Dodaj do ulubionych

Tak a'propos Bralczyka

02.03.12, 12:17
Na stronie głównej znajduje się news zatytułowany "Dopuścić abocję po urodzeniu?" - pisownia oryginalna.
Bralczyk wyskoczył jak g.wno z pudełka,żeby się wypowiedzieć na temat słowa "ministra", że jest poprawne, ale to gwałt na języku. Ku radości m.in. redaktorów GW.
Nie widzę, nie słyszę żadnego sprzeciwu wobec używania słowa "aborcja" (bez względu, czy napisane poprawnie, czy przez redaktorów GW )- zamiast słowa "zabijanie" czy "uśmiercanie".
Nie ma aborcji po urodzeniu, bowiem poród to aborcja - wydalenie na zewnątrz.
Obserwuj wątek
    • stephen_s Re: Tak a'propos Bralczyka 02.03.12, 13:07
      No, jeśli chcesz czepiać się sformułowania "aborcja po urodzeniu", to musisz czepiać się samych autorów owego artykułu, w którym o tym pomyśle pisali. Oni sami użyli sformułowania "after-birth abortion" - i sami też przyznali, że jest to pewnego rodzaju oksymoron:

      In spite of the oxymoron in the expression, we propose to call this practice ‘after-birth abortion’, rather than ‘infanticide’, to emphasise that the moral status of the individual killed is comparable with that of a fetus (on which ‘abortions’ in the traditional sense are performed) rather than to that of a child. Therefore, we claim that killing a newborn could be ethically permissible in all the circumstances where abortion would be.

      jme.bmj.com/content/early/2012/02/22/medethics-2011-100411.full#ref-3
      • kocia_noga Re: Tak a'propos Bralczyka 02.03.12, 13:11
        No ale redakcja GW podeszła z entuzjazmem do tej jawnej manipulacji.
        • stephen_s Re: Tak a'propos Bralczyka 02.03.12, 13:20
          Po prostu dochowali wierności tekstowi. Jak autorzy tekstu wymyślili sobie taki termin, to GW go zastosowało w tytule...

          Mnie generalnie zastanawia, czy ten tekst był na poważnie czy nie. Bo jakoś nie chce mi się wierzyć. Z drugiej strony, zwariowanych filozofów nie brakuje...
          • kocia_noga Re: Tak a'propos Bralczyka 02.03.12, 13:43
            Troszkę naoglądałam się w polskich szpitalach noworodków porzuconych przez rodziców, bo np mają ZD, albo porzuconych w domach małego dziecka do czasu, kiedy podrosną i można je będzie zatrudnić w polu, czy też w ogóle porzuconych bo tak. Jeśli sprawę dzieci z D.M.D. dałoby się (chociaż od 30 lat się nie dało) uregulować odbierając prawa rodzicielskie, to porzuconych chorych i kalekich dzieci nikt nie chce i skazane są na koszmarną wegetację przez całe życie.
            A więc można znaleźć argument za. Z tym, że jeśli rtodzice wykazują się tak koszmarną nieodpowiedzialnością, że nie zrzekają się praw skazując dziecko na chorobę sierocą, upośledzenie i marny żywot, to tymbardziej nie zdobędą się na żadną bardziej drastyczną decyzję.
            Przyznam, że nie czytałam artykułu i nie wiem, o co szło tym myślicielom, a nie czytałam, bo sądząc po tytule nie znalazłabym tam żadnych rzetelnych informacji.
            No i jeszcze - tradycjonaliści, jak Tad, powinni przyklasnąć, że stare wraca, w końcu uśmiercanie zbędnych z punktu widzenia ekonomicznych możliwości rodu oraz chorych, zdeformowanych i kalekich noworodków to stary pzrywilej ojca.
            • bakali Re: Tak a'propos Bralczyka 02.03.12, 14:59
              kocia, eugenika była bardzo popularna już sto lat temu, przecież choćby doświadczenia dra Mengele to czysta ingerencja w dobór naturalny. I choć wiele osób współcześnie nie boi się przyznać, że to teoretycznie dobre rozwiązanie (eliminacja wadliwych genów przyczynia się do wzmocnienia gatunku), to XXI wiekiem rządzi rozumiana bardzo ogólnie etyka i takie pomysły jak eliminacja po urodzeniu raczej nie ma szans powodzenia.
              • bene_gesserit Re: Tak a'propos Bralczyka 03.03.12, 11:13
                A gdyby 'szeroko rozumiana etyka' nie rzadzila, jak bys sobie wyobrazala eugenikę w działaniu?
            • berta-death Re: Tak a'propos Bralczyka 02.03.12, 16:00
              Ludziom to się wydaje, że ciąża to taki lekki, łatwy i przyjemny stan. Że każda kobieta cieszy się cudem natury, który w niej się rozwija, podobnie jak ludzie, którzy obserwują sobie rozwijający się embrion rekina, za pomocą przekazu internetowego z kamery umieszczonej nad jajem. Kobieta oczywiście nie ma z tytułu ciąży żadnych dolegliwości ani w trakcie ani po. Ciąża jej w niczym nie przeszkadza i w ogóle gdyby nie brzuch o nieco powiększonych rozmiarach, to nie zauważyłaby, że coś jest inaczej.
              Poród to mistyczne doznanie, nie bardziej kłopotliwe niż zwykłe zatwardzenie. I oczywiście też będące zachwycającym cudem natury, podobnie jak narodziny szczeniaków, czy wykluwanie piskląt, które internauci z zapartym tchem oglądają.
              A niemowlę i opieka nad nim to przecież sama słodycz, identyczna jak opieka nad niedźwiadkiem Knutem, którym też wszyscy się zachwycali. Któż mógłby się temu oprzeć.
              A pieniądze, to już nie wiadomo o co chodzi. Przecież nawet w czasie wojny ludzie się mnożyli i dawali radę, więc dzisiaj utrzymanie dziecka to jak splunięcie, wszystko za darmo, do tego opieka społeczna i przecież dobrzy ludzie zawsze pomogą, bo kto by dziecku nie pomógł. I jeszcze bóg jak dał dzieci i to da i na dzieci, więc stresu nie ma.

              A jak ktoś nie może z jakiś ważnych powodów zająć się dzieckiem, to zawsze może go oddać do adopcji bądź domu dziecka. Przecież każdy chętnie zaopiekuje się takim dzieckiem, bo jak wiadomo nikt się dziecku nie oprze. Zatem przyszli rodzice będą się choćby i w kiślu bić o to dziecko, więc dziecko dostanie się w ręce ludzi pokroju o niemalże królowej brytyjskiej, którzy zapewnią mu gwiazdkę z nieba, nie mówiąc o innych dobrach. A nawet jakby nie zdołało znaleźć rodziców, to trafi do domu dziecka, gdzie będzie miało jak w raju. Wszakże wszystkie opiekunki to z miłości do dzieci wybrały ten zawód i całymi dniami na głowie stają, żeby uśmiech z dziecięcych twarzy nie schodził. I dodatkowo dysponują pieniędzmi, które hojnie darowują im sponsorzy na spółkę z rządem, więc dzieciom ptasiego mleka nie brakuje.

              A jakby się nie daj boże dziecko chore trafiło, to przecież mamy pękające w szwach od najlepszego sprzętu i najlepszych specjalistów szpitale. Równie hojnie przez rząd i sponsorów finansowane co domy dziecka. Pełne sióstr i braci miłosierdzia, którzy z pełnym oddaniem niosą ulgę cierpiącym, dzięki czemu chorzy w momencie przekroczenia bram szpitala zapominają o swojej chorobie i troskach. Pobyt tam to jak wakacje w SPA.

              No i jak się ma taką wizję świata, to ja się nie dziwię, że można być przeciwnikiem aborcji. Tylko gdzie się chować trzeba, bądź jakie prochy żreć, żeby tak świat postrzegać?
              • tigertiger Re: Tak a'propos Bralczyka 03.03.12, 07:57
                Berta RESPECT:)
              • misiu-1 Re: Tak a'propos Bralczyka 03.03.12, 09:14
                berta-death napisała:

                > Ludziom to się wydaje, że ciąża to taki lekki, łatwy i przyjemny stan. Że każda
                > kobieta cieszy się cudem natury, który w niej się rozwija, podobnie jak ludzie
                > , którzy obserwują sobie rozwijający się embrion rekina, za pomocą przekazu
                > internetowego z kamery umieszczonej nad jajem. Kobieta oczywiście nie ma z tytułu
                > ciąży żadnych dolegliwości ani w trakcie ani po.

                Życie ogólnie rzecz biorąc nie jest lekkie, łatwe ani przyjemne i wiąże się z wieloma dolegliwościami. A jednak ludzie żyją. I te ponad 6 miliardów ludzi na Ziemi oznacza ponad 6 miliardów ciąż zakończonych porodem. I w takiej ogromnej liczbie nigdy nie zdarzyło się, żeby jakakolwiek kobieta urodziła rekina, co dowodzi, że ten cud natury, który się w kobiecie rozwija, za każdym razem jest ludzkim embrionem.

                > Ciąża jej w niczym nie przeszkadza i w ogóle gdyby nie brzuch o nieco powiększonych
                > rozmiarach, to nie zauważyłaby, że coś jest inaczej.

                Jeśli ciąża jej przeszkadza, to niech w ciążę nie zachodzi. Istnieje przynajmniej jeden, pewny sposób na uniknięcie ciąży.

                > Poród to mistyczne doznanie, nie bardziej kłopotliwe niż zwykłe zatwardzenie. I
                > oczywiście też będące zachwycającym cudem natury, podobnie jak narodziny szcze
                > niaków, czy wykluwanie piskląt, które internauci z zapartym tchem oglądają.
                > A niemowlę i opieka nad nim to przecież sama słodycz, identyczna jak opieka nad
                > niedźwiadkiem Knutem, którym też wszyscy się zachwycali. Któż mógłby się temu
                > oprzeć.

                Tak to już jest, że jednego zachwyci wschód słońca, innego nowe życie, a jeszcze innego tylko butelka wódki. Nic w tym dziwnego. Ale to nie znaczy, że jeśli kogoś cuda natury nie zachwycają, to daje mu to prawo je zepsuć.

                > A pieniądze, to już nie wiadomo o co chodzi. Przecież nawet w czasie wojny ludzie się
                > mnożyli i dawali radę, więc dzisiaj utrzymanie dziecka to jak splunięcie, wszystko za darmo,
                > do tego opieka społeczna i przecież dobrzy ludzie zawsze pomogą, bo kto by dziecku nie
                > pomógł. I jeszcze bóg jak dał dzieci i to da i na dzieci, więc stresu nie ma.

                Utrzymanie dziecka, choć tak samo dziś, jak i kiedyś, nie ma nic za darmo, nie jest wcale trudne. Trudne jest tylko pogodzenie tego z życiem wygodnym i bezstresowym. Jest jednak także wiele innych sposobów na skomplikowanie sobie życia i uczynienie go pełnym stresu. Jeśli ktoś chce mieć życie wygodne, niech nie czyni tego, czego konsekwencją jest niewygoda i stres. Nie tylko seks jest przyjemny, ale pociągający za sobą konsekwencje. Niektórym na przykład przyjemność sprawia hazard. Czy to źle? Niekoniecznie. Dopóki grają za swoje i nikogo nie krzywdzą - nie ma sprawy. Ale konsekwencją hazardu bywają długi. Nie da się tego od siebie oddzielić. A takie długi to rzecz bardzo nieprzyjemna. Trzeba się namęczyć, żeby zdobyć pieniądze (nie ma nic za darmo - pieniędzy też), wierzyciele są upierdliwi nie gorzej noworodka. Jedynym sposobem na uniknięcie tego, jest - nie grać. No ale co zrobić, skoro bardzo chce się grać? No to może pozabijać wierzycieli? Tylko jak to uzasadnić?

                > A jak ktoś nie może z jakiś ważnych powodów zająć się dzieckiem, to zawsze może
                > go oddać do adopcji bądź domu dziecka. Przecież każdy chętnie zaopiekuje się t
                > akim dzieckiem, bo jak wiadomo nikt się dziecku nie oprze. Zatem przyszli rodzi
                > ce będą się choćby i w kiślu bić o to dziecko, więc dziecko dostanie się w ręce
                > ludzi pokroju o niemalże królowej brytyjskiej, którzy zapewnią mu gwiazdkę z n
                > ieba, nie mówiąc o innych dobrach. A nawet jakby nie zdołało znaleźć rodziców,
                > to trafi do domu dziecka, gdzie będzie miało jak w raju.

                Bingo! Mamy uzasadnienie! Przecież życie takiego wierzyciela to nie raj. Ile się biedaczysko musi naużerać z dłużnikami. Ile stresować myślami, że mu nie oddadzą. To już z samej litości można mu odjąć takie życie.

                > A jakby się nie daj boże dziecko chore trafiło, to przecież mamy pękające w szwach od
                > najlepszego sprzętu i najlepszych specjalistów szpitale. Równie hojnie przez rząd i
                > sponsorów finansowane co domy dziecka. Pełne sióstr i braci miłosierdzia, którzy z pełnym
                > oddaniem niosą ulgę cierpiącym, dzięki czemu chorzy w momencie przekroczenia bram
                > szpitala zapominają o swojej chorobie i troskach. Pobyt tam to jak wakacje w SPA.

                Skoro się chciało państwa opiekuńczego, to takie są tego konsekwencje. Sama też kiedyś zachorujesz, więc kontakt ze "służbą zdrowia" i tak cię nie minie.

                > No i jak się ma taką wizję świata, to ja się nie dziwię, że można być przeciwnikiem aborcji.
                > Tylko gdzie się chować trzeba, bądź jakie prochy żreć, żeby tak świat postrzegać?

                Lepiej powiedz, jakie ty sama prochy brałaś. Nie chcesz doświadczać wszystkich nieprzyjemności związanych z ciążą? To w nią nie zachodź. Ustawa tego nie nakazuje.
            • tad9 Re: Tak a'propos Bralczyka 02.03.12, 17:35

              No i jeszcze - tradycjonaliści, jak Tad


              nie jestem tradycjonalistą, tylko racjonalistą, to nie moja wina, że racjonalizmowi nieraz po drodze z tradycjonalizmem...


              perlyprzedwieprze.blox.pl/html
              • kocia_noga Re: Tak a'propos Bralczyka 02.03.12, 18:12
                tad9 napisał:

                >
                > No i jeszcze - tradycjonaliści, jak Tad
                >
                >
                > nie jestem tradycjonalistą, tylko racjonalistą,

                i feministą, wiemy.

                W każdym razie w tych dawnych dobrych czasach, do których wzdychasz zabijanie noworodków było na porządku dziennym. Najpierw, w tych dawniejszych, ojciec decydował czy noworodek ma żyć, czy nie a domownicy już jakoś sobie z tym radzili, a potem - przecież wiesz, tyle o tym było już na forum - oddawano do nianiek na wieś, gdzie śmiertelność wynosiła ok 90% a niemowlęta marły już podczas transportu.

                Powinienieś się cieszyć, że ktoś wznawia stare pomysły w imię racjonalizmu i tradycjonalizmu.
              • berta-death Re: Tak a'propos Bralczyka 02.03.12, 18:33
                > nie jestem tradycjonalistą, tylko racjonalistą

                Ze słownika wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych Władysława Kopalińskiego:

                racjonalista zwolennik racjonalizmu.
                racjonalizm filoz. kierunek w teorii poznania przyznający rozumowi miejsce naczelne (por. a priori; intuicjonizm; empiryzm), uważający go za źródło poznania wyższe i niezależne od doświadczeń zmysłowych (por. sensualizm); postawa filoz. i nauk. domagajaca się niezależności wiedzy od wiary, tradycji, dogmatów i przesądów (por. fideizm; irracjonalizm; mistycym).
                racjonalny rozumny; oparty na zasadach poprawnego myślenia i skutecznego działania; uzasadniony; wyrozumowany.

                Jesteś pewien, że o racjonalizm ci chodziło?
                • kocia_noga Re: Tak a'propos Bralczyka 02.03.12, 18:41
                  berta-death napisała:

                  > Jesteś pewien, że o racjonalizm ci chodziło?

                  Tada nie znasz?
                • tad9 Re: Tak a'propos Bralczyka 03.03.12, 09:00
                  berta-death napisała:
                  > racjonalny rozumny; oparty na zasadach poprawnego myślenia i skutecznego
                  > działania; uzasadniony; wyrozumowany.
                  >



                  autor definicji chyba mnie zna....
    • maitresse.d.un.francais Re: Tak a'propos Bralczyka 02.03.12, 17:18
      Aborcja etymologicznie rzecz biorąc to "przerwanie", a nie "wydalenie".

      A profesor już od dawna podlizuje się szerokim masom. A szkoda, bo wiedzę ma ogromną.
      • kocia_noga Re: Tak a'propos Bralczyka 02.03.12, 18:20
        Sprawdziłam - u Kopalińskiego pochodzi od "aboriri" czyli "zniknąć, poronić".
        Myślałam, że ma źródło w czymś jak bord z przedrostkiem"a", czyli poza granicą.
        Myliłam się, ale to nie zmienia istoty rzeczy. Aborcja odnosi się do ciąży tylko i wyłącznie, z resztą autorzy artykułu sami o tym piszą.
        A manipulowanie językiem oraz co jest z tym związane - świadomością polega na rozmywaniu znaczenia po to, żeby zrównać przerwanie ciąży z morderstwem.
        • maitresse.d.un.francais Re: Tak a'propos Bralczyka 02.03.12, 22:57
          kocia_noga napisała:

          > Sprawdziłam - u Kopalińskiego pochodzi od "aboriri" czyli "zniknąć, poronić".

          O! Myliłam się.

          > Myślałam, że ma źródło w czymś jak bord z przedrostkiem"a", czyli poza granicą.

          Bordu nie byłabym pewna, ale niewykluczone.
          • policjawkrainieczarow Re: Tak a'propos Bralczyka 04.03.12, 20:45
            > > Myślałam, że ma źródło w czymś jak bord z przedrostkiem"a", czyli poza gr
            > anicą.
            >
            > Bordu nie byłabym pewna, ale niewykluczone.

            no chyba jednak nie, w koncu programy komuterowe tez pytaja, czy przerwac czynnosc, dajac opcje "abort".
        • misiu-1 Re: Tak a'propos Bralczyka 03.03.12, 09:18
          kocia_noga napisała:

          > A manipulowanie językiem oraz co jest z tym związane - świadomością polega na r
          > ozmywaniu znaczenia po to, żeby zrównać przerwanie ciąży z morderstwem.

          Wręcz przeciwnie - to po lewicy manipuluje się pojęciami w celu rozmycia znaczenia lewicowych zbrodni. To stąd biorą się "wrogowie ludu", "podludzie" albo "zlepki komórek".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka