e_wok
30.05.04, 23:25
Wlasciwie przyszlo mi do glowy wszystko naraz i nie wiem, czy bede w stanie
to logicznie wylozyc. Ale sie postaram. Punktem wyjscia bylo zacytowane przez
Kilkujada zdanie, nieustalonego na razie autorstwa "to nas palono na stosie".
Przy zalozeniu, ze punktem wyjscia byla kobieca, legendarna wrecz zdolnosc
empatii, brzmi to sensownie, choc irracjonalnie (jakkolwiek zawiera to
wewnetrzna sprzecznosc). Moge sobie mianowicie wyobrazic, ze jakas kobieta,
bez wzgledu na to, czy ma na nazwisko Sroda czy Iksinska, czuje sie na tyle
emocjonalnie zwiazana z wszystkimi przeszlymi pokoleniami kobiet, ze ich
krzywde przyjmuje jak wlasna. Mozna oczywiscie twierdzic,ze jest to celowe
zamykanie sie w jakims gettcie i dzielenie swiata na "chlopczynski"
i "dziewczynski", niemniej jednak biorac pod uwage fakt, ze wielu mezczyzn
jest sklonnych kobiety do takiego getta spychac i przerzucic na nie
odpowiedzialnosc za czyny dowolnie wybranych kobiet (Leni Riefestahl, Renaty
Beger, Aleksandry Jakubowskiej) tylko dlatego, ze TEZ sa kobietami to jest to
dyskusja na tej samej plaszczyznie. Bo niby czemu mam byc kobieta -
aferzystka (bo Jakubowska), a nie moge czuc swadu spalenizny (bo kobiety na
stosach)? Czy wyznacznikiem jest plec czy kryterium czasoprzestrzeni -
Jakubowska tutaj i teraz wiec tak, kobiety na stosach nie, bo gdzies (Polska -
kraj bez stosow - bardziej to propaganda niz prawda, ale jakos wroslo w
swiadomosc) i kiedyś? Poczucie krzywdy moze tworzyc poczucie solidarnosci
nawet w bardzo ksiezycowej formie i kto jak kto,ale obecne tu osoby
narodowosci polskiej powinny to dosc dobrze rozumiec, bo nasza polskosc jest
w duzej mierze oparta wlasnie na poczuciu krzywdy i przekonanie, ze skoro
kiedys ktos nas zrobil w jajo to na pewno zrobi to ponownie, objawia sie dosc
czesto i to nie tylko w Radio Maryja. A zatem gdzie przebiega granica naszej
identyfikacji ze zbiorowoscia (np. szeroko pojeta zbiorowoscia kobiet)i kto
ja wyznacza? Osobiscie wolalabym, zeby to nie byla ani pani Sroda, ani Piter,
ani Tad.