berta-death
08.10.12, 03:30
Wszyscy dobrze wiemy, jak powinno wyglądać dzieciństwo każdego chłopca. Nosimy w sobie sielskie obrazy Tomka Sawyera i Hucka Finna, chłopców wymieniających się swymi skarbami, noszących proce w tylnych kieszeniach spodni, łażących po drzewach, budujących domki w ich koronach i oświadczających wzgardliwie, że „wszystkie dziewczyny są głupie”. Jeśli jesteśmy rodzicami synów, wiemy dobrze, jak wygląda chłopak przejawiający instynkty przywódcy, opiekuna i obrońcy, jak staje się bohaterem, pogromcą złoczyńców. Nawet kilkuletni chłopcy nie potrzebują żadnej zachęty, by wziąć kawałek patyka i używać go jako miecza bądź pistoletu.
Zarówno we własnym domu, jak i w moim gabinecie nie raz obserwowałam zachowanie chłopców, jakby żywcem wyjęte z książek Marka Twaina. Jednakże już zbyt długo oszukujemy samych siebie, twierdząc, że nie ma różnicy między chłopcami i dziewczynkami, i zmuszając dziewczęta, by były bardziej agresywne, mocniej skoncentrowane na współzawodnictwie i aby chętniej zajmowały się naukami ścisłymi z matematyką na czele. Wydaje się nam, że powinniśmy uspokajać zbyt żywych chłopców, by byli bardziej potulni i zgodni, no i żeby nie robili tyle hałasu. Oczywiście, jako kobieta lekarz gorąco zachęcam dziewczęta, by bardziej przykładały się do nauki przedmiotów ścisłych, jednakże przerabianie naszych dzieci na istoty, którymi nigdy nie miały być, przy pomocy manipulacji socjologicznych prowadzonych przez inżynierów społecznych, jest z gruntu złe. Chłopcy stają w obliczu jeszcze większych wyzwań niż dziewczęta, ponieważ na naszych oczach dokonuje się redefinicja ich potrzeb i cech osobowości.
Chłopcy i dziewczęta wnoszą w świat inne wartości. Musimy pozwolić, by chłopcy byli sobą, musimy rozpoznać wartość chłopięctwa i zrozumieć, jak my, rodzice, możemy pomóc swym synom wyrosnąć na dojrzałych, pewnych siebie i rozważnych mężczyzn. Tak, mówię o tych samych chłopcach, którzy z upodobaniem trzymają w kieszeniach żaby i zaskrońce, mają wiecznie zapiaszczone włosy i przeszłość obciążoną ciężkimi karami za zbite piłką szyby. Chłopcy robią często rzeczy, o których dziewczęta czy kobiety nawet by nie pomyślały – jednak ma to swoją wartość. Weźmy na przykład ośmioletniego Stasia, który mnie, lekarkę z dwudziestoletnim stażem, nauczył w końcu czegoś pożytecznego: jak zbudować pułapkę na niedźwiedzie.
Przekopiowane z frondy. Skądże by z innego źródła. Woda na młyn tamtejszych bywalców. To jest fragment książki pisany przez osobę mającą się za autorytet a autorytetem nie będącą. Cóż, dzisiaj każdy może pisać książki, nawet te poradnikowe. I pomyśleć, że mamy XXI wiek. Aż strach pomyśleć, co osoby pokroju tej autorki radzą rodzicom córek. Żeby matki wdrażały je do posługiwania braciom i ojcom z uśmiechem na ustach i wykrochmalonych różowych sukienkach?
www.fronda.pl/news/czytaj/tytul/chlopcy_pod_ostrzalem_24523