ten, kto się za
      człowieka uważa i odczuwa wspólnotę z resztą gatunku. To bardzo fajna
      definicja, taka półprogresywna - myślę, że paniom feministkom (wersja 'pro-
      choice') powinna pasować, więc ośmielam się ją podsunąć. Pozwala skrobać, ale
      tylko do pewnego momentu; nie pozwala dobijać chorych i nieprzytomnych doputy
      mózg pracuje. W sam raz na dzisiejszy mainstream.

      Mnie też pasuje, bo zawsze chciałem być elfem i mieć szpiczaste uszy. Choć nie
      lubię, gdy mówią o mnie 'fairy'. W każdym razie - ateiści są w takim
      scenariuszu bez wątpienia ludźmi.

      PS. Mam nadzieję, że to Sartre. Plącze mi się dzisiaj wszystko.
    • dokowski Czy religijni fanatycy są pełnowartościowymi ... 23.04.04, 10:17
      tad9 napisał:

      > doszedłem do wniosku, że
      > dokładnie to samo powiedzieć można o człowieczeństwie np. ateistów.

      ... ludźmi? Jak widać, nie są.
    • dokowski A teraz poważnie (bo czasami sobie żartujemy) 23.04.04, 11:36
      tad9 napisał:

      > Twierdzą np, że płod nie wykazuje cech tak specyficznie
      > ludzkich jak świadomość, wobec czego człowiekiem być nie może.

      Czy wiesz, że prawo zabrania znęcania się nad zwierzętami? Czy myślisz, że
      wśród wegetarian czy ekologów nie ma ateistów?

      Pisząć głupio o poglądach ateistów, wcale ich wbrew pozorom nie ośmieszasz, a
      pokazujesz jedynie, że nie potrafisz ich zrozumieć.

      > Ateista też nie wykazuje cech specyficznie ludzkich. Nikt nie może bowiem
      > zaprzeczyć, że taki czy inny rodzaj religijności, jest czymś dla człowieka
      > specyficznym.

      Fakt że wymyśliłeś sobie jakieś bzdurne rozumowanie nie dowodzi niczego na
      temat prawdziwości ani twoich ani cudzych poglądów. Zapomniałeś, Tadziu, o
      najważniejszym, mianowicie zapomniałeś napisać, który znany ci ateista
      powiedział, że świadomość jest najważniejszym kryterium człowieczeństwa.

      Jako ateista stanowczo protestuję przeciwko tej insynuacji. Świadomość jest
      cechą drugorzędną, a w dodatku zupełnie nieistotną dla celów dyskusji o
      aborcji. Świadomość jest istotna wtedy, gdy zastanawiamy się, czy sprawca był
      świadomy faktu dokonania przestępstwa, czy jest zdolny rozróżniać dobro od zła,
      czy w ogóle jest świadomy czy może jest psychiczny i powinien pójść na leczenie
      a nie do więzienia.

      W kwestii aborcji problem świadomości płodu w ogóle nie istnieje. Tylko ostatni
      idiota mógłby zastanawiać się, w którym miesiącu ciąży płód zaczyna być
      świadomy tego co robi i co z nim robią. Jakiś religijny ciemniak mógłby może
      przypuszczać, że jakaś pierwotna świadomość duszy w takim płodzie się kołacze,
      ale nie ateista!

      W cywilizowanym prawie świadomość lub nieświadomość ofiary nie jest brana pod
      uwagę. Czy wyobrażasz sobie, że mógłbyś bzyknąć ciężko chorą pacjentkę
      psychiatryka, która z niczego nie zdaje sobie sprawy, a potem miałbyś czyste
      sumienie? Jeśli tak, to jesteś w błędzie. Zostaniesz skazany tak samo jak
      gwałciciel.

      Świadomość, mój Tadziu, jest kryterium istotnym tylko w odniesieniu do sprawcy.
      To że piszesz o nieświadomości płodu, świadczy o tym, że coś ci się w główce
      przekręciło.

      Chcąc zrozumieć ateistów, musisz przede wszystkim zrezygnować z patrzenia na
      świat przez pryzmat introspekcji. My, ateici, wolimy patrzeć na zachowanie i
      czyny ludzkie, oceniając je po skutkach. Rzadziej interesujemy się swoimi
      wyobrażeniami na temat świadomości czy intencji. Jeżeli chcemy podać jakieś
      kryteria człowieczeństwa, to wybieramy kryteria zewnętrzne, które łatwo opisać,
      nie odwołujemy się do tego, co kto sobie wyobraża na temat
      jakiejś "świadomości".

      A człowiek jaki jest każdy widzi. Dlatego nawet najbardziej pyskaci
      antyaborcjoniści nie wyprawiają pogrzebu zmarłemu dziecku, wydalonemu po dwóch
      tygodniach ciąży wraz z miesiączką. Każdy z tych oszołomów dobrze rozumie, że
      dwutygodniowy płód nie jest człowiekiem, choćby się nie wiem jak zapluwał w
      swej kampanii nienawiści do kobiet.

      • Gość: baf Re: A teraz poważnie (bo czasami sobie żartujemy) IP: *.suwalki.cvx.ppp.tpnet.pl 23.04.04, 13:28
        Dzięki, doku:)
        Jeszcze nigdy nie doczekałam się odpowiedzi na pytanie, dlaczego nie wyprawia
        się pogrzebu "poczętemu dziecku", poronionemu w sposób naturalny choćby w 4 m-
        cu ciąży, chociaż wtedy, według zapiekłych antyaborcjonistów ono juz myśli,
        czuje i nie wolno mi za nie decydować, nawet jeśli beze mnie na egzystencję nie
        ma nawet cienia szansy.
        • tad9 Re: A teraz poważnie (bo czasami sobie żartujemy) 23.04.04, 15:44
          Gość portalu: baf napisał(a):

          > Dzięki, doku:)
          > Jeszcze nigdy nie doczekałam się odpowiedzi na pytanie, dlaczego nie wyprawia
          > się pogrzebu "poczętemu dziecku", poronionemu w sposób naturalny

          Przecież ma się to NIJAK do kwestii człowieczeństwa tego dziecka. To nie
          pogdzeb czyni człowieka.
    • Gość: barbinator Taaaaaad..... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 23.04.04, 21:23
      Tad, czy zjadanie własnego ogona jest bardzo bolesne?
      No dobra, jedna jedyna malutka uwaga na zadany przez ciebie temat. Miałam tego
      nie robić (bo ja w przeciwieństwie do ciebie dań wielokrotnie odgrzewanych nie
      konsumuję) ale naprawdę nie mogłam się powstrzymać...
      Jeżeli przyjmiemy zaproponowane przez ciebie kryterium człowieczeństwa mówiące,
      że człowiek jest człowiekiem tylko wtedy gdy jest religijny - to w konsekwencji
      musimy przyjąć, że płód ludzki w żaden sposób człowiekiem być nie może.
      Kto pod kim dołki kopie temu się w końcu ucho od dzbana urwie :)))
      Zaś żeby oszczędzić ci męczarni zjadania własnego ogona (czytaj: tworzenia
      nowych wątków na temat "dyskusyjności człowieczeństwa płodu") niniejszym
      oznajmiam, że począwszy od dzisiaj kwestię człowieczeństwa płodu uznaję za
      bezdyskusyjną. Twierdzę mianowicie, że bezdyskusyjnie człowiek zaczyna się od
      trzeciego miesiąca życia płodowego. I pamiętaj, że robię to wyłącznie dla
      ciebie - z wrodzonej dobroci serca.
      Koniec i bomba kto czytał ten trąba.

      Pozdr. B.
      • Gość: barbinator ouuuuppps... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 23.04.04, 21:43
        Właśnie odkryłam, ze nie ja pierwsza zauważyłam jak Tad sam sobie strzelił w
        stopę, tylko pani Miller. Tak to jest jak się nie ma czasu czytać dokładnie
        wątków :((
        Trąba to ja.

        Pozdr. B.
        • tad9 Re: ouuuuppps... 23.04.04, 21:54
          Gość portalu: barbinator napisał(a):

          > Właśnie odkryłam, ze nie ja pierwsza zauważyłam jak Tad sam sobie strzelił w
          > stopę, tylko pani Miller. Tak to jest jak się nie ma czasu czytać dokładnie
          > wątków :((
          > Trąba to ja.

          Trąba i to poswójna, ponieważ najwyraźniej nie rozumiesz o co chodzi w tym
          wątku.


          > Pozdr. B.
          • Gość: barbinator Re: ouuuuppps... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 24.04.04, 08:51
            Obawiam się, że to jednak ja rozumiem - ty natomiast nieszczególnie.
            Ten wątek pokazuje jak niebezpieczna bywa demagogia i jak łatwo jest wpaść w
            pułapkę na kogoś innego zastawioną. Twoje rozumowanie tutaj i w innych postach
            (bo maltretujesz ten temat z dziwnym uporem) sprowadza się do takiego
            postawienia sprawy: skoro ktoś nie uznaje tego samego punktu początku
            człowieczeństwa co ja (czyli poczęcia) to znaczy, że taki ktoś MUSI
            zaakceptować każdy dowolny, choćby nie wiem jak bardzo bzdurny punkt od którego
            zaczyna się człowiek (np taki, że człowiek musi być religijny albo musi mieć
            jasną skórę albo musi mieć IQ powyżej 130 itd). To oczywista demagogiczna
            bzdura - co próbowałam ci dawno temu tłumaczyć na poważnie, ale mi się
            znudziło. Równie dobrze ja mogłabym stwierdzić, że skoro ty poddajesz w
            wątpliwość fakt człowieczeństwa od trzeciego miesiąca życia płodowego, to
            znaczy że musisz zgodzić się na każdy inny, dowolnie określony warunek
            człowieczeństwa. Daje to zresztą bogate pole do popisu dla demagogii, zwłaszcza
            w świetle ostatnich doniesień o udanym zabiegu partenogenezy.... co sądzisz o
            człowieczeństwie komórki jajowej, czyżbyś śmiał w nie wątpić????
            Czy może już zrozumiałeś dlaczego moim zdaniem głupio się bawisz - ośmieszając
            w dodatku poważny było nie było temat? Pewno nie...
            Nie chcesz rozumieć, to trudno - ale nie dziw się, że nikt twojej demagogii nie
            traktuje na poważnie. Najwyraźniej inni rozumieją coś, czego ty nie potrafisz
            zrozumieć...

            Pozdr. B.
            • tad9 Re: ouuuuppps... 24.04.04, 14:48
              Gość portalu: barbinator napisał(a):

              > Obawiam się, że to jednak ja rozumiem - ty natomiast nieszczególnie.
              > Ten wątek pokazuje jak niebezpieczna bywa demagogia i jak łatwo jest wpaść w
              > pułapkę na kogoś innego zastawioną.

              Droga B. oboje wiemy, że moim celem nie było wykluczanie ateistów poza
              człowieczeństwo. Nie chodziło o tworzenie definicji, lecz o posłużenie się
              schematem "rozumowania" jakie stosują miłośnicy wolnej aborcji. Interesowało
              mnie w jaki sposób owi miłośnicy zareagują na definicję wykluczającą ateistów.
              Nie obchodziło mnie zgoła wcale, jakie jeszcze skutki ma ta definicja.
              Spodziewałem się, czegoś w stylu, jaki zaprezentowałaś w tym poście (tzn. "no
              przecież moja definicja człowieczeństwa płodu to co innego, niż twoja definicja
              wykluczająca ateistów! Jak możesz porównywać te definicje! Moja jest mądra,
              twoja jest taka głupia!" itd, itp). Ku mojemu - przynzaję - zaskoczeniu
              zwolennicy wolnej aborcji zareagowali zgoła inaczej. Lee NIE BYŁA W STANIE
              odnieść się do kwestii "wykluczania ateistów", chociaż prosiłem ją o to
              kilkarotnie (wygląda to tak, jakby nie potrafiła udowodnić, że człowieczeństwo
              ateistów jest bezdyskusyjne). Monika zaś, stwierdziła, w końcu (po długiej
              walce) że w jej pojęciu można dyskutować o wszystkim, terminu "człowieczeństwo"
              nikt nie zdefiniował, że rozważania nad człowieczeństwem ateistów niczym nie
              różni się od innych tego rodzaju rozważań (zatem także od rozważań o
              człowieczeństwie płodu), że nie ma dla niej nic święteg, i, całkowiecie zgadza
              się, że o człowieczeństwie ateistów można sobie dyskutować, i, że co prawda
              definicja, którą przedstawiłem jej nie przekonała, ale daje mi szansę pisząc:
              "Musisz znaleźć inne kryterium. Możliwe, że wtedy się z tobą zgodzę".
              Doprawdy, Lee i (zwłaszcza) Monika, dały mi w tym wątku więcej, niż się
              spodziewałem.



              > (bo maltretujesz ten temat z dziwnym uporem) sprowadza się do takiego
              > postawienia sprawy: skoro ktoś nie uznaje tego samego punktu początku
              > człowieczeństwa co ja (czyli poczęcia) to znaczy, że taki ktoś MUSI
              > zaakceptować każdy dowolny, choćby nie wiem jak bardzo bzdurny punkt od
              którego
              >
              > zaczyna się człowiek (np taki, że człowiek musi być religijny albo musi mieć
              > jasną skórę albo musi mieć IQ powyżej 130 itd). To oczywista demagogiczna
              > bzdura - co próbowałam ci dawno temu tłumaczyć na poważnie, ale mi się
              > znudziło.

              Wskaż mi miejsce, w którym mi to wyjaśniasz, lub wyjaśnij raz jeszcze. Zwracam
              uwagę, że NIGDY nie namawiałem do "akceptowania każdego nawet najbardziej
              bzdurnego stanowiska". Chodziło mi o kwestię DYSKUSYJNOŚCI. Nie pytam "czy
              zgadzasz się, że ateiści nie są ludźmi", lecz: "czy zgadzasz się, że
              człowieczeństwo ateistów jest dyskusyjne". Monika, zgodziła się, że jest. A Ty?
              Uważasz je za dyskusyjne, czy bezdyskusyjne? A jeśli to drugie, to jak się
              czujesz w roli bojowniczki Jedynej Słusznej Prawdy?



              Równie dobrze ja mogłabym stwierdzić, że skoro ty poddajesz w
              > wątpliwość fakt człowieczeństwa od trzeciego miesiąca życia płodowego, to
              > znaczy że musisz zgodzić się na każdy inny, dowolnie określony warunek
              > człowieczeństwa.

              Wybacz B. ale o ile mnie pamięc nie myli niedawno pisałaś, że jeśli jakaś
              zasada ma wyjątki, to nie jest zasadą. Skoro dopuszczasz wyjątki od
              zasady "człowieczeństwo jest kwestią wiary" i przyjmujesz, że człowieczeństwo
              bywa też BEZDYSKUSYJNE, to zasada "człowieczeństwo jest kwestią wiary", jest
              do .... (oboje wiemy, do czego).



              > Daje to zresztą bogate pole do popisu dla demagogii, zwłaszcza
              > w świetle ostatnich doniesień o udanym zabiegu partenogenezy.... co sądzisz o
              > człowieczeństwie komórki jajowej, czyżbyś śmiał w nie wątpić????

              Z chwilą, gdy zaczyna się proces rozwoju organizmu, nie jest to już "komórka
              jajowa".

              Po zabiegu
              > Czy może już zrozumiałeś dlaczego moim zdaniem głupio się bawisz -
              ośmieszając
              > w dodatku poważny było nie było temat? Pewno nie...

              Nie zrozumiałem bo nie chcesz mi wyjaśnić, czym różni się to co Ty robisz z
              płodem, od tego, co ja robię z ateistami. Proszę o wyjasnienie.




              • Gość: barbinator Re: ouuuuppps... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 24.04.04, 15:35
                Nie chodziło o tworzenie definicji, lecz o posłużenie się
                > schematem "rozumowania" jakie stosują miłośnicy wolnej aborcji


                Taki "schemat rozumowania" zwolenników prawa do aborcji jak ty go rozumiesz
                jest wyłącznie twoim prywatnym wymysłem i nadużyciem. Także określenia takie
                jak "dyskusyjność człowieczeństwa" zostały na tym forum wprowadzone przez
                ciebie i to tylnymi drzwiami - jakoś nie przypominam sobie byś pytał
                kogokolwiek czy zgadza się na twoje rozumienie terminu "dyskusyjność
                człowieczeństwa"
                "Dyskusyjność" w moim rozumieniu nie oznacza przekonania, że każda "prawda"
                jest tyle samo warta: moja, twoja i zwolenników teorii, że murzyn nie jest
                człowiekiem bo nie ma jasnej skóry.
                Podobnie jak z mojej zgody na przyznanie iż dieta jarska może być równie dobra
                jak mięsna nie wynika bynajmniej, że dopuszczam na równych prawach wszelkie
                inne sposoby odżywiania - w tym np jedzenie wyłącznie jajecznicy na boczku - i
                uważam je za identycznie dobre i zdrowe.
                Na taką definicję "dyskusyjności" ja się nie godzę więc bądź łaskaw mi jej nie
                narzucać, bo to nie fair.
                Skoro jednak upierasz się, to przyjmij do wiadomości, że przy takim
                zdefiniowaniu słowa "dyskusyjność" ja będę twierdzić, że mój pogląd na
                człowieczeństwo jest bezdyskusyjny.
                Twoje sugestie jakoby moim (naszym) zdaniem dopuszczalna była każda możliwa
                definicja człowieczeństwa są zwyczajnym nadużyciem i demagogią, której naprawdę
                powinieneś się wstydzić. Mówię to zupełnie serio, choć bez nadziei na
                zrozumienie z twojej strony.
                W dodatku nie odpowiedziałeś na moje pytanie o człowieczeństwo komórki jajowej.
                Jak się bawić, to na całego - skoro tak lubisz demagogię i bez niej żyć nie
                możesz to dlaczego właściwie mi nie odpowiedziałeś?

                Pozdr. B.
                • tad9 Re: ouuuuppps... 24.04.04, 19:10
                  Gość portalu: barbinator napisał(a):


                  > Taki "schemat rozumowania" zwolenników prawa do aborcji jak ty go rozumiesz
                  > jest wyłącznie twoim prywatnym wymysłem i nadużyciem.

                  A czym różni się od schematu, który stosowałaś w rozmowie o człowieczeństwie
                  płodu?

                  >Także określenia takie
                  > jak "dyskusyjność człowieczeństwa" zostały na tym forum wprowadzone przez
                  > ciebie i to tylnymi drzwiami - jakoś nie przypominam sobie byś pytał
                  > kogokolwiek czy zgadza się na twoje rozumienie terminu "dyskusyjność
                  > człowieczeństwa"

                  Więc człowieczeństwo nie jest dyskusyjne? Skoro tak, można bez żadnych
                  wątpliwości ustalić, czy płód jest, czy nie jest człowiekiem. Problem polega na
                  tym, że twierdziłaś, iż człowieczeństwo płodu to kwestia wiary.


                  > "Dyskusyjność" w moim rozumieniu nie oznacza przekonania, że każda "prawda"
                  > jest tyle samo warta: moja, twoja i zwolenników teorii, że murzyn nie jest
                  > człowiekiem bo nie ma jasnej skóry.

                  A to dlaczego? Rozumiem, że to dość wygodne: dyskusyjne jest to, co ja,
                  Barbinator, uznam za dyskusyjne, ale na jakich właściwie podstawach opiera się
                  to przekonanie?


                  > Podobnie jak z mojej zgody na przyznanie iż dieta jarska może być równie
                  >dobra jak mięsna nie wynika bynajmniej, że dopuszczam na równych prawach
                  >wszelkie inne sposoby odżywiania - w tym np jedzenie wyłącznie jajecznicy na
                  >boczku - i uważam je za identycznie dobre i zdrowe.

                  A któż Ci każe uważać każdy rodzaj diety za równie zdrowy?. Nie mówimy zresztą
                  o dietach, lecz o deinicji człowieka i tego się trzymajmy. W
                  przypadku "definicji człowieka", tak jak Ty ją rozumiesz, nie da się w sposób
                  obiketywny orzec, kto jest, a kto nie jest człowiekiem. Twierdzisz oto, że
                  jeśli kto WIERZY, że "człowiek zaczyna się od trzeciego miesiąca", to należy to
                  uszanować. Jeśli kto wierzy, że człowiek zaczyna się "od poczęcie" - też.
                  Takich twierdzeń nie da się sfalsyfikować, opierają się bowiem na WIERZE. Jeśli
                  ten sam schemat "rozumowania" zastosujemy do ateistów, także nie będziemy mogli
                  orzec w sposób bezdyskusyjny, czy ateista jest, czy nie jest człowiekiem.
                  Prawda?

                  > Na taką definicję "dyskusyjności" ja się nie godzę więc bądź łaskaw mi jej
                  >nie narzucać, bo to nie fair.

                  Rozumiem. Godzisz się na "definicję": dyskusyjne jest to, co za dyskusyjne uzna
                  Barbinator. Brawo.


                  > Skoro jednak upierasz się, to przyjmij do wiadomości, że przy takim
                  > zdefiniowaniu słowa "dyskusyjność" ja będę twierdzić, że mój pogląd na
                  > człowieczeństwo jest bezdyskusyjny.

                  A to na jakiej podstawie? Dlaczego stajesz się naraz wyznawczynią "Jedynie
                  Słusznej Prawdy"?

                  > Twoje sugestie jakoby moim (naszym) zdaniem dopuszczalna była każda możliwa
                  > definicja człowieczeństwa są zwyczajnym nadużyciem i demagogią, której
                  >naprawdępowinieneś się wstydzić. Mówię to zupełnie serio, choć bez nadziei na
                  > zrozumienie z twojej strony.

                  Nie rozumiem. Czekam na wyjaśnienie na jakiej właściwie podstawie jedne
                  definicje uznajesz za dopuszczlne, a inne nie. Jedyna podstawa jaką dostrzegam
                  to podstawa: to ja - Barbinator - decysuję o dyskusyjności.

                  > W dodatku nie odpowiedziałeś na moje pytanie o człowieczeństwo komórki
                  >jajowej.

                  Odpowiedziałem: ta komórka została poddana zabiegom, które były odpowiednikiem
                  zapłodnienia. Po tych zabiegach nie była już komórką jajową, lecz nowym,
                  rozwijającym się organizmem. Owa mysz, także zaczęła się "od poczęcia", tyle,
                  że to poczęcie było nietypowe.
                  Ty nie odpowiedziałaś mi na pytanie, czy człowieczeństwo ateistów jest, czy nie
                  jest dyskusyjne. Czekam na odpowiedź.


                  > Pozdr.
                  • Gość: barbinator Re: ouuuuppps... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 24.04.04, 20:24
                    tad9 napisał:

                    >
                    > A czym różni się od schematu, który stosowałaś w rozmowie o człowieczeństwie
                    > płodu?


                    Tym, że wyraźnie pisałam które punkty graniczne jestem gotowa zaakceptować jako
                    podlegające dyskusji czyli będące kwestią wiary (konkretnie: powstanie zygoty
                    oraz powstanie mózgu) nie pisałam natomiast, że zaakceptuję każdą dowolnie
                    wybraną definicję początku człowieczeństwa. Ty natomiast po raz kolejny
                    usiłujesz włożyć takie bzdety w moje usta.



                    > Więc człowieczeństwo nie jest dyskusyjne?


                    Nie w takim znaczeniu które ty mi wmawiasz. Twoje rozumienie "dyskusyjności"
                    prowadzi do przyjęcia zasady, że człowiekiem może być nawet hulajnoga - no bo
                    skoro to RZEKOMO tylko kwestia definicji...



                    Skoro tak, można bez żadnych
                    > wątpliwości ustalić, czy płód jest, czy nie jest człowiekiem. Problem polega
                    na
                    > tym, że twierdziłaś, iż człowieczeństwo płodu to kwestia wiary.



                    Bo jest kwestią wiary a na temat wiary dyskutować nie warto - to też pisałam.


                    >
                    > A to dlaczego? Rozumiem, że to dość wygodne: dyskusyjne jest to, co ja,
                    > Barbinator, uznam za dyskusyjne, ale na jakich właściwie podstawach opiera
                    się
                    > to przekonanie?


                    Daruj sobie. Już napisałam, że skoro ty się upierasz przy swojej dziwacznej
                    definicji "dyskusyjności" to ja od dzisiaj będę twierdzić, że mój pogląd na
                    istotę człowieczeństwa jest bezdyskusyjny. Naturalnie wyłącznie w kontekście
                    twojej definicji dyskusyjności... Skoro ty grasz nieuczciwie, to co mi tam.


                    > A któż Ci każe uważać każdy rodzaj diety za równie zdrowy?.



                    Ty mi każesz. Nie widzisz ananlogii? Skoro mam rzekomo obowiązek uznać każdą
                    definicję człowieczeństwa za równie dobrą jak moja to identycznie jest z dietą
                    z mojego przykładu.



                    Nie mówimy zresztą
                    > o dietach, lecz o deinicji człowieka i tego się trzymajmy. W
                    > przypadku "definicji człowieka", tak jak Ty ją rozumiesz, nie da się w sposób
                    > obiketywny orzec, kto jest, a kto nie jest człowiekiem. Twierdzisz oto, że
                    > jeśli kto WIERZY, że "człowiek zaczyna się od trzeciego miesiąca", to należy
                    to
                    > uszanować.


                    Sama wiara nie wystarczy. Potrzebne są jeszcze argumenty a moja orientacja,
                    podobnie jak "twoja" te argumenty posiada. Inne orientacje po pierwsze
                    praktycznie nie istnieją, po drugie brakuje im wystarczająco mocnych argumentów.
                    BTW, czy liczyłeś może ile razy już o tym pisałam? Bo ja straciłam rachubę...



                    >
                    > Rozumiem. Godzisz się na "definicję": dyskusyjne jest to, co za dyskusyjne
                    uzna
                    > Barbinator. Brawo.


                    Dyskusyjne może być wszystko. Na przykład dla ciebie dyskusyjna jest kotowatość
                    kota - a dla mnie nie jest. Natomiast nie godzę się na wkładanie w moje usta
                    definicji dyskusyjności, na którą ja się nie zgadzam. Napiszę to może wyraźnie:
                    określenie "to jest dyskusyjne" nie jest synonimem "to można rozumieć w dowolny
                    sposób i każdy z tych sposobów jest równie dobry".


                    >
                    > A to na jakiej podstawie? Dlaczego stajesz się naraz wyznawczynią "Jedynie
                    > Słusznej Prawdy"?



                    Na takiej podstawie, że nie widze powodu by dyskutować uczciwie z kimś, kto nie
                    odpłaca mi tym samym.


                    > Nie rozumiem. Czekam na wyjaśnienie na jakiej właściwie podstawie jedne
                    > definicje uznajesz za dopuszczlne, a inne nie. Jedyna podstawa jaką
                    dostrzegam
                    > to podstawa: to ja - Barbinator - decysuję o dyskusyjności.



                    A ja proponuję żebyś przeczytał to swoje zdanie jeszcze raz i zastanowił się o
                    co ci właściwie chodzi. Naprawdę uważasz, że na tak postawione pytanie daje się
                    odpowiedzieć? To może daj dobry przykład i sam na nie odpowiedz...


                    > Odpowiedziałem: ta komórka została poddana zabiegom, które były
                    odpowiednikiem
                    > zapłodnienia. Po tych zabiegach nie była już komórką jajową, lecz nowym,
                    > rozwijającym się organizmem. Owa mysz, także zaczęła się "od poczęcia", tyle,
                    > że to poczęcie było nietypowe.


                    A dlaczego za początek życia mają być uważane owe "zabiegi" nie zaś moment
                    powstania komórki jajowej? Bo ty tak uważasz, więc inni też muszą w to wierzyć?
                    I dalej: skoro za początek życia możemy uznać wymuszone mechanicznie podziały
                    komórki jajowej to niby dlaczego nie możemy uznać za początek życia innych
                    podziałów tejże komórki (wtedy już zwanej płodem) a prowadzących do utworzenia
                    mózgu? Jaka jest właściwie jakościowa różnica między tymi pierwszymi i tymi
                    drugimi - skoro nie istnieje moment połączenia dwóch odrębnych komórek
                    pochodzących od dwóch różnych osób mających inny zapis genetyczny?


                    > Ty nie odpowiedziałaś mi na pytanie, czy człowieczeństwo ateistów jest, czy
                    nie
                    . Czekam na odpowiedź.


                    Dyskusyjne może być wszystko pod warunkiem, że znajdziesz chętnych do dyskusji.
                    Póki co takowych nie widać.

                    Pozdr. B|.
                    • tad9 Re: ouuuuppps... 25.04.04, 14:58
                      Gość portalu: barbinator napisał(a):


                      > Tym, że wyraźnie pisałam które punkty graniczne jestem gotowa zaakceptować
                      jako
                      >
                      > podlegające dyskusji czyli będące kwestią wiary (konkretnie: powstanie zygoty
                      > oraz powstanie mózgu) nie pisałam natomiast, że zaakceptuję każdą dowolnie
                      > wybraną definicję początku człowieczeństwa. Ty natomiast po raz kolejny
                      > usiłujesz włożyć takie bzdety w moje usta.

                      Nie usiłuję niczego wkładać Ci w usta. Pytam tylko na jakiej podstawie
                      jedne "definicje" akceptujesz, a inne uważasz za "bzdety". Nie każę Ci
                      PRZYJMOWAĆ każdej definicji. Proszę Cię tylko, o to, by Twój stosunek do
                      cudzych definicji był taki, jakiego domagasz się od innych wobec Twojej
                      definicji, tzn: poszanowanie odmienności stanowisk.


                      > Nie w takim znaczeniu które ty mi wmawiasz. Twoje rozumienie "dyskusyjności"
                      > prowadzi do przyjęcia zasady, że człowiekiem może być nawet hulajnoga - no bo
                      > skoro to RZEKOMO tylko kwestia definicji...

                      Przepraszam, ale to TY głosisz, iż "człowieczeństwo to kwestia wiary". Mówisz
                      zwykle o człowieczeństwie płodu, ale dlaczego ma się to odnosić tylko do płodu?
                      Możesz to wyjaśnić?

                      > Bo jest kwestią wiary a na temat wiary dyskutować nie warto - to też pisałam.

                      No właśnie. Człowieczeństwo ateistów to też "kwestia wiary"? A jeśli nie, to
                      dlaczego nie?


                      > Daruj sobie. Już napisałam, że skoro ty się upierasz przy swojej dziwacznej
                      > definicji "dyskusyjności" to ja od dzisiaj będę twierdzić, że mój pogląd na
                      > istotę człowieczeństwa jest bezdyskusyjny. Naturalnie wyłącznie w kontekście
                      > twojej definicji dyskusyjności... Skoro ty grasz nieuczciwie, to co mi tam.

                      Nie wyjaśniłaś, dlaczego jedne rzeczy są dla Ciebie "dyskusyjne", a inne nie.
                      Jedyny powód tego rozróżnienia jaki dostrzegam, to zasada: "dyskusyjne jest to,
                      co mi pasuje". Co właściwie zarzucasz mojej "definicji dyskusyjności"? Czym
                      różni się od "dyskusyjności", którą promowałaś w wątkach "aborcyjnych"?


                      > Ty mi każesz. Nie widzisz ananlogii?

                      Nie ma.

                      >Skoro mam rzekomo obowiązek uznać każdą
                      > definicję człowieczeństwa za równie dobrą jak moja to identycznie jest z
                      >dietą z mojego przykładu.

                      Nie. Nikt nie każe Ci uznawać jakichkolwiek definicji. Chodzi tylko o uznanie
                      zasady "dyskusyjności".


                      > Sama wiara nie wystarczy. Potrzebne są jeszcze argumenty a moja orientacja,
                      > podobnie jak "twoja" te argumenty posiada. Inne orientacje po pierwsze
                      > praktycznie nie istnieją, po drugie brakuje im wystarczająco mocnych
                      >argumentów


                      A kto ocenia "moc" argumentów? Jeśli chodzi o moc argumentów jakie
                      przedstawiłaś na rzecz opcji "człowiek zaczyna się od 3 miesiaca", to jest ona
                      zgoła nikła. Dlaczego niby Twoja argumentacja dotycząca "3 miesiąca" miała by
                      być mocniejsza od mojej argumentacji przedstawionej w tym wątku odnośnie
                      człowieczeństwa ateistów? Bo tak Ci się podoba? To trochę mało.

                      > Dyskusyjne może być wszystko. Na przykład dla ciebie dyskusyjna jest
                      >kotowatość kota - a dla mnie nie jest.

                      Skoro dyskusyjne może być wszystko, to może być dyskusyjne i człowieczeństwo
                      ateistów. Zdajesz się więc zgadzać z Moniką.


                      >Natomiast nie godzę się na wkładanie w moje usta
                      > definicji dyskusyjności, na którą ja się nie zgadzam. Napiszę to może
                      >wyraźnie:określenie "to jest dyskusyjne" nie jest synonimem "to można rozumieć
                      >w dowolny sposób i każdy z tych sposobów jest równie dobry".

                      Czyżby istniała jakaś Jedynie Słuszna Prawda? Czy taka Prawda istnieje też w
                      przypadku człowieczeństwa?



                      >> Na takiej podstawie, że nie widze powodu by dyskutować uczciwie z kimś, kto
                      >nie odpłaca mi tym samym.

                      Nie rozumiem. Dlaczego to co ja robię w tym wątku jest "nieuczciwe", a to co Ty
                      robiłaś w wątku "Z okazji dnia kobiet" jest uczciwe?


                      > A ja proponuję żebyś przeczytał to swoje zdanie jeszcze raz i zastanowił się
                      >o co ci właściwie chodzi. Naprawdę uważasz, że na tak postawione pytanie daje
                      >się odpowiedzieć? To może daj dobry przykład i sam na nie odpowiedz...

                      A dlaczego uważasz, że nie da się odpowiedzieć na to pytanie?


                      > A dlaczego za początek życia mają być uważane owe "zabiegi" nie zaś moment
                      > powstania komórki jajowej? Bo ty tak uważasz, więc inni też muszą w to
                      >wierzyć?

                      Nie dlatego. Po prostu te zabiegi stwarzają nową sytuację: nie mamy już do
                      czynienia z komórką jajową, lecz z nowym, rozwijającym się organizmem. Jak
                      sądzę osiąga się to mieszając materiał genetyczny 2 komórej jajowych. To jest
                      odpowiednik "poczęcia".





                      > I dalej: skoro za początek życia możemy uznać wymuszone mechanicznie podziały
                      > komórki jajowej to niby dlaczego nie możemy uznać za początek życia innych
                      > podziałów tejże komórki (wtedy już zwanej płodem) a prowadzących do
                      utworzenia
                      > mózgu?


                      Ponieważ tylko te pierwsze podziały oznaczają początek nowego organizmu.
                      Następne to tylko efekt jego rozwoju.

                      > Dyskusyjne może być wszystko pod warunkiem, że znajdziesz chętnych do
                      >dyskusji.

                      Skoro jest dyskusyjne, to dlaczego zarzucasz mi demagogię?


                      > Pozdr.
              • Gość: Monika Re: ouuuuppps... IP: *.chello.pl 24.04.04, 16:46
                Tad
                skoro już o mnie piszasz, to ja ci podpowiem na jakie twoje zdanie
                odpowiadałam. Bo zdaje się ze nie pamiętasz czego się w pierwszym poście
                domagałeś. Więc cię zacytuje:

                >Domagam się jednak, by szanowano poglądy innych, to znaczy domagam się, by
                >wszyscy przyjęli do wiadomości twierdzenie, że człowieczeństwo ateisty to
                >rzacz dyskusyjna i, że jest ono kwestia wiary!

                Tą dyskusyjność oparłeś na pewnym zdaniu Eliade. Więc ja ci odpowiadałam jak
                najbardziej na temat.
                • Gość: Monika Re: ouuuuppps... IP: *.chello.pl 24.04.04, 17:06
                  Tad. Jeszcze jedno. Jak godzisz stwierdzenie z ostatniego twojego postu z tym z
                  pierwszego ?

                  [cytat z 1 postu]

                  > >Domagam się jednak, by szanowano poglądy innych, to znaczy domagam się, by
                  > >wszyscy przyjęli do wiadomości twierdzenie, że człowieczeństwo ateisty to
                  > >rzacz dyskusyjna i, że jest ono kwestia wiary!

                  [cytat z ostatniego postu]

                  >Zwracam uwagę, że NIGDY nie namawiałem do "akceptowania każdego nawet
                  >najbardziej bzdurnego stanowiska". Chodziło mi o kwestię DYSKUSYJNOŚCI. Nie
                  >pytam "czy zgadzasz się, że ateiści nie są ludźmi", lecz: "czy zgadzasz się,
                  >że człowieczeństwo ateistów jest dyskusyjne".

                  W pierwszym twoim poście właśnie domogałeś akceptowania bzdurnego stanowiska w
                  oparciu o źle zrozumianą teorię Eliade. Ja ci to tłumaczyłam. Tłumaczyłam nawet
                  gdzie leży błąd.

                  Dopiero wtedy zmieniłeś zdanie i zamiast dalej się domagać tego co w 1 poście,
                  zadałeś pytanie czy można dyskutować. A ja dalek uważam, ze nie istnieje temat
                  o którym dyskutować nie można. Tylko ze trzeba do przeforsowania pewnej idei
                  podać przekonywujące argumenty. Ty takich nie podałeś.

                  A jaki temat uważasz za tabu ? O czym nie wolno dyskutować ?


                • tad9 Re: ouuuuppps... 24.04.04, 19:26
                  Gość portalu: Monika napisał(a):

                  > >Domagam się jednak, by szanowano poglądy innych, to znaczy domagam się, by
                  > >wszyscy przyjęli do wiadomości twierdzenie, że człowieczeństwo ateisty to
                  > >rzacz dyskusyjna i, że jest ono kwestia wiary!
                  >
                  > Tą dyskusyjność oparłeś na pewnym zdaniu Eliade. Więc ja ci odpowiadałam jak
                  > najbardziej na temat.

                  Ale przecież wyjaśniałem, że nie o Eliadego chodzi. Mniejsza z tym.
                  Rzeczywiście w końcu odpowiedziałaś, zgadzając się, że człowieczeństwo ateistów
                  jest dyskusyjne.
                  • Gość: Monika Re: ouuuuppps... IP: *.chello.pl 24.04.04, 20:28
                    tad9 napisał:

                    > Ale przecież wyjaśniałem, że nie o Eliadego chodzi. Mniejsza z tym.
                    > Rzeczywiście w końcu odpowiedziałaś, zgadzając się, że człowieczeństwo
                    >ateistów jest dyskusyjne.

                    No raczej się NIE ZGODZIŁAM na to że człowieczeństwo ateistów jest dyskusyjne.
                    Nigdzie tego nie napisałam. Napisałam natomiast ze na każdy temat można
                    dyskutować. Nawet na temat człowieczeństwa ateistów. I zostawiam te dyskusje
                    ludziom którzy co do owego człowieczeństwa mają wątpliwości.

                    Ja nie mam i nigdy nie miałam, twoje dowody były za cienkie aby mnie przekonać
                    ze w człowieczeństwo ateistów można zacząć wątpić.


                    • tad9 Re: ouuuuppps... 25.04.04, 14:59
                      Gość portalu: Monika napisał(a):

                      Najpierw:
                      > No raczej się NIE ZGODZIŁAM na to że człowieczeństwo ateistów jest
                      dyskusyjne.
                      > Nigdzie tego nie napisałam.

                      Potem:

                      Napisałam natomiast ze na każdy temat można
                      > dyskutować. Nawet na temat człowieczeństwa ateistów.

                      Dziękuję Moniko.
                      • Gość: Monika Re: ouuuuppps... IP: *.chello.pl 25.04.04, 15:44
                        Zastanawiam się czy ty rozmiesz moje słowa jak chcesz, czy tak jak ja próbuje
                        ci to wytłumaczyć ?

                        Gdybyś napisała, ze na podstawie słów pana x domagasz się aby uznno ze Ziemia
                        jest płaska, to ja bym ci odpisała:
                        Można dyskutować na każdy temat nawet na temat tego czy ziemia jest płaska,
                        toczyły się rozmowy o tym przez stulecia i do dziś jeszcza istnieją ludzie
                        który w to wierzą. Ja mam inne poglądy i zdanie pana x mnie nie przekomuje. Ale
                        dyskutować możesz tylko podaj mi bardziej przelonywujące argumnety, może wtedy
                        zacznę myśleć tak jak i ty.

                        Jeśli z tego wyciągniesz wniosek, że ja mam wątpliwości co do kształtu naszego
                        globu, to będzie w twojej strony nadinterpretacja moich słów.

                        Jasne ?
                        • tad9 Re: ouuuuppps... 25.04.04, 16:27
                          Gość portalu: Monika napisał(a):

                          > Zastanawiam się czy ty rozmiesz moje słowa jak chcesz, czy tak jak ja próbuje
                          > ci to wytłumaczyć ?
                          >
                          > Gdybyś napisała, ze na podstawie słów pana x domagasz się aby uznno ze Ziemia
                          > jest płaska, to ja bym ci odpisała:
                          > Można dyskutować na każdy temat nawet na temat tego czy ziemia jest płaska,
                          > toczyły się rozmowy o tym przez stulecia i do dziś jeszcza istnieją ludzie
                          > który w to wierzą. Ja mam inne poglądy i zdanie pana x mnie nie przekomuje.
                          Ale
                          >
                          > dyskutować możesz tylko podaj mi bardziej przelonywujące argumnety, może
                          wtedy
                          > zacznę myśleć tak jak i ty.
                          >
                          > Jeśli z tego wyciągniesz wniosek, że ja mam wątpliwości co do kształtu
                          naszego
                          > globu, to będzie w twojej strony nadinterpretacja moich słów.
                          >
                          > Jasne ?

                          Jasne. Uważasz człowieczeństwo ateistów za dyskusyjne.
                          • Gość: Monika Re: ouuuuppps... IP: *.chello.pl 25.04.04, 17:25
                            tad9 napisał:

                            > Jasne. Uważasz człowieczeństwo ateistów za dyskusyjne.

                            Tad nie rozśmieszaj mnie, proszę. Ja tylko stwierdzam, że sa ludzie tacy jak
                            ty, który uważają, że człowieczeństwo ateistów jest dyskusyjne. Jestem
                            przeciwna kneblowaniu ciebie czy zabranianiu ci dyskutowania na ten temat. Daje
                            ci szanse na rozwianie twych wątpliwości. Nigdzie na napisała ze podzielam te
                            wątpliwości.

                            Tad zaczynam się zastanawiać czy masz podobny problem jak zły wilk. Nie
                            rozumiesz różnicy między "mieć prawo do czegos" a "mieć obowiązek".

                            To ze ci daje prawo do dyskutowania na jakiś temat nie znaczy ze tą dyskusję
                            uważam za obowiązkową dla wszystkich. Nawet nie muszę jej uważać za
                            inteligentną i słuszną w swych zasadach. Mogę wręcz twoje wątpliwości uznać za
                            głupie. Ale będe zawsze walczyła o to abyś ty miał prawo taką dyskusję
                            prowadzić.

                            Ty, w moich oczach, masz prawa ale mnie nie mieszaj do twoich wątpliwości. Ja
                            ich nie mam, jestem tylko obserwatorem a nie uczestnikiem twojej debaty. Dla
                            mnie człowieczeństwo ateistów ne jest dyskusyjne, w tym sensie.

                            Nie wiem jak ci to jaśniej wytłumaczyć. Ja mogę uznać szpinak za środek
                            wymiotny, ale nie chcę zakazu jego spozywania, chcę aby inni mieli prawo go
                            konsumować, ale to nigdy nie zmieni moich poglądów na temat tego ze jest
                            ohydny. To ze się zgadzam aby inni go zjadli nie znaczy ze uznałam go za
                            smaczny. Uznała go za smaczny dla innych. Dla mnie nie.

                            Analogicznie uznaje ze człowieczeństwo ateistów jest dyskusyjne dla innych ale
                            nie dla mnie. Nie da się zaprzeczyć, ze Tad istnieje i sie upiara że
                            człowieczeństwo ateistów jest dyskusyjne. Mój protest niczego nie zmieni w tej
                            materii. Ale także uznaje twoje sofizmy za mierne, nawet gorzej niz mierne.

                            Między uważać coś za "dyskusyjne" czyli wątpliwe, a uznać coś za "warte
                            dyskusji", czyli godne zastanowienia się nad tym jak ludzie pojmują pewne
                            rzeczy, jest taka róznica jak miedzy prawem do aborcji a obwiązkiem wyskrobania
                            się za każdym razem gdy się zajdzie w ciąze.

                            Wiedziałam ze złemu wilkowi to trzeba tłumaczyć, ale tobie..... :(





                            • tad9 Re: ouuuuppps... 25.04.04, 19:18
                              Gość portalu: Monika napisał(a):


                              > Tad nie rozśmieszaj mnie, proszę. Ja tylko stwierdzam, że sa ludzie tacy jak
                              > ty, który uważają, że człowieczeństwo ateistów jest dyskusyjne. Jestem
                              > przeciwna kneblowaniu ciebie czy zabranianiu ci dyskutowania na ten temat.
                              Daje
                              >
                              > ci szanse na rozwianie twych wątpliwości. Nigdzie na napisała ze podzielam te
                              > wątpliwości.

                              Przecież pisałem, że nie wymagam byś cokolwiek "podzielała". Chcę tylko, abyś w
                              sposób jasny przyznała innym prawo do własnego stanowiska w tej sprawie.



                              > Tad zaczynam się zastanawiać czy masz podobny problem jak zły wilk. Nie
                              > rozumiesz różnicy między "mieć prawo do czegos" a "mieć obowiązek".

                              A jaki "obowiązek" chcę tu komuś narzucić?


                              > To ze ci daje prawo do dyskutowania na jakiś temat nie znaczy ze tą dyskusję
                              > uważam za obowiązkową dla wszystkich.

                              Przecież nie chcę dyskutować z Tobą o człowieczeństwie ateistów. Chcę tylko
                              ustalić czy przyznajesz, że owo człowieczeństwo jest dyskusyjne.



                              Nawet nie muszę jej uważać za
                              > inteligentną i słuszną w swych zasadach. Mogę wręcz twoje wątpliwości uznać
                              za
                              > głupie. Ale będe zawsze walczyła o to abyś ty miał prawo taką dyskusję
                              > prowadzić.

                              Czy powyższe znaczy, że uważasz człowieczeństwo ateistów za dyskusyjne?



                              > Ty, w moich oczach, masz prawa ale mnie nie mieszaj do twoich wątpliwości. Ja
                              > ich nie mam, jestem tylko obserwatorem a nie uczestnikiem twojej debaty. Dla
                              > mnie człowieczeństwo ateistów ne jest dyskusyjne, w tym sensie.

                              Ten sens nie ma sensu. Nie mówisz tu o dyskusyjności, lecz o tym, że nie masz
                              ochoty na dyskusje. Możesz też nie mieć ochoty na dyskusje o "początku
                              człowieka", i możesz wierzyć, że początek ten wypada w punkcie "X", a
                              jednocześnie głosić, że początek ten jest kwestią "dyskusyjną" (tak robi np.
                              Barbinator). Czy tak samo jest w przypadku człowieczeństwa ateistów?



                              > Nie wiem jak ci to jaśniej wytłumaczyć. Ja mogę uznać szpinak za środek
                              > wymiotny, ale nie chcę zakazu jego spozywania, chcę aby inni mieli prawo go
                              > konsumować, ale to nigdy nie zmieni moich poglądów na temat tego ze jest
                              > ohydny. To ze się zgadzam aby inni go zjadli nie znaczy ze uznałam go za
                              > smaczny. Uznała go za smaczny dla innych. Dla mnie nie.
                              >
                              > Analogicznie uznaje ze człowieczeństwo ateistów jest dyskusyjne dla innych
                              ale
                              > nie dla mnie.

                              Czyli - jest to rzecz dyskusyjna. Dziękuję raz jeszcze Moniko.



                              • Gość: Monika Re: ouuuuppps... IP: *.chello.pl 25.04.04, 19:58
                                tad9 napisał:

                                > Gość portalu: Monika napisał(a):

                                > > Analogicznie uznaje ze człowieczeństwo ateistów jest dyskusyjne dla innych
                                > > ale nie dla mnie.
                                >
                                > Czyli - jest to rzecz dyskusyjna. Dziękuję raz jeszcze Moniko.

                                No nie mogę zaprzeczyć. DLA TADA CZŁOWIECZEŃSTWO ATEISTÓW JEST RZECZĄ
                                DYSKUSYJNĄ. Potwierdzam, potwierdzam, po trzykroć potwierdzam, czytałam to w
                                kilku twoich postach.



                                • tad9 Re: ouuuuppps... 26.04.04, 16:51
                                  Gość portalu: Monika napisał(a):


                                  > No nie mogę zaprzeczyć. DLA TADA CZŁOWIECZEŃSTWO ATEISTÓW JEST RZECZĄ
                                  > DYSKUSYJNĄ. Potwierdzam, potwierdzam, po trzykroć potwierdzam, czytałam to w
                                  > kilku twoich postach.

                                  A dla Ciebie jest czy nie jest?




                                  >
                                  >
                                  >
                                  • Gość: Monika Re: ouuuuppps... IP: *.chello.pl 27.04.04, 05:12
                                    tad9 napisał:

                                    > Gość portalu: Monika napisał(a):
                                    >
                                    >
                                    > > No nie mogę zaprzeczyć. DLA TADA CZŁOWIECZEŃSTWO ATEISTÓW JEST RZECZĄ
                                    > > DYSKUSYJNĄ. Potwierdzam, potwierdzam, po trzykroć potwierdzam, czytałam to
                                    > >w kilku twoich postach.
                                    >
                                    > A dla Ciebie jest czy nie jest?

                                    tad9 napisał:

                                    > Gość portalu: Monika napisał(a):
                                    >
                                    >
                                    > > No nie mogę zaprzeczyć. DLA TADA CZŁOWIECZEŃSTWO ATEISTÓW JEST RZECZĄ
                                    > > DYSKUSYJNĄ. Potwierdzam, potwierdzam, po trzykroć potwierdzam, czytałam to
                                    > w
                                    > > kilku twoich postach.
                                    >
                                    > A dla Ciebie jest czy nie jest?

                                    Jeśli wciągniesz mnie do dyskusji to będe optowała za człowieczeństwem
                                    ateistów. Więc człowieczestwo ateistów może być obiektem dyskusji, ale nie ma
                                    wątpliwości co do moich poglądów, więc dla mnie nie jest dyskusyjne.
                                    • tad9 Re: ouuuuppps... 01.05.04, 09:32
                                      Gość portalu: Monika napisał(a):

                                      > Jeśli wciągniesz mnie do dyskusji to będe optowała za człowieczeństwem
                                      > ateistów. Więc człowieczestwo ateistów może być obiektem dyskusji, ale nie ma
                                      > wątpliwości co do moich poglądów, więc dla mnie nie jest dyskusyjne.

                                      Czyli do człowieczeństwa ateistów stosujesz te same zasady, co do kwestii
                                      człowieczeństwa płodu?
                                      • Gość: Monika Re: ouuuuppps... IP: *.chello.pl 01.05.04, 16:14
                                        tad9 napisał:


                                        > Czyli do człowieczeństwa ateistów stosujesz te same zasady, co do kwestii
                                        > człowieczeństwa płodu?

                                        A możesz mi powiedzieć co uważasz za człowieczeństwo ? Bo ja ciągle mam
                                        wątpliwości czy mówimy o tym samym.

                              • jasmina22 Re: ouuuuppps... 25.04.04, 20:01
                                dość dziwnie rozprawiasz się z zakresem znaczeniowym pewnych pojęć ,
                                np "dyskusyjne" . Nie uwzględniasz tego co wyjasniała Monika ; dyskusyjne bo
                                wątpliwe , oraz dyskusyjne bo nie wykluczone , że pomimo braku wątpliwości z
                                mojej strony inni uznaja kwestie za wartą poddania pod dyskusje . Tak naprawdę
                                to doskonale wiesz w czym rzecz . Mnie natomiast troszkę dziwi Twoja tendencja
                                do tak uporczywego zawęzania zakresu znaczeniowego w obliczu dość zaciętej
                                batalii jaką niegdyś tu toczono z Twojej inicjatywy nad rozszerzeniem pojęcia
                                racjonalności . Dlaczego teraz odmawiasz innym prawa do rozumienia terminu
                                dyskusyjność tak jak uznają za stosowne ?

                                pozdr
                                • Gość: barbinator no właśnie Tad, dlaczego?? :)) n/txt IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 26.04.04, 11:36
                                • tad9 Re: ouuuuppps... 26.04.04, 16:58
                                  jasmina22 napisała:

                                  > dość dziwnie rozprawiasz się z zakresem znaczeniowym pewnych pojęć ,
                                  > np "dyskusyjne" . Nie uwzględniasz tego co wyjasniała Monika ; dyskusyjne bo
                                  > wątpliwe , oraz dyskusyjne bo nie wykluczone , że pomimo braku wątpliwości z
                                  > mojej strony inni uznaja kwestie za wartą poddania pod dyskusje . Tak
                                  >naprawdę
                                  > to doskonale wiesz w czym rzecz .

                                  Rzecz ma analogię w postaci stanowiska zwolenników wolnej aborcji w odniesieniu
                                  do człowieczeństwa płodu. Barbinator np. wierzy, że człowiek zaczyna się
                                  od "trzeciego miesiąca", ale jednocześnie dopuszcza inne wyznania (np. że
                                  człowiek zaczyna się "od poczęcia"), i dlatego samą kwestię "początku
                                  człowieka" uznaje za "dyskusyjną". Podobnie ja - nie wymagam od nikogo, by
                                  wykluczył ateistów poza człowieczeństwo. Chodzi mi jedynie, o to, by dowiedzieć
                                  się, czy - zdaniem biorących udział w tym wątku - także w tym przypadku
                                  panuje "swoboda wyznania", jaką niektórzy chcą widzieć w przypadku "początku
                                  człowieka". Monika zgodziła się, że człowieczeństwo ateistów jest dyskusyjne w
                                  przedstawionym przeze mnie sensie.






                                  Mnie natomiast troszkę dziwi Twoja tendencja
                                  > do tak uporczywego zawęzania zakresu znaczeniowego w obliczu dość zaciętej
                                  > batalii jaką niegdyś tu toczono z Twojej inicjatywy nad rozszerzeniem pojęcia
                                  > racjonalności . Dlaczego teraz odmawiasz innym prawa do rozumienia terminu
                                  > dyskusyjność tak jak uznają za stosowne ?

                                  Jakiej batalii? Prowadziłem tu jakąś batalię w tej sprawie?


                                  > pozdr
                                  • nick.kertiz Legenda kuropatwy 27.04.04, 04:39

                                    > Rzecz ma analogię w postaci stanowiska zwolenników wolnej aborcji w
                                    odniesieniu
                                    >
                                    > do człowieczeństwa płodu. Barbinator np. wierzy, że człowiek zaczyna się
                                    > od "trzeciego miesiąca", ale jednocześnie dopuszcza inne wyznania (np. że
                                    > człowiek zaczyna się "od poczęcia"), i dlatego samą kwestię "początku
                                    > człowieka" uznaje za "dyskusyjną". Podobnie ja - nie wymagam od nikogo, by
                                    > wykluczył ateistów poza człowieczeństwo. Chodzi mi jedynie, o to, by
                                    dowiedzieć
                                    > się, czy - zdaniem biorących udział w tym wątku - także w tym przypadku
                                    > panuje "swoboda wyznania", jaką niektórzy chcą widzieć w przypadku "początku
                                    > człowieka". Monika zgodziła się, że człowieczeństwo ateistów jest dyskusyjne
                                    w
                                    > przedstawionym przeze mnie sensie.


                                    Jasne, że panuje. "Swoboda wyznania" jest w ogóle zasadą wyższego rzędu, a kto
                                    się jej przeciwstawia, jest wstrętnym talibem zasługującym na niemiłe spotkanie
                                    z bezzałogowym samolotem typu "predator".
                                    Jak dlugo nie łamiesz rażąco regulaminu i netykiety - masz prawo do swojej
                                    dyskusji. Ale nie wszystkie wyznania są traktowane tak samo serio. Z pewnością
                                    ruch Hare Kriszna z ich reinkarnacją i wszystkim innym prezentuje się poważniej
                                    niż wyznanie polegające na tym, że odmawia się na mocy ustaleń definicyjnych
                                    ateistom człowieczeństwa. Trzeba przyznać, że traktowanie niekoniecznie zależne
                                    jest od siły argumentow, lecz często zalezne jest od sily spolecznej (ilość
                                    wyznawców, pieniędzy, itd.).
                                    • Gość: jendza Re: Legenda kuropatwy IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 27.04.04, 09:54
                                      nick.kertiz napisał:


                                      > Jak dlugo nie łamiesz rażąco regulaminu i netykiety - masz prawo do swojej
                                      > dyskusji. Ale nie wszystkie wyznania są traktowane tak samo serio.

                                      oraz

                                      Trzeba przyznać, że traktowanie niekoniecznie zależne
                                      >
                                      > jest od siły argumentow, lecz często zalezne jest od sily spolecznej.

                                      Dzieki za ten Twoj realizm...

                                      I tu wracamy do punktu wyjscia, znaczy wynika z tego, ze jednak takie
                                      z pozoru niepotrzebne dyskusje o aborcji oraz czlowieczenstwie ateistow
                                      na przyklad - prowadzic trzeba.... chocby po to, zeby przedstawiajac sensowne
                                      argumenty 'ksztaltowac swiadomosc', niekoniecznie tylko 'spoleczna', czyli
                                      walczyc o zwiekszenie owej 'sily spolecznej'.... Bo ktoz ma decydowac o
                                      traktowaniu bardziej lub mniej serio jakiejs problematyki?
                                      Wydaje mi sie, gdy mysle o Twoim przykladzie z Hare K., ze ow ruch jest
                                      znacznie powazniej traktowany np. we Francji... niz w Polsce..., a jak rzecz
                                      sie ma w Indiach na przyklad?

                                      Bo musze przyznac, ze dla mnie, jako 'prolajfowca', uznanie, ze plod ludzki
                                      zaczyna byc czlowiekiem od trzeciego miesiaca zycia, jest tak samo kuriozalne,
                                      jak stwierdzenie, ze ateista nie jest czlowiekiem, czy ze nie jest nim
                                      psychopata ze stwierdzona klinicznie choroba, czy 'tylko' seryjny morderca...
                                      Rzeklabym nawet, rozpatrzywszy wszelkie za i przeciw, ze znacznie wiecej mozna
                                      miec watpliwosci co do czlowieczenstwa psychopatycznego mordercy, niz
                                      ludzkiego 'plodu' (do trzeciego miesiaca zycia).
                                      Jesli o tym, co dobre, a co zle, ma decydowac umowa spoleczna, wypracowana na
                                      przyklad droga referendum... to... czas umierac...

                                      wiosennie pozdrawia
                                      j.
                                      • nick.kertiz Dwa słowa o Unii Europejskiej 30.04.04, 16:16
                                        Ogólnie rzecz biorąc się z Tobą zagadzam. (Zwłaszcza użycie instytucji
                                        referendum dawkowałbym w wyjątkowych, stosownych sprawach. Taka sprawą była
                                        akcesja do UE, ale inne rzeczy, np. prawo odnoszące sie do statusu plodu
                                        ludzkiego, raczej nie - inne powinny klarować się w normalnej procedurze
                                        parlamentarnej.)
                                        Ale diabeł, jak wiadomo, tkwi w szczegółach, a szczegóły to niekiedy ja.

                                        Otóż ja mam szczegółowego kandydata na system organizacyjno-myślowy, który ma w
                                        moim odczuciu więcej wyznawców, pieniędzy i wpływów, niż argumentów. Nie jest
                                        prawdą, ze komunizm nadgryzl w przeszlości poważniej jego pieniążkową i
                                        nieruchomościową potęgę, bo komunizm zapanowal głownie tam, gdzie i tak tego
                                        systemu prawie nie było, to znaczy w Rosji i w Chinach.

                                        Żeby nie było już żadnych niedomówien, link:


                                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=11046912&a=11217323


                                        również pozdrawiam

                                        sen
                                        • Gość: jendza Re: Dwa słowa o Unii Europejskiej IP: *.w193-252.abo.wanadoo.fr 06.05.04, 08:12
                                          Rozumiem i mam, zdaje sie, dosc podobna koncepcje...
                                          Tylko na Kosciol i wszystkie sprawy jego patrze inaczej...

                                          pozdrawiam:))
                                          j
    • Gość: ggigus o dobrej definicji IP: 5.3.1R* / *.lrz-muenchen.de 26.04.04, 16:43
      Cecha dobrej definicji jest niewykluczanie sie wzajemne (np. definicje z
      dziedziny biologii nie powinny koligowac z definicjami fizycznymi), co - jak
      wynika z dyskusji o definicji Tada - wystepuje u Tada. Czyl ikompromitujace
      wzajemne wykluczanie sie. Bo definicja Tada dotyczaca ateistow wyklucza
      jednoczesnie Tadowa definicje czlowieczenstwa plodu. widac wyzraznie, ze Tad
      nie ma talentu do tworzenia definicji i powinien zajac sie czyms innym,
      bardziej pozytecznym.
      Jeszcze o definicji - Peter Greenway powiedzial w wywiadzie dla GW, ze jego
      zdaniem kazdy szanujacy sie Europejczyk jest ateista. Wnioskujac droga wskazana
      przez Tada - tez podal definicje religijnosci jako wyznacznik czlowieczenstwa -
      mozna powiedziec, ze jesli ktos jest wierzacy, nie jest Europjeczykiem lub (ba,
      dlaczego nie) czlowiekiem (w koncu Europejczycy to ludzie). Definicja to
      definicja.
      Ale mysle, ze Greenway tak nie uwaza. Ja tez nie (jako ateistka) i mysle, ze
      ateisci mysla podobnie, bo ateistow cechuje tolerancja.
      • tad9 Re: o dobrej definicji 26.04.04, 16:58
        Gość portalu: ggigus napisał(a):

        > Cecha dobrej definicji jest niewykluczanie sie wzajemne (np. definicje z
        > dziedziny biologii nie powinny koligowac z definicjami fizycznymi), co - jak
        > wynika z dyskusji o definicji Tada - wystepuje u Tada. Czyl ikompromitujace
        > wzajemne wykluczanie sie. Bo definicja Tada dotyczaca ateistow wyklucza
        > jednoczesnie Tadowa definicje czlowieczenstwa plodu. widac wyzraznie, ze Tad
        > nie ma talentu do tworzenia definicji i powinien zajac sie czyms innym,


        Moja "definicja płodu" nie ma w tym wątku nic do rzeczy.
        • ggigus owszem ,nie ma 26.04.04, 17:02
          w tym watku o ateistach. Ale specjalnie podalam z dziedziny dwoch nauk -
          biologia i fizyka i ze definicje tam sie nie moga wykluczac, bo definicje musza
          tworzyc spojny system. Wyobrazasz sobie, Tad, fizyka ktory mowi moja definicja
          pasuje tylko fizykom, bilogom wara, niech sobie cos innego wynysla?
          Powazni ludzie nie moga powiedziec - to jest definicja na to, a ze wyklucza a
          priori moje inne twierdzenia, to jest niewazne. To jest niekonsekwencja,
          granciczaca z absurdem. Definicje nie sa Twoja mocna strona, jak widac.
          • tad9 Re: owszem ,nie ma 26.04.04, 17:41
            ggigus napisała:

            > w tym watku o ateistach. Ale specjalnie podalam z dziedziny dwoch nauk -
            > biologia i fizyka i ze definicje tam sie nie moga wykluczac, bo definicje
            musza
            >
            > tworzyc spojny system. Wyobrazasz sobie, Tad, fizyka ktory mowi moja
            definicja
            > pasuje tylko fizykom, bilogom wara, niech sobie cos innego wynysla?
            > Powazni ludzie nie moga powiedziec - to jest definicja na to, a ze wyklucza a
            > priori moje inne twierdzenia, to jest niewazne. To jest niekonsekwencja,
            > granciczaca z absurdem. Definicje nie sa Twoja mocna strona, jak widac.


            Obawiam się, że nie rozumiesz o co chodzi w tym wątku.
            • ggigus Re: owszem ,nie ma 26.04.04, 17:54
              Obawiam sie, ze rozumiem. Zreszta nie jestem ani pierwsza, ani jedyna osoba,
              ktora Ci zwrocila uwage na razaca niekonsekswencje Twoich definicji. A jak mowi
              angielskie przyslowie - jesli trzy osobi mowia Ci ,ze jestes pijany, idz do
              domu wytrzezwiec.
              A ja obawiam sie, ze nie rozumiesz slowa definicja i uzurpujesz sobie prawo do
              zonglowania definicjami, jak ci spodoba.
              • tad9 Re: owszem ,nie ma 26.04.04, 20:19
                ggigus napisała:

                > Obawiam sie, ze rozumiem. Zreszta nie jestem ani pierwsza, ani jedyna osoba,
                > ktora Ci zwrocila uwage na razaca niekonsekswencje Twoich definicji.

                Jaką niekonsekwencję?


                • Gość: ggigus Tadowe niekonsewencje IP: *.dip.t-dialin.net 26.04.04, 22:35
                  Te niekonsekwencje, ze Twoja definicja czlowieczenstwa poprzez religie
                  jednoczesnie wyklucza czlowieczenstwo plodu, o ktore tak walczysz.
                  Tadzie!
                  Dziury w swiatopladzie? Balagan myslowy? Zwatpienie? Brak systemu sensowych
                  definicji?
                  Oto pytania, adzie, na jakie musisz sobie sam odpowiedziec. Ja Ci nie pomoge.
                  • tad9 Re: Tadowe niekonsewencje 26.04.04, 22:42
                    Gość portalu: ggigus napisał(a):

                    > Te niekonsekwencje, ze Twoja definicja czlowieczenstwa poprzez religie
                    > jednoczesnie wyklucza czlowieczenstwo plodu, o ktore tak walczysz.
                    > Tadzie!

                    Droga Giggus, (jak słusznie zauważyłaś w tytule postu) jest
                    to "niekonsekwencja" moja, ale nie jest to "niekonsekwentna definicja".
                    Co do owej "niekonsekwenjci" - zaskoczony jestem, tym, ze tak wiele osób nie
                    jest w stanie pojąć o co chodzi w tym wątku. Otóż, nie chodzi mi tu o tworzenie
                    definicji, ale o pewien schemat "rozumowania", którym posługują się bojownicy o
                    wolną aborcję. Definicja jest tu tylko narzędziem.

                    .
                    • ggigus Tadowe niekonsewencje cd. 26.04.04, 23:17
                      Tadzie!
                      Odrobina logiki, co?
                      skoro podajesz dwie sprzeczne ze soba definicje, jest to Twoja, Tadowa
                      niekonsekwencja, czyli zarazem niekonsekwentna definicja. W koncu rozmawiamy
                      sobie o niekonsekwencjach i dziurach logicznych Twoich definicji, a nei np.
                      moich definicji.
                      Mniejsza z tym, czym posluguja sie zwolennicy aborcji. Ty za malo poslugujesz
                      sie logika jako narzedziem, skoro nie jestes w stanie opisac dwu rzeczy tak,
                      aby ten opis sie wzajemnie ( i to drastycznie !) nie wykluczal.
                      Czyelnicy Twojego watku pojeli bdb, o co Ci chodzi. A byli na tyle uwazni, ze
                      wytkneli Ci bledy w deinicjach. A przyznasz sam, ze ciezko jest dyskutowac bez
                      jasno okreslonych definicji. Bo w mysl Twoich definicji taki plod np. raz jest,
                      a raz nie jest czlowiekiem. I jak tu dyskutowac? I moje pytanie - jak mam w
                      Twoim ujeciu rozumiec czlowieczenstwo plodu?
                      serdecznie pozdrawiam
                      • nadszyszkownik.kilkujadek Błogosławieni ubodzy duchem... 27.04.04, 01:59
                        Nie wiem, czy dobrze rozumiem Tada, ale spróbuję Ci, szanowna Ggigus,
                        opowiedzieć, jak ja to rozumiem. Otóż dla mnie wątek jest na poziomie 'meta' i
                        nie dotyczy tego, czy płód jest człowiekiem, czy nie. Dotyczy rodzaju
                        argumentacji, jakiego używamy, by osądzić, czy coś (na przykład wzięcie
                        pieniędzy z cudzego konta) jest moralne, czy nie. Nie konkretnych definicji.
                        Oczywiście, Tad zamierzał (prawda Tadzie?) użyć efektów tego wątku do
                        podważenia linii rozumowania Barbinator, a nie do pokazania, że płód czymś jest
                        (lub czymś nie jest).

                        Nie wiem, czy wszyscy czytelnicy wątku pojęli, o co Tadowi chodzi - ale z
                        pewnością większość pojęła to inaczej, niż ja. Warto sobie uświadomić, że
                        znakomita część naszego forumowego filozofowania nie służy wcale logicznemu
                        wyprowadzeniu jakiegoś poglądu. Już raczej jest środkiem zmniejszenia dysonansu
                        pomiędzy naszymi uwewnętrznionymi zasadami a tym, co mówią ludzie wokół nas.

                        Podsunąłem Wam w tym wątku jakiś tam sposób wyjścia z zastawionej pułapki, ale
                        na nic się nikomu nie przydał. Pewnie dlatego, że większość publiczności myśli,
                        że to krawat był, a nie wnyki.
                        • Gość: Monika Re: Błogosławieni ubodzy duchem... IP: *.chello.pl 27.04.04, 04:56


                          Przykład Tada był niewypałem i tyle. Żadne tłumaczenie tego nie zmieni.
                        • Gość: BD Re: Błogosławieni ubodzy duchem... IP: 195.136.36.* 27.04.04, 10:48
                          Witam,

                          nadszyszkownik.kilkujadek napisał:

                          > Nie wiem, czy dobrze rozumiem Tada, ale spróbuję Ci, szanowna Ggigus,
                          > opowiedzieć, jak ja to rozumiem. Otóż dla mnie wątek jest na poziomie 'meta'

                          Oczywiście, że wątek jest meta-. Nawet miał szansę otrzeć się o meta-meta-,
                          czyli dyskusyjność dyskusyjności. Tym-Co-Nie-Zrozumieli, drążacym temat
                          rzekomej "sprzeczności w poglądach Tada", dedykuję fragment wiersza Tuwima:

                          "I oto idą, zapięci szczelnie,
                          Patrzą na prawo, patrzą na lewo.
                          A patrząc - widzą wszystko oddzielnie
                          Że dom... że Stasiek... że koń... że drzewo... "

                          pozdrawiam,

                          BD (zapracowany ostatnio)
                          • Gość: jendza Re: Błogosławieni ubodzy duchem... IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 27.04.04, 10:51
                            A ja mysle, ze oni... CHCa widziec oddzielnie...
                            Od momentu, gdy 'chca', lub 'nie chca'.... wszystko jest juz tylko...
                            prosta konsekwencja...

                            pozdrawiam
                            j
                          • Gość: barbinator Re: Błogosławieni ubodzy duchem... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 27.04.04, 21:32
                            > Oczywiście, że wątek jest meta-. Nawet miał szansę otrzeć się o meta-meta-,
                            > czyli dyskusyjność dyskusyjności


                            Oooo, mamy jak widzę nowe określenie dla demagogii.
                            Zgrabne, zgrabne.... nie powiem, że nie...
                            Ale demagogia i tak pozostanie demagogią choćbyś nie wiem jak ładnie ją sobie
                            nazwał.

                            Pozdr. B.
                            • tad9 Re: Błogosławieni ubodzy duchem... 27.04.04, 21:38
                              Gość portalu: barbinator napisał(a):


                              > Oooo, mamy jak widzę nowe określenie dla demagogii.
                              > Zgrabne, zgrabne.... nie powiem, że nie...
                              > Ale demagogia i tak pozostanie demagogią choćbyś nie wiem jak ładnie ją sobie
                              > nazwał.

                              Dlaczego uważasz, że to demagogia?
                              • Gość: barbinator Re: Błogosławieni ubodzy duchem... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 27.04.04, 21:53
                                > Dlaczego uważasz, że to demagogia?


                                Dlaczego patrząc na kota wiesz, że to jest kot?
                                • tad9 Re: Błogosławieni ubodzy duchem... 27.04.04, 23:29
                                  Gość portalu: barbinator napisał(a):

                                  > Dlaczego patrząc na kota wiesz, że to jest kot?

                                  Czy mam przez to rozumieć, że gdy patrzysz na kota WIESZ, że to jest kot? Skąd
                                  to wiesz?
                                  • Gość: barbinator Re: Błogosławieni ubodzy duchem... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 28.04.04, 09:46
                                    A ty patrząc na kota nie wiesz, ze to jest kot?
                                    Zakładam, ze jest to kot o wyglądzie kota nie zaś kot o wyglądzie, dajmy na to,
                                    hulajnogi (przecież twoim zdaniem wszystko jest kwestią definicji, czyż
                                    nie...;))

                                    Pozdr. B.
                                    • Gość: wiadomo kto ! niepoważne ! IP: *.lnet.pl 28.04.04, 13:58
                                      A jak zdefiniować Kota z Cheshire?
                                      Czy to jest kot, czy głowa kota?
                                      :-)
                                    • tad9 Re: Błogosławieni ubodzy duchem... 28.04.04, 15:42
                                      Gość portalu: barbinator napisał(a):

                                      > A ty patrząc na kota nie wiesz, ze to jest kot?
                                      > Zakładam, ze jest to kot o wyglądzie kota nie zaś kot o wyglądzie, dajmy na
                                      to,
                                      >
                                      > hulajnogi (przecież twoim zdaniem wszystko jest kwestią definicji, czyż
                                      > nie...;))

                                      A więc ZAKŁADASZ, że jest to kot, a nie WIESZ, że jest to kot. To dwie różne
                                      rzeczy. Zakładasz - jak sądzę - bo WIERZYSZ swoim zmysłom. Założenie oparte na
                                      wierze - to już coś w rodzaju RELIGII. Chyba rzeczywiście w końcu będę musiał
                                      wycofać swoje twierdzenie, że ateiści nie są religijni. Ty np. - wierzysz w
                                      koty.


                                      > Pozdr.
                                      • Gość: Monika Re: Błogosławieni ubodzy duchem... IP: *.chello.pl 28.04.04, 18:04
                                        tad9 napisał:

                                        > A więc ZAKŁADASZ, że jest to kot, a nie WIESZ, że jest to kot. To dwie różne
                                        > rzeczy. Zakładasz - jak sądzę - bo WIERZYSZ swoim zmysłom. Założenie oparte na
                                        > wierze - to już coś w rodzaju RELIGII. Chyba rzeczywiście w końcu będę musiał
                                        > wycofać swoje twierdzenie, że ateiści nie są religijni. Ty np. - wierzysz w
                                        > koty.

                                        Tad a moze tak kursik podstawowy z językoznawstwa, zacznij od klasyki, od De
                                        Saussure'a, bo dośc dawno o tym pisał, a ty chyba jeszcze o nim nie słyszałeś.
                                        On daje dość proste przykłady: stół, drzewo, psa, itd, z pewnością zrozumiesz
                                        jak działa język.
                                        • tad9 Re: Błogosławieni ubodzy duchem... 28.04.04, 18:36
                                          Gość portalu: Monika napisał(a):


                                          > Tad a moze tak kursik podstawowy z językoznawstwa, zacznij od klasyki, od De
                                          > Saussure'a, bo dośc dawno o tym pisał, a ty chyba jeszcze o nim nie słyszałeś.
                                          > On daje dość proste przykłady: stół, drzewo, psa, itd, z pewnością
                                          zrozumiesz
                                          > jak działa język.

                                          A co tu ma do rzeczy język?
                                          • Gość: Monika Re: Błogosławieni ubodzy duchem... IP: *.chello.pl 28.04.04, 18:53
                                            tad9 napisał:

                                            > Gość portalu: Monika napisał(a):
                                            >
                                            >
                                            > > Tad a moze tak kursik podstawowy z językoznawstwa, zacznij od klasyki, od
                                            > >De Saussure'a, bo dośc dawno o tym pisał, a ty chyba jeszcze o nim nie
                                            > > słysza łeś. On daje dość proste przykłady: stół, drzewo, psa, itd, z
                                            > > pewnością zrozumiesz jak działa język.
                                            >
                                            > A co tu ma do rzeczy język?

                                            Jak przeczytasz to zrozumiesz.
                                            • tad9 Re: Błogosławieni ubodzy duchem... 01.05.04, 09:33
                                              Gość portalu: Monika napisał(a):

                                              > > A co tu ma do rzeczy język?
                                              >
                                              > Jak przeczytasz to zrozumiesz.


                                              Przykro mi Moniko, ale tego rodzaju odpowiedź zdaje się świadczyć, że palnęłaś
                                              coś bez zastanowienia, a teraz masz kłopot.
                                              • Gość: Monika Re: Błogosławieni ubodzy duchem... IP: *.chello.pl 01.05.04, 16:38
                                                tad9 napisał:

                                                > Przykro mi Moniko, ale tego rodzaju odpowiedź zdaje się świadczyć, że
                                                >palnęłaś coś bez zastanowienia, a teraz masz kłopot.

                                                A czytałeś De Saussure'a ?
                                                • tad9 Re: Błogosławieni ubodzy duchem... 01.05.04, 21:23
                                                  Gość portalu: Monika napisał(a):


                                                  > A czytałeś De Saussure'a ?


                                                  Znów muszę powiedzieć: przykro mi. Odpowiedź pytaniem na pytanie, to nie jest
                                                  odpowiedź. Ciągle mam wrażenie, że palnęłaś coś bez zastanowienia, i teraz masz
                                                  kłopot.
                                                  • Gość: Monika Re: Błogosławieni ubodzy duchem... IP: *.chello.pl 01.05.04, 23:32
                                                    tad9 napisał:

                                                    > Gość portalu: Monika napisał(a):
                                                    >
                                                    >
                                                    > > A czytałeś De Saussure'a ?
                                                    >
                                                    >
                                                    > Znów muszę powiedzieć: przykro mi. Odpowiedź pytaniem na pytanie, to nie jest
                                                    > odpowiedź. Ciągle mam wrażenie, że palnęłaś coś bez zastanowienia, i teraz
                                                    > masz kłopot.

                                                    W twoim poprzednim poście nie było żadngo pytania. Więc proszę się nie migaj
                                                    tylko odpowiedz. W jeszcze wcześniejszym było pytanie na które odpowiedziałam.
                                                    Twoja kolej.
                                                  • tad9 Re: Błogosławieni ubodzy duchem... 01.05.04, 23:46
                                                    Gość portalu: Monika napisał(a):

                                                    > W twoim poprzednim poście nie było żadngo pytania. Więc proszę się nie migaj
                                                    > tylko odpowiedz. W jeszcze wcześniejszym było pytanie na które odpowiedziałam.
                                                    > Twoja kolej.


                                                    Zdanie: "gdybyś przeczytał to byś wiedział" nazywasz odpowiedzią na moje
                                                    pytanie? Dajże spokój! Nadal czekam na odpowiedź. Masz z nią kłopot?
                                                  • Gość: Monika Re: Błogosławieni ubodzy duchem... IP: *.chello.pl 02.05.04, 01:32
                                                    Tak, ja to uważam za odpowiedz. Zresztą w poście wcześniej też tłumaczyłam jaki
                                                    ma związek z "kotem". Nie zrozumiałeś ?

                                                    Dlatego zadałam pytanie czy czytałeś. Bo możliwe że gdybyś przeczytał to by ci
                                                    to wystarczyło.



                                                  • tad9 Re: Błogosławieni ubodzy duchem... 03.05.04, 10:17
                                                    Gość portalu: Monika napisał(a):

                                                    > Tak, ja to uważam za odpowiedz. Zresztą w poście wcześniej też tłumaczyłam
                                                    >jaki ma związek z "kotem". Nie zrozumiałeś ?

                                                    Proszę o link. Nie przypominam sobie, bym czytał coś takiego, a nie wiem, który
                                                    dokładnie post masz na myśli.


                                                    > Dlatego zadałam pytanie czy czytałeś. Bo możliwe że gdybyś przeczytał to by
                                                    >ci to wystarczyło.

                                                    Nadal czekam na wyjasnienie (lub link - o ile rzeczywiście jest tam jakieś
                                                    wyjasnienie)


                                                  • Gość: Monika Re: Błogosławieni ubodzy duchem... IP: *.chello.pl 03.05.04, 15:58
                                                    tad9 napisał:

                                                    > Gość portalu: Monika napisał(a):
                                                    >
                                                    > > Tak, ja to uważam za odpowiedz. Zresztą w poście wcześniej też tłumaczyłam
                                                    > >jaki ma związek z "kotem". Nie zrozumiałeś ?
                                                    >
                                                    > Proszę o link. Nie przypominam sobie, bym czytał coś takiego, a nie wiem,
                                                    >który dokładnie post masz na myśli.

                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=12154009&a=12282928

                                                    Nie wymieniam tam dokładnie kota, ale mówie o psie , drzewie i oczywiście
                                                    miałam również i kota na myśli. Jeśli to nie było jasne, to wyjaśniam to teraz.
                                                    Miałam także na myśli kota.
                                                  • tad9 Re: Błogosławieni ubodzy duchem... 03.05.04, 18:23
                                                    Gość portalu: Monika napisał(a):

                                                    > Nie wymieniam tam dokładnie kota, ale mówie o psie , drzewie i oczywiście
                                                    > miałam również i kota na myśli. Jeśli to nie było jasne, to wyjaśniam to
                                                    >teraz. Miałam także na myśli kota.

                                                    Wybacz Moniko, trudno uznać mi to "wyjaśnienie", za wystarczające. Odesłałaś
                                                    mnie do postu, który rozpoczął całą naszą rozmowę. To właśnie po tym poscie
                                                    poprosiłem Cię o wyjaśnienia. Nadal na nie czekam.
                                                  • Gość: Monika Re: łopatologicznie IP: *.chello.pl 03.05.04, 18:58
                                                    Więc wytłumaczę ci to inaczej. Patrzysz na coś co jest dajmy na to czarne i ma
                                                    4 nogi i ogon. To skąd wiesz co to jest ? ty napisałeś:

                                                    >A więc ZAKŁADASZ, że jest to kot, a nie WIESZ, że jest to kot. To dwie różne
                                                    >rzeczy.

                                                    Jesteś pewny ze tak to właśnie się dzieje i że to są dwie rózne rzeczy ?

                                                    Zakładasz - jak sądzę - bo WIERZYSZ swoim zmysłom.

                                                    Ty jak na coś patrzysz nie zakładasz ? Wiesz czy wierzysz ? Jak przebiega
                                                    proces pojmowania na co się patrzy i rozpoznawania tego na co sie patrzy ?

                                                    >Założenie oparte na wierze - to już coś w rodzaju RELIGII.

                                                    Tu już palnąleś bzdurę wysokiego kalibru. Zauważyłeś ? Wierzyć ze to na co
                                                    patrze to jest "kot" nie jest jednoznaczne z wierzeniem w fenomeny
                                                    nadprzyrodzone. Wiara ze słońce jutro zaświeci nie zakłada wiary religijnej
                                                    lecz ogromny stopień prawdopodobieństwa oparego na długotrwałych obserwacjach.
                                                    To samo patrząc na czteronożne zwierze z ogonem i wąsami. Zauważasz róznicę ?

                                                    Nie odróżnasz słowia wierzyć=być przekonanym, od słowa wierzyć=w coś
                                                    nadprzyrodzonego. Identyczna sytuacja jaka ci się przytrafiła ze
                                                    słwem "dyskusyjny". Czy ty nie wyciągasz wniosków z własnych błedów ?

                                                    >Chyba rzeczywiście w końcu będę musiał wycofać swoje twierdzenie, że ateiści
                                                    >nie są religijni. Ty np. - wierzysz w koty.

                                                    Błedny wniosek z błednego założenia.

                                                    To jak ? Czytałeś tego De Saussure'a czy nie ?
                                                  • warshawiak Re: łopatologicznie 03.05.04, 19:06
                                                    Gość portalu: Monika napisał(a):

                                                    > To jak ? Czytałeś tego De Saussure'a czy nie ?

                                                    A ktoś to w ogóle czyta?
                                                  • Gość: Monika Re: łopatologicznie IP: *.chello.pl 03.05.04, 19:16
                                                    warshawiak napisał:

                                                    > Gość portalu: Monika napisał(a):
                                                    >
                                                    > > To jak ? Czytałeś tego De Saussure'a czy nie ?
                                                    >
                                                    > A ktoś to w ogóle czyta?

                                                    Jasne. Ja czytałam :))
                                                  • tad9 Re: łopatologicznie 03.05.04, 19:53
                                                    Gość portalu: Monika napisał(a):

                                                    > > A ktoś to w ogóle czyta?
                                                    >
                                                    > Jasne. Ja czytałam :))

                                                    I - biorąc pod uwagę, co z tym robisz - chyba niepotrzebnie!
                                                  • Gość: Monika Re: łopatologicznie IP: *.chello.pl 03.05.04, 20:01
                                                    tad9 napisał:

                                                    > I - biorąc pod uwagę, co z tym robisz - chyba niepotrzebnie!

                                                    Gdybyś jednak go przeczytał to byś takich banialuk, jak w cytowanym poście, nie
                                                    pisał, nawet żartem :))
                                                  • tad9 Re: łopatologicznie 03.05.04, 19:11
                                                    Gość portalu: Monika napisał(a):

                                                    > Więc wytłumaczę ci to inaczej. Patrzysz na coś co jest dajmy na to czarne i
                                                    ma
                                                    > 4 nogi i ogon. To skąd wiesz co to jest ? ty napisałeś:
                                                    >
                                                    > >A więc ZAKŁADASZ, że jest to kot, a nie WIESZ, że jest to kot. To dwie różn
                                                    > e
                                                    > >rzeczy.
                                                    >
                                                    > Jesteś pewny ze tak to właśnie się dzieje i że to są dwie rózne rzeczy ?
                                                    >
                                                    > Zakładasz - jak sądzę - bo WIERZYSZ swoim zmysłom.
                                                    >
                                                    > Ty jak na coś patrzysz nie zakładasz ? Wiesz czy wierzysz ? Jak przebiega
                                                    > proces pojmowania na co się patrzy i rozpoznawania tego na co sie patrzy ?
                                                    >
                                                    > >Założenie oparte na wierze - to już coś w rodzaju RELIGII.
                                                    >
                                                    > Tu już palnąleś bzdurę wysokiego kalibru. Zauważyłeś ? Wierzyć ze to na co
                                                    > patrze to jest "kot" nie jest jednoznaczne z wierzeniem w fenomeny
                                                    > nadprzyrodzone. Wiara ze słońce jutro zaświeci nie zakłada wiary religijnej
                                                    > lecz ogromny stopień prawdopodobieństwa oparego na długotrwałych
                                                    obserwacjach.
                                                    > To samo patrząc na czteronożne zwierze z ogonem i wąsami. Zauważasz róznicę ?
                                                    >
                                                    > Nie odróżnasz słowia wierzyć=być przekonanym, od słowa wierzyć=w coś
                                                    > nadprzyrodzonego. Identyczna sytuacja jaka ci się przytrafiła ze
                                                    > słwem "dyskusyjny". Czy ty nie wyciągasz wniosków z własnych błedów ?
                                                    >
                                                    > >Chyba rzeczywiście w końcu będę musiał wycofać swoje twierdzenie, że ateiśc
                                                    > i
                                                    > >nie są religijni. Ty np. - wierzysz w koty.
                                                    >
                                                    > Błedny wniosek z błednego założenia.
                                                    >
                                                    > To jak ? Czytałeś tego De Saussure'a czy nie ?



                                                    Moniko! Czy słyszałaś o takich nadprzyrodzonych fenomenach
                                                    jak "żart", "ironia", itd, itp?
                                                  • Gość: Monika Re: łopatologicznie IP: *.chello.pl 03.05.04, 19:27
                                                    tad9 napisał:

                                                    > Moniko! Czy słyszałaś o takich nadprzyrodzonych fenomenach
                                                    > jak "żart", "ironia", itd, itp?

                                                    Jakoś trudno mi było się dopatrzeć ironii w tekście ponize:

                                                    >>A więc ZAKŁADASZ, że jest to kot, a nie WIESZ, że jest to kot. To dwie różne
                                                    >>rzeczy. Zakładasz - jak sądzę - bo WIERZYSZ swoim zmysłom. Założenie oparte
                                                    >>na wierze - to już coś w rodzaju RELIGII. Chyba rzeczywiście w końcu będę
                                                    >>musiał wycofać swoje twierdzenie, że ateiści nie są religijni. Ty np. -
                                                    >>wierzysz w koty.

                                                    Zwłaszcza w kontekście twoich wywodów o człowieczeństwie ateistów i płodów. Czy
                                                    to też był żart ?

                                                    Ale oczywiście przyjmuje wytłumaczenie. W ogóle tego żartu nie zrozumiałam. Ale
                                                    to moja wina.
                                                  • tad9 Re: łopatologicznie 03.05.04, 19:52
                                                    Gość portalu: Monika napisał(a):

                                                    > Jakoś trudno mi było się dopatrzeć ironii w tekście ponize:(.......)

                                                    Cóż, na to trudno mi coś poradzić...

                                                    > Zwłaszcza w kontekście twoich wywodów o człowieczeństwie ateistów i płodów.
                                                    >Czy to też był żart ?

                                                    Nie mam siły po raz kolejny tłumaczyć co to było. Opadły mi ręce. Uważaj te
                                                    wywody za co tylko chcesz.

                                                    > Ale oczywiście przyjmuje wytłumaczenie. W ogóle tego żartu nie zrozumiałam.
                                                    >Ale to moja wina.

                                                    Nie martw się. To się zdarza.
                        • tad9 Re: Błogosławieni ubodzy duchem... 27.04.04, 15:52
                          nadszyszkownik.kilkujadek napisał:

                          > Nie wiem, czy dobrze rozumiem Tada, ale spróbuję Ci, szanowna Ggigus,
                          > opowiedzieć, jak ja to rozumiem. Otóż dla mnie wątek jest na poziomie 'meta'
                          i
                          > nie dotyczy tego, czy płód jest człowiekiem, czy nie. Dotyczy rodzaju
                          > argumentacji, jakiego używamy, by osądzić, czy coś (na przykład wzięcie
                          > pieniędzy z cudzego konta) jest moralne, czy nie. Nie konkretnych definicji.
                          > Oczywiście, Tad zamierzał (prawda Tadzie?) użyć efektów tego wątku do
                          > podważenia linii rozumowania Barbinator, a nie do pokazania, że płód czymś
                          jest
                          >
                          > (lub czymś nie jest).
                          >

                          Dziękuję Nadszyszkowniku, bo już traciłem nadzieję, że KTOKOLWIEK rozumie ten
                          wątek.
                          • mlody.panicz Re: Błogosławieni ubodzy duchem... 27.04.04, 16:01
                            tad9 napisał:

                            > Dziękuję Nadszyszkowniku, bo już traciłem nadzieję, że KTOKOLWIEK rozumie ten
                            > wątek.

                            rozumie, rozumie, ale sie przyglada.
                            mp
                        • Gość: barbinator Re: Błogosławieni ubodzy duchem... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 27.04.04, 21:51
                          > Oczywiście, Tad zamierzał (prawda Tadzie?) użyć efektów tego wątku do
                          > podważenia linii rozumowania Barbinator


                          Tad doskonale wie, że już dużo wcześniej, na innym wątku, wyjaśniłam mu
                          dlaczego w ten sposób żadnej krzywdy mojemu rozumowaniu zrobić nie może. Wie
                          też, że nie zamierzam robić tego po raz kolejny. A ja wiem, że on nadal będzie
                          udawał, że nie wie o co mi chodzi.
                          Ot, taka zabawa. Tylko że mnie to już nie bawi.




                          > Podsunąłem Wam w tym wątku jakiś tam sposób wyjścia z zastawionej pułapki,
                          ale
                          > na nic się nikomu nie przydał.



                          Pułapka była zbyt marna, by szukać pomocy. Mnie najzupełniej wystarczyło
                          stwierdzenie, że skoro Tad tak sobie pogrywa to ja będę twierdzić, że mój
                          pogląd na początek człowieczeństwa TEŻ jest bezdyskusyjny. Od tego momentu z
                          Tadowej "metadyskusji" zostały tylko płacz i zgrzytanie zębów.



                          Pewnie dlatego, że większość publiczności myśli,
                          >
                          > że to krawat był, a nie wnyki.



                          Nie powinno się uważać dyskutantów za idiotów, zwłaszcza jeśli przypadkiem nimi
                          nie są.
                          A Tad dostał to na co zasłuzył, bo przekombinował.
                          Nie można w nieskończoność walić demagogią po oczach i wymagać uczciwości od
                          wszystkich tylko nie od siebie.
                          Pozdr. B.
                          • nadszyszkownik.kilkujadek Demagogia 27.04.04, 22:23
                            www.slownik-online.pl/kopalinski/07ece6d557003e29412565b700772149.php
                            Jesli zarzucasz komus budowanie wadliwej argumentacji, nie nazywaj tego
                            demagogia. Faktycznie, maniera Tada, polegajaca na probach sprowadzenia Twojego
                            rozumowania do absurdu moze irytowac. Ale demagogia to chyba zle slowo.

                            Swoja droga zastanawiam sie, dlaczego tak latwo poddajemy te 'trzy miesiace'? W
                            koncu prawo narzuca pewne arbitralne granice przy kwalifikowaniu czynow, wiec
                            co w tym dziwnego.
                            Tak naprawde w 'czasowym' ograniczeniu aborcji chodzi o to, aby nie zabijac
                            stworzenia, ktore w jakis sposob to czuje. Czuje, czyli ma wyksztalcony uklad
                            nerwowy. No i tu dajemy jakas arbitralna granice, co do ktorej wiemy, ze
                            prawdopodobienstwo czegos tam jest pomijalnie male.
                            • mlody.panicz Re: Demagogia 27.04.04, 23:15
                              nadszyszkownik.kilkujadek napisał:

                              > Tak naprawde w 'czasowym' ograniczeniu aborcji chodzi o to, aby nie zabijac
                              > stworzenia, ktore w jakis sposob to czuje. Czuje, czyli ma wyksztalcony uklad
                              > nerwowy. No i tu dajemy jakas arbitralna granice, co do ktorej wiemy, ze
                              > prawdopodobienstwo czegos tam jest pomijalnie male.

                              wiem, ze nie lubisz/nie chcesz rozmawiac na temat aborcji, ale w takim razie -
                              zgodnie z powyzszym stanowiskiem - czy uwazasz, ze teza o braku czlowieczenstwa
                              plodu ponizej trzeciego miesiaca zycia jest tylko pewnym zabiegiem? tzn. ze
                              wychodzimy od pewnego 'humanitarnego' ograniczenia cierpienia i racjonalizujac
                              dochodzimy do limitowania czlowieczenstwa? pytam z ciekawosci, nie zeby starac
                              sie przekonywac/wytykac cokolwiek.
                              pozdrawiam
                              mp
                              • nadszyszkownik.kilkujadek Stos zapalek 28.04.04, 17:38
                                > plodu ponizej trzeciego miesiaca zycia jest tylko pewnym zabiegiem? tzn. ze
                                > wychodzimy od pewnego 'humanitarnego' ograniczenia cierpienia i
                                > racjonalizujac dochodzimy do limitowania czlowieczenstwa?
                                Nie jestem pewnien, czy rozumiem, o co pytasz, wiec nie dostaniesz krotkiej
                                odpowiedzi. Ale w pewnym sensie chyba tak. To znaczy: w calym procesie rozwoju
                                plodowego mozna mowic tylko o dwoch jakosciowych zmianach. Zaplodnienie i
                                porod. Reszta ma charakter ciagly. Warto o tym pamietac. Wyprowadzanie
                                stanowiska w tej sprawie w sposob scisly musi doprowadzic Cie do jednego z tych
                                dwoch stanow: albo odrzucasz wszystko, wlaczajac w to 'pigulke po', albo
                                akceptujesz wszystko, wlaczajac 'partial birth abortion', od ktorej nawet
                                zwolennikom dowolnosci prawa do aborcji przewraca sie w zoladkach.

                                Dyskutujac to, czy zarodek badz plod jest czlowiekiem, czy nie, tak naprawde
                                uzywamy slowa czlowiek w wielu znaczeniach jednoczesnie. Osoba fizyczna, ssak
                                gatunku homo sapiens, dusza... to sa jednak rozne pojecia. No i to 'limitowanie
                                czlowieczenstwa' stad wlasnie wynika.
                                Czy jedna zapalka to 'stos zapalek'? Nie. A dwie, a trzy? Ile?

                                Tak naprawde w calej dyskusji 'logiczne' sa tylko skrajnosci; zalezy jakie
                                przyjmiesz aksjomaty. Dlatego niechetnie o tym dyskutuje. Moj osobisty punkt
                                widzenia jest taki, ze prawo, ktore dopuszczaloby aborcje do jakiegos tam
                                arbitralnie obranego wczesnego momentu nie budziloby mojego sprzeciwu. Ale tez
                                i prawo obowiazujace obecnie w Polsce go nie budzi. Byloby calkiem znosne,
                                gdyby rozpieprzyc koterie medykow.

                                Z ciekawostek: w przeddzien wiadomego marszu w Waszyngotnie slyszalem wywiad z
                                jednym z organizatorow. Mowil o 'reproductive rights' i o dostepie
                                do 'reproductive health services', w kontekscie blokowania przez Busha
                                finansowania aborcji ze srodkow panstwowych. Znamienne.
                                • mlody.panicz Re: Stos zapalek 29.04.04, 20:30
                                  nadszyszkownik.kilkujadek napisał:

                                  > Nie jestem pewnien, czy rozumiem, o co pytasz, wiec nie dostaniesz krotkiej
                                  > odpowiedzi.

                                  dziekuje za okazane mi zaufanie. :)

                                  Ale w pewnym sensie chyba tak. To znaczy: w calym procesie rozwoju
                                  > plodowego mozna mowic tylko o dwoch jakosciowych zmianach. Zaplodnienie i
                                  > porod. Reszta ma charakter ciagly. Warto o tym pamietac. Wyprowadzanie
                                  > stanowiska w tej sprawie w sposob scisly musi doprowadzic Cie do jednego z
                                  tych
                                  >
                                  > dwoch stanow: albo odrzucasz wszystko, wlaczajac w to 'pigulke po', albo
                                  > akceptujesz wszystko, wlaczajac 'partial birth abortion', od ktorej nawet
                                  > zwolennikom dowolnosci prawa do aborcji przewraca sie w zoladkach.
                                  >
                                  > Dyskutujac to, czy zarodek badz plod jest czlowiekiem, czy nie, tak naprawde
                                  > uzywamy slowa czlowiek w wielu znaczeniach jednoczesnie. Osoba fizyczna, ssak
                                  > gatunku homo sapiens, dusza... to sa jednak rozne pojecia. No i
                                  to 'limitowanie
                                  >
                                  > czlowieczenstwa' stad wlasnie wynika.
                                  > Czy jedna zapalka to 'stos zapalek'? Nie. A dwie, a trzy? Ile?
                                  >
                                  > Tak naprawde w calej dyskusji 'logiczne' sa tylko skrajnosci; zalezy jakie
                                  > przyjmiesz aksjomaty. Dlatego niechetnie o tym dyskutuje. Moj osobisty punkt
                                  > widzenia jest taki, ze prawo, ktore dopuszczaloby aborcje do jakiegos tam
                                  > arbitralnie obranego wczesnego momentu nie budziloby mojego sprzeciwu. Ale
                                  tez
                                  > i prawo obowiazujace obecnie w Polsce go nie budzi. Byloby calkiem znosne,
                                  > gdyby rozpieprzyc koterie medykow.

                                  > Z ciekawostek: w przeddzien wiadomego marszu w Waszyngotnie slyszalem wywiad
                                  z
                                  > jednym z organizatorow. Mowil o 'reproductive rights' i o dostepie
                                  > do 'reproductive health services', w kontekscie blokowania przez Busha
                                  > finansowania aborcji ze srodkow panstwowych. Znamienne.


                                  zgadzam sie. czesciowo sie zgadzam. czesciowo zgadzam sie. zgadzam sie. zgadzam
                                  sie. pozdrawiam
                                  mp
                            • tad9 Re: Demagogia 27.04.04, 23:35
                              nadszyszkownik.kilkujadek napisał:
                              >Faktycznie, maniera Tada, polegajaca na probach sprowadzenia Twojego
                              >
                              > rozumowania do absurdu moze irytowac.


                              Dlaczego uważasz, że to co robię jest sprowadzaniem tego co robi Barbinator do
                              absurdu? Może to co ona robi JEST absurdalne i nigdzie nie trzeba
                              tego "sprowadzać"?
                              • nadszyszkownik.kilkujadek Re: Demagogia 28.04.04, 17:41
                                tad9 napisał:

                                > Dlaczego uważasz, że to co robię jest sprowadzaniem tego co robi Barbinator
                                do
                                > absurdu? Może to co ona robi JEST absurdalne i nigdzie nie trzeba
                                > tego "sprowadzać"?
                                Przeciez wiesz, ze mialem na mysli zabieg retoryczny. Ocene tego, co pisze
                                Barbinator, to inna rzecz. Skoro juz o tym mowa, to stanowiska ktorego B. broni
                                (dopuszczalnosc wczesnej aborcji) nie uwazam za absurd.
                                • tad9 Re: Demagogia 28.04.04, 18:38
                                  nadszyszkownik.kilkujadek napisał:

                                  > Skoro juz o tym mowa, to stanowiska ktorego B. broni
                                  > (dopuszczalnosc wczesnej aborcji) nie uwazam za absurd.


                                  Nie mówimy tutaj o dopuszczalności wczesniej aborcji, lecz o tym,
                                  że "człowieczeństwo", to kwestia "dyskusyjna".
                                  • nadszyszkownik.kilkujadek Re: Demagogia 28.04.04, 18:42
                                    Wybacz, nie sledze watkow aborcyjnych, w ktorych pono padly zdania, do ktorych
                                    sie odwolujesz. Nie moge sie zatem wypowiedziec.
                            • Gość: barbinator Re: Demagogia IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 28.04.04, 10:25
                              > www.slownik-online.pl/kopalinski/07ece6d557003e29412565b700772149.php
                              > Jesli zarzucasz komus budowanie wadliwej argumentacji, nie nazywaj tego
                              > demagogia. Faktycznie, maniera Tada, polegajaca na probach sprowadzenia
                              Twojego
                              >
                              > rozumowania do absurdu moze irytowac. Ale demagogia to chyba zle slowo.


                              Jednak to demagogia - zwłaszcza w potocznym rozumieniu tego słowa.
                              Wybrałam z definicji szczególnie dobrze pasujące fragmenty:

                              "(...)Demagogia charakteryzuje się umiejętnością efektownego przemawiania,
                              stosowania odpowiednich zwrotów retorycznych, wykorzystywania ludzkich emocji,
                              a także krytykowania i ośmieszania rywali (...)Obecnie pojęcie to jest
                              synonimem pseudomądrości, obłudy, zakłamania i przewrotności.

                              Zwłaszcza fragment mówiący o dążeniu do ośmieszenia rozmówcy za pomocą chwytów
                              retorycznych dobrze pasuje.
                              Naturalnie jest tu także i wadliwe, nieuczciwe w moim odczuciu, rozumowanie. W
                              końcu cały ten wywód został zbudowany na przewrotnym zdefiniowaniu
                              pojęcia "dyskusyjne". Najłatwiej jest powiedzieć tak: skoro Tad błędnie moim
                              zdaniem zdefiniował pojęcie "temat dyskusyjny" to cała reszta wywodu jest
                              pozbawiona sensu - i naturalnie taka jest właśnie prawda. Jednak Tadowi i paru
                              osobom go popierającym znacznie wygodniej jest nie przyjmować tego oczywistego
                              faktu do wiadomości - zamiast tego zaś zasugerować jakoby rozmówcy Tada to
                              zgraja durniów, którzy (które) zwyczajnie nic nie kumają.



                              > Swoja droga zastanawiam sie, dlaczego tak latwo poddajemy te 'trzy miesiace'?
                              W
                              > koncu prawo narzuca pewne arbitralne granice przy kwalifikowaniu czynow, wiec
                              > co w tym dziwnego.


                              Bo brniemy w zupełnie niepotrzebne dyskusje o istocie człowieczeństwa które
                              każdy i tak rozumie inaczej i które to dyskusje - wierz mi, że nie mam w tej
                              kwestii zadnych złudzeń - z obu stron mocno zahacza o demagogię. Rozumiem że
                              nawiązujesz tutaj do zaproponowanej przez ciebie wcześniej definicji człowieka,
                              tej wzorowanej na sartrowskiej. Mnie osobiście ona się bardzo podoba - jednak
                              znając realia forum wiem co z taką definicją zrobiliby Tad i, zwłaszcza,
                              Maciej. Z pewnością zaraz by się okazało, że dajmy na to zbuntowana nastolatka
                              nie jest człowiekiem - gdyż nie odczuwa poczucia wspólnoty z innymi ludźmi itd
                              itd itd...


                              > Tak naprawde w 'czasowym' ograniczeniu aborcji chodzi o to, aby nie zabijac
                              > stworzenia, ktore w jakis sposob to czuje. Czuje, czyli ma wyksztalcony uklad
                              > nerwowy. No i tu dajemy jakas arbitralna granice, co do ktorej wiemy, ze
                              > prawdopodobienstwo czegos tam jest pomijalnie male.



                              Dokładnie tak to widzę...
                              Jednak prolajfowcy będą do upadłego kwestionować zależność "odczuwania" od
                              stopnia wykształcenia układu nerwowego. Niektórzy stwierdzą też, że
                              samo "odczuwanie" nie jest zadną istotną wartością, gdyż jedyną istotną
                              wartością jest fakt istnienia nowego organizmu ludzkiego - nawet pozbawionego
                              zdolności odczuwqnia czegololwiek.
                              W tej sprawie na konsensus nie ma szans i ja na niego wcale nie liczę.
                              Chciałabym tylko doczekać dnia w którym prolajfowcy przestaną dążyć do
                              udowodnienia swoim oponentom ich głupoty, nieczułości, zwyrodnialstwa, obłudy i
                              braku logiki.
                              Czekaj tatka latka, naturalnie...;)))

                              Pozdr. B.


                              • tad9 Re: Demagogia 28.04.04, 15:45
                                Gość portalu: barbinator napisał(a):


                                > Dokładnie tak to widzę...
                                > Jednak prolajfowcy będą do upadłego kwestionować zależność "odczuwania" od
                                > stopnia wykształcenia układu nerwowego. Niektórzy stwierdzą też, że
                                > samo "odczuwanie" nie jest zadną istotną wartością, gdyż jedyną istotną
                                > wartością jest fakt istnienia nowego organizmu ludzkiego - nawet pozbawionego
                                > zdolności odczuwqnia czegololwiek.


                                Nie o tym dyskutujemy. Dyskutujemy o tym, ile sensu ma twierdzenie,
                                że "człowiek zaczyna się od 3 miesiąca", i o tym ile sensu ma stwierdzenie, że
                                człowieczeństwo to "kwestia dyskusyjna".
                              • nadszyszkownik.kilkujadek Re: Demagogia 28.04.04, 17:45
                                Swoje zdanie na temat uzywania przez Ciebie zarzutu demagogii wylozylem
                                wczesniej, nie bede sie powtarzal. Odnosze wrazenie, ze uzywasz tego slowa tak
                                samo jak inni uzywaja 'oszolom' albo 'homofob'. Retoryka, chocby pokretna, to
                                nie demagogia.
                          • tad9 Re: Błogosławieni ubodzy duchem... 27.04.04, 23:33
                            Gość portalu: barbinator napisał(a):


                            > Tad doskonale wie, że już dużo wcześniej, na innym wątku, wyjaśniłam mu
                            > dlaczego w ten sposób żadnej krzywdy mojemu rozumowaniu zrobić nie może.

                            Proszę o link! Naprawdę nie pamiętam.

                            > Pułapka była zbyt marna, by szukać pomocy. Mnie najzupełniej wystarczyło
                            > stwierdzenie, że skoro Tad tak sobie pogrywa to ja będę twierdzić, że mój
                            > pogląd na początek człowieczeństwa TEŻ jest bezdyskusyjny. Od tego momentu z
                            > Tadowej "metadyskusji" zostały tylko płacz i zgrzytanie zębów.

                            Proszę UDOWODNIĆ, że Twoja definicja jest "bezdyskusyjna".


                            > Nie można w nieskończoność walić demagogią po oczach i wymagać uczciwości od
                            > wszystkich tylko nie od siebie.

                            Rozumiem. Demagogią jest to, co Barbinator nazwie "demagogią".



                            > Pozdr.
                            • Gość: barbinator 3 razy D: dyskusyjność, demagogia, definicja IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 28.04.04, 10:38
                              Wyjaśnijmy to ostatecznie: na tym wątku posłużyłeś się nieuczciwym chwytem,
                              który ja pozwolę sobie teraz zademonstrować.
                              Skoro przyjmujesz i narzucasz swoim rozmówcom swoją własną, nieakceptowalną dla
                              innych definicję słowa "dyskusyjność" i na podstawie tejże definiicji zadajesz
                              im pewne pytanie, to ja zrobię dokładnie to samo.
                              Przyjmuję, że "dyskusyjny" oznacza tyle samo co "taki o którym daje się
                              dyskutować".
                              Czy człowieczeństwo płodu jest w takim ujęciu DLA CIEBIE "dyskusyjne"? Ależ
                              naturalnie że tak! Przecież wielokrotnie nad tym zagadnieniem dyskutowaliśmy...
                              Tak więc zgodnie z moją definicją, twoim zdaniem (a także pozostałych
                              przedstawicieli forumowego pro-life z wyjątkiem brruma) człowieczeństwo płodu
                              jest czymś jak najbardziej dyskusyjnym. Skoro zaś (stosując analogię do treści
                              twojego pierwszego postu na wątku) uważasz człowieczeństwo płodu za dyskusyjne,
                              to zapewne dyskusyjne jest dla ciebie także człowieczeństwo np katolików,
                              ateistów czy mahometan.
                              Albo pięcioletnich dzieci.
                              Albo chorych umysłowo.
                              Być może nawet człowieczeństwo hulajnogi czy kota może ci się wydać dyskusyjne?
                              Nie...?
                              A dlaczegóż to, można wiedzieć?
                              Zwracam tylko waszą uwagę na to, że odpowiedź: "bo nie zgadzam się na twoją
                              definicję słowa "dyskusyjny" już została użyta wcześniej - przeze mnie, w
                              identycznej sytuacji, zaś ty udałeś, że nie rozumiesz o co mi chodzi...
                              Pytanie pomocnicze: czy opisane rozumowanie (analogiczne do twojego) jest może
                              demagogią (ewentualnie: jest nieuczciwe, błędne, manipulatorskie)?
                              Jedyna możliwa odpowiedź: tak, jest.

                              Pozdr. |B.
                              • tad9 Re: 3 razy D: dyskusyjność, demagogia, definicja 28.04.04, 15:46
                                Gość portalu: barbinator napisał(a):

                                > Wyjaśnijmy to ostatecznie: na tym wątku posłużyłeś się nieuczciwym chwytem,
                                > który ja pozwolę sobie teraz zademonstrować.
                                > Skoro przyjmujesz i narzucasz swoim rozmówcom swoją własną, nieakceptowalną
                                dla
                                >
                                > innych definicję słowa "dyskusyjność" i na podstawie tejże definiicji
                                zadajesz
                                > im pewne pytanie, to ja zrobię dokładnie to samo.


                                Coś narzucam? Proszę mi dowieść, że to co ja robię z dyskusyjnością różni się
                                zasadniczo, co Ty z nią robiłaś, przy okazji dyskusji o człowieczeństwie.
    • Gość: maga Re: Cz ateiści są ludźmi w sposób bezdyskusyjny? IP: *.crowley.pl 27.04.04, 12:29
      Zaciekawila mnie jedna rzecz, ktora tu ktos napisal: ateisci sa wierzacy, bo
      wierza, ze Boga nie ma. Zawsze sadzilam, ze jestem ateistka, bo nie wierze, ze
      Bog istnieje. Ale to nie znaczy, ze wierze, ze nie istnieje. Chodzi o kwestie
      wiary, przyjmowania czegos na wiare. Ja nie wiem, czy Bog istnieje, czy nie.
      Nie czynie w tym wzgledzie zadnych zalozen, ani na tak, ani na nie. Dla mnie
      ateista to ktos, komu hipoteza o istnieniu/nie istnieniu Boga nie jest
      potrzebna do budowania swiatopogladu.
      • dokowski To tylko przejaw złosliwości i nietolerancji 27.04.04, 13:46
        Gość portalu: maga napisał(a):

        > ktos napisal: ateisci sa wierzacy

        oczywista bzdura, powiedziana tylko po to, aby obrazić ateistów
    • Gość: alfa Re: Cz ateiści są ludźmi w sposób bezdyskusyjny? IP: 168.143.113.* 30.04.04, 04:50

      TY czlowieku,to chyba juz zupelnie postradales zmysly?
      Chyba jestes inwalida,chorym psychicznie,i dlatego masz
      tyle czasu wypisywac te bzdury.
      :((
    • Gość: dziki Re: Cz ateiści są ludźmi w sposób bezdyskusyjny? IP: *.dyn.optonline.net 02.05.04, 03:04
      tad9 napisał:

      > Naczytawszy się do rozpuku postów osób głoszących iż człowieczeństwo płodu
      > to "kwestia wiary", czy też "kwestia dyskusyjna" doszedłem do wniosku, że
      > dokładnie to samo powiedzieć można o człowieczeństwie np. ateistów.

      To samo mozna powiedziec o czlowieczenstwie jakiejkolwiek istoty zywej!

      > Cóż
      > bowiem robią zwolennicy "dyskusyjności płodu"? Ano tworzą sobie pewną
      > definicję człowieka, przykładają do tej definicji płód i orzekają, że się on
      > weń nie mieści.

      To robia wszyscy,ktorzy wogole chca na ten temat dyskutowac.

      > Twierdzą np, że płod nie wykazuje cech tak specyficznie
      > ludzkich jak świadomość, wobec czego człowiekiem być nie może.

      Tak twierdza zwolennicy aborcji,a nie musza byc to koniecznie ateisci.
      A zatem dalsze wywody to pasmo kolejnych bledow,ale idzmy dalej.

      > Ateista też
      > nie wykazuje cech specyficznie ludzkich.

      A to niby dlaczego?
      Jezeli chcesz o czyms mowic,to musisz to wpierw zdefinowac,bo jak widac
      z twojej wypowiedzi, ty co innego rozumiesz pod roznymi pojeciami i opierajac
      sie na tych goraczkowo chorych znaczeniach budujesz logike bezsensu.
      A zatem co to znaczy dla ciebie byc "ludzkim'?!!!
      Bez tej definicj nie mozesz chodzic dalej,bo twoje mysli sa chore!!

      >Nikt nie może bowiem zaprzeczyć, że
      > taki czy inny rodzaj religijności, jest czymś dla człowieka specyficznym. Nie
      > przeczę oczywiście, że ateiści należą do gatunku homo-sapiens, ale przecież
      > zwolennicy "dyskusyjności płodu" dowodzili nie raz i nie dwa, że taka
      > przynależność to zbyt mało, by uznać kogoś człowiekiem. Religijność to jedna
      > z głównych cech ludzkich. M. Eliade, głosił, że "...do natury człowieka
      > (conditio humana) należy być religijnym, tak że człowiek niereligijny nie
      > byłby po prostu człowiekiem" (cyt. za. wstęp do "Historii wierzeń i ideii
      > religijnych" M. Eliadego). W tak ujętej definicji człowieka ateista się nie
      > mieści. Rzecz prosta nie mam zamiaru narzucać nikomu takich poglądów. Nie ma
      > nic gorszego, niż wyznawcy Jedynie Słusznej Prawdy. Domagam się jednak, by
      > szanowano poglądy innych, to znaczy domagam się, by wszyscy przyjęli do
      > wiadomości twierdzenie, że człowieczeństwo ateisty to rzacz dyskusyjna i, że
      > jest ono kwestia wiary!

      Tak jak twoje.
      I znowu co rozumiesz pod pojeciem "czlowieczenstwo"?
      Te twoje wypociny to stek bzdur,ale trafiles na dobry grunt,ludzi w polsce
      kobiety,zreszta,a zatem masz przed soba ludzi wystarczajaco ograniczonych
      aby dalej posuwac te bzdure.
      Jezli ci to sprawia przyjemnosc seksualna,lub przyjemnosc obcowania z kobietami
      co do tego samego wlasciwie sie sprowadza to twoja sprawa,dopoty.dopoki te
      glupie,polskie kobiety beda ci odpowiadac.
      Nie twerdze tutaj,ze wszyskie polskie kobiety sa glupie,ale tylko te co
      reaguja na twoje bezsensowne watki.
      Jestes czlowiekiem chorym i powinienes zaczerpnac opinii psychiatry.
      Zycze powrotu do zdrowia,

      dziki,
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka