feminista
15.06.04, 15:43
Mam pewną znajomą, z którą czasem pijam wódkę i rozmawiam o sprawach
zawodowych. Żadne więzi erotyczne nas nie łączą, ona nie jest w moim typie,
ja w jej też nie. Tymczasem wczoraj podjeżdża pod moją chałupę jej mąż, cały
roztrzęsiony i ogłasza, że nie będzie tolerował w swoim życiu żadnych
szwagrów, że naśle na mnie gangsterów, jeśli dalej będę się dobierał do jego
żony i w ogóle to jestem szmata, i gardzi mną, i takich jak ja powinno się
likwidować, a tak w ogóle to pewnie jestem impotent i dlatego nie mam własnej
żony, bo nie wydołałbym na dłuższy dystans w łóżku. Po czym wsiadł do
samochodu i odjechał. Oto co małżeństwo robi z ludźmi;)