Dodaj do ulubionych

Ja = czlowiek, ja = kobiety...?

30.05.04, 23:25
Wlasciwie przyszlo mi do glowy wszystko naraz i nie wiem, czy bede w stanie
to logicznie wylozyc. Ale sie postaram. Punktem wyjscia bylo zacytowane przez
Kilkujada zdanie, nieustalonego na razie autorstwa "to nas palono na stosie".
Przy zalozeniu, ze punktem wyjscia byla kobieca, legendarna wrecz zdolnosc
empatii, brzmi to sensownie, choc irracjonalnie (jakkolwiek zawiera to
wewnetrzna sprzecznosc). Moge sobie mianowicie wyobrazic, ze jakas kobieta,
bez wzgledu na to, czy ma na nazwisko Sroda czy Iksinska, czuje sie na tyle
emocjonalnie zwiazana z wszystkimi przeszlymi pokoleniami kobiet, ze ich
krzywde przyjmuje jak wlasna. Mozna oczywiscie twierdzic,ze jest to celowe
zamykanie sie w jakims gettcie i dzielenie swiata na "chlopczynski"
i "dziewczynski", niemniej jednak biorac pod uwage fakt, ze wielu mezczyzn
jest sklonnych kobiety do takiego getta spychac i przerzucic na nie
odpowiedzialnosc za czyny dowolnie wybranych kobiet (Leni Riefestahl, Renaty
Beger, Aleksandry Jakubowskiej) tylko dlatego, ze TEZ sa kobietami to jest to
dyskusja na tej samej plaszczyznie. Bo niby czemu mam byc kobieta -
aferzystka (bo Jakubowska), a nie moge czuc swadu spalenizny (bo kobiety na
stosach)? Czy wyznacznikiem jest plec czy kryterium czasoprzestrzeni -
Jakubowska tutaj i teraz wiec tak, kobiety na stosach nie, bo gdzies (Polska -
kraj bez stosow - bardziej to propaganda niz prawda, ale jakos wroslo w
swiadomosc) i kiedyś? Poczucie krzywdy moze tworzyc poczucie solidarnosci
nawet w bardzo ksiezycowej formie i kto jak kto,ale obecne tu osoby
narodowosci polskiej powinny to dosc dobrze rozumiec, bo nasza polskosc jest
w duzej mierze oparta wlasnie na poczuciu krzywdy i przekonanie, ze skoro
kiedys ktos nas zrobil w jajo to na pewno zrobi to ponownie, objawia sie dosc
czesto i to nie tylko w Radio Maryja. A zatem gdzie przebiega granica naszej
identyfikacji ze zbiorowoscia (np. szeroko pojeta zbiorowoscia kobiet)i kto
ja wyznacza? Osobiscie wolalabym, zeby to nie byla ani pani Sroda, ani Piter,
ani Tad.
Obserwuj wątek
    • feminista Rozważania nad spalonym garnkiem 30.05.04, 23:42
      e_wok napisała:

      > Bo niby czemu mam byc kobieta -
      > aferzystka (bo Jakubowska), a nie moge czuc swadu spalenizny (bo kobiety na
      > stosach)?

      W oparach majaczą przeszłe i przyszłe dzieje świata;)
    • nadszyszkownik.kilkujadek Re: Ja = czlowiek, ja = kobiety...? 30.05.04, 23:43
      Może to i empatia. Jestem pełen podziwu, jak sądzę wraz z Tobą, Ewok, nad
      wyczynowym charakterem takich mentalnych łamańców. Łamańców, do których
      wykształcona i niebiedna kobieta z zamożnego, bezpiecznego i demokratycznego
      kraju jest gotowa się posunąć, aby też poczuć się skrzywdzoną.

      Cóż tak pociągającego jest w roli ofiary? Czy współczucie otoczenia jest tyle
      warte? W książce 'Filip' Tyrmand twierdził, że na cudzym poczuciu winy można by
      sobie zbudować prawdziwe szczęście.
    • kamfora My... 31.05.04, 07:05
      Nie tak dawno w ferworze dyskusji w pracy wykrzyknęłam do koleżanki:
      "człowieku, no zastanów się, co ty mówisz"! Nagle zapadła pełna konsternacji cisza.
      Potem młody kolega prychnął śmiechem. Zorientowałam się, że chodzi o to użycie
      zwrotu: "człowieku" w stosunku do kobiety.
      Dlaczego właściwie nie? Wprowadziłam na stałe do słownika w dyskusjach
      wszelakich, obok imienia - niezależnie od płci :-))

      Identyfikacja z innymi następuje na najróżniejsze sposoby. Czasem użycie
      pluralis brzmi sztucznie. Ale...sztuczność wynika ze schematów.
      To MY tworzymy ale i przełamujemy schematy :-))
      • kamfora Inna sprawa... 31.05.04, 07:30
        ...że "to nas palono na stosie" jest pewnym przejęzyczeniem zapewne ;-)
        Powinno być: "to nas mężczyźni palili na stosach" - wtedy wskazywałoby
        na nas=kobiety. Inaczej brzmi : to nas (podejrzanych o czarną magię kobiet
        ale i mężczyzn) palono na stosach.
        • Gość: P.S.J. Re: Inna sprawa... IP: *.itpp.pl 31.05.04, 10:03
          > Inaczej brzmi : to nas (podejrzanych o czarną magię kobiet
          > ale i mężczyzn) palono na stosach.

          Ale to przynajmniej jest zgodne z prawda historyczną... Właśnie, czy wg.
          feministycznych teorii historii mężczyźni paleni za czary to ofiary
          patriarchalnych stosunków w Europie renesansu?
      • dokowski Współczuje Ci, że musisz z taką hołotą pracować 31.05.04, 11:00
        kamfora napisała:

        > w pracy wykrzyknęłam do koleżanki: "człowieku, no zastanów się, co ty
        > mówisz"! Nagle zapadła pełna konsternacji cisza.
        • kamfora hmmm... 31.05.04, 19:06
          A współczuj - jeśli masz taką potrzebę ;-)
          Czy możesz mi jednak wytłumaczyć skąd się bierze w Tobie ta potrzeba ?
          Czy to współczucie jest powodowane sympatią do mnie i chęcią
          pomocy (takie wsparcie - jeśli nie można inaczej to chociaż słowem) czy też
          przeciwnie: to współczucie jest inną
          formą politowania i poczucia wyższości (tylko z jakiego z kolei tytułu ta
          wyższość? z tego, że Ty nie pracujesz z "hołotą"? czy że sam taką hołotą nie
          jesteś? ;-)
          • dokowski To była spontaniczna reakcja na zaskoczenie 02.06.04, 17:12
            kamfora napisała:

            > Czy to współczucie jest powodowane sympatią do mnie (...)
            > czy też przeciwnie: to współczucie jest inną formą politowania

            Mam taki typ umysłu, że gdy coś czytam, co samo mi się wyobraża jakbym film
            oglądał, może to efekt mojej pasji kinowej z młodości (w tamtych czasach
            pamietałem ponad 300 nazwisk reżyserów i ponad 1000 tytułów filmów, a w
            notatkach miałem dwa razy więcej), a może moja pasja była skutkiem takiej
            umysłowości.

            Czytając Twój post wyobraziłem sobie duże biuro z licznym personelem, gwar
            ogólny i nagle zobaczyłem tę konsternację, kilka zbaraniałych lub oburzonych
            twarzy odwraca się w Twoją stronę, jakby zobaczyli jakieś dziwadło. Od razu
            widzę i słyszę siebie, jak mówię: "no i co tak wytrzeszczacie gały, ze wsi
            jesteście?!"

            Czy to jest sympatia czy politowanie? Ja bym to nazwał empatią, gdyż
            wyobraziłem sobie, co bym wtedy czuł, a poczułbym się obco i nieprzyjemnie
            wśród takich ludzi
    • dokowski To nie był jednak przejaw seksizmu 31.05.04, 11:12
      e_wok napisała:

      > "to nas palono na stosie".

      Kościół wprowadził w średniowieczu monopol na ziołolecznictwo. Mordowano
      wszystkich, którzy zajmowani się hodowlą i zbiorem ziół. Jako że w tradycji
      ludów indoeuropejskich zajmowały się tym kobiety, mordowano kobiety.

      Jednak mężczyźni też byli mordowani. W tradycji taoistycznej głównie mężczyźni
      parali się ziołolecznictwem, które w chińskiej tradycji było częścią alchemii.
      Pod wpływem idei taoistycznech w Europie także zaczęto parać się alchemią.
      Alchemikami byli głównie mężczyźni. I ci mężczyźni ginęli na stosach tak samo
      jak nasze prababki-zielarki.

      • Gość: P.S.J. Re: To nie był jednak przejaw seksizmu IP: *.itpp.pl 31.05.04, 13:02
        dokowski, przesadzasz...

        primo: apogeum "polowań na czarownice" to XV-XVII w., a więc (w Eur. zach.) już
        po średniowieczu. od połowy XVI w., gdzie stosy nadal wesoło trzaskają (a w
        Niemczech tak naprawdę dopiero zaczynają) Kościół nie ma już anwet monopolu na
        wiarę, a co dopiero na jakieś ziołolecznictwo. Czarownice i czarowników pali
        się jednako w krajach katolickich i protestanckich - w tych drugich nawet
        zacieklej, gdy do władzy dochodzą ruchy purytańskie.

        secundo: alchemia, której rozwój przypada akurat na renesans, nie
        średniowiecze - raczej nie czerpie z trad. taoistycznej. Skądżeś - to waść
        wynalazł???!! IMHO alchemia to pomięszanie wczesnej chemii z tradycją
        judaistyczną i (przede wszystkim!) muzułmańską. + PEWNE elementy myśli ntyku,
        ale to już przefiltrowane przez optykę kościelną.

        tertio - alchemia, w przeciwnieństwie do czarów, nie wysyłała prościutko na
        stos, bo władcy europejscy nierzadko roztaczali mecenat nad alchemikami -
        "naukowcami".
        • kamfora polowania na czarownice 31.05.04, 19:15
          Czy ktoś mógłby chociaż w przybliżeniu podać liczbę owych "czarownic"
          spalonych na stosach? I jak się to ma do skazanych na śmierć przez powieszenie,
          albo zmarłych w czasie tortur? (zdaje się, że ciemnota w czasach Średniowiecza
          była naprawdę okropna: oni tam nie znali cywilizowanych sposobów torturowania
          tylko łamali kołem albo przypiekali żywym ogniem, żeby zweryfikować zeznania!)
          • dokowski Jakie są cywilizowane sposoby i jakie są kryteria? 01.06.04, 11:08
            kamfora napisała:

            > oni tam nie znali cywilizowanych sposobów torturowania

            Jakie tortury powinny być wg ciebie stosowane?
            • Gość: alienor Re: Jakie są cywilizowane sposoby i jakie są kryt IP: *.crowley.pl 01.06.04, 13:22
              Chryste, ale tekst: "cywilizowane sposoby torturowania". Tez jestem ciekawa,
              jakie to sposoby?
              • kamfora Re: Jakie są cywilizowane sposoby i jakie są kryt 01.06.04, 17:57
                Gość portalu: alienor napisał(a):

                > Chryste, ale tekst: "cywilizowane sposoby torturowania". Tez jestem ciekawa,
                > jakie to sposoby?

                No jak to? Cywilizowane są te, które stosuje się dzisiaj, oczywiście.
                • dokowski W Chinach, na Kubie? 02.06.04, 17:01
                  kamfora napisała:

                  > No jak to? Cywilizowane są te, które stosuje się dzisiaj, oczywiście.
            • kamfora Re: Jakie są cywilizowane sposoby i jakie są kryt 01.06.04, 17:51
              dokowski napisał:

              > Jakie tortury powinny być wg ciebie stosowane?

              Wtedy czy teraz?
              • dokowski Teraz oczywiście 02.06.04, 17:01
        • dokowski Masz luki w historii 01.06.04, 11:06
          Gość portalu: P.S.J. napisał(a):

          > Kościół nie ma już anwet monopolu na
          > wiarę, a co dopiero na jakieś ziołolecznictwo.

          Ma

          > Czarownice i czarowników pali się jednako w krajach katolickich i
          > protestanckich - w tych drugich nawet zacieklej,

          Nie wiedziałem że protestanci palili więcej. Znasz jakieś liczby? Może z czasów
          cesarza Karola V i jego syna króla Filipa II - protestancji wtedy spalili
          więcej ludzi niż KK?

          > alchemia, której rozwój przypada akurat na renesans, nie
          > średniowiecze - raczej nie czerpie z trad. taoistycznej. Skądżeś - to waść
          > wynalazł???!!

          To poważna luka w rozumieniu całości historii powszechnej. Koniecznie musisz
          poczytać o szlakach jedwabnych i przenikaniu osiągnięć kultury chińskiej na
          zachód. Nie wiedziałeś, że tam było źródło większości osiągnieć folozoficznych
          i naukowych?

          Pierwszy Szlak Jedwabny został otwarty około IX w. p.n.e. - łączył on Chiny
          (poprzez państwo Scytów) z północnymi krańcami Morza Czarnego. Żądni jedwabiu
          (tzw. złotego runa) Grecy tam, na dalekiej północy, zakładali pierwsze wielkie
          kolonie. Pierwsi greccy folozofowie pochodzili właśnie stamtąd, a ich idee (np.
          pierwiastków) były z początku prostą kopią idei prototaoistycznych.

          Później, po upadku Partii, sojusznika Scytów, Chińczycy przenieśli handel na
          południe, gdyż Scytowie strasznie dużo liczyli sobie za tranzyt.

          A czy rozumiesz, dlaczego Tatarzy tak nieliczni, tak łatwo pobili wielkie armie
          barbarzyńców z Europy? Sztuki wojennej Tatarzy uczyli się od wieków od
          Chińczyków. Chiny były w tamtych czasach sercem i mózgiem cywilizacji,
          oczywiście pamiętamy też o znaczeniu cywilizacji Indii. Z tamtych dwóch
          ośrodków płyneła wiedza, nauka, kultura i wynalazki. Dopiero islam zniszczył to
          wszystko.
          • Gość: BD no i Jezus też się w Indiach uczył :-) n.txt IP: 195.136.36.* 01.06.04, 13:28
          • Gość: P.S.J. Re: Masz luki w historii (i vice versa:)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.04, 20:06
            Na Jowisza!

            > > Kościół nie ma już anwet monopolu na
            > > wiarę, a co dopiero na jakieś ziołolecznictwo.
            >
            > Ma

            Sugerujesz więc, że pojawienie się kościołów protestanckich nie wpłynęło w
            żaden sposób na monopol katolicyzmu?! Ze w Anglii elżbietańskiej hierarchowie
            rzymscy mieli jednoznaczny wpływ na politykę wewnętrzną? Że wojna 30-letnia
            była wojną o ropę? :)

            > > Czarownice i czarowników pali się jednako w krajach katolickich i
            > > protestanckich - w tych drugich nawet zacieklej,
            >
            > Nie wiedziałem że protestanci palili więcej. Znasz jakieś liczby? Może z
            czasów
            >
            > cesarza Karola V i jego syna króla Filipa II - protestancji wtedy spalili
            > więcej ludzi niż KK?

            Najwięcej spalono ludzi na terenie dzisiejszych Niemiec. Jak wiesz, znaczna
            część książąt niemieckich przeszła wraz ze swymi włościami na protestantyzm.
            Niestety nie mogę znaleźć swego podstawowego źródła, książki (Niemca zresztą)
            niejakiego Pollacka czy Polacka, który taką właśnie tezę - o apogeum procesów w
            Niemczech, popartą badaniem źródeł sądowych, wysuwał. Poniekąd popiera ją
            Sokołowska (ale am nie ma tam tego stwierdzenia expressis verbis), a wprost
            Rossell Hope Robbins w "Encyklopedii czarów...", pod hasłem "Niemcy,
            czarnoksięstwo w Niemczech". Robbins podaje, iż "W Niemczech nie mniej niż 100
            000". I cytat kolejny: "Nie tylko kraje protestanckie, w rodzaju Saksonii, w
            której prawa wydane w roku 1572 znacznie przewyższały swą surowością normy
            zakreślone przez ten kodeks [constitutio Carolina - przyp. mój]..." i "(...)
            polowania na czarownice osiągnęły punkt szczytowy w okresie postępów
            kontrreformacji oraz w czasach wojny trzydziestoletniej, kiedy wiele państewek
            Rzeszy z dnia na dzień z protestanckich stawało się katolickimi i na odwrót..."
            Itd. Sokołowska podaje, ze w Niemczech Malleus Malleficarum miał 16 wydań, w
            innych krajach liczba ta nie przewyższyła 10. Pod hasłem Anglia też można
            znaleźć przesłanki, iż protestanci palili czarownice równie zaciekle (choć
            zacieklej - moim zdaniem - raczej tylko w Niemczech, ew. w chwilach, gdy władzę
            zdobywały radykalne odłamy np, kalwinistów).

            > > alchemia, której rozwój przypada akurat na renesans, nie
            > > średniowiecze - raczej nie czerpie z trad. taoistycznej. Skądżeś - to waść
            > > wynalazł???!!
            > To poważna luka w rozumieniu całości historii powszechnej. Koniecznie musisz
            > poczytać o szlakach jedwabnych i przenikaniu osiągnięć kultury chińskiej na
            > zachód. Nie wiedziałeś, że tam było źródło większości osiągnieć
            folozoficznych
            > i naukowych?

            W kwestii kultury europejskiej? Nie. Twe stwierdzenie w odniesieniu do XV-XVIII
            wieku ma taki sens, jak stwierdzenie, iż Chiny dużo zawdzięczają murzynom, bo
            przecież homo sapiens wyszedł z Afryki. Idee ze starożytnych Chin i Indii
            docierały do czasów Aleksandra Wielkiego (a więc sporo PO złotym wieku myśli
            greckiej) przefiltrowane przez ludy Azji środkowej, a potem monarchie bliskiego
            wschodu, Persów, potem Partów, Scytów. Przefiltrowane. Docierały resztki -
            pamiętaj, iż pokojowa "wymiana kulturalna" między Grekami a ludami bliskiego
            wschodu niemal nie istniała, bo, jak się wydaje, nacje te były w stanie
            permanentnej wojny. Z jakiegoś powodu Grecy uważali owe ludy za "barbaroi" -
            dziwne by to było, gdyby nazywali ich tak mogąc się z nimi swobodnie
            porozumiewać i czerpać (!) od nich wzorce kulturowe.

            > A czy rozumiesz, dlaczego Tatarzy tak nieliczni, tak łatwo pobili wielkie
            armie
            > barbarzyńców z Europy? Sztuki wojennej Tatarzy uczyli się od wieków od
            > Chińczyków. Chiny były w tamtych czasach sercem i mózgiem cywilizacji,
            > oczywiście pamiętamy też o znaczeniu cywilizacji Indii. Z tamtych dwóch
            > ośrodków płyneła wiedza, nauka, kultura i wynalazki.

            Wytłumacz mi zatem, w jaki sposób w takim razie Mongołowie podbili Cesarstwo
            Chińskie i osadzili na tronie własną dynastię? (W Indiach zresztą też).
            Mongołowie bardziej rozwinięci od Chińczyków? Mongolia ośrodkiem wynalazków?
            Nauki?

            > Dopiero islam zniszczył to
            >
            > wszystko.

            Do XV wieku islam ZNACZNIE przodował w: chemii, medycynie, astronomii,
            geografii, literaturze nad Europą. Nieźle, jak na kulturę niszczycieli. Pragnę
            zaznaczyć, że niezależnie od kontaktów ze Wschodem islam rozwijał także
            spuściznę hellenistyczną.
            • dokowski Nie udawaj, że nie czytasz i nie rozumiesz 02.06.04, 14:58
              Gość portalu: P.S.J. napisał(a):

              > Idee ze starożytnych Chin i Indii docierały do czasów Aleksandra Wielkiego
              > (a więc sporo PO złotym wieku myśli greckiej) przefiltrowane przez ludy
              > Azji środkowej, a potem monarchie bliskiego wschodu

              Napisałem o północnym szlaku jedwabnym, o koloniach geckich na północy i o
              czasach przed złotym wiekiem. Dawniej historycy nie wiedzieli nic o północnym
              szlaku, więc nie rozumieli skąd nagły rozkwit myśli greckiej, dlaczego Grecy
              masowo kolonizowali północne wybrzeża Morza Czarnego. Dość dawno już jednak
              archeologowie odkryli jedwab w szatach w grobach w Europie Północnej z tamtych
              czasów (potem posypały sie kolejne odkrycia), dziwne, że jeszcze o tym nie
              wiesz. Zresztą już sam Cię oświeciłem, więc nie udawaj Greka.

              > w jaki sposób w takim razie Mongołowie podbili Cesarstwo
              > Chińskie i osadzili na tronie własną dynastię?

              Zwyczajnie. Sąsiedzi wielokrotnie podbijali Chiny a one zawsze pozostawały
              Państwem Środka, do czasu zniszczenia cywilizacji Azji przez islam

              > Mongołowie bardziej rozwinięci od Chińczyków?

              Wszystkiego nauczyli się od Chińczyków

              >Mongolia ośrodkiem wynalazków? Nauki?

              Ach, ty po prostu pajacujesz, dlatego udawałeś idiotę z tym Bliskim Wschodem

              > Do XV wieku islam ZNACZNIE przodował w: chemii, medycynie, astronomii,
              > geografii, literaturze nad Europą.

              Pomyliły ci się kierunki świata? Mądrość napływała ze Wschodu, a Europa była
              wtedy na zachodzie, tak jak dzisiaj.

              > Nieźle, jak na kulturę niszczycieli.

              To nie ich zasługa

              > niezależnie od kontaktów ze Wschodem islam rozwijał także
              > spuściznę hellenistyczną.

              niszczył ją, a nie rozwijał
              • Gość: P.S.J. Re: Nie udawaj, że nie czytasz i nie rozumiesz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.04, 18:08
                > > w jaki sposób w takim razie Mongołowie podbili Cesarstwo
                > > Chińskie i osadzili na tronie własną dynastię?
                >
                > Zwyczajnie. Sąsiedzi wielokrotnie podbijali Chiny a one zawsze pozostawały
                > Państwem Środka, do czasu zniszczenia cywilizacji Azji przez islam

                Primo: jeśli Mongołowie podbili Chiny i Indie, to znaczy, że Chiny nie
                dominowały nad całą Azją, jak insynuowałeś to wcześniej.
                Secundo: Islam nigdy nie zniszczył cywilizacji chińskiej, a Chiny nieprzerwanie
                były Zhongguo (Państwem Środka) - ale od pewnego momentu pod panowaniem
                mongolskiej dynastii. Poważny cios Chinom zadała dopiero Europa w XIX wieku, a
                w XX Japonia.

                > > Mongołowie bardziej rozwinięci od Chińczyków?
                >
                > Wszystkiego nauczyli się od Chińczyków

                To prawda, ale większość przejęli dopiero po tym, jak podbili Chiny :)

                > > Do XV wieku islam ZNACZNIE przodował w: chemii, medycynie, astronomii,
                > > geografii, literaturze nad Europą.
                >
                > Pomyliły ci się kierunki świata? Mądrość napływała ze Wschodu, a Europa była
                > wtedy na zachodzie, tak jak dzisiaj.

                Islam był zarówno na wschodzie, jak i na zachodzie Europy, aż do czasu
                zakończenia rekonkwisty. Rozumiem jakieś uprzedzenia religijne, ale czemu nie
                możesz przyjąć, że Europejczycy w średniowieczu czerpali z tradycji islamskiej,
                a nie odwrotnie? I że to w islamie (w jego osiągnięciach naukowych) renesansowi
                alchemicy znajdowali inspirację?

                > > Nieźle, jak na kulturę niszczycieli.
                >
                > To nie ich zasługa

                A czyja? Ktoś ich zmuszał do przepisywania tekstów hellenistycznych na arabski?

                > > niezależnie od kontaktów ze Wschodem islam rozwijał także
                > > spuściznę hellenistyczną.
                >
                > niszczył ją, a nie rozwijał

                To przeczy faktom. Do dziś część spuścizny literackiej z czasów
                hellenistycznych znamy TYLKO dzięki przekładowi arabskiemu. Arabowie ROZWINĘLI
                astronomię, chemię i medycynę.
                • tad9 Re: Nie udawaj, że nie czytasz i nie rozumiesz 02.06.04, 18:48
                  Gość portalu: P.S.J. napisał(a):

                  > To przeczy faktom. Do dziś część spuścizny literackiej z czasów
                  > hellenistycznych znamy TYLKO dzięki przekładowi arabskiemu.

                  W tym jest sporo przesady. Wcale nie jest tak, że bez Arabów owa spuścizna
                  uległaby zagładzie, czy nie miała by szans, by dotrzeć do Europy. Po pierwsze
                  należy zwrócić uwagę, na Bizancjum, które wyszło z upadku Imperium Rzymskiego w
                  o wiele lepszym stanie, niż Zachód , i zachowało ciągłość kulturową z Imperium.
                  Arabowie weszli w posiadanie owej spuścizny hellenistycznej drogą podboju, i
                  początkowo mieli do niej spory dystans. Na arabski początkowo dzieła antyczne
                  tłumaczyli dla nich chrześcijanie (mocno odznaczyli się tu nestorianie), czy
                  Żydzi. Rzeczywiście z czasem Arabowie okazali się dla Zachodu pośrednikami,
                  ale twierdzenie, że bez nich Zachód nie miałby wcale szans na poznanie
                  spuścizny antyku jest przesadą.
                • dokowski Mongołowie uczyli się tysiące lat 06.06.04, 21:24
                  Gość portalu: P.S.J. napisał(a):

                  > Chiny nie dominowały nad całą Azją, jak insynuowałeś to wcześniej.

                  To właśnie jest insynuacja. Zajrzyj do słownika. Chiny nie dominowały nigdy nad
                  Azją, były tylko źródłem mądrości i wynalazów

                  > Islam nigdy nie zniszczył cywilizacji chińskiej

                  Powinieneś więcej przeczytać. Zamknięcie szlaków jedwabnych i odcięcie Europy
                  od Azji spowodowało, że Chiny utraciły największy rynek zbytu na jedwab - wtedy
                  rozpoczął się powolny upadek Chin

                  >
                  > > Wszystkiego nauczyli się od Chińczyków
                  >
                  > To prawda, ale większość przejęli dopiero po tym, jak podbili Chiny :)

                  Najpierw się nauczyli, dzęki temu byli w stanie podbić Chiny

                  > możesz przyjąć, że Europejczycy w średniowieczu czerpali z tradycji
                  > islamskiej, a nie odwrotnie?

                  Twoja bezczelność jest bazgraniczna. Przecież cały czas ci tłumaczę, że
                  Mongołowie uczyli się od Chińczyków, Arabowie od Mongołów, Europa od Arabów.
                  Arabowie też wiele nauczyli się od Indii. Arabowie mieli kwitnącą cywilizację,
                  byli morskim imperium handlowym, który monopolizował handel Rzymu z Indiami, a
                  mimo to Rzym był zbyt słaby, aby podporządkować sobie Arabię. Tę piękną
                  cywilizację arabską zniszczył islam. I pomyśleć, że okolice dzisiejszego Kataru
                  były dla wszystkich kultur starożytnego Bliskiego Wschodu wzorcem raju.

                  Ale istniała starsza ścieżka, północny szlak jednwabny, który biegł z Chin
                  przez państwo Scytów i Morze Czarne do Grecji. Kultura starożytnej Grecji
                  rozkwitła na bazie osiągnięć kultury chińskiej - takie są korzenie kultury
                  hellenistycznej, która póżniej na nowo związała się kulturą chińską poprzez
                  powstałe później południowe szlaki jedwabne zwane Szlakiem Jedwabnym przez
                  ignorantów.

                  Czy wiesz o tym, że Afryka Północna była kwitnącą cywilizowaną krainą przez
                  prawie dwa tysiące lat, dopóki nie przetoczył się przez nią niszczący żywioł
                  barbarzyńskich hord islamu? Nie tylko wspaniałe kraje Azji Środkowej zostały
                  zniszczone przez Arabów.
                  • Gość: P.S.J. sprostowania IP: *.itpp.pl 07.06.04, 11:14
                    > > Islam nigdy nie zniszczył cywilizacji chińskiej
                    >
                    > Powinieneś więcej przeczytać. Zamknięcie szlaków jedwabnych i odcięcie Europy
                    > od Azji spowodowało, że Chiny utraciły największy rynek zbytu na jedwab -
                    wtedy
                    >
                    > rozpoczął się powolny upadek Chin

                    Jak to się ma do kultury chińskiej? Sam twierdziłeś, że
                    Chińczycy "eksportowali", a nie "importowali" swe osiągnięcia. Nawet, jeśli
                    byli odcięci od rynków zbytu, nie powinno to wpływać na jakość (samorodną) ich
                    kultury, prawda?

                    Powiem więcej. Upadek Chin spowodowany był ich izolacjonizmem (i ruchawkami
                    wewnętrznymi, związanymi także z coraz to nowymi ruchami ideologiczno-
                    religijnymi), i nastąpił na dobrą sprawę dopiero w XVIII-XIX w. Ale tak
                    naprawdę kultura chińska do XIX w. zachowała ciągłość, a prawdziwym zagrożeniem
                    był nie islam, tylko shintoizm :) czyli Japonia.

                    > Twoja bezczelność jest bazgraniczna. Przecież cały czas ci tłumaczę, że
                    > Mongołowie uczyli się od Chińczyków, Arabowie od Mongołów, Europa od Arabów.
                    > Arabowie też wiele nauczyli się od Indii. Arabowie mieli kwitnącą
                    cywilizację,
                    > byli morskim imperium handlowym, który monopolizował handel Rzymu z Indiami,
                    a
                    > mimo to Rzym był zbyt słaby, aby podporządkować sobie Arabię. Tę piękną
                    > cywilizację arabską zniszczył islam.

                    My się chyba nie rozumiemy - ja o osiągnięciach nauki arabskiej mówiłem właśnie
                    w kontekscie "złotego wieku" kultury islamskiej, czyli europejskie
                    średniowiecze. Słowa "Arabowie" używałem TYLKO w kontekscie "ludy wspólnoty
                    islamu", bo na ludy etnicznie arabskie z okresów wcześniejszych historiografia
                    ma swe własne nazwy. Tak więc nie mieszaj tu starożytnego Rzymu. Uważam, że
                    kultura islamu w okresie poprzedzającym bezpośrednio rekonkwistę była znacznie
                    sympatyczniejsza od np. kultury perskiej. Bardziej "rozwinięta"*. Poza tym tu
                    znamy islamskich naukowców czestokroć nawet z imienia.

                    > Czy wiesz o tym, że Afryka Północna była kwitnącą cywilizowaną krainą przez
                    > prawie dwa tysiące lat, dopóki nie przetoczył się przez nią niszczący żywioł
                    > barbarzyńskich hord islamu? Nie tylko wspaniałe kraje Azji Środkowej zostały
                    > zniszczone przez Arabów.

                    Ty to masz jakieś islamskie uprzedzenia. Zwroc uwagę, że dominacja islamu w
                    Afryce wynikała częsciowo z tego, że jej mieszkancy chetnie (bez jakis wielkich
                    wojen w obronie religii) przyjmowali tenże islam. W okresie
                    średniowiecze/renesans islamska afryka polnocna byla prężnie rozwijającym się
                    terenem. Wskazywaloby to ze arabowie albo nie zniszczyli jej tak bardzo, albo
                    byli nieżli w odbudowywaniu. Która wersja bardziej ci pasuje?
                    • dokowski Oczywiście że powinno 07.06.04, 12:37
                      Gość portalu: P.S.J. napisał(a):

                      > byli odcięci od rynków zbytu, nie powinno to wpływać na jakość
                      > (samorodną) ich kultury, prawda?

                      W kraju biedniejącym kultura upada, to przecież oczywiste

                      > Powiem więcej. Upadek Chin spowodowany był ich izolacjonizmem

                      To była naturalna konsekwencja odcięcia Chin od świata przez islamskie hordy.
                      Co tu ci sie nie zgadza?

                      > My się chyba nie rozumiemy - ja o osiągnięciach nauki arabskiej mówiłem
                      > właśnie w kontekscie "złotego wieku" kultury islamskiej

                      To okres, kiedy oslamiści zaczerpnęli nieco z wyżej rozwiniętych kultur swoich
                      sąsiadów: Chin, Chorezmu, Indii, Persji, Bizancjum, Egiptu i wielu innych. Nie
                      zmienia to jednak faktu, że islam te kultury niszczył, a nie wzbocał.

                      > Ty to masz jakieś islamskie uprzedzenia. Zwroc uwagę, że dominacja islamu w
                      > Afryce wynikała częsciowo z tego, że jej mieszkancy chetnie
                      > (bez jakis wielkich wojen w obronie religii) przyjmowali tenże islam.

                      Poczytaj historię na ten temat. To była jedna z najstraszliwszych wojen w
                      dziejach. Islamskie hordy Arabów przetoczyły się przez całą Afryke Pn. mordując
                      kogo tylko się dało, niszcząc wszystko - zamienili kwitnącą krainę w pustynię.
                      Własnymi rękami ubroczonymi w krwi milionów mieszkańców tamtego regionu
                      zamienili kwitnące kultury w pustynię. Jeśli nie masz własnych lektur, to
                      odszukam niechętnie w domu, w której książce historycznej jest dokładny opis
                      tych zdarzeń i napiszę ci, co to za książka.

                      > W okresie średniowiecze/renesans islamska afryka polnocna byla prężnie
                      > rozwijającym się terenem. ... byli nieżli w odbudowywaniu.

                      Setki lat podbojów i niszczenia starych kultur, a potem setki lat powolnego
                      upadku islamskiego świata od Maroka i Hiszpanii po Mongolię i Indonezję. Nic
                      nie ma w tym dziwnego, że najbardziej zniszczone kraje próbowały się
                      gdzieniegdzie odbudować mimo islamskiego panowania. Nic dziwnego, że niektóre
                      peryferyjne społeczności islamskie nawet rozkwitały na krótko, np. w Hiszpanii
                      czy Afryce Subsaharyjskiej
      • kamfora Re: To nie był jednak przejaw seksizmu 01.06.04, 17:55
        dokowski napisał:

        > Kościół wprowadził w średniowieczu monopol na ziołolecznictwo. Mordowano
        > wszystkich, którzy zajmowani się hodowlą i zbiorem ziół. Jako że w tradycji
        > ludów indoeuropejskich zajmowały się tym kobiety, mordowano kobiety.

        O rany!
        Ty to masz wyobraźnię...
        Zapomniałeś dodać o uprawie kotów ;-)
    • e_wok Stosy 31.05.04, 21:44
      Jesli za punkt wyjscia przyjac identyfikacje po linii plci to mysle, ze nie ma
      wielkiego znaczenia, ile dokladnie spalono czarownic i czy palono rowniez
      mezczyzn. Poniewaz jest to uproszczenie, analogiczne do tego, ze "Niemcy na nas
      napadli". Jesli ktos z jakis powodow czuje wiez emocjonalna z templariuszami to
      bedzie zapewne twierdzil, ze palono ich na stosie i nie ogladal sie zbytnio na
      to, ze palono nie tylko templariuszy. Inna rzecz, ze wytyczne zawarto w
      ksiazce "Mlot na czarownice", a nie mlot na templariuszy, na alchemikow czy
      kogo tam.
      • agrafek Re: Stosy 01.06.04, 10:30
        e_wok napisała:

        Poniewaz jest to uproszczenie, analogiczne do tego, ze "Niemcy na nas
        >
        > napadli".
        Znowu wychodzi ze mnie prostota. Ale, przepraszam, nie napadli?
        pozdrawiam.
        ps. po za tym masz, moim zdaniem, rację.
      • Gość: P.S.J. Re: Stosy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.04, 20:11
        > Jesli za punkt wyjscia przyjac identyfikacje po linii plci to mysle, ze nie
        ma
        > wielkiego znaczenia, ile dokladnie spalono czarownic i czy palono rowniez
        > mezczyzn.

        Tzn.? Ja pytałem dość konkretnie - uważa się w pewnych kręgach, że procesy o
        czary były wytworem patriarchalnej opresji. Czy fakt, że spalono również
        niemało mężczyzn, świadczy, że patriarchat zwalczał także facetów? Że mężczyźni
        są ofiara patriarchatu?

        ...czy może, jak uważam, patriarchat czy matriarchat nie miał w
        sprawie "histerii czarów" nic do rzeczy, bo przyczyny tkwiły zupełnie gdzie
        indziej?
        • mlody.panicz Re: Stosy 01.06.04, 20:17
          Gość portalu: P.S.J. napisał(a):

          > Tzn.? Ja pytałem dość konkretnie - uważa się w pewnych kręgach, że procesy o
          > czary były wytworem patriarchalnej opresji. Czy fakt, że spalono również
          > niemało mężczyzn, świadczy, że patriarchat zwalczał także facetów? Że
          mężczyźni
          >
          > są ofiara patriarchatu?

          bylo tak i nie ma sensu tego negowac:
          patriarchat palil kobiety, tzw. czarownice. palenie (sic!) mezczyzn (sic!!)
          mialo na celu li tylko odwrocenie ówagi od prawdziwego celu (sic!!!) tego
          systemu.
          i co, lyso wam, szowinistyczne swinie?
          pozdrawiam
          mp (cis!)
    • Gość: ruda Re: Ja = czlowiek, ja = kobiety...? IP: 62.148.79.* 01.06.04, 10:52
      każda osoba identyfikuje się z wieloma różnymi grupami społecznymi
      my, ludzie, my, kobiety, my, Polacy, my, matki, my, nauczyciele, itp. itd.
      to, z którymi się identyfikuje, zmienia się w czasie, zmienia się też od
      sytuacji do sytuacji
      różne identyfikacje u tej samej osoby mogą też wchodzić w konflikt

      wszystkie (własne, wewnętrzne) identyfikacje są uprawnione, nikt nie może
      arbitralnie wyznaczać, kto z jaką grupą ma prawo się identyfikować
      (oczywiście takie próby nie należą do rzadkości, zawsze jednak są nieuprawnione
      i są oznaką totalitarnych zamiarów (klasa robotnicza, Aryjczycy, "prawdziwi
      Polacy")
      • empeka Re: Ja = czlowiek, ja = kobiety...? 01.06.04, 11:31
        Ruda, wyjęłaś mi z ust!

        Pozdrawiam
        Marta
    • tad9 Ewok na stosie 01.06.04, 20:59
      e_wok napisała:

      > Wlasciwie przyszlo mi do glowy wszystko naraz i nie wiem, czy bede w stanie
      > to logicznie wylozyc. Ale sie postaram. Punktem wyjscia bylo zacytowane przez
      > Kilkujada zdanie, nieustalonego na razie autorstwa "to nas palono na stosie".

      To zdanie, o ile pamiętam brzmiało mniej więcej: "to nas palono na stosie, nas
      kobiety". Czy zdanie takie jest uprawnione? Moim zdaniem nie. Byłoby takim, w
      jakiejś mierze, tylko wówczas, gdyby w czasach polowania na czarownice
      funkcjonował w świadomości społecznej schemat: kobieta = czarownica. Schemat
      taki nie istniał. Można mówić co najwyżej o przekonaniu, że kobieta łatwiej
      ulega pokusom, zatem łatwiej niż mężczyzna może iść na współpracę z diabłem.
      Tak więc, można od biedy mówić o schemacie czarownica = kobieta, a i to nie
      jest ścisłe, bo nie wierzono też w czarowników mężczyzn. Wygląda to zatem tak:
      większość czarownic była kobietami, ale nie wszystkie kobiety uważano za
      czarownice. Mówić, że "palono na stosach kobiety", to tak, jak powiedzieć np.
      że "w Katyniu mordowano mężczyzn". Pod pewnym względem stwierdzenie takie jest
      poprawne: zabici w Katyniu rzeczywiście byli mężczyznami. Rzecz jednak w tym,
      że nie była to "zbrodnia płciowa". Po prostu, likwidowano tam pewną kategorię
      osób (oficerowie polskiej armii), a było tak, że kategoria ta składała się z
      mężczyzn. W czasie okupacji mężczyźni byli wogóle bardziej podejrzani niż
      kobiety (co zresztą wykorzystywało podziemie), ale nie znaczy to, że
      okupanci "prześladowali mężczyzn".



      Mozna oczywiscie twierdzic,ze jest to celowe
      > zamykanie sie w jakims gettcie i dzielenie swiata na "chlopczynski"
      > i "dziewczynski", niemniej jednak biorac pod uwage fakt, ze wielu mezczyzn
      > jest sklonnych kobiety do takiego getta spychac i przerzucic na nie
      > odpowiedzialnosc za czyny dowolnie wybranych kobiet (Leni Riefestahl, Renaty
      > Beger, Aleksandry Jakubowskiej) tylko dlatego, ze TEZ sa kobietami to jest to
      > dyskusja na tej samej plaszczyznie. Bo niby czemu mam byc kobieta -
      > aferzystka (bo Jakubowska), a nie moge czuc swadu spalenizny (bo kobiety na
      > stosach)?

      To dzielenie jest na tym forum efektem działalności feministek. To one głoszą
      pogląd zgodnie z którym kobiety odnowić mogą świat polityczny samą li tylko
      kobiecością.
      • tad9 o czarownicach, inkwizycji i innych sprawach 01.06.04, 21:29
        podaję link do jednej ze starych forumowych dyskusji. Jest tam sporo informacji
        o polowaniach na czarownice. Dyskusja jest długa, wymiana opinii o czarownicach
        jest w pierwszej setce postów:

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=4120108&v=2&s=0

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka