Dodaj do ulubionych

Przemoc domowa i stereotypy

22.10.12, 09:28
Wstęp

Niniejszy ciąg wpisów jest kontynuacją dyskusji na temat przyczyn przemocy
domowej, związków jej ze stereotypami i patriarchalnym modelem społeczeństwa, W
jej trakcie odniosłem wrażenie, że niektórzy uczestnicy tych dyskusji sugerują,
że powinienem trochę na ten temat doczytać. Aby zadośćuczynić tym życzenium,
spędziłem ostatnie parę tygodni na wgłębianie się w literaturę przedmiotu.
Niniejsze opracowanie jest tego efektem.

Tekst rozrósł mi się znacznie ponad to, co pierwotnie miałem zamiar napisać.
Skoro jednak zgromadziłem tyle materiału i tyle już napisałem, żal mi było
to wszystko wyrzucić. Nie mam też już czasu, by to uporządkować i skrócić,
więc całość jest nieco chaotyczna. Może jednak być dla kogoś interesująca, choćby
jako zawierająca wskazówki bibliograficzne.

Z uwagi zarówno na ograniczenia forum co do wielkości pojedynczego wpisu,
jak i dla ułatwienia ew. dyskusji, opracowanie to zostało podzielone
na mniejsze części. Ten wstęp zawiera uwagi ogólne, osobiste wynurzenia oraz
może zostać pominięty.

W dalszej części ustalimy najpierw podstawowe fakty dotyczące przemocy
domowej (część "Rozpowszechnienie przemocy domowej"), zajmiemy się
poglądami mężczyzn i kobiet na temat przemocy (część "Stereotypy").
Przedyskutujemy także biologiczne przyczyny, dla których mężczyźni
mogą zachowywać się bardziej agresywnie (część "Biologia"). Na końcu
omówimy różnego rodzaju inne korelaty przemocy domowej (część "Korelaty Przemocy
Domowej"). Część "Zakończenie" podsumowuje opracowanie. Każdą część

zaopatruję w krótkie "Podsumowanie", streszczające najważniejsze wg. mnie
punkty danej części.

Nie będę zajmował się jedynie przemocą wobec kobiet i nie będę szukał odpowiedzi
tylko na pytanie "dlaczego mężowie biją swoje żony", ponieważ, jak to zauważa
Dutton (Dut94), pytanie takie jest podbudowane ideologią i z góry zakłada,
że przemoc domowa polega tylko na biciu żon przez mężów.

All feminist researchers, clinicians and activists address a primary
question: "Why do men beat their wives?" This question "directs attention to
the physical violence occurring in heterosexual relationships" (p. 13) and
distinguishes feminists from others who ask, "What psychopathology leads to
violence?" or "Why are people involved in violent interactions in families?"
Since the phrasing of a question always directs attention toward something and
away from something else, the causes of "beating of wives" must perforce reside
in "men." As Bograd goes on to write: "Feminists seek to understand why men in
general use physical force against their partners and what functions this
serves for a society in a given historical context" (p. 13). When an
ideological focus decides to question the use of violence by "men in general,"
it will necessarily emphasize broader social forces that differentiate men from
women and will deemphasize differences among men. This orientation has
manifested itself in a feminist focus on patriarchy, male concern for power
(Walker, 1989), and macrosystem factors, rather than on ontogenetic factors
that might differentiate one male from another


Pozycja wielu feministek (a być może nawet większości lub wszystkich) jest
jak rozumiem, następująca:

battering (by males) is NEVER. . . provoked, hereditary, out of control,
accidental, an isolated incident. It is not caused by disease, diminished
intellect, alcoholism/addiction, mental illness or any external person or
event. It is a means for men to systematically dominate, disempower, control
and devalue women. . . it is greater than an individual act, it supports the
larger goal of oppression of women (DN05, cytat z kogoś innego)



Zastrzeżenie

Chociaż posiadam poglądy umiarkowanie prawicowe i konserwatywne, to starałem
się dobierając materiały zachować maksymalny obiektywizm. Proszę nie
domniemywać żadnych ukrytych myśli w napisanych przeze mnie zdaniach, nie
wkładać w moje usta zdań i opinii, które komuś się wydaje, że wygłosiłem.
Podając fakty, nie wyrażam opinii. Proszę nie czytać między wierszami.
W szczególności:

1) Fakt, że coś jest naturalne (tj. wynika z uwarunkowań biologicznych) nie wynika,
że jest to dobre. To naturalne, że dziecko dotykające gorącej patelni oparzy
się. Mimo tego, nie jest to dobre i należy temu zapobiegać.
2) Podanie faktu nie oznacza, że się z tym faktem zgadzam.
3) Wszelkie różnice w zachowaniu płci opisane poniżej nie stanowią podstawy
do suponowania, że uważam jedną z płci za gorszą wzgl. lepszą.
4) Podając fakty, podaję fakty, a nie wyszukuję usprawiedliwień czy argumentów
ideologicznych. I tak, że fakt, że kobiety biją mężczyzn, nie jest
usprawiedliwieniem dla bicia kobiet przez mężczyzn i vice versa.
5) Przemoc domowa jest zła i stanowi poważny problem - a przemoc mężczyzn
wobec kobiet jest w mojej opinii gorsza i stanowi problem jeszcze poważniejszy.

Dodatkowo, nie znam się na genetyce, socjologii, psychologii itd. Jest możliwe,
że cytując artykuły popełniłem jakieś błędy, które byłyby oczywiste dla fachowca.
Widząc takie błędy, proszę nie zakładać u mnie złej woli, tylko mnie o tych
błędach powiadomić.

Celem opracowania nie jest pokazanie, że w społeczeństwie nie ma stereotypowych
ról kobiet i mężczyzn; nie jest pokazanie, że przemoc nie istnieje; celem jest
pokazanie, że przyczyny przemocy domowej są złożone i nie da się ich wyjaśnić
tylko odwołując się do uprzywilejowanej pozycji mężczyzn i stereotypów.

Uff, to tyle. W niniejszym wątku nie będę odpowiadał na żadną uwagę, która
będzie zawierała ataki personalne. Mam zamiast także unikać pisania w jakimkolwiek
innym wątku, ponieważ za dużo czasu poświęcam na to forum, zamiast na własną
pracę.

Uwagi bibliograficzne

Odnośniki bibliograficzne podaję w nawiasach okrągłych, np. jako (Geo94), a
ich rozwinięcie można znaleźć w części "Bibliografia" (W tym wypadku jako
"George M.J., Riding the Donkey Backwards: Men as the Unacceptable Victims of Marital Violence, 1994"). Ponieważ nie jest to opracowanie naukowe, podaję tylko
autora lub autorów, tytuł i rok. Powinno to wystarczyć do odnalezienia artykułu
w google'u. Bibliografia jest nieuporządkowana i nie przestrzega
żadnego konkretnego stylu.

Dodatkowo, podając pewne fakty, daję odnośnik do pozycji, w której ten
fakt odnalazłem, który niekoniecznie musi być oryginalnym artykułem naukowym,
który fakt ten ustalił. I tak, pisząc, że "kobiety bijąc mężczyzn podają
często, że nie spodziewają się, że mężczyźni im oddają" podaję (Arch06)
(Archer J., Cross-Cultural Differences in Physical Aggression Between Partners:
A Social-Role Analysis, 2006), mimo, że tam jest jedynie cytowanie:

Fiebert and Gonzalez (1997) found that a common reason female American
college students gave for their physical aggression against partners was
the anticipated lack of retaliation.


Gdzie cytowane studium to Fiebert, M. S., & Gonzalez, D. M. (1997). College
women who initiate assaults on their male partners and the reasons offered for
such behavior. Psychological Reports, 80, 583–590.
Obserwuj wątek
    • frusto Wprowadzenie - notki osobiste 22.10.12, 09:29
      Notki

      Jeżeli pod koniec danej części znajduje się część "Notki", w której zawieram
      osobiste przemyślenia, które niekoniecznie muszą się ściśle wiązać z daną częścią.

      Muszę przyznać, że obecnie wiem mniej na temat przemocy domowej niż
      miesiąc temu. Studia podają często sprzeczne dane, używają specyficznego
      słownictwa, wzajemnie sobie zaprzeczają. Przez niektóre naprawdę jest ciężko
      przebrnąć - najgorsze było (Ris94), które po prostu wydawało mi się totalnym
      bełkotem.

      Oprócz tego trudno mi czasami uniknąć irytacji w trakcie lektury. Jeżeli na
      przykład (Ris94) podaje, że "If as critical scholars, we forget to keep
      our eye on social transformation, we may slip without intention into the
      implicitly value-free role of social scientists who study gender merely to
      satisfy intellectual curiosity", to nie wiem, czy mam się śmiać, czy płakać.
      Naukowiec wprost przyznający się, że jej/jego celem nie jest odkrycie prawdy,
      ale służenie ideologii, to jest coś nie do pojęcia w mojej działce.

      Albo, gdy na przykład (Lep94) podaje, że na jednej wysepce na Pacyfiku
      (Vanatinai) było jedno morderstwo od 50 lat (nie licząc dwóch osób zabitych
      przez przyjezdnego Australijczyka) i uznaje to za oznakę niespotykanie
      małej agresywności, mającej być cechą charakterystyczną dla egalitarnych
      społeczeństw w kontraście do agresywnych społeczeństw patriarchalnych.
      Bierzemy w łapki kalkulatorek, przeliczamy, szybki gugiel i wychodzi nam, że w
      przeliczeniu na sto tysięcy mieszkańców mniejsza liczba zabójstw jest w tak
      egalitarnych społecznościach jak Maroko (0.5, czyli dwa razy mniej zabójstw),
      Egipt (0.7), Katar (0.8), Japonia (0.5) czy Zjednoczone Emiraty Arabskie (0.7)
    • frusto Rozpowszechnienie przemocy 1 - ankiety rodzinne 22.10.12, 09:30
      Rozpowszechnienie przemocy domowej

      Zaczniemy od ustalenia, jaki zasięg ma przemoc domowa, kim są ofiary, i kim
      są sprawcy. Skupimy się tylko na przemocy fizycznej.

      Badacze czasami dzielą przemoc na dwa rodzaje: przemoc zwykłą, która jest
      rozpowszechniona między parami (common couple violence), oraz przemoc
      patriarchalną, której celem jest sprawowanie kontroli nad partnerem. W tym
      ostatnim przypadku mówi się o "bliskich terrorystach" (intimate
      terrorists
      ) lub "patriarchalnych terrorystach" (patriarchal terrorists)
      (BM05).

      Do mierzenia powszechności przemocy stosuje się często ankiety oparte o CTS, w
      której pyta się ankietowanych o konkretne formy przemocy oraz częstość ich
      popełniania. Ankiety takie znajdują mniej więcej dziesięciokrotnie większe
      częstotliwości popełniania przemocy niż dane wynikające ze statystyk
      policyjnych czy schronisk dla ofiar przemocy, albo badania ankietowe
      przestępstw - np. studia oparte o statystyki policyjne itd. podają roczną
      częstotliwość ataków od 0.02% do maksymalnie 1.1%, podczas gdy studia oparte o
      CTS znajdują częstotliwość średnio 16-25% (Str99,Whi07). Jeżeli gdzieś
      widzieliście fakt, że "25% kobiet było co najmniej raz bite przez partnera", to
      fakt ten pochodzi właśnie z ankiet opartych o jakąś formę CTS. Niektórzy
      badacze sugerują, że obie płcie w takich badaniach minimalizują własną przemoc
      i przesadzają w raportowaniu o przemocy partnera/rki (Str99), inni twierdzą,
      że mężczyźni zaniżają swoją przemoc i zawyżają przemoc partnerek (BM05).

      Problem polega na tym, że podając te dane, często uznaje się za wiarygodne dane
      dotyczące przemocy wobec kobiet, natomiast dane o przemocy wobec mężczyzn,
      pochodzące z tych samych lub podobnych opracowań, uznaje się za niewiarygodne.
      Studia przemocy rodzinnej, oparte o skalę CTS (Conflict tactics Scale) mierzą
      inny rodzaj przemocy niż ten spotykany w przypadkach klinicznych (o tym więcej
      dalej) i są krytykowane za pomijanie kontekstu, motywów, częstotliwości,
      opieranie się o zawodną pamięć ankietowanych, liczenie tak samo "uderzeń" małej
      kobiety i "wielkiego" faceta (Au01,BM05,Kim01, DD04). Kimmel (Kim01) stawia
      retoryczne pytanie, jak jest możliwe, by mężczyźni byli o wiele bardziej
      agresywni i popełniali o wiele więcej przestępstw w każdej dziedzinie życia za
      wyjątkiem przemocy domowej? Kolejnym problemem jest to, że studia oparte o CTS
      mierzą przemoc w istniejących związkach, podczas gdy przemoc jest typowo
      znacznie wyższa wśród rozwodników i par w separacji (w Australii do 1/3 ofiar
      wśród kobiet to ofiary byłego partnera). Kobiety mogą się bardziej obawiać
      podawać odpowiedzi ankieterom, niż w bardziej bezpiecznym kontekście szpitala
      lub schroniska (BM05).

      W mojej opinii te krytyki są dość jednostronne - ci sami badacze nie uważają za
      konieczne pytać mężczyzn, czy kobieta ich biła i czy działali w samoobronie,
      albo czy używali przemocy by zapobiec zdominowaniu przez zaborczą partnerkę. Do
      tego stopnia uważają tego rodzaju pytania za niepotrzebne, że nawet nie
      wspominają o tym, że je pomijają w badaniach. Równocześnie czasami krytyki są
      nielogiczne: (BM05) najpierw twierdzi, że "patriarchalny terrorysta" uważa,
      że ma prawo do kontroli swojego partnera, co jest efektem patriarchalnej

      tradycji, by w chwilę potem twierdzić, że nie będzie się chciał do tego
      przyznać - czyli jednak taki człowiek wiedziałby, że nie ma prawa do kontroli
      partnera...

      Do tego, ankiety takie mogą pominąć formy przemocy typowe dla danej kultury,
      jak np. "polanie kobiety płynem" jest przez Japonki oceniane jak oznacznie
      bardziej poniżające i poważne niż uderzenie dłonią (Yosh99):

      acts such as pushing, grabbing, slapping, and throwing objects... some of
      the women did not consider to be abusive at all


      • frusto Rozpowszechnienie przemocy 2 - symetria płci 22.10.12, 09:32
        W ankietach opartych o CTS kobiety są równie często jak mężczyźni sprawcami
        przemocy, lub nawet częściej sprawcami przemocy - zwłaszcza gdy używa się
        danych podanych przez kobiety (Cun09, DN05, Fie01, Geo94, OBOP07, SM12, Str97,
        Str99). (Fie01) podaje 200 (słownie: dwieście) studiów, które wykryły, że
        kobiety równie często są agresorami w związkach, jak mężczyźni. Nie zależy to
        niemal od świata - np. dla studentów badanych w (SM12), w Meksyku liczba kobiet
        agresorów w stosunku do mężczyzn stosujących przemoc to 21 vs 20%. W Afryce
        Południowej to 44% vs 35%, W Tajlandii 44 vs 35%, na Filipinach 9.9% vs 5.9%; w
        Izrealu, dla studentów Arabów za to 3% vs 17% (jedno z nielicznych studiów
        pokazujących tak wielką dysproporcję, w której mężczyźni używają 5 razy
        częściej przemocy). Nawet w studium antropologicznym gloryfikującym egalitarną
        i nieagresywną społeczność małej wysepki na pacyfiku (Lep94), na 5 przypadków
        przemocy znanych badaczce, 4 zostały popełnione przez kobiety (dwie pobiły
        mężów, a dwie inne kobiety
        • frusto Rozpowszechnienie przemocy 3 - pary homoseksualne 22.10.12, 09:32
          Podobne częstotliwości występują w parach homoseksualnych (C98, Dut94, Gir, Nik00,
          NB12, Rohr06), Studia, które podają np od 12 do 14% lesbijek raportujących, że było
          bitych przez partnerkę (i 2-57% było "sexually victimized" - w jednym studium
          nawet 31% przyznało, że było ofiarami fizycznej przemocy partnerki) są
          prawdopodobnie zaniżone, ponieważ pochodzą często od par lepiej wykształconych,
          lub ochotników, którzy mogą nie chcieć podawać danych, które mogą zaszkodzić
          gejom i lesbijkom w opinii publicznej). Mniej danych jest dla par gejów, ale
          również tam częstotliwość wydaje się być podobna (koło 11% w jednym studiów
          podało, że było bitych przez partnera). Niektóre formy przemocy są specyficzne
          dla tego rodzaju związków, np. "threat of outing", czyli groźba, że wyjawi się
          innym orientację seksualną partnerki. Problem powiększa fakt, że w niektórych
          stanach USA definiują przemoc domową jako coś, co zachodzi między kobietą a
          mężczyzną. Na dodatek, lesbijki-sprawcy przemocy mogą dostać się do schroniska
          udając ofiarę przemocy, po to, by być bliżej partnerki, którą biły (Gam06).
          W jednym z badań 78% lesbijek poprzednio było w związkach z mężczyznami.
          Poprzednie związki z mężczyznami cechowały się mniejszą częstością przemocy
          domowej niż poprzednie związki z kobietami (Dut94).
          • frusto Rozpowszechnienie przemocy 4 - kto inicjuje, motyw 22.10.12, 09:34
            W przypadkach przemocy kobiet wobec mężczyzn, kobiety inicjują przemoc w
            większości, często nawet w trzech-czwartych lub więcej przypadków (C07, DN05,
            Dut94, SM12, Str99), częściej w młodych parach - w (C07), gdy oceniano te same
            pary cztery razy, najpierw kobiety cztery razy częściej inicjowały przemoc,
            zanim częstość inicjowania przemocy się wyrównała. Kobiety i mężczyźni tak samo
            często podają w ankietach jako powód przemocy samoobronę (Str10,DN05) - np. w
            jednym z badań 17.7% ankietowanych mężczyzn i 18.6% kobiet. W żadnym z 10
            studiów analizujących przemoc w 32 krajach "zdominowanych przez mężczyzn",
            samoobrona nie była przeważającym powodem agresji kobiet, mediana wyniosła 20%
            przypadków (SM12). W (Mir99) połowa ofiar obu płci twierdzi, że nie używało
            siły, niemal identyczny procent ofiar obu płci twierdzi, że użyło przemocy
            w odpowiedzi na atak partnera/partnerki, i tylko tyle siły, ile trzeba do
            samoobrony (kobiety: 30%, mężczyźni: 33%). Wśród ofiar, kobiety-ofiary przemocy
            rzadkiej (intermittent) częściej przyznawały, że zaatakowały pierwsze, i
            że użyły więcej siły, niż trzeba do samoobrony.

            Co ciekawe, Kimmel (Kim01) ignoruje te dane i dalej pisze,
            że CTS nie uwzględnia kontekstu i że przemoc kobiet jest główne w samoobronie.
            Tak samo (BM05) w ogóle nie wspomina tych danych, i zamiast tego wspomina studia,
            które pokazują co innego (co najmniej jedno z tych studiów wykazuje ten sam
            procent samoobrony jako przyczyny przemocy u kobiet i mężczyzn, mimo, że w
            wnioskach ignoruje własne dane i pisze, że kobiety częściej używają samoobrony
            - więcej o tym w notkach).

            Przemoc kobiet bywa często bardzo kreatywna, obejmuje
            czasami bezpośrednie ataki na genitalia, może obejmować wykluczanie męża
            z rodzinnych posiłków, pozbawienie snu, wyśmiewanie możliwości seksualnych (Jos11).

            W jednym programie oceniano ponad 200 par od 1984 (zagrożonych antyspołecznym
            zachowaniem), obserwowano zachowanie par w czasie wywiadów, ankietowano, brano
            pod uwagę także dane z policji. W 15% przypadków zaczynały kobiety, w 66%
            mężczyźni, w pozostałych nie wiadomo, a w 81% przypadków kobiety otrzymywały
            więcej obrażeń niż mężczyźni (C09). Mniej więcej tyle samo kobiet co mężczyzn
            uderzyło w ciągu ostatniego roku partnera/partnerkę, która w tym czasie była
            nieagresywna (Str97). Dla kontrastu, (DD04) podaje, że koło 6.3% mężczyzn jako
            powód ataku podało, że partnerka uderzyła ich pierwsza, ale nie opisywało to w
            kategoriach samoobrony, oraz że 75% kobiet opisało swoją agresję jako
            samoobronę. Problem z (DD04) polega na tym, że opisuje pary, w których All
            of the women in this study had been the victims of repeated physical violence
            from their male partner, often over many years
            , czyli jest to bardzo
            nietypowa próbka, by próbować na jej podstawie generalizować na przyczyny
            przemocy w bardziej rozpowszechnionej formie przemocy domowej.

            rzykładowe przyczyny używania przemocy to używanie agresji, by poczuć się
            "more powerful" (3.4% kobiet, 0% mężczyzn); by uzyskać kontrolę nad
            partnerem/rką (22% kobiet, 8.3% mężczyzn); ukarać partnera/partnerkę za złe
            zachowanie (16.9% kobiet, 12.5% mężczyzn). Kobiety są bardziej skłonne użyć
            przemocy w odpowiedzi na prowokację partnera: 24.4% kobiet jest skłonnych do
            oddania (hit back) w porównaniu do 15% mężczyzn (DN05), a procent ten w
            badaniu studentek wzrasta do 42% studentek w porównaniu do 26% studentów, i
            cztery razy więcej studentów niż studentek było skłonnych biernie przyjąć
            objawy agresji partnerki. W Nowej Gwinei, głównymi powodami przemocy kobiet
            wobec mężczyzn była zazdrość oraz nie wypełnianie przez mężczyzn ich obowiązków
            (Arch06). W jednym ze studiów 90% kobiet uderzyło partnera, bo było na niego
            wściekła, sfrustrowana, albo zazdrosna (Str10). W analizie kobiet
            zabijających partnerów, tylko 21% było ofiarami przemocy domowej (Str10).
            W (Jos11) przyczyn agresji u kobiet wg respondentów to m.in. "taki charakter",
            "miesiączka", "chęć dominacji", "problemy psychologiczne". (Geo94) cytuje
            studia, w których mężczyźni-ofiary pytani o to, czemu żona ich bije,
            w większości odpowiadali, że żona chce ich kontrolować. (BM05) ignoruje te badania
            i zamiast tego selektywnie cytuje inne, które mają wykazywać, że to mężczyźni
            używają przemocy do kontroli, a kobiety tego nie robią. Niektórzy sugerują,
            że przyczyną przemocy u kobiet jest chęć zwrócenie na siebie uwagi mężczyzny,
            i nie można uderzenia pięścią małej kobiety w ramię dwumetrowego faceta
            liczyć jako przemocy (Kim01). Przemoc kobiety wobec mężczyzny może czasami
            być odpowiedzią na uprzednią przemoc mężczyzny - kiedy najpierw mężczyzna
            używał przemocy, a potem przestał, kobieta może zacząć używać przemocy wobec
            niego jako formy zemsty lub kompensacji (BM05).

            Jakakolwiek przemoc mężczyzny wobec nieagresywnej kobiety w jednym badaniu to
            koło 15%, poważna przemoc wobec nieagresywnej kobiety do 8%, poważna przemoc
            połączona z używaniem przemocy do kontrolowania kobiet to koło 4.2% przypadków
            przemocy domowej (SD09, Dutton) - w innych badaniach natomiast w 60% przypadków
            przemocy, mężczyzna na dodatek stosuje różne metody kontroli partnerki (SD09,
            Stark). Stark uważa, że przymusowa kontrola (coercive control) to tylko
            domena mężczyzn. W tej samej debacie Dutton mu odpowiada, że istnieją studia
            pokazujące, że kobiety częściej stosują przymusową kontrolę w związkach (po
            ludzku, są bardziej zaborcze) niż mężczyźni.

            Prawie 30% mężczyzn ze studium (AU01) twierdzi, że kobieta próbowała ich
            zdominować:

            "For years they all say, “Bill, man, reach down and grab your eggs. She
            wears the pants.” Or maybe like, “Hey man, we’re going to go—Oh, Bill can’t go.
            He’s got to ask his boss first.” And they were right."(AU01)


            (Cap07) przytacza fakt, że większość młodych par angażuje się w coś, co określa
            jako "żartobliwą agresję" i stawia hipotezę, że powodem przemocy może
            być trudność określenia granic między "żartobliwą" a "poważną" agresją, zwłaszcza
            w przypadku osób o aspołecznych zachowaniach.
            • frusto Rozpowszechnienie przemocy 5 - poważna przemoc 22.10.12, 09:35
              Przemoc domowa rzadko skutkuje w obrażeniach tak poważnych, by wymagały pomocy
              lekarskiej - dzieje się tak w 1-3% przypadków, gdy sprawcami są mężczyźni, i w
              0.5% przypadków, gdy sprawcami są kobiety (Mir99, Str99). Im poważniejsza
              przemoc, tym większy procent mężczyzn wśród sprawców (BM05, C07, DD04,
              DN05,TT00,Whi07). Ataki mężczyzn powodują więcej obrażeń, więcej bólu, więcej
              strachu (BM05,Mir99,Str10). Ofiarami niektórych form przemocy są niemal wyłącznie
              kobiety - na przykład dla przemocy seksualnej w Kanadzie kobiety były siedem razy
              częściej ofiarami niż mężczyźni (Kim01), w Polsce kobiety były pięć razy
              częściej ofiarami takiej przemocy (OBOP07). Innym przykładem jest "duszenie" -
              w Wielkiej Brytanii dla przemocy chronicznej kobiety były dziewięciokrotnie
              częściej duszone niż mężczyźni (18% vs 2%) (Mir99).

              W USA, procent ofiar "poważnej" przemocy to 14% kobiet i 7% mężczyzn, a 38%
              ofiar-kobiet w porównaniu do 18% ofiar-mężczyzn czuło następnego dnia ból.
              (DD04) podaje, że np. wg. kobiet 76.8% miało podbite oko przez mężczyznę, a wg,
              mężczyzn 9.5% z nich miało podbite oko przez kobietę. (AU01) podaje, że
              obrażenia odniosło 15% badanych mężczyzn i aż 42% ich ofiar, przy czym
              najgorsze obrażenie u mężczyzny to rozcięta warga, a u dwóch kobiet były to
              połamane żebra. W Wielkiej Brytanii, w jednym badaniu 7.4% kobiet odniosło
              poważne obrażenia w porównaniu do 1.7% mężczyzn (niejasne, czy wszystkich
              mężczyzn/kobiet, czy ofiar) - a (Mir99) podaje, że np. przypadków połamanych
              kości było 6 razy większej dla przemocy chronicznej (6% ofiar-kobiet vs 1%
              ofiar-mężczyzn), a dla przemocy jednorazowej (czy też "przejściowej") dwa razy
              więcej (1% kobiet va 0.5% mężczyzn) - problem z (Mir99) jest taki, że 5%
              mężczyzn to najwidoczniej homoseksualiści, ofiary innych mężczyzn, a brak
              odpowiedniego rozróżnienia w opisie kategorii obrażeń, kto je spowodował.

              W Polsce, przemoc była stosowana "wiele razy" wobec 14% kobiet i 7% mężczyzn
              (OBOP07). W Wielkiej Brytanii 89% ofiar, wobec których stosowano więcej niż 4
              razy, to były kobiety (DN05), chociaż w (Mir99) podano, że liczba ofiar
              "chronicznej" przemocy (za diabła nie mogę znaleźć definicji) to 2% kobiet w
              ostatnim roku i 1.5% mężczyzn w ostatnim roku, oraz 12% kobiet w ciągu całego
              życia i 5% mężczyzn w ciągu całego życia - łącznie zaś 75% ofiar chronicznej
              przemocy to kobiety.

              Nie oznacza to jednak, że mężczyźni nie odnoszą poważnych obrażeń w wyniku
              przemocy domowej. W klinice nagłych przypadków w Filadelfii, 12.6%
              pacjentów-mężczyzn było ofiarami przemocy domowej (DN05), mężczyźni równie
              często jak kobiety zgłaszają sie np. z oparzeniami. W studium telefonów do
              linii pomocy, tylko 4% było homoseksualistami, kilku było sfrustrowanych
              systemem pomocy ofiarom przemocy, 90% doświadczyło zaborczych, kontrolujących
              zachowań partnerki, nieco ponad połowa bała się, że partnerka ich pobije,
              jeżeli się dowie o ich telefonie.

              Niektórzy badacze uważają, że przemoc domowa typu "domowy terroryzm"
              (intimate terrorism) jest dziełem wyłącznie mężczyzn. Dzieje się tak
              jednak dlatego, ponieważ badacze tacy badają tylko kobiety, np. Johnson, autor
              tej definicji pytał kobiety ze schronisk, nigdy nie pytając je o przemoc, które
              one stosowały (SD09), a kiedy zdefiniowane kryteria charakteru typowych
              "domowych terrorystów" zastosuje się wobec kobiet stosujących przemoc wobec
              mężczyzn, okazuje się, że procent "domowych terrorystów" jest dość podobny u
              mężczyzn i kobiet (SD09, Str06, Str10).

              W (Str97) podaje się, że w badaniach kobiet ze schronisk, które są potem
              używane jako dowody przemocy mężczyzn, często w ogóle nie zadaje się pytań
              kobietom o ich przemoc wobec mężczyzn, a jeżeli takie pytanie pada, to jest
              wprost sformułowane jako pytanie o samoobronę. Co więcej, czasami badaczom
              wręcz nie wolno zadawać kobietom tego typu pytań, ponieważ są one formą
              obwiniania ofiary (Str10). Gdy jeden badacz zadał kobietom ze schronisk w
              Teksasie pytanie, czy stosowały przemoc wobec ich partnerów, 67% odpowiedziało,
              że stosowało "bardzo poważną" (severe) przemoc (SD09). Również inne
              badanie podaje, że 40% kobiet ze schronisk używało przemocy, żeby dostać coś,
              czego chciały, a inne wykazało, że połowa kobiet ze schronisk atakowało swoich
              partnerów (Str97), i nie wydaje się, by wszystkie te ataki były w samoobronie.
              • frusto Rozpowszechnienie przemocy 6 - asymetria płci 22.10.12, 09:37
                Dane pokazujące o większej liczbie ofiar wśród kobiet zazwyczaj pochodzą z
                ankiet, gdzie pyta się "czy chociaż raz w zyciu byłeś ofiarą przemocy" (TT00)
                albo ze studiów przestępczości. Odpowiedzi na pytanie "czy chociaż raz w życiu
                byłaś/łeś ofiarą przemocy" są mniej wiarygodne niż dane dotyczące ostatniego
                roku. Dane dotyczące poprzedniego roku wykazują większą równość płci.
                Ankiety sformułowane jako badania przestępstw wykazują znacznie
                mniejsze natężenie przemocy domowej, dziesięciokrotnie wyższy procent
                ofiar wśród kobiet niż wśród mężczyzn, oraz znacznie wyższy procent
                ataków kończących się obrażeniami (do nawet do 75%) (Kim01). W przeciwieństwie
                do studiów opartych o CTS, ankiety przestępstw pokazują, że przemoc domowa
                narasta w związkach z czasem.

                Np. brytyjskie studium BCS (British Crime Study) podaje, że 23% kobiet i
                11-15% mężczyzn było chociaż raz w życiu bite przez partnera (Mir99, Jos11).
                Podobne dane są dla Polski : 20% kobiet i 14% mężczyzn przyznało, że chociaż
                raz w życiu było ofiarami przemocy, z tego 0.7% wiele razy, a 4.7% kilka razy
                (OBOP07). W badaniach OBOPu więcej respondentów przyznaje się do bycia ofiarą
                przemocy w miastach, choć (Nik00) podaje, że przemoc występuje w 40% rodzin
                wiejskich i 30% miejskich (być może miała na myśli wszystkie rodzaje przemocy,
                nie tylko fizyczną, albo nie tylko między partnerami). W badaniu z 2011
                roku (Diag) 60% ofiar to kobiety, a 46% stosujących przemoc to kobiety (czyli,
                jak zwykle, mamy większą symetrię, gdy bierze się pod uwagę odpowiedzi
                sprawców, a nie ofiar). Dodatkowo, (Diag) ciężko rozebrać, ponieważ trudno
                wyłapać, jaki procent kobiet bije mężów, bo w innej tabeli sprawcy
                stosują przemoc wobec małżonka, ojca/matki, dzieci.

                Analiza raportów policyjnych pokazuje również zazwyczaj inny obraz niż ten
                wyłaniający się z ankiet stosujących CTS. Np. analiza przypadków sądowych w
                Anglii w 1978 pokazuje 74% ofiar kobiet, 26% mężczyzn. Analiza statystyk
                policyjnych w Szkocji wykazała, że w 76% przypadkach przemocy ofiarą była
                kobieta, 10.5% dziecko, a 1.2% mężczyzna (Nik00). W innej analizie 78% sprawców
                przemocy było mężczyznami (Str99), w innej 90% aresztowań to mężczyźni (C09).
                Problem polega na tym, że bardzo niewielki procent (od 3% do 12%) przypadków
                przemocy skutkuje wezwaniem policji (Str99,Mi99). Świadkowie rzadziej jednak
                wzywają policję, gdy kobieta bije mężczyznę, niż odwrotnie (Str10). Liczba
                aresztowanych kobiet jest ciągle rośnie - dla USA, w stanie New Hampshire jest
                to np. wzrost z 23% w roku 1993 do 35% w roku 2001 (Kim01).

                Pojawia się pytanie, jak wyjaśnić te rozbieżności. Wyjaśnieniem może być fakt,
                że mężczyźni często nie uważają przemocy kobiet wobec nich jako przestępstwo,
                nawet jeżeli ma ona chroniczny charakter (DN05,Mir99) i dlatego wszelkie
                badania sformułowane jako badania przestępstw lub bezpieczeństwa osobistego
                będą podawać zaniżone częstości przypadków przemocy domowej wobec mężczyzn
                (Str99). Tak samo, jeżeli studium jest przedstawione jako badanie przemocy
                wobec kobiet, jest logiczne, że mężczyźni będą podawać zaniżone dane o byciu
                ofiarami przemocy. Innym powodem jest fakt, że mężczyźni, zwłaszcza młodzi,
                uważają obrażenia związane z przemocą za naturalne, i mogą w związku z tym
                je bagatelizować (AU01). Broszury dla ofiar przemocy czasami wprost
                zakładają, że są adresowane do kobiet (Jos11).

                Kobiety znacznie częściej wzywają policję w przypadkach przemocy domowej
                (DN05,Mir99) - chociaż (Kim01) twierdzi, że częściej wzywają policję mężczyźni.
                Policja jest bardziej skłonna aresztować mężczyzn niż kobiety w przypadkach
                wezwania, nawet, gdy mężczyźni doznali obrażeń: 60% kobiet-sprawców jest
                aresztowanych, gdy mężczyzna doznał obrażeń, w porównaniu do 90% mężczyzn
                (DN05). W efekcie, jedynie 2% kobiet-sprawców jest aresztowanych. Niektórzy
                aresztowani obwiniają policję i system o uprzedzenia (Geo94, Jos11):

                "before I could get out of the door or get out of the way, she came at
                me with a knife. And stupidly, I defended myself—kicked her hand to get the
                knife out. And I bruised her hand enough to where she felt justified enough to
                call the police with stories that I was horribly abusing." (AU01)


                [i]black man (...) cites potential discriminatory practices against him,
                believing the police will favour his white female partner who, as a teacher, is
                a fellow power-holder in society. (Jos11)[i]

                She repeatedly started fights, then called the police accusing him of
                assault. The cops refused to believe that he had been the victim. It had
                reached the point where he would stand with his hands clasped behind his back
                refusing to react or retaliate in any way, while she attacked him with her
                fists and her nails (Geo94)


                Mężczyźni-ofiary często utrzymują, że ich agresywne partnerki często składają
                fałszywe doniesienia na policję, albo okłamują ich dzieci (Jos11). Mężczyźni
                rzadziej mówią innym o swoich doświadczeniach, bojąc się śmieszności
                (DN05,Jos11,Mir99). W badaniach studentów, mężczyźni nieco rzadziej opuszczają
                agresywne partnerki, niż kobiety. Istnieje powszechne przekonanie, że przemoc
                kobiety wobec mężczyzn jest niegroźna, a mężczyźni, którzy się na nią skarżą,
                są mało męscy - ponieważ stereotypowo mężczyzna powinien stoicko znosić
                drobniejsze obrażenia (Arch06, Jos11):

                Men don’t, from childhood they were conditioned and boys don’t cry. And
                that is followed through to the grave.


                Ponieważ mężczyźni mniej boją się
                przemocy, prawdopodobnie nie zapamiętują tak dobrze przypadków przemocy wobec
                siebie jak kobiety. To właśnie to może być powodem, że o ile w pytaniach o
                przemoc w ostatnim roku panuje mniej więcej symetria w stosunku mężczyzn do
                kobiet (1.4:1 w amerykańskim studium przemocy przeciw kobietom i podobnie w
                Wlk. Brytanii (Mir99)), to już w pytaniach o przemoc w ciągu całego życia,
                więcej jest ofiar kobiet niż mężczyzn (Str99). Niektórzy mężczyźni tak bardzo
                boją się ośmieszenia, że wstydzą się mówić o zaatakowaniu przez kobietę
                ankieterom (Str99). Męskie ofiary przemocy twierdzą, że gdy opowiadają o swoich
                przeżyciach lekarzom, spotykają się z niedowierzaniem lub są wręcz winieni za
                to, że nie potrafią sobie sami poradzić (Jos11):

                The last time was after she stabbed me and I said “she even stabbed me”
                “there must be a reason for it” “yeah she was pissed”. Nurse said: “Oh, I don’t
                believe that”. What’s the point if no-one’s talking to me, they’re not even
                listening to me. “She’s got a problem you’ve got to make allowances”. It was
                like hitting a brick wall.


                Aż 81% mężczyzn-ofiar przemocy nie chciałoby skorzystać z
                schroniska dla ofiar przemocy, w porównaniu z 68% kobiet (Gam06). Mężczyźni
                znacznie częściej się winią, gdy są ofiarami przemocy - w przypadkach
                chronicznej przemocy, 68% mężczyzn-ofiar w porównaniu do 28% kobiet-ofiar
                obwinia siebie (Mir99). Mężczyźni nie chcą się przyznać do bycia ofiarą, gdyż
                nie pasuje to do ich ideału męskości (Geo94,Jos11). (Jos11) argumentuje nawet, że

                male perpetrators themselves are responding more to an ethos that ‘males
                cannot be victims’ than to the societal account of male dominance over women.


                Opisanych jest kilka przypadków, w których mężczyzna utrzymuje, że dobrowolnie
                poddał się aresztowaniu, chociaż policja chciała aresztować ich partnerkę
                (np. 4 takie przypadki w (AU01) ) - autorzy badań twierdzą, że mężczyźni w ten
                sposób odrzucają rolę "ofiary", i chcą zamiast tego przyjąć rolę "obrońcy rodziny":
                By volunteering to be arrested despite their alleged innocence, they became
                chivalrous defenders of their partners (Au01)


                Podobny przypadek dokumentuje (Jos11). Argumentuje on także, że gdy mężczyźni
                zostawali w domu i ni
                • frusto Rozpowszechnienie przemocy 7 - męskie ofiar, cont. 22.10.12, 09:38
                  Niektórzy uważają, że zabójstwa popełniane są przez kobiety dopiero, gdy nie mają
                  innego wyjścia na ucieczkę z toksycznego związku; Evans Stark argumentuje,
                  że dzięki prawodawstwu zapewniającemu kobietom możliwość opuszczenia
                  sprawców przemocy domowej, spadła liczba zabójstw (SD09); podobnie Kimmel (Kim01).

                  Badacze czasami uważają, że skoro mężczyźni-ofiary przemocy- nie szukają pomocy,
                  nie uważają tego za przestępstwa, a nawet nie uważają siebie za ofiary przemocy
                  domowej to nie można mówić o tym, że są naprawdę ofiarami (SD09, Stark), i nie
                  ma potrzeby zajmowania się tego rodzajem przemocy (DD04):

                  what is to be done about the very small number of women who may initiate
                  severe, persistent, repeat physical and sexual violence against a male partner
                  in a context of no violence from the man? We have yet to see any evidence that
                  would enable us to consider this issue.(DD04)


                  Straus odpowiada, że jeżeli kryterium przemocy domowej ma polegać na powodowaniu
                  obrażeń, to dlaczego broszury o przemocy wobec kobiet używają statystyk
                  pokazujących częstotliwości przemocy domowej nie powodującej obrażenia (Str97), a
                  takie kryterium pominęłoby 97% przemocy wobec kobiet. Dodatkowo, agresywne
                  zachowania ze strony kobiet zwiększają prawdopodobieństwo agresywnych zachowań
                  ze strony mężczyzn:

                  The moral justification of assault implicit when a woman slaps or throws
                  something at a partner for doing something outrageous reinforces his moral
                  justification for slapping her when she is doing something outrageous— or when
                  she is obstinate, nasty, or "not listening to reason" as he sees it.


                  I rzeczywiście, mężczyźni często podają jako powód własnej przemocy fakt, że
                  zostali pierwsi uderzeni przez kobietę (C07, Whi07). Obrażenia są poważniejsze,
                  gdy kobieta również stosuje przemoc, przemoc trwa wtedy dłużej i częściej
                  dochodzi do jej eskalacji (C07,Str10,Whi07). (Whi07) dodatkowo podkreśla, że w
                  związkach, w których agresja jest wzajemna, jest większy procent mężczyzn
                  otrzymujących obrażenia (25.2%) niż procent kobiet otrzymujących obrażenia w
                  związkach, w których agresywny jest tylko mężczyzna (20%), zastrzegając, że w
                  studium nie zostało podane, jak poważne były to obrażenia. (Str05) podaje, że
                  ataki kobiet spowodowały 12% wszystkich obrażeń wymagających pomocy lekarza, i
                  aż 40-50% w próbce studentów. Nie wiem, jak interpretować te dane, bo na innej
                  stronie podaje, że na podstawie ankiet Narodowego Studium Przemocy Wobec Kobiet
                  (NVAW), można ocenić, że agresja kobiet spowodował 27% wszystkich obrażeń
                  wymagających pomocy lekarskiej.

                  Przemoc mężczyzn wobec kobiet jest określana jako poważna lub bardzo poważna, a
                  kobiet wobec mężczyzn jako niezbyt poważna (DD04). Zdanie autorów
                  (DD04), że przemoc wobec mężczyzn stanowi o wiele mniejszy problem, zdają się
                  potwierdzać inne reakcje kobiet i mężczyzn na przemoc w wielu badaniach.
                  Reakcje kobiet na przemoc to znacznie częściej strach (79%), gniew,
                  rozgoryczenie, poczucie opuszczenia; dla mężczyzn reakcja na atak kobiety to
                  najczęściej "nie przejąłem się" (26%) "atak był usprawiedliwiony" (20%),
                  określają atak kobiety jako śmieszny (17%), 3% kobieta zaimponowała, 14%
                  poczuło gniew, 6% było zaskoczonych, 6% poczuło się ofiarami. Reakcje takie są
                  częste nawet wtedy, gdy kobieta ewidentnie stara się z wszystkich sił wyrządzić
                  mężczyźnie krzywdę, i gdy podobne efekty na pewno nie wywołałyby śmiechu, gdyby
                  były dziełem innego mężczyzny:

                  "I’ve had...cup smashed over my head..I end up laughing" (DD04)

                  "If she hit us, I would say, ‘is that the best you can do?’ She’d hit me
                  again and I’d say something like, ‘Oh Betty, for God’s sake, just pack it
                  in’." (DD04)


                  "I was on myway to go to the restroom. And shewas just cussing and
                  swearing and she wouldn’t let me pass. So, I nudged her. I didn’t push her or
                  shove her, I just kind of, you know, just made my way to the restroom. And,
                  when I done that she hit me, and she drewblood. She hit me in the lip, and she
                  drewblood. . . . I go in the bathroom and I started laughing, you know."
                  (AU01)


                  W (AU01) opisany jest przypadek, w którym kobieta (pijana) próbuje załadować
                  pistolet, a jej partner bagatelizuje to, relacjonując to "dobrze, że skończyło
                  się tylko na rozciętej głowie. Mogła sobie odstrzelić łeb.". Jak już
                  wspomniałem jednak wcześniej, (DD04) oraz (AU01) opisuje pary, w których
                  wszyscy mężczyźni byli skazani za stosowanie przemocy, więc są to wyjątkowo
                  nietypowe próbki. (Jos11) przedstawia zupełnie inne reakcje mężczyzn: myśli
                  samobójcze, frustrację, poczucie bycia osaczonym, alkoholizm:

                  I moved outside and I’m literally sitting on the paving stones outside
                  with my head in my hands just crying because I didn’t know what to do. I
                  couldn’t take my kids to go anywhere cos I had no refuge. I didn’t have any
                  money to pay for any hotels or anything to go and stay, and at the same time I
                  didn’t want to take my daughter away from her mum either. And my daughter
                  wouldn’t want to leave her home and friends and everything. So I was just in a
                  ‘catch 22’. I’m sitting there crying and she came up underneath, poking her
                  finger in my throat, in my face, slashing my face... (Jos11)


                  Jednocześnie jednak (Jos11) argumentuje, że studia analizujące wpływ przemocy
                  na mężczyzn często nie biorą pod uwagę takich efektów, typowych dla mężczyzn,
                  jak utratę pracy, nadużywanie alkoholu, myśli samobójcze, samookaleczenia -
                  argumentuje on, że o ile skutki dla kobiet są zazwyczaj "do wewnątrz", to
                  dla mężczyzn są to skutki "na zewnątrz" (internalizing vs externalizing
                  behaviors
                  )
                  Za przemoc wobec kobiet można uznać nawet graffiti i reklamy (Ros), ponieważ:

                  both sexualised advertisements and graffiti are symptomatic of male
                  control of public space, which is thus exclusionary for women


                  Like street harassment, graffiti makes women fearful of public space and
                  it is this fear that works to reinforce male dominance and control of public
                  space. Despite the much-documented reality that women have much lower chances
                  of victimisation than men (Pain 2001), women feel less safe than men in
                  society


                  street harassment, regardless of how ‘harmless’ it is perceived to be,
                  works to remind women that they are rape-able


                  Ciekawe jest to, że autorka przyznaje, że mężczyźni są bardziej wizualni niż
                  kobiety, ale nie przychodzi jej do głowy, że równie dobrze mężczyzna mógłby
                  uznać za "street harassment" krótkie spódniczki, dekolty, czy kręcenie tyłkiem.
                  Być może nawet uznałaby to za seksizm.

                  • frusto Rozpowszechnienie przemocy 8 - podsumowanie 22.10.12, 09:39
                    Podsumowanie

                    Przemoc domowa o niskim natężeniu, nazywana common couple violence, jest
                    szeroko rozpowszechniona i dotyka do jednej czwartej wszystkich kobiet
                    przynajmniej raz w trakcie ich małżeństwa. Dane te uzyskane są z ankiet opartych
                    o CTS - z tych samych danych wynika "symetria płci" w stosowaniu przemocy,
                    to znaczy, że kobiety i mężczyźni tak samo często stosują przemoc, że
                    kobiety tak samo często lub nawet częściej inicjują przemoc (zwłaszcza w młodych
                    parach), że motywy używania przemocy są podobne, że tak samo często kobiety
                    i mężczyźni motywują użycie przemocy względami samoobrony. W większości
                    par, w których stosowana jest przemoc, jest ona wzajemna, a przemoc
                    kobiet wobec nieagresywnych mężczyzn i przemoc mężczyzn wobec nieagresywnych
                    kobiet jest równie częsta.

                    Podobne natężenie przemocy występuje wśród par homoseksualnych, a motywy
                    przemocy i profile sprawców wśród lesbijek są podobne do motywów przemocy
                    i profilów sprawców heteroseksualnych.
                    Kobiety jednak są znacznie bardziej narażone na obrażenia i im poważniejsza
                    przemoc, tym większy procent ofiar-kobiet. Ataki mężczyzn sześć razy częściej
                    skutkują obrażeniami niż ataki kobiet, a obrażenia kobiet są poważniejsze. W
                    badaniach opartych o ankiety przestępczości, dane kliniczne, dane ze schronisk
                    lub statystyki policyjne kobiety stanowią ogromną większość ofiar i znacznie więcej
                    ataków kończy się obrażeniami. Stanowi to podstawę do oskarżania danych
                    uzyskanych z ankiet CTS o fałszowanie rzeczywistości, o ignorowanie kontekstu.
                    O dziwo, w analizie danych ze schronisk nikomu nie przeszkadza ignorowanie
                    kontekstu, a zadawanie niektórych pytań (np. o to, czy kobieta-ofiara sama
                    inicjowała przemoc) jest często zabronione proceduralnie. W parach, gdzie
                    przemoc jest wzajemna, obrażenia są częstsze i poważniejsze.

                    Przemoc poważna, określana jako intimate terrorism, jest znacznie
                    rzadsza niż przemoc o niskim natężeniu i obejmuje co najwyżej 3% wszystkich
                    przypadków przmocy domowej (wykrywanej przez ankiety oparte o CTS) lub mniej.
                    Gdy spróbowano zdefiniować kryteria charakteryzujące męskich sprawców takiej
                    przemocy, i potem zastosowano je do analizy kobiet-sprawców przemocy, okazało
                    się, że wśród kobiet występuje podobna liczba sprawców posiadająca takie same
                    cechy, jak męscy terroryści.

                    Dane uzyskiwane z próbek klinicznych mogą jednak zaniżać procent ofiar mężczyzn,
                    ponieważ mężczyźni z przyczyn kulturowych nie raportują przemocy, bojąc
                    się ośmieszenia. Zarówno mężczyźni-ofiary jak i świadkowie przemocy rzadziej
                    wzywają policję, policja często nie wierzy mężczyznom i rzadziej ich aresztuje.
                    Dodatkowo, mężczyźni mniej się boją przemocy, uznają obrażenia za naturalne
                    konsekwencje przemocy, oraz odpowiadają na kulturową normę, że mężczyzna
                    powinien stoicko znosić pomniejsze obrażenia. Mężczyźni częściej akceptują
                    przemoc żony wobec siebie i nie postrzegają jej jako przestępstwo, ani jako
                    poważny problem, być może więc przywiązują do jej mniejszą wagę i nie zapamiętują
                    incydentów. Z tego wynikać też może fakt, że o ile dla danych z ostatniego
                    roku podobny procent mężczyzn i kobiet jest ofiarami przemocy domowej,
                    to przy pytaniach o wiktymizację w ciągu całego życia, kobiety uznają się
                    za ofiary dwa razy częściej niż mężczyźni.

                    Mężczyźni-ofiary spotykają się z niedowierzaniem i uprzedzeniami, raportując,
                    że boją się wyśmiewania, że policja, doktorzy, a nawet służby mające na celu
                    pomoc ofiarom przemocy nie wierzy ich opowieściom. Panujące w społeczeństwie
                    normy powodują, że łatwiej jest uznać kobietę za ofiarę, a mężczyznę za sprawcę,
                    niż odwrotnie. Mężczyzna-ofiara i kobieta-sprawca burzy "porządek świata", w którym
                    kobietom przypisuje się brak agresywności i bierność, a mężczyznom agresywność,
                    dominację i aktywność.

                    • frusto Rozpowszechnienie przemocy 9 - notki osobiste 22.10.12, 09:40
                      Notki

                      Ciekawi mnie, dlaczego nikt w czytanych przeze mnie studiów nie uwzględnił
                      specyficznej formy przemocy, jaką jest odmowa seksu. Skoro kontrola wydatków
                      jest formą przemocy, to dlaczego za formę przemocy nie uznaje się odmowy seksu
                      (obojętnie czy ze strony mężczyzny, czy kobiety). Skoro kobiety i mężczyźni są
                      sfrustrowani brakiem seksu, a małżeństwo ogranicza (przynajmniej w teorii)
                      możliwości seksu tylko do małżonka, to odmowa seksu zwiększa frustrację
                      partnera/rki i powinna być uznana za formę przemocy, czyż nie?

                      W (Diag) jest coś, czego nie rozumiem zupełnie. 12% sprawców podało, że
                      jest niepełnosprawnych. Do tego są tam takie kwiatki, od których boli głowa:

                      Osoby, które stosowały przemoc fizyczną w rodzinie, najczęściej przyznają,
                      że ofiarami tych zachowań byli współmałżonkowie (36%). Zdecydowanie rzadziej
                      (10%) przemoc stosowana jest w związkach nieformalnych – różnica 26 punktów
                      procentowych w porównaniu do małżeństw.


                      Ten cytat wyjęty z kontekstu można by zrozumieć, że osoby w związkach nieformalnych
                      są mniej zagrożone przemocą niż małżeństwa, a przecież to nieprawda, chyba, że
                      naprawdę ja nic z tego studium nie rozumiem.

                      Straus był pierwszym, który zauważył symetrię w stosowaniu przemocy przez
                      kobiety i mężczyzn, chociaż odkrył to przypadkowo, szukając dowodów
                      na większą skłonność mężczyzn do agresji:

                      In the mid-1970s my colleagues and I made the disturbing discovery that
                      women physically assaulted partners in marital, cohabiting, and dating
                      relationships as often as men assaulted their partners... This finding caused
                      me and my former colleague, Suzanne Steinmetz, to be excommunicated as
                      feminists... we had also experienced many threats, including a bomb
                      threat. (Str99)


                      Debata Stark-Dutton jest dosyć interesująca, chociaż Dutton widać, że jest
                      rozgoryczony i zgorzkniały. Odpowiedzi Duttona czasami są... jakby to powiedzieć...
                      ciekawe. Wypisałem sobie kilka cytatów:

                      So using data from the VAWA Survey itself, Felson & Outlaw get results
                      that are disconfirming of the gender paradigm notion of male coercive control.
                      I do hope that Evan Stark will read these papers instead of doing his usual
                      head-in-the-sand routine.(Dutton)


                      A huge survey by Health and Human Services found mothers involved in 64%
                      of all physical child abuse. The plight of these children is caused by a gender
                      paradigm that lumps women and children together into government bureaucracies
                      and teaches custody assessors that the only risk to the child is from the
                      abusive father (Dutton).


                      I believe coercive control has been invisible in plain sight precisely
                      because the types of behavior abusers enforce are part of women‘s already
                      degraded default roles as housewives, homemakers and mothers. If a woman is
                      responsible for cooking and cleaning anyway, what difference does it make if I
                      give her a strict set of rules on how to clean? (Stark)


                      Kwiatek z (Nik00):

                      Nie budzi zaskoczenia fakt, że przemocy wobec małżonka, w której ofiarami są
                      mężczyźni poświęcono mniej uwagi. W zasadzie interesował się nią wyłącznie
                      Murray Straus


                      No tak, 200 studiów cytowanych w (Fie01) to sam Straus napisał, panie dzieju.

                      nie uwzględniano w nich na ile agresja żony była działaniem odwetowym
                      lub w samoobronie. Kwestia ta tym bardziej wymaga wyjaśnienia, że w wielu
                      wypadkach odnotowywanych w USA zabójstw dokonanych na mężach przez kobiety,
                      dochodzi do nich po długim okresie doświadczania przez kobietę przemocy


                      No, wprawdzie kilka tuzinów studiów uwzględniała dokładnie tą kwestię i znalazła,
                      że samoobrona jest równie częstą przyczyną przemocy u kobiet jak i u mężczyzn,
                      ale co tam, panie dzieju, skoro Straus o tym nie napisał, no to nie ma. To
                      znaczy, napisał, ale nie po polsku, czyli jakby nie napisał. I jeszcze sporo
                      innych kwiatków kompletnie ignorujących to, co ja, amator, znalazłem przy pomocy
                      google'a.

                      Straus dużo się rozpisuje na temat "ukrywania" przemocy kobiet wobec mężczyzn.
                      Np. w (Str97) pisze:

                      a paper I presented at a conference in 1973 was the sociological work that
                      introduced most of the feminist explanations of couple Violence (Straus, 1976).
                      These feminist approaches include institutionalized male power, cultural norms
                      legitimating male violence against women, and economic inequality between men
                      and women that lacks women into violent marriages. These contributions were
                      widely cited until I published "politically incorrect" data an violence by
                      women and was therefore excommunicated from feminist ranks. However, I remain
                      one of the faithful, and have never accepted the excommunication


                      Podaje także przykłady ukrywania danych przez naukowców:

                      The Kentucky study also brings out a troublesome question of scientific
                      ethics. because it is one of several in which the data on assaults by women
                      were intentionally suppressed. The existence of those data became known only
                      because Hornung, McCullough, and Sugimoto (1981) obtained the Computer tape and
                      found that, among the violent couples, 38 percent of the attacks were by women
                      on men who. as reported by the women themselves, had not attacked them.


                      Podobne przypadki opisuje także w (SD09), np:
                      Neil Jacobson went Gondolf one better- -he published a book on male
                      batterers called "cobras and pit bulls" (...) in Jacobson‘s fine print
                      there is also a statement that 40% of his sample showed severe violence by
                      females.


                      Więcej na ten temat pisze w (Str10). Niektóre przykłady są naprawdę zapierające
                      dech w piersiach, poniżej 3 z nich:

                      the influential World Health Organization report on violence states that
                      "Where violence by women occurs it is more likely to be in the form of
                      self-defense (32, 37, 38)" (Krug, Dahlberg, Mercy, Zwi, & Lozano, 2002).
                      However, examination of references 32, 37, and 38 found that reference 32
                      (Saunders, 1986) reports that 70% of the minor violence and 60% of the severe
                      violence was not in selfdefense. Reference 37 (Dekeseredy, Saunders, Schwartz,
                      et aI., 1997) used a similar method, and got similar results: 37% of the minor
                      violence and 43% of the severe violence was initiated by women. Reference 38
                      (Johnson & Ferraro, 2000) is a review article that cites references 32 and 37
                      and does not report new empirical data. In addition, neither of these studies
                      had data on self-defense by men, so neither provide a basis for concluding that
                      violence by women differs from violence by men.


                      The Canadian National Violence Against Women Survey (Johnson & Sacco, 1995)
                      used the Conflict Tactics Scales or CTS... However, the designers of the
                      Canadian study modified the CTS by deleting the questions on perpetration by
                      the women interviewed. The result, of course, was data on victimization of
                      women and none on perpetration by women.


                      In the Global School-Based Health Survey, using questionnaires completed by
                      students age 13 to 15 (World Health Organization, 2006), question 38 asked the
                      students whether they had been slapped or hurt on purpose by a boyfriend or
                      girlfriend in the past 12 months. The results for all of the first four nations
                      (Jordan, Namibia, Swaziland, and Zambia) showed a slightly higher percent of
                      boys than girls who reported being slapped or hurt on purpose by a girlfriend
                      or boyfriend. Because those were only the first 4 nations in a planned
                      70-nation study, I waited until data on more nations became available. Two
                      years later, in 2008, results for many nations were available, but question 38
                      and the data on this question were nowhere to be found.
                      • frusto Rozpowszechnienie przemocy 9 - notki osobiste cont 22.10.12, 09:41
                        Ciekawa jest także jego analiza artykułów DeKesseredy et al 1997 oraz Kernsmith
                        et al, 2005, w której konkluzje autorów zupełnie nie pasują do ich własnych
                        danych. Mam ochotę zacytować w całości, ale za dużo tego, więc pominę. W
                        skrócie, np. jedna z kategorii powodów przemocy domowej kobiet jest podpisana
                        "oddanie za maltretowanie" (strike back for abuse), i kategoria ta
                        obejmuje 5 odpowiedzi, a między nimi: "biję, żeby okazać gniew", "biję, by
                        zemścić się za to, że partner skrzywdził mnie emocjonalnie", "biję, by zmusić
                        partnera, by przestał coś robić". W dwóch innych kategoriach, między innymi
                        obejmującymi takie odpowiedzi jak "biję, by mój partner zrobił coś, czego
                        chcę", "biję, bo chcę się poczuć bardziej silna" (to feel more
                        powerful
                        ), brak różnic między wynikami kobiet i mężczyzn...

                        Straus kontynuuje opisując własne doświadczenia: jego współautorka wycofała swoje
                        nazwisko z artykułu, gdy ktoś życzliwy jej powiedział, że to może zaszkodzić
                        jej karierze. Dwóch z jego doktorantów uprzedzano, że nigdy nie dostaną pracy,
                        jeżeli będzie ich promotorem.

                        At a meeting of the Society for the Study of Social Problems, one panel
                        member said that this type of phalli-centric research was undermining efforts
                        to help battered women. This was followed by vigorous applause.


                        Straus pisze także, że:

                        one of the explanations for denying the evidence.an gender symmetry is to
                        defend feminism in general. This is because a key step in the effort to achieve
                        an equalitarian society is to bring about recognition of the harm that a
                        patriarchal system causes. The removal of patriarchy as the main cause of PV
                        weakens a dramatic example of the harmful effects of patriarchy


                        Co do "symetrii płci" w agresji, zacytuję jeszcze Erin Pizzey, założycielkę
                        pierwszego schroniska dla kobiet w Wielkiej Brytanii:

                        In my experience I found that in most relationships the
                        violence is consensual – both partners are equally responsible for what goes on
                        behind the front door. In those cases we rarely hear from either partner unless
                        the children of those doomed relationships are drawn to the attention of the
                        schools and then the courts or the psychiatrist’s office. However when one of
                        the partners is an innocent victim of their partner’s violence if they happen
                        to be a woman, they can at least find comfort and refuge but for men, at the
                        moment, there is nothing. If he is involved with a violent woman he risks the
                        laughter of his friends and a truly frosty reception from all the
                        agencies.

                  • rekreativa Re: Rozpowszechnienie przemocy 7 - męskie ofiar, 22.10.12, 10:52
                    W tym punkcie poruszyłeś istotny i ciekawy aspekt przemocy domowej, a mianowicie stosunek samych mężczyzn do przemocy ze strony kobiet, który w wielu przypadkach polega na całkowitym zbagatelizowaniu, zlekceważeniu czy wrecz wyśmianiu.
                    To trochę tłumaczy, dlaczego przemocy kobiet wobec męzczyzn nie traktuje sie z równą powagą czy uwagą. No właśnie dlatego, że mężczyźni nie czują się ofiarami.
                    Skoro zaś nie ma ofiary, to nie ma i przestępstwa, prawda?
                    Inaczej to ujmując, przemoc musi powodować jakieś negatywne skutki czy w postaci obrażeń fizycznych, czy urazów psychicznych, emocjonalnych itd., żeby w ogóle się nią zajmować od strony prawnej, czy terapeutycznej.
                    Jeżeli kobieta rzuca się na faceta z pięściami i to wcale nie dla żartów, lecz z intencją zrobienia krzywdy, to jakby nie patrzeć, stosuje przemoc. Co jednak, jeśli po facecie ten atak spłynął jak woda po kaczce? Kobiecinka nieduża, więc nawet go nie zadrasnęła no i wyglądała tak zabawnie, że się omal ze śmiechu nie popłakał... Czy w takiej sytuacji, kiedy facet nie doznał żadnego uszczerbku fizycznego tudzież psychicznego, ja mam go traktować jako ofiarę przemocy?
                    • frusto Re: Rozpowszechnienie przemocy 7 - męskie ofiar, 22.10.12, 10:57
                      rekreativa napisała:
                      > Jeżeli kobieta rzuca się na faceta z pięściami i to wcale nie dla żartów, lecz
                      > z intencją zrobienia krzywdy, to jakby nie patrzeć, stosuje przemoc. Co jednak,
                      > jeśli po facecie ten atak spłynął jak woda po kaczce?

                      Ale czy na pewno spłynął? Co, jeżeli mężczyzna tylko udaje, że tak jest, jeżeli tylko sam siebie oszukuje, ponieważ uważa, że tego od niego wymagają normy społeczne?
                      • rekreativa Re: Rozpowszechnienie przemocy 7 - męskie ofiar, 22.10.12, 11:14
                        Ale nie odwracaj pytania, frusto.
                        Ja pytam, czy w sytuacji, w której nie obserwuje się skutków przemocy, można mówić o ofierze?
                        Bo moim zdaniem, nie można.

                        "Ale czy na pewno spłynął? Co, jeżeli mężczyzna tylko udaje, że tak jest,
                        > jeżeli tylko sam siebie oszukuje, ponieważ uważa, że tego od niego wyma
                        > gają normy społeczne? "
                        No niestety, to jest spuścizna po tradycyjnym, patriarchalnym modelu społecznym, który feministki usiłują choć trochę nadkruszyć.
                        Jednakowoż kiedy to robią, mężczyźni podnoszą krzyk, że chcą ich przemienić w jakieś miękkie nieagresywne istoty do zmieniania pieluszek niemowlętom.
                        A mężczyzna przecież powinien być jak John Wayne czy inny Rambo i brać wszystko na pobliźnioną, twardą klatę bez mrugnięcia okiem.
                        • frusto Re: Rozpowszechnienie przemocy 7 - męskie ofiar, 22.10.12, 11:18
                          rekreativa napisała:

                          > Ale nie odwracaj pytania, frusto.
                          > Ja pytam, czy w sytuacji, w której nie obserwuje się skutków przemocy, można mó
                          > wić o ofierze?
                          > Bo moim zdaniem, nie można.

                          Ale czytała Pani także ten cytat z (Jos11)? Na nie wszystkich mężczyznach to spływa, jak po kaczce. Po drugie, są dwa powody, by takiej przemocy zapobiegać a) mogą to widzieć dzieci i się uczyć, że bicie w małżeństwie jest OK b) mężowie, jak pisze Straus i co zdają się potwierdzać badania, mogą oddać i wtedy to już nie jest takie nieszkodliwe.
        • takete_malouma Re: Rozpowszechnienie przemocy 2 - symetria płci 31.10.12, 18:14
          > Im bardziej wykształcona kobieta, tym częściej jest agresywna.

          A tego nie wiedziałem i szczerze mówiąc mam wątpliwości. Źródło?
          • kocia_noga Re: Rozpowszechnienie przemocy 2 - symetria płci 31.10.12, 19:07
            takete_malouma napisał:

            > > Im bardziej wykształcona kobieta, tym częściej jest agresywna.
            >
            > A tego nie wiedziałem i szczerze mówiąc mam wątpliwości. Źródło?
            >

            Toby się zgadzało z moimi przypuszczeniami, że niezgoda na posłuszeństwo traktowana jest u kobiet jako agresywność.
          • frusto Re: Rozpowszechnienie przemocy 2 - symetria płci 06.11.12, 09:29
            takete_malouma napisał:

            > > Im bardziej wykształcona kobieta, tym częściej jest agresywna.
            >
            > A tego nie wiedziałem i szczerze mówiąc mam wątpliwości. Źródło?
            >

            Za bibliografią w (Fie01):

            "Brinkerhoff, M., & Lupri, E. (1988). Interspousal violence. Canadian Journal of
            Sociology, 13, 407−434. (Examined Interspousal violence in a representative sample of
            562 couples in Calgary, Canada. Used Conflict Tactics Scale and found twice as much
            wife−to−husband as husband−to−wife severe violence <10.7% vs 4.8%>. The overall
            violence rate for husbands was 10.3% while the overall violence rate for wives was
            13.2%. Violence was significantly higher in younger and childless couples. Results
            suggest that male violence decreased with higher educational attainment, while female
            violence increased
            "

            Po prawdzie, może to być artefakt wynikający z tego, że gorzej wykształcone kobiety mogą nie raportować swojej przemocy, uznając ją za normalną. Z drugiej strony jednak, raczej wątpię.
            • takete_malouma Re: Rozpowszechnienie przemocy 2 - symetria płci 18.11.12, 23:00
              > Za bibliografią w (Fie01):

              Dzięki!
    • frusto Stereotypy 22.10.12, 09:43
      W czasie dyskusji została zasugerowana teza, że normy społeczne umożliwiają
      zajście przemocy domowej (vide dyskusja o chłopakach zmawiających się na bicie
      dziewczyn i obrazek o psikusach przy darciu pierza, czy czegoś tam). Obecnie
      przyjrzymy się więc, jak odnoszą się normy społeczne do faktu przemocy domowej,
      a w szczególności do bicia kobiet przez mężczyzn i bicia mężczyzn przez kobiety.
      Przyjrzymy się także efektem badań związków między powszechnością pewnych
      stereotypów i przekonań, a powszechnością przemocy domowej.

      Pamiętajmy o tym, że współistnienie dwóch fenomenów nie musi być efektem
      jakiegolwiek łańcucha przyczynowo-skutkowego między nimi, a tym bardziej nie
      oznacza kierunku przyczynowości. Może być tak, że stereotyp "kobieta ma
      siedzieć w domu" powoduje przemoc domową, możliwe jest, że chociaż nie jest
      przyczyną przemocy samą w sobie, to jednak ją umożliwia (żeby wyjaśnić:
      przyczyną wypadków samochodowych nie jest jeżdżenie samochodem, ale bez
      jeżdżenia samochodem nie ma wypadków samochodowych), i wreszcie, że może ją
      ułatwia. Możliwe jest jednak, że nie ma żadnego związku.

      Na koniec pamiętajmy także, że społeczeństwo składa się z różnych grup, z których
      każda może posiadać różne stereotypy i normy. Inne wierzenia mogą panować
      wśród penerów z Dębca, inne wśród popegierowskich wsiach na Mazurach, a inne
      wśród wielkomiejskiej inteligencji. Dla wyjaśnienia przyczyn przemocy domowej
      w Polsce tu i teraz, nie są ważne stereotypy sprzed stu lat, czy
      nawet sprzed lat trzydziestu; nie są ważne poglądy z krajów należących do innych
      kręgów kulturowych.
      • frusto Popieranie przemocy wobec kobiet 22.10.12, 09:45
        I tak, jeden z uczestników zasugerował, że w Polsce są kabarety wyśmiewające
        przemoc wobec kobiet. Brak na ten temat badań naukowych, więc mogę odpowiedzieć
        tylko równie anegdotycznymi przykładami. Przypominam sobie dwa kabarety
        wyśmiewające przemoc wobec kobiet. W jednym facet unosi rękę, żeby się podrapać
        po głowie, a "kobieta" krzyczy "Marian! Chciałeś mnie uderzyć!". Drugi to "w
        obronie kobiety" kabaretu Potem. Z drugiej strony ten sam Potem ma wyjątkowo
        niesmaczny skecz, w którym mąż ma śliwę pod okiem, żona krzyczy na niego
        "ty zdzirze", a widownia płacze ze śmiechu. Jest także sporo skeczy, w których
        mężowie uciekają z domu po piorunochronie, żeby spotkać się z kolegami. Znam
        mnóstwo dowcipów o mężach bojących się żon i dwa o mężach bijących żony.

        W bajkach dla dzieci, które przychodzą mi na myśl, mężczyzna, który bije kobietę,
        zawsze jest zły. Kobieta stosująca przemoc jest zła w trzech przypadkach (któraś
        część Króla Lwa, Tarzan 2, Mała Syrenka, czy jeszcze coś?), przemoc kobiety
        wobec mężczyzn jest śmieszna (np. w Mulan 2 mężczyzna podchodzi do kobiety, chce
        ją rozśmieszyć, ta bije go pięścią w twarz, aż ten traci zęby i pada na ziemię -
        trudno mi sobie nawet wyobrazić, by w bajce mogła się znaleźć podobna scena w
        której płcie by były zamienione), i kobiety często stosują przemoc (Merida
        Waleczna, Mulan, Król Lew, Kaena...).

        Ale przejdźmy do sedna. Zajmijmy się najpierw odpowiedzią na pytanie, czy
        normy społeczne popierają przemoc wobec kobiet, a więc czy prawdą jest, że:

        "Men who assault their wives are actually living up to cultural
        prescriptions that are cherished in Western society—aggressiveness, male
        dominance and female subordination—and they are using physical force as a means
        to enforce that dominance" (Dut94, cytat z Dobash)


        Zacznijmy od badań Eurobarometru, rok 2010 (Eur10). W Polsce 1% mieszkańców
        uważa, że przemoc wobec kobiet jest dozwolona zawsze, a 3%, że jest dozwolona w
        pewnych okolicznościach. 97% Polaków chce karania sprawców przemocy domowej,
        92% chce więcej praw zapobiegających przemocy domowej, 86% chce praw
        zapobiegających dyskryminacji na tle płci. Moim zdaniem dobrze byłoby zapytać
        te 92%, czy wiedzą jakie prawa dotyczące przemocy domowej i dyskryminacji
        płciowej już obowiązują w Polsce, bo być może to pytanie było z rodzaju "czy
        chce Pan/Pani być piękna i bogata?".

        W całej Europie zaszły dramatyczne zmiany pod tym względem w ciągu ostatnich 10
        lat. Na przykład, dla Danii nastąpił skok z 53% do 81% w poparciu zdania
        "przemoc domowa jest zła i winna być zawsze karana". Pytanie o przemoc domową:
        czy przemoc domowa jest bardzo poważnym problemem: 69%, dosyć poważnym: 24%,
        niezbyt poważnym: 4%. Pytanie moim zdaniem jest kretyńsko sformułowane,
        ponieważ nie wiadomo, o jaką "poważność" w nim chodzi i ja osobiście nie
        wiedziałbym, jak na nie odpowiedzieć (czy, że to poważne przestępstwo, czy też,
        że chodzi o jaki priorytet powinny dać mu państwa w stosunku do innych
        problemów takich jak bezrobocie czy bieda itd).

        Ciekawostką jest fakt, że im mniej religijny kraj, tym większe uprzedzenia
        wobec religii: w Szwecji np 88% uważa, że przyczyną DV jest religia (wzrost o
        13% w ciągu 10 lat), a w Hiszpanii: 52%.

        W badaniach OBOPu (OBOP07), 83% nie widzi żadnych okoliczności
        usprawiedliwiających przemoc domową (ciekawa różnica w stosunku do (Eur10), a dla
        (Diag) z 2011 16% widzi okoliczności usprawiedliwiające przemoc). Ze
        zdaniem "Istnieją okoliczności, które usprawiedliwiają przemoc w rodzinie"
        zgadza się 13% badanych. Nie wiadomo jednak, jakie okoliczności mieli na myśli
        badani. Z badań w innych krajach wiadomo, że za takie okoliczności uważa się na
        przykład niewierność współmałżonka, samoobronę, lub obronę dzieci. 16% Polaków
        za przemoc uznaje tylko sytuację, w których doszło do obrażeń i widocznych
        śladów na ciele ofiary. Kłótnie nie są uważane za przemoc przez prawie 1/4
        Polaków, chociaż pytanie wrzuca do jednego worka rękoczyny i kłótnie (W badaniu
        z 2011 roku, tak uważa 20% Polaków). 88% uważa, że kobieta nie musi się godzić
        w sprawach seksu na zachcianki męża (10% uważa przeciwnie, w 2011 odsetek ten
        wyniósł 9%). 79% nie zgadza się, że gwałt w małżeństwie nie istnieje (15% uważa
        inaczej). Typowe jest, że respondenci OBOPu uważają przemoc domową za
        powszechną w Polsce, ale rzadką w ich okolicy (np. 28% uważa, że przemoc jest w
        co drugiej polskiej rodzinie, ale tylko 9% uważa tak w odniesieniu do ich
        własnej okolicy).

        Jest tutaj coś, o czym już pisałem w innym wątki: Polacy wykazują schizofrenię.
        W (Diag) 96% uważa, że należy reagować, bo może się komuś stać coś złego, 96%
        uważa, że należy reagować, bo to moralny obowiązek każdego człowieka, 96% że
        należy reagować, bo przemoc domowa jest przestępstwem, 92%, że należy reagować,
        bo pokrzywdzeni sami sobie z tym nie poradzą ... a zarazem 25% uważa, że nie
        należy reagować, bo nie wiadomo, po czyjej stronie leży racja, a 13% uważa, że
        nie należy reagować, bo to prywatna sprawa tej rodziny. Pisałem też o tym, jak
        raport (Diag) został przedstawiony w mediach...

        W Rosji, kraju znacznie chyba bardziej patriarchalnym obecnie niż Polska, 2%
        mężczyzn uważa, że można uderzyć żonę, jeżeli ta go nie słucha; 2.5%, jeżeli
        nie wypełnia domowych obowiązków; odmawia seksu, 1.4%; mąż podejrzewa,że żona
        jest niewierna 4.1%; odkrywa, że żona jest niewierna 18.6%; kłóci się z nim,
        3.3% (Sti08). Niestety, w studium nie zapytano mężów o sytuacje, w których żona
        mogłaby uderzyć męża. Ograniczeniem studium jest także nadreprezentacja osób
        wykształconych.

        W studium ankietujących osoby poszukujące pracy (OM00), 19% mężczyzn uznało, że
        mężczyzna nie może uderzyć żony nawet, jeżeli ta atakuje go nożem (, 43% uważa,
        że nie może uderzyć, nawet, jeżeli ta uderzy go pierwsza w czasie awantury (40%
        uznaje to za "somewhat justified", a tylko 17% za "justified"). 98% uważa, że
        nie może uderzyć, jeżeli ona odmawia seksu (2% "somewhat justified", 0%
        "justified"). Drugą po obronie przez nożem największą akceptację zyskało "maż
        może uderzyć żonę, jeżeli ta maltretuje (abuses) ich dziecko - 30%
        uznało to za justified, 40% za "somewhat justified". Wyniki te są znaczące,
        jeżeli pamiętamy, że bezrobotni mężczyźni częściej są sprawcami przemocy
        domowej. Typowe wydaje się wyznanie jednej z ofiar przemocy ankietowanej
        w (Jos11):

        the thing is, if your hit by a woman, most blokes I know wouldn’t hit a
        woman back. I think that’s the other thing, is, I mean a bloke should never hit
        a woman. But for a woman to hit a bloke, most of us would go, you’d hang back
        from them.


        Gdyby normy społeczne zachęcały mężczyzn do przemocy wobec kobiet, to obecność
        świadka nie miałaby wpływu lub zwiększałaby skłonność mężczyzn do przemocy. Tak
        jednak nie jest (FF08). W obecności świadka mężczyźni byli mnie skłonni do odwetu
        (retaliation) wobec kobiety, natomiast kobiety w obecności świadka
        były bardziej skłonne do ataku na mężczyznę. I rzeczywiście, w serialach i
        filmach stosunkowo często pokazywane są sceny, w których mężczyzna obraża
        kobietę lub mówi coś, co ona uznaje za nieodpowiedzialne, i ona w reakcji
        go policzkuje (Str97) - jest to sygnał, że takie zachowanie jest
        społecznie akceptowalne. W efekcie kobiety o wiele rzadziej niż mężczyźni
        spodziewają się, że jeżeli uderzą partnera, zostaną ukarane (Str06).
        Postawy takie dobrze obrazuje komentarz "executive director", kobiety,
        pracującej dla organizacji Man Stop Violence:

        [i]“Women might be more likely to get frustrated because men are not taught how
        to be active listeners and women feel like they are not being heard,” she said.
        “Often women are more emotional because the relationship matters a lot to them,
        and while that may come out in a push or a shove or a grab, all of which are
        considered dating violence, it doesn’t ha
        • rekreativa Re: Popieranie przemocy wobec kobiet 22.10.12, 12:02
          Jeśli mówimy o naszej, współczesnej kulturze, to oczywiście, że nie ma tu czegoś takiego jak popieranie przemocy wobec kobiet.
          Aczkolwiek trzeba tu pamietać o tym, że jak zejdziemy na poziom jednostek, to już kultura kulturze nierówna i normy kulturowe jakiegos Zdzicha po wyroku niekoniecznie muszą sie choćby w części pokrywać z Twoimi.
          Zmierzam do tego, że to konkretne środowisko stwarza lub nie klimat do zaistnienia przemocy. Istnieją środowiska, gdzie wiadomość o tym, że facet uderzył kobietę, skazałaby go na towarzyski ostracyzm, a są takie, gdzie by go poklepywano po plecach. Zresztą to dotyczy przemocy ogólnie, również kobiet wobec mężczyzn, mężczyzn wobec mężczyzn, przemocy wobec dzieci. Są środowiska, w których to jest norma, choć kultura, ta wysoka ponad nimi, niczego takiego za normę nie uznaje.
          Dlatego moim zdaniem nie można wysnuć prostej zależności typu: kultura patriarchalna generuje przemoc wobec kobiet. Natomiast można dojrzeć, że pewne tradycyjne układy sił wywodzące się z tej kultury mogą sprzyjać rozwojowi pewnych form przemocy wobec kobiet.
          Takim przykładem jest przemoc ekonomiczna.
          Wiadomo, że większe szanse na jej zastosowanie ma osoba, która utrzymuje finansowo inną osobę wobec tejże właśnie osoby. W tradycyjnym modelu rodziny mamy kobietę nie pracującą zawodowo wcale lub pracującą w niewielkim wymiarze godzin, a w związku z tym uzależnioną finansowo od małżonka. W takim układzie mąż, który miałby złe intencje, miałby również stosowną okazję, by żonę kontrolować i wymuszać takie a nie inne jej zachowania.
          Czy tradycyjna kultura mówi, że należy finansowo szantażować żonę? Oczywiście, że nie. Ale stwarza takie zagrożenie.
          Również w naszej kulturze utarło się, że zarabianie pieniędzy jest ważne i ten, kto ma pieniądze, ma również władzę. Krótko mówiąc dorosłe osoby przebywające na czyimś utrzymaniu są bardziej narażone na lekceważenie, zaniedbywanie, brak okazywania szacunku i pogardliwe traktowanie, a stąd już tylko jeden krok do przemocy psychicznej, seksualnej i fizycznej.
          • mali_kali Re: Popieranie przemocy wobec kobiet 23.10.12, 16:10
            > Również w naszej kulturze utarło się, że zarabianie pieniędzy jest ważne i ten,
            > kto ma pieniądze, ma również władzę.

            Przepraszam bardzo, ale tu sie nic nie utarlo w kulturze. Pieniadze sa srodkiem dystrybucji wladzy. Posiadanie pieniedzy oznacza posiadanie wladzy. Na podstawie posiadania pieniedzy otrzymam towary i uslugi przeze mnie wymagane, a osoby dostarczajace te towary i uslugi podporzadkuja sie moim potrzebom.

            Pieniadze to wladza i nie ma tutaj zadnych watpliwosci. W razie czego spiesze jeszcze tlumaczyc, ze prawo wlasnosci jest prawem gwarantowanym przez konstytucje, wiec nawet jezeli ktos nie chcialby przestrzegac mojego prawa wlasnosci (wyrazonego przeciez pienieznie), to aparat przymusu bezposredniego zastosuje wobec niego sile fizyczna.
            • rekreativa Re: Popieranie przemocy wobec kobiet 23.10.12, 16:44
              Poprawiam: w każdej kulturze utarło się.
              Ale sens potwierdziłeś: ktoś, kto nie zarabia, czyli nie posiada środków na towary i usługi, stoi na gorszej pozycji.
              • mali_kali Re: Popieranie przemocy wobec kobiet 24.10.12, 12:38
                Sens potwierdzam, ale sie upieram, ze z kultura to nie ma nic wspolnego.
      • frusto Popieranie przemocy wobec mężczyzn 22.10.12, 09:46
        (DN05) cytuje badania, z których wynika, że 2.1% mężczyzn, że mężczyzna
        może uderzyć kobietę, aby przywołać ją do porządku ("to keep her in line"),
        natomiast 5% mężczyzn (i 4.4% kobiet) uważa, że kobieta może uderzyć mężczyznę,
        żeby przywołać go do porządku. Tylko 9.8% mężczyzn (i 7.2% kobiet) daje prawo
        mężczyźnie oddać kobiecie, jeżeli ta go pierwsza uderzy. 33.8% mężczyzn
        uważa natomiast, że kobieta może oddać mężczyźnie, jeżeli ten ją uderzy.
        W Polsce, 27% Polaków uważa, że jeżeli żona uderzyła męża, to mąż jest
        sam temu winny, podczas gdy 9% (!!!) uważa, że gdy mąż uderzył żonę,
        żona jest temu sama winna (Diag). Dalej, 2% uważa, że mąż ma prawo uderzyć
        żonę, jeżeli ona go zdenerwuje, a 6% uważa, że żona może uderzyć męża, jeżeli
        mąż ją zdenerwuje. Dwa razy więcej Polaków daje żonie prawo uderzenia
        męża, gdy wykryje zdradę (44% vs 22%). Prawie dwa razy więcej uważa, że
        gdy żona uderzy męża, to nie jest to przemoc (28% vs 15%). Trzy razy więcej
        uważa, że mąż powinien godzić się w sprawach seksu zawsze na to, czego chce
        żona (28% vs 9%).
        Ogólnie respondenci znacznie bardziej popierają prawo kobiety do "oddania"
        mężowi (w samoobronie), niż prawo męża do "oddania" żonie (w samoobronie)
        (DN05, FF08), a przemoc wobec kobiet jest uznawana za poważniejszą niż przemoc
        wobec mężczyzn, nawet przy ocenie tego samego scenariusza (przy zamianie tylko
        płci występujących w scenariuszu osób) (B07). W przypadku mężczyzn, 33.8%
        uważa, że kobieta może oddać mężczyźnie, a 9%, że mężczyzna może oddać
        kobiecie. W badaniu (FF08) przedstawiono sytuację, w której kobieta (lub
        mężczyzna) atakowała mężczyznę (lub kobietę). Kobietom przyznaje się większe
        prawo do "oddania" mężczyźnie, niż mężczyźnie (FF08). Studentki bijące
        mężczyzn jako powód podawały, że nie spodziewają się, że partner im odda
        (Arch06). Można się spodziewać, że im większe sankcje wobec mężczyzn za bicie
        partnerek, tym więcej kobiet będzie bić mężczyzn, spodziewając się, że ten im
        nie odda (Arch06).

        Na świecie, im większe poparcie dla zdania "mąż może uderzyć żonę", tym większe
        poparcie dla zdania "żona może uderzyć męża" (Arch06). W USA, w roku 1968 24%
        mężczyzn uważało, że istnieją okoliczności, w których mogą dać żonie po twarzy.
        W roku 1994 uważało tak już tylko między 10 a 15%. W roku 1968 24% mężczyzn
        uważało, że w pewnych okolicznościach żona może dać mężowi po twarzy. W roku
        1994 uważa tak koło 32%!!. Dla kontrastu, w roku 1968 nieco poniżej 20% kobiet
        uważało, że ma prawo dać mężowi po twarzy. W roku 1994 wciąż nieco poniżej 16%
        kobiet uważa, że może uderzyć męża w twarz w pewnych okolicznościach. Innymi
        słowy, w ciągu 26 lat dramatycznie spadła liczba mężczyzn uważających, że mogą
        bić żonę, i niemal nie zmieniła się liczba kobiet uważających, że moga bić
        męża. Większość badanych proszonych o sprecyzowanie owych okoliczności,
        podawało "niewierność" współmałżonka. (SKM97) cytuje także inne studia, w
        których pytanie sformułowano inaczej, wprost pytając o to, czy można uderzyć
        współmałżonka, jeżeli był niewierny. W takich wypadkach, np w 1983 roku
        procenty dochodziły do 50% (w wypadku bicia niewiernej żony) i między 25-33% w
        przypadku bicia niewiernego męża (33% mężczyzn uważało, że żona może pobić
        niewiernego męża).
      • frusto bliskie a obce osoby, postawy sprawców, patriarchi 22.10.12, 09:47
        Pytanie kolejne brzmi, czy przemoc wobec żon jest popierana przez społeczne
        normy. Gdyby tak było, przemoc wobec małżonki byłaby uważana za mnie poważną
        niż przemoc wobec obcej kobiety. Tak jednak nie jest.

        W USA, więcej osób uważa, że przemoc wobec współmałżonka jest bardziej poważna
        niż wobec znajomego (FF08), przemoc męża wobec żony jest bardziej poważna i
        zasługująca na większe kary niż przemoc żony wobec męża (Fie01). Policja jest
        bardziej skłonna do aresztowania w przypadkach przemocy domowej, niż w wypadku
        przemocy wobec znajomych. W badaniach eksperymentalnych mężczyźni są bardziej
        skłonni użyć przemocy wobec obcych kobiet, niż wobec żon, a większa liczba
        przypadków przemocy domowej wynika po prostu z częstszych interakcji z żonami
        (FF08).

        Do mediów trafiają przypadki bardziej kontrowersyjne i budzące większe potępienie.
        Gdyby przemoc wobec kobiet uważana była za mniej kontrowersyjną i mnie
        budzącą potępienie niż przemoc wobec mężczyzn, to przypadki przemocy wobec
        kobiet wzbudzałyby mniejsze zainteresowanie. Tak jednak nie jest.
        W mediach przypadki to przemocy wobec kobiet są bardziej nagłośnione, np.
        powszechnie znany był przypadek Rihanny, a nikt prawie nie pisał o pobiciu
        chłopaka przez gwiazdę Reality Show, Kelly Bensimon; 79% zabójstw kobiet przez
        mężczyzn trafia do prasy, a tylko połowa zabójstw mężczyzn przez kobiety, na
        dodatek artykułu poświęcone zabójstwom kobiet zajmują więcej miejsca (Str10).

        Gdyby normy popierały przemoc wobec małżonek, to mężczyźni stosujący przemoc
        nie uważaliby jej za rzecz wstydliwą i nie staraliby się zaprzeczyć, że ją
        stosują, a usprawiedliwiając się, podawaliby fakt, że mają do tego prawo. Tak
        jednak nie jest. Mężczyźni bijący żony nie chwalą się tym, częściej starają się
        zrzucić winy na inne okoliczności, zaprzeczają faktom, minimalizują rodzaj
        przemocy i jej skutki (AU01,Dut94). Sprawcy przemocy stosunkowo rzadko są
        mizoginistami i rzadko stosują przemoc wobec innych kobiet niż partnerka
        (Dut94). Jeżeli nawet sprawcy mają inne zdanie, to je ukrywają, a to samo w
        sobie świadczy o tym, że najwidoczniej zdają sobie sprawę z tego, że ich
        zachowanie jest sprzeczne z społecznymi normami. Wyjątki pochodzą z innych
        kręgów kulturowych, np. w (Mir06) opisano przypadek mężczyzny z Rosji, który
        twierdził, że ma prawo do złamania żonie palca, bo go nie słuchała.

        Jeżeli przyczyny przemocy są strukturalne i wynikają z patriarchalnego
        wychowania, to należy wyjaśnić, dlaczego większość mężczyzn jest nieagresywnych
        w związkach (Dut94, DB04). "Bicie żony" zdarzało się w 10% małżeństw w USA, 7%
        z tego jeden raz, a często w 3% (Dut94). Pytanie brzmi następnie, ile w
        patriarchalnym społeczeństwie jest związków zdominowanych przez mężczyzn.
        Badania wykazują, że niewiele, około 10% w USA (CDW08,Dut94), gdzie miernikiem
        dominacji jest np. kto ma ostateczne zdanie w jakiejś sprawie. Jednym z ważnych
        powodów konfliktów w związkach nie jest dominacja mężczyzn, ale brak
        porozumienia co do tego, kto dominuje w związku (Dut94). Co więcej, są badania
        wykazujące, że kobiety są bardziej zazdrosne o mężczyzn i są także średnio
        częściej bardziej zaborcze (more controlling) - tyle, że
        stosują częściej przemoc werbalną, zamiast fizycznej (Dut94).
        • rekreativa Re: bliskie a obce osoby, postawy sprawców, patri 22.10.12, 12:28
          Już powyżej napisałam, że kultura kulturą, obyczaje obyczajami (nie zawsze idą z w parze z oficjalnymi normami), a środowisko środowiskiem.
          To na poziomie środowiska się wszystko klaruje.
          Natomiast rzeczy płynące z szeroko pojetej kultury mogą być paliwem dla już istniejących zadatków na patologie. Dlatego treści wyraźnie seksistowskie, rasistowskie, dyskryminujące powinny być jednak przez kulture ograniczane i nie pojawiać się w przestrzeni publicznej (mam na myśli np. reklamy, gry komputerowe, sceny filmowe. )

      • frusto Patriarchalność społeczeństwa 22.10.12, 10:09
        Zobaczmy teraz, jaki jest związek między poglądami na temat tradycyjnych ról
        kobiet i mężczyzn, oraz wiarą w inne stereotypy. Sprawdźmy więc, ile jest
        prawdy w zdaniu poniżej:

        violence against women arises not from social stress or individual
        psychopathology but rather from patriarchal and sexist beliefs and attitudes
        which promote (or at least condone) such violence (Pet03)


        Zacznijmy od poglądów indywidualnych. Istnieją badania, które wskazują, że
        "patriarchalne poglądy" są skorelowane z popieraniem "mitów na temat
        przemocy domowej" (Pet03). Problem polega na tym, że te "mity" są dość
        kontrowersyjne. Na przykład rozumiem dlaczego za mit uznano
        "jeżeli mężczyzna uderzył kobietę, to musiała go jakoś sprowokować", czy
        "przemoc czasami jest w porządku, bo Bóg chce, by mężczyzna rządził w rodzinie",
        ale już "przyczyną przemocy jest alkohol", albo "sprawca przemocy był ofiarą w
        dzieciństwie", albo "gdyby mnie uderzył partner, natychmiast bym oddał".
        Obwinianie ofiary, usprawiedliwianie sprawcy, banalizowania skutków przemocy
        jest skorelowane z "patriarchalnymi" poglądami u mężczyzn (Pet03).

        Są badania wskazujące, że osoby posiadające "tradycyjne" przekonania bardziej
        popierają przemoc domową (Ber04). W Rumunii jedno badanie wykryło większy
        procent przemocy domowej w patriarchalnych rodzinach, niż w demokratycznych
        (Dom06). Znaleziono też korelację między popieraniem przemocy domowej, a wiarą
        w tradycyjne role w małżeństwie (Fin86), chociaż to badanie pochodzi sprzed
        ponad dwudziestu lat. To samo studium wykazuje, że mężczyźni są bardziej
        tradycyjni niż kobiety, a biali bardziej tradycyjni niż afroamerykanie - a
        przecież poziom przemocy domowej jest wyższy wśród afroamerykanów.
        Istnieją czasami badania pokazujące przypadki takich związków - na przykład,
        mężczyźni uczestniczący w programie dla sprawców przemocy domowej, wściekali
        się, gdy ich partnerki nie były wystarczająco uległe lub nie zaspakajały
        ich potrzeb (PS07).

        Kobiety wspierające tradycyjne schematy płci (feminine gender schemas,
        częściej są ofiarami przemocy (SF96,C98). Jednocześnie jednak kobiety-ofiary
        przemocy mają często bardziej liberalne poglądy na temat role płci (gender
        roles
        ) częściej są ofiarami przemocy (SF96,C98). Autorzy (SF96) sugerują,
        że efekt ten może wynikać z "wyzwolenia" ofiar, gdy wreszcie wydostają się z
        związku z sprawcą, albo też, że mniej liberalne kobiety nie muszą być zmuszane
        siłą przez sprawców do spełniania ich oczekiwań. Są badania opisujące ofiary
        jako kobiety tradycyjne i pasywne, albo, dla kontrastu, jako nadmiernie
        dominujące i starające się kontrolować swoich bijących je mężów (Bryon).
        Jedno studium odkryło, że bardziej patriarchalni mężczyźni są częściej ofiarami
        niż liberalni mężowie, chociaż także częściej są sprawcami (NB12).
        Związki między tradycyjnymi mężczyznami a nietradycyjnymi kobietami są mniej
        szczęśliwe i bardziej podatne na przemoc (Bryon).

        Istnieją także liczne badania pokazujące na brak różnic między sprawcami
        przemocy a innymi mężczyznami jeżeli chodzi o wskaźniki "patriarchalne", np (C98).
        Na osiem studiów omówionych w (SF96), tylko dwa znalazły związek między
        tradycyjnymi oczekiwaniami mężów wobec żon, a przemocą domową. W tymże
        studiów uznano, że częścią patriarchalnych poglądów jest pozytywny stosunek
        do przemocy. Na podstawie analizy 29 studiów wysnuto związek, że tylko
        pozytywny stosunek do przemocy jest skorelowany z przemocą domową. Tradycyjne
        poglądy na temat ról płci (np. że kobieta powinna siedzieć w domu i zajmować
        się dziećmi) nie były skorelowane z przemocą, chyba że używało się opinii
        żony (tj. jeżeli żony podawały, co one myślą, że uważa ich mąż - w takim wypadku
        przemoc była skorelowana). Można to interpretować albo, że to żony mają
        bardziej tradycyjne poglądy; albo, że sprawcy przemocy nie przyznają się
        do tradycyjnych poglądów (dziwne - bo do pozytywnego stosunku do przemocy się
        przyznają?); albo, że żony przypisują sprawcom takie poglądy na podstawie
        ich zachowania. Zaskakującym efektem było to, że sprawcy zazwyczaj nie
        są częściej "macho" niż nie nie-sprawcy: nie mają wysokich wyników w skalach
        mierzących męskość i niskich w skalach mierzących kobiecość. Raczej, sprawcy
        mają niskie wyniki w obu tych skalach. Być może, sugerują autorzy, ma to związek
        z samooceną - osoby o niesprecyzowanym "schemacie płci" mają niższą samoocenę
        niż osoby o jasno określonej tożsamości.

        W badaniu związków między patriarchalnymi poglądami a przemocą domową w
        środowiskach wiejskich i miejskich w Pakistanie (Wat09), zmierzono poglądy na
        agresję i tradycyjne role, uzyskując kilka wskaźników - suma tych wskaźników
        ma być wskaźnikiem tradycyjnych, patriarchalnych poglądów. Tak zdefiniowany
        wskaźnik bardzo ładnie się koreluje z poparciem przemocy domowej, ale problem
        polega na tym, że np. "sprzeciw wobec równości kobiet" prawie w ogóle się nie
        korelował z "poparciem patriarchalnych usprawiedliwień dla przemocy" i z samą
        przemocą, tak samo "sprzeciw wobec autonomii kobiety". Najlepiej się
        korelowały z przemocą następujące trzy wskaźniki:

        a) Poparcie dla patriarchalnych usprawiedliwień dla przemocy
        b) Poparcie dla sytuacyjnych usprawiedliwień dla przemocy
        c) Poparcie dla usprawiedliwień przemocy w sytuacji zagrożenia honoru rodziny

        Po czym wszystkie te wskaźniki się sumuje do kupy i wniosek potem będzie dalej
        cytowany, że (Wat09) odkryli, że patriarchalne poglądy korelują się z
        przemocą... Jest to spójne z innymi studiami, które konsekwentnie wykazują, że
        osoby uważające, że mąż ma prawo do użycia przemocy wobec żony, są częściej
        sprawcami przemocy wobec żony (C98). Kto by się spodziewał...

        Emigranci z Meksyku do USA raportują dwa razy niższe częstotliwości przemocy
        domowej, niż pierwsze pokolenie urodzone już w USA (Cun09). W parach, w których
        jeden partner był co najmniej średnio zaasymilowany (acculturated), a
        drugi mało zaasymilowany, przemoc mężczyzn wobec kobiet była trzy razy wyższa
        niż w parach, w których oboj partnerów była mało zaasymilowana. Jeżeli obie
        osoby były zaasymilowane (high-acculturated), częstotliwość przemocy
        mężczyzn wobec kobiet nie była podwyższona. Za to, w parach
        średnio-zaasymilowanych przemoc kobiet wobec mężczyzn była 11 razy wyższa niż w
        parach mało-zaasymilowanych, a w parach wysoko-zaasymilowanych pięć razy
        wyższa.

        Można także badać związek między przemocą, a stopniem "patriarchalności"
        społeczności. W USA, przemoc domowa najczęstsza jest w stanach o najniższym i
        najwyższym statusie kobiet, brak jednak prostej zależności między
        patriarchalnymi normami a częstościa przemocy (Dut94).

        Badania związków między przemocą domową a patriarchalnymi stosunkami są
        czasami obciążone wadami. Na przykład, w (Arch06) wskaźniki równouprawnienia
        (GEM, gender empowerment, mierzący np. liczbę kobiet w parlamencie) i
        pozycji kobiet (GDI, mierzący osiągnięcia edukacyjne kobiet, dostęp do służby
        zdrowia itd) pochodzą z roku 1997, a wskaźniki przemocy pochodzą z lat na
        przestrzeni między 1981 do 2002 w jednej tabeli, a do 2002 w drugiej tabeli.
        Najsilniejszym korelatem przemocy był wskaźnik "kolektywności" społeczeństwa -
        przemoc była rzadsza w społeczeństwach indywidualistycznych, a częstsza
        w kolektywistycznych. Archer pokazał także korelację między wskaźnikiem
        GEM a częstością przemocy domowej. Im bardziej nowoczesne role kobiet i mężczyzn,
        tym mniejsze wskaźniki "bycia kiedykolwiek w życiu ofiarą przemocy domowej" wśród
        kobiet. Odkrył także, że im gorsza pozycja kobiet
        w społeczeństwie, tym więcej zabójstw.

        Wadą tych studiów może być to, że w bardziej "patriarchalnych" społeczeństwach
        poziom przemocy domowej może być większy zarówno kobiet wobec mężczyzn, jak i
        odwrotnie, w efekcie większej akceptacji przemocy. Taki efekt wykryto w (SM12),
        gdzie im bardziej kraj "zdominowany przez mężczyzn", tym więcej przypadków
        agresji ze strony zarówno kobiet, jak i mę
        • rekreativa Re: Patriarchalność społeczeństwa 22.10.12, 12:48

          Na pewno jest związek między poparciem rozwiązań siłowych jako takich a przemocą wobec kobiet. Pytanie brzmi, na ile to poparcie wynika z patriarchalnych poglądów?
          Moim zdaniem zależność jest.
          W patriarchalnym spo łeczeństwie mężczyzna ma być silny, nie płakać, nie użalać się nad sobą, nie dzielić włosa na czworo (to specjalność bab), podejmować decyzje szybko, działać skutecznie itd. itd. W tym modelu nie ma za bardzo miejsca na kompromisy, negocjacje, tłumaczenia, wyjaśnienia. Konflikt rozwiązuje się przez wyjście z oponentem "na zewnątrz" i danie sobie po razie. (dawniej eleganccy panowie załatwiali to na szpady bądź pistolety).
          Pytanie można zadać, w którym momencie to, co w teorii dotyczyło tylko spraw między mężczyznami rozlało się na konflikty damsko-męskie? Czyli jak to się dzieje, że mężczyzna uznaje, iż wolno mu "dać po razie" również kobiecie?
          • kocia_noga Re: Patriarchalność społeczeństwa 22.10.12, 20:15
            rekreativa napisała:

            > Pytanie można zadać, w którym momencie to, co w teorii dotyczyło tylko spraw mi
            > ędzy mężczyznami rozlało się na konflikty damsko-męskie? Czyli jak to się dziej
            > e, że mężczyzna uznaje, iż wolno mu "dać po razie" również kobiecie?

            Oj, rekreativa, piszesz jak dziecko. Każdy patriarchat dawał prawo do bicia kobiet. Nic nie słyszałaś o rewolucji obyczajowej, kiedy wprowadzono ograniczenia co do grubości kija którym można było okładać żonę? To w naszej strefie kulturowej. Nie czytaj męskich poezji, tylko akty prawne.
            Islam jest patriarchalny nadal - uważaqsz, że tam meżczyźni biją się pomiędzy sobą a kobietom całują rączki?
            • rekreativa Re: Patriarchalność społeczeństwa 22.10.12, 20:48
              Kociu, tak było, jak piszesz, ale to dość dawno temu było.
              W pewnym momencie jednak jakoś powstało to hasło, że kobiety to nawet kwiatkiem nie wolno uderzyć.
              Oczywiście teoria sobie, praktyka sobie i to jest to, o co pytam. Współcześnie, bo w końcu nie żyjemy w XVIII wieku, nie ma przyzwolenia na przemoc wobec kobiet w naszej kulturze. A przynajmniej nie ma przyzwolenia wprost. Toteż pytam, co sprawia, że męzczyźni sobie to przyzwolenie dają wbrew oficjalnym normom? Moim zdaniem jest to skutek zakamuflowanej agresji i przedmiotowego traktowania kobiety, które istnieją w przestrzeni kulturowej, medialnej, czy jak to tam nazwać. To jest taki wtórny obieg. Co z tego, że oficjalnie społeczeństwo nie popiera przemocy, skoro taki młodzieniec naogląda się twardej pornografii i nagle jego tolerancja na krzywdę wyrządzaną kobiecie zastraszająco wzrasta?
              Co z tego, że oficjalnie mówi się, że kobietę należy szanować, jeśli na banerach reklamowych wiszą panie bez głów, z gaciami zsuniętymi do kostek i z napisem :dajemy za darmo?
              O tym właśnie mówię: że za słowami powinny iść czyny, a póki co, to średnio z tym jest. I w dodatku przemoc jawna, pobłogosławiona kościelnie ustąpiła miejsca tej nie wprost, bardziej subtelnej, z którą trudniej walczyć, a która ma tak samo negatywne skutki.
              • kocia_noga Re: Patriarchalność społeczeństwa 22.10.12, 22:58
                rekreativa napisała:

                > Kociu, tak było, jak piszesz, ale to dość dawno temu było.

                A przepraszam, dawno to może w tzw wyższych sferach, ale ludzkośc nie składa się z nich nawet w 30%.
                Co do przekazu kulturowego zgoda.
              • corgan1 Re: Patriarchalność społeczeństwa 23.10.12, 00:13
                rekreativa napisała:

                > W pewnym momencie jednak jakoś powstało to hasło, że kobiety to nawet kwiatkiem
                > nie wolno uderzyć.

                Tych które są agresywne, napastliwe i są sprawczyniami przemocy lub w obronie własnej też nie można?

                > Toteż pytam, co sprawia, że męzczyźni sobie to przyzwolenie dają wbrew oficjalnym
                > normom?

                Samo życie. Nie wyplenisz tego. Bardziej martwiłbym się kwitnącą OFICJALNĄ normą na agresję i przemoc kobiet wobec i mężczyzn i innych kobiet.

                > Moim zdaniem jest to skutek zakamuflowanej agresji i przedmiotowego traktowania
                > kobiety, które istnieją w przestrzeni kulturowej, medialnej, czy jak to tam nazwać.

                To jak wytłumaczysz że - wg. statystyk policyjnych - i przemoc wobec kobiet maleje? i liczba gwałtów też maleje?

                > Co z tego, że oficjalnie społeczeństwo nie popiera przemocy, skoro taki młodzieniec
                > naogląda się twardej pornografii i nagle jego tolerancja na krzywdę wyrządzaną kobiecie
                > zastraszająco wzrasta?

                Zakazać twardego porno? O ile istnieje ścisły i udowodniony związek między przemocą a twardym porno.

                Przy okazji może zakazać nie porno ale "normalnych" reklam w których ona stosuje wobec niego przemoc ot jak choćby w tej reklamie Ikei
                www.youtube.com/watch?v=j_PR3LXnDnk
                które to reklamy (jakie śmieszne!) tworzą wrażenie że ona może jego puiblicznie poniżać i wyrzucać jego graty przez okno bo to nie dość że śmieszne to jeszcze normalne.

                > Co z tego, że oficjalnie mówi się, że kobietę należy szanować

                A mężczyzn nie trzeba szanować?

                Szanowanie kobiet to oficjalna nauka Kościoła. W Biblii mniej więcej jest napisane "mąż ma obowiązek szanować żonę a żona ma być posłuszna mężowi". Skoro hahhahaha żona już nie musi być posłuszna mężowi to i mąż nie ma obowiązku szanować swojej żony, prawda?

                > I w dodatku przemoc jawna, pobłogosławiona kościelnie

                Co ty p...dolisz dobra kobieto? w jakiej formie to Kościół głosi? mówi "będziesz strzelał z liścia żonę swoją kiedy posłuszna Ci nie będzie"? czy jak?
                • rekreativa Re: Patriarchalność społeczeństwa 23.10.12, 01:25
                  A Ty jak zwykle wyciągasz jakieś interpretacje z dupy wzięte i wmawiasz coś, czego ja nie napisałam.

                  "> W pewnym momencie jednak jakoś powstało to hasło, że kobiety to nawet kwi
                  > atkiem
                  > > nie wolno uderzyć.
                  >
                  > Tych które są agresywne, napastliwe i są sprawczyniami przemocy lub w obronie w
                  > łasnej też nie można? "
                  Czy Ty umiesz czytać?
                  Napisałam, że powstało takie powiedzenie, bo, kurde, powstało, tak? Nie wymyśliłam go sobie 5 minut temu, tylko ono istnieje. To co sie mnie nagle napastliwie pytasz, czy można bic ludzi? Co ma piernik do wiatraka?
                  I czy Ty poważnie się pytasz? Uważasz, że powinienes mieć prawo walnąć drugą osobę, jeśli Cie zdenerwuje? Aspołeczny jesteś jakiś, czy co?

                  "Bardziej martwiłbym się kwitnącą OFICJALNĄ norm
                  > ą na agresję i przemoc kobiet wobec i mężczyzn i innych kobiet.
                  > "
                  Bredzisz. Gdzie masz oficjalne przyzwolenie na agresję poza sytuacją wojny i obrony koniecznej?

                  "Zakazać twardego porno? O ile istnieje ścisły i udowodniony związek między prze
                  > mocą a twardym porno."
                  Nie, no wogóle nie ma żadnego związku między oglądaniem twardego porno, a stosunkiem do kobiet i agresją wobec nich.
                  Czytałeś w ogóle ten watek, czy tak sobie wpadłeś?
                  Chocby Frusto podawał wyniki badań na ten temat.

                  "A mężczyzn nie trzeba szanować?|
                  Co Ty masz z tym "a mężczyźni , a mężczyzn, a mężczyznom"?
                  Czy zdanie "kobiety należy szanować" zakłada, że mężczyzn nie należy szanować?

                  "mąż ma obowiązek szanować żonę a żona ma być posłuszna mężowi". Skoro hahh
                  > ahaha żona już nie musi być posłuszna mężowi to i mąż nie ma obowiązku szanować
                  > swojej żony, prawda?
                  Ty naprawdę masz coś zwichnięte w logicznym myśleniu.

                  "I w dodatku przemoc jawna, pobłogosławiona kościelnie
                  >
                  > Co ty p...dolisz dobra kobieto? w jakiej formie to Kościół głosi? mówi "będzies
                  > z strzelał z liścia żonę swoją kiedy posłuszna Ci nie będzie"? czy jak?"
                  Znowu, przeczytałeś chociaż całe to zdanie? Bo jakbyś przeczytał, to byś wiedział, że odnosi się do zamierzchłej przeszłości, kiedy to istniały regulacje prawne na temat tego, czym i w jaki sposób mąż może "zdyscyplinować" żonę. Podobnie jak istniały przepisy co do kar cielesnych w szkołach. Kościół nie protestował w żadnym z tych przypadków, a księża nauczyciele lali równo z innymi.










                • kocia_noga Re: Patriarchalność społeczeństwa 23.10.12, 12:52
                  corgan1 napisał:

                  > Co ty p...dolisz dobra kobieto? w jakiej formie to Kościół głosi? mówi "będzies
                  > z strzelał z liścia żonę swoją kiedy posłuszna Ci nie będzie"? czy jak?

                  No dokładnie, sam to wywnioskowaeś z kościelnych mundrości - jak nie jest posłuszna, to można z liścia i kijem, i piąchą.
      • frusto Eksperymenty, wrogość wobec płci 22.10.12, 10:10
        Wskaźnik "wrogości wobec kobiet" jest skorelowany z częstością agresji wobec
        kobiet, choć nie wszystkie studia to wspierają (DSM06). Tak samo, "wrogość
        wobec mężczyzn" jest skorelowana z przemocą wobec mężczyzn. "Wrogość wobec
        kobiet" i "wrogość wobec mężczyzn" jest, na pewnym niskim poziomie, szeroko
        rozpowszechniona w społeczeństwach (DSM06) - na przykład 59% kobiet i 49%
        mężczyzn zgodziło się lub silnie się zgodziło z conajmniej jednym stwierdzeniem
        mierzącym wrogość, a 7.2% kobiet i 5% mężczyzn zgodziło się z conajmniej 4
        wskaźnikami, przy czym im większy status kobiet, tym mniejsza intensywność i
        rozpowszechnienie postaw "wrogości wobec mężczyzn", natomiast brak różnic w
        postawach "wrogości wobec mężczyzn".

        Próbuje się także mierzyć związki między poglądami a agresją wobec kobiet w
        sytuacjach eksperymentalnych, ale takie studia mają bardzo poważne
        ograniczenia. Na przykład, w (AA08) uczestnicy eksperymentu najpierw byli
        "karani" cichym lub bardzo głośnym hałasem, i potem mieli odpowiednio "ukarać"
        przypadkowego partnera (przypadkowo, zawsze kobietę) cichym lub głośnym
        hałasem. Po pierwsze, wiadomo, że mężczyźni są bardziej skłonni do agresji
        wobec obcych kobiet, niż wobec partnerek (FF08). Po drugie, "hałas" może nie
        być odpowiednikiem przemocy dla mężczyzn. Po trzecie, przemoc w odpowiedzi na
        czyjąś prowokację jest w społeczeństwie powszechnie akceptowana i może nawet
        nie być postrzegana jako przemoc. Niemniej jednak (AA08) wykazane zostało, że
        wysokie wyniki na skali "wrogość wobec kobiet" korelują się z wyższą częstością
        stosowania wyższych "kar" wobec kobiet.
        Podobne badanie w (RSS09) jest jeszcze gorzej zaprojektowane: mężczyźni w tym
        eksperymencie najpierw słyszą kobietę odpowiadającą na pytania, a potem
        aplikującym im szoki elektryczne. Kobiety odpowiadały albo "zgodnie" z
        "tradycyjną rolą kobiety", albo "niezgodnie". Ogólnie mężczyźni reagowali tak
        samo na kobiety tradycyjne i nietradycyjne. Wyjątkiem byli "macho", mężczyźni o
        wysokich wynikach na skali "hipermęskości" (m.in. mierzącą przekonania, że
        przemoc jest męska, a niebezpieczeństwo podniecające, oraz stosunek do kobiet),
        którzy nie tylko byli ogółem bardziej agresywni, ale też byli bardziej
        agresywni wobec nietradycyjnych kobiet.


        Zdawałoby się, że badanie to potwierdza związek między stereotypizacją kobiet a
        przemocą wobec nich, ale... oto przykład odpowiedzi "nietradycyjnych" kobiet:
        Why should I be modest?, "I don’t plan on having kids. As I was
        saying before, I’m focused on my career and I’m not willing to jeopardize
        that."
        , "there is so much casual sex and cheating in our society, I
        think people weren’t meant to be with just one person."
        , "I want to do
        corporate law"
        , "In the real world, you can’t always be polite. I’m
        strong and independent; I don’t expect others to take care of me, so they
        shouldn’t expect me to take care of them."
        . Jednym słowem, to nie była
        różnica między tradycyjną, a nietradycyjną kobietą. Oni mierzyli róznice między
        stosunkiem między miłą kobietą, a zimną suką
        • rekreativa Re: Eksperymenty, wrogość wobec płci 22.10.12, 13:19
          "im większy status kobiet, tym mniejsza intensywność i
          rozpowszechnienie postaw "wrogości wobec mężczyzn", natomiast brak różnic w
          postawach "wrogości wobec mężczyzn".
          Chyba gdzieś miało być "wobec kobiet?

          "Jednym słowem, to nie był
          > a
          > różnica między tradycyjną, a nietradycyjną kobietą. Oni mierzyli róznice między
          > stosunkiem między miłą kobietą, a zimną suką
          • frusto Re: Eksperymenty, wrogość wobec płci 22.10.12, 13:44
            rekreativa napisała:

            > Gdzie tu jest "miła kobieta" i "zimna suka"? Czy według Ciebie kobieta, która n
            > ie chce mieć dzieci jest zimną suką?

            Nie. Pojedyncze zdanie, to za mało. Moje wrażenie powstało po przeczytaniiu wszystkich tych zdań - i proszę pamiętać, że tak samo bym zareagował, gdyby takie zdanie wypowiedział mężczyzna. "Nie mam zamiaru być skromny/a", zdanie o wierności może brzmieć jako "nie mam zamiaru być wiernym jednej osobie" (chociaż ma Pani tutaj rację - ja jestem tradycyjnie nastawiony, i może dlatego tak samo źle odebrałbym faceta, który by tak mówił).

            Niektóre zdania tam faktycznie dobrze obrazowały tradycyjne/nietradycyjne role, ale dla mnie pytanie jest, na ile wpłynęły te zdania, które wg mnie świadczą bardziej o egoiźmie, braku skromności.. no i ten prawnik. Nie wiem, czy to tylko ja tak nie lubię prawników?
            > , aczkolwiek też to zależy od kontekstu - o jaki rodzaj zatroszczenia się chodz
            > iło?
            " How important is it to be nurturing and polite in relationships?"

            > Niemniej jednak moim zdaniem te stwierdzenia oddają różnicę między tradycyjnym
            > a nietradycyjnym wzorcem kobiety.
            Dla mnie, nie, chyba, że uzna Pani, że facet, który takie zdania by wygłaszał, również nie byłby tradycyjnym mężczyzną.

            "How important is it to be modest about your accomplishments?"
            "Why should I be modest? I’ve worked hard, and I’m proud of the things I’ve
            accomplished."
            • rekreativa Re: Eksperymenty, wrogość wobec płci 22.10.12, 13:56
              Jedna uwaga, na forum przyjęło się zwracać sie do siebie nawzajem przez "Ty". Nie chciałabym niczego narzucać, ale ja sie przyzwyczaiłam używać form "ty, Ciebie, Twój itd" , więc jeśli to nie jest wielki problem, wolałabym przy takich formach pozostac.
              • frusto Re: Eksperymenty, wrogość wobec płci 22.10.12, 14:03
                rekreativa napisała:

                > Jedna uwaga, na forum przyjęło się zwracać sie do siebie nawzajem przez "Ty". N
                > ie chciałabym niczego narzucać, ale ja sie przyzwyczaiłam używać form "ty, Cieb
                > ie, Twój itd" , więc jeśli to nie jest wielki problem, wolałabym przy takich fo
                > rmach pozostac.

                Rekreativa, ja jestem cholerykiem. Naprawdę, strasznym cholerykiem. Często piszę coś, co mam ochotę w minute później wykasować. Dlatego piszę per "Pani", "Pan", bo to mi pomaga opanowywać emocje, zwłaszcza, że staram się zawsze przejrzeć post, czy aby na pewno wszędzie jest Pan/pani, co pomaga mi wyłapać różne babole. Może Pani mi pisać per Ty, natomiast proszę mi pozwolić pozostać przy Pani.
                • rekreativa Re: Eksperymenty, wrogość wobec płci 22.10.12, 14:45
                  Dobrze, wedle życzenia :)
      • frusto religijność, programy BIP 22.10.12, 10:11
        Powszechnie uważa się, że główne religie są patriarchalne i wspierają
        tradycyjne role płci. Należy więc postawić pytanie, jaki jest wpływ religii
        na powszechność przemocy domowej.

        Religijność (zdefiniowana np. jako częstość uczęszczania do kościoła, uczestnictwo
        w życiu parafii/kongregacji) jest albo bez wpływu (Ber04), albo zmniejsza ryzyko
        wystąpienia przemocy domowej (ETA07)
        • rekreativa Re: religijność, programy BIP 22.10.12, 13:36
          "Powszechnie uważa się, że główne religie są patriarchalne i wspierają
          tradycyjne role płci. Należy więc postawić pytanie, jaki jest wpływ religii
          na powszechność przemocy domowej.
          "
          Tu są dwie rzeczy.
          Pierwsza: patriarchalność religii. Dla mnie oczywista. Jesli Ty masz jakies wątpliwości, to nie wiem, w którym miejscu.
          Druga: wpływ nie tyle religii, co praktykowania wiary na przemoc domową. I tu mnie badania wcale nie dziwią. Ludzie, którzy poważnie podchodzą do nauk Jezusa po prostu nie używaja przemocy, bo jest ona w jaskrawej sprzeczności z tymiż naukami.
          Z drugiej strony mieliśmy chłopstwo, które było niezwykle pobożne, a niemal każdy jeden bijał swoją połowicę.
          Kwestia wykształcenia i interpretacji.
          Współczesny kościół troche próbuje sie odciąć od pewnych rzeczy, ale jak spojrzeć wstecz, to naprawdę nie ma żadnej wątpliwości, gdzie widział miejsce kobiety. Przypomnę tylko, że przez jakiś czas ojcowie kościoła zastanawiali się, czy kobieta w ogóle ma duszę, czy może raczej należy ją zaliczyć do zwierząt (które, jak wiadomo, duszy nie posiadają). Nie wspomnę już, że ci ojcowie kościoła to w większości patologiczni mozogini, a to na ich rozważaniach bazował przez wieki kościół.
          • frusto Re: religijność, programy BIP 22.10.12, 13:51
            rekreativa napisała:
            > Tu są dwie rzeczy.
            > Pierwsza: patriarchalność religii. Dla mnie oczywista. Jesli Ty masz jakies wąt
            > pliwości, to nie wiem, w którym miejscu.
            Nie mam.
        • rekreativa Re: religijność, programy BIP 22.10.12, 13:43
          "Programy dla sprawców przemocy domowej (Batterer Intervention Programs, BIPs),
          oparte o feministyczne założenia, są całkowicie nieskuteczne (PS07,SD09).
          Brak różnic w recydywie między mężczyznami-sprawcami przemocy poddanymi terapii
          i tymi, którzy odmawiają udziału w terapii (SD09). Różnica jest tylko taka, że
          sprawcy przemocy rzadziej są ponownie aresztowani; "

          Sprecyzujmy: chodzi tylko o programy oparte o założenia feministyczne? Czy w ogóle o terapię sprawców przemocy?
          (w sensie skuteczności).
          • frusto Re: religijność, programy BIP 22.10.12, 13:55
            rekreativa napisała:

            > Sprecyzujmy: chodzi tylko o programy oparte o założenia feministyczne? Czy w og
            > óle o terapię sprawców przemocy?
            > (w sensie skuteczności).

            Z tego co wiem, w USA chyba nie ma programów nie opartych o założenia feministyczne obecnie. Niektóre stany wprost zabraniają (prawnie) innego typu programów (tzn. nie, że "nie wolno programów nie-feministycznych", ale, że "nie wolno nauczać kontroli gniewu"). Mogę się jednak mylić, szczerz mówiąc byłem już nieco zmęczony (na dodatek jestem na antybiotykach) i nie miałem ochoty już kopać dalej.

            Niemniej jednak to nie dziwi. Tak smao jest z terapiami opartymi o psychoanalizę, w końcu - taki sam procent wyleczeń pacjentów psychoanalityków jak i u tych, co się nie poddali psychoanalizie... A jeżeli naprawdę w tych BIPach taki nacisk kładą na drobiazgi typu "nie wolno mówić o żonie "moja żona" tylko masz mówić Betty", to trudno się dziwić efektom...
            • rekreativa Re: religijność, programy BIP 22.10.12, 14:54
              Pytałam, bo mnie to zdziwiło, ten brak efektów.
              Oczywiście część sprawców przemocy to są ludzie z zaburzeniami osobowości, czasem socjopaci i tu psychoterapia nic nie pomoże.
              Ale spora częśc to jednak ludzie, którzy mają problem z kontrolą emocji, bo się ich nie nauczyli wyrażać w akceptowalny sposób. I u takich ludzi terapia behawioralna zwykle przynosi niezłe efekty.
              Tyle że nic mi nie wiadomo o feministycznych terapiach i o tym, że tam nie wolno nauczać kontroli gniewu. (to w sumie jak inaczej???)
      • frusto Stereotypy- Podsumowanie 22.10.12, 10:12
        Podsumowanie

        Według istniejących norm społecznych przemoc wobec kobiet, nawet w samoobronie,
        jest nieakceptowalna. Przemoc mężczyzny wobec kobiet jest uważana za bardziej
        poważną i mniej akceptowalną niż przemoc kobiety wobec mężczyzny lub przemoc
        mężczyzny wobec mężczyzny. Przemoc wobec partnera (żony) jest uważana za mniej
        akceptowalną niż przemoc wobec obcej osoby (obcej kobiety). Poparcie dla przemocy
        mężczyzn wobec kobiet spada, podczas gdy brak zmian w poparciu przemocy kobiet
        wobec mężczyzn. Mężczyźni stosujący przemoc starają się ją minimalizować, zrzucać
        winę na ofiarę - nie chwalą się nią, czego można by oczekiwać, gdyby uważali
        swoje zachowanie za normalne i zgodne z społecznymi normami.

        Badania wykazały, że skorelowane z przemocą wobec kobiet są następujące czynniki:
        a) wrogość wobec kobiet b) akceptacja przemocy wobec kobiet. Większość studiów
        (ale nie wszystkie) wykazała brak związku z popieraniem tradycyjnego podziału
        obowiązków w małżeństwie, czy tradycyjnych poglądów na temat ról kobiet i mężczyzn,
        a przemocą domową. Brak też jednoznacznego związku między pozycją kobiet
        w społeczeństwie a przemocą domową, chociaż może to być związek pośredni -
        społeczeństwa patriarchalne są zarazem bardziej "przesycone przemocą" i więcej
        w nich zarówno przemocy meżczyzn wobec kobiet, jak i odwrotnie. Wydaje się, że w
        społeczeństwach bardziej "kolektywistycznych" jest więcej przemocy domowej niż w
        "indywidualistycznych", ale korelacje między dominacją mężczyzn a przemocą
        są stosunkowo słabe.

        Wygląda na to, że przemoc pojawia się wtedy, gdy pojawiają się konflikty o to,
        kto ma dominować w związku, bez względu na to, czy dominować pragnie kobieta,
        czy też mężczyzna. Kimmel podaje, że mężczyźni reagują przemocą, gdy tracą
        kontrolę nad partnerem (Kim01), jednakże niekoniecznie musi chodzić tu
        o kontrolę, a po prostu o zazdrość seksualną, gdyż zazdrość jest najczęstszym
        motywem przemocy zarówno mężczyzn, jak i kobiet - i taki motyw jest zgodny
        z np. teoriami psychologii ewolucyjnej.

        Jeżeli dobrze rozumiem, wg feministek przyczyną przemocy domowej jest
        patriarchalny porządek, i przemoc służy do utrzymywania kobiet w posłuszeństwie
        oraz zacementowania patriarchalnego porządku społecznego.

        According to the radical feminist analysis, domestic violence is a coherent
        (if unconscious) set of behaviors and beliefs that reflect, support, and are
        supported by the system of patriarchy. Similarly, domestic violence myths can
        be seen as a set of false beliefs that reflect, support, and are supported by
        the system of patriarchy. (Pet03)


        the patriarchy-as-cause view asserts that DV (Domestic Violence) is
        solely a product of the socially sanctioned domination and control of women by
        men (CDW08)

        Pogląd, że patriarchalne stereotypy nakłaniają mężczyzn do dominacji oraz
        przemocy, niezbyt pasuje do faktu, że małżeństwa zdominowane przez mężczyzn są
        rzadkie i obejmują mniej niż 10% wszystkich par, a olbrzymia większość mężczyzn
        wychowana w patriarchalnym społeczeństwie jest nieagresywna. Studia badające
        takie związki często są obarczone wadą nie pytania o stosunek do przemocy
        kobiety wobec męża - podczas gdy badania wykazały, że im większa akceptacja
        przemocy męża wobec żony, tym większa akceptacja przemocy żony wobec męża.
        Religie są widziane jako patriarchalne i wspierające dominację mężczyzn, ale
        osoby bardziej religijne są rzadziej ofiarami i sprawcami przemocy.
        • rekreativa Re: Stereotypy- Podsumowanie 22.10.12, 14:44
          "Przemoc mężczyzny wobec kobiet jest uważana za bardziej
          > poważną i mniej akceptowalną niż przemoc kobiety wobec mężczyzny lub przemoc
          > mężczyzny wobec mężczyzny."

          W głowach ludzi na hasło "przemoc" otwiera się stereotypowy obrazek rękoczynów, więc mając ten schemat na myśli, zakładają, że kobieta, jako słabsza i mniejsza,dużo szkody facetowi nie wyrządzi, a zatem niech se go tam nawet uderzy, no big deal.
          Jeszcze jeden przykład na to, że stereotypy bywają szkodliwe.

          "Pogląd, że patriarchalne stereotypy nakłaniają mężczyzn do dominacji oraz
          > przemocy, niezbyt pasuje do faktu, że małżeństwa zdominowane przez mężczyzn są
          > rzadkie i obejmują mniej niż 10% wszystkich par, a olbrzymia większość mężczyzn
          > wychowana w patriarchalnym społeczeństwie jest nieagresywna"
          Oczywiście, że patriarchat nakłania mężczyzn do dominacji na rozmaitych polach. Co do dominacji w związku, to również nakłaniał, w końcu to kobieta przysięgała posłuszeństwo mężczyźnie, a nie odwrotnie.
          Natomiast o ile wiem, już sie posłuszeństwa podczas ślubu nie przysięga, więc patriarchalizm też ewoluuje.

          "małżeństwa zdominowane przez mężczyzn są
          > rzadkie i obejmują mniej niż 10% wszystkich par, a olbrzymia większość mężczyzn
          > wychowana w patriarchalnym społeczeństwie jest nieagresywna."
          No bo się co nieco zmieniło i kobiety nie chcą się podporządkować. Stąd ta przemoc, o jakiej piszesz. Gdyby kobiety sie bez szemrania podporządkowywały, to w końcu nie byłoby powodu do przemocy.

          Co do stereotypów: czy Ty w ogóle odrzucasz wpływ stereotypów na ludzkie zachowania, czy po prostu próbujesz udowodnić, że te negatywne stereotypy o kobietach nie mają związku z patriarchalnym modelem społeczeństwa? Bo trochę sie zgubiłam.




          • frusto Re: Stereotypy- Podsumowanie 22.10.12, 14:52
            rekreativa napisała:

            > Co do stereotypów: czy Ty w ogóle odrzucasz wpływ stereotypów na ludzkie zachow
            > ania, czy po prostu próbujesz udowodnić, że te negatywne stereotypy o kobietach
            > nie mają związku z patriarchalnym modelem społeczeństwa? Bo trochę sie zgubiła
            > m.

            Ani jedno, ani drugie. Odrzucam, że te stereotypy są jedynym, albo nawet najważniejszym powodem przemocy domowej.

            Nie zaprzeczam, że stereotypy mają wpływ na zachowanie (chociaż czasami ich wpływ jest naprawdę dziwny, jak w badaniu, gdzie kobiety lepiej wypadały w pokoju seksisty i liberała niż w pokoju nie wiadomo kogo). Nie zaprzeczam, że mają związek z patriarchalnym modelem społeczeństwa (pewnie raczej mają). Zaprzeczam, że stereotypy OBECNIE istniejące w NASZYM kręgu kulturowym zachęcają do przemocy domowej męża wobec żony i że to właśnie te stereotypy są głównym powodem przemocy domowej.

            Zgodzić się mogę z tym, że "patriarchalny" model może mieć wpływ na przemoc jedynie pośredni, w ten sposób, że może ogólnie zwiększać agresywność w społeczeństwie, albo dawać więcej możliwości tym, którzy i tak z innych przyczyn byliby skłonni stosować przemoc. W tym sensie "patriarchalne" stereotypy mają się tak do przemocy domowej, jak istnienie możliwość zakupu szybkich samochodów do ilości wypadków samochodowych.
      • frusto Stereotypy - notki osobiste 22.10.12, 10:13
        Notki

        Kwiatek z (Ber04):

        We did not assess attitudes toward violence in same-sex relationships or
        violence committed by women against men primarily because research has shown
        that violence against women by men is the most frequently occurring type of
        violence


        Ręce i nogi opadają. W kontekście "randkowym" kobiety są albo tak samo, albo nawet bardziej agresywne niż mężczyźni (Cap07, Str10, Gov)

        Ciekawe jest zdanie z (DSM06):

        although both women and men gain from equality, men may not perceive that
        that they also gain from gender equality; for example, the percent of wives
        contributing cash income to the family increased by 71% between 1970 and 2001
        and much of the gain in average household income of American families in this
        period resulted from the married women’s contribution of family income


        Zastanawiam się, czy autorzy wiedzą, że mediana zarobków amerykańskich mężczyzn
        praktycznie mówiąc się nie zmieniła (po skorygowaniu o inflację) od 1970 roku,
        podczas gdy pensje kobiet cały czas rosły. Od 1948 do 2010 mediana pensji
        mężczyzn wzrosła 2-krotnie, cały ten wzrost dokonał się przed 1975 rokiem.
        Dla kobiet mediana wzrosła 2,5-krotnie, początkowo wzrost ich był dużo mniejszy
        niż mężczyzn.
    • frusto Czynniki biologiczne 22.10.12, 10:35
      Czynniki biologiczne

      Przekonaliśmy się już, że im cięższe przypadki przemocy domowej, tym
      większy procent mężczyzn wśród sprawców. Należy więc zbadać, czy efekt
      ten nie jest fenomenem wynikającym z różnic między mężczyznami a kobietami.
      Zajmiemy się tym zagadnieniem w obecnej części.

      Po prawdzie, tytuł powinien brzmieć "czynniki biologiczne lub socjologiczne",
      ponieważ różnice, którymi się zajmiemy, nie wiadomo do końca z czego wynikają.

      Mężczyźni są bardziej agresywni przy stosowaniu przemocy fizycznej, bezpośredniej (Cle12, ES86, LB94) nawet w grupach składających się z dzieci przejawiających aspołeczne zachowania (Was01), zaś przy stosowaniu form przemocy pośredniej studia dają sprzeczne wyniki (Cle12, HH06, LB94, MHN09). Mężczyźni czują się mniej winni z powodu stosowania agresji, mniej zwracają uwagę na potencjalne szkody, które mogą wyrządzić, oraz mniej zwracają na ewentualne niebezpieczeństwo dla samego siebie, które mogą sprowadzić stosując przemoc (B07, ES86).

      Różnice w preferowanej formie przemocy
      może wynikać zarówno z czysto biologicznych różnice w budowie psychiki
      mężczyzn i kobiet, będącymi efektami ewolucji (Cam99, ale patrz tam także
      na ciekawe uwagi komentatorów), jak i być pośrednim efektem biologicznych
      różnic w rozmiarach mężczyzn i kobiet - tj. kobiety uczą się używać agresji
      pośredniej, ponieważ są słabsze i mniejsze od mężczyzn (Bjo94). Problem z
      drugim wyjaśnieniem polega na fakcie, że różnice w agresywności dzieci
      pojawiają się już w drugim roku życia (Cam99), kiedy różnice w rozmiarach obu
      płci nie są jeszcze duże (wystarczy zajrzeć do przedszkoli, by zobaczyć, że
      dziewczynki często są wyższe i bardziej masywne od chłopców). Co więcej,
      różnice w agresji pojawiają się zanim dzieci są w stanie poprawnie rozróżniać
      płeć na zdjęciach. Wyjaśnienie, że chłopcy są wychowywani inaczej, jest
      prawdziwe: badania wykazują, że chłopcy są częściej karani, a ich wychowanie
      jest nieco bardziej surowe (Cam99, odpowiedź; Nik00, Wal06).

      Wśród mężczyzn jest trzy-cztery razy więcej psychopatów niż wśród kobiet (3%-4%
      vs 1%) (Wal06). Problemy z zachowaniem wśród dzieci (Conduct Disorder)
      są dwa razy częstsze u chłopców niż u dziewczynek, chociaż jak się już
      pojawią u dziewczynek, często są poważniejsze (Was01).
      Mężczyźni znacząco częściej popełniają przestępstwa (DS06), a niektóre
      rodzaje przestępstw są popełniane niemal wyłącznie przez mężczyzn (np.
      przemoc seksualna). Nie istnieje żaden kraj, w którym kobiety popełniałyby
      więcej przestępstw niż mężczyźni. Im poważniejsze przestępstwo, tym
      większy procent sprawców to mężczyźni: dla USA 85% napaści, i 88.5% morderstw
      jest popełnianych przez mężczyzn, przy czym 20% ofiar morderstw to kobiety
      (Cam99). Mężczyźni czują się mniej winni z powodu popełnianych przestępstw (DE). 75% wszystkich przestępstw jest popełnianych przy tym przez mniejszość
      około 7% wszystkich mężczyzn. Jedno
      ze studiów podaje, że w dowolnej populacji, 10% rodzin odpowiedzialnych jest za
      więcej niż 50% przestępstw popełnianych w tej społeczności (BM08). Większość
      przestępstw popełnianych przez kobiety i mężczyzn jest popełnianych przez osoby
      poniżej 24 roku życia. Ta grupa jest także szczególnie zagrożona byciem ofiarą:
      w Wielkiej Brytanii, 13% mężczyzn w wieku od 16 do 24 lat padło ofiarą
      przestępstwa w ostatnim roku, w porównaniu do 3% dla całej populacji powyżej 16
      roku życia (British Crime Survey, nie zapisałem z którego roku). Ma to sens w
      odniesieniu do badań mózgu: istnieją przesłanki, że rejony mózgu odpowiedzialne
      za samokontrolę, uczucia, organizację, planowanie wciąż się rozwijają u
      "młodych dorosłych" (LTV04).

      Jedynym wyjątkiem jest przemoc wobec dzieci (SD09) oraz zabójstwa
      dzieci: w Kanadzie w latach 1961-79, za 137 przypadków, 100 zostało
      popełnionych przez matki. (Cam99, komentarze Beckermana, Kruttschnitt).
      Przestępstwa są do tego stopnia utożsamiane z mężczyznami, że w Kanadzie
      jedna feministyczna organizacja dystrybuowała poster "kobiety nie powinny
      siedzieć za kratkami", na którym argumentowano, że przestępstwa kobiet są
      popełniane z biedy i dlatego nie należy ich karać (Cam99).

      Udział kobiet w przestępstwach praktycznie rzecz biorąc się nie zmienił w ciągu
      ostatnich 30 lat dla USA (Cam99,DE).
      Większość ofiar przestępstw to mężczyźni, ale kobiety boją się przestępstw
      znacznie bardziej niż mężczyźni. Jeżeli w jakimś kraju wzrasta procentowy
      udział kobiet przestępstw, to dzieje się tak nie dlatego, że kobiety popełniają
      znacząco więcej przestępstw, ale raczej dlatego, bo spada przestępczość
      mężczyzn (DS06). Istnieją także studia pokazujące, że wraz z wzrostem
      równości płci, udział kobiet w przestępstwach spada (Wal06).

      Podobnie jest w innych gatunkach naczelnych najbliżej z nami spokrewnionych.
      Wśród szympansów, to samce zabijają, a grupy patrolujące terytorium stada
      i atakujące obce stada składają się wyłącznie z samców (Cam99). Samce
      walczą o status, a gdy większy status w gatunku mają samice, jak u Bonobo,
      to status często jest dziedziczony po matce i walka o status jest o wiele
      rzadsza (Cam99). Samice szympansów rzadko walczą: na 259 przypadków
      agresywnych zachowań, tylko 3.5% miało miejsce między samicami.

      Chłopcy mają bardziej brutalne zabawy, podejmują bardziej ryzykowne zachowania
      (np hazardziści to głównie mężczyźni (Cam99, komentarz Kingsley),
      a kiedy otrzymują wybór, wolą gry opierające się o współzawodnictwo, a nie
      o współpracę, przeciwnie niż kobiety (Cam99). Dziewczyny, które zbyt
      jawnie walczą o status lub są zbyt agresywne wobec innych, są często
      odrzucane i nie lubiane przez inne dziewczyny. Kobiety w pozycji przywódców
      częściej są odrzucane i nie lubiane przez inne podwładne kobiety, niż przez
      podwładnych mężczyzn (Cam99, komentarz Crawford).

      Walka o status wydaje się typowa dla mężczyzn i nietypowa dla kobiet, a grupy
      chłopców i mężczyzn posiadają ściślejszą hierarchię.

      that “in comparison to their male counterparts, female adolescents
      are considerably less likely to form stable and consistent
      groups. Groups that do form are likely to be cliquish
      (exclusive, intimate, intense) and small (usually pairs or
      threesomes). If a group’s structure can be ascertained, then
      it is likely to be less structured than male adolescent groupings”


      Eder notes, “girls strongly uphold an egalitarian norm and view
      members who are better or worse than other group members as less desirable
      friends"


      Kobiety konkurują również, ale o zasoby, jeżeli te zasoby są rzadkie. Jeżeli
      konkurują o status, to definiują go inaczej, niż mężczyźni (Cam99, komentarz
      Benenson). Kobiety preferują mężczyzn o wysokim statusie, np, kobiety
      zarabiające więcej niż mężowie dwa razy częściej się rozwodzą, niż kobiety
      zarabiające mniej niż mężowie (Cam99, komentarz Buss). Zasobem mogą być
      chłopcy (Boy09)

      Mężczyźni w walce o status konkurują niemal wyłącznie z innymi mężczyznami.
      Z drugiej strony, mężczyźni nie zwracają uwagi na status kobiet (Cam99, komentarze
      Kenrick, Townsend):

      men judging the attractiveness of strange women do not avoid social
      dominance, they just find it irrelevant


      W eksperymentach mierzących agresję, obie płcie są bardziej agresywne wobec
      mężczyzn, niż wobec kobiet (Cam99, komentarz Maxson).
      • frusto Hormony (testosteron) 22.10.12, 10:36
        Mężczyźni posiadają wysoki poziom testosteronu, chociaż powoduje to
        większą podatność na choroby i mniejszą długowieczność (Cam99). Mężczyźni
        otrzymują od 5 do 7 "zastrzyków" testosteronu na godzinę, zależnie od wieku,
        co powoduje chęć akcji i zmiany nastrojów.

        Wysoki poziom testosteronu skorelowany jest z częstszymi problemami w
        małżeństwie, częściej się rozwodzą, spędzają mniej czasu z żonami (GFM11).
        Kobiety wystawione podczas rozwoju na wysokie stężenie androgenów częściej
        przejawiają zachowania typowe dla mężczyzn i rzadziej zachowania uznawane za
        typowe dla kobiet, np. zmianę preferencji odnośnie zabawek (L12, ACA09). Zaraz
        po urodzeniu (1-3 miesiące) poziom testosteronu u chłopców płci męskiej
        gwałtownie rośnie, zanim spadnie do poziomów typowych dla okresu przed
        dojrzewaniem (L12). Chłopcy o niskim poziomie testosteronu częściej niż inni
        chłopcy bawią się lalkami w wieku trzech lat; dziewczynki o wysokim poziomie
        testosteronu częściej bawią się pociągami niż inne dziewczynki. Różnice w
        preferencjach zabawek pojawiają się już w wieku 14 miesięcy (L12). Ponieważ
        poziom testosteronu jest mierzony albo zaraz po urodzeniu, albo nawet przed
        urodzeniem, nie wydaje się, by preferencje odnośnie wyboru zabawek były efektem
        socjalizacji, i by poziom testosteronu był reakcją na inne metody wychowywania
        dzieci. Oczywiście, ponieważ poziom testosteronu jest do pewnego stopnia
        dziedziczny (LTV04), możliwe jest, że ojcowie o wysokim poziomie testosteronu
        wychowują chłopców "bardziej męsko", a chłopcy mają w wieku 7 dni większy
        poziom testosteronu z powodów dziedzicznych. Analogicznie, matki o wysokim
        poziomie testosteronu mogą zachęcać dziewczynki do bardziej "męskich" zabaw
        (ACA09).

        Osoby o wysokim poziomie testosteronu częściej zostają ojcami, po czym poziom
        testosteronu spada po urodzeniu dziecka, zwłaszcza u ojców zaangażowanych w
        wychowywanie dziecka (GFM11).

        Związek między testosteronem a zachowaniami agresywnymi i aspołecznymi nie jest
        jasny, istnieją badania zarówno zaprzeczające takiemu wpływowi (R04). Nie wiadomo,
        czy to wysoki poziom testosteronu powoduje wzrost agresji, czy ten poziom
        agresji powoduje wzrost poziomu testosteronu (LJ10). Możliwe, że jest to system
        wzmocnień - początkowy wyższy poziom testosteronu powoduje zachowania, które
        kontrybuują do dalszego wzrostu testosteronu. Wyjaśniałoby to, dlaczego wysoki
        poziom testosteronu koreluje się z aspołecznymi zachowaniami tylko u chłopców,
        którzy wpadli w nieodpowiednie środowisko (deviant peers, jak ich ładnie
        określono w (R04)).

        Poziom kortizolu skorelowany jest z byciem członkiem gangu, nadużywaniem
        narkotyków i alkoholu, przestępstwami przeciw własności (LTV04). Poziom
        testosteronu wzrasta 18 razy u mężczyzn w czasie dojrzewania (LTV04).
      • frusto Różnice w budowie mózgu mogące mieć związek z agre 22.10.12, 10:37
        Różnice w budowie mózgu mogą odzwierciedlać różnice w socjalizacji, ponieważ
        mózg jest plastyczny i jego budowa może ulegać zmianie pod wpływem zachowania.
        Na przykład, obszar odpowiedzialny za nawigację przestrzenną powiększał się u
        londyńskich taksówkarzy w miarę zdobywania przez niego doświadczenia (MGJ00).
        Niemniej jednak pamiętając o tym zastrzeżeniu, obszar mózgu związany z
        zachowaniami agresywnymi i emocjami (amygdala, nie wiem jak po polsku: ciało
        migdałowate?) jest większy u mężczyzn (mężczyźni są bardziej emocjonalni?!).
        Amygdala jest pobudzana u mężczyzn, ale nie u kobiet, w sytuacjach
        wzbudzających strach. Obszar mózgu, który jak się uważa, pełni krytyczną
        rolę w powstrzymywaniu agresji jest większy u kobiet (GDB02, Mus05). Niektóre z
        różnic są dość zabawne: np. w przypadku głodu, u mężczyzn bardziej niż u kobiet
        aktywują się ośrodki związane z uczuciami, a po zaspokojeniu głodu, u kobiet
        uaktywniają się ośrodki odpowiedzialne za przetwarzanie informacji wizualnych,
        a u mężczyzn ośrodki odpowiedzialne za odczuwanie głębokiej satysfakcji.

        Gdyby za różnice w budowie mózgu odpowiadało inne wychowanie chłopców i
        dziewczynek, to nie wyjaśniałoby to, dlaczego w niektórych przynajmniej
        przypadkach mózgi homoseksualnych mężczyzn zachowują się podobnie do kobiet,
        oraz czemu niektóre różnice np. preferencje wobec ludzkich twarzy vs
        mechanicznych obiektów ujawniają się już w jeden dzień po urodzeniu (Mus05).

        Zachowania agresywne wśród dziewczyn, zwłaszcza wobec innych dziewczyn,
        często przyjmowane są z niedowierzaniem z uwagi na istnienie społecznych
        ról przypisujących agresywne zachowania mężczyznom (Boy09
        • rekreativa Re: Różnice w budowie mózgu mogące mieć związek z 22.10.12, 15:30
          ". Obszar mózgu, który jak się uważa, pełni krytyczną
          > rolę w powstrzymywaniu agresji jest większy u kobiet "
          Z tego, co czytałam, to nie wiedzą, czy ten obszar jest większy z natury, czy dlatego, że w procesie socjalizacji agresywne zachowania u dziewczynek bardziej sie pietnuje, więc muszą je bardziej kontrolować niż chłopcy. (czyli analogicznie jak u tego taksówkarza).
      • frusto Dziedziczność, geny 22.10.12, 10:38
        Istnieją podstawy przypuszczenia, że agresywne i aspołeczne zachowania są
        dziedziczne nawet w 50% (MC97, BM08), przy czym rola dziedziczności jest
        większa u mężczyzn niż u kobiet. Jak zwykle w tego rodzaju badaniach, rola
        dziedziczności rośnie z wiekiem, a rola współdzielonego środowiska spada do
        zera, co jak zwykle tłumaczy się tym, że dorosły samodzielnie wybiera swoje
        środowisko w zależnie od preferencji. Wciąż trwają poszukiwania genów za to
        odpowiedzialnych. Niektóre z najlepszych kandydatów, określany jako "MAOA
        genotype", wydaje się, że określa podatność na negatywne skutki złych
        doświadczeń w dzieciństwie (BM08, JC05, C05). Podoba mi się cytat z tego
        studium:

        genetic risk can be conceived as contributing to ‘loading the gun’; however,
        single genetic variants in isolation from other risk factors will rarely if
        ever pull the trigger


        Geny te zlokalizowane są na chromosomie X, to powoduje, że chłopcy są bardziej wrażliwi (dziewczynki dostają dwie kopie, i istnieją poszlaki, że mogą być aktywowane
        obie kopie, dzięki czemu dostają dodatkową "wrodzoną" odporność na negatywne
        doświadczenia środowiskowe (SNW07)). Jak pisze (C05), w pewnych przypadkach
        mężczyźni mogą mieć wersję genotypu kompletnie nieaktywną, co znacząco zwiększa
        zachowania aspołeczne:

        Because MAOA is an X-linked gene, affected males with a single copy produced
        no MAOA enzyme - effectively, a human knockout. However, this mutation is
        extremely rare.


        Żeby było śmieszniej, ta wersja genów, które zdają się pełnić ochronną rolę u
        chłopców, u dziewczyn korelują się z większą podatnością na zły wpływ
        środowiska i większą częstotliwość aspołecznych zachowań (SNW07). Podobnie jest
        z innymi genami, które u chłopców korelują się z zachowaniami aspołecznymi, ale
        nie u dziewczyn (D11).

        Większość mężczyzn we wszystkich krajach zachowuje się podobnie jak samce wielu
        gatunków zwierząt i traktuje żony jak własność (Wal06). O ile u ludzi można to
        wyjaśniać wychowaniem, to trudno zrozumieć, dlaczego u ludzi ma to być efekt
        wychowania i wpływów kulturowych, a u zwierząt nie.
      • frusto Czynniki biologiczne - podsumowanie 22.10.12, 10:54
        Podsumowanie

        Mężczyźni są bardziej agresywni, częściej przejawiają zachowania aspołecznie,
        częściej popełniają przestępstwa. Jeżeli rośnie udział kobiet w
        przestępstwach, to głównie dlatego, bo spada liczba popełnianych przez
        mężczyzn. Mężczyźni akceptują przemoc fizyczną i są do niej bardziej skłonni
        niż kobiety. Mężczyźni wydają się bardziej podatni na negatywne skutki złego
        wychowywania. Wydaje się, że zachowania agresywne są w bardzo dużym stopniu
        dziedziczne. Jest mało prawdopodobne, by był to efekt wychowania. Samce
        pokrewnych nam naczelnych również są bardziej agresywne niż samice - szympansy
        np. toczą wojny z sąsiednimi stadami. We wszystkich gatunkach zwierząt, ta
        płeć, która mniej inwestuje w rozwój dziecka, jest bardziej agresywna - w
        gatunkach, w których dziećmi zajmują się samce, samice są większe i bardziej
        agresywne. U ludzie dziećmi zajmują się samice, więc ktoś wiedzący o ludziach
        tylko tyle, że ciąża trwa 9 miesięcy, a potem dziecko zależy od pokarmu matki,
        natychmiast postawiłby hipotezę, że mężczyźni będą bardziej agresywni.
        Tłumaczenie większej agresywności kulturą wymaga więc najpierw wyjaśnienia,
        dlaczego u ludzi nie działają te wszystkie czynniki, które działają u
        wszystkich innych gatunków zwierząt, i dlaczego konieczna jest kultura, gdy
        równie dobrze można to wyjaśnić biologią.

        Różnice w budowie mózgu (np. mniejszy rozmiar ośrodka odpowiedzialnego
        za kontrolę agresji) są niejednoznaczne z uwagi na plastyczność mózgu.
        Możliwe, że ośrodek ten jest dlatego większy u kobiet, bo kobiety są zachęcane
        bardziej do kontroli agresywnych zachowań. Z drugiej strony, trudno wyjaśnić
        dlaczego ośrodek odpowiedzialny za emocje (ale także za agresję) jest większy
        u mężczyzn, jeżeli mężczyzn zachęca się do kontrolowania emocji?

        Mężczyźni mają wielokrotnie wyższy poziom testosteronu i innych androgenów.
        Hormony te wpływają na agresywne i ryzykowane zachowania. Poziom testosteronu
        spada u żonatych mężczyzn, zwłaszcza po urodzeniu dziecka. Kobiety o bardziej
        "męskich" zachowaniach mają wyższy poziom testosteronu. W okresie dojrzewania
        mężczyznom gwałtownie rośnie poziom testosteronu.

        Mężczyźni oraz samce pokrewnych nam naczelnych walczą o status, przy czym
        walczą głównie z innymi samcami, i nie zwracają uwagi na status kobiet
        (to znaczy, w ogóle nie zauważają, że kobiety mają jakiś status). Wyjątkiem
        są Bonobo (gdzie większy status mają samice), ale Bonobo w naturze są
        obserwowane od niedawna i liczba danych na ich temat jest stosunkowo niewielka
        (a i tak samce są bardziej agresywne od samic), a większość obserwacji na ich
        temat pochodzi z obserwacji zwierząt w ZOO (gdyby obserwowano orangutany w ZOO,
        uważano by je za towarzyskie, a tymczasem są to samotniki w naturze).

        Liczba różnego typu zaburzeń psychologicznych, różnych patologii, zachowań
        aspołecznych itd jest znacznie wyższa u mężczyzn, mężczyźni też gorzej reagują
        na uszkodzenia układu nerwowego.

        Agresywność u mężczyzn i kobiety jest najwyższa w młodym wieku, co znowu jest
        zgodne z przewidywaniami psychologii ewolucyjnej (są najbardziej agresywni w
        wieku, w którym mają najwięcej do zyskania pod względem reprodukcyjnym).
        Mężczyźni o mniejszych szansach na reprodukcję (biedniejsi, o gorszym statusie)
        są średnio bardziej agresywni i bardziej skłonni do ryzyka. Ponieważ mężczyźni
        nie mają zdolności przewidywania przyszłości, swoje szanse oceniają
        (nieświadomie) na podstawie dotychczasowego życia, zwłaszcza w stosunku do
        różnic do innych mężczyzn. Psychologia ewolucyjna przewiduje, że im bardziej
        egalitarne społeczeństwo i im większa równość startu, tym mniej agresywni będą
        mężczyźni.
        • rekreativa Re: Czynniki biologiczne - podsumowanie 22.10.12, 15:46
          "Tłumaczenie większej agresywności kulturą wymaga więc najpierw wyjaśnienia,
          dlaczego u ludzi nie działają te wszystkie czynniki, które działają u
          wszystkich innych gatunków zwierząt, i dlaczego konieczna jest kultura, gdy
          równie dobrze można to wyjaśnić biologią.
          "
          Wyjaśnianie biologią, choć samo w sobie neutralne, niesie jedno niebezpieczeństwo, a mianowicie ten rodzaj rozumowania: otóż jeżeli coś wynika z biologii, to znaczy tak ma być i nic się z tym nie da zrobić. Jeżeli samce szympansów traktują samice jak swoją własnośc, znaczy, mężczyzna może traktować kobiete jak swoją własność, w końcu natura tak chciała.
          W tym własnie tkwią pułapki tych wszystkich biologicznie podbudowanych nauk jak psychologia ewolucyjna. I ch wyznawcy mają skłonność, by wszystko usprawiedliwiać naturą i całkiem zapominać o tym, że jednak ludzie, na Boga, czymś się od zwierząt różnią. I że po to posiadają rozum, wolę, kulturę, żeby nieco nad swoją biologią zapanować.
          • frusto Re: Czynniki biologiczne - podsumowanie 23.10.12, 11:03
            > Wyjaśnianie biologią, choć samo w sobie neutralne, niesie jedno niebezpieczeńst
            > wo, a mianowicie ten rodzaj rozumowania: otóż jeżeli coś wynika z biologii, to
            > znaczy tak ma być i nic się z tym nie da zrobić.

            Zgadzam się z tym, że takie niebezpieczeństwo istnieje. Ja zawsze tłumaczę, że naturalne, nie oznacza dobre, a to, że jakoś "jest", nie znaczy, że "tak ma być". Jak pisałem, to naturalne, że gdy dziecko dotknie gorącej patelni, to się oparzy. To nie jest dobre i staramy się jednak temu zapobiegać. To naturalne, że jeżeli komuś wysiądzie serce, to umrze. Ale walczymy z tym i co roku sa miliony wydawane na operacje serca, badanie nad różnymi zmyślnymi aparacikami mającymi serce pobudzać do pracy. To naturalne, że ludzie czują smaka na cukier i tłuszcz. Ale ci, którzy bez ograniczeń oddają się folgowaniu swoich chętek, tyją i umierają znacznie wcześniej niż ci, którzy potrafią swoje chętki kontrolować.

            Biology is not destiny, jak to piszą psychologowie ewolucyjni, zwłaszcza ci, którzy sami siebie określają feministami/feministkami.
      • frusto Czynniki biologiczne - notki osobiste 22.10.12, 10:55
        Notki

        Kapitalne: (Boy09) na podstawie analizy jednego (serio: JEDNEGO) przypadku,
        wysnuwa następujący uogólniający wniosek:

        This study suggests that girls use indirect forms of violence initially but,
        as they gain confidence in their power over others and immunity from
        punishment, their aggression becomes physical in nature.


        Wprawdzie potem zastrzega się, że próbka jednoelementowa to trochę mało, ale mimo
        wszystko...

        Badania podstaw biologicznych ludzkich zachowań były przedmiotem ataków
        ze strony aktywistów, co prawdopodobnie znacząco zahamowało rozwój tej dziedziny.
        Na przykład,

        high point of criticism was a sociobiology symposium at the 1978 meeting
        of the American Association for the Advancement of Science in Washington,
        DC, where a group of activists (from the antiracist group Committee
        Against Racism) chanted “Racist Wilson, you can’t hide, we charge you
        with genocide!” whereupon two of them poured a pitcher of ice water on
        Wilson’s neck, shouting, “Wilson, you are all wet!”


        Zaprzeczanie różnicom, jakimkolwiek różnicom, między płciami, ma być w opinii
        przynajmniej jednej feministki podstawą zbudowania nowego, lepszego świata (Ris04):

        the creation of difference is the very foundation on which
        inequality rests.


        There is no reason.. that a utopian vision of a just world involves any
        gender structure at all. (..) Before accepting any gender elaboration around
        biological sex category, we ought to search suspiciously for the possibly
        subtle ways such differentiation supports men’s privilege. (..) While it may be
        that for some competitive sports, single-sex teams are necessary, beyond that,
        it seems unlikely that any differentiation or cultural elaboration around sex
        category has a purpose beyond differentiation in support of stratification.


        W jej opinii, nawet zwykła uprzejmość jest w gruncie rzeczy seksizmem:

        By opening doors and walking closer to the dirty street, men construct
        women as an “other” category, different and less than independent autonomous
        men.

    • frusto Korelaty przemocy domowej 22.10.12, 11:04
      Korelaty przemocy domowej

      W poprzednich częściach opracowania podaliśmy już niektóre z korelatów przemocy
      domowej. Wiemy, że przemoc domową stosują częściej osoby niewykształcone,
      młode, bezrobotne (Fie01, SD09). Obecnie powiemy sobie więcej o innego rodzaju
      charakterystycznych cechach osób agresywnych w związkach, i przekonamy się, czy
      sprawcy przemocy mają cechy wspólne, które wyróżniają ich od innych, w większości
      nieagresywnych mężczyzn (lub kobiet).

      Symptomatyczne jest przy tym, że czynniki, które wpływają na większą podatność
      na bycie sprawcą przemocy domowej u mężczyzn i u kobiet są niemal identyczne
      (Str10).

      Wśród hiszpańskojęzycznej społeczności w USA, im biedniejszy mężczyzna, tym
      większe prawdopodobieństwo, że będzie ofiarą przemocy domowej (Cun09), nie
      ma jednak takiego efektu w Wielkiej Brytanii (Mir99). Chłopcy
      z biedniejszej okolicy są bardziej wrogo nastawieni do kobiet, niż ci z
      bogaszych rodzin (PS07). Mężczyźni w środowisku, w którym przemoc wobec kobiet
      nie jest tolerowana, są mniej agresywni wobec kobiet (Pet03).

      Wykryto, że poważny procent mężczyzn (w przypadkach skazanych przez sądy, nawet
      do 90%) stosujących poważną przemoc domową posiada zaburzenia osobowości
      (CDW08, C98, DB04, Dut94, Rohr06), w poważniejszych przypadkach przemocy nawet
      100% sprawców posiada zaburzenia osobowości (Dut94). Mężczyźni ci różnią się
      poważnie od nieagresywnych mężczyzn, których w krajach zachodnich jest znacząca
      większość, wśród których zaburzenia osobowości diagnozuje się u około 10%
      populacji. Sprawcy mają bardzo wysokie wyniki w miarach zachowań
      narcystycznych, sadystycznych, aspołecznych (Dut94). Badacze różnie
      kwalifikują "typy" osób stosujących przemoc, ale pojawiają się najczęściej trzy
      typy: zespoły Zaburzenia Przywiązania (Attachment Disorders), Wczesna
      Trauma (Early Trauma), oraz Zaburzenia Osobowości (Borderline
      Personality
      ). Różne studia określiły, że 33-45% z mężczyzn stosujących
      przemoc można zakwalifikować na cierpiących na różnego typu poważne zaburzenia
      osobowości takie jak np. PTSD (Post-Traumatic Stress Disorder) (C98, CDW08).
      Osoby tego typu widzą wszystko w czarnobiałych kategoriach, bez odcieni
      szarości, kobiety są albo dziwkami, albo świętymi. Boją się porzucenia, i za
      swój lęk obwiniając swoich partnerów, od których emocjonalnie zależą. Dutton
      argumentuje, że osoby takie selektywnie wybierają te elementy kultury, które
      pomagają im usprawiedliwić ich zachowania i ich wizję świata (Dut94).

      patriarchy does not elicit violence against women in any direct fashion.
      Rather, it may provide the values and attitudes that personality-disordered men
      can exploit to justify their abuse of women (Dut94).


      Podejścia oparte o psychopatologię były ostro krytykowane, ponieważ zarzucano
      im, że zdejmują winę z sprawców przemocy oraz odwracają uwagę od prawdziwych
      problemów społecznych, takich jak nierówność kobiet i negatywne stereotypy na ich
      temat. W USA istnieją stany, w których zabronione są terapie, w których próbuje się
      uczyć mężczyzn lepszej kontroli gniewu albo lepszej komunikacji, ani uznających
      psychopatologię jako przyczynę przemocy.

      Mężczyźni stosujący przemoc częściej nadużywają alkoholu i narkotyków (C98,
      CDW08, Nik00, NB12, Sti08). Podobne problemy mają kobiety-sprawcy przemocy
      (DN05) i homoseksualni sprawcy przemocy (geje i lesbijki) (Rohr06). Nawet do
      92% sprawców przemocy było pod wpływem narkotyków lub alkoholu w czasie ataku
      na partnerkę. Na Ukrainie kobiety podały, że partner był pod wpływem alkoholu
      podczas ataku w ponad 78% przypadków (Dom06), w Polsce 42% (OBOP07), w Wielkiej
      Brytanii w 1/3 przypadków (Mir99). W Nowej Zelandii 72% osób mających poniżej
      21 lat (jeżeli dobrze rozumiem tekst) przyznających się do przemocy wobec
      kobiet przyznało się do używania narkotyków (dla porównania, tylko 15% w
      reszcie populacji). Istnieją badania pokazujące, że 94% alkoholików używa
      przemocy wobec żon, a programy leczenia alkoholików zmniejszają częstość ataków
      i ich surowość (C98). Zwiększenie ceny alkoholu o 1% zmniejsza częstość ataków
      o 5% (WHO). Wprowadzenie kuponów na alkohol w Grenlandii znacząco obniżyło
      liczbę wezwań policji do kłótni rodzinnych.

      Osoby stosujące przemoc, zarówno kobiety jak i mężczyźni, sami często byli
      ofiarami przemocy w dzieciństwie lub byli świadkami przemocy ojca wobec matki,
      10 razy częściej stają się sprawcami przemocy niż dzieci nie będące ofiarami
      lub świadkami przemocy (Bryon, C98, Nik00, OM00, SD09), chociaż większość
      takich dzieci nie staje się sprawcami przemocy, a tego typu przypadki stanowią
      koło 5% wszystkich sprawców przemocy (ale 50-80% sprawców bardzo poważnej
      przemocy miało tego rodzaju doświadczenia w jednym z badań (OM00)). Argumentuje
      się, że osoby widzące przemoc ojca wobec matki "uczą się", że takie zachowanie
      jest normalne i potem powtarzają je we własnych związkach (C98).

      Mężczyźni będący ofiarami poważnych urazów głowy znacznie częściej stają
      się agresorami i sprawcami przemocy (C98). Podawałem na forum spektakularny
      przykład faceta, który ni z tego, ni z owego zabił żonę i wiele innych osób,
      i który sam nie był w stanie wyjaśnić swojego zachowania - sekcja wykazała
      guz mózgu w rejonach odpowiedzialnych za kontrolę agresji.

      Przemoc stosują często mężczyźni zazdrośni, o niskiej wartości, obawiający się
      utracić partnerkę (C98,Nik00) - co jest zgodne zarówno z przewidywaniami teorii
      psychologii ewolucyjnej, jak i niektórych teorii feministycznych. Sprawcy
      przemocy często czują się bezsilni wobec swoich partnerek (Dut94, Bryon).
      Sprawcy często finansowo zależą od partnerek (Bryon), dla kontrastu inne
      studium podaje, że im bardziej kobieta zależy od sprawcy, tym większe ryzyko,
      że będzie ofiarą przemocy (Kim01). Również lesbijki stosujące przemoc, często
      czują się bezsilne oraz stosują przemoc, bo boją się opuszczenia przez
      partnerkę (Rohr06).

      W Rosji, mężczyźni powracający z więzienia lub służby wojskowe zaczynają
      stosować często przemoc domową (Dom06). Stres powiększa szansę wystąpienia
      przemocy domowej (DN05). Z drugiej strony, kiedy kobiety mają wsparcie innych
      kobiet, np. gdy pracują razem, częściej biją mężów, i rzadziej są ofiarami
      (Arch06).

      Przemoc jest częstsza w rodzinach zdominowanych przez kobiety, druga w kolejności
      w rodzinach zdominowanych przez mężczyzn, a najrzadsza w rodzinach egalitarnych -
      jednocześnie jednak tradycyjne gospodynie domowe były rzadziej ofiarami przemocy
      niż kobiety pracujące (i rzadziej niż bezrobotne) (Bryon) - chociaż (Mir99)
      podaje, że odwrotnie, to kobiety pracujące są dwa razy rzadziej ofiarami
      przemocy.

      Przemoc jest częstsza w parach rozwodzących się (Mir99, Rohr06), np była
      stosowana w Polsce wobec 68% osób obecnie rozwiedzionych lub będących w
      separacji (OBOP07), w Australii do 1/3 ofiar wśród kobiet to ofiary byłego
      partnera, a ryzyko bycia ofiarą zabójstwa jest znacznie wyższe dla kobiet
      opuszczających partnera (Kim01).

      Oglądanie pornografii znacząco wpływa na poparcie męskiej dominacji w
      związkach, i spadku poparcia idei związków partnerskich, oraz na większe
      poparcie dla zdań typu "nawet jak kobieta mówi nie, to i tak ma na myśli tak".
      Grupa oglądająca pornografię przez trzy tygodnie uważała, że gwałt jest mniej
      poważnym przestępstwem i gwałciciele powinni być mniej karani. Studenci płci
      męskiej, którym pokazywano filmy obrazujące przemoc wobec kobiet jako
      usprawiedliwioną lub mającą pozytywne konsekwencje, byli bardziej skłonni
      zaakceptować przemoc w stosunkach osobistych z kobietami, i to po paru dniach
      od obejrzenia filmu (Porn).

      • frusto Korelaty- podsumowanie 22.10.12, 11:05
        Podsumowanie

        Sprawcy przemocy domowej częściej są młodzi, niewykształceni, bezrobotni, mało
        zarabiający, często zależą od swoich partnerek. Przemoc jest częstsza w parach
        zdominowanych przez kobiety. Sprawcy posiadają niemal zawsze zaburzenia
        osobowości, dla poważnych przypadków procent sprawców, u których można
        zdiagnozować zaburzenia osobowości wynosi sto procent.

        Nadużywanie alkoholu, narkotyków, oglądanie pornografii to kolejne czynniki
        zwiększające ryzyko bycia sprawcą przemocy domowej. Sprawcy często w
        dzieciństwie byli albo ofiarami przemocy, albo jej świadkami. Urazy głowy są
        kolejnym czynnikiem ryzyka.

        Badania czynników ryzyka jest hamowane przez opinie, że sprawcy przemocy są
        zawsze odpowiedzialni, a badanie wpływu psychopatologii, alkoholu itd jest
        zdejmowaniem z nich odpowiedzialności, jak w tym już podawanym cytacie:

        battering (by males) is NEVER. . . provoked, hereditary, out of control,
        accidental, an isolated incident. It is not caused by disease, diminished
        intellect, alcoholism/addiction, mental illness or any external person or
        event. It is a means for men to systematically dominate, disempower, control
        and devalue women. . . it is greater than an individual act, it supports the
        larger goal of oppression of women (DN05, cytat z kogoś innego)


        Czynniki ryzyka są podobne dla sprawców niezależnie od ich płci. Widać także,
        że sprawcy przemocy, a zwłaszcza sprawcy poważnej przemocy, różnią się pod
        wieloma względami od mężczyzn nieagresywnych, i istnieje wiele czynników
        znacząco zwiększających ryzyko stosowania przemocy domowej. Różnice te są
        wprawdzie natury statystycznej, i brak jednego czynnika, który by idealnie
        rozróżniał mężczyzn nieagresywnych od sprawców przemocy domowej, ale mimo tego
        trudno je pomijać przy analizie, dlaczego przemoc domowa się zdarza.
        • rekreativa Re: Korelaty- podsumowanie 22.10.12, 16:17
          "Badania czynników ryzyka jest hamowane przez opinie, że sprawcy przemocy są
          zawsze odpowiedzialni, a badanie wpływu psychopatologii, alkoholu itd jest
          zdejmowaniem z nich odpowiedzialności,"

          W świetle prawa zaburzenia osobowości, w tym socjopatie (zwane dawniej psychopatią) nie czynią chorym psychicznie, a zatem nie mogą być okolicznością łagodzącą w przypadku popełnienia przestępstwa. (Podobnie jak bycie pod wpływem używek).
          Psychopata nie zyje w swoim własnym świecie, wbrew pozorom i nie ma zaburzonego odbioru rzeczywistości - on dobrze wie, jakie reguły i normy obowiązują i równie dobrze wie, że to, co robi, jest społecznie nieakceptowalne, czy wręcz stanowi zbrodnię. Krótko mówiąc, odróżnia dobro od zła i jest poczytalny. W związku z tym jest też w pełni odpowiedzialny za swoje czyny.
          Podobnie w przypadku alkoholika czy narkomana. To nie jest coś, na co osoba nie ma wpływu. W każdej chwili może pójść na odwyk, czy terapię.
          Jedyne usprawiedliwienie i okoliczność łagodzącą mogą stanowić autentyczne choroby, czy to psychiczne jak schizofrenia, czy zaburzenia funkcji neurologicznych wskutek urazów czy nowotworów.
          • frusto Re: Korelaty- podsumowanie 23.10.12, 11:18
            rekreativa napisała:

            > W świetle prawa zaburzenia osobowości, w tym socjopatie (zwane dawniej psychopa
            > tią) nie czynią chorym psychicznie, a zatem nie mogą być okolicznością łagodząc
            > ą w przypadku popełnienia przestępstwa. (Podobnie jak bycie pod wpływem używek)

            Rekreativa, ma pani rację i ja się z Panią zgadzam. Może po prostu się nie zrozumieliśmy. Ja nie uważam, że osoba o skłonnościach takich czy owakich nie jest odpowiedzialna. Natomiast uważam, że jeżeli istniałaby terapia, która, gdyby ją dostosować akurat dla tego człowieka, zadziałaby lepiej niż taka, która po prostu ignorując jego ułomności waliła by go po głowie "przyjmij odpowiedzialność", to dobrze by było jednak taką terapię stosować.

            Zresztą, warto przeczytać odpowiedź Gondolfa na krytykę Duttona i Corvo. Ja trochę prześmiewczo napisałem, że można ją streścić jako "a właśnie, że działa", ale Gondolf podaje też sporo ciekawych argumentów, które przynajmniej u mnie spowodowały, że nie traktuję Duttona jako wyroczni, ale tylko jako jeden z głosów w dyskusji, głosu, który też czasami może być błędny. Gondolf referuje na przykład efekty jednego programu w ten sposób:
            Our four-year longitudinal follow-up evaluation shows a clear de-escalation of reassault and other abuse over time, with the vast majority of men reaching sustained non-violence. At 30 months after batterer program intake, 80% of the men had not been violent to their partners in the previous year, and at 48 months, 90% had not been violent in the previous year (Gondolf, 2000b; 2002; 2004). This presents a very different picture than the program evaluations using cumulative outcomes for 6 months or a year. Women’s perceptions of change and safety were impressively positive as well. These results consider the intervention as a whole, rather than the “program effect”—that is, the arrest, court mandated to the batterer program, probation or court supervision, and supplemental referrals or treatment for men who completed the batterer program and those who did not.

            Fragment podkreślony to przykład jednak biasu Gondolfa- postrzeganie przez kobiety ich większego bezpieczeństwa jest często efektem uczestnictwa sprawcy w programie nawet, gdy zachowanie sprawcy się zbytnio nie zmienia.

            Gondolf krytykuje też zresztą dopasowywanie terapii do konkretnych pacjentów, argumentując, że takie podejście w terapii alkoholików nie przynosi rezultatów, chociaż zgadza się, że mogłoby to przynieść efekty dla pewnej grupy sprawców:

            Some clinicians and researchers argue that this subgroup of severely disturbed and distressed men is the heart of the matter. What do we do about these particularly problematic men—many of whom have been previously sent to mental health treatment and been involved in the criminal justice system, according to the characteristics of our samples (Gondolf, 1999; Gondolf & White; 2001). These men would obviously benefit from additional or specialized treatment, but they are the most likely to dropout of batterer counseling, in-house supplemental treatments, and additional referrals. As we have found in our current research, very few comply to voluntary mental health treatment, and those who need it the most are still resistant under mandatory referral (Gondolf, 2006).
      • rekreativa Re: Korelaty przemocy domowej 22.10.12, 16:00
        "Oglądanie pornografii znacząco wpływa na poparcie męskiej dominacji w
        związkach, i spadku poparcia idei związków partnerskich, oraz na większe
        poparcie dla zdań typu "nawet jak kobieta mówi nie, to i tak ma na myśli tak".
        Grupa oglądająca pornografię przez trzy tygodnie uważała, że gwałt jest mniej
        poważnym przestępstwem i gwałciciele powinni być mniej karani. Studenci płci
        męskiej, którym pokazywano filmy obrazujące przemoc wobec kobiet jako
        usprawiedliwioną lub mającą pozytywne konsekwencje, byli bardziej skłonni
        zaakceptować przemoc w stosunkach osobistych z kobietami, i to po paru dniach
        od obejrzenia filmu (Porn).
        "
        No i czy nie mają racji feministki, kiedy toczą boje o to, w jaki sposób w przestrzeni kulturowej pokazywana jest kobieta?
        Bo chyba tego, co w cytowanym akapicie, nie da się wyjaśnić biologią?
        • frusto Re: Korelaty przemocy domowej 23.10.12, 11:23
          rekreativa napisała:

          > No i czy nie mają racji feministki, kiedy toczą boje o to, w jaki sposób w prze
          > strzeni kulturowej pokazywana jest kobieta?

          I tak, i nie. Ponieważ badano wpływ bardzo specyficznych filmów, usprawiedliwiających przemoc, oraz ciężkiej pornografii. Proszę zwrócić uwagę, że prawicowi konserwatyści, zwłaszcza kościelni, są bardzo często niechętnie nastawieni do ciężkiej pornografii (choć znam także takich - głównie libertarian - co uważają, że wszelkie ograniczenia byłyby tutaj zamachem na wolność. Jak to napisał ktoś kiedyś, libertarianin to ktoś taki, kto chce, by wszyscy mieli maksymalnie dużo sposobów zrobienia sobie krzywdy...)
    • frusto Podsumowanie 22.10.12, 11:07
      Podsumowanie.

      Pytanie, na które staramy się znaleźć odpowiedź, brzmi: czy jedyną przyczyną
      premocy domowej są patriarchalne stereotypy? Mam nadzieję, że z
      przedstawionego opracowania wynika jasne i wyraźne nie. Jeżeli
      przyczyną przemocy są stereotypy, to dlaczego większość społeczeństwa uważa,
      że mężowie nie mają prawa bić żony, że nie wolno bić kobiet, że przemoc
      wobec kobiet jest poważniejsza niż wobec mężczyzn, zwłaszcza przemoc
      wobec żon?

      Jeżeli przyczyną przemocy są patriarchalne stereotypy, to dlaczego przemoc
      jest równie często inicjowana przez kobiety jak i przez mężczyzn, dlaczego
      równie często podają kobiety i mężczyźni jako przyczynę przemocy samoobronę,
      dlaczego kobiety nawet częściej niż mężczyźni podają jako przyczynę przemocy
      "chęć poczucia mocy" i dyscyplinowania partnera? Dlaczego przemoc jest
      równie częsta w parach lesbijskich, jak heteroseksualnych?

      Chęć kontroli partnera (zaborczość) albo dominacji nie może być wyjaśnieniem,
      bo występuje równie często, a być może nawet częściej u kobiet, jak u mężczyzn.

      Chęć kontrolowania partnera nie musi być związana z tradycyjnymi rolami
      przypisywanymi płciom. Walka o dominację w związku będzie występować niezależnie
      od tego, komu tradycja i normy społeczne przypisują dominację. Walka o dominację
      występuje w parach lesbijskich, w których obie partnerki są kobietami, więc
      normy społeczne powinny obie kobiety wychować w przekonaniu, że nie powinny
      dominować.

      Pozostaje pytanie, dlaczego, skoro przemoc jest inicjowana równie często przez
      kobiety jak mężczyzn, to dlaczego w przypadkach klinicznych, najpoważniejszych,
      to niemal zawsze kobiety są ofiarami (w conajmniej 2/3 przypadków, a
      często nawet w większym procencie).

      Wyjaśnienia według mnie są proste i nie wymagają odwołania do stereotypów:

      1) Kto wyrządzi więcej szkody, kobieta uderzająca z całej siły mężczyznę,
      czy mężczyzna, uderzający nawet z niepełną swoją siłą kobietę?

      Nawet jeżeli kobiety i mężczyźni przy atakach będą się kierować podobnymi
      motywami, to z samej róznicy ich rozmiarów i siły wynikać będzie, że
      ataki mężczyzn częściej zakończą się obrażeniami. Kobiety będące
      charakterologicznymi odpowiednikami "patriarchalnych terrorystów" mogą po
      prostu nie mieć warunków do tego, by sterroryzować większego od siebie
      mężczyznę, chyba że ten z przyczyn kulturowych nie jest w stanie jej oddać.
      Z tej samej przyczyny mężczyźni się mniej boją kobiet i ich przemocy.

      Jeżeli zaś skutki przemocy wynikają nie z motywów sprawców, ale z różnicy
      siły i rozmiaru sprawców, to nie można dorabiać potem do tego ideologii, że
      przemoc domowa jest efektem patriarchalnego urządzenia społeczeństwa.

      To wyjaśnienie samo w sobie jest już niemal wystarczające i wymaga tylko
      zrozumienia, dlaczego ci mężczyźni biją kobiety pomimo silnych norm
      społecznych potępiających przemoc wobec kobiet, a zwłaszcza wobec żon.

      Co ciekawe, nawet weteran bojów przeciwko idei "symetrii płci" (DD04) przyznaje
      (chyba nie do końca świadomie), że różnica w przemocy wynikać musi przede
      wszystkim z różnicy rozmiarów między mężczyzną a kobietą:

      the ‘act-based’ approach must invariably equate the physical
      impact/consequences of a ‘slap’ delivered by a slight, 5 ft 4 inch woman with
      the ‘slap’ of a heavily built man of 6 ft 2 inches


      2) Mężczyźni są bardziej agresywni i bardziej skłonni do używania przemocy.

      Jak argumentowałem w części "Biologia", przyczyny te raczej nie wynikają
      tylko i wyłącznie z wychowaniem. Z efektu wynika tego, że spodziewalibyśmy się
      większej liczby przemocy ze strony mężczyzn - ale z drugiej strony mamy
      silne normy PRZECIWKO używaniu przemocy wobec kobiet. Kultura w tym wypadku
      wywiera raczej efekt moderujący, a nie wzmacniający biologiczne predyspozycje.
      Normy te mogą jednak nie mieć efektu wobec mężczyzn z marginesu, lub
      przejawiających aspołeczne zachowania.

      3) U mężczyzn jest znacząco więcej zachowań aspołecznych i ofiar różnego typu
      zaburzeń osobowości i zachowania.

      Mężczyźni tego typu będą skłonni do zachowań agresywnych i będą mniej ograniczani
      przez społeczne normy. Z samego faktu, że wśród mężczyzn jest dziesięciokrotnie
      więcej zaburzeń niektórego typu, wynika, że w przypadku "patologicznej"
      przemocy domowej po prostu musi być więcej mężczyzn, a z faktu ich większej
      siły wynika zarazem, że kobieta mająca takie same zaburzenia osobowości ma
      mniejsze możliwości wyrządzenia poważnych obrażeń partnerowi niż mężczyzna.

      Doprawdy, nie rozumiem jak można wyjaśnić fakt predominacji wśród mężczyzn-sprawców
      przemocy zaburzeń osobowości i to często bardzo poważnych za pomocą patriarchalnych
      stereotypów.

      Przyczyny przemocy wydają się złożone; nie wykluczam także, że w naszym kręgu
      kulturowym może istnieć pewien bardzo niewielki procent przypadków przemocy,
      które są motywowane tylko i wyłącznie "patriarchalnymi zapatrywaniami na role
      płci". Przemoc domowa w ogólności jednak nie ma charakteru
      strukturalnego i nie jest celem, za pomocą którego mężczyźni utrzymują kobiety
      w poddaństwie.

      Efekt stereotypów może tutaj istnieć, ale jest to stereotyp nie dotyczący
      tradycyjnych ról w rodzienie, ale raczej stereotyp typu "mężczyzna powinien
      w milczeniu znosić ból", co może powodować, że mężczyźni odmawiają przyznania,
      że przemoc kobiet ma wobec nich jakikolwiek efekt. Tak samo jak stereotyp
      "mężczyzna nie może być ofiarą", który powoduje, że mężczyźni-ofiary
      przemocy nie szukają pomocy, nie chcą nikomu o tym opowiadać (nawet
      najbliższym przyjacielom), i boją się reakcji otoczenia (i często mają rację).

      Pewne cechy "patriarchalnego" ustrukturyzowania społeczeństwa mogą mieć
      pośredni wpływ: większa akceptacja przemocy jako takiej; społeczeństwa bogatsze
      są rzadziej patriarchalne, a przemoc jest powszechniejsza w społeczeństwach
      biedniejszych; sprawcy przemocy mogą selektywnie wybierać te normy społeczne,
      które im odpowiadają, a ignorują pozostałe. Wreszcie, kobiety o bardziej
      tradycyjnych poglądach mogą pozostawać w związku pomimo przemocy ich partnera.

      increased power increases the opportunity for a partner to abuse, not
      every man with more perceived or actual power uses it to abusive ends
      (Rohr06)


      Increased opportunity nie równa się się causation.
      • tigertiger Re: Podsumowanie 22.10.12, 12:24
        frusto napisał:
        dlaczego przemoc jest równie często inicjowana przez kobiety jak i przez mężczyzn,

        Sprawcami przemocy domowej w Polsce w 97 procentach są mężczyźni. Rocznie w jej wyniku umiera 150 kobiet. Ze zjawiskiem tym, oraz stereotypami związanymi z tym tematem, walczy ruch społeczny "Mamy dość!".
        www.niebieskalinia.pl/newsy.php?w=1024.
        Sprawcami przemocy zarówno fizycznej, jak i psychicznej bywają też kobiety, ale w 90% są one ofiarami.
        www.parpa.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=256&Itemid=186
        Według w.Sikorskiego "Etymologia przemocy w świetle wybranej literatury. Problemy Opiekuńczo – Wychowawcze" przemoc wobec kobiet w rodzinie stanowi jedną czwartą wszystkich tego rodzaju przestępstw zgłaszanych organom ścigania.
        W ponad 95% przypadków sprawcami przemocy psychicznej w rodzinie są mężczyźni; kobiety rzadko są sprawcami przemocy wobec mężczyzn.
        www.mamasama.most.org.pl/index.php/welcome/display_article/UHJ6ZW1vYyBwc3ljaGljem5hIHcgcm9kemluaWUgIA../1166745661/QW5uYSBExIVicm93c2thLUxvcmFuYw..
        Również Daniel Z. Epstein, 2007, Romance is Dead dowodzi, że to mężczyzna częściej bywa sprawcą przemocy domowej.
        Istnieje jeszcze jeden aspekt różnic między płciami w badaniach i statystykach mówiących o przemocy domowej. Co druga Polka skazana za zabójstwo męża lub konkubenta to ofiara domowej przemoc. www.express.bydgoski.pl/look/article.tpl?IdLanguage=17&IdPublication=2&NrIssue=823&NrSection=80&NrArticle=91705&IdTag=529



        • frusto Re: Podsumowanie 22.10.12, 12:33
          Tiger, ale przeczytała Pani chociaż co napisałem, czy od razu skoczyła Pani do wniosków?

          Bo po tym, co zacytowała Pani, wydaje mi się, że nie. Inaczej by Pani mi nie powtarzała tego, co sam napisałem, że chociaż przemoc inicjują tak samo często kobiety i mężczyźni, to olbrzymia większość sprawców przemocy poważnej to mężczyźni.
          • tigertiger Re: Podsumowanie 22.10.12, 14:18
            Frustro, mój drogi, nie oczywiście, że nie czytałam wszystkiego i na razie na pewno nie namówisz mnie do tego:)
            Skoro kobiety znacznie częściej, bo w co najmniej 90% przypadkach to one padają przemocy domowej to znaczy, że wobec kobiet stosowana zdecydowanie częściej przemoc fizyczka.
            " przemoc inicjują tak samo często kobiety i mężczyźni" z tego można jedynie wywnioskować że chodzi o równie często stosowaną przemoc werbalną. Kobiety znacznie częściej niż mężczyźni doświadczają przemocy fizycznej, której sprawcami są ich partnerzy i nierzadko są poddawane z ich strony systematycznym i długotrwałym prześladowaniom. Kobiety stosują wobec swoich partnerów głównie przemoc werbalną w postaci wrzasków i wyzwisk. Kobiety najczęściej posuwają się do agresji fizycznej w akcie samoobrony lub zemsty na atak ze strony mężczyzny, natomiast mężczyźni częściej inicjują takie konflikty. Liczby aktów agresji mogą być więc zbliżone, ale konsekwencje przemocy już są inne. Więc jeśli przemoc fizyczna to przemoc "poważna", a werbalna to "nie poważna" to wniosek jest jeden nie porównujmy tego co nie da się porównać.
            Nie bez znaczenia jest też fakt, że "Wśród kobiet – sprawców czynnikami charakteryzującymi ryzyko stosowania przez nie przemocy wobec mężczyzn są: doznawanie przemocy wobec siebie w życiu rodzinnym (rodzina pochodzenia). Wiele z nich przenosi postawy agresywne wobec swych oprawców: ojców, braci czy wujków na osobę partnera.
            • frusto Re: Podsumowanie 22.10.12, 14:31
              tigertiger napisała:

              > Frustro, mój drogi, nie oczywiście, że nie czytałam wszystkiego i na razie na p
              > ewno nie namówisz mnie do tego:)

              No na litość boską, czyli nie przeczytała Pani, ale komentuje?

              > Skoro kobiety znacznie częściej, bo w co najmniej 90% przypadkach to one padają
              > przemocy domowej
              Nieprawda. 90% dotyczy jedynie przypadków klinicznych, czyli przypadków obejmujących mniej niż 3% przemocy domowej.

              > to znaczy, że wobec kobiet stosowana zdecydowanie częściej pr
              > zemoc fizyczka.
              Nieprawda. Proszę chociaż przeczytać trzy posty: a) symetria płci b) przemoc poważna c) asymetria płci. Przemoc jest stosowana tak samo często, a nawet czasami częściej przez kobiety. Tyle tylko, że ataki mężczyzn sześć razy częściej kończą się poważnymi obrażeniami, a konsekwencje ich są poważniejsze.

              > " przemoc inicjują tak samo często kobiety i mężczyźni" z tego można jedynie w
              > ywnioskować że chodzi o równie często stosowaną przemoc werbalną.
              Nieprawda. Piszę o przemocy fizycznej.

              >Kobiety znac
              > znie częściej niż mężczyźni doświadczają przemocy fizycznej, k
              Nieprawda. Różnice te pojawiają się tylko w przypadkach ciężkiej przemocy, czyli w próbkach klinicznych, stanowiący drobny procent całej przemocy.

              > Kobiety najczęściej posuwają się do agresj
              > i fizycznej w akcie samoobrony lub zemsty na atak ze strony mężczyzny, natomias
              > t mężczyźni częściej inicjują takie konflikty.
              Nieprawda. Mężczyźni i kobiety tak samo często podają jako motyw samoobronę, kobiety częściej inicjują ataki.

              >Liczby aktów agresji mogą być więc zbliżone, ale konsekwencje przemocy już są inne.
              Prawda.

              >Więc jeśli przemoc fizyczna to przemoc "poważna", a werbalna to "nie poważna"
              Mówię tylko o przemocy fizycznej

              Kobiety i mężczyźni tak samo często biją partnerów, tak samo często w samoobronie. Różnica pojawia się tylko w przypadkach "klinicznych", czyli wtedy, gdy przemoc jest tak poważna, że wymaga interwencji policji. Wtedy istotnie 90% ofiar to kobiety.

              To wszystko napisałem w tych postach. Wszystko. O tym, kto inicjuje; jakie są powody; jakie są konsekwencje. Pani cytuje dane dotyczące przemocy "poważnej", klinicznej, która obejmuje jakieś 3% wszystkich przypadków przemocy.

              Tiger, niech Pani przeczyta.

              Naprawdę, mam poczucie walenia głową w mur.
              • tigertiger Re: Podsumowanie 22.10.12, 15:51
                Jak nie prawda jak prawda:)
                Kobiety są narażone na przemoc w rodzinie częściej i surowiej niż mężczyźni.
                "A conflict analysis of domestic violence, for example, would begin by noting that women are battered far more often and far more severely than are men...".
                źródło: Brinkerhoff, David B.; K. Lynn White, Suzanne T. Ortega, Rose Weitz (2008) Podstawy Socjologii.
                "Women are more often the victims of domestic violence than men and are more likely to suffer injuries and health consequences..."
                źródło: Compton, Michael T. (2010). Clinical Manual of Prevention in Mental Health/ American Psychiatric Publishing.
                The National Institute of Justice contends that national surveys supported by NIJ, the Centers for Disease Control and Prevention, and the Bureau of Justice Statistics that examine more serious assaults do not support the conclusion of similar rates of male and female spousal assaults. These surveys are conducted within a safety or crime context and clearly find more partner abuse by men against women.
                www.nij.gov/topics/crime/intimate-partner-violence/measuring.htm
                • frusto Re: Podsumowanie 23.10.12, 11:29
                  tigertiger napisała:

                  >These surveys are conducted w
                  > ithin a safety or crime context

                  Czyli dalej nie przeczytała Pani, i nie zapoznała się z argumentami, DLACZEGO ankiety oparte o przemoc wobec kobiet, ankiety analizujące przestępstwa, statystyki policyjne i ze schronisk dla kobiet nie są reprezentatywne dla poznania CAŁEGO obrazu przemocy domowej. Tiger, ja naprawdę nie mam zamiaru po raz drugi przepisywać specjalnie dla Pani czegoś, co opisałem w wątku w odpowiednich postach. Niech Pani przeczyta, odniesie się, powie, co i dlaczego Panią nie przekonuje.

                  Bo w tej chwili zachowuje się Pani tak, jak Tym w Rejsie (pamięta Pani? "Nie słuchałem tej piosenki, ale chcę się wypowiedzieć na jej temat")
            • kocia_noga Re: Podsumowanie 22.10.12, 14:51
              tigertiger napisała:

              > Frustro, mój drogi, nie oczywiście, że nie czytałam wszystkiego i na razie na p
              > ewno nie namówisz mnie do tego:)

              Nie studź mu tak zapału, co prawda książki napisane przez ludzi siedzących w temacie od lat i gruntownie wykształconych w tej dziedzinie mówią o wpływie stereotypów i tradycji (kosa nie klepana, wątroba gnije), ale przecież nie może to byc prawdą. Bo gdyby było, to może podpisanie Konwencji i wzięcie odpowiedzialności za te 150 ofiar śmiertelnych przez władze i instytucje państwowe jest konieczne?
              • frusto Re: Podsumowanie 22.10.12, 15:03
                kocia_noga napisała:

                > Nie studź mu tak zapału, co prawda książki napisane przez ludzi siedzących w te
                > macie od lat i gruntownie wykształconych w tej dziedzinie mówią o wpływie stere
                > otypów i tradycji
                To niech Pani przeczyta, co Straus myśli o tych ludziach. Ci gruntownie wykształceni ludzie czasami ukrywają dane, stawiają tak pytania, by dostać właściwe odpowiedzi itd. Albo po prostu nie przychodzi im do głowy, by zadać niektóre pytania. A jak się pytań niektórych nie zadaje, to się nie dostaje odpowiedzi.



                study of "intimate terrorists" (Johnson & Leone, 2005). Both analyzed only the
                female participant half of the data (...) Felson and Outlaw (2007) found that the
                coercive control scores (the criterion used by Johnson to distinguishing
                intimate terrorists from other violent partners) of men and women were about
                the same (...) Straus and Gozjolko (2007) applied Johnson's criteria for
                identifying intimate terrorists to the 14,252 participants in the International
                Dating Violence Study. They found about the same percentage of women as men in
                the intimate terrorist category or have coercive control scores (the key mean
                of identifying intimate terrorists) as high as the scores of men in the study,
                as have five other studies
                (...)
                Yet in his 2008 book, Johnson continues to assert, without qualification,
                that intimate terrorists are almost exclusively men
                • tigertiger Re: Podsumowanie 22.10.12, 16:15
                  Najwyraźniej ignorujesz inne badania celowo.

                  While there is evidence that both men and women are abusive
                  in domestic relationships, most data show that men are more
                  likely than women to be violent towards their partners. The
                  findings of research differ greatly according to the way the
                  research is done, but they clearly show that the nature and results
                  of men’s violence are different to that of women’s violence in a
                  number of significant ways. In particular:
                  • men’s violence is more severe, and more likely to inflict
                  severe injury;
                  • women are more likely to be killed by current or former
                  male partners than by anyone else; and
                  • less than 10% of Australian male homicides are carried out
                  by an intimate partner. When women do kill their male
                  partners, there is a history of domestic violence in more than
                  70% of cases.
                  adventist.org.nz/site_data/90/assets/0001/3499/SA_university.pdf
                  • kocia_noga Re: Podsumowanie 22.10.12, 20:26
                    tigertiger napisała:

                    > Najwyraźniej ignorujesz inne badania celowo.
                    Ależ oczywiście. Do tego dochodzi interpretacja wyników.
                    On rozbudowuje swój system; zaczął czytać wybrane pozycje by znaleźć to, czego szukał.
                    Najfajniejsze jest to, że właśnie coś pzreczytał i teraz nas oświeca.
                  • frusto Re: Podsumowanie 23.10.12, 11:26
                    tigertiger napisała:

                    > Najwyraźniej ignorujesz inne badania celowo.


                    Tiger,

                    Nie chcę ciebie urazić ani obrazić. CHociaż zarówno Pani, jak i ja jesteśmy anonimowi i nigdy się nie spotkamy, nie chciałbym jednak, by uważała mnie Pani za chama.

                    Dlaczego jednak powtarza Pani dokładnie to, co opisałem w wątku, a potem pisze Pani, że ignoruję te badania? Nie mam zamiaru po raz drugi przepisywać tego, co wpisałem choćby we wpisie pt "poważna przemoc" oraz "asymetria płci". Albo zmuś się i przeczytaj, albo przestań mi chociaż zarzucać, że czegoś nie napisałem, zignorowałem lub nie znam.

                    Naprawdę zaczynam się czuć jakbym brał udział w castingu do Rejsu 2.
                  • frusto Powtórzenie specjalnie dla tigertiger 23.10.12, 13:37
                    tigertiger napisała:

                    > Najwyraźniej ignorujesz inne badania celowo.
                    A co mi tam, specjalnie dla Pani, przekleję dokładnie to samo, co jest w postach, których Pani nie przeczytała. Nie ma tu NIC więcej ponad to, co już napisałem wcześniej w wątku, który
                    Pani komentuje.

                    Im poważniejsza przemoc, tym większy procent mężczyzn wśród sprawców (BM05, C07, DD04, DN05,TT00,Whi07). Ataki mężczyzn powodują więcej obrażeń, więcej bólu, więcej
                    strachu (BM05,Mir99,Str10). Ofiarami niektórych form przemocy są niemal wyłącznie
                    kobiety - na przykład dla przemocy seksualnej w Kanadzie kobiety były siedem razy
                    częściej ofiarami niż mężczyźni (Kim01), w Polsce kobiety były pięć razy
                    częściej ofiarami takiej przemocy (OBOP07). Innym przykładem jest "duszenie" -
                    w Wielkiej Brytanii dla przemocy chronicznej kobiety były dziewięciokrotnie
                    częściej duszone niż mężczyźni (18% vs 2%) (Mir99).

                    W USA, procent ofiar "poważnej" przemocy to 14% kobiet i 7% mężczyzn, a 38%
                    ofiar-kobiet w porównaniu do 18% ofiar-mężczyzn czuło następnego dnia ból.
                    (DD04) podaje, że np. wg. kobiet 76.8% miało podbite oko przez mężczyznę, a wg,
                    mężczyzn 9.5% z nich miało podbite oko przez kobietę. (AU01) podaje, że
                    obrażenia odniosło 15% badanych mężczyzn i aż 42% ich ofiar, przy czym
                    najgorsze obrażenie u mężczyzny to rozcięta warga, a u dwóch kobiet były to
                    połamane żebra. W Wielkiej Brytanii, w jednym badaniu 7.4% kobiet odniosło
                    poważne obrażenia w porównaniu do 1.7% mężczyzn (niejasne, czy wszystkich
                    mężczyzn/kobiet, czy ofiar) - a (Mir99) podaje, że np. przypadków połamanych
                    kości było 6 razy większej dla przemocy chronicznej (6% ofiar-kobiet vs 1%
                    ofiar-mężczyzn), a dla przemocy jednorazowej (czy też "przejściowej") dwa razy
                    więcej (1% kobiet va 0.5% mężczyzn) - problem z (Mir99) jest taki, że 5%
                    mężczyzn to najwidoczniej homoseksualiści, ofiary innych mężczyzn, a brak
                    odpowiedniego rozróżnienia w opisie kategorii obrażeń, kto je spowodował.

                    W Polsce, przemoc była stosowana "wiele razy" wobec 14% kobiet i 7% mężczyzn
                    (OBOP07). W Wielkiej Brytanii 89% ofiar, wobec których stosowano więcej niż 4
                    razy, to były kobiety (DN05), chociaż w (Mir99) podano, że liczba ofiar
                    "chronicznej" przemocy (za diabła nie mogę znaleźć definicji) to 2% kobiet w
                    ostatnim roku i 1.5% mężczyzn w ostatnim roku, oraz 12% kobiet w ciągu całego
                    życia i 5% mężczyzn w ciągu całego życia - łącznie zaś 75% ofiar chronicznej
                    przemocy to kobiety.
                    ....

                    Dane pokazujące o większej liczbie ofiar wśród kobiet zazwyczaj pochodzą z
                    ankiet, gdzie pyta się "czy chociaż raz w zyciu byłeś ofiarą przemocy" (TT00)
                    albo ze studiów przestępczości (...)
                    Analiza raportów policyjnych pokazuje również zazwyczaj inny obraz niż ten
                    wyłaniający się z ankiet stosujących CTS. Np. analiza przypadków sądowych w
                    Anglii w 1978 pokazuje 74% ofiar kobiet, 26% mężczyzn. Analiza statystyk
                    policyjnych w Szkocji wykazała, że w 76% przypadkach przemocy ofiarą była
                    kobieta, 10.5% dziecko, a 1.2% mężczyzna (Nik00). W innej analizie 78% sprawców
                    przemocy było mężczyznami (Str99), w innej 90% aresztowań to mężczyźni (C09).
                    Problem polega na tym, że bardzo niewielki procent (od 3% do 12%) przypadków
                    przemocy skutkuje wezwaniem policji (Str99,Mi99). Świadkowie rzadziej jednak
                    wzywają policję, gdy kobieta bije mężczyznę, niż odwrotnie (Str10).
                    (...)

                    Feminizm
                    Rozpowszechnienie przemocy 6 - asymetria płci
                    Ciekawy wątek?
                    0
                    Autor: frusto 22.10.12, 09:37
                    Dodaj do ulubionych Skasujcie
                    Odpowiedz cytując Odpowiedz
                    Dane pokazujące o większej liczbie ofiar wśród kobiet zazwyczaj pochodzą z
                    ankiet, gdzie pyta się "czy chociaż raz w zyciu byłeś ofiarą przemocy" (TT00)
                    albo ze studiów przestępczości. Odpowiedzi na pytanie "czy chociaż raz w życiu
                    byłaś/łeś ofiarą przemocy" są mniej wiarygodne niż dane dotyczące ostatniego
                    roku. Dane dotyczące poprzedniego roku wykazują większą równość płci.
                    Ankiety sformułowane jako badania przestępstw wykazują znacznie
                    mniejsze natężenie przemocy domowej, dziesięciokrotnie wyższy procent
                    ofiar wśród kobiet niż wśród mężczyzn, oraz znacznie wyższy procent
                    ataków kończących się obrażeniami (do nawet do 75%) (Kim01). W przeciwieństwie
                    do studiów opartych o CTS, ankiety przestępstw pokazują, że przemoc domowa
                    narasta w związkach z czasem.

                    Np. brytyjskie studium BCS (British Crime Study) podaje, że 23% kobiet i
                    11-15% mężczyzn było chociaż raz w życiu bite przez partnera (Mir99, Jos11).
                    Podobne dane są dla Polski : 20% kobiet i 14% mężczyzn przyznało, że chociaż
                    raz w życiu było ofiarami przemocy, z tego 0.7% wiele razy, a 4.7% kilka razy
                    (OBOP07). W badaniach OBOPu więcej respondentów przyznaje się do bycia ofiarą
                    przemocy w miastach, choć (Nik00) podaje, że przemoc występuje w 40% rodzin
                    wiejskich i 30% miejskich (być może miała na myśli wszystkie rodzaje przemocy,
                    nie tylko fizyczną, albo nie tylko między partnerami). W badaniu z 2011
                    roku (Diag) 60% ofiar to kobiety, a 46% stosujących przemoc to kobiety (czyli,
                    jak zwykle, mamy większą symetrię, gdy bierze się pod uwagę odpowiedzi
                    sprawców, a nie ofiar). Dodatkowo, (Diag) ciężko rozebrać, ponieważ trudno
                    wyłapać, jaki procent kobiet bije mężów, bo w innej tabeli sprawcy
                    stosują przemoc wobec małżonka, ojca/matki, dzieci.

                    Analiza raportów policyjnych pokazuje również zazwyczaj inny obraz niż ten
                    wyłaniający się z ankiet stosujących CTS. Np. analiza przypadków sądowych w
                    Anglii w 1978 pokazuje 74% ofiar kobiet, 26% mężczyzn. Analiza statystyk
                    policyjnych w Szkocji wykazała, że w 76% przypadkach przemocy ofiarą była
                    kobieta, 10.5% dziecko, a 1.2% mężczyzna (Nik00). W innej analizie 78% sprawców
                    przemocy było mężczyznami (Str99), w innej 90% aresztowań to mężczyźni (C09).
                    Problem polega na tym, że bardzo niewielki procent (od 3% do 12%) przypadków
                    przemocy skutkuje wezwaniem policji (Str99,Mi99). Świadkowie rzadziej jednak
                    wzywają policję, gdy kobieta bije mężczyznę, niż odwrotnie (Str10). Liczba
                    aresztowanych kobiet jest ciągle rośnie - dla USA, w stanie New Hampshire jest
                    to np. wzrost z 23% w roku 1993 do 35% w roku 2001 (Kim01).

                    Pojawia się pytanie, jak wyjaśnić te rozbieżności. Wyjaśnieniem może być fakt,
                    że mężczyźni często nie uważają przemocy kobiet wobec nich jako przestępstwo,
                    nawet jeżeli ma ona chroniczny charakter (DN05,Mir99) i dlatego wszelkie
                    badania sformułowane jako badania przestępstw lub bezpieczeństwa osobistego
                    będą podawać zaniżone częstości przypadków przemocy domowej wobec mężczyzn
                    (Str99). Tak samo, jeżeli studium jest przedstawione jako badanie przemocy
                    wobec kobiet, jest logiczne, że mężczyźni będą podawać zaniżone dane o byciu
                    ofiarami przemocy. Innym powodem jest fakt, że mężczyźni, zwłaszcza młodzi,
                    uważają obrażenia związane z przemocą za naturalne, i mogą w związku z tym
                    je bagatelizować (AU01). (...)
                    Kobiety znacznie częściej wzywają policję w przypadkach przemocy domowej
                    (DN05,Mir99) - chociaż (Kim01) twierdzi, że częściej wzywają policję mężczyźni.
                    Policja jest bardziej skłonna aresztować mężczyzn niż kobiety w przypadkach
                    wezwania, nawet, gdy mężczyźni doznali obrażeń: 60% kobiet-sprawców jest
                    aresztowanych, gdy mężczyzna doznał obrażeń, w porównaniu do 90% mężczyzn
                    (DN05). W efekcie, jedynie 2% kobiet-sprawców jest aresztowanych.
                    (...)
                    Ponieważ mężczyźni mniej boją się
                    przemocy, prawdopodobnie nie zapamiętują tak dobrze przypadków przemocy wobec
                    siebie jak kobiety. To właśnie to może być powodem, że o ile w pytaniach o
                    przemoc w ostatnim roku panuje mniej więcej symetria w stosunku mężczyzn do
                    kobiet (1.4:1 w amerykańskim studium przemocy przeciw kobietom i podobnie w
                    Wlk. Brytanii (Mir99)), to już w pytaniach o przemoc w ciągu całego życia,
                    więcej jest ofiar kobiet niż mężczyzn (Str99). Niektórzy mężczyźni tak bardzo
                    boją się ośmieszenia, że wstydzą się mówić o zaatakowaniu przez kobietę
                    ankieterom (Str99). Męskie ofiary przemocy twierdzą, że gdy opowiadają o swoich
                    przeżyciach lekarzom, spotykają się z niedowierzaniem lub
                    • rekreativa Re: Powtórzenie specjalnie dla tigertiger 23.10.12, 14:46
                      No i cóż.
                      Jak by nie patrzeć na te statystyki, wychodzi, że kobiety częściej padają ofiarami przemocy domowej niż mężczyźni. Chyba , że już całkiem oślepłam, albo zgłupiałam i według jakiejś nowej matematyki, o której nie wiem, 14 jest mniejsze od 7, a 38 od 18 itd.

                      Jasne, można sie przyczepiać, że ankiety są niewiarygodne, bo ludzie albo coś w nich pomniejszają albo wyolbrzymiają, albo jesli ankieta nie jest anonimowa, to się wstydzą do czegoś przyznać.
                      Ale statystyki policyjne też niedobre, bo dotyczą "tylko" przemocy poważnej, z uszkodzeniem ciała, tudzież wręcz trupem.
                      To w jaki sposób niby można z grubsza wymierzyć zjawisko przemocy, skoro ankiety złe i statystyski policyjne też złe?

                      Mężczyźni często piszą, że ponieważ istnieje ten wstyd społeczny, to męskie ofiary nie mówią o tym i nie idą na policję. Więc z pewnością przemocy jest więcej niż wychodzi z ankiet.
                      No dobrze, bardzo możliwe, ale to działa również w drugą stronę: spora część ofiar kobiet trzyma swoje siniaki na ciele i psychice w tajemnicy przed rodziną, znajomym i dzielnicowym.
                      Jeszcze więcej nie zgłasza nigdzie przemocy seksualnej, z gwałtem włącznie. A zatem tez można założyć, że skala przemocy jest tu większa niż wynika ze statystyk.

                      "Ponieważ mężczyźni mniej boją się
                      > przemocy, prawdopodobnie nie zapamiętują tak dobrze przypadków przemocy wobec
                      > siebie jak kobiety."
                      Z całym szacunkiem, ale czy to zdanie nie jest jednak odrobinę kuriozalne?
                      Co to był za przypadek przemocy, skoro "ofierze" po prostu z głowy wyleciał? (bo mówimy, jak rozumiem, o zwykłym zapomnieniu zdarzenia, a nie o jakiejś amnezji czy zamroczeniu poużywkowym).
                      • frusto Re: Powtórzenie specjalnie dla tigertiger 23.10.12, 15:20
                        rekreativa napisała:

                        > No i cóż.
                        > Jak by nie patrzeć na te statystyki, wychodzi, że kobiety częściej padają ofiar
                        > ami przemocy domowej niż mężczyźni. Chyba , że już całkiem oślepłam, albo zgłup
                        > iałam i według jakiejś nowej matematyki, o której nie wiem, 14 jest mniejsze od
                        > 7, a 38 od 18 itd.
                        Rekreativa,

                        Po pierwsze, chodzi mi tutaj o co innego. Tiger mi zarzuca, że zignorowałem te badania i te dane, co jest nieprawdą. Po drugie...

                        Co dla ciebie jest przemocą domową? Czy kiedy facet uderzył kobietę, ale nie został jej żaden ślad, to przemoc? Dla mnie tak. Jeżeli jako przemoc uznasz tylko przypadki poważne, kończące się obrażeniami, to wtedy owszem, kobiet jest ZNACZNIE więcej, ale wtedy to ofiar jest nie 1/4, tylko znacznie, znacznie mniej (1-2%).

                        Kobiety padają częściej ofiarami
                        a) przemocy "poważnej" (kończącej się obrażeniami)
                        b) Wtedy, gdy się pyta o przestępstwa (przemoc kobiet wobec mężczyzn to nie przestępstwo wg tych badań, co cytowałem)
                        c) wtedy, gdy bierze się statystyki policyjne (policja wzywana jest do poważnych przypadków)
                        d) wtedy, gdy bierze się statystyki szpitalne, schronisk, itd.
                        e) wtedy, gdy pyta się o "przemoc w ciągu całego życia" - wtedy, kobiety odpowiadają częściej, ale znowu - pytania tego typu są naprawdę mniej wiarygodne, z przyczyn, które opisałem, i które Pani kontestuje.

                        > Jasne, można sie przyczepiać, że ankiety są niewiarygodne, bo ludzie albo coś w
                        > nich pomniejszają albo wyolbrzymiają, albo jesli ankieta nie jest anonimowa, t
                        > o się wstydzą do czegoś przyznać.
                        To nie tak, że ankiety są niewiarygodne całkowicie. Nie ma 100% dobrych badań, co dobrze pokazuje to badanie (Diag), czyli sondaż SMG/KRC na temat przemocy w Polsce z 2011 roku, gdzie duży procent Polaków odpowiada tak,trzeba zawsze pomagać ofiarom, ale z drugiej strony jednak lepiej im nie pomagać. Są dane mniej i bardzie wiarygodne.

                        > Ale statystyki policyjne też niedobre, bo dotyczą "tylko" przemocy poważnej, z
                        > uszkodzeniem ciała, tudzież wręcz trupem.
                        Mają też poważne wady, o którym pisałem - a) policja jest bardziej skłonna aresztować mężczyzn b) mniej wierzy mężczyznom c) mężczyźni rzadziej wzywają policję (co podważa jednak Kimmel (Kim01).

                        > To w jaki sposób niby można z grubsza wymierzyć zjawisko przemocy, skoro ankiet
                        > y złe i statystyski policyjne też złe?
                        Z grubsza można, ale trzeba po prostu pamiętać o ograniczeniach. Poza tym oba te rodzaje statystyk są do pewnego stopnia dobre w innych kontekstach. Jak będę chciał ocenić, dla kogo ma pójść pomoc przede wszystkim, to będzie jasne, że powinienem używać statystyk policyjnych. Skoro najgorsze konsekwencje ponoszą kobiety, to ten problem jest bardziej palący.

                        Natomiast w innym kontekście, zrozumienia przyczyn przemocy, nie można się skupić tylko na tego rodzaju statystykach.

                        > Mężczyźni często piszą, że ponieważ istnieje ten wstyd społeczny, to męskie ofi
                        > ary nie mówią o tym i nie idą na policję. Więc z pewnością przemocy jest więcej
                        > niż wychodzi z ankiet.
                        Tylko, gdy pyta się o przestępstwa lub bezpieczeństwo, ale kiedy pyta się o konkretne zachowania, wstydu jest mniej.

                        > No dobrze, bardzo możliwe, ale to działa również w drugą stronę: spora część of
                        > iar kobiet trzyma swoje siniaki na ciele i psychice w tajemnicy przed rodziną,
                        > znajomym i dzielnicowym.
                        Dane z tego brytyjskiego studium (Mir99) (omówienie British Crime Survey) pokazują jednak, że mężczyźni znacznie, ZNACZNIE rzadziej o tym komukolwiek mówią (tego chyba nie zacytowałem w tekście, ale można to znaleźć, jak Pani chce, zerknę do tej ankiety), i nieco częściej sami siebie obwiniają.

                        > Jeszcze więcej nie zgłasza nigdzie przemocy seksualnej, z gwałtem włącznie. A z
                        > atem tez można założyć, że skala przemocy jest tu większa niż wynika ze statyst
                        > yk.
                        Zapewne. Tutaj stastystyki są jednoznaczne - chociaż przemoc seksualną uprawiają tez kobiety, to we wszystkich jednak kobiety są wielokrotnie więcej ofiarami.

                        > "Ponieważ mężczyźni mniej boją się
                        > > przemocy, prawdopodobnie nie zapamiętują tak dobrze przypadków przemocy w
                        > obec
                        > > siebie jak kobiety."
                        > Z całym szacunkiem, ale czy to zdanie nie jest jednak odrobinę kuriozalne?
                        > Co to był za przypadek przemocy, skoro "ofierze" po prostu z głowy wyleciał?

                        Zależy, o co chodzi. Jeżeli chodzi o badanie przyczyn przemocy, to nie można ignorować tego rodzaju przemocy również. To znaczy, niech Pani spojrzy na to
                        a) kobiety i mężczyźni tak samo często zaczynają
                        b) ale kobiety obrywają mocniej
                        c) a więc wniosek, że winne jest patriarchalne społeczeństwo.

                        WIdać tutaj absurd od razu. Jeżeli jednak pominie Pani a), ponieważ prawdziwe jest b), a do tego jak rozumiem Pani zmierza, to absurdalny jest wniosek c).

                        Nie wiem, czy się jasno wyrażam. Jeżeli chce się poznać przyczyny przemocy, to nie należy odrzucać 97% przypadków i skupiać się tylko na tych najcięższych i skutkujących interwencją policji.

                        Do tego jeszcze jest jedno - kiedykolwiek w życiu, jest wyjątkowo mało precyzyjne. Prosżę rozważyć czysto hipotetyczny przypadek, że kobieta chodziła na randkę z agresywnym facetem, ten ją uderzył, zerwała z nim. Z tym samym facetem chodzi następna, uderzy ją, zerwała. Okaże się wtedy, że każda z nich była ofiarą, ale była ofiarą tego samego faceta. Proszę spojrzeć w badaniach np. na ratio "czy byłem kiedykolwiek ofiarą takiego zachowania" w zależności od wieku. Jakim cudem "kiedykolwiek" może spadać dla kolejnych grup wiekowych? Najwidoczniej obie płcie zapominają, tylko mężczyźni zapominają bardziej (albo każde pokolenie jest coraz bardziej agresywne, trudno w to uwierzyć, bo doroczne "ratio" spada od wielu lat. Coś jest ewidentnie nie tak z tymi danymi.

                        Np, weźmy (Mir99), tabela 2.1, strona 11 (21 w pliku pdf):
                        ‘Thinking about both past and present relationships, which of the
                        following statements applies?

                        There has been some physical violence
                        but nothing that has ever needed
                        treatment from a doctor or nurse

                        grupy wiekowe do 29 lat, 30-59, ponad 60:
                        14%, 9%, 2%

                        There has been some physical
                        violence and treatment from a doctor
                        or nurse has occasionally been required

                        grupy wiekowe do 29 lat, 30-59, ponad 60:
                        2%, 3%, 1%

                        There has been physical violence and
                        treatment from a doctor or nurse has
                        frequently been required
                        grupy wiekowe do 29 lat, 30-59, ponad 60:
                        1%, 1%, <1%

                        Dokładniejsze dane str 19 (29 w pdfie) rys 3.2 oraz 3.3.
                        • frusto korekta 23.10.12, 15:22
                          "to absurdalny jest wniosek c)"

                          TFU, to przestaje być absurdalny wniosek c)
                        • rekreativa Re: Powtórzenie specjalnie dla tigertiger 23.10.12, 16:40
                          frusto, ja sie ogólnie zgadzam z tym, co piszesz. I nigdzie nie poddaję w wątpliwość, że mężczyźni również padają ofiarą przemocy domowej.
                          Niemniej jednak , jak sam napisałeś:
                          "Jak będę chciał ocenić, dla kogo ma pójść pomoc przede wszystkim, to będzie jasne, że powinienem używać statystyk policyjnych. Skoro najgorsze konsekwencje ponoszą kobiety, to ten problem jest bardziej palący. "
                          I to jest własnie to, czego tutejsi forumowicze za cholere nie chca zrozumieć. Programy pomocowe kierowane są głównie do kobiet, nie dlatego, że nikt nie wierzy w przemoc wobec mężczyzn, ale dlatego, że przemoc wobec kobiet jest bardziej palącym problemem.
                          To tak jak z wypadkiem drogowym: wszyscy jego uczestnicy są w mniejszym lub większym szoku, wszyscy mają jakies zadrapania, ale pomocy się w pierwszej kolejności udziela ciężko rannym.

                          "a) kobiety i mężczyźni tak samo często zaczynają
                          > b) ale kobiety obrywają mocniej
                          > c) a więc wniosek, że winne jest patriarchalne społeczeństwo.
                          > "
                          Nie, nie, no aż tak prosto to ja nie rozumuję :)
                          Natomiast chyba juz gdzies zgodzilismy się, że patriarchalne społeczeństwo stwarza więcej okazji dla kogoś, kto już skłonności psychiczne do przemocy posiada, a krążące dookoła szkodliwe, negatywne stereotypy np. o kobietach stanowią dla takiego osobnika pretekst czy wręcz usprawiedliwienie jego poczynań.
                          Zresztą przecież to wszystko, na co narzekają mężczyźni w przypadku przemocy wobec nich - że nikt ich nie bierze poważnie, że policja jest skłonna bagatelizować problem, że się pojawiają uśmieszki i żarciki to cóż to jest, jeśli nie efekt uboczny patriarchatu, czy precyzyjniej tego, jaki powinien być mężczyzna według tradycyjnych norm?
                          Gdyby męzczyzna miał społecznie, obyczajowo przyznane prawo do bywania słabym, bezradnym, bezbronnym, potrzebującym wsparcia, to przemoc wobec niego traktowano by tak samo jak przemoc wobec kobiet, z tą samą surowością.
                          Tak samo z zarzutem, który często się tu pojawia: że sądy nie chcą przyznawać opieki nad dziećmi ojcom. No i skąd taki trend? Czy nie z patriarchalnych znowu wzorców? To te wzorce przecież ustawiły przy dziecku matkę, a ojca, że tak powiem, "wygnały" do działań poza opiekuńczych. Więc kompletnie nie rozumiem, skąd tu się pojawiają pretensje do feministek, które przecież chcą właśnie zaktywizować ojców do równorzędnego udziału w opiece i wychowaniu dziecka.

                          Co próbuję przekazać, to żeby mężczyźni spojrzeli nieco krytyczniej na swoje własne miejsce w tych tradycyjnych, patriarchalnych układach. Może wtedy zobaczą, że i dla nich to nie jest taki znowu miód.
                          • frusto Re: Powtórzenie specjalnie dla tigertiger 24.10.12, 09:50
                            rekreativa napisała:

                            > "Jak będę chciał ocenić, dla kogo ma pójść pomoc przede wszystkim, to będzie ja
                            > sne, że powinienem używać statystyk policyjnych. Skoro najgorsze konsekwencje p
                            > onoszą kobiety, to ten problem jest bardziej palący. "
                            > I to jest własnie to, czego tutejsi forumowicze za cholere nie chca zrozumieć.
                            > Programy pomocowe kierowane są głównie do kobiet, nie dlatego, że nikt nie wier
                            > zy w przemoc wobec mężczyzn, ale dlatego, że przemoc wobec kobiet jest bardzie
                            > j palącym problemem.

                            No to mamy zgodę. Ja również uważam, że przemoc wobec kobiet jest poważniejsza, z uwagi na poważniejsze konsekwencje. To jest jak z pożarem - jak się pali, najpierw wynosimy dzieci, a dopiero potem pamiątkowy portret po dziadku i to wcale nie dlatego, że ten portret nie ma wartości. Pani przykład z wypadkiem też mi się podoba.


                            > Natomiast chyba juz gdzies zgodzilismy się, że patriarchalne społeczeństwo stwa
                            > rza więcej okazji dla kogoś, kto już skłonności psychiczne do przemocy posiada,
                            > a krążące dookoła szkodliwe, negatywne stereotypy np. o kobietach stanowią dla
                            > takiego osobnika pretekst czy wręcz usprawiedliwienie jego poczynań.
                            Tak, ale to jest taka sama teza jak ta, że przyczyną wypadków samochodowych jest jazda samochodem. Takie stereotypy krążą zazwyczaj w bardzo specyficznych środowiskach i nie stanowią normy społecznej jako takiej.

                            > Zresztą przecież to wszystko, na co narzekają mężczyźni w przypadku przemocy wo
                            > bec nich - że nikt ich nie bierze poważnie, że policja jest skłonna bagatelizow
                            > ać problem, że się pojawiają uśmieszki i żarciki to cóż to jest, jeśli nie efek
                            > t uboczny patriarchatu, czy precyzyjniej tego, jaki powinien być mężczyzna wedł
                            > ug tradycyjnych norm?
                            Tak, ale tutaj jest coś, co wydaje mi się, że nie rozumie wiele osób - nie można mieć ciastka i zjeść go równocześnie. Jeżeli idę z synem do lekarza na zastrzyk czy pobranie krwi, to łapie mnie za rękę i znosi to dzielnie, a potem maszeruje obok mnie dumny z siebie jak nie wiem, że był taki dzielny. Kiedy idzie z moją żoną, trzy pielęgniarki muszą go trzymać, a i tak zdarzyło się, że wrócili kiedyś, bo w końcu dali sobie spokój.
                            Takie stereotypy typu "bądź dzielny, bądź oparciem o innych, nie dbaj o swoje bezpieczeństwo" mają swoje szkodliwe, ale także i pozytywne konsekwencje. Jak w przypadku z moimi dziećmi, które, gdy się bały, biegły do mnie - czy tak samo by polegały na mnie, gdybym płakał po puknięciu się młotkiem w palec albo otwarcie z nimi mówił o wszystkich swoich lękach i problemach? Nie sądzę. Zresztą mam wrażenie, że kobiety też nie oczekują od partnerów, że ci będą im się żalić i wypłakiwać w koszulę, ale raczej, że to one im będą mogły się wypłakiwać.

                            > Tak samo z zarzutem, który często się tu pojawia: że sądy nie chcą przyznawać o
                            > pieki nad dziećmi ojcom. No i skąd taki trend? Czy nie z patriarchalnych znowu
                            > wzorców? To te wzorce przecież ustawiły przy dziecku matkę, a ojca, że tak powi
                            > em, "wygnały" do działań poza opiekuńczych. Więc kompletnie nie rozumiem, skąd
                            > tu się pojawiają pretensje do feministek, które przecież chcą właśnie zaktywi
                            > zować ojców do równorzędnego udziału w opiece i wychowaniu dziecka.
                            Z tym się częściowo zgodzę. W ciągu ostatniego roku czytywałem blogi feministek i osób z MRA, czytałem dyskusje na forach i sam w nich uczestniczyłem, i widzę, że obie strony się kompletnie nie rozumieją. Feministki wciąż oskarżają sądy o faworyzowanie mężczyzn i o konieczność walki o prawa kobiet do wyjścia z związków, a ci z MRA oskarżają feministki, że sądy przyznają kobietom prawo do dzieci, bo są pod wpływem teorii o tym, że kobiety i mężczyźni powinni mieć takie samo prawo do wychowywania dzieci.

                            Pisałem już chyba kiedyś, że gdybym się urodził sto lat wcześniej, sam pewnie byłbym feministą (tfu, obrzydliwe słowo), czyli, jak to pięknie określają ci z MRA, manginą. Ale w międzyczasie czasy się zmieniły i nagle się okazuje, że większość przywilejów mężczyzn, z którymi walczyły feministki, poznikały i ostały się co najwyżej stereotypy.

                            > Co próbuję przekazać, to żeby mężczyźni spojrzeli nieco krytyczniej na swoje wł
                            > asne miejsce w tych tradycyjnych, patriarchalnych układach. Może wtedy zobaczą,
                            > że i dla nich to nie jest taki znowu miód.
                            Ależ ja - i pewnie inni - o tym wiemy. Tyle tylko, że my zarazem wiemy, że kupuje się cały pakiet. Stereotyp, że gdy kobieta uderzyć mężczyznę, jest to bardziej szkodliwe niż odwrotnie, może jest dla mężczyzn szkodliwy, ale przecież jako norma społeczna ma głęboki sens, i ja wcale nie chciałbym tego stereotypu zmieniać. On szkodzi mężczyznom, ale dla społeczeństwa jako całości jest dobry. I tak samo jest z stereotypem, że dla dziecka ważniejsza jest matka - on ma i szkodliwe efekty dla kobiet, i dla mężczyzn, ale ma też efekty pozytywne i dla kobiet, i dla mężczyzn. Nie da się zlikwidować stereotypów i myśleć, że negatywne efekty znikną, a pozytywne zostaną.

                            A zaraz jeszcze wrócę do danych na temat lifetime prevalence of domestic violence, because there is something ciekawego w tych danych....
                            • frusto lifetime prevalence 24.10.12, 10:07
                              K*wa, jak ja nienawidzę internet explorera. Normalnie używam firefoxa pod linuksem, i tam, jak mi sesja wygaśnie, klikam wstecz i mam posta zachowanego, a tu mi wcięło cały długi elaborat...

                              NO dobrze, więc jeszcze raz.
                              Skoro co roku przemocy doznają kobiety, a ze studiów wynika, że trend bycia sprawcą szybko spada dla kobiet, ale o wiele wolniej dla mężczyzn, to dla starszych kobiet powinno być więcej pamiętających, że było w ciągu życia ofiarą przemocy. Co więcej, skoro wszystkie znane mi dane pokazują, że kiedyś było przpadków przemocy domowej WIĘCEJ (może nie z roku na rok, ale z dekady na dekadę na pewno), to kobiety starsze też powinny raportować WIĘCEJ przypadków. Tak jednak nie jest - im starsze kobiety, tym MNIEJ raportuje, że było ofiarami przemocy.

                              Mamy tutaj ewidentnego babola. SKoro im starsze kobiety (i mężczyźni), tym MNIEJ raportują, że było w ciągu życia ofiarami przemocy, to możliwe są dwa przypadki:
                              1) Kiedyś było mniej przemocy. Tak jednak nie jest, co sobie pokazaliśmy - było kiedyś przemocy więcej
                              2) Ofiary zapominają o przemocy.

                              Jeżeli zachodzi 2, to powstaje pytanie, czy w takim razie jest sensowna argumentacja, że skoro mężczyzna (lub kobieta) zapomniała po kilku latach o przemocy, to czy to jest w ogóle przemoc? O tym, czy przemoc jest przemocą, ma decydować to, czy kobieta/mężczyzna będzie pamiętał o tym po 20 latach?

                              I dlatego właśnie uważam, że wykorzystywanie danych z ankiet pytających "czy ciągu całego życia przydarzyło ci się, że..." jest bez sensu, bo te dane są funta kłaków nie warte.
                              • rekreativa Re: lifetime prevalence 24.10.12, 16:13
                                "K*wa, jak ja nienawidzę internet explorera. Normalnie używam firefoxa pod linuk
                                > sem, i tam, jak mi sesja wygaśnie, klikam wstecz i mam posta zachowanego, a tu
                                > mi wcięło cały długi elaborat...
                                No, to jest wkurw, że na tych forach trzeba sie co troche zalogowywać od nowa.
                                Ja mam na szczęście Firefoxa, ale i tak, kiedy pisze coś dłuższego, to klikam "copy".


                                "Mamy tutaj ewidentnego babola. SKoro im starsze kobiety (i mężczyźni), tym MNIE
                                > J raportują, że było w ciągu życia ofiarami przemocy, to możliwe są dwa przypad
                                > ki:
                                > 1) Kiedyś było mniej przemocy. Tak jednak nie jest, co sobie pokazaliśmy - było
                                > kiedyś przemocy więcej
                                > 2) Ofiary zapominają o przemocy."
                                Jest trzecia mozliwość: zmieniła się definicja przemocy i wrażliwość na jej przejawy.
                                Zauważ, że między innymi wskutek działań feministycznych słowo "przemoc" znaczeniowo troche sie jednak rozrosło w stosunku do tego, co 50 lat temu. Dlatego na pytania ogólne ankietowe, gdzie nie ma wyszczególnionego rodzaju przemocy (czy ktoś cię uderzył, zwyzywał, popchnął, chwycił za rękę tak, że miałeś na drugi dzień siniaki,), tylko samo s łowo "przemoc", osoby młode, bardziej uświadomione, mogą udzielać więcej odpowiedzi pozytywnych, bo więcej zachowań uważają za przemocowe.
                                Czyli nie tyle, że starsze osoby zapomniały o aktach przemocy wobec siebie, ile po prostu nigdy tych aktów za przemoc nie uważały.

                                Tez uważam, że ankiety typu: czy w ciągu całego życia cos tam coś tam, są bez sensu. Najlepiej pytać o ostatni rok, czy dwa i zadawać pytania szczegółowe.
                                • frusto Re: lifetime prevalence 25.10.12, 09:50
                                  rekreativa napisała:

                                  > Czyli nie tyle, że starsze osoby zapomniały o aktach przemocy wobec siebie, ile
                                  > po prostu nigdy tych aktów za przemoc nie uważały.

                                  Dokładnie, przecież te pytania to nie jest "czy byłeś/byłaś ofiarą przemocy" ale "czy podobne zjawiska zdarzały ci się w przeszłości". Czyli raczej "starsze ofiary nie zapamiętały w ogóle, ż ektoś je uderzył, bo WTEDY nie uważały tego za przemoc"

                                  Ale niech Pani zobaczy, jak to się ma do dyskusji o tym, czy przemoc wob ec mężczyzn to jest przemoc, jeżeli oni tego za przemoc nie uważają :) Dochodzi tutaj do swego rodzaju paradoksu: jeżeli X uderzy z całej siły Y, to jest to przemoc wtedy, gdy Y to za przemoc uważa.

                                  No, właściwie, w pewnych relacjach (BDSM pewnie :) ) może i ma to sens :)

                                  Ale wracając do sedna, to właśnie może być powodem, dla którego w tych pytaniach mężczyźni rzadziej mówią, że byliofiarami przemocy. Z tego samego powodu - bo gdy żona ich nie uderzyła, to nie uważali tego za przemoc, więc tego nie zapamiętali. Paradoksalnie więc, im więcej uda się ludzi przekonać, że kobieta nie ma prawa bić mężczyzn, tym bardziej może wzrastać liczba ofiar przemocy domowej wśród mężczyzn...

                                  A jeszcze a propo pytań ankietowych, wyczaiłem naprawdę ciekawy, sądząć po abstrakcie, artykuł, ale ponieważ siedzę chory w domu i nie mam z domu dostępu akademickiego, więc muszę poczekać do poniedziałku. Abstrakt niby pokazuje, że te same osoby, pytane tego samego dnia o przemoc domową, ale w różnym kontekście i przez różnych ankieterów, podawały zupełnie inne odpowiedzi. Nie mogę się doczekać, aż to przeczytam...
                            • rekreativa Re: Powtórzenie specjalnie dla tigertiger 24.10.12, 15:44
                              "Tak, ale to jest taka sama teza jak ta, że przyczyną wypadków samochodowych jes
                              > t jazda samochodem. "

                              Jak juz porównujemy do wypadków samochodowych, to owszem, gdyby nie było samochodów, nie byłoby wypadków samochodowych, to jasne jak słońce :) Ale jednak te samochody przydają się i to, kurczę, bardzo się przydają, więc trochę bez sensu je likwidować. Zatem co można zrobić? Ano jak najbardziej zminimalizować ewentualne skutki wypadku. Stąd pasy bezpieczeństwa, poduszki powietrzne i coraz to modyfikowane materiały i kontsrukcje samochodów.
                              Jeśli patriarchat porównać do samochodu, to feminizm będzie modyfikacją, która sprawia, że tym samochodem jedzie sie bezpieczniej i przyjemniej.

                              "czy tak samo b
                              > y polegały na mnie, gdybym płakał po puknięciu się młotkiem w palec albo otwarc
                              > ie z nimi mówił o wszystkich swoich lękach i problemach? Nie sądzę. Zresztą mam
                              > wrażenie, że kobiety też nie oczekują od partnerów, że ci będą im się żalić i
                              > wypłakiwać w koszulę, ale raczej, że to one im będą mogły się wypłakiwać."
                              Chyba nie do końca zrozumiałeś.
                              Po pierwsze, nie mieszajmy w to dzieci, bo dzieci, przynajmniej do pewnego wieku, w ogóle nie nalezy wtajemniczać we własne dorosłe problemy. I dotyczy to tak matki jak i ojca.
                              Po drugie: troche co innego miałam na mysli pisząc o prawie do bycia słabym niż głośny ryk po stuknięciu młotkiem w palucha :)
                              Mazgajowatość, użalanie się nad sobą i płacz w sytuacjach nieadekwatnych są postrzegane negatywnie BEZ WZGLĘDU na płeć.
                              Ja mówię o sytuacjach, kiedy ktoś ma poważny problem i czuje, że sam nie da rady podołać, ale robi dobrą minę do złej gry i udaje chojraka, pogrążając sie jeszcze bardziej. Kobietom tez sie to zdarza, ale męzczyznom znacznie częściej własnie ze względu na wychowanie.
                              "Bądź dzielny", ale nie za wszelką cenę. Masz prawo tak samo, jak każdy, by się zwyczajnie źle czuć, rozchorować, a wtedy pójść do lekarza i uzyskać pomoc. Masz prawo czegoś nie wiedzieć i zwrócić się o poradę do fachowca. Masz prawo przeżywać emocjonalnie trudne chwile w życiu, masz prawo czuć smutek czy rozpacz po stracie bliskiej osoby, masz prawo czuć rozgoryczenie i żal po rozwodzie, masz prawo cierpieć na bezsenność wskutek stresu w pracy, masz prawo czuć się bezradny i zagrożony, kiedy Twoja partnerka rzuca sie na Ciebie z pięścią. I masz prawo w każdej z tych sytuacji zwierzyć się komus bliskiemu, a kiedy jest naprawdę źle, pójść do psychologa, terapeuty, na policję i oczekiwać pomocy.

                              Jak myślisz, dlaczego mężczyźni tak uporczywie wzbraniają się przed wizytą lekarską? mają jakis gen odpowiedzialny za strach przed białym fartuchem? Czy może to wynika z tego wychowania do bycia twardym gościem, który ze wszystkim sobie sam poradzi, nawet ze szwankującym sercem i dogorywającą nerką?
                              Mój wujek, lat koło 60, strasznie się gryzł tym, że po pogrzebie żony kolega go nakrył na szlochaniu w łazience. Mówił "taki wstyd".
                              Jaki, kurczę, wstyd? Zmarła mu żona, na miłość boską, osoba, z którą przeżył 40 lat. Dlaczego kobieta w takiej sytuacji ma prawo płakać, słaniać się, nawet omdleć, a facet ma zachowywać kamienną twarz?
                              Mam nadzieję, że czujesz, o czym mówię.

                              "I t
                              > ak samo jest z stereotypem, że dla dziecka ważniejsza jest matka - on ma i szko
                              > dliwe efekty dla kobiet, i dla mężczyzn, ale ma też efekty pozytywne i dla kobi
                              > et, i dla mężczyzn. Nie da się zlikwidować stereotypów i myśleć, że negatywne e
                              > fekty znikną, a pozytywne zostaną. "
                              Powiedz, że matka jest ważniejsza np. corganowi, to Cię odsądzi od czci i wiary. A nie, przepraszam, Ciebie nie odsądzi, bo przecież nie jestes feministką :)
                              Poważnie mówiąc, to ja zdaję sobie sprawę, że pewnych rzeczy się nie przeskoczy. To kobieta rodzi i to ona głównie ponosi tego konsekwencje. Ponieważ to ona również karmi, więc dla niemowlaka jest "stworem" najważniejszym. Tak jest u wszystkich ssaków i nie ma tu za bardzo z czym polemizować. Ale to, że ludzki osesek głównie potrzebuje mamy nie oznacza, że tata ma sie do niego wypiąć zadkiem. Tato ma zmienić pieluchę, czy pokołysać dzieciaka o trzeciej w nocy chocby po to, by zwyczajnie, po ludzku, odciążyć kobietę, którą ponoć kocha. Podobnie, to, że kobieta jest biologicznie stworzona do urodzenia i wykarmienia potomstwa nie czyni jej automatycznie stworzoną do gotowania, sprzątania, prania czy mycia garów.
                              No i znowu co do stereotypów: ilekroć mówię o zwalczaniu ich mam na mysli te, które godzą w godność osoby, grupy ludzkiej, a nie wszelkie stereotypy.
                              Bez stereotypów człowiek nie umie funkcjonować, bo uogólnoienia i szufladkowanie pomaga mu uporządkować otaczający świat. Bez generalizowania i pewnych schem,atów nie można by było stworzyć żadnej gałęzi naukowej itd.
                              Są stereotypy pozytywne np. że polskie dziewczyny sa bardzo ładne.
                              Są stereotypy ambiwalentne emocjonalnie np. kobiety są gadatliwe. No niektóre są, ale czy to wada, czy zaleta, to już od interpretacji zależy.
                              Są wreszcie stereotypy, które nie mają żadnego pozytywnego wydźwięku, a służą poniżeniu, deprecjacji i dyskryminacji np. kobiety są głupsze od mężczyzn, kobiety stworzono tylko do jednego, kiedy kobieta mówi "nie" to myśli "tak" itp.
                              I o tych ostatnich myślę, kiedy mówię o walce ze stereotypami, bo te właśnie, moim zdaniem, należy tępić i to bezwzględnie.

                              • frusto Re: Powtórzenie specjalnie dla tigertiger 25.10.12, 10:09
                                rekreativa napisała:

                                > Po pierwsze, nie mieszajmy w to dzieci, bo dzieci, przynajmniej do pewnego wiek
                                > u, w ogóle nie nalezy wtajemniczać we własne dorosłe problemy. I dotyczy to tak
                                > matki jak i ojca.
                                Ale dzieci widzą, co się dzieje, i słyszą, nawet, jeżeli nam się wydaje, że tak nie jest.

                                > Po drugie: troche co innego miałam na mysli pisząc o prawie do bycia słabym niż
                                > głośny ryk po stuknięciu młotkiem w palucha :)
                                Ale nasze normy wydają się dawać mężczyźnie rolę podpory dla całej rodziny, takiego falochronu, o który rozbijają się fale. łatwiej taką rolę spełnić, gdy jest ona wewnętrznie przyswojona.

                                > "Bądź dzielny", ale nie za wszelką cenę. Masz prawo tak samo, jak każdy, by się

                                > Jak myślisz, dlaczego mężczyźni tak uporczywie wzbraniają się przed wizytą leka
                                > rską?
                                Bo trzeba spędzić pół godziny do godziny w poczekalni z kaszlącymi staruszkami, w czasie gdy pani doktor przychodzi pół godziny później i pierwsze pięc minut popija kawkę, zanim zacznie przyjmować. Zawsze, jak wracam od lekarza, czuję się gorzej niż kiedy idę. Boję się, że kiedyś zamiast powiedzieć pani doktor, jak się czuję, zrobię jej awanturę.

                                > Mam nadzieję, że czujesz, o czym mówię.
                                Tak, ale z durigej strony, trudno komuś "wewnątrz" postrzegać to obiektywnie. To znaczy, mam na myśli, trudno mi uznać swoje zachowanie za złe, nawet jeżeli rozumowo przyznałbym Pani rację. NIe umiem płakać, i pamiętam jak kiedyś, po stracie bliskiej osoby, gdy przywieźli nam ciuszki po niej... Myślałem, że serce mi pęknie, ale nie mogłem płakać.

                                > Tato ma zmienić pieluchę, czy pokołysać dzieciaka o trzeciej w nocy chocby po
                                > to, by zwyczajnie, po ludzku, odciążyć kobietę, którą ponoć kocha.
                                Zgadza się.

                                > Podobnie, to
                                > , że kobieta jest biologicznie stworzona do urodzenia i wykarmienia potomstwa n
                                > ie czyni jej automatycznie stworzoną do gotowania, sprzątania, prania czy mycia
                                > garów.
                                No cóż, u mnie w domu żona pierze i gotuje, a ja myję gary, podłogi, okna i strugam ziemniaki i sądzę, że tak jest o wiele lepiej. Żona też tak sądzi od czasu, gdy jej kiedyś wyprałem wszystkie jej najlepsze rajstopy. Chciałem jej zrobić niespodziankę :)

                                Co do reszty, zgoda, z jednym tylko zastrzeżeniem - co do niektórych stereotypów, różne osoby mogą uznawać je za złe, a inni za neutralne. Nie mam na myśli takich jak "faceci to świnie", ale np. ten przykład z Risman, która zwalcza stereotyp, że mężczyzna powinien otwierać przed kobietą drzwi...
                                • kocia_noga Re: Powtórzenie specjalnie dla tigertiger 25.10.12, 13:17
                                  frusto napisał:

                                  > > Po drugie: troche co innego miałam na mysli pisząc o prawie do bycia słab
                                  > ym niż
                                  > > głośny ryk po stuknięciu młotkiem w palucha :)
                                  > Ale nasze normy wydają się dawać mężczyźnie rolę podpory dla całej rodziny, tak
                                  > iego falochronu, o który rozbijają się fale. łatwiej taką rolę spełnić, gdy je
                                  > st ona wewnętrznie przyswojona.

                                  Tiaaaa, to bardzo podobne do traktowania własnego ciała; tradycyjny mężczyzna idzie na siłkę i buduje masę mięśniową i siłę, jak ognia wystrzegając się rozciągania. To jest dobre, taki niemal całkowity brak elastyczności ale tylko w sytuacji ciężkiej walki wręcz. W pozostałych przypadkach, czyli niemal wszystkich elastyczność powoduje mniejszą urazowość, lepsze funkcjonowanie, zwiększa ogólnbą sprawność.
                                  Mało kto dzisiaj chodzi na niedźwiedzia i chroni jaskinię przy pomocy maczugi.
                                  Skamienienie cielesne jest podobne skamienieniu emocjonalnemu i umysłowemu.


                                  > > Jak myślisz, dlaczego mężczyźni tak uporczywie wzbraniają się przed wizyt
                                  > ą leka
                                  > > rską?
                                  > Bo trzeba spędzić pół godziny do godziny w poczekalni ..... Boję się, że kiedyś zamiast powiedzieć pani doktor, jak
                                  > się czuję, zrobię jej awanturę.
                                  Czyli niepewnośc co do własnych reakcji, może nieumiejętność wyrażania irytacji bez agresji, może też złe znoszenie deprywacji.

                                  NIe umiem płakać, i pamiętam jak kiedyś, po str
                                  > acie bliskiej osoby, gdy przywieźli nam ciuszki po niej... Myślałem, że serce m
                                  > i pęknie, ale nie mogłem płakać.

                                  To bardzo szkodzi i tego samego uczy się twój syn :(




                                  > Co do reszty, zgoda, z jednym tylko zastrzeżeniem - co do niektórych stereotypó
                                  > w, różne osoby mogą uznawać je za złe, a inni za neutralne. Nie mam na myśli ta
                                  > kich jak "faceci to świnie", ale np. ten przykład z Risman, która zwalcza stere
                                  > otyp, że mężczyzna powinien otwierać przed kobietą drzwi...
                                  To nie stereotyp, tylko norma grzecznościowa. Stereotypem nie jest nic, co ma w środku "powinien", "powinna". Już Bene polecała zapoznanie się ze znaczeniem tego słowa, a ona jest w tej sprawie bardzo kompetentna.
                                  • tigertiger Re: Powtórzenie specjalnie dla tigertiger 25.10.12, 13:43
                                    ale np. ten przykład z Risman, która zwalcza stere
                                    > otyp, że mężczyzna powinien otwierać przed kobietą drzwi...

                                    to się nazywa dobre wychowanie, jak sadzisz co się dziej gdy przed zamkniętymi drzwiami staje dwóch mężczyzn w podobnym wieku i jeden drugiego przepuszcza to uległ on jakiemuś stereotypowi czy po prostu jest dobrze wychowany? a gdy dwóch mężczyzn w tym samym czasie stoi przed drzwiami i jeden jest w podeszłym wieku, a drugi to młodzieniec to kto kogo przepuszcza i dla czego? a jak dwóch mężczyzn stoi przed drzwiami i jeden ma obie ręce zajęte bo coś ciężkiego niesie to ten drugi co ma wolne ręce otwiera mu drzwi czy może nie bo nie uległ "stereotypowi uprzejmości" ?:)
                    • tigertiger Re: Powtórzenie specjalnie dla tigertiger 23.10.12, 16:49
                      Frusto, jesteś niezwykle dla mnie uprzejmy, ale wiesz jak co się mówi o uprzejmości? że to jedyna dopuszczalna forma hipokryzji. Więc biorę na Ciebie dużą poprawkę:)

                      Przeczytałam wszystko, bo mnie twoje zanglizowanie naprawdę ujęło i nie jest to nic nowego dla mnie, to jest twoja ocena "przemoc jest równie często inicjowana przez kobiety jak i przez mężczyzn", wywnioskowana na podstawie tych wyników? przemoc w rodzinie ma rożne oblicza, badania nie rozróżniają rodzaju przemocy, czy ona jest werbalna, psychiczna czy może brutalną fizyczną, seksualną, materialną, finansową to jest celowe manipulowanie? czy traktujesz jednakowo i zabójstwo i wykrzaczone słowo? do tego te wyniki nie mówią nic o kontekst przemocy, w jakich okolicznościach kobiety są agresywne, czy wstępuje to w sytuacji zagrożenie przemocą i zabójstwa, dla niej i dla jej bliskich, czy może w sytuacji rozwodowej, czy raczej "bo zupa była za słona?". Zanim zaczniesz promować fałszywe wnioski, przyjrzyj się również statystykom, kto i jak często szuka pomocy w schroniska dla ofiar przemocy, chociażby w Skandynawii gdzie są one przeznaczone i dla mężczyźni i dla kobiet z dziećmi lub bez. np. w Norwegii czy Islandii, Filandrii czy w Szwecji (te kraje maja przodują w równouprawnieniu płci).
                      Dobrze jest też jednak przyjże się innym kryminalnym statystykom. Jak się szacuje, w Wielkiej Brytanii 48 % kobiet, które padły ofiarą zabójstwa, zginęło z ręki swoich partnerów, w porównaniu z sześcioma 6% ofiar wśród mężczyzn to jest według Cibie mniej istotne, niż kto pierwszy zainicjował kłótnię (przemoc werbalna jest częściej stosowana przez kobiety)? Czy tylko mężczyźni mają opory by się przyznać, że są ofiarami przemocy domowej? Nie wystarczy przeczyta co nieco o syndromie Sztoholmskim. Na policję zgłaszanych jest przeciętnie tylko około 25 proc. przypadków przemocy w rodzinie. Pozostałe 75 proc. pozostaje tajemnicą rodziny (European Women’s Lobby, 2000). Wywiady pokazuje, że kobiety mogą być pobite lub w inny sposób skrzywdzone nawet
                      trzydzieści razy zanim zgłoszą się na policję. Jeśli przemoc wobec kobiet nie ma pochodzenia kulturowego, to dla czego najwięcej ofiar w schroniskach skandynawskich, czy austriackich stanowią emigrantki z krajów gdzie równouprawnienie jeszcze nie istnieje. Kobiety te nie mają prawa w większości tych samych praw, co kobiety miejscowe, a wielu krajach nie mają prawa do żadnej pomocy socjalnej. Na przykład w Danii w 2002 roku 32 proc. kobiet
                      ubiegających się o miejsce w schronisku było imigrantkami. W Austrii kobiety z innych krajów
                      stanowią przeszło połowę klientek w schroniskach dla ofiar. A tak w ogóle to istnieją tysiące badań dotyczących przemocy domowej na całym świecie, ale niecałe 200 z pośród nie zostały zmanipulowane, reszta jest pisana pod konkretną tezę, więc lepiej się trzymać statystyk. Oczywiście, że kobiety bywają agresywne, oczywiście, że mężczyźni bywają ofiarami kobiet, ale statystycznie to zdąża się zdecydowanie rzadziej, niż odwrotnie. Badania zaś tracą na wartości gdy się bliżej przyjrzeć ich wątpliwej bezsporności i błędom metodologicznym, a już ankiety maja najgorszą w tym względzie opinie niestety. Wiarygodne źródła jak WHO czy amerykańskie Centers for Disease Control and Prevention jakoś zignorować i się na nie nie powołujesz. Na świecie jest cała masa organizacji mizoginistycznych i stowarzyszeń ojców, które finansują badania pod tezę, że kobiet są brutalne,równie, a nawet bardziej niż mężczyźni, agresywne w stosunku do partnerów i dzieci, które same są inicjatorkami, a potem fałszywie oskarżają mężczyzn.
                      Jeśli badacze chcą zachować obiektywizm porównując inicjowanie przemocy przez mężczyzn i kobiety ważne jest, aby pamiętać, jak badacz definiuje przemoc i akty agresji. : www.nomas.org/node/107 . Ważne jest również, aby przyjrzeć się metodom badania, na których oparte są wnioski. Dobrze też przyjrzeć się bliżej biografii badaczy i ich obranym przez nich kierunkom badań.
                      • frusto Re: Powtórzenie specjalnie dla tigertiger 24.10.12, 09:19
                        tigertiger napisała:

                        >
                        > Przeczytałam wszystko
                        Wszystko, czy wszystko, co powtorzyłem? Bo w odpowiedziach na Pani zastrzeżenia znowu po porstu wystarczy, że streszczę, co napisałem w wątku w odpowiednich postach. Praktycznie mówiąc na każde Panie pytani odpowiedź już napisałem w wątku.


                        ? nic nowego dla mnie, to jest twoja ocena "przemoc jest równie często inicjowan
                        > a przez kobiety jak i przez mężczyzn", wywnioskowana na podstawie tych wyników?

                        No, skoro koło 200 studiów (wg Fieberta, ja tam nie liczyłem) twierdzi, że tak jest, to jednak to jest dosyć mocna podstawa, prawda?

                        > przemoc w rodzinie ma rożne oblicza, badania nie rozróżniają rodzaju przemocy
                        > , czy ona jest werbalna, psychiczna czy może brutalną fizyczną, seksualną, mate
                        > rialną, finansową to jest celowe manipulowanie?
                        Rozrózniają. Jak najbardziej rozrozniają. To tylko ja pominąłem przemoc inną niż fizyczną - te badania pytają o różne formy przemocy, od "puknąć, popchnąć, szarpnąć" poprzez "kopnąć, uderzyć, spoliczkować" aż do "czy wymagało to pomocy lekarskiej". We wszsytkich tych kategoriach OPRÓCZ najcięższej przemocy (czyli tam, gdzie wymagało to pomocy lekarza) kobiety inicjują przemoc mniej-więcej tak samo (w jednych badaniach nieco częściej niż facecie, w innych niec mniej, ale zawsze to są proporcje rzędu co najwyżej 60-40, a nie 90-10)

                        >czy traktujesz jednakowo i zabó
                        > jstwo i wykrzaczone słowo? do tego te wyniki nie mówią nic o kontekst przemocy,
                        > w jakich okolicznościach kobiety są agresywne, czy wstępuje to w sytuacji zagr
                        > ożenie przemocą i zabójstwa,
                        Ależ mówią. Przecież wyraźnie to opisałem w tym wątku: pytano kobiety o to, dlaczego stosują przemoc, i mężczyzn również. Jest to opisane w poście "kto inicjuje, motyw" i wyraźnie w tych ankietach motyw samoobrony stosują równie często mężczyźni i kobiety. Powody, dla których kobiety stosują, to )a niech będzie, napiszę to jeszcz raz):

                        "by poczuć się
                        "more powerful" (3.4% kobiet, 0% mężczyzn); by uzyskać kontrolę nad
                        partnerem/rką (22% kobiet, 8.3% mężczyzn); ukarać partnera/partnerkę za złe
                        zachowanie (16.9% kobiet, 12.5% mężczyzn). "

                        Najczęściej inicjują mlode kobiety, potem się wyrównuje.

                        ?dla niej i dla jej bliskich, czy może w sytuacji r
                        > ozwodowej, czy raczej "bo zupa była za słona?". Zanim zaczniesz promować fałszy
                        > we wnioski, przyjrzyj się również statystykom, kto i jak często szuka pomocy w
                        > schroniska dla ofiar przemocy, chociażby w Skandynawii gdzie są one przeznacz
                        > one i dla mężczyźni i dla kobiet z dziećmi lub bez.
                        Dla wielkiej Brytanii, w badaniu które cytowałem w poście o "Asymetria płci"

                        "Aż 81% mężczyzn-ofiar przemocy nie chciałoby skorzystać z
                        schroniska dla ofiar przemocy, w porównaniu z 68% kobiet (Gam06). Mężczyźni
                        znacznie częściej się winią, gdy są ofiarami przemocy - w przypadkach
                        chronicznej przemocy, 68% mężczyzn-ofiar w porównaniu do 28% kobiet-ofiar
                        obwinia siebie (Mir99). Mężczyźni nie chcą się przyznać do bycia ofiarą, gdyż
                        nie pasuje to do ich ideału męskości (Geo94,Jos11). "

                        Poza tym, dlaczego wciąż ignorujesz to, co napisałem: symetria występuje dla wszystkich rodzajów przemocy, asymetria dla przemocy poważnej, czyli takiej, która skutkuje poważnymi obrażeniami, i im poważniejsza przemoc, tym więcej ofiar wśród kobiet. Jak napisałem w poście o "poważnej przmoecy", dobrze wiem, że w takich badaniach nawet 90% ofiar to kobiety.

                        > Dobrze jest też jednak przyjże się innym kryminalnym statystykom. Jak się szacu
                        > je, w Wielkiej Brytanii 48 % kobiet, które padły ofiarą zabójstwa, zginęło z rę
                        > ki swoich partnerów, w porównaniu z sześcioma 6% ofiar wśród mężczyzn
                        To jest baaaardzo naciągane, ponieważ te 6% pochodzi ze znacznie większej liczby. Mężczyźni padają wielokrotnie częściej ofiarami morderstw niż kobiety. te 6% i 48% jest więc nieporównywalne.

                        Zresztą o tym też pisałem w wątku.
                        >
                        to jest w
                        > edług Cibie mniej istotne, niż kto pierwszy zainicjował kłótnię (przemoc werbal
                        > na jest częściej stosowana przez kobiety)?
                        Jak pisałem, zależy w jakim kontekście. Jeżeli chodzi o ustalenie, dlaczego przemoc się dzieje, to tak. Jeżeli chodzi o pomoc ofiarom i ukaranie sprawców. Nie. Przeczytaj moją dyskusję z rekreativą, zaraz jej odpowiem.


                        > Czy tylko mężczyźni mają opory by si
                        > ę przyznać, że są ofiarami przemocy domowej?
                        Nie, ale jak pisałem w poście o męskich ofiarach oraz w odpowiedzi rekreative, mężczyźni znacznie częśćiej mają opory. W British Survey Crime, cytowanym przeze mnie jako (Mir99),
                        66% ofiar chronicznej przemocy wśród mężczyzn nie powiedziało o tym nikomu, w porównaniu do 33% ofiar chronicznej przemocy wśród kobiet. lekarzowi lub pielęgniarce powiedziało całe TRZY procent mężczyzn ofiar chronicznej przemocy, a 20% ofiar chronicznej przemocy wśród kobiet.

                        To nie są nieistotne różnice. (Jos11) argumentuje, że panujący ideał męskości nie przyjmuje możliwości, by mężczyzna był ofiarą i dlatego ofiary wstydzą się o tym powiedzieć nawet najbliższym przyjaciołom oraz ankieterom, bo boją się ośmieszenia.

                        > Nie wystarczy przeczyta co nieco o
                        > syndromie Sztoholmskim. Na policję zgłaszanych jest przeciętnie tylko około 25
                        > proc. przypadków przemocy w rodzinie.
                        Mniej, znacznie mniej. Niektórzy badacze którzy czytają, piszą o 10 czy wręcz 3% przypadków. Dodatkowo, świetnie, że o tym piszesz, ponieważ to daje mi okazję do powtózenie tego, co napisałem w wątku wcześniej zastanawiając się, skąd sie biorą różnice między ankietami opartymi o CTS a statystykami policyjnymi:

                        "Świadkowie rzadziej jednak
                        wzywają policję, gdy kobieta bije mężczyznę, niż odwrotnie (Str10). (...)
                        Kobiety znacznie częściej wzywają policję w przypadkach przemocy domowej
                        (DN05,Mir99) - chociaż (Kim01) twierdzi, że częściej wzywają policję mężczyźni.
                        Policja jest bardziej skłonna aresztować mężczyzn niż kobiety w przypadkach
                        wezwania, nawet, gdy mężczyźni doznali obrażeń: 60% kobiet-sprawców jest
                        aresztowanych, gdy mężczyzna doznał obrażeń, w porównaniu do 90% mężczyzn
                        (DN05).

                        British Crime Survey (Mir99) podaje:
                        22% kobiet ofiar chronicznej pomocy powiedziało policji, w porównaniu do, uwaga, OŚMIU procent mężczyzn ofiar chronicznej przemocy. Czy efekty rządowych badań w Wielkiej Brytanii też zostały ufundowane przez mizoginistów??
                        > stanowią przeszło połowę klientek w schroniskach dla ofiar. A tak w ogóle to is
                        > tnieją tysiące badań dotyczących przemocy domowej na całym świecie, ale niecałe
                        > 200 z pośród nie zostały zmanipulowane,
                        Zwracam uwagę, że kupa badań nie zadaje pytań o przemoc wobec mężczyzn. O tym pisałem w notkach osobistych, cytując rozgoryczonej Strausa, który np. podaje przykłady UKRYWANIA danych przez naukowców.

                        >Wiarygodne źródła jak WHO

                        To niech Pani przeczyta, co Straus napisał o tym badaniu. Włos sie jeży na głowie.
                        > Na świecie jest cała masa organizacji mizoginistycznych
                        > i stowarzyszeń ojców, które finansują badania pod tezę, że kobiet są brutalne,r
                        > ównie, a nawet bardziej niż mężczyźni, agresywne w stosunku do partnerów i dzi
                        > eci, które same są inicjatorkami, a potem fałszywie oskarżają mężczyzn.

                        Straus jest feministycznym działaczem, a raczej był, póki nie odkrył faktu symetrii płci. Wtedy oskarżono go o seksizm, molestowanie seksualne i inne rzeczy.

                        CDN
                        • tigertiger Re: Powtórzenie specjalnie dla tigertiger 24.10.12, 10:24
                          dr. Murray A. Straus jest feministą???
                          Straus jest on jest przede wszystkim znany ze stworzonej prze siebie metody badania zwanego Skalą taktyki konflikt (CTS), która jest właśnie krytykowana za to, że jedynie służy do wyliczenia aktów przemocy, ale nie udziela informacji na temat kontekstu, w którym występują (łącznie z poprzedzającą je postępowanie, intencję, historię, lub wzór przemocy), a zatem badanie te może przeinaczać cechy przemocy między partnerami. Głównym zarzutem w krytyce CTS jest to,że metoda ta nie obejmuje przemocy seksualnej w swojej definicji konfliktu rodzinnego, co wyklucza istotną formę przemocy małżeńskiej nieprawdaż ? new.vawnet.org/Assoc_Files_VAWnet/GenderSymmetry.pdf
                          Inną powszechną krytyką metody dr. Srausa jest to, że wprowadzenie CTS jest nacechowana ideologicznych, oparta jest na założeniach dotyczących przemocy domowej, takich jak przekonanie, że przemoc w związkach jest traktowana jako "argument" w sporze miedzy partnerami, a nie jako próba kontrolowania własnego partnera. new.vawnet.org/print-document.php?doc_id=388&find_type=web_desc_AR
                          Ponadto, metoda CTS pyta o częstotliwości tylko w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy i nie wykrywa stałych systematycznych wzorców nadużyć. Inną wadą jest to, że metodyczne CTS obejmuje wyłącznie przypadki przemocy, które występują po separacji i rozwodach, w czasie, a więc w którym większość ataków przemocy pomiędzy małżonkami występuje u obojga. www.xyonline.net/content/claims-about-husband-battering
                          Metoda dr, Strausa CTS również nie mierzy nadużyć,przemocy ekonomicznej, manipulacji z udziałem dzieci , izolacji i zastraszania, a wszystko to składa się również na przemoc w rodzinie.
                          www.ncdsv.org/images/Power_and_Control_wheel_NCDSV.pdf
                          Ponadto "On the item "beat up," concordance was nil: although there were respondents of both sexes who claimed to have administered beatings and respondents of both sexes who claimed to have been on the receiving end, there was not a single couple in which one party claimed to have administered and the other to have received such a beating." psych.mcmaster.ca/dalywilson/sexual_symmetry_myth.pdf
                          To wszytko mocno podważa wiarygodność badań Strausa.
                          Kogo jeszcze uważasz za obiektywny autorytet ?
                          • frusto Re: Powtórzenie specjalnie dla tigertiger 24.10.12, 10:57
                            tigertiger napisała:

                            > dr. Murray A. Straus jest feministą???
                            Sam się tak określa i twierdzi, że jego badania było powszechnie cytowane przez feministki, dopóki nie odkrył symetrii płci.

                            Nie wiem, czemu podaje mi pani link do artykułu, który już cytowałem w wątku przy podawaniu, dlaczego CTS jest krytykowany.

                            > Inną powszechną krytyką metody dr. Srausa jest to, że wprowadzenie CTS jest nacechowana ideologicznych, oparta jest na założeniach dotyczących przemocy domowej, takich jak przekonanie, że przemoc w związkach jest traktowana jako "argument" w sporze miedzy partnerami, a nie jako próba kontrolowania własnego partnera.

                            No przepraszam, a przekonanie, że przemoc to kontrolowanie partnera to już nie jest oparcie na ideologicznych podstawach? Ekhm.
                            > Ponadto, metoda CTS pyta o częstotliwości tylko w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy i nie wykrywa stałych systematycznych wzorców nadużyć.
                            Proszę zobaczyć moją krytykę "lifetime prevalence".

                            >Inną wadą jest to, że metodyczne CTS obejmuje wyłącznie przypadki przemocy, które występują po separacji i rozwodach
                            Tiger, dlaczego kiedy mnie pani cytuje, nie podaje, że to cytat z tego, co napisałem w wątku?
                            Omówiłem tą krytykę przecież w poście "ankiety rodzinne". Cytuję, co napisałem:

                            "Studia przemocy rodzinnej, oparte o skalę CTS (Conflict tactics Scale) mierzą
                            inny rodzaj przemocy niż ten spotykany w przypadkach klinicznych (o tym więcej
                            dalej) i są krytykowane za pomijanie kontekstu, motywów, częstotliwości,
                            opieranie się o zawodną pamięć ankietowanych, liczenie tak samo "uderzeń" małej
                            kobiety i "wielkiego" faceta (Au01,BM05,Kim01, DD04). Kimmel (Kim01) stawia
                            retoryczne pytanie, jak jest możliwe, by mężczyźni byli o wiele bardziej
                            agresywni i popełniali o wiele więcej przestępstw w każdej dziedzinie życia za
                            wyjątkiem przemocy domowej? Kolejnym problemem jest to, że studia oparte o CTS
                            mierzą przemoc w istniejących związkach, podczas gdy przemoc jest typowo
                            znacznie wyższa wśród rozwodników i par w separacji (w Australii do 1/3 ofiar
                            wśród kobiet to ofiary byłego partnera). Kobiety mogą się bardziej obawiać
                            podawać odpowiedzi ankieterom, niż w bardziej bezpiecznym kontekście szpitala
                            lub schroniska (BM05). "


                            > Metoda dr, Strausa CTS również nie mierzy nadużyć,przemocy ekonomicznej, manipu
                            > lacji z udziałem dzieci , izolacji i zastraszania, a wszystko to składa się ró
                            > wnież na przemoc w rodzinie.
                            Ale nie mierzy także odmawiania udziału w posiłkach, wyśmiewania możliwości seksualnych, pozbawiania snu itd.

                            > To wszytko mocno podważa wiarygodność badań Strausa.
                            > Kogo jeszcze uważasz za obiektywny autorytet ?
                            Strausa :)

                            Ale serio, nikogo. Ja czytam wszystkie artykuły na ten temat, które mi wpadną w rękę. Czytałem Strausa i Kimmela, i Johnsona, i Gondolfa, i innych. Przecież to, co Pani mi napisała, to jest powtórzenie tego, co ja sam napisałem!!
                            • tigertiger Re: Powtórzenie specjalnie dla tigertiger 24.10.12, 11:22
                              > Inną powszechną krytyką metody dr. Srausa jest to, że wprowadzenie CTS jest nacechowana ideologicznych, oparta jest na założeniach dotyczących przemocy domowej, takich jak przekonanie, że przemoc w związkach jest traktowana jako "argument" w sporze miedzy partnerami, a nie jako próba kontrolowania własnego partnera.

                              No przepraszam, a przekonanie, że przemoc to kontrolowanie partnera to już nie jest oparcie na ideologicznych podstawach? Ekhm.

                              chodziło oczywiście o to, że powinny zakładać i jedno i drugie. Nie wyraziłam się zbyt jasno to fakt, ale to wynikało z kontekstu. Wiem Ciebie kontekst zdecydowanie nie interesuje:)
                        • rekreativa Re: Powtórzenie specjalnie dla tigertiger 24.10.12, 16:46
                          "To jest baaaardzo naciągane, ponieważ te 6% pochodzi ze znacznie większej liczb
                          > y. Mężczyźni padają wielokrotnie częściej ofiarami morderstw niż kobiety. te 6%
                          > i 48% jest więc nieporównywalne.
                          > "

                          Frusto, nie mieszajmy wszystkiego w jednym garnku.
                          Jesli chodzi o ogół zabójstw, to tak, męzczyźni stanowią większość ofiar.
                          Ale my tutaj rozmawiamy o zabójstwach popełnianych przez tzw, "intimate partner", czyli męża, żonę , konkubenta, konkubine (również byłych), a tutaj statystyki są takie, jak pisze tiger.
                          Też zapodam linka:
                          bjs.ojp.usdoj.gov/content/homicide/gender.cfm
                          Przejedź sobie do punktu : relacje między zabójcą i ofiarą.
                          Zamordowanych przez współmałzonka: 5% mężczyzn, 30% kobiet,
                          Przez eks małzonka: 0,2% mężczyzn, 1,4% kobiet
                          Przez partnera nie będącego małżonkiem: 1,8% męzczyzn, 10,4% kobiet.

                          Jeszcze tu uzupełnienie do powyższych wyników:
                          bjs.ojp.usdoj.gov/content/homicide/intimates.cfm
                          • kocia_noga Re: Powtórzenie specjalnie dla tigertiger 24.10.12, 18:17
                            To wychowywanie chłopców na twardzieli, głównie przez ojców ma moim zdaniem źródło również w tym, że sami ojcowie nie wiedzą, jak sobie z własnym ciężkim pzreżyciem radzić; pozostawiają dziecko samo sobie, a ono, zwłaszcza, jak ma siostrę, której "wszystko wolno" zaczyna jej zazdrościć.
                            Kiedyś dawno był tu taki wątek - jak bardzo dziecięce doświadczenia niesprawiedliwości przyczyniają się do późniejszej niechęci wobec kobiet.
                            I nadrabiają sobie pyszałkowatością, okazywaniem pogardy itp.
                          • frusto Re: Powtórzenie specjalnie dla tigertiger 25.10.12, 09:59
                            I stand corrected.

                            Kobiety giną z ręki bliskiej osoby-mężczyzny sześć razy częściej, niż z mężczyzna z ręki bliskiej osoby-kobiety. To by nawet pasowało do innych danych, pokazujących, że dla poważnej przemocy, ataki mężczyzn 5-6 razy częśćiej kończą się poważnymi obrażeniami.
                      • frusto Re: Powtórzenie specjalnie dla tigertiger 24.10.12, 09:31
                        Proszę zwrócić uwagę, że zakłada Pani, że symetria płci zostałą znaleziona ponieważ te badania zostały ufundowane przez mizoginistów. Nie zakłada jednak Pani niczego o badaniach mających OFICJALNIE na celu wykazanie, że kobiety są ofiarami przemocy (typu studium przemocy wobec kobeit w Ameryce, czy innego studia, w których, jak Straus pisze o studium nt przemocy w Kanadzie, wprost z ankiet wyrzuca się pytania o przemoc wobec mężczyzn -nic dziwnego, że potem dostaje się wyniki, jakie się dostaje).

                        Na krytykę cytowaną w Pani linku Straus przecież odpowiadał i to wielokrotnie. Krytyka odnosi się do oryginalnych badań Strausa, podczas gdy od tego czasu te badania zostały poprawione, a ich wyniki wielokrotnie zreplikowane. Badania te nie prowadził jedynie Straus. Badania te były prowadzone na całym świecie. Dodatkowo, trudno mi uwierzyć, żeby Straus był wariatem i kłamał nt znanych mu przypadków, w których badacze wycofywali się z wspólnych z nim badań bo bali się o swoją karierę, w których badacze dane ukrywali, albo w których opisuje, że jak się utrąca jego granty i badania. Straus, cały czas powtórzę, sam uważa się za feministę i nawet wyraża obawy, że jego badania będą wykorzystywane przez mizoginistów.

                        Specjalnie dla Pani, powtórzę to, co o tym pisze Straus:

                        the influential World Health Organization report on violence states that
                        "Where violence by women occurs it is more likely to be in the form of
                        self-defense (32, 37, 38)" (Krug, Dahlberg, Mercy, Zwi, & Lozano, 2002).
                        However, examination of references 32, 37, and 38 found that reference 32
                        (Saunders, 1986) reports that 70% of the minor violence and 60% of the severe
                        violence was not in selfdefense. Reference 37 (Dekeseredy, Saunders, Schwartz,
                        et aI., 1997) used a similar method, and got similar results: 37% of the minor
                        violence and 43% of the severe violence was initiated by women. Reference 38
                        (Johnson & Ferraro, 2000) is a review article that cites references 32 and 37
                        and does not report new empirical data. In addition, neither of these studies
                        had data on self-defense by men, so neither provide a basis for concluding that
                        violence by women differs from violence by men.
                        ...
                        The Canadian National Violence Against Women Survey (Johnson & Sacco, 1995)
                        used the Conflict Tactics Scales or CTS... However, the designers of the
                        Canadian study modified the CTS by deleting the questions on perpetration by
                        the women interviewed. The result, of course, was data on victimization of
                        women and none on perpetration by women.
                        ...
                        In the Global School-Based Health Survey, using questionnaires completed by
                        students age 13 to 15 (World Health Organization, 2006), question 38 asked the
                        students whether they had been slapped or hurt on purpose by a boyfriend or
                        girlfriend in the past 12 months. The results for all of the first four nations
                        (Jordan, Namibia, Swaziland, and Zambia) showed a slightly higher percent of
                        boys than girls who reported being slapped or hurt on purpose by a girlfriend
                        or boyfriend. Because those were only the first 4 nations in a planned
                        70-nation study, I waited until data on more nations became available. Two
                        years later, in 2008, results for many nations were available, but question 38
                        and the data on this question were nowhere to be found.

                        Dobrze, teraz odpowiadam rekreativie.
                        • tigertiger Re: Powtórzenie specjalnie dla tigertiger 24.10.12, 10:33
                          To już jest tylko twoje założenie co ja zakładam:) ogólnie zakładam, że o obiektywizm w badanach dotyczący postaw społeczno-moralnych trudno, a może nawet to zwykłe mrzonki:). Dla tego uważam, że statystki mogą być bardziej wiarygodnym źródeł informacji. Mogą ale nie muszą być pełne, wyczerpujące. Dla tego mam ogólnie dystans do tego, a ty widzę nie kolego:)
                          Bądź łaskaw nie kopiować tych kolaboratorów "specjalnie dla mnie" naprawdę gdybym miała ochotę to bym przeczytała, już raz ci to zresztą napisałam, mam przekopiować specjalnie dla Ciebie ponownie?
                          • frusto Re: Powtórzenie specjalnie dla tigertiger 24.10.12, 11:13
                            tigertiger napisała:

                            > Bądź łaskaw nie kopiować tych kolaboratorów "specjalnie dla mnie" naprawdę gdyb
                            > ym miała ochotę to bym przeczytała, już raz ci to zresztą napisałam, mam przeko
                            > piować specjalnie dla Ciebie ponownie?

                            Tiger, ale jak mam inaczej zmusić Panią, by Pani to wszystko przeczytała? Przecież regularnie Pani pisze o tym, co ja już napisałem. W poprzednim poście przed chwilą napisała Pani niemal toczkę w toczkę to, co ja napisałem w poście o "ankietach rodzinnych". Zacytowała Pani przy tym co najmniej jeden artykuł, który ja też cytowałem.

                            Ja rozumiem, że może się Pani nie zgadzać, ale dlaczego musi Pani specjalnie dla mnie cytować coś, co ja już napisałem, zamiast sie odnieść do tego, co napisałem? Napisałem, że wiem, że są takie krytyki. Mogę odpisywać na każdy Pani post "wiem", albo mogę zamist przeklejać, wpisywać po raz drugi to samo innymi słowami.

                            Krytyka CTS ma swoje podstawy, ale tak samo krytykować można statystyki policyjne, ze schronisk, szpitalne, albo ankiety sformułowane jako "badania przestępstw" czy "badania przemocy wobec kobiet". Nie rozumiem, dlaczego krytyka CTS (Często uzasadniona) ma być powodem do odrzucenia ich danych, a równocześnie nie uznaje pani krytyki badań, na których się Pani opiera. Nie rozumiem tego, proszę mi to wyjaśnić - dlaczego krytykę badań, na których się Pani opiera, uważa Pani za niewystarczającą?

                            Mogę też streścić odpowiedź Strausa na te krytyki, bo on się do tego odniósł w dyskusji z jednym ze swoich krytyków, nie pamiętam, z kim. ALe zrobię to dopiero, jak wyzdrowieję.
                            Proszę jednak tymczasem zwrócić uwagę, że jeżeli domaga się Pani liczenia tylko obrażeń (czyli polegania na stastykach szpitalnych) to automatycznie nie może Pani odtąd pisać, że 1/4 kobiet czy ileś tam ulega przemocy w ciągu życia, bo te dane wynoszą wtedy koło 2-3%.
                            Zarzut nie liczenia wszystkich rodzajów przemocy można postawić także innym badaniom, bo wyobraźnia ludzi do stosowania przemocy naprawdę nie ma ograniczeń. Jeżeli chodzi o kontrolę, to przecież pytano i kobiety, i mężczyzn, i wtedy nie widać różnic w motywach.

                            Jeżeli zaś sie opiera tylko na studiach przypadków klinicznych, to operuje się na próbkach bardzo specyficznych, zwłaszcza, gdy o pewne rzeczy po prostu się nie pyta, bo to byłoby obwinianiem ofiary. Straus pisze, że jemu zabroniono, wprost, zadawania niektórych pytań kobietom ze schronisk. Podaje też przykład badania Johnsona, który wyciągnął wnioski, że "patriarchalna przemoc" to tylko mężczyźni, tyle tylko, że Johnson nie pytał mężczyzn, a kiedy inni badacze zastosowali kryteria Johnsona, to się okazała, że albo kryteria są do bani, albo wśród kobiet jest mnóstwo "patriarchalnych terrorystów".

                            Wyczuwam, że zaczyna być Pani poirytowana, ale ja jestem tak samo poirytowany już od dłuższego czasu. Jestem cholerykiem z natury, na dodatek mam zapchany noc, prawie 38 stopni gorączki i nie mogę się dodzwonić do zakichanej służby zdrowia, a to jeszcze bardziej mnie irytuje. Niemniej jednak proszę sie zastanowić, jak by się Pani czuła, gdyby napisała Pani długi post, w którym byłoby zdanie "wg badań organizacji Woman Against Violence wynika X", a ja bym w odpowiedzi odpowiedizał "dlaczego nie cytujesz badań organizacji Woman Against Violence, przecież z nich wynika X"

                            • tigertiger Re: Powtórzenie specjalnie dla tigertiger 24.10.12, 11:24
                              > Tiger, ale jak mam inaczej zmusić Panią, by Pani to wszystko przeczytała?

                              no właśnie o to chodzi, że masz mnie nie zmuszać:)))
                      • frusto Emigrantki 24.10.12, 10:20
                        tigertiger napisała:
                        > Jeśli przemoc wobec kobiet nie m
                        > a pochodzenia kulturowego, to dla czego najwięcej ofiar w schroniskach skandyna
                        > wskich, czy austriackich stanowią emigrantki z krajów gdzie równouprawnienie je
                        > szcze nie istnieje.

                        Tiger,

                        ale pytanie nie jest "czy przemoc wobec kobiet w ogólności może być efektem kulturowym". Ja się z chęcią zgodzę, że może. Pytanie brzmi, czy w naszym kręgu kulturowym tak jest, czy teraz, w roku 2012, nasza obecna kultura i nasze obecne normy społeczne zachęcaja do przemocy wobec kobiet. Nie, nie zachęcają - mój post o stereotypach Panią nie przekonał? Dlaczego nie?

                        Przykład emigrantek jest w ogóle kiepski, bo emigranci w Europei akurat w ogóle częściej popełniają przestępstwa niż natywni (no, może nie u nas). Mamy dosyć specyficznych emigrantów. Do tego są zazwyczaj biedniejsi, a bieda koreluje się z przemocą domową; często bezrobotni, a bezrobocie sie koreluje; młodzi, a młody wiek się koreluje; pochodzą z kultur o większym ogólnie poziomie agresji, a to też się ładnie koreluje z przemocą. Proszę poczytać sobie nieco o specyfice "kultur honoru". Do tego, dzieki demokratyzacji, w krajach arabskich prawa kobiet będą pewnie jeszcze więcej ograniczane.. mógłbym podrzucić zdjęcia studentek uniwersytetu w Kairze sprzed 30 lat i obecnie. Niesamowite wrażenie. Zupełnie jakby czas tam biegł wstecz...

                        o znalazłem:
                        frontpagemag.com/2010/jamie-glazov/how-the-veil-conquered-cairo-university/
                        Ale idzie Pani w dobrym kierunku i może jeszcze zrobimy z Pani prawicową bojowniczkę o zamknięcie granic i dokładniejszą selekcję emigrantów :). Do tego jeszcze tylko musiałbym chyba podrzucić tylko o wpływie emigracji na presję na płace, rosnące rozwarstwienie społeczne i o selektywnych zyskach z emigracji, płynących głównie do bogatszych warstw społeczeństwa kosztem tych biedniejszych. No, ale to może już innym razem :-)
        • corgan1 Re: Podsumowanie 22.10.12, 18:29
          tigertiger napisała:

          > [i]Sprawcami przemocy domowej w Polsce w 97 procentach są mężczyźni.

          Chodzi o te akty przemocy odnotowane w policyjnych statystykach czy przemoc w ogóle?
          Przecież jak kobieta dostanie z liścia od faceta to pójdzie na policję ale facet nie pójdzie i jeszcze się mu się wmówi żeby się zastanowił za co dostał a jak nie wie to niech się domyśli.

          > Rocznie w jej wyniku umiera 150 kobiet.

          No to straszne. A ilu mężczyzn umiera w wyniku tej przemocy domowej?

          > Sprawcami przemocy zarówno fizycznej, jak i psychicznej bywają też kobiety,
          > ale w 90% są one ofiarami.


          Zajrzałem do źródła. Ta sama strona podaje że:
          "Tymczasem według danych Centrum Praw Kobiet prawie jedna trzecia kobiet w pewnym okresie swojego życia staje się ofiarą przemocy w rodzinie."

          Trudno zapytać ilu mężczyzn w pewnym okresie swojego życia staje się ofiarą przemocy w rodzinie bo nie ma takich danych, ale jak te 33% ma się do 90%?

          www.statystyka.policja.pl/portal/st/944/50863/Przemoc_w_rodzinie.html
          Liczba ofiar przemocy domowej wg. procedury "Niebieskiej Karty"
          2005 - 156.788
          2011 - 113.546
          czyli spadek

          w tym: kobiety
          2005 - 91.374
          2011 - 70.730
          czyli spadek

          w tym: mężczyźni
          2005 - 10.387
          2011 - 10.718
          czyli niemal na tym samym poziomie

          Są jeszcze nieletni i dzieci ale one widocznie nie mają płci (wg. policji) więc trudno rozróżnić na zwalczaną i niewłaściwą przemoc wobec dziewczynek i mniej niesłuszną i niezwalczana przemoc wobec chłopców. No chyba że przemoc wobec dzieci kwalifikujemy do przemocy wobec kobiet bo dziecko jest bardziej mamusi niż tatusia itp....

          > Według w.Sikorskiego "Etymologia przemocy w świetle wybranej literatury. Proble
          > my Opiekuńczo – Wychowawcze" przemoc wobec kobiet w rodzinie stanowi jedną
          > czwartą wszystkich tego rodzaju przestępstw zgłaszanych organom ścigania.

          A pozostałe 3/4? to przemoc wobec mężczyzn?
          • bene_gesserit Re: Podsumowanie 22.10.12, 21:54
            Oto jak pisac, nie dysponując argumentami. Brawo, post na cały ekran, a treści brak. Korki, zrób pranie albo uprasuj sobie dzinsy na jutro, w kancik.
            • corgan1 ale co? mam się ukorzyć? 23.10.12, 00:17
              i poczuć winnym? że co prawda nie uderzyłem żadnej laski z liścia ani nie zgwałciłem - ale mógłbym? albo zaśpiewać jak artystka Kayah "testosteron oskarżam Cię o łez strumienie"?

              Zasada odpowiedzialności zbiorowej (pt. "męski problem") to 100% faszyzm/komunizm czy jak mu tam...
              • bene_gesserit Re: ale co? mam się ukorzyć? 23.10.12, 06:56
                Nie, mógłbyś dla odmiany zacząć myśleć albo próbowąc dialogu zamiast monologu.
                Przychodzisz na to forum od lat, a niczego oprocz dowcipasów albo komunałów rodem z kolejki do kasy w spożywczaku nie jesteś w stanie wyprodukować.
              • kocia_noga Re: ale co? mam się ukorzyć? 23.10.12, 12:54
                corgan1 napisał:

                > i poczuć winnym? że co prawda nie uderzyłem żadnej laski z liścia ani nie zgwał
                > ciłem - ale mógłbym? albo zaśpiewać jak artystka Kayah "testosteron oskarżam Ci
                > ę o łez strumienie"?

                No właśnie chodzi o to, że wiesz z góry co ci psycholog poradzi, bo jako mężczyzna wiesz wszystko, więc nie skorzystasz.
          • frusto Re: Podsumowanie 23.10.12, 11:43
            corgan1 napisał:
            > Chodzi o te akty przemocy odnotowane w policyjnych statystykach czy przemoc w o
            > góle?
            Post ankiety rodzinne

            > Przecież jak kobieta dostanie z liścia od faceta to pójdzie na policję ale face
            > t nie pójdzie i jeszcze się mu się wmówi żeby się zastanowił za co dostał a jak
            > nie wie to niech się domyśli.
            Post asymetria płci

            > > Rocznie w jej wyniku umiera 150 kobiet.
            >
            > No to straszne. A ilu mężczyzn umiera w wyniku tej przemocy domowej?
            No, tu się przyznam, że tego nie napisałem. Statystyki są różne, ale np. FBI podaje, że na każde 59 zabitych kobiet przez mężów, 41 mężów jest zabijanych przez kobiety. Liczba zabójstw mężów w USA znacznie spadła. W 1995 roku w USA zostało zabitych 499 mężczyzn przez żony lub dziewczyny (3% wszystkich morderstw mężczyzn), oraz 976 kobiet zabitych przez mężów/chłopaków (26% wszystkich morderstw kobiet). Pewna część mężów jest zabijanych przez kobiety, które wcześniej były regularnie bite i maltretowane, więc nie można tych zabójstw liczyć jako "efekt przemocy domowej kobiet wobec mężczyzn". Ile to jest, nie wiadomo, ponieważ każdy badacz podaje inne dane - jedni piszą, że mniej niż 10%, inni, że 1/4, a inni, że większość.
            > "Tymczasem według danych Centrum Praw Kobiet prawie jedna trzecia kobiet w pewn
            > ym okresie swojego życia staje się ofiarą przemocy w rodzinie."
            O tym, dlaczego używanie pytania "w pewnym okresie życia" jest bez sensu, tutaj:, na samym początku postu o asymetrii płci.

            > Trudno zapytać ilu mężczyzn w pewnym okresie swojego życia staje się ofiarą prz
            > emocy w rodzinie bo nie ma takich danych, ale jak te 33% ma się do 90%?
            Są takie dane, podane w poście wyżej.
            > w tym: kobiety
            > 2005 - 91.374
            > 2011 - 70.730
            > czyli spadek
            >
            > w tym: mężczyźni
            > 2005 - 10.387
            > 2011 - 10.718
            > czyli niemal na tym samym poziomie
            Jest to zgodne z danymi dla USA, podanymi przez Strausa, zacytowanymi w poście
            tutaj symetria płci

            > > Według w.Sikorskiego "Etymologia przemocy w świetle wybranej literatury.
            > Proble
            > > my Opiekuńczo – Wychowawcze" przemoc wobec kobiet w rodzinie stanow
            > i jedną
            > > czwartą wszystkich tego rodzaju przestępstw zgłaszanych organom ścigania.
            >
            > A pozostałe 3/4? to przemoc wobec mężczyzn?
            O statystykach policyjnych i ich wartości wobec analizowania powszechności zjawiska przemocy w poście o asymetrii płci.

            Naprawdę, miałem nadzieję, że osoby wypowiadające się w tym wątku najpierw przeczytają dane, które zgromadziłem.
            • corgan1 Re: Podsumowanie 23.10.12, 12:33
              > Naprawdę, miałem nadzieję, że osoby wypowiadające się w tym wątku najpierw prze
              > czytają dane, które zgromadziłem.

              Rezerwuje sobie weekend na dokładne przeanalizowanie całości materiału który zapostowałeś. Dużo tego jest. W ogóle wielki szacun za to co wrzuciłeś.
    • berta-death Re: Przemoc domowa i stereotypy 22.10.12, 11:10
      Nie myślałeś o założeniu bloga?
      • frusto Re: Przemoc domowa i stereotypy 22.10.12, 11:16
        Nie. Ja naprawdę nie sądziłem, że wyjdzie mi taka kobyła. Ponadto, za dużo straciłem na to czasu zamiast siedzieć nad inną robotą i mam mocne postanowienie więcej tego nie robić.

        Na forum było zaś kilka osób chyba zainteresowanych tematem, więc chyba nikomu nie zaszkodził ten post?
        • berta-death Re: Przemoc domowa i stereotypy 22.10.12, 11:18
          Nie licz na to, że szybko ktoś przebrnie przez to wszystko. I to jeszcze z należytą uwagą, żeby to jakoś skomentować dać radę.
          Poza tym w formie bloga więcej osób by przeczytało.
          • kocia_noga Re: Przemoc domowa i stereotypy 22.10.12, 14:53
            Ja proponuję lekturę "Paradoksu Macho", albo "Mizoginii"zamiast produkcji zaangażowanych w obronę statusquo.
            • frusto Re: Przemoc domowa i stereotypy 22.10.12, 15:05
              kocia_noga napisała:

              > Ja proponuję lekturę "Paradoksu Macho", albo "Mizoginii"zamiast produkcji zaang
              > ażowanych w obronę statusquo.

              Wolę źródła, niż ich streszczenia. Tym bardziej wtedy, gdy artykuły źródłowe nie pasujące do jakiegoś paradygmatu po prostu nie są uwzględniane w książkach.

              Ale to fajnie, że przeczytała Pani jakieś książki.
    • frusto Bibliografia, 1 A-P 22.10.12, 11:11
      (AA08) Anderson C. A., Anderson K. B., Men Who Target Women: Specificity of Target, Generality of Aggressive Behavior, 2008
      (ACA09) Auyeung B., Baron-Cohen S., Ashwin E., Knickmeyer R., Taylor K., Fetal Testosterone Predicts Sexually Differentiated Childhood Behavior in Girls and in Boys, 2009
      (Arch06) Archer J., Cross-Cultural Differences in Physical Aggression Between Partners: A Social-Role Analysis, 2006
      (AU01) Anderson K.L., Umberson D., GENDERING VIOLENCE Masculinity and Power in Men’s Accounts of Domestic Violence, 2001
      (B07) Basow S.A., et al, PERCEPTIONS OF RELATIONAL AND PHYSICAL AGGRESSION AMONG COLLEGE STUDENTS: EFFECTS OF GENDER OF PERPETRATOR, TARGET, AND PERCEIVER, 2007
      (Ber04) Berkel L.A. et al, Gender Role Attitudes, Religion, and Spirituality as Predictors of Domestic Violence Attitudes in White College Students, 2004
      (Bjo94) Bjorkqvist K., Sex differences in Physical, Verbal, and Indirect Aggression: a Review of Recent Research, 1994
      (BM05) Belknap J., Melton H., Are Heterosexual Men Also Victims of Intimate Partner Abuse?, 2005
      (BM08) Buckholtz, J.W., Meyer-Lindenberg A. M., MAOA and the neurogenetic architecture of human aggression, 2008
      (Boy09) Boyer W., Preadolescent Violence Among Girls, 2009
      (Bryon) Bryon D., Domestic Aggression and Traumatic Brain Injury, strona www
      (C05) Caspi A. et al, Role of Genotype in the cycle of violence in Maltreated Children, 2005
      (C07) Capaldi D.M., et al, Observed Initiation and Reciprocity of Physical Aggression in Young, At-Risk Couples, 2007
      (C09) Capaldi et al, Official Incidents of Domestic Violence: Types, Injury, Associations with Nonofficial Couple Aggression, 2009
      (C98) Cunningham A., et al, "THEORY-DERIVED EXPLANATIONS OF MALE VIOLENCE AGAINST FEMALE PARTNERS: LITERATURE UPDATE AND RELATED IMPLICATIONS FOR TREATMENT AND EVALUATION", 1998
      (Cam99) Campbell A., Staying alive: Evolution, culture, and women’s intrasexual aggression, 1999
      (CDW08) Corvo K., Dutton D., Wan-Yi C., Toward Evidence-Based Practice with
      (Cle12) Cleverley K., INDIRECT AND PHYSICAL AGGRESSION IN CHILDHOOD AND ADOLESCENCE AND OUTCOMES IN EMERGING ADULTHOOD, 2012
      (Cun09) Cunradi C. B., Intimate Partner Violence Among Hispanic Men and Women: The Role of Drinking, Neighborhood Disorder, and Acculturation-Related Factors, 2009
      (D11) Dmitrieva j. et al, Gender-specific expression of the DRD4 gene on adolescent delinquency, anger and thrill seeking, 2011
      (DB04) Dutton D.G., Bodnarchuk M., Through a Psychological Lens, Personality Disorder and Spouse Assault, 2004
      (DD04) Dobash R.P, Dobash R.E., WOMEN’S VIOLENCE TO MEN IN INTIMATE RELATIONSHIPS: working on a puzzle, 2004
      (DE) Deschenes E. P. , Esbensen F-A.,Violence and Gangs: Gender Differences in Perceptions and Behaviour, ??
      (Diag) Diagnoza dotycząca osób stosujących przemoc w rodzinie: przemoc w rodzinie z perspektywy dorosłej populacji Polski, 2011
      (DN05) Dutton D.G., Nicholls T.L., The gender paradigm in domestic violence research and theory: Part 1—The conflict of theory and data, 2005
      (Dom06) Domestic Violence in Europe and Eurasia, 2006
      (Dom08) Domestic Violence Perpetrators, 2008
      (DS06) Dawson J., Straus M. A., GENDER EQUALITY IN SOCIETY AND MALE PREDOMINANCE IN CRIME BY UNIVERSITY STUDENTS IN THIRTY-TWO NATIONAL SETTINGS, 2006
      (DSM06) Dutton L.B., Straus M., Medeiros R.A., Gender Equality and Gender Hostility among University Students: A Multi-National Analysis, 2006
      (Dut94) Dutton D., Patriarchy and Wife Assault: The Ecological Fallacy, 1994
      (ES86) Eagly A. H., Steffen V. J., Gender and Aggressive Behavior: A Meta-Analytic Review of the Social Psychological Literature, 1986
      (ETA07) Ellison, Ch. G., Trinitapoli J. A., Anderson K. L., Johnson B. R., Race/Ethnicity, Religious Involvement, and Domestic Violence, 2007
      (Eur10) Special Eurobarometer 344, Domestic Violence against Women, Report, 2010
      (FF08) Feld S.L., Felson R.B., Gender Norms and Retaliatory Violence Against Spouses and Acquaintances, 2008
      (Fie01) Fiebert M.S., REFERENCES EXAMINING ASSAULTS BY WOMEN ON THEIR SPOUSES OR MALE PARTNERS: AN ANNOTATED BIBLIOGRAPHY, 2001
      (Fin86) Finn J., The Relationship Between Sex Role Attitudes and Attitudes Supporting Marital Violence, 1986
      (Gam06) Gamache K., Domestic Violence Blame Attributions in the State of Rhode Island, 2006
      (GDB02) Gur et al, Sex differences temporo-limbic frontal brain volumes of healthy adults, 2002
      (Geo94) George M.J., Riding the Donkey Backwards: Men as the Unacceptable Victims of Marital Violence, 1994
      (Gir) Girschick L. B., WOMAN TO WOMAN SEXUAL VIOLENCE, ??
      (GMF11) Gettler, L.T, McDade, T. W., Feranil, A. B., Kuzawa, Ch. W., Longitudinal evidence that fatherhood decreases testosterone in human males, 2011
      (Gon07) Gondolf, Theoretical and Research Support for the Duluth Model: A reply to Dutton and Corvo, 2007
      (Gov06) Gover A., Women more likely to be perpetrators of abuse as well as victims, 2006 - nie artykul, tylko strona www.
      (HH06) Hess N. H., Hagen E.H., Sex differences in indirect aggression Psychological evidence from young adults, 2006
      (JC05) Jaffee S., Caspi A., et al, Nature x nurture: Genetic vulnerabilities interact with physical maltreatment to promote conduct problems, 2005
      (Jos11) Josolyne S., Men’s experiences of violence and abuse from a female intimate partner: Power, masculinity and institutional systems, 2011
      (Kim01) Kimmel M.S., Male Victims of Domestic Violence: A Substantive and Methodological Research Review, 2001
      (L12) Lamminmäki A. et al,Testosterone measured in infancy predicts subsequent sex-typed behavior in boys and in girls, 2012
      (LB94) Lagerspatz K. Bjorkqvist K. Indirect aggression in Boys and Girls, 1994
      (Lep94) Lepowsky M., Women, Men, and Aggression in an Egalitarian Society, 1994
      (LJ10) Liening S.H, Josephs R.A., It Is Not Just About Testosterone: Physiological Mediators and Moderators of Testosterone’s Behavioral Effects , 2010
      (LTV04) Lehrer S., Tremblay R. E., Vitaro F., Schaal B., Raging Hormones in Puberty: Do They Influence Adolescent Risky Behavior?, 2004
      (MC97) Miles D.R., Carey G., Genetic and Environmental Architecture of Human Aggression, 1997
      (MGJ00) Maguire E., Gadian D., Johnsrude I., Navigation-related structural change in the hippocampi of taxi drivers, 2000
      (MHN09) Moroschan G., Hurd P. L., Nicoladis E., Sex Differences in the Use of Indirect Aggression in Adult Canadians, 2009
      (Mir99) Catriona Mirrlees-Black, Domestic Violence: Findings from a new British Crime Survey self-completion questionnaire, 1999 (dane z 1996/95)?
      (Mir06) Mirchandani R., Hitting is not manly: Domestic Violence Court and Re-Imagination of the Patriarchal State, 2006
      (Mus05) Musa J., GENDER AND THE BRAIN; CAN INTELLECTUAL ABILITIES BE DEFINED BY BIOLOGICAL DIFFERENCES? 2005 (? brak daty)
      (Nik00) Nikodemska S., Przemoc domowa w świetle badań empirycznych, 2000 (?)
      (NB12) Nowinski S.N, Bowen E., Partner violence against heterosexual and gay men: Prevalence and correlates, 2012
      (OBOP07) POLACY WOBEC ZJAWISKA PRZEMOCY W RODZINIE ORAZ OPINIE OFIAR, SPRAWCÓW I ŚWIADKÓW O WYSTĘPOWANIU I OKOLICZNOŚCIACH WYSTĘPOWANIA PRZEMOCY W RODZINIE. Wyniki badań TNS OBOP dla Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej, 2007
      (OM00) O'Hearn H.G., Margolin G., Men’s Attitudes Condoning Marital Aggression: A Moderator between Family of Origin Abuse and Aggression against Female Partners, 2000
      (Pet03) Peters J., THE DOMESTIC VIOLENCE MYTH ACCEPTANCE SCALE: DEVELOPMENT AND PSYCHOMETRIC TESTING OF A NEW INSTRUMENT, 2003
      (Porn) www1.umn.edu/aurora/pdf/ResearchOnPornography.pdf
      (PS07) Padavic I., Schrock D.P., NEGOTIATING HEGEMONIC MASCULINITY IN A BATTERER INTERVENTION PROGRAM, 2007
      • frusto Bibliografia, 2 R-Y 22.10.12, 11:12
        ffects of Feminine Gender Role Violation on Physical Aggression in Hypermasculine Men, 2009
        (SD09) Seven-part Debate between Two Leading Domestic Violence Authorities The Stark-Dutton Debate, 2009
        (SF96) Sugarman D.B, Frankel S.L, Patriarchal Ideology and Wife-Assault: A Meta-Analytic Review, 1996
        (SKM97) Straus M.A., Kaufman Kantor G., Moore D.W., Change in Cultural Norms Approving Marital Violence from 1968 to 1994
        (SM12) Straus M.A., Mickey E.L., Reliability, validity, and prevalence of partner violence measured by the conflict tactics scales in male-dominant nations, 2012
        (SM12) Straus M.A., Mickey E.L., Reliability, validity, and prevalence of partner violence measured by the conflict tactics scales in male-dominant nations, 2012
        (SNW07) Sjoberg et al, Adolescent Girls and Criminal Activity: Role of MAOA-LPR Genotype and Psychosocial Factors, 2007
        (Sti08) Stickley et al, Attitudes Toward Intimate Partner Violence Against Women in Moscow, Russia, 2008
        (Str05) Straus M.A., Women's Violence Toward Men is a Serious Social Problem, 2005 - nowsza wersja (Str97)
        (Str06) Straus, M.A., Future Research on Gender Symmetry in Physical Assaults on Partners, 2006
        (Str10) Straus M.A., Thirty Years of Denying the Evidence on Gender Symmetry in Partner Violence: Implications for Prevention and Treatment, 2010
        (Str97) Straus M.A., Physical Assaults by Women Partners: A Major Social Problem, 1997
        (Str99) Straus M. A., The Controversy Over Domestic Violence by Woman, 1999
        (TJH11) Titze C., Jansen P., Heil M., Single-Sex School Girls Outperform Girls Attending a Co-Educative School in Mental Rotation Accuracy, 2011
        (TT00) Tjaden P., Thoennes N., Full Report of the Prevalence, Incidence, and Consequences of Violence Against Women, 2000
        (Wal06) Walsh A. Evolutionary Psychology and Criminal behavior, w: Missing The Revolution, Darwinism for Social Scientists, Barkow J. (Ed), 2006
        (Was01) Wasserman G.A. et al, Developmental and Sex Differences in Types of Conduct Problems, 2001
        (Wat09) Watto S. A, Conventional Patriarchal Ideology of Gender Relations: An Inexplicit Predictor of Male Physical Violence against Women in Families, 2009
        (Whi07) Whitaker D.J. et al, Differences in Frequency of Violence and Reported Injury Between Relationships With Reciprocal and Nonreciprocal Intimate Partner Violence, 2007
        (WHO) World Health Organization Intimate Partner Violence and Alcohol Fact Sheet
        (Yosh99) Yoshihama M., Domestic violence against women of Japanese descent in Los Angeles: Two methods of estimating prevalence, 1999
    • mali_kali Re: Przemoc domowa i stereotypy 25.10.12, 14:34
      > W jej trakcie odniosłem wrażenie, że niektórzy uczestnicy tych dyskusji sugerują,
      > że powinienem trochę na ten temat doczytać.

      Spokojnie. To normalna praktyka fanatykow. One tak zawsze pisza. Chca statystyk, badan i innych tekstow zrodlowych, ale same nigdy takich nie dostarczaja.

      Z ich strony to takie trollowanie z zalozeniem, ze jesli ktos sie z nami nie zgadza, to znaczy, ze jest glupi.
      Szkoda, ze straciles tyle czasu, bo i tak nikt nie bedzie sie liczyl z tym co piszesz, o ile nie potwierdzisz tego wszystkiego co stale bywalczynie juz wiedza.

      Zreszta to cecha nie tylko tego forum, lecz takze wielu innych. Tutejsze feministki maja tylko takie przekonanie, ze ich poglady maja jakies podstawy naukowe, bo w ten sposob poszukuja legitymizacji. Chca udowodnic, ze ich wiara czyms sie rozni od religii. Twoje wywody naukowe lub nie i tak zostana wysmiane i/lub zignorowane, bo nie sa zgodne z panujaca tutaj doktryna.
      • rekreativa Re: Przemoc domowa i stereotypy 25.10.12, 14:50
        Nie ma to jak obiektywizm...
        • mali_kali Re: Przemoc domowa i stereotypy 26.10.12, 16:51
          > Nie ma to jak obiektywizm...
          A wlasciwie jego brak.

          Kazdy kto ma odmienne poglady spotyka sie z oskarzeniami jakoby nic nie wiedzial i nic nie czytal. Wyzywanie od chlopczykow i tym podobne jest po prostu nagminne.

          Widzi to frusto i widza to inni, wiec moze rzeczywiscie wreszcie niech feministki z tego forum zastanowia sie nad obiektywizmem, zamiast pozostawac tak zaslepione.
          • rekreativa Re: Przemoc domowa i stereotypy 26.10.12, 18:14
            Frusto jest chyba jedynym mężczyzną o odmiennych poglądach na tym forum, który rzeczywiście dyskutuje merytorycznie, a nie rzuca oskarżeniami, złośliwościami, ironią czy po prostu wyzwiskami.
            Bo bądźmy szczerzy, faceci, którzy tu przychodzą w większości nastawieni są od początku wrogo, tudzież lekceważąco i prześmiewczo i cokolwiek by która nie napisała, to oni ja próbują sprowadzić do poziomu idiotki.
            Z drugiej strony owszem, zgodzę się, że dziewczyny też czasem jadą po bandzie i zamiast rozmowy mamy ch... wie co.
            Aczkolwiek czasem rzeczywiście można stracić cierpliwość, kiedy koleś po raz setny uderza w te same żale na tym samym forum. Nie ma sensu mu po raz setny uprzejmie tłumaczyć, bo po raz setny Ciebie i Twe próby dyskusji oleje i nadal będzie jęczał swoje.
            Są też tacy, którzy tu zaglądają wyłącznie po to, by dopierd... feministkom, a to chamskim żarcikiem, a to seksistowskim tekstem, a to moralizatorskim kazaniem.

            Naprawdę, bez urazy, ale weź poczytaj, w jaki sposób pisze frusto, a w jaki inni faceci na tym forum, różnica jest zasadnicza. Sporo gości włazi tutaj, żeby rzucić wątasa typu "a feministki to som gupie" i co? Na co zasługuje takie coś? Akurat, żeby odpowiedzieć: spierniczaj, chłopczyku.
            • takete_malouma Re: Przemoc domowa i stereotypy 02.11.12, 06:46
              > Aczkolwiek czasem rzeczywiście można stracić cierpliwość, kiedy
              > koleś po raz setny uderza w te same żale na tym samym forum.

              Zwłaszcza gdy po raz setny ma rację, a wy po raz setny jej nie macie - no to już naprawdę ciężko wytrzymać!
              • rekreativa Re: Przemoc domowa i stereotypy 02.11.12, 09:38
                No oczywiście, bo my NIGDY nie mamy racji, prawda?
                • kocia_noga Re: Przemoc domowa i stereotypy 02.11.12, 11:55
                  rekreativa napisała:

                  > No oczywiście, bo my NIGDY nie mamy racji, prawda?

                  Oczywiście. Kiedy chodzi o rację, a nie prawdę, ma ją wyłącznie ten zaburzony i nie dyskutuje, lecz walczy, przeważnie wszelkimi metodami.
    • frusto Był sobie badacz... 29.10.12, 09:25
      Był sobie kiedyś naukowiec, który był jednym z pionierów badających wpływ
      klapsów na dzieci. Wyniki jego badań były zaatakowane przez prawicę,
      ponieważ naruszały tradycyjną rolę rodziny; były też atakowane przez
      afroamerykanów, ponieważ uważano, że badacz ten próbuje narzucić afroamerykanom
      styl życia białej wyższej klasy średniej. Wreszcie, były też atakowane
      przez lewicę, ponieważ uważano, że klapsy nie są przemocą, i badania
      te odwracają uwagę od prawdziwych problemów, takich jak zakończenie wojny
      w Wietnamie. Odmawiano mu grantów na badanie wpływu klapsów na dzieci.
      Ignorowano jego badania, przeinaczano je, albo krytykowano nawet bez ich czytania.
      Obecnie, lewica zaakceptowała te wyniki bez żadnych wątpliwości.

      Był sobie kiedyś naukowiec, który zafascynowany teorią, że pary powinny
      być szczere wobec siebie i nie ukrywać swojego gniewu. Zbadał więc, jakie
      są naprawdę efekty, gdy para nie próbuje hamować gniewu i bardziej szczerze
      się kłóci. Odkrył, że im więcej psychologicznej agresji, tym więcej fizycznej
      agresji.

      Był sobie badacz, który badał przemoc w rodzinie. Postawił tezę, że przyczyną
      przemocy jest dominacja mężczyzn w związkach. Kiedy powiedział, że aby
      zredukować przemoc, należy skończyć ze stereotypem mężczyzny jako głowy
      rodziny, został gwałtownie zaatakowany przez prawicę. Był współautorem
      powiedzenia "marriage license as a hitting license". Nazwano go wówczas
      jednym z czołowych feministycznych badaczy.

      Był wreszcie badacz, który badając przemoc w rodzinie, odkrył, że kobiety i
      mężczyźni tak samo często inicjują przemoc, chociaż ataki mężczyzn mają
      poważniejsze i gorsze konsekwencje. Został wtedy okrzyknięty anty-feministycznym
      badaczem, którego badania mają podbudowę w watpliwej ideologii. Grożono mu bombą,
      jego współpracowników ostrzegano, że pracując z nim zmniejszają szansę na
      karierę naukową, oraz kolportowano o nim plotki, że bije swoją żonę. Od tego
      czasu mniej więcej 300 studiów potwierdziło ten sam efekt.

      Ten badacz to Murray A. Straus. Prawicowy oszołom, który bada przemoc, żeby
      dostarczyć amunicji mizogynistom, takim jak ja. Autor badań, które były
      szeroko cytowane jako dowód szkodliwości patriarchalnego społeczeństwa,
      tak długo, jak ankiety oparte o CTS wykazywały, że w parach zdominowanych przez
      mężczyzn jest więcej przemocy. Tak, ankiet opartych o tą samą metodę CTS, która
      zaczęła być krytykowana natychmiast, gdy tylko wykazała, że przemoc inicjują
      kobiety równie często jak mężczyźni. Przy czym krytyka CTS oparta jest o jej formę
      sprzed blisko 30 lat, podczas gdy była ona nieustannie doskonalona, biorąc pod
      uwagę krytyki. Np. "sexual coercion" jest włączona do ankiet CTS od 1996 roku.
      Do tego, kiedy z ankiety usuwa się pytania o przemoc kobiet i mężczyzn, i używa
      jej potem do badania przemocy wobec kobiet, wszelkie krytyki znikają i nikt
      nie ma wątpliwości co do poprawności tych wyników.

      Nie mogę nie dostrzegać ironii, że na feministycznym forum, jego
      uczestniczki uważają badania Strausa za efekt pracy mizogynisty, a stwierdzenie, że
      Straus jest "feministą", przyjmują z pełnym rozbawienia niedowierzeniem.

      Chciałbym mieć kiedyś honor uścisnąć rękę M. A. Strausowi. Nawet, jeżeli
      on jest lewicowym "feministą", a ja umiarkowanym prawicowym konserwatystą -
      widzę w nim naukowca prawdziwie oddanemu poszukiwaniu Prawdy.
      • berta-death Re: Był sobie badacz... 29.10.12, 09:54
        Z księżyca spadłeś? Przecież wiadomo, że naukowcy pracują na rzecz różnych lobby, organizacji rządowych, pozarządowych i kogokolwiek kto im płaci. Zwłaszcza ci z pogranicza nauk społecznych, gdzie badania nie są oparte o metody stricte naukowe, ale o obserwacje i wyciągane na ich podstawie wnioski. A statystyka to taka dziedzina, która wszystko przyklepie i dowiedzie. Znaleźć dowód można na wszystko, nawet na to, że ziemia na kształt banana.
        • frusto Re: Był sobie badacz... 29.10.12, 11:12
          berta-death napisała:

          > Z księżyca spadłeś? Przecież wiadomo, że naukowcy pracują na rzecz różnych lobb
          > y, organizacji rządowych, pozarządowych i kogokolwiek kto im płaci.
          Naukowiec pracuje, żeby dowiedzieć się prawdy. Po to ma metodologię, żeby móc odsuwać na bok swoje uprzedzenia. Berta, jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się zmienić wyników swoich badań dlatego, bo lepiej by pasowały komuś, kto za to płacił i nie znam żadnego naukowca, który by tak zrobił.

          > Zwłaszcza c
          > i z pogranicza nauk społecznych, gdzie badania nie są oparte o metody stricte n
          > aukowe, ale o obserwacje i wyciągane na ich podstawie wnioski. A statystyka to
          > taka dziedzina, która wszystko przyklepie i dowiedzie. Znaleźć dowód można na w
          > szystko, nawet na to, że ziemia na kształt banana.
          Nie.

          Budzi moją frustrację fakt, że ktoś interpretuje wyniki nie wg tego, czy są prawdziwe, czy nie, ale po to, by ustalić jakie poglądy ma badacz i kto mu zapłacił za badania.

          Straus jest dla mnie przykładem naukowca prima sort - on rozpoczął badania po to, by udowodnić, że mężczyźni stosują więcej przemocy niż kobiety.
        • rekreativa Re: Był sobie badacz... 29.10.12, 11:46
          Berta, nie przesadzaj.
          Jasne, że naukowcy pracują dla instutucji, uniwerków, koncernów itd. , ale nie myslisz chyba, że każdy zakład pracy ma na celu przeforsować jakis światopogląd???
          To tak nie działa.
          Natomiast już zrobione badania mogą być używane przez rozmaite grupy jako sztandar, którym będą wymachiwać w obronie takich albo innych poglądów.
          Sam naukowiec też może swoje własne badania ocenzurować, jeśli mu wyjdzie coś bardzo niepoprawnego politycznie (ze względu na karierę), ale wątpię, by to się nagminnie zdarzało.
          Nie można zapominać o tym, że na badania nie ma patentu. To, że w jakimś instytucie ktoś cos zbadał, nie znaczy, że Ty w swoim instytucie nie możesz zbadac tego samego i wyników zweryfikować. W związku z tym nie ma raczej możliwości, żeby ktoś puszczał w obieg rzeczy całkiem wyssane z palca. Nawet w naukach typu psychologia czy socjologia.
          Oczywiście, w tych naukach istnieje szerokie pole do popisu i dużo zależy od intencji badacza, od dobrania grupy badawczej itd itd.- można ustawić eksperyment tak, że przy tej samej hipotezie wyjdą dwa różne wyniki. Można też pod różnym kątem zinterpretować te same wyniki. Ale na tym własnie polega nauka i to jest w niej fascynujace - że się ścieraja rozmaite opinie i że nie wszystko można zmierzyć, zważyć i podać w liczbach do piątego miejsca po przecinku.
    • berta-death Re: Przemoc domowa i stereotypy 29.10.12, 11:36
      Długi ten wątek się zrobił, więc go ostatecznie nie przeczytałam. To nie jest kwestia tego, która z płci jest agresywniejsza tylko która której częściej i dotkliwiej może zaszkodzić. Homo sapiens jako gatunek jest ekstremalnie agresywnym i bezwzględnym zwierzęciem. Można rzec, że lubuje się w przemocy i okrucieństwie. Jak tylko ma możliwość nad kimś się znęcać albo go zamordować ze szczególnym okrucieństwem, to to zrobi. Ot, chociażby dla sportu, żeby nie wyjść z wprawy. Głównie z tego powodu udało mu się skolonizować całą planetę i zlikwidować całą konkurencję, zarówno ze strony innych gatunków jak i własnego. Przy życiu zostało tylko to co zdołało umknąć, okazało się z jakiegoś powodu silniejsze i sprytniejsze, albo przedstawiało dla homo sapiensa wartość użytkową jako żywe.

      W związku z tym jakiekolwiek dywagacje na ten temat nie mają najmniejszego sensu. Należy patrzeć kto nad kim ma przewagę. Jak tylko jest silniejszy, nie ważne czy fizycznie, ekonomicznie, społecznie czy jakkolwiek i nie darzy słabszego odpowiednio silnym uczuciem wyższym, które to wyewoluowało tylko po to, żeby hominidy nie powyrzynały się między sobą co do jednego, to na bank będziemy mieli przemoc.
      A tak jakoś dziwnie się składa, że to mężczyźni mają nad kobietami przewagę we wszystkich dziedzinach. Są silniejsi fizycznie, mają więcej pieniędzy, wyższą pozycję społeczną, lepsze znajomości i ogólnie są w uprzywilejowanej pozycji. Kobiety często wybierają na partnerów mężczyzn od nich zamożniejszych, lepiej wykształconych, z wyższą pozycją społeczną. Mężczyźni najczęściej są też od swoich partnerek starsi wiekiem co też wiąże się ze stereotypowym mniemaniem, że jak starszy to mądrzejszy i ważniejszy, więc młodszy ma go słuchać.
      A od tego to już niewielki krok do tego, żeby stać się ofiarą własnego męża czy partnera. W cywilizowanych, wysokorozwiniętych krajach, kobiety są mniej zależne od mężczyzn, mają własne pieniądze i pomoc socjalną, mają zatem możliwość odejścia zanim sprawy przybiorą zły obrót. Mężczyźni też nie są normami społecznymi i prawnymi przywiązani dożywotnio do żon, więc jak te z jakiegoś powodu przestają im odpowiadać, to odchodzą. W niektórych krajach nawet 70% małżeństw się rozpada, statystyk związków partnerskich to nawet nikt nie prowadzi. Poza tym ludzie jeszcze są leniwi a agresja wymaga dużych nakładów energetycznych. I jak ktoś ma do wyboru awantury, rękoczyny czy jakieś inne podchody a leżenie na kanapie i gapienie się w tv albo wyjście ze znajomymi do knajpy, to wybierze to drugie.
      Stąd w środowiskach zamożnych i liberalnych jest statystycznie mniej przemocy, bo komu by się chciało szarpać skoro może się w tym czasie zabawić a problematyczną osobę wystawić za drzwi i wymienić na lepszy model.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka