Dodaj do ulubionych

Coś optymistycznego

13.03.13, 18:22
Dzieciątko podrzuciło :
Slowo "komputer" pierwotnie przypisane bylo do zawodu. Ludzi (z ktorych wiekszosc stanowily kobiety), ktorzy siedzieli i obliczali recznie rozne rzeczy, nazywano komputerami.
Gdy elektronika zaczela wypierac ludzi, kobiety, ktore sie tym zajmowaly zaczely operowac komputerami.
Jesli chodzi o "tworzenie rozwiazan i produktow", spojrzmy na COBOL, ktory bez watpienia jest najdluzej uzywanym jezykiem programowania w historii.
COBOL zostal napisany w 1959 i pochodzi bezposrednio od FLOW-MATIC, pierwszego jezyku programowania, ktory uzywal angielskich slow, a nie kodu mechanicznego maszyny. Zostal napisany dla UNIVAC - jednego z pierwszych komercyjnie dostepnych komputerow. Jego autorem byla Pani Admiral Grace Hopper.
Tak, jezyk komputerowy znajdujacy sie u zrodel kazdego jezyku programowania, ktory kiedykolwiek uzywaliscie, napisala kobieta.
Podsumowujac, pierwszym programista byla kobieta. Pierwszy prawdziwy jezyk programowania zostal stworzony przez kobieta. Pierwsze komercyjnie dostepne komputery byly glownie obslugiwane przez kobiety. I z jakiegos powodu, wmawia sie malym dziewczynkom, ze komputery sa zabawka dla chlopcow. Cos tu jest nietak i musi zostac naprawione."
"
Obserwuj wątek
    • tigertiger Re: Coś optymistycznego 13.03.13, 19:48
      Pewnie też mało kto wie, że w 1842 Ada Lovelace była analityczką pierwszej maszyny analitycznej, a więc de facto "programistką pierwszego komputera"
      W 1893 grupa kobiet pracujących w produkcji danych astronomicznych na Harvardzie dołączyła do Harvarskiej grupy "komputerów". W 1926 Grete Hermann wynalazła papier do algebry komputerowej - to była jej praca doktorska. W 1940 w Ameryce rekrutowano kobiety do dokonywania obliczeń balistycznych i opracowywania komputerowych programu podczas II wojny światowej. Około 1943-1945, te kobiety "Komputery" użyły Differential Analyzer do przyspieszenia obliczeń, kobiety te również sprawdzały ręcznie dokładność obliczeń mechanicznych. W 1942 Hedy Lamarr, aktorka i współtwórczyni wczesnej postaci techniki nadawania spread spektrum. W 1943 kobiety pracowały jako operatorzy Wren Colossus podczas WW2 w Bletchley Park . W 1946 Betty Jennings , Betty Snyder , Fran Bilas , Kay McNulty , Marlyn Wescoff i Ruth Lichterman były pierwszymi programistkami z ENIAC .
      Tak jak piszesz w 1949 Grace Hopper była pierwszą programistką z Harvard Mark I , znana jako "Matka COBOL ". Ona opracowała pierwszy w historii kompilator dla komputera elektronicznego, znanego jako A-0 . W 1961 Dana Ulery była pierwszą kobietą inżynierem w Jet Propulsion Laboratory. Rok później Jean E. Sammet opracowała język programowania. Była też pierwszą, który napisze obszernie o historii i kategoryzacji języków programowania w 1969 r. i została pierwszą kobietą prezesem Association for Computing Machinery w 1974 roku. W 1965 Mary Allen Wilkes była pierwszą osobą korzystającą z prywatnego komputera w domu i pierwszą deweloperką systemu operacyjnego (LAP) w pierwszy minikomputerze (LINC ). W 1972 Karen Spärck Jones była pionierką pozyskiwania informacji i przetwarzania języka naturalnego, a Sandy Kurtzig założyła ASK Computer Systems - wczesne uruchomienie Doliny Krzemowej. W 1978 Sophie Wilson , zaprojektowała mikrokomputera Acorn . itd, itp, itd:)
    • tricolour Tak a'propos COBOL'u... 14.03.13, 00:28
      ... to na zajęciach to była niezła polewka z tego "języka programowania". Ale przyznam, fakt: na potrzeby lat sześćdziesiątych to było pewne osiągnięcie. Zupełnie jak pralka "Frania", też pewnie wymyślona przez kobietę biorąc pod uwagę zaawansowanie technologiczne.

      A tak serio: naprawdę macie taką niską samoocenę, że Wasz optymizm zależy od tego, co zrobił kto inny? Znacie choć jednego faceta, który zastanawia się w jakikolwiek sposób, ile bab vs ilu facetów męczyło się nad jego nowym samochodem, telefonem, młotkiem, komputerem czy innym gadżetem?
      • kocia_noga Re: Tak a'propos COBOL'u... 14.03.13, 07:37
        Znamy mnóstwo facetów chlubiących się Einsteinem i twierdzących, że kobiety są z natury głupsze. Ty ich nie znasz?
        • urko70 Re: Tak a'propos COBOL'u... 14.03.13, 12:08
          kocia_noga napisała:

          > Znamy mnóstwo facetów chlubiących się Einsteinem i twierdzących, że kobiety są
          > z natury głupsze. Ty ich nie znasz?

          Widziałem kilka razy tego typu wypowiedzi facetów tyle tylko, że były one (te wypowiedzi) odpowiedzią na pewne tezy kobiet. Ani razu nie widziałem sytuacji jak w tym wątku czyli wychodzi facet na środek i mówi: hurra, jesteśmy mądrzejsi bo ... i tu wymienia kolejno męskich wynalazców, odkrywców, naukowców.

          Chyba najbardziej znana licytacja "a może Curie-Skłodowska tez była kobietą" była w odpowiedzi na tezy z drugiej strony.

          :)
          • rekreativa Re: Tak a'propos COBOL'u... 14.03.13, 12:26
            "Ani razu nie widziałem sytuacji ja
            > k w tym wątku czyli wychodzi facet na środek i mówi: hurra, jesteśmy mądrzejsi
            > bo ... i tu wymienia kolejno męskich wynalazców, odkrywców, naukowców."

            A gdzie w tym wątku ktoś mówi: hurra, jesteśmy mądrzejsi?
            Kocia po prostu podała pewną ciekawostkę, o której pewnie mało osób wie, bo ogólne pojecie jest takie, że komputery, programowanie itp. to męska domena.
            Czy naprawdę tak to przeszkadza, że ktoś czasem przypomni o osiągnięciach jakichś kobiet?
            • mariner4 Skąd się wziło np pojęcie "odpluskwianie" 14.03.13, 12:37
              W zamierzchłej komputerowej przeszłości, kiedy były ogromne maszyny. problemem były pluskwy, które robiły zwarcia w połączeniach. Pracowała tam kobieta, która była specjalistką od wyszukiwania takich awarii. Zapomniałem niestety jej nazwiska. Była aktuywna zawodowo do 88 roku życia. Już zajmowała się czymś innym, ale dnyła dobra do końca.
              Można możyć takie przykłady bez końca, ale z tego naprawdę nic nie wynika.
              W czołówce hakerów była kiedyś luksusowa prostytutka, która wszystkie zarobione pienioądze przeznaczała na sprzęt komputerowy. I znów można szukać przykładów.
              Moje obserwacje pozwalają mi sądzić, ze więcej mężczyzn traktuje komputery hobbystycznie. Więcej jest graczy, niż graczek i tak dalej. I nie jest to żaden spisek, tylko prosty fakt. Nas to bardziej bawi niż Was. I tyle.
              M.
              • rekreativa Re: Skąd się wziło np pojęcie "odpluskwianie" 14.03.13, 13:02
                "Moje obserwacje pozwalają mi sądzić, ze więcej mężczyzn traktuje komputery hobb
                > ystycznie. Więcej jest graczy, niż graczek i tak dalej. I nie jest to żaden spi
                > sek, tylko prosty fakt. Nas to bardziej bawi niż Was. I tyle."

                Ale ja się z Tobą zgadzam. Też uważam, że kobiet w tych dziedzinach jest mniej, bo ich to po prostu nie interesuje.
                Natomiast to nie oznacza, że nie można o tych, które są, wspomnieć, prawda?
                I nie chodzi tu o jakieś chwalenie się, tylko o zwykłą informację, że była taka i taka pani i tym i tym się zajmowała. Po prostu jako ciekawostka.
                • kocia_noga Re: Skąd się wziło np pojęcie "odpluskwianie" 14.03.13, 13:59
                  rekreativa napisała:

                  > Ale ja się z Tobą zgadzam. Też uważam, że kobiet w tych dziedzinach jest mniej,
                  > bo ich to po prostu nie interesuje.
                  > Natomiast to nie oznacza, że nie można o tych, które są, wspomnieć, prawda?
                  > I nie chodzi tu o jakieś chwalenie się, tylko o zwykłą informację, że była taka
                  > i taka pani i tym i tym się zajmowała. Po prostu jako ciekawostka.

                  ZXupełnie się z tym nie zgadzam. Udział kobiet właściqwie we wszystkich dziedzinach nauki, kultury, sztuki, polityki jest przemilczany, pomijany i umniejszany. Za to mnóstwo ludzi pracuje nad wizerunkiem własnym kobiety jako za głupiej do tych rzeczy.
                  Nie ma kawałów o blondynach, prawqda?
                  • mariner4 Tia... Ta Bethowen to dopiero była kompozytorka.. 14.03.13, 14:03
                    M.
                    • kocia_noga Re: Tia... Ta Bethowen to dopiero była kompozyto 14.03.13, 18:30
                      mariner4 napisał:

                      > M.
                      Nie wiem kim była Bethowen.
                      Może napiszesz coś o tej nieznanej twórczyni?
                      • mariner4 No dobra pani Beethoven. 14.03.13, 19:48
                        M.
              • kirkunia Re: Skąd się wziło np pojęcie "odpluskwianie" 17.03.13, 22:27
                Ależ jak to - nic z tego nie wynika?

                Dość często widzę posty panów - że przecież wśród naukowców wszelkiej maści, odkrywców, twórców nie było kobiet. Żaden z panów się przy tym nie zająknie, że kobiety w Polsce zosatły na uniwersytety w Polsce dopuszczone (warunkowo) pod koniec XiX w. Że kobieta podróżniczka przed XX w była nie do pomyślenia.

                No i parędziesiąt lat później kobiety tworzą język komputerowy - i to jest nieważne? :) :)

                Jest. Bardzo.
                • mariner4 Języki komputerowe tworzą zespoły 18.03.13, 07:29
                  I nie ma "damskich" zespołów i nie ma "męskich" zespołów. Ale założę się, że faceci w nich dominują.
                  M.
            • urko70 Re: Tak a'propos COBOL'u... 14.03.13, 13:17
              rekreativa napisała:

              > "Ani razu nie widziałem sytuacji ja
              > > k w tym wątku czyli wychodzi facet na środek i mówi: hurra, jesteśmy mądr
              > zejsi
              > > bo ... i tu wymienia kolejno męskich wynalazców, odkrywców, naukowców."
              >
              > A gdzie w tym wątku ktoś mówi: hurra, jesteśmy mądrzejsi?
              > Kocia po prostu podała pewną ciekawostkę, o której pewnie mało osób wie, bo ogó
              > lne pojecie jest takie, że komputery, programowanie itp. to męska domena.
              > Czy naprawdę tak to przeszkadza, że ktoś czasem przypomni o osiągnięciach jakic
              > hś kobiet?

              Oczywiście możemy sie pingpongować czy założenie wątku z oznajmieniem
              światu "patrzcie, podstawą funkcjonowania komputerów była kobieta" można
              czy nie można rozumieć tak jak to opisałem ale sens pozostanie ten sam: nie
              widziałem faceta, który zachował by się podobnie.

              :)
              • rekreativa Re: Tak a'propos COBOL'u... 14.03.13, 13:27
                ""patrzcie, podstawą funkcjonowania komputerów była kobieta"

                No i ja to odbieram właśnie jako ciekawostkę, bo o tym nie wiedziałam.
                Dalej nie widzę tu domyślnego stwierdzenia: jesteśmy mądrzejsze.
                • urko70 Re: Tak a'propos COBOL'u... 15.03.13, 08:56
                  rekreativa napisała:

                  > ""patrzcie, podstawą funkcjonowania komputerów była kobieta"
                  >
                  > No i ja to odbieram właśnie jako ciekawostkę, bo o tym nie wiedziałam.
                  > Dalej nie widzę tu domyślnego stwierdzenia: jesteśmy mądrzejsze.

                  Owszem jest to ciekawostka, ja również nie wiedziałem ALE....,
                  ale okraczenie tekstu sformułowaniami typu:
                  komputer to nazwa zawodu kobiet
                  kobiety zaczęły operować komputerami
                  autorEM COBOLA była kobieta
                  język komputerowy będący źródłem każdego innego napisała kobieta
                  "Podsumowujac, pierwszym programista byla kobieta. Pierwszy
                  prawdziwy jezyk programowania zostal stworzony przez kobieta.
                  Pierwsze komercyjnie dostepne komputery byly glownie obslugiwane
                  przez kobiety."

                  wskazuje nie tyle na chęć zaprezentowania ciekawostki co raczej na chwalenie się.

                  Pytanie: co jest przyczyną takiego wyjścia na środek i zaprezentowania takiej wypowiedzi...

                  Nie widzisz..., a po co wg Ciebie zachwala się innym daną osobę/rzecz/zjawisko jeśli nie po to aby podnieść jego wartość?


                  > Apropos zachowań męskich to też w tym wątku typowe: jeśli mowa o
                  > osiągnięciach kobiet, to natychmiast trzeba je zdeprecjonować( patrz
                  > post tricolor).
                  > Reakcje wśród kobiet raczej niespotykane.

                  Chodzi Ci o jego słowa:
                  "fakt: na potrzeby lat sześćdziesiątych to było pewne osiągnięcie" ?

                  Zauważ proszę, że i owszem w pierwszym akapicie zastosował trochę
                  prześmiewczy ton niemniej przyznał, że było to osiągnięcie.
                  Niemniej istotą jego wypowiedzi, z czym się zgadzam i o tym samym
                  pisałem, był drugi akapit o potrzebie chwalenia się i o tym czy mężczyźni
                  wobec kobiet robią podobnie...
                  • rekreativa Re: Tak a'propos COBOL'u... 15.03.13, 12:52
                    "iemniej istotą jego wypowiedzi, z czym się zgadzam i o tym samym
                    > pisałem, był drugi akapit o potrzebie chwalenia się i o tym czy mężczyźni
                    > wobec kobiet robią podobnie..."

                    Mężczyźni robić nic takiego nie muszą, bo o męskich odkryciach, osiągnięciach, wynalazkach mówi się wszędzie i człowiek słyszy o tym przez całą szkołę i dalej. Przekonanie panuje, że cały postęp, nauki ścisłe, komputery itd. to męska domena i że kobiet tam nie ma. No to czasem ktoś zrobi "helloł!!! a właśnie że i tu jest kobieta!" Czy to naprawdę takie straszne?
                    Podobny mechanizm zresztą dotyczy osiągnięć Polaków. Cieszymy się, kiedy "nasi" wypłyną na światowym forum w pozytywnym sensie, ponieważ nie zdarza się to często.
                    • urko70 Re: Tak a'propos COBOL'u... 15.03.13, 13:51
                      rekreativa napisała:

                      > "iemniej istotą jego wypowiedzi, z czym się zgadzam i o tym samym
                      > > pisałem, był drugi akapit o potrzebie chwalenia się i o tym czy mężczyźni
                      > > wobec kobiet robią podobnie..."
                      >
                      > Mężczyźni robić nic takiego nie muszą, bo o męskich odkryciach, osiągnięciach,
                      > wynalazkach mówi się wszędzie i człowiek słyszy o tym przez całą szkołę i dalej

                      A kobiety muszą? Czujesz się z tym lepiej jeśli usłyszysz coś takiego?

                      Wiesz... od jakiegoś czasu jestem na kilku forach, kiedyś na grupach
                      dyskusyjnych i jakoś nie przypominam sobie abym widział takie mówienie
                      w znaczeniu rozpoczynania dyskusji.

                      W szkołach uczą głównie kobiety, czemuż w tym poczuciu uciśnienia,
                      niesprawiedliwości nie mówią o osiągnięciach kobiet?
                      • rekreativa Re: Tak a'propos COBOL'u... 15.03.13, 14:13
                        " W szkołach uczą głównie kobiety, czemuż w tym poczuciu uciśnienia,
                        > niesprawiedliwości nie mówią o osiągnięciach kobiet?"

                        Są takie , co mówią. U mnie w liceum to nawet nauczyciel - mężczyzna nam opowiadał o różnych fajnych babkach w historii. Rzecz w tym, żeby to była część programu szkolnego, a nie dobra wola nauczyciela.

                        "A kobiety muszą? Czujesz się z tym lepiej jeśli usłyszysz coś takiego?"
                        Ale tu nie chodzi o poczucie się lepiej, tylko o wiedzę. Przynajmniej w moim przypadku. A żeby wiedzieć, to muszę informację gdzieś usłyszeć, przeczytać. Forum jest równie dobrym miejscem do przekazywania wiedzy, jak każde inne. Tak to odbieram.
                        • urko70 Re: Tak a'propos COBOL'u... 18.03.13, 09:58
                          rekreativa napisała:

                          > " W szkołach uczą głównie kobiety, czemuż w tym poczuciu uciśnienia,
                          > > niesprawiedliwości nie mówią o osiągnięciach kobiet?"
                          >
                          > Są takie , co mówią. U mnie w liceum to nawet nauczyciel - mężczyzna nam opowia
                          > dał o różnych fajnych babkach w historii. Rzecz w tym, żeby to była część progr
                          > amu szkolnego, a nie dobra wola nauczyciela.

                          Rzecz w tym, że napisałaś, że o męskich dokonaniach słyszy się przez całą szkołę, a uwzględniając to że w podstawówka uczą praktycznie same kobiety, w średnich również dominują kobiety to gdyby miały z tym jakiś problem, gdyby było inaczej to czemu by o tym nie mówiły? Program nie zabrania powiedzieć czegoś dodatkowego.


                          > "A kobiety muszą? Czujesz się z tym lepiej jeśli usłyszysz coś takiego?"
                          > Ale tu nie chodzi o poczucie się lepiej, tylko o wiedzę. Przynajmniej w moim pr
                          > zypadku. A żeby wiedzieć, to muszę informację gdzieś usłyszeć, przeczytać. Foru
                          > m jest równie dobrym miejscem do przekazywania wiedzy, jak każde inne. Tak to o
                          > dbieram.

                          Wybacz ale to mi się nie klei w całość. Wczesniej pisalismy o szkołach - nie rozumiem czemu miażdżąca przewaga kobiet w szkolnictwie nie naprostowałaby probelmu. FF delikatnie mówiąc średnio mi sie kojarzy z funkcją informacyjną, a sam cytat koci okraszony kobieta to i tamto i jeszcze jedno tamto nie brzmi jako informacja ale jako przechwałka.
                      • kocia_noga Re: Tak a'propos COBOL'u... 15.03.13, 17:29
                        urko70 napisał:

                        > > Mężczyźni robić nic takiego nie muszą, bo o męskich odkryciach, osiągnięc
                        > iach,
                        > > wynalazkach mówi się wszędzie i człowiek słyszy o tym przez całą szkołę i
                        > dalej
                        >
                        > A kobiety muszą? Czujesz się z tym lepiej jeśli usłyszysz coś takiego?


                        Nie wiem jak Rekreativa, ale ja się czuję lepiej, a ty, niewiadomo czemu - gorzej.
                        • urko70 Re: Tak a'propos COBOL'u... 18.03.13, 10:02
                          kocia_noga napisała:

                          > > > Mężczyźni robić nic takiego nie muszą, bo o męskich odkryciach, osi
                          > ągnięc
                          > > iach,
                          > > > wynalazkach mówi się wszędzie i człowiek słyszy o tym przez całą sz
                          > kołę i
                          > > dalej
                          > >
                          > > A kobiety muszą? Czujesz się z tym lepiej jeśli usłyszysz coś takiego?
                          >
                          >
                          > Nie wiem jak Rekreativa, ale ja się czuję lepiej, a ty, niewiadomo czemu - gorz
                          > ej.

                          A lepiej się czujesz ponieważ.....?

                          Tobie to się tylko tak wydaje, że ja się czuję gorzej.
                          Ciekawa by była odpowiedź na pytanie: "czemu CI się tak wydaje?".
                          • kocia_noga Re: Tak a'propos COBOL'u... 18.03.13, 14:09
                            urko70 napisał:

                            >
                            > A lepiej się czujesz ponieważ.....?

                            Już to pisałam, ale dla ciebie mogę i ze sto razy powtórzyć - to łagodzi moje kompleksy.
                            >
                            > Tobie to się tylko tak wydaje, że ja się czuję gorzej.
                            > Ciekawa by była odpowiedź na pytanie: "czemu CI się tak wydaje?".

                            Czujesz się gorzej, bo gwałtownie reagujesz na wzmiankę o osiągnieciach jakichś kobiet dodatkowo starając się ośmieszyć lub zdyskredytować osoby (nie tylko mnie) które podają takie informacje.
                            Gdy ktoś przy tobie informuje o osiągu jakiegoś polskiego sportowca nie idziesz z nim na wojnę i nie szukasz mu "kompleksów".
                            • urko70 Re: Tak a'propos COBOL'u... 18.03.13, 14:35
                              kocia_noga napisała:

                              > > A lepiej się czujesz ponieważ.....?
                              >
                              > Już to pisałam, ale dla ciebie mogę i ze sto razy powtórzyć - to łagodzi moje k
                              > ompleksy.

                              Przepraszam, nie widziałem tej wypowiedzi. Niemniej chodziło mi o to w jaki
                              sposób informacja o obcych ludziach sprzed pol wieku może złagodzić Twój
                              czy innej osoby kompleks?

                              Powiem za siebie: jak kazdy człowiek mam jakiś kompleks, nie paraliżuje mnie on, nie wdeptuje pod dywan ale coś tam mam i NIJAK nie zmniejsza się on wraz ze świadomością że inny facet umiał zrobić to czy tamto.
                              Stąd też naprawdę ciekawym jak to u Ciebie działa.


                              > > Tobie to się tylko tak wydaje, że ja się czuję gorzej.
                              > > Ciekawa by była odpowiedź na pytanie: "czemu CI się tak wydaje?".
                              >
                              > Czujesz się gorzej, bo gwałtownie reagujesz na wzmiankę o osiągnieciach jakichś
                              > kobiet dodatkowo starając się ośmieszyć lub zdyskredytować osoby (nie tylko mn
                              > ie) które podają takie informacje.
                              > Gdy ktoś przy tobie informuje o osiągu jakiegoś polskiego sportowca nie idziesz
                              > z nim na wojnę i nie szukasz mu "kompleksów".

                              Gwałtownie... na wojnę... zdyskredytować bo nazwałem to co potem sama przyznałaś?
                              Dwukrotnie stwierdziłaś, że ja się czuję gorzej...
                              Myślę, że to Ty się czujesz gorzej i warto by popracować nad sobą.
                    • mariner4 Dobre porównanie. 16.03.13, 08:53
                      Mnie to przypomina udowadnianie, że Amerykę odkrył Jan z Kolna.
                      Mnie jest doprawdy wszystko jedno kto co wynalazł. Na przykład radio wynalazł facet, a ściślej szeregowy Armii Czerwonej Popow, u jednej Niemki na strychu w 1945.
                      Podtrzymuję, że do doszukiwanie się pierwiastka kobiecego w wynalazkach, czy odkryciach naukowych to przejaw kompleksu niższości. Czy komuś przychodzi do błwoy ciągle podkreślać, że rad odkryła kobieta? Nie. Myśląc "rad" automatycznie myślimy Maria C. Skłodowska i tyle.
                      M.
                      • rekreativa Re: Dobre porównanie. 16.03.13, 12:00
                        "Podtrzymuję, że do doszukiwanie się pierwiastka kobiecego w wynalazkach, czy od
                        > kryciach naukowych to przejaw kompleksu niższości."

                        Po części masz rację.
                        Jak kocia zauważyła w którymś poście niżej, kobiety jako ogół mają kompleks niższości w stosunku do mężczyzn, właśnie jeśli chodzi o to pole naukowe, bo fakt, kobiet było tam mniej, a nawet o tych, które były, nie bardzo można usłyszeć. W szkole pada jedno nazwisko: Skłodowska-Curie.
                        Poza tym kobieta słyszy w ciągu swego życia przy rozmaitych okazjach, jak to baby się do nauki nie nadają, no bo przecież wszystko, co najważniejsze, faceci wymyślili.
                        Więc kiedy już się pojawi ta kobieta w nauce, szczególnie ścisłej, to tak, jest coś w rodzaju ulgi, że nie takie ostatnie te kobiety.
                        Co ja poradzę, tak działają mechanizmy psychologiczne.
                        • mariner4 Odpowiem Ci przykładem tylko z pozoru innym 16.03.13, 12:23
                          Ale chyba to tłumaczy. Miałem kiedyś radiooficera na statku. Czarny, pochodził z Ghany.
                          Był to inteligentny chłopak, po studiach elektronicznych, sympatyczny i bardzo go lubiłem.
                          Statek mój stał w Algierze. Coś od niego potrzebowałem. Miał wolne. Poszedłem do jego kabiny, a tam oprócz niego byli jacyś jego koledzy z innych statków. Też czarni. Mój mie przedstawił znajomym. Powiedział do nich: Widzicie to jest mój kapitan, jest w porządku i wcale mu nie przeszkadza mój kolor skóry i takie tam. Zrypałem go przy nich. Powiedziałem mu, ze rasizm tkwi w nim samym. Tak długo jak będzie się tłumaczył ze swojej rasy. Dołożyłem coś na temat nieuzasadnionych kompleksów itd.
                          Ta tym samym polega: "Kobieta, a jaka zdolna i dobra!" To od razu ustawia w auto defensywie. Te wyszukiwanie sukcesów kobiet w dotychczasowej domenie mężczyzn.
                          Istnieją ograniczenia płci, także mojej i nic na to nie poradzimy. Wyobrażasz sobie kobietę górnika na przodku? Ja nie bardzo, choćbym tego nie zabraniał. To samo w wojsku. Niech idą, jak chcą, ale nigdy kobieta nie będzie wojownikiem. Nie te hormony.
                          Wiele rzeczy kobiety po prostu nie lubią, bo ich to nie interesuje. Na [przykład wędkarstwo. Kobiety tam to margines. Ani to nie wymaga siły, cierpliwość to raczej bardziej cecha kobiet. Dlaczego faceta rajcuje wpatrywania się w spławik, a kobiety na ogól nie? Instynkt łowiecki?
                          My tego tu nie rozstrzygniemy.
                          M.



                          • kocia_noga Re: Odpowiem Ci przykładem tylko z pozoru innym 16.03.13, 13:09
                            mariner4 napisał:

                            Przykład nie jest inny, nawet z pozoru. Czarni mają takie same kompleksy, jak kobiety.
                            To jedna sprawa, a druga, to jakie wnioski się z tego wyciąga - możesz przyłączać się do tych, co rzucają na stadionach banany, możesz śmiac się z rasistowskich kawałów, zwłaszcza opowiadanych w obecności czarnych, a możesz tego nie robić.
                            Deklaracje nawet bardzo piękne i mądre to jedno, a zachowanie - drugie, ważniejsze.
                            • mariner4 Nie rzucam bananami, pracowałem z czarnymi, 16.03.13, 14:57
                              żółtymi, Arabami, wyspiarzami z Malediwów. I nie mam przesądów, ani uprzedzeń. Ale zawsze idiotę będę nazywał idiotą. Bez względu na płeć. I gdzieś mam poprawność polityczną, lekarstwo dla zakompleksionych idiotów.
                              Niestety nie daje się dyskutować z kimś, kto potrzebuje pomocy psychologa. (może być psycholożka)
                              M.
                              • kocia_noga Re: Nie rzucam bananami, pracowałem z czarnymi, 16.03.13, 15:35
                                mariner4 napisał:

                                > żółtymi, Arabami, wyspiarzami z Malediwów. I nie mam przesądów, ani uprzedzeń.
                                > Ale zawsze idiotę będę nazywał idiotą. Bez względu na płeć. I gdzieś mam popraw
                                > ność polityczną, lekarstwo dla zakompleksionych idiotów.
                                > Niestety nie daje się dyskutować z kimś, kto potrzebuje pomocy psychologa. (moż
                                > e być psycholożka)

                                A próbowałeś kiedyś dyskutować, obojętnie z kim?
                                > M.
                          • rekreativa Re: Odpowiem Ci przykładem tylko z pozoru innym 16.03.13, 13:30
                            Mariner, ale ja to wszystko rozumiem i się zgadzam. Natomiast Ty zrozum, z czego ta potrzeba leczenia kompleksów i same kompleksy wynikają. Bo przecież z czegos się wzięły. prawda? Zarówno u kobiet, jak u czarnych.
                            I chociaż w większośći przypadków, przynajmniej w oficjalnym obiegu, nikt już nie poddaje w wątpliwość możliwości intelektualnych czarnego czy kobiety, to w obiegu nieoficjalnym to się dzieje cały czas. Na spotkaniach towarzyskich, na przerwie w pracy, między małżonkami, na forach internetowych itd. A póki takie rzeczy trwają, to będzie i w kobietach i w czarnych ta potrzeba podkreślania, że oni też potrafią.
              • rekreativa Re: Tak a'propos COBOL'u... 14.03.13, 13:40
                Apropos zachowań męskich to też w tym wątku typowe: jeśli mowa o osiągnięciach kobiet, to natychmiast trzeba je zdeprecjonować( patrz post tricolor).
                Reakcje wśród kobiet raczej niespotykane.
                • tricolour Nie zdeprecjonować tylko trochę poszydzić... 14.03.13, 15:54
                  ... i nie z osiągnięć tylko z chwalenia się.

                  I tak samo bym szydził (albo i gorzej) gdyby jakiś pajac zrobił "chwalebną" wyliczankę facetów, którzy pioniersko budowali samochody czy lokomotywy, samoloty. Bo byłoby to głupie i nic nie wnoszące do samych konstrukcji.

                  Ale napiszmy otwarcie: jeśli kobieta pisze o optymizmie mając na myśli osiągnięcia innych kobiet, to znaczy, że sama uważa pracę kobiet za gorszą. Bo gdyby uważała osiągnięcia męskie i kobieca za równe, to optymizm budziłby tylko sam fakt osiągnięcia bez jego odnoszenia do płci.

                  Innymi słowy: ja się cieszę z eksploracji Marsa bez względu na to kto i co robił. Optymizm budzi sama możliwość eksploracji odległej planety.
                  • rekreativa Re: Nie zdeprecjonować tylko trochę poszydzić... 14.03.13, 18:23
                    Co do wyliczanki facetów, to masz ją przecież przez całą szkołę: same męskie nazwiska odkrywców, naukowców, wynalazców.
                    I nic w tym złego, bo rzeczywiście tych mężczyzn była przewaga. Ale nie rozumiem w takim razie, dlaczego wspomnienie o kobietach, które coś dołożyły do światowej nauki budzi taką chęć kpin, ośmieszania i w ogóle mania za złe?

                    "jeśli kobieta pisze o optymizmie mając na myśli osiągnię
                    > cia innych kobiet, to znaczy, że sama uważa pracę kobiet za gorszą. "
                    Nie rozumiem, skąd ten wniosek.
                    Jeśli ja się ucieszę, że gdzieś tam Polak dostanie Nobla, to znaczy że uważam Polaków za gorszych od innych nacji? Po prostu się cieszę, że mój krajan dołożył cegiełkę do światowej nauki i tyle.
                  • kocia_noga Re: Nie zdeprecjonować tylko trochę poszydzić... 14.03.13, 18:43
                    tricolour napisał:

                    > ... i nie z osiągnięć tylko z chwalenia się.
                    >
                    > I tak samo bym szydził (albo i gorzej) gdyby jakiś pajac zrobił "chwalebną" wyl
                    > iczankę facetów, którzy pioniersko budowali samochody czy lokomotywy, samoloty.
                    > Bo byłoby to głupie i nic nie wnoszące do samych konstrukcji.

                    Przecież faceci wciąż to robia, naprawdę tego nie widzisz? Nawet tu, mariner, który dopiero co wyparł się tego, drwi z kobiet - twórczyń, przeciwstawiając im sławnego kompozytora, którego nazwiska nawet nie potrafi napisać.
                    Każdy jełop płci męskiej w braku argumentów, powołuje się na jakiegoś wybitnego innego faceta. I nie tyle chodzi mu, że tacy byli, ale żeby kobietom pokazać ich miejsce, dużo dużo niżej.

                    > Ale napiszmy otwarcie: jeśli kobieta pisze o optymizmie mając na myśli osiągnię
                    > cia innych kobiet, to znaczy, że sama uważa pracę kobiet za gorszą.

                    Nie, to znaczy, że też potrafi wskazać kobiety- twórczynie, geniuszki, wynaqlazczynie.
                    I stąd ten swąd. Mariner który pisze o jakiom Bethowenie jest OK. ale kobieta kiedy wspomni o kobietach naukowczyniach, twórczyniach, geniuszkach - to już nie.
                    Nie i nie, zaraz się strażnik wyższości odezwie, że to źle.Nie widzisz tego, czy nie chcesz widzieć? Przeciez to się dzieje na twoich oczach, w tym wątku!
                    • mariner4 Re: Nie zdeprecjonować tylko trochę poszydzić... 14.03.13, 19:52
                      " Każdy jełop płci męskiej "
                      Rzucił Cię jakiś?
                      Nie dziwię się.
                      M.

              • kocia_noga Re: Tak a'propos COBOL'u... 14.03.13, 14:01
                urko70 napisał:
                > czy nie można rozumieć tak jak to opisałem ale sens pozostanie ten sam: nie
                > widziałem faceta, który zachował by się podobnie.
                >
                > :)

                A jak to wytłumaczysz?
                • urko70 Re: Tak a'propos COBOL'u... 15.03.13, 09:40
                  kocia_noga napisała:

                  > > sens pozostanie ten sam: niewidziałem faceta, który zachował by się podobnie.
                  > >
                  > > :)
                  >
                  > A jak to wytłumaczysz?

                  Przede wszystkim uważam, że powinno się rozpocząć od zapytania Ciebie jako autorki wypowiedzi (przytoczenia cytatu) jaka potrzeba była podstawą tej wypowiedzi. Ty o tym wiesz najlepiej, kwestia co i jak powiesz.

                  Jednak jeśli pytasz to odpowiem: moim zdaniem to próba podniesienia
                  wartości/mądrości/pozycji... (jak zwał tak zwał) kobiet. Jeśli się mylę to chętnie
                  usłyszę od Ciebie jak Ty to wytłumaczysz.
                  • kocia_noga Re: Tak a'propos COBOL'u... 15.03.13, 17:43
                    urko70 napisał:


                    > Jednak jeśli pytasz to odpowiem: moim zdaniem to próba podniesienia
                    > wartości/mądrości/pozycji... (jak zwał tak zwał) kobiet. Jeśli się mylę to chęt
                    > nie
                    > usłyszę od Ciebie jak Ty to wytłumaczysz.

                    No i wreszcie dochodzimy do porozumienia, to jest próba podniesienia wartości kobiet.
                    Piszę o tym z resztą cały czas. Oczywiście nie wszystkie kobiety mają obniżone poczucie własnej wartości, niektóre nawet słysząc całe życie zewsząd płynące komunikaty o naszej, kobiet głupszości, gorszości, mniejszej wartości itp, stykając się z pomijaniem nas, naszych praw, naszego punktu widzenia itp leją na to wszystko, albo im się zdaje, że leją. Pozostałe żyją w poczuciu albo niższości , albo frustracji.
                    Mężczyźni zwykle dokładają do garnka antyfeministycznego, nie sądzę, żebyś ty był wyjątkiem. A skoro tak, to wytykanie kompleksów kobiecych jest wyrafinowanym świństwem.
                    Też o tym pisałam. I jeszcze napisze o twoim udawanym lub szczerym zdziwieniu, że my tu ośmielamy sie chwalić tym, że jakieś kobiety miały osiągnięcia czy swój wkład w naukę. Dałe3s przykład, że nigdy żaden facet nie wparuje i nie oznajmi że jakioś inny facet cośtam, bo gdyby tak zrobił, to uznałbyś, że ma coś z głową, np te słynne kompleksy.
                    Ja sobie wyobraziłam scenę, ze facet oznajmia innym facetom, że jakiś Polak był jednym z założycieli NBA. I na to wstaje jakiś afroamerykanin i mówi mu, że chyba ma kompleksy i że w ogóle o co mu chodzi i że Mikel Dżordan to też Polak, he he he?
                    Toby była ta analogia.
                    • kocia_noga Re: Tak a'propos COBOL'u... 15.03.13, 17:44
                      kocia_noga napisała:

                      I jeszcze jedno - szczuć i szantażować mnie kompleksami nikomu się nie uda.
                    • urko70 Re: Tak a'propos COBOL'u... 18.03.13, 10:44
                      kocia_noga napisała:

                      > > Jednak jeśli pytasz to odpowiem: moim zdaniem to próba podniesienia
                      > > wartości/mądrości/pozycji... (jak zwał tak zwał) kobiet. Jeśli się mylę t
                      > > o chętnie usłyszę od Ciebie jak Ty to wytłumaczysz.
                      >
                      > No i wreszcie dochodzimy do porozumienia, to jest próba podniesienia wartości k
                      > obiet.

                      Powiedz mi proszę, w jaki sposób informacje o obcych osobach sprzed pół
                      wieku podnoszą Twoje samopoczucie, samoocenę, wartość?



                      > Mężczyźni zwykle dokładają do garnka antyfeministycznego, nie sądzę, żebyś ty b
                      > ył wyjątkiem. A skoro tak, to wytykanie kompleksów kobiecych jest wyrafinowanym
                      > świństwem.
                      > Też o tym pisałam. I jeszcze napisze o twoim udawanym lub szczerym zdziwieniu,

                      Masz bardzo smutny obraz mężczyzn. :(
                      Jeśli ktoś wychodzi na środek i oznajmia "kobieta to i tamto" to i owszem, kojarzy się to z kompleksami, kompleksami które sama przyznałaś że są. Także wyluzuj z tekstami o
                      wyrafinowanym świstwie.

                      > I jeszcze jedno - szczuć i szantażować mnie kompleksami nikomu się nie uda.

                      :)
                      • kocia_noga Re: Tak a'propos COBOL'u... 18.03.13, 14:18
                        urko70 napisał:


                        > Powiedz mi proszę, w jaki sposób informacje o obcych osobach sprzed pół
                        > wieku podnoszą Twoje samopoczucie, samoocenę, wartość?

                        W taki sam sposób, w jaki te informacje przeszkadzają facetom lubiącym wpędzać kobiety w kompleksy.
                        Odpowiedziałam, a ty, dlaczego pytasz? Kwestionujesz coś, czego nie czujesz ani nie rozumiesz? Chcesz osądzać, co może mi lub komu innemu podnosić samopoczucie, a co nie? W jakim celu?


                        > Masz bardzo smutny obraz mężczyzn. :(
                        > Jeśli ktoś wychodzi na środek i oznajmia "kobieta to i tamto" to i owszem, koja
                        > rzy się to z kompleksami, kompleksami które sama przyznałaś że są. Także wyluzu
                        > j z tekstami o
                        > wyrafinowanym świstwie.
                        Niby czemu, bo tobie tak wygodniej? Chcesz osądzać, ośmieszać, cenzurować informacje, przykładać się do systemu tworzącego kompleksy, a potem o nie oskarżać? Wielu właśnie tak robi i to jest wyrafinowane świństwo.
                        I jedynym argumentem twoim i marinera są kompleksy. Ja od razu przyznałam, że mamy kompleksy, a wy wciąż swoje jak katarynki :) Przyznaj, że to klepanie mantry o kompleksach kojarzy się z tępotą lub ograniczeniem umysłowym jak kto woli.
                        A, sorry, jeszcze jest jeden argument - o niedo/wyru...iu i o złych doświadczeniach, co w sumie też oznacza te słynne kompleksy.
              • rekreativa Re: Tak a'propos COBOL'u... 16.03.13, 14:56
                "nie
                > widziałem faceta, który zachował by się podobnie."

                To masz okazję zobaczyć. Na FK w wątku "Taka sytuacja" dotyczącym zresztą zazdrości faceta o nowego misia swojej byłej jeden kolo wyskoczył z takim tekstem: "Mezczyzni dbaja o rozwoj, rozrywke, bicie rekordow, podbijanie panstw i planet, a nawet o higiene kobiet (mezczyzna wynalazl OB)"
                I co to jest, jeśli nie przechwałki? W dodatku zupełnie nie na temat.
                Zapewniam, że takich wyskoków jest tam od cholery, w wątkach najrozmaitszych, poczynając od przepisu na zapiekankę, a kończąc na rozbrojeniu świata.
                Znajdziesz naprawdę mnóstwo kolesi, którzy każdy pretekst uznają za wystarczający, by pomachać kobietom przed oczami męskim wynalazcą tudzież Noblistą. Taka misja.
                • urko70 Re: Tak a'propos COBOL'u... 18.03.13, 11:07
                  rekreativa napisała:

                  > > "nie widziałem faceta, który zachował by się podobnie."
                  >
                  > To masz okazję zobaczyć. Na FK w wątku "Taka sytuacja" dotyczącym zresztą zazdr
                  > ości faceta o nowego misia swojej byłej jeden kolo wyskoczył z takim tekstem: "
                  > Mezczyzni dbaja o rozwoj, rozrywke, bicie rekordow, podbijanie panstw i planet,
                  > a nawet o higiene kobiet (mezczyzna wynalazl OB)"
                  > I co to jest, jeśli nie przechwałki? W dodatku zupełnie nie na temat.

                  Patrzę na tę wypowiedź i patrzę i nie wiem o co mu chodzi to raz, a dwa nie jest
                  to starter wątku tak jak w przypadku koci.
                  Widzę natomiast, że w pierwszym akapicie swojej wypowiedzi dał jasno do
                  zrozumienia, że autor mężczyzna napisał idiotycznego posta.
                  Poza tym to jedna z wielu wypowiedzi, a sam starter wątku tyczy jeszcze czegoś innego.
                  • rekreativa Re: Tak a'propos COBOL'u... 18.03.13, 12:18
                    "a dwa nie jes
                    > t
                    > to starter wątku tak jak w przypadku koci."

                    Nie wiem, czy się roześmiać teraz, czy co?
                    Rozmawiamy o pewnym zjawisku, jakim jest, użyjmy Twego sformułowania< "przechwalanie się" dokonaniami osób własnej płci. Co tu ma do rzeczy, czy przechwałka występuje jako starter czy jako odpowiedź, czy na przyjęciu u cioci na imieninach???
                    • urko70 Re: Tak a'propos COBOL'u... 18.03.13, 12:55
                      rekreativa napisała:

                      > "a dwa nie jest to starter wątku tak jak w przypadku koci."
                      >
                      > Nie wiem, czy się roześmiać teraz, czy co?
                      > Rozmawiamy o pewnym zjawisku, jakim jest, użyjmy Twego sformułowania< "prze
                      > chwalanie się" dokonaniami osób własnej płci. Co tu ma do rzeczy, czy przechwał
                      > ka występuje jako starter czy jako odpowiedź, czy na przyjęciu u cioci na imien
                      > inach???

                      Kontekst jest bardzo ważny.
                      To samo zachowanie w różnych kontekstach można zupełnie inaczej ocenić.
                      Jeśli Jacek podejdzie do Wacka i uderzy go, a następnie Wacek mu odda nawet
                      mocniej to tak samo ocenisz jedno i drugie uderzenie?
                      • kocia_noga Re: Tak a'propos COBOL'u... 18.03.13, 14:27
                        urko70 napisał:

                        > Kontekst jest bardzo ważny.

                        Tu masz rację. Kontekst jest taki, że facet ma święcie ugruntowane, wbite w głowę przekonanie o wyższości inetelektualnej meżczyzn i tylko o tym przypomina.
                        Kontekst mojej wypowiedzi jest taki, że mnóstwo kobiet nie ma pojęcia o intelektualnych osiągnięciach przedstawicielek własnej płci - kupuje waszą śpiewkę o naszej gorszości.
                        WEięc żeby te dwie pzrykładowe wypowiedzi zrównać, trzeba najpierw ugruntować w kobietach przekonanie, że są intelektualnie silne.
                  • kocia_noga Re: Tak a'propos COBOL'u... 18.03.13, 14:21
                    urko70 napisał:


                    > Patrzę na tę wypowiedź i patrzę i nie wiem o co mu chodzi to raz, a dwa nie jes
                    > t
                    > to starter wątku tak jak w przypadku koci.


                    No i wszystko jasne, u niego to nie są kompleksy, a u mnie tak i z tego powodu tobie informacje o osiągnięciach naukowych kobiet się nie podobają.
          • kocia_noga Re: Tak a'propos COBOL'u... 14.03.13, 13:56
            urko70 napisał:

            Ani razu nie widziałem sytuacji ja
            > k w tym wątku czyli wychodzi facet na środek i mówi: hurra, jesteśmy mądrzejsi
            > bo ... i tu wymienia kolejno męskich wynalazców, odkrywców, naukowców.


            Opowiadałeś kiedykolwiek kawały o blondynkach? Słuchałeś takich kawałów i nie reagowałeś, albo śmiałeś się z nich?
            • mariner4 Ja się śmiałem 14.03.13, 14:01
              z każdego dobrego dowcipu. O blondynkach też. I o milicjantach kiedyś i tak dalej. Dowcip, to dowcip. Problem mają ci, co biorą dowcipy do siebie.
              Mam nawet swoją ulubioną blondynkę. Tą z radia "Z".
              M.
              • kocia_noga Re: Ja się śmiałem 14.03.13, 18:45
                mariner4 napisał:

                > z każdego dobrego dowcipu. O blondynkach też. I o milicjantach kiedyś i tak dal
                > ej. Dowcip, to dowcip. Problem mają ci, co biorą dowcipy do siebie.
                > Mam nawet swoją ulubioną blondynkę. Tą z radia "Z".
                > M.

                Och, oczywiście. A kawały o głupich blondynach opowiadasz i smiejesz się z nich?
                • mariner4 Jak dowcipny to się smieję 14.03.13, 19:45
                  Nie wyznaję zasady "Dowcip a sprawa polska"
                  Tylko prymitywy nie umieją się śmiać z samych siebie.
                  A kompleksy leczy się u psychologa.
                  M.
                  • tigertiger Re: Jak dowcipny to się smieję 14.03.13, 20:15
                    > A kompleksy leczy się u psychologa.

                    a niektórzy zamiast udać się do psychologa przychodzą na FF:)))
                    • mariner4 Rozumiem, tu obowiązuje poprawność polityczna. 14.03.13, 20:18
                      M.
                  • kocia_noga Re: Jak dowcipny to się smieję 14.03.13, 22:05
                    mariner4 napisał:

                    > Nie wyznaję zasady "Dowcip a sprawa polska"
                    > Tylko prymitywy nie umieją się śmiać z samych siebie.
                    > A kompleksy leczy się u psychologa.
                    > M.

                    A więc nie ma dowcipów o blondynach - symbolu głupoty. Faceci nie potrafią śmiać się z samych siebie. Według ciebie to prymitywy. A prymityw, który nie potrafi śmiać się z samego siebie, ale chętnie wyśmiewa innych to pewnie ma nieleczone kompleksy.
                    • mariner4 A kto Ci taki dowcip zabrania wymyśleć? 15.03.13, 07:57
                      Jak będzie dowcipny, to będę się śmiał.
                      A Ty jesteś blondynką?
                      M.
                      • kocia_noga Re: A kto Ci taki dowcip zabrania wymyśleć? 15.03.13, 09:33
                        mariner4 napisał:

                        > Jak będzie dowcipny, to będę się śmiał.
                        > A Ty jesteś blondynką?
                        > M.

                        Przecież napisałeś, że prymitywy nie potrafią smiać się z samych siebie, więc sam wymyśl kawały o blondynach. Kawały o blondynkach mężczyźni już powymyślali, uznali że są świetne i się z nich śmieją. To jak z tymi prymitywami? Bo ja uważam, że prymitywy nie tylkop nie potrafią śmiać się z samych siebie, ale chętnie wyśmiewają tych, kim nie są.
                        • mariner4 Ale masz kompleksy..... 15.03.13, 09:46
                          Ja nie umiem wymyślać dowcipów.
                          Ale śmieję się z każdego dobrego. Bez względu czego i kogo dotyczą.
                          Jak dowcip jest o facetach, to nie obrażam się w imieniu wszystkich mężczyzn.
                          Mama mnie uczyła, żebym się wystrzegał ludzi bez poczucia humoru. Bo to są zwykle ograniczeni..
                          M.
                          • kocia_noga Re: Ale masz kompleksy..... 15.03.13, 14:26
                            mariner4 napisał:

                            > Ja nie umiem wymyślać dowcipów.
                            > Ale śmieję się z każdego dobrego. Bez względu czego i kogo dotyczą.
                            > Jak dowcip jest o facetach, to nie obrażam się w imieniu wszystkich mężczyzn.
                            > Mama mnie uczyła, żebym się wystrzegał ludzi bez poczucia humoru. Bo to są zwyk
                            > le ograniczeni..
                            > M.

                            No rozumiem, że sam nie masz inwencji oraz poczucia humoru do wymyślania kawałów o głupich facetach, ale zawsze możesz poprosić jakiegoś zdolnego kolegę, żeby to zrobił za ciebie.
            • urko70 Re: Tak a'propos COBOL'u... 15.03.13, 09:09
              kocia_noga napisała:

              > > Ani razu nie widziałem sytuacji ja
              > > k w tym wątku czyli wychodzi facet na środek i mówi: hurra, jesteśmy
              > > mądrzejsi
              > > bo ... i tu wymienia kolejno męskich wynalazców, odkrywców, naukowców.
              >
              > Opowiadałeś kiedykolwiek kawały o blondynkach? Słuchałeś takich kawałów i nie r
              > eagowałeś, albo śmiałeś się z nich?

              Tak o blondynkach jak i milicjanTACH, "Polaku, Rusku, Niemcu", o policjanTACH, wariaTACH, homoselsualisTACH, łysych, grubych, ślepych etc...
              jeśli próbujesz rozróżnić czy kobiety czy mężczyźni występują częściej w kawałach to obawiam się że częściej jest stosowany rodzaj męski.

              Niemniej, co Twoje pytanie ma do tego to ja napisałem, a Ty powyżej zacytowałaś?
              • kocia_noga Re: Tak a'propos COBOL'u... 15.03.13, 09:43
                urko70 napisał:


                > Tak o blondynkach jak i milicjanTACH, "Polaku, Rusku, Niemcu", o policjanTACH,
                > wariaTACH, homoselsualisTACH, łysych, grubych, ślepych etc...
                > jeśli próbujesz rozróżnić czy kobiety czy mężczyźni występują częściej w kawała
                > ch to obawiam się że częściej jest stosowany rodzaj męski.

                Dobry przykład podałeś, policjant jest odpowiednikiem blondynki w kawałach, ale nie funkcjonuje jako symbol, nikt nie mówi " o rany, policjant z ciebie". Żaden papież ani uczony ani inny autorytet nie twierdzi (jak np Franciszek z Watykanu) że mężczyzna nie nadaje się np do polityki, nauki, sztuki, tylko ma pełnić rolę podrzędną i nic więcej.
                Za to jak automat, jeśli tylko pojawi się informacja o jakichś osiągnięciach kobiety i cień dumy, wyskakuje ktoś kto będzie to deprecjonował albo krytykował chęć dumy, próbując w jakiś sposób ośmieszyć czy poniżyć np gadką o kompleksach.
                Z tymi kompleksami to też piękna sprawa. Oczywiście kobiety mają kompleksy i mają do nich poważne, realne, ciężkie powody. Faceci (nie wszyscy, ale ci którzy tacy są są agresywni i dość liczni) - z jednej strony robią co potrafią, żeby kobiety w te kompleksy wpędzić a z drugiej strony wytykają palcem. To jest wstrętne.
                • urko70 Re: Tak a'propos COBOL'u... 15.03.13, 10:54
                  kocia_noga napisała:

                  > > Tak o blondynkach jak i milicjanTACH, "Polaku, Rusku, Niemcu", o policjan
                  > TACH,
                  > > wariaTACH, homoselsualisTACH, łysych, grubych, ślepych etc...
                  > > jeśli próbujesz rozróżnić czy kobiety czy mężczyźni występują częściej w
                  > kawała
                  > > ch to obawiam się że częściej jest stosowany rodzaj męski.
                  >
                  > Dobry przykład podałeś, policjant jest odpowiednikiem blondynki w kawałach, ale
                  > nie funkcjonuje jako symbol, nikt nie mówi " o rany, policjant z ciebie".

                  To był wycinek z wielu przeróżnych kawałów jakie słyszałem, opowiadałem czy śmiałem się z nich, a o które to kawały pytałaś. I w znakomitej większości występuje tam rodzaj męski co potwierdza, że mężczyźni umieją śmiać się z mężczyzn w tym z symbolu głupoty czyli milicjantach, a potem policjantach.

                  Nie odpowiedziałaś na moje pytanie z poprzedniego postu "co ma pytanie o kawały o blondynkach do stwierdzenia, ze facet tak by się nie zachował".
                  Póki co wygląda to na próbę zmiany tematu.


                  > Za to jak automat, jeśli tylko pojawi się informacja o jakichś osiągnięciach ko
                  > biety i cień dumy, wyskakuje ktoś kto będzie to deprecjonował albo krytykował c
                  > hęć dumy, próbując w jakiś sposób ośmieszyć czy poniżyć np gadką o kompleksach.
                  > Z tymi kompleksami to też piękna sprawa. Oczywiście kobiety mają kompleksy i ma
                  > ją do nich poważne, realne, ciężkie powody. Faceci (nie wszyscy, ale ci którzy
                  > tacy są są agresywni i dość liczni) - z jednej strony robią co potrafią, żeby k
                  > obiety w te kompleksy wpędzić a z drugiej strony wytykają palcem. To jest wstrę
                  > tne.

                  Obojętnie czy to mężczyzna, czy kobieta wyjdzie na środek (założy wątek) i zacznie opowiadać jakie to przedstawiciele jego/jej płci mieli osiągnięcia to oceniłbym to zachowanie jako dziwne/śmieszne.

                  W jednym zdaniu piszesz, że faceci chcą poniżyć gadką o kompleksach,
                  a w drugim przyznajesz, ze kobiety mają kompleksy. Dziwisz się, masz żal,
                  że chwalipięcie mówi się prawdę?
                  Wybacz ale jeśli ktoś wyskakuje jak Filip z konopi z przechwałkami to niech
                  się nie dziwi że spotka go reakcja na swoje zachowanie. To pierwotne
                  zachowanie jest dziwne, a nie reakcje.

                  I trochę OT:
                  uważam, że kobiety i mężczyźni są ani lepsi ani gorsi od siebie wzajemnie, uważam (może się mylę) że są różni. Uważam, za kompletnie niepotrzebne próbowanie na każdym polu porównywanie się między sobą, zrównywanie, udowadnianie etc. Pociągają nas różnice i fajne jest to że możemy się wzajemnie uzupełniać.
                  • rekreativa Re: Tak a'propos COBOL'u... 15.03.13, 13:00
                    Urku, ale jak się będzie tak podchodziło do tematu, to każdą wzmiankę o osiągnięciach kobiety można uznać z góry za przechwałki, czy próbę poprawy własnego niskiego poczucia wartości.
                    I pytanie mam: w jaki sposób kocia powinna napisać o tych kobietach programistkach, żebyście tego nie odebrali tak, jak odbieracie?
                    • urko70 Re: Tak a'propos COBOL'u... 15.03.13, 13:34
                      rekreativa napisała:

                      > Urku, ale jak się będzie tak podchodziło do tematu, to każdą wzmiankę o osiągni
                      > ęciach kobiety można uznać z góry za przechwałki, czy próbę poprawy własnego ni
                      > skiego poczucia wartości.
                      > I pytanie mam: w jaki sposób kocia powinna napisać o tych kobietach programistk
                      > ach, żebyście tego nie odebrali tak, jak odbieracie?

                      Czy Ty sugerujesz, że starter koci miał tylko charakter li tylko informacyjny?
                      Że podkreślanie, ze to zrobiła kobieta, i tamto to też kobieta i jeszcze drugie tamto to też kobieta było przypadkowe?

                      Wyobraź sobie, że siedzisz w raczej męskim PUBie (przykładowo stylizowanym dla motocyklistów), nagle wstaje jeden gość, wychodzi na środek i ogłasza:
                      "A czy wiecie, że to mężczyzna wynalazł to i tamto, że to mężczyzna odkrył to i tamto, ze to mężczyźni zaczęli pierwsi zajmować się tym i tamtym?!"
                      Nie wiem jak Ty ale ja bym pomyślał, ze facet ma jakiś problem... ze sobą.
                      • rekreativa Re: Tak a'propos COBOL'u... 15.03.13, 13:57
                        ""A czy wiecie, że to mężczyzna wynalazł to i tamto, że to mężczyzna odkrył to i
                        > tamto, ze to mężczyźni zaczęli pierwsi zajmować się tym i tamtym?!"

                        Gdyby informacje dotyczyły czegoś, z czym kojarzone są powszechnie niemal wyłącznie kobiety, to co by w tym było nienormalnego?
                        Właśnie wtedy funkcjonowała by taka wypowiedź jako ciekawostka.

                        Zresztą jeszcze apropos tego, że ponoć mężczyźni się nie chwalą, to też nieprawda.
                        Nie widuję Cię zbyt często na FK, ale tam wielokrotnie w rozmaitych wątkach faceci wyskakują z męskimi noblistami, odkrywcami czy wynalazcami, szczególnie gdy wątek w jakiś sposób dotyczy możliwości intelektualnych płci. Wielokrotnie też zetknęłam się z męskim podkreślaniem, że "to mężczyzna wynalazł pralkę", "to mężczyzna wynalazł żelazko" itd.
                        • kocia_noga Re: Tak a'propos COBOL'u... 15.03.13, 14:45
                          rekreativa napisała:

                          > Nie widuję Cię zbyt często na FK, ale tam wielokrotnie w rozmaitych wątkach fac
                          > eci wyskakują z męskimi noblistami, odkrywcami czy wynalazcami, szczególnie gdy
                          > wątek w jakiś sposób dotyczy możliwości intelektualnych płci. Wielokrotnie też
                          > zetknęłam się z męskim podkreślaniem, że "to mężczyzna wynalazł pralkę", "to m
                          > ężczyzna wynalazł żelazko" itd.

                          i to nawet wtedy gdy mijają się z prawdą :) ciekawe.onet.pl/fototematy/te-wynalazki-zawdzieczamy-kobietom,5404198,13586510,galeria-maly.html#fp=wiem
                          >
                          >
                        • urko70 Re: Tak a'propos COBOL'u... 18.03.13, 09:43
                          rekreativa napisała:

                          > ""A czy wiecie, że to mężczyzna wynalazł to i tamto, że to mężczyzna odkrył to
                          > i
                          > > tamto, ze to mężczyźni zaczęli pierwsi zajmować się tym i tamtym?!"
                          >
                          > Gdyby informacje dotyczyły czegoś, z czym kojarzone są powszechnie niemal wyłąc
                          > znie kobiety, to co by w tym było nienormalnego?
                          > Właśnie wtedy funkcjonowała by taka wypowiedź jako ciekawostka.

                          Czemu nie odpowiedziałaś na moje pytanie?

                          Każde z nas inaczej może postrzegać rzeczywistość, ja takie wstanie i
                          oznajmianie potraktowałbym jako objaw niskiej samooceny, jako potrzebę
                          dowartościowania się.


                          > Zresztą jeszcze apropos tego, że ponoć mężczyźni się nie chwalą, to też niepraw
                          > da.
                          > Nie widuję Cię zbyt często na FK, ale tam wielokrotnie w rozmaitych wątkach fac
                          > eci wyskakują z męskimi noblistami, odkrywcami czy wynalazcami, szczególnie gdy
                          > wątek w jakiś sposób dotyczy możliwości intelektualnych płci.

                          Widziałem takie wypowiedzi, a jakże, tyle tylko, że zapamiętałem je jako
                          REKACJA.
                          • rekreativa Re: Tak a'propos COBOL'u... 18.03.13, 12:38
                            "Widziałem takie wypowiedzi, a jakże, tyle tylko, że zapamiętałem je jako
                            > REKACJA."

                            Acha, czyli jeśli to reakcja, to już nie przechwałka?
                            A może pamiętasz, w jakim kontekście i na co ta reakcja? Bo z tego, co ja widzę, najczęściej również wynika ona z chęci podkreślenia ważności własnej płci, czy też wyższości, a to z kolei płynie z kompleksów podkreślającego.
                            Podsumowując: uważam, że tak kobiety, jak mężczyźni miewają skłonności do podpierania się osiągnięciami ludzi wybitnych, żeby udowodnić, iż są lepsi, tudzież równie dobrzy, szczególnie w sytuacji, gdy ta kwestia jest poddawana w wątpliwość.
                            Dodatkowo mężczyźni sukcesy męskie podnoszą często po to, by w dyskusji zdeprecjonować kobiety. Podobnie jak kobiety podnoszą męską agresję (morderstwa, gwałty, wojny i inne nieszczęścia) jako dowód na "gorszość" płci męskiej.

                            Co do konkretnego postu koci, ja go odebrałam jako zwykłą informację. Może dlatego, że osobiście nie posiadam kompleksów na punkcie swoich możliwości intelektualnych, więc nie traktuję doniesień o sukcesach naukowych kobiet jako plasterka mającego łatać dziury w moim poczuciu własnej wartości.
                            • urko70 Re: Tak a'propos COBOL'u... 18.03.13, 13:05
                              rekreativa napisała:

                              > "Widziałem takie wypowiedzi, a jakże, tyle tylko, że zapamiętałem je jako
                              > > REKACJA."
                              >
                              > Acha, czyli jeśli to reakcja, to już nie przechwałka?

                              Kontekst!

                              > A może pamiętasz, w jakim kontekście i na co ta reakcja?

                              Nie.

                              > Bo z tego, co ja widzę
                              > , najczęściej również wynika ona z chęci podkreślenia ważności własnej płci, cz
                              > y też wyższości, a to z kolei płynie z kompleksów podkreślającego.

                              To właśnie zależy czy jest to wyjście na środek i opowadanie o sobie/swoej
                              płci czy jest to reakcja na takie zachowanie.


                              > Podsumowując: uważam, że tak kobiety, jak mężczyźni miewają skłonności do podpi
                              > erania się osiągnięciami ludzi wybitnych, żeby udowodnić, iż są lepsi, tudzież
                              > równie dobrzy, szczególnie w sytuacji, gdy ta kwestia jest poddawana w wątpliwo
                              > ść.
                              > Dodatkowo mężczyźni sukcesy męskie podnoszą często po to, by w dyskusji zdeprec
                              > jonować kobiety. Podobnie jak kobiety podnoszą męską agresję (morderstwa, gwałt
                              > y, wojny i inne nieszczęścia) jako dowód na "gorszość" płci męskiej.

                              Czyli obie płcie sa takie same ... ALE dodatkowo mężczyźni są gorsi? :D:D:D


                              > Co do konkretnego postu koci, ja go odebrałam jako zwykłą informację.

                              Sama kocia przyznała że to była próba podniesienie wartości/pozycji/samooceny....
                              • rekreativa Re: Tak a'propos COBOL'u... 18.03.13, 13:18
                                "Kontekst!"

                                No właśnie kontekst.
                                Te męskie przechwałki męskimi osiągnięciami występują głównie jako argumenty na to, że kobiety są głupsze i mniej twórcze. Taki jest najczęstszy kontekst.

                                " Czyli obie płcie sa takie same ... ALE dodatkowo mężczyźni są gorsi? :D:D:D
                                > "

                                Ale nie rozumiem.
                                Gdzie to wynika z mojej wypowiedzi???

                                "Sama kocia przyznała że to była próba podniesienie wartości/pozycji/samooceny.."
                                Wiem, ale ja się wypowiadam za siebie i swoje odczucia.
                                • urko70 Re: Tak a'propos COBOL'u... 18.03.13, 14:04
                                  rekreativa napisała:

                                  > "Kontekst!"
                                  >
                                  > No właśnie kontekst.

                                  On potrafi odwrócić ocenę danego zachowania.

                                  > " Czyli obie płcie sa takie same ... ALE dodatkowo mężczyźni są gorsi? :D:D:D
                                  > > "
                                  >
                                  > Ale nie rozumiem.
                                  > Gdzie to wynika z mojej wypowiedzi???

                                  "tak kobiety, jak mężczyźni miewają skłonności do podpierania się
                                  osiągnięciami [...] Dodatkowo mężczyźni sukcesy męskie podnoszą często po to....,"


                                  > "Sama kocia przyznała że to była próba podniesienie wartości/pozycji/samooceny.
                                  > ."
                                  > Wiem, ale ja się wypowiadam za siebie i swoje odczucia.

                                  Czyli ten jej wpis/starter nie był li tylko informacyjny.
                                  • rekreativa Re: Tak a'propos COBOL'u... 18.03.13, 14:16
                                    ""tak kobiety, jak mężczyźni miewają skłonności do podpierania się
                                    > osiągnięciami [...] Dodatkowo mężczyźni sukcesy męskie podnoszą często po to..."

                                    Acha, czaję.
                                    Po prostu przeredagowałam swoją wypowiedź i nie wymazałam tego "dodatkowo".

                                    "Czyli ten jej wpis/starter nie był li tylko informacyjny."
                                    Nie był, skoro kocia sama tak twierdzi, ale na ten temat też się już wypowiedziałam w tym wątku, zdaje się w rozmowie z marinerem.
                                    To znaczy dlaczego kobiety czasem czują potrzebę, żeby krzyknąć "nie jesteśmy gorsze!"
                                    Może warto nad tym się chwilę zastanowić?
                                    • urko70 Re: Tak a'propos COBOL'u... 18.03.13, 14:25
                                      rekreativa napisała:

                                      > Acha, czaję.
                                      > Po prostu przeredagowałam swoją wypowiedź i nie wymazałam tego "dodatkowo".
                                      :)
                                      Jakbyś dodatkowo napisała po co to robią kobiety to wpis możnaby uznać za w miarę neutralny.


                                      > "Czyli ten jej wpis/starter nie był li tylko informacyjny."
                                      > Nie był, skoro kocia sama tak twierdzi, ale na ten temat też się już wypowiedzi
                                      > ałam w tym wątku, zdaje się w rozmowie z marinerem.
                                      > To znaczy dlaczego kobiety czasem czują potrzebę, żeby krzyknąć "nie jesteśmy g
                                      > orsze!"
                                      > Może warto nad tym się chwilę zastanowić?

                                      Ty oczywiście sugerujesz, że biedne kobiety są tak ciemiężone, że muszą krzyczeć, a ja zapytam: o czym do jasnej..... Anielki mówisz?! tak, tak zapytam bo ni cholery nie widzę tego deprecjonowania kobiety. Oczywiście ja nie jestem reprezentatywną próbką ale przecież spotykam się z wieloma różnymi osobami w kilku roznych srodowiskach i... niczego takiego nie zauwazam. Więc ja bym odpowiedział na Twoje pytanie: a może warto by budować swoją wartość w oparciu o to co masz w srodku a nie o to co gdzies ktos powiedział?
                                      • kocia_noga Re: Tak a'propos COBOL'u... 18.03.13, 14:43
                                        urko70 napisał:

                                        > Ty oczywiście sugerujesz, że biedne kobiety są tak ciemiężone, że muszą krzycze
                                        > ć, a ja zapytam: o czym do jasnej..... Anielki mówisz?! tak, tak zapytam bo ni
                                        > cholery nie widzę tego deprecjonowania kobiety.

                                        No i to wyjaśnia właściwie wszystko - ty nie widzisz. Ja widzę. Możesz uznać, że widzę coś, czegfo nie ma, bo mam "kompleksy" czy cokolwiek, co dyskwalifikuje mnie poznawczo, Jednym słowem, jeśli ja widzę coś, czego ty nie widzisz, to dla ciebie znaczy że ja mam nieteges z głową, a nie ty z dostrzeganiem.
                                        Uznaję takie rozwiązanie i wreszcie wiem, czemu cały czas zamiast się choć troszkę zastanowić nad tym, co tu piszemy, powtarzasz z marinerem o kompleksach.
                                        Bo myślę, że nie tylko niedostzregasz, ale nie masz na to najmniejszej ochoty.
                                      • rekreativa Re: Tak a'propos COBOL'u... 18.03.13, 15:15
                                        "Ty oczywiście sugerujesz, że biedne kobiety są tak ciemiężone, że muszą krzycze
                                        > ć, a ja zapytam: o czym do jasnej..... Anielki mówisz?! tak, tak zapytam bo ni
                                        > cholery nie widzę tego deprecjonowania kobiety.

                                        W ciągu ostatniego roku brałam udział przynajmniej w kilkunastu dyskusjach forumowych, w których mężczyźni z butą i z uporem godnym lepszej sprawy próbowali mi udowodnić, że kobiety są: głupsze, mniej twórcze, mają prymitywniejszą seksualność, nie nadają się do nauki, polityki, wojska, inżynierii, architektury (cokolwiek), gorzej jeżdżą, głupiej decydują, a nawet, że są bardziej seksualnie rozwiązłe.
                                        Osobiście mnie to nie dotyka, ale jednak w jakimś stopniu utożsamiam się z grupą o nazwie "kobiety", prawda? I tak samo, jak reagowałabym, gdyby jakiś cudzoziemiec zaczął deprecjonować przy mnie Polaków, tak samo reaguję, gdy ktoś deprecjonuje kobiety.
                                        Na ewentualny argument, że forum jest niereprezentatywne, powiem, że identyczne dyskusje zdarza mi się prowadzić na żywo, podobnie jak 30 lat wcześniej mojej matce.
                                        Do tego mam siostrę, która robi karierę naukową i mam z pierwszej ręki relację, ile razy panowie różni się dziwowali, po co kobiecie fizyka i w ogóle ten doktorat to pewnie na piękne oczy , bo dziewczyna ładna, a w głowie im się nie mieściło, że i mądra. (Nawiasem dodam, że takie bucowate postawy i to ze strony facetów wykształconych i zdawałoby się kulturalnych zdarzały się niemal wyłącznie w Polsce).
                                        Zresztą reakcja na wiadomość, że siostra studiuje fizykę, była niezmiennie taka sama: "fizykę? Dziewczyna?"
                                        A w następnej kolejności sugestie, że pewnie ma trudniej od kolegów. Co najlepsze sama nauczycielka fizyki mojej siostry na wieść, że zamierza ona fizykę studiować, wyraziła wątpliwość, czy sobie poradzi - wątpliwość osobliwa biorąc pod uwagę, że siostra była z fizyki świetna i startowała w olimpiadach.
                                        I jak według Ciebie nazwać to wszystko, jeśli nie deprecjonowaniem?
                                        • urko70 Re: Tak a'propos COBOL'u... 18.03.13, 15:38
                                          rekreativa napisała:

                                          > "Ty oczywiście sugerujesz, że biedne kobiety są tak ciemiężone, że muszą krzycz
                                          > e
                                          > > ć, a ja zapytam: o czym do jasnej..... Anielki mówisz?! tak, tak zapytam
                                          > bo ni
                                          > > cholery nie widzę tego deprecjonowania kobiety.
                                          >
                                          > W ciągu ostatniego roku brałam udział przynajmniej w kilkunastu dyskusjach foru
                                          > mowych, w których mężczyźni z butą i z uporem godnym lepszej sprawy próbowali m
                                          > i udowodnić, że kobiety są: głupsze, mniej twórcze, mają prymitywniejszą seksua
                                          > lność, nie nadają się do nauki, polityki, wojska, inżynierii, architektury (cok
                                          > olwiek), gorzej jeżdżą, głupiej decydują, a nawet, że są bardziej seksualnie ro
                                          > związłe.
                                          > Osobiście mnie to nie dotyka, ale jednak w jakimś stopniu utożsamiam się z grup
                                          > ą o nazwie "kobiety", prawda? I tak samo, jak reagowałabym, gdyby jakiś cudzozi
                                          > emiec zaczął deprecjonować przy mnie Polaków, tak samo reaguję, gdy ktoś deprec
                                          > jonuje kobiety.
                                          > Na ewentualny argument, że forum jest niereprezentatywne, powiem, że identyczne
                                          > dyskusje zdarza mi się prowadzić na żywo, podobnie jak 30 lat wcześniej mojej
                                          > matce.

                                          Poza żartami, nie byłem świadkiem takiej rozmowy w świecie realnym.
                                          Różne umiejętności wynikają czasem z obiektywnych przyczyn.
                                          Analogicznie jest ze złym ocenianiem mężczyzn jako ojców, bo przez wiele lat dziecmi zajmowaly sie kobiety, ot taki byl model i faceci nawet jakby chcieli to nei umieli.

                                          > Do tego mam siostrę, która robi karierę naukową i mam z pierwszej ręki relację
                                          > , ile razy panowie różni się dziwowali, po co kobiecie fizyka i w ogóle ten dok
                                          > torat to pewnie na piękne oczy , bo dziewczyna ładna, a w głowie im się nie mie
                                          > ściło, że i mądra. (Nawiasem dodam, że takie bucowate postawy i to ze strony fa
                                          > cetów wykształconych i zdawałoby się kulturalnych zdarzały się niemal wyłącznie
                                          > w Polsce).

                                          Od tego dziwowania to tergo co im się mieściło w głowa a co nie to droga daleka.

                                          > Zresztą reakcja na wiadomość, że siostra studiuje fizykę, była niezmiennie taka
                                          > sama: "fizykę? Dziewczyna?"

                                          I dziwienie się uważasz za deprecjonowanie kobiet?

                                          > A w następnej kolejności sugestie, że pewnie ma trudniej od kolegów. Co najleps
                                          > ze sama nauczycielka fizyki mojej siostry na wieść, że zamierza ona fizykę stud
                                          > iować, wyraziła wątpliwość, czy sobie poradzi

                                          No popatrz, pewnie ta nauczyciela to był ukryty mężczyzna szowinista.... prawda?
                                          A może przypadkowo, tak zupelnie przypadkowo owa nauczycielka ucząc tak dziewczyny jak i chłopaków miała jakieś podstawy tak przuypuszczac/dziwić się? Może to że dziewczyn mniej na tą fizykę szło conieco jej mówiło/pokazywało?


                                          > - wątpliwość osobliwa biorąc pod
                                          > uwagę, że siostra była z fizyki świetna i startowała w olimpiadach.
                                          > I jak według Ciebie nazwać to wszystko, jeśli nie deprecjonowaniem?

                                          Dziwieneim się.
                                          Wyciąganiem wniosków po np niskiej aktywności dziewcząt na "fizyce"?
                                          • rekreativa Re: Tak a'propos COBOL'u... 18.03.13, 16:05
                                            "Poza żartami, nie byłem świadkiem takiej rozmowy w świecie realnym."

                                            Ja byłam wielokrotnie.
                                            A żarty skąd się wzięły? Z sufitu, czy z pewnych przekonań społecznych?

                                            "Od tego dziwowania to tergo co im się mieściło w głowa a co nie to droga daleka"
                                            Możesz mi łaskawie wyjaśnić w jakim celu mężczyzna mówi kobiecie: "jakbyś była brzydsza, to by stypendium koło nosa przeszło"? Co też on waląc taki tekst ma na myśli?

                                            " No popatrz, pewnie ta nauczyciela to był ukryty mężczyzna szowinista.... prawda
                                            > ?
                                            > A może przypadkowo, tak zupelnie przypadkowo owa nauczycielka ucząc tak dziewcz
                                            > yny jak i chłopaków miała jakieś podstawy tak przuypuszczac/dziwić się? Może to
                                            > że dziewczyn mniej na tą fizykę szło conieco jej mówiło/pokazywało?
                                            > "

                                            Co jej, kuźwa, pokazywało? Jest dziewczyna, fizykę czai doskonale, rozwiązuje zadania o najwyższym poziomie trudności bez problemu, jest laureatką olimpiady. I baba nagle ma wątpliwości co do jej możliwości intelektualnych? Podczas gdy do kolegów też startujących na fizykę tych wątpliwości nie ma?
                                            A ludzie dziwujący się, którzy pytają: "no i nie masz problemów? nadążasz za chłopakami na tych studiach"? Co oni mają w głowach? Na jakiej podstawie zakładają, że ona miałaby za kimkolwiek nadążać i że akurat za chłopakami?
                                            I co to ma wspólnego z frekwencją? Na sfeminizowanych kierunkach nikt się nie zastanawia, czy chłopak rodzynek nadąży za dziewczynami. Nikomu nawet do łba nie przyjdzie, że mógłby mieć z tym problem.
                                            • urko70 Re: Tak a'propos COBOL'u... 19.03.13, 09:10
                                              rekreativa napisała:

                                              > "Poza żartami, nie byłem świadkiem takiej rozmowy w świecie realnym."
                                              >
                                              > Ja byłam wielokrotnie.

                                              Kwestia czy to były akcje czy reakcje, zrozumialem ze nie odróżniasz w ocenie tych zachowań więc różnie to mogło wyglądać.


                                              > A żarty skąd się wzięły? Z sufitu, czy z pewnych przekonań społecznych?

                                              Myślę, że tu dała by pełną odpowiedź właściwa praca z zakresu... socjologii?
                                              Ale... te przekonania to się wzięły z sufitu czy z pewnych zachowań?


                                              > "Od tego dziwowania to tergo co im się mieściło w głowa a co nie to droga dalek
                                              > a"
                                              > Możesz mi łaskawie wyjaśnić w jakim celu mężczyzna mówi kobiecie: "jakbyś była
                                              > brzydsza, to by stypendium koło nosa przeszło"? Co też on waląc taki tekst ma n
                                              > a myśli?

                                              Możesz mi łaskawie wyjaśnić skąd ja mam wiedzieć co jakiś mężczyzna miał na myśłi mówiąc te słowa, skąd mam wiedzieć jakie były okoliczności, jakie kontekst, jakie środowisko ?
                                              Mogę tylko zgadywać, że chodziło mu o to, że jednym z kryteriów była jej atrakcyjność.


                                              > " No popatrz, pewnie ta nauczyciela to był ukryty mężczyzna szowinista.... praw
                                              > da
                                              > > ?
                                              > > A może przypadkowo, tak zupelnie przypadkowo owa nauczycielka ucząc tak d
                                              > ziewcz
                                              > > yny jak i chłopaków miała jakieś podstawy tak przuypuszczac/dziwić się? M
                                              > oże to
                                              > > że dziewczyn mniej na tą fizykę szło conieco jej mówiło/pokazywało?
                                              > > "
                                              >
                                              > Co jej, kuźwa, pokazywało?

                                              Doświadczenie pokazywało jej że mało dziewczyn szło na fizykę, a te które poszły zachowywały się tak, że ona miała podstawy się DZIWIĆ.
                              • kocia_noga Re: Tak a'propos COBOL'u... 18.03.13, 14:37
                                urko70 napisał:


                                > To właśnie zależy czy jest to wyjście na środek i opowadanie o sobie/swoej
                                > płci czy jest to reakcja na takie zachowanie.
                                >
                                Możesz jaśniej z tą reakcją? Czemu kogoś boli cudze chwalenie się? Że aż musi zareagować, agresywnie, robiąc czasem z siebie głupka przy okazji? Pytam ciebie, bo ty właśnie tak reagujesz na cudze chwalenie się i kompleksy, bardzo ci to przeszkadza, nie lubisz tego, walczysz z tym, więc ty najlepiej będziesz wiedział, jak działa taki mechanizm i dlaczego. Dodatkowo możesz dorzucić, co ci daje nazwanie czyejgoś zachowania kompleksem.

                                >
                                > > Co do konkretnego postu koci, ja go odebrałam jako zwykłą informację.
                                >
                                > Sama kocia przyznała że to była próba podniesienie wartości/pozycji/samooceny..
                                > ..

                                No ale tu nie ma sprzeczności, każdy ma prawo odebrać po swojemu.
                                • urko70 Re: Tak a'propos COBOL'u... 18.03.13, 15:09
                                  kocia_noga napisała:

                                  > > To właśnie zależy czy jest to wyjście na środek i opowadanie o sobie/swoe
                                  > j
                                  > > płci czy jest to reakcja na takie zachowanie.
                                  > >
                                  > Możesz jaśniej z tą reakcją?

                                  Mogę, przytoczę już pisany tu przykład:
                                  "Jeśli Jacek podejdzie do Wacka i uderzy go, a następnie Wacek mu odda
                                  nawet mocniej to tak samo ocenisz jedno i drugie uderzenie? "


                                  > Czemu kogoś boli cudze chwalenie się?

                                  A kto poza Tobą powiedział, że boli?

                                  > Że aż musi zareagować, agresywnie, robiąc czasem z siebie głupka przy okazji?
                                  Forum polega na tym, że się reaguje, a co do agresywności.... to ... to moim zdaniem nadinterporetujesz, w kazdym razie nap[ewno jesli chodzi o mnie.


                                  > Pytam ciebie,
                                  > bo ty właśnie tak reagujesz na cudze chwalenie się i kompleksy, bardzo ci to p
                                  > rzeszkadza, nie lubisz tego, walczysz z tym, więc ty najlepiej będziesz wiedzia
                                  > ł, jak działa taki mechanizm i dlaczego. Dodatkowo możesz dorzucić, co ci daje
                                  > nazwanie czyejgoś zachowania kompleksem.

                                  Widzisz agresję tam gdzie jej nie ma, a tylko ktoś się wyśmiewa chwalenia się.

                                  > > > Co do konkretnego postu koci, ja go odebrałam jako zwykłą informacj
                                  > > > ę.
                                  > >
                                  > > Sama kocia przyznała że to była próba podniesienie wartości/pozycji/samoo
                                  > > ceny....
                                  >
                                  > No ale tu nie ma sprzeczności, każdy ma prawo odebrać po swojemu.

                                  Zgadza się, może, jednak moja diagnoza Twojej wypowiedzi była bliższa prawdy.
                          • kocia_noga Re: Tak a'propos COBOL'u... 18.03.13, 14:29
                            urko70 napisał:


                            > Każde z nas inaczej może postrzegać rzeczywistość, ja takie wstanie i
                            > oznajmianie potraktowałbym jako objaw niskiej samooceny, jako potrzebę
                            > dowartościowania się.
                            >

                            Czyżby kompleksy?


                            > Widziałem takie wypowiedzi, a jakże, tyle tylko, że zapamiętałem je jako
                            > REKACJA.

                            Ach, no to całkowicie zmienia sprawę, faceci nie chwalą się cudzymi osiągnięciami ze względu na swoje kompleksy, tylko w REAKCJI.
                  • kocia_noga Re: Tak a'propos COBOL'u... 15.03.13, 14:42
                    urko70 napisał:

                    > ym z symbolu głupoty czyli milicjantach, a potem policjantach.

                    Dopóki śmieją się z siebie, to zdrowy objaw, ale gdy zaczynają wyśmiewać się z innych, to już sprawa inna.

                    >
                    > Nie odpowiedziałaś na moje pytanie z poprzedniego postu "co ma pytanie o kawały
                    > o blondynkach do stwierdzenia, ze facet tak by się nie zachował".
                    > Póki co wygląda to na próbę zmiany tematu.

                    Cały czas piszę na ten temat - na temat deprecjonowania kobiet, zwłaszcza naszej inteligencji, możliwośći intelektualnych i twórczych, zdolności do funkcjonowania publicznego. Dzieje się tak poprzez programy szkolne, przekazy medialne, popularyzowanie ośmieszających kawałów - cały system tworzenia wizerunku. Brak informacji o osiągnięciach kobiet i kawały o blondynkach to elementy tego samego systemu. Możesz to wspierać, wzmacniać, a możesz się do tego nieprzyłączać albo to osłabiać.


                    > W jednym zdaniu piszesz, że faceci chcą poniżyć gadką o kompleksach,
                    > a w drugim przyznajesz, ze kobiety mają kompleksy. Dziwisz się, masz żal,
                    > że chwalipięcie mówi się prawdę?

                    Dziwię się, że ty się dziwisz. Faceci siedzą mocno w systemie wpędzającym kobiety w kompleksy (dlatego pytałam o kawały o blondynkach) a gdy osiągną swój cel -wyszydzają ofiary. "Kopnę cię teraz żelaznym butem w kostkę, a teraz mnie goń, kuternogo". Podoba ci się? Fajnie ci się robi na sercu, jak kogoś osrasz, a potem wytkniesz palcem, że jest osrany?
                    Jaśniej już nie potrafię.


                    > Wybacz ale jeśli ktoś wyskakuje jak Filip z konopi z przechwałkami to niech
                    > się nie dziwi że spotka go reakcja na swoje zachowanie. To pierwotne
                    > zachowanie jest dziwne, a nie reakcje.

                    Pierwotnym zachowaniem jest, co już mówiła Rekreativa, blokowanie wszelkich informacji o osiągnięciach kobiet, wcześniej blokowanie nam dostępu do oswiaty, cały czas podtrzymywanie przez religie przekonania o mnaszej względem was niższości. Możesz dalej udawać głupa, nie widzieć, co robi mariner - dziwne, że tak silnie zareagowałeś na informacje o osiągnięciach kobiet, a zupełnie nie zwróciłeś uwagi na marinera szydzenie o pani "Bethowen". Możesz mi to jakoś wyjaśnić?
                    • urko70 Re: Tak a'propos COBOL'u... 18.03.13, 10:24
                      kocia_noga napisała:

                      > > ym z symbolu głupoty czyli milicjantach, a potem policjantach.
                      >
                      > Dopóki śmieją się z siebie, to zdrowy objaw, ale gdy zaczynają wyśmiewać się z
                      > innych, to już sprawa inna.

                      W tym miejscu istotne jest to, że przywołane przez Ciebie kawały o
                      blondynkach o niczym nie świadczą ponieważ jest znacznie więcej
                      wszelakich kawałów o mężczyznach.


                      > > Nie odpowiedziałaś na moje pytanie z poprzedniego postu "co ma pytanie o
                      > kawały
                      > > o blondynkach do stwierdzenia, ze facet tak by się nie zachował".
                      > > Póki co wygląda to na próbę zmiany tematu.
                      >
                      > Cały czas piszę na ten temat - na temat deprecjonowania kobiet, zwłaszcza nasze
                      > j inteligencji, możliwośći intelektualnych i twórczych, zdolności do funkcjonow
                      > ania publicznego. Dzieje się tak poprzez programy szkolne, przekazy medialne, p
                      > opularyzowanie ośmieszających kawałów - cały system tworzenia wizerunku. Brak i
                      > nformacji o osiągnięciach kobiet i kawały o blondynkach to elementy tego samego
                      > systemu. Możesz to wspierać, wzmacniać, a możesz się do tego nieprzyłączać alb
                      > o to osłabiać.

                      W tej gałęzi wątku odniosłaś się do mojej wypowiedzi:
                      "facet by tak nie zrobił" pytając o kawały o blondynkach.
                      I nadal nie ma odpowiedzi na pytanie:
                      "co mają te kawały do stwierdzenia, ze faceci tak nie robią?".
                      A może sugerujesz że ta moja wypowiedź to deprecjonowanie kobiet?


                      > > W jednym zdaniu piszesz, że faceci chcą poniżyć gadką o kompleksach,
                      > > a w drugim przyznajesz, ze kobiety mają kompleksy. Dziwisz się, masz żal,
                      > > że chwalipięcie mówi się prawdę?
                      >
                      > Dziwię się, że ty się dziwisz. Faceci siedzą mocno w systemie wpędzającym kobie
                      > ty w kompleksy (dlatego pytałam o kawały o blondynkach) a gdy osiągną swój cel
                      > -wyszydzają ofiary. "Kopnę cię teraz żelaznym butem w kostkę, a teraz mnie goń,
                      > kuternogo". Podoba ci się? Fajnie ci się robi na sercu, jak kogoś osrasz, a po
                      > tem wytkniesz palcem, że jest osrany?
                      > Jaśniej już nie potrafię.

                      Wybacz, ale mam coraz silniejsze wrażenie ze prowadzisz jakąś wojnę, wojnę z urojonym przeciwnikiem "mężczyzną". łatwiej byłoby sie nam porozumieć gdybyś odnosiła się do tego co ja piszę.



                      > > Wybacz ale jeśli ktoś wyskakuje jak Filip z konopi z przechwałkami to nie
                      > ch
                      > > się nie dziwi że spotka go reakcja na swoje zachowanie. To pierwotne
                      > > zachowanie jest dziwne, a nie reakcje.
                      >
                      > Pierwotnym zachowaniem jest, co już mówiła Rekreativa, blokowanie wszelkich inf
                      > ormacji o osiągnięciach kobiet, wcześniej blokowanie nam dostępu do oswiaty, ca
                      > ły czas podtrzymywanie przez religie przekonania o mnaszej względem was niższoś
                      > ci. Możesz dalej udawać głupa, nie widzieć, co robi mariner - dziwne, że tak si
                      > lnie zareagowałeś na informacje o osiągnięciach kobiet, a zupełnie nie zwróciłe
                      > ś uwagi na marinera szydzenie o pani "Bethowen". Możesz mi to jakoś wyjaśnić?

                      Kocia... o jakim Ty ....wa blokowaniu mówisz, mamy XXIw, hallo, hallo tu ziemia.

                      Różnie ludzie reagują na widzenie ogólnoświatowego spisku, mariner zareagował ironią. Co tu komentować.
                      • kocia_noga Re: Tak a'propos COBOL'u... 18.03.13, 14:55
                        urko70 napisał:


                        > W tym miejscu istotne jest to, że przywołane przez Ciebie kawały o
                        > blondynkach o niczym nie świadczą ponieważ jest znacznie więcej
                        > wszelakich kawałów o mężczyznach.

                        W żadnym wypadku! Świadczą o robieniu sobie dobrze cudzym kosztem.

                        >



                        > A może sugerujesz że ta moja wypowiedź to deprecjonowanie kobiet?

                        Sam to sugerujesz, cały czas w tym wątku.


                        > Wybacz, ale mam coraz silniejsze wrażenie ze prowadzisz jakąś wojnę, wojnę z ur
                        > ojonym przeciwnikiem "mężczyzną". łatwiej byłoby sie nam porozumieć gdybyś odno
                        > siła się do tego co ja piszę.

                        Właśnie się odnoszę, cały czas, piszę do ciebie i odpowiadam na twoje posty.

                        > Kocia... o jakim Ty ....wa blokowaniu mówisz, mamy XXIw, hallo, hallo tu ziemia
                        > .
                        Dobrze byłoby, gdybyś miał z nią też kontakt. I z XXI wiekiem. Teraz mamy możliwośći badania zjawisk socjologicznych, psychologicznych. Zapoznaj się z faktami. Ja za ciebie ani nie będę odwalać roboty, ani tłumaczyć setny raz, znudziło mi się.

                        > Różnie ludzie reagują na widzenie ogólnoświatowego spisku, mariner zareagował i
                        > ronią. Co tu komentować.

                        Jest to, widać, można przeczytać. Mariner ni w pięć, ni w dziewięć zareagował jak klasyczny facet - na wieść, że jakaś kobieta chce się pochwalić że kobiety cośtam zrobiły, powołał się na słynnego faceta. Nie jesteś idiotą, ty go bardzo chcesz udawać.
                        • urko70 Re: Tak a'propos COBOL'u... 18.03.13, 15:24
                          kocia_noga napisała:

                          > > W tym miejscu istotne jest to, że przywołane przez Ciebie kawały o
                          > > blondynkach o niczym nie świadczą ponieważ jest znacznie więcej
                          > > wszelakich kawałów o mężczyznach.
                          >
                          > W żadnym wypadku! Świadczą o robieniu sobie dobrze cudzym kosztem.

                          Cudzym? Mężyczyźni tak samo smieja sie z blondynek jak i łychy, gruybych,
                          ślepych itd.... NIE MA TU PODZIAŁU NA PŁEĆ.

                          > > A może sugerujesz że ta moja wypowiedź to deprecjonowanie kobiet?
                          >
                          > Sam to sugerujesz, cały czas w tym wątku.

                          rotfl


                          > > Wybacz, ale mam coraz silniejsze wrażenie ze prowadzisz jakąś wojnę, wojn
                          > ę z ur
                          > > ojonym przeciwnikiem "mężczyzną". łatwiej byłoby sie nam porozumieć gdyby
                          > ś odno
                          > > siła się do tego co ja piszę.
                          >
                          > Właśnie się odnoszę, cały czas, piszę do ciebie i odpowiadam na twoje posty.

                          Taaa. :)


                          > > Kocia... o jakim Ty ....wa blokowaniu mówisz, mamy XXIw, hallo, hallo tu
                          > ziemia
                          > > .
                          > Dobrze byłoby, gdybyś miał z nią też kontakt. I z XXI wiekiem. Teraz mamy możli
                          > wośći badania zjawisk socjologicznych, psychologicznych. Zapoznaj się z faktami
                          > . Ja za ciebie ani nie będę odwalać roboty, ani tłumaczyć setny raz, znudziło m
                          > i się.

                          Ale to nie ja tylko Ty masz problem z kompleksami.
                          bardzo łatwo zrzucic przyyny swoich kompleksów na inny ludzi, albo moze
                          jednak warto się zastanowic czy aby one nie są zależne od nas samych?


                          > > Różnie ludzie reagują na widzenie ogólnoświatowego spisku, mariner zareag
                          > ował i
                          > > ronią. Co tu komentować.
                          >
                          > Jest to, widać, można przeczytać.

                          Możesz jaśniej?

                          > Nie jesteś idiotą, ty go bardzo chcesz udawać.

                          Uważasz, ze to nie jest agresywna wypowiedź? :)
                          • rekreativa Re: Tak a'propos COBOL'u... 18.03.13, 15:34
                            "bardzo łatwo zrzucic przyyny swoich kompleksów na inny ludzi, albo moze
                            jednak warto się zastanowic czy aby one nie są zależne od nas samych? "

                            Jeśli mamusia powtarza córce przez 20 lat jej życia: "jesteś brzydka", "jak ty wyglądasz?", "jesteś gruba", to czy odpowiada za kompleksy dorosłej już córki, czy też nie?
                            • urko70 Re: Tak a'propos COBOL'u... 18.03.13, 15:40
                              rekreativa napisała:

                              > "bardzo łatwo zrzucic przyyny swoich kompleksów na inny ludzi, albo moze
                              > jednak warto się zastanowic czy aby one nie są zależne od nas samych? "
                              >
                              > Jeśli mamusia powtarza córce przez 20 lat jej życia: "jesteś brzydka", "jak ty
                              > wyglądasz?", "jesteś gruba", to czy odpowiada za kompleksy dorosłej już córki,
                              > czy też nie?

                              Sugerujesz, że społeczeństwo tak męskie jak żeństwie wychowuje się wbrew rodzicom?
                              • rekreativa Re: Tak a'propos COBOL'u... 18.03.13, 16:34
                                A możesz odpowiedzieć na pytanie?
                                • urko70 Re: Tak a'propos COBOL'u... 19.03.13, 09:13
                                  rekreativa napisała:

                                  > A możesz odpowiedzieć na pytanie?

                                  A Ty odpowiedziałaś na moje? :)
                                  • rekreativa Re: Tak a'propos COBOL'u... 19.03.13, 12:09
                                    Ja zadałam pytanie pierwsza, a Ty odpowiadasz pytaniem na pytanie, chociaż w innych miejscach jesteś pierwszy, który przywołuje ludzi do odpowiedzi na pytania.
                                    • urko70 Re: Tak a'propos COBOL'u... 19.03.13, 12:38
                                      rekreativa napisała:

                                      > Ja zadałam pytanie pierwsza, a Ty odpowiadasz pytaniem na pytanie, chociaż w in
                                      > nych miejscach jesteś pierwszy, który przywołuje ludzi do odpowiedzi na pytania

                                      Czyli odpowiedziałaś na moje pytanie "czy aby one nie są zależne od nas samych?"
                                      i mi umknęła ta odpowiedź?
                                      • rekreativa Re: Tak a'propos COBOL'u... 19.03.13, 13:58
                                        Całe zdanie z Twojego postu:
                                        ""bardzo łatwo zrzucic przyyny swoich kompleksów na inny ludzi, albo moze
                                        > jednak warto się zastanowic czy aby one nie są zależne od nas samych?
                                        Po mojemu jest to pytanie retoryczne, a nie do mnie bezpośrednio.
                                        Ale ok, odpowiadam: nie, nasze kompleksy w zdecydowanej większości nie są zależne od nas samych. Od nas zależy ewentualnie, co z nimi zrobimy, czy będziemy je w sobie podsycać, czy spróbujemy z pomocą rozmaitych sposobów je zaleczyć i wyrugować.
                                        Natomiast geneza kompleksów jest zawsze zewnętrzna, bo człowiek się z kompleksami nie rodzi. Nie rodzi się z poczuciem, że jest gorszy, głupszy, brzydki, gruby, nienormalny, inny. Ktoś mu to musi dopiero zasugerować.
                                        • urko70 Re: Tak a'propos COBOL'u... 19.03.13, 15:28
                                          rekreativa napisała:

                                          > Całe zdanie z Twojego postu:
                                          > ""bardzo łatwo zrzucic przyyny swoich kompleksów na inny ludzi, albo moze
                                          > > jednak warto się zastanowic czy aby one nie są zależne od nas samych?
                                          > Po mojemu jest to pytanie retoryczne, a nie do mnie bezpośrednio.
                                          > Ale ok, odpowiadam: nie, nasze kompleksy w zdecydowanej większości nie są zależ
                                          > ne od nas samych. Od nas zależy ewentualnie, co z nimi zrobimy, czy będziemy je
                                          > w sobie podsycać, czy spróbujemy z pomocą rozmaitych sposobów je zaleczyć i wy
                                          > rugować.
                                          > Natomiast geneza kompleksów jest zawsze zewnętrzna, bo człowiek się z kompleks
                                          > ami nie rodzi. Nie rodzi się z poczuciem, że jest gorszy, głupszy, brzydki, gru
                                          > by, nienormalny, inny. Ktoś mu to musi dopiero zasugerować.

                                          Ja znam moją wypowiedź, w tym moje pytanie w niej zawarte, nie
                                          wiedziałem tylko skąd u Ciebie to założenie, że to Ty pierwsza zadałaś pytanie. :)

                                          Oczywiście, że się nie rodzi ale widzi swoje otoczenie, widzi że w danej
                                          dziedzinie jest słabszy od innych i albo zaakceptuje to albo "wpadnie w kompleks".

                                          Pełna zgoda co do tego, że otoczenie może się do tego przyczynić ale ostateczna "decyzja" co z tym robimy należy do danej osoby (albo przyznaje się i akceptuje przed samą/ym sobą, ze w danej rzeczy jesteslem slabszy albo gryzę paznokcie albo zaczynam pracowac nad sobą żeby byc lepszą/ym).
                                          • rekreativa Re: Tak a'propos COBOL'u... 19.03.13, 15:50
                                            Zgadzam się z tym, co mówisz, tylko że zauważenie i zaakceptowanie swoich słabszych stron a kompleksy to nie jest to samo.
                                            Kompleks zawsze wiąże się z poczuciem lęku, wstydu, "gorszości". Ja mogę być w pełni świadoma, że nie jestem piękna i do modelki mi brakuje ho, ho, ale nie muszę czuć się przez to gorsza, ułomna, czy zawstydzona. Czyli nie muszę mieć kompleksu zaraz.
                                            Co więcej kompleks często ma pewną irracjonalną komponentę. Czyli ktoś jest z wyglądu zwyczajny, a we własnym mniemaniu jest tak szpetny, niezgrabny i ohydny, że ze wstydu i obrzydzenia samym sobą wyłącza się z pewnych aktywności np. przestaje chodzić na basen, plażę, na dyskotekę itp. I znowu, żeby tak ten ktoś o sobie myślał, to musiał kiedyś dostawać komunikat, że jest brzydki i beznadziejny: czy to od rodzica, czy od rówieśników, czy od innych ważnych dla niego osób.
                                            Swoją odmienność człowiek stwierdza porównując się z innymi ludźmi, widzi, że jest np. większy, niższy, ma inny kolor skóry, nie potrafi tak szybko rozwiązać zadania z matmy jak kolega itp. Ale żeby się wytworzył w nim kompleks, to musi dostać komunikat od otoczenia, że ta jego odmienność jest "be".
                                            Przy czym jeszcze raz, bo to ważne: kompleksy nie muszą i często nie mają nic wspólnego ze stanem realnym, w przeciwieństwie do słabości, czy jakichś ułomności, które są faktem.
                                            • urko70 Re: Tak a'propos COBOL'u... 19.03.13, 16:02
                                              rekreativa napisała:

                                              > Zgadzam się z tym, co mówisz, tylko że zauważenie i zaakceptowanie swoich słabs
                                              > zych stron a kompleksy to nie jest to samo.
                                              > Kompleks zawsze wiąże się z poczuciem lęku, wstydu, "gorszości". Ja mogę być w
                                              > pełni świadoma, że nie jestem piękna i do modelki mi brakuje ho, ho, ale nie mu
                                              > szę czuć się przez to gorsza, ułomna, czy zawstydzona. Czyli nie muszę mieć kom
                                              > pleksu zaraz.

                                              To się nie czuj. To zależy od Ciebie. (chodzi ofc o daną osobę).


                                              > Co więcej kompleks często ma pewną irracjonalną komponentę. Czyli ktoś jest z w
                                              > yglądu zwyczajny, a we własnym mniemaniu jest tak szpetny, niezgrabny i ohydny,
                                              > że ze wstydu i obrzydzenia samym sobą wyłącza się z pewnych aktywności np. prz
                                              > estaje chodzić na basen, plażę, na dyskotekę itp. I znowu, żeby tak ten ktoś o
                                              > sobie myślał, to musiał kiedyś dostawać komunikat, że jest brzydki i beznadziej
                                              > ny: czy to od rodzica, czy od rówieśników, czy od innych ważnych dla niego osób

                                              A skąd wzięłaś ten warunek "musiał dostawać komunikat"?
                                              Na jakiej podstawie uważasz, że ta osoba sama sobie nie mogła to zaobserwować i wmówić?


                                              > Swoją odmienność człowiek stwierdza porównując się z innymi ludźmi, widzi, że j
                                              > est np. większy, niższy, ma inny kolor skóry, nie potrafi tak szybko rozwiązać
                                              > zadania z matmy jak kolega itp. Ale żeby się wytworzył w nim kompleks, to musi
                                              > dostać komunikat od otoczenia, że ta jego odmienność jest "be".

                                              Otoczenie ma prawo nagradzać lepszych z matmy, nagradzać ladniejsze laski, szybszych biegaczy.


                                              > Przy czym jeszcze raz, bo to ważne: kompleksy nie muszą i często nie mają nic w
                                              > spólnego ze stanem realnym, w przeciwieństwie do słabości, czy jakichś ułomnośc
                                              > i, które są faktem.

                                              Owszem, mogą mieć związek lecz nie muszą; to tkwi w danej osobie.
                                              • rekreativa Re: Tak a'propos COBOL'u... 19.03.13, 17:01
                                                " A skąd wzięłaś ten warunek "musiał dostawać komunikat"?
                                                > Na jakiej podstawie uważasz, że ta osoba sama sobie nie mogła to zaobserwować i
                                                > wmówić?"

                                                A to, co zaobserwował, to czym jest, jak nie komunikatem z zewnątrz?

                                                "Otoczenie ma prawo nagradzać lepszych z matmy, nagradzać ladniejsze laski, szyb
                                                > szych biegaczy.
                                                > "
                                                . Tu nie chodzi o nagradzanie najlepszych w jakiejś dziedzinie, tylko o "negatywizowanie" (wybacz słowotwórstwo na poczekaniu) jakiejś cechy. Samo nagradzanie szybko biegającego człowieka nie jest kompleksogenne dopóty, dopóki nie zacznie powszechnie funkcjonować komunikat, że biegający wolno są nie w porządku i powinni coś z tym zrobić.
                                                Gdyby społeczeństwo uważało grubych ludzi za tak samo atrakcyjnych jak szczupłych, to nie istniałby kompleks na punkcie tuszy. On istnieje tylko dlatego, że osoby grube są uważane za mniej atrakcyjne i często się je o tym informuje w niewybredny sposób.
                                                Irracjonalność, o jakiej wspomniałam, może dotyczyć tego, że za grubą będzie się uważać osoba, która obiektywnie gruba nie jest (te wszystkie nastolatki odchudzające się z kości na ości). Taka dziewczynka już z jakichś względów ma problem z samoakceptacją i wystarczy, że koleżanka jej na WFie zasugeruje grube uda i już dalej jedzie z górki.
                                                • urko70 Re: Tak a'propos COBOL'u... 20.03.13, 09:26
                                                  rekreativa napisała:

                                                  > " A skąd wzięłaś ten warunek "musiał dostawać komunikat"?
                                                  > > Na jakiej podstawie uważasz, że ta osoba sama sobie nie mogła to zaobserw
                                                  > ować i
                                                  > > wmówić?"
                                                  >
                                                  > A to, co zaobserwował, to czym jest, jak nie komunikatem z zewnątrz?

                                                  Jest pobraną przez daną osobę informacją z zewnątrz o tym że tamten
                                                  jest szybszy, tamten silniejszy, tamten mądrzejszy. Innymi słowy to Ty sama
                                                  zaobserwowałaś, że Zosia jest atrakcyjniejsza i z pewnych przyczyn zaczęłaś
                                                  nie akceptować tego stanu co znowu skutkuje ... unikaniem tego basenu.
                                                  Oczywiście to tylko przykłady.


                                                  > "Otoczenie ma prawo nagradzać lepszych z matmy, nagradzać ladniejsze laski, szy
                                                  > b
                                                  > > szych biegaczy.
                                                  > > "
                                                  > . Tu nie chodzi o nagradzanie najlepszych w jakiejś dziedzinie, tylko o "negaty
                                                  > wizowanie" (wybacz słowotwórstwo na poczekaniu) jakiejś cechy. Samo nagradzani
                                                  > e szybko biegającego człowieka nie jest kompleksogenne dopóty, dopóki nie zaczn
                                                  > ie powszechnie funkcjonować komunikat, że biegający wolno są nie w porządku i p
                                                  > owinni coś z tym zrobić.

                                                  Społeczeństwo ma prawo tak nagradzać jak i karać (czy to poprzez brak nagrody, czy przez różnie rozumianą karę) pewne postawy, zachowania. Nie możesz oczekiwać, wymagać, żądać aby dana grupa powiedzmy sportowców przyjęła do siebie "ślamazarę" - oni mają prawo do kolegowania się z tym z kim chcą. A to że ta ślamazara odbierze to jako kara... no sorry Winnetou.


                                                  > Gdyby społeczeństwo uważało grubych ludzi za tak samo atrakcyjnych jak szczupły
                                                  > ch, to nie istniałby kompleks na punkcie tuszy. On istnieje tylko dlatego, że o
                                                  > soby grube są uważane za mniej atrakcyjne i często się je o tym informuje w nie
                                                  > wybredny sposób.

                                                  I bardzo dobrze ze spoleczenstwo uwaza za malo atrakcyjne takie osoby, nadmierna tusza jest niezdrowa. To jest pewnego rodzaju mobilizacja do pracy nad sobą.
                                                  Oczywiście nie uwazam, za dobre podejscie do kogos i powiedzenie "Ty grubasie".

                                                  > Irracjonalność, o jakiej wspomniałam, może dotyczyć tego, że za grubą będzie si
                                                  > ę uważać osoba, która obiektywnie gruba nie jest (te wszystkie nastolatki odchu
                                                  > dzające się z kości na ości). Taka dziewczynka już z jakichś względów ma proble
                                                  > m z samoakceptacją i wystarczy, że koleżanka jej na WFie zasugeruje grube uda i
                                                  > już dalej jedzie z górki.

                                                  To jest pole dla rodziców aby zbudowali w dziecku wlasciwy poziom wartości.
                                                  • rekreativa Re: Tak a'propos COBOL'u... 20.03.13, 12:10
                                                    "Jest pobraną przez daną osobę informacją z zewnątrz o tym że tamten
                                                    jest szybszy, tamten silniejszy, tamten mądrzejszy. Innymi słowy to Ty sama
                                                    zaobserwowałaś, że Zosia jest atrakcyjniejsza i z pewnych przyczyn zaczęłaś
                                                    nie akceptować tego stanu co znowu skutkuje ... unikaniem tego basenu.
                                                    Oczywiście to tylko przykłady. "

                                                    Ja sama zaobserwowałam, że Zosia jest atrakcyjniejsza, ale na podstawie jakichś wytycznych, prawda? Bo skąd ja wiem, że ona jest atrakcyjniejsza? Sama z siebie wiem? Skąd wiem, że Zosia - wyższa, szczuplejsza i z większym biustem jest ode mnie atrakcyjniejsza?
                                                    No stąd, że kiedyś, gdzieś się dowiedziałam, iż te właśnie atrybuty są uważane za atrakcyjniejsze od innych. Czyli znowu : musiałam najpierw otrzymać komunikat o tym, CO jest uznawane za atrakcyjne, a co nie, żeby móc samej zdecydować, że jestem mniej atrakcyjna od Zosi.
                                                    Dalej: jeśli mam jako tako ukształcone poczucie swej wartości, to przyjmuję fakt mniejszej atrakcyjności własnej na klatę i co najwyżej staram się ciuchem czy makijażem co nieco poprawić.
                                                    Jeśli moje poczucie wartości jest podkopane, to znienawidzę Zosię i będę się na WF przebierała w kiblu z dala od cudzych oczu. I tu słusznie zauważyłeś, że rodzice ponoszą odpowiedzialność, bo to oni szykują grunt na przyszłe kompleksy. Oni tworzą ten pierwszy kompleks, który potem przez życie tylko pączkuje. No i bywa często gęsto podsycany przez otoczenie: rówieśników, "przyjaciółki", męża, żonę itd.
                                                    Ty mówisz o nagradzaniu i karaniu, ale to jest naprawdę zupełnie inna rzecz. Czym innym jest nie przyjąć wolno biegającego dziecka do klubu lekkoatletycznego, ale jednocześnie zwrócić uwagę na jego zdolność np. do rysunków i zaproponować udział w kółku plastycznym, a czym innym wyśmiać za to, że wolno biega i podsumować, że jest do niczego, beznadziejne i nigdy niczego nie osiągnie, ślamazara jedna.
                                                    Poza tym cały czas mówisz o jakiejś ułomności, niedoskonałości, która faktycznie istnieje: czyli ktoś rzeczywiście wolno biega, czy waży 200 kg.
                                                    Tymczasem mnóstwo kompleksów oscyluje wokół ułomności, której tak naprawdę nie ma, a którą ktoś nam przez lata wmawiał. I to jest właśnie ten najgorszy rodzaj kompleksów, bo jak udoskonalić, poprawić nieistniejące wady? A dochodzenie do odkrycia prawdy, czyli że tej wady po prostu nie ma, bywa długie i żmudne i czasem bez pomocy z zewnątrz się nie obejdzie.
                                                  • urko70 Re: Tak a'propos COBOL'u... 21.03.13, 10:25
                                                    > "Jest pobraną przez daną osobę informacją z zewnątrz o tym że tamten
                                                    > jest szybszy, tamten silniejszy, tamten mądrzejszy. Innymi słowy to Ty sama
                                                    > zaobserwowałaś, że Zosia jest atrakcyjniejsza i z pewnych przyczyn zaczęłaś
                                                    > nie akceptować tego stanu co znowu skutkuje ... unikaniem tego basenu.
                                                    > Oczywiście to tylko przykłady. "
                                                    >
                                                    > Ja sama zaobserwowałam, że Zosia jest atrakcyjniejsza, ale na podstawie jakichś
                                                    > wytycznych, prawda? Bo skąd ja wiem, że ona jest atrakcyjniejsza? Sama z siebi
                                                    > e wiem? Skąd wiem, że Zosia - wyższa, szczuplejsza i z większym biustem jest o
                                                    > de mnie atrakcyjniejsza?
                                                    > No stąd, że kiedyś, gdzieś się dowiedziałam, iż te właśnie atrybuty są uważane
                                                    > za atrakcyjniejsze od innych. Czyli znowu : musiałam najpierw otrzymać komunika
                                                    > t o tym, CO jest uznawane za atrakcyjne, a co nie, żeby móc samej zdecydować, ż
                                                    > e jestem mniej atrakcyjna od Zosi.

                                                    Zgoda, poprzez funkcjonowanie w spolecznosci dowiadujemy się "mimo chodem" co się społeczności podoba a co nie. Ale chyba nie chcesz zabronić całym społeczeństwom preferowania danych postaw, zachowań, stylu, sylwetki, umiejętności etc?
                                                    Jacek z kolegami mają prawo do lubienia osób które szybko pływają, mają prawo stworzyć grupę, która razem chodzi na basen a potem na piwo, dyskotekę etc.
                                                    To ze iksiński słabo pływa i nie załapuje się do tej grupy to nie jest nie ich wina. A tu własnie rodzi się kompleks iksińskiego.

                                                    I tereaz kwestia co z nim zrobi:
                                                    albo zaakceptuje ze slabo plywa i znajdzie sobie inną grupę która nie ma w kryteriach doboru tego plywania,
                                                    albo popracuje nad sobą i nauczy sie dobrze plywac
                                                    albo zacznie gryźć paznokcie i narzekac publicznie jaki to on jest dyskryminowany.

                                                    I nei ma znaczenia czy to pływanie jest dobre, mądre czy złe czy głupie.


                                                    > Dalej: jeśli mam jako tako ukształcone poczucie swej wartości, to przyjmuję fak
                                                    > t mniejszej atrakcyjności własnej na klatę i co najwyżej staram się ciuchem czy
                                                    > makijażem co nieco poprawić.
                                                    > Jeśli moje poczucie wartości jest podkopane, to znienawidzę Zosię i będę się na
                                                    > WF przebierała w kiblu z dala od cudzych oczu. I tu słusznie zauważyłeś, że ro
                                                    > dzice ponoszą odpowiedzialność, bo to oni szykują grunt na przyszłe kompleksy.
                                                    > Oni tworzą ten pierwszy kompleks, który potem przez życie tylko pączkuje. No i
                                                    > bywa często gęsto podsycany przez otoczenie: rówieśników, "przyjaciółki", męża,
                                                    > żonę itd.

                                                    Ciesze się że choć tu mamy zgodę co do istotnej roli rodziców w
                                                    przygotowaniu dziecka do życia.


                                                    > Ty mówisz o nagradzaniu i karaniu, ale to jest naprawdę zupełnie inna rzecz. Cz
                                                    > ym innym jest nie przyjąć wolno biegającego dziecka do klubu lekkoatletycznego,
                                                    > ale jednocześnie zwrócić uwagę na jego zdolność np. do rysunków i zaproponować
                                                    > udział w kółku plastycznym, a czym innym wyśmiać za to, że wolno biega i podsu
                                                    > mować, że jest do niczego, beznadziejne i nigdy niczego nie osiągnie, ślamazara
                                                    > jedna.

                                                    Nie przyjmuje do klubu biegaczy trener biegaczy, chyba nie oczekujesz, ze ten trener zorganizuje temu większemu czy mniejszemu człowiekowi zajęć z rysunków?
                                                    Tu znów rola rodziców: widzą, że jest slaby z biegania to niech go zapiszą na rysunki.
                                                    Wiesz... nie przypominam sobie abym w którejkolwiek ze szkół słyszał aby
                                                    nauczyciel wyśmiewał tak słabego, a były to różne szkoły. Podkreślam "słabego"
                                                    bo parę razy widziałem jak był wyśmiewany ale "niesłaby" i to wyśmianie dało
                                                    mu kopa do lepszego działania.


                                                    > Poza tym cały czas mówisz o jakiejś ułomności, niedoskonałości, która faktyczni
                                                    > e istnieje: czyli ktoś rzeczywiście wolno biega, czy waży 200 kg.
                                                    > Tymczasem mnóstwo kompleksów oscyluje wokół ułomności, której tak naprawdę nie
                                                    > ma, a którą ktoś nam przez lata wmawiał. I to jest właśnie ten najgorszy rodzaj
                                                    > kompleksów, bo jak udoskonalić, poprawić nieistniejące wady? A dochodzenie do
                                                    > odkrycia prawdy, czyli że tej wady po prostu nie ma, bywa długie i żmudne i cza
                                                    > sem bez pomocy z zewnątrz się nie obejdzie.

                                                    Tu znów mamy pole do popisu dla rodziców, którzy w procesie wychowania
                                                    powinni zbudować jednostkę silną psychicznie, jednostkę umiejącą zdać sobei
                                                    sprawę z tego czego nie umie oraz umiejącą negatywnie ocenić kogoś kto gada
                                                    głupoty na jej temat.
                                                    Rzeczy o których piszesz to problem w umyśle tej danej osoby w jej podświadomości.
                                                  • rekreativa Re: Tak a'propos COBOL'u... 21.03.13, 12:22
                                                    " Rzeczy o których piszesz to problem w umyśle tej danej osoby w jej podświadomoś
                                                    > ci."

                                                    Oczywiście, że tak. Natomiast początek zawsze jest z zewnątrz, cośmy już chyba ustalili, czyli przeważnie w domu rodzinnym, to raz.
                                                    A dwa, że otoczenie może albo ten kompleks osłabiać, czy osobę wspierać do zmiany, pracy nad sobą itd., albo wzmacniać w dalszym ciągu dołując.
                                                    Oczywiście, że to nie jest coś, co można kontrolować i zawsze będą ludzie, którzy innych ludzi będą świadomie bądź nieświadomie ciągnąć w dół i poniżać.
                                                    Natomiast warto być przynajmniej świadomym, jak kompleksy powstają i nie dziwować się, że ktoś te kompleksy ma, czy że próbuje w jakiś sposób poprawić sobie samopoczucie.
                                                  • urko70 Re: Tak a'propos COBOL'u... 22.03.13, 09:01
                                                    rekreativa napisała:

                                                    To co.... chcesz czy nie chcesz zabronić? :)

                                                    > > Rzeczy o których piszesz to problem w umyśle tej danej osoby w jej
                                                    > > podświadomości.
                                                    >
                                                    > Oczywiście, że tak. Natomiast początek zawsze jest z zewnątrz, cośmy już chyba
                                                    > ustalili, czyli przeważnie w domu rodzinnym, to raz.

                                                    Tak ale nie każde "z zewnątrz" możesz zabronić czy choćby oczekiwać zabronienia.
                                                    Otoczenie ma prawo do preferowania tego czy tamtego. (Zośka ma prawo byc taka
                                                    a nie inna, a kolezanki ZOski maja prawo do tego ze podoba im sie Zoska, a nie Ty).
                                                    Więc i owszem Ty masz info z zewn., ale problem rodzi się w Twojej glowie.

                                                    Rodzic ma uzbroić dziecko w narzędzia do właściwej samooceny, bo świata
                                                    nie dostosujesz do potrzeb każdego dziecka.

                                                    > A dwa, że otoczenie może albo ten kompleks osłabiać, czy osobę wspierać do zmia
                                                    > ny, pracy nad sobą itd., albo wzmacniać w dalszym ciągu dołując.
                                                    > Oczywiście, że to nie jest coś, co można kontrolować i zawsze będą ludzie, któr
                                                    > zy innych ludzi będą świadomie bądź nieświadomie ciągnąć w dół i poniżać.
                                                    > Natomiast warto być przynajmniej świadomym, jak kompleksy powstają i nie dziwow
                                                    > ać się, że ktoś te kompleksy ma, czy że próbuje w jakiś sposób poprawić sobie s
                                                    > amopoczucie.

                                                    Nie wiem czy dobrze Cię zrozumiałem ale z tego co napisałaś, w kontekście
                                                    tego wątku, wynika, że mężczyźni powinni wiedizeć, że kobiety mają
                                                    kompleks niższości (z różnych powodów) i powinni traktować kobiety inaczej
                                                    niż innych mężczyzn (inaczej czyli ulgowo). Ulgowo, żeby osłabić ten kompleks.
                                                    Tak?
                                                  • rekreativa Re: Tak a'propos COBOL'u... 22.03.13, 11:14
                                                    "Nie wiem czy dobrze Cię zrozumiałem ale z tego co napisałaś, w kontekście
                                                    > tego wątku, wynika, że mężczyźni powinni wiedizeć, że kobiety mają
                                                    > kompleks niższości (z różnych powodów)"

                                                    Urku, tak jest, że kobiety jako płeć mają poczucie niższości wobec mężczyzn. Podobnie jak czarnoskórzy jako grupa etniczna mają kompleksy wobec białych, czy Polacy jako naród przejawiają kompleksy wobec Zachodu. Oczywiście, że to nie dotyczy każdej pojedynczej kobiety, Polaka, czarnoskórego, ale ogólnie rzecz biorąc takie zjawisko się obserwuje, prawda?
                                                    Nie chodzi o to, by traktować te grupy ulgowo, tylko żeby zrozumieć, skąd te kompleksy się wzięły i mieć świadomość, że coś, co się nawarstwiało i funkcjonowało przez stulecia nie zniknie z dnia na dzień. Że te grupy jeszcze przez pokolenie czy dwa będą lekko przewrażliwione na swoim punkcie. I że dolewanie paliwa pod ogienek tych kompleksów tylko je podsyca, a chyba nie o to chodzi, żeby całe grupy społeczne utwierdzać w kompleksach (a może niektórym o to właśnie chodzi, nie wiem).
                                                    To tak jak kocia napisała: mężczyźni przez wieki wmawiali kobietom, że są gorsze, głupsze, mniej wartościowe itd., w wielu przypadkach taki obrazek kobiet wciąż funkcjonuje, a potem się dziwią, czy wręcz oburzają, że kobiety mają kompleksy i próbują je leczyć.
                                                    I jeszcze raz powtórzę, nie chodzi o to, by traktować specjalnie i od dziś głaskać kobiety po główkach i mówić: och, ach, jakie wy jesteście wspaniałe, cudowne, macie tu władzę, kasę, stanowiska, bierzcie i zlitujcie się nad nami, paskudnymi mężczyznami.
                                                    Natomiast to, co można zrobić, to pozwolić kobietom się swobodnie pocieszyć z tego, że jakieś babki 60 lat temu napisały program komputerowy bez natychmiastowego kpienia i szydzenia. Chociaż tyle.
                                                  • urko70 Re: Tak a'propos COBOL'u... 22.03.13, 13:39
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > "Nie wiem czy dobrze Cię zrozumiałem ale z tego co napisałaś, w kontekście
                                                    > > tego wątku, wynika, że mężczyźni powinni wiedizeć, że kobiety mają
                                                    > > kompleks niższości (z różnych powodów)"
                                                    >
                                                    > Urku, tak jest, że kobiety jako płeć mają poczucie niższości wobec mężczyzn.
                                                    > ....
                                                    > ogólnie rzecz biorąc takie zjawisko się obserwuje, prawda?

                                                    Wiesz co... od kiedy zaglądam na FF czy FK to często widzę wypowiedzi osób
                                                    opisujących się jako płeć żeńska że kobiety są lepsze, mądrzejssze sprawniejsze,
                                                    pracowitsze etc., a mężczyźni zapuszczeni, leniwi, głupi, tylko piwko, pilot
                                                    komputer..... - krótko mówiąc kompleksów o których piszesz nie widać
                                                    w tych wypowiedziach.

                                                    Powiem tak: jak gościu słabo pływasz i wiesz o tym to nie piernicz głupot
                                                    że jesteś lepszy w pływaniu.

                                                    Zbuduj sobie właściwy system wartości i przestań zawracać.... głowę.

                                                    To w świadomości danej osoby sa te kompleksy, a mówienie że to wszystko
                                                    wina otoczenia to delikatnie mówiąc zrzucanie winy na innych - i widzę tu
                                                    sporą analogię do ostatniej naszej dyskusji w której twierdzilas ze winę za
                                                    prostytuowanie się młodzieży ponosi otoczenie a nie dana dziewczyna czy jej
                                                    rodzice.


                                                    > Nie chodzi o to, by traktować te grupy ulgowo,

                                                    Jesli "Otoczenie może albo ten kompleks osłabiać" to jak jesli nie
                                                    poprzez ulgowe traktowanie?


                                                    > tylko żeby zrozumieć, skąd te ko
                                                    > mpleksy się wzięły i mieć świadomość, że coś, co się nawarstwiało i funkcjonowa
                                                    > ło przez stulecia nie zniknie z dnia na dzień.

                                                    Ty rekra nie zyjesz od stuleci tylko od ... +- trzech dekad, co więcej i co wazne,
                                                    ostatnie pokolenia bardzo skutecznie zrywały ze wszystkim co wpajały matki/babki.

                                                    > To tak jak kocia napisała: mężczyźni przez wieki wmawiali kobietom, że są gorsz
                                                    > e, głupsze, mniej wartościowe itd., w wielu przypadkach taki obrazek kobiet wci
                                                    > ąż funkcjonuje, a potem się dziwią, czy wręcz oburzają, że kobiety mają komplek
                                                    > sy i próbują je leczyć.

                                                    Tylko nazywają rzecz po imieniu, mianowicie, że zachowani koci wynikało
                                                    z kompleksów "A kompleksy leczy się u psychologa".


                                                    > I jeszcze raz powtórzę, nie chodzi o to, by traktować specjalnie i od dziś głas
                                                    > kać kobiety po główkach i mówić: och, ach, jakie wy jesteście wspaniałe, cudown
                                                    > e, macie tu władzę, kasę, stanowiska, bierzcie i zlitujcie się nad nami, paskud
                                                    > nymi mężczyznami.
                                                    > Natomiast to, co można zrobić, to pozwolić kobietom się swobodnie pocieszyć z t
                                                    > ego, że jakieś babki 60 lat temu napisały program komputerowy bez natychmiastow
                                                    > ego kpienia i szydzenia. Chociaż tyle.

                                                    Czyli pomijać milczeniem to że wynika to z kompleksów?
                                                    Wybacz ale albo oczekujecie drogie Panie równego traktowania, równego w pełni
                                                    tego słowa znaczeniu i nie robi się Wam przykro, że nikt nie pomoże przy cięzkiej
                                                    torbie, nie oczekujesz przemilczenia przechwałek, albo przyjmujemy do świadomości
                                                    że jedni są umieję jedno, a inni drugie, ze wzajemnie się uzupełniamy i czasem
                                                    mężczyzna "daje" więcej prawo kobiecie, a czasem kobieta więcej praw mężczyźnie.
                                                  • rekreativa Re: Tak a'propos COBOL'u... 22.03.13, 14:17
                                                    Powiem tak: nie chce mi się już prowadzić tej rozmowy.
                                                    Bez odbioru.
                                                  • urko70 Re: Tak a'propos COBOL'u... 22.03.13, 15:57
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Powiem tak: nie chce mi się już prowadzić tej rozmowy.

                                                    I mam się ulgowo zachować...? OK... :)
                                                  • rekreativa Re: Tak a'propos COBOL'u... 24.03.13, 14:17
                                                    O jakiej znowu uldze mówisz???????

                                                    Po prostu ja już powiedziałam wszystko, co miałam do powiedzenia na ten temat, nic nowego nie dodam, Ty podobnie, więc nie widzę sensu powtarzania się i kontynuowania tej rozmowy.
                                                  • urko70 Re: Tak a'propos COBOL'u... 25.03.13, 09:42
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > O jakiej znowu uldze mówisz???????
                                                    >
                                                    > Po prostu ja już powiedziałam wszystko, co miałam do powiedzenia na ten temat,
                                                    > nic nowego nie dodam, Ty podobnie, więc nie widzę sensu powtarzania się i konty
                                                    > nuowania tej rozmowy.

                                                    No wiesz.... wypowiedź:
                                                    nie chce mi się... "z Tobą gadać", że przytoczę klasyka ;)
                                                    aż się prosi o ripostę.
                                                    ;)

                                                    Temat moim zdaniem można sprowadzić do tego czy problem kompleksów
                                                    zależy bardziej od samego człowieka czy od jego otoczenia oraz na co ma
                                                    się większy wpływ.
                                                    Ja uważam, że od danego człowieka (jak jest zbudowany, jak postrzega i
                                                    umie sobie radzić z otoczeniem.
                                                    Ty wskazujesz, że główną "winę" ponosi otoczenie.
                                                  • rekreativa Re: Tak a'propos COBOL'u... 25.03.13, 12:45
                                                    Żeby człowiek miewał kompleksy, to musi mieć specyficzną osobowość (lękową, bojącą się odrzucenia, z niskim poczuciem wartości), a chyba sam przyznałeś, że rodzice (ogólnie środowisko domowe) mają ogromny wpływ na jej kształtowanie. Również od nich zależy, czy nauczą dziecko radzić sobie z krytyką i porażką.
                                                    Sam piszesz : "(jak jest zbudowany, jak postrzega i
                                                    > umie sobie radzić z otoczeniem."
                                                    A przecież to, jak postrzega i jak sobie radzi z otoczeniem nie bierze się z sufitu, tylko jest kształtowane przez interakcje i reakcje tego otoczenia. Głównie w okresie dziecięcym i nastoletnim.
                                                    Żeby mieć skłonności do kompleksów, to musi być w psychice odpowiedni grunt do tego, a ten grunt szykują w 80% rodzice.
                                                  • urko70 Re: Tak a'propos COBOL'u... 25.03.13, 13:04
                                                    I tak samo rodzice sa odpowiedzialni za te prostytuujące się nastolatki... rodzice i one same a nie otoczenie.

                                                    A wracając do kompleksów to ok, zgoda, rodzice ale my tu oceniamy dorosłą kobietę i jej kolegów. Czy w tej kobiecie czy w jej kolegach z pracy jest problem...., jest możliwość naprawy.

                                                    Jak chcesz zdjąć i przenieść z tej kobiety trochę odpowiedzialności to tylko na rodziców, którzy nie przygotowali jej do życia (lub w skrajnych przypadkach przyczyniali się do jej kompleksów).
                                                  • rekreativa Re: Tak a'propos COBOL'u... 25.03.13, 14:01
                                                    Obawiam się, że zbytnio próbujesz uprościć sprawę.
                                                    Czyli albo czarne albo białe - to osoba z kompleksem ma problem. Otoczenie, nawet jeśli nią poniewiera i te kompleksy wzmacnia, nie stanowi żadnego problemu.
                                                    No sorry, ale naprawdę uważasz, że ktoś, kto nie przepuści okazji, by podokuczać drugiemu, ponabijać się, poponiżać, obśmiać, poszydzić nie ma ze sobą żadnego problemu? Że takie zachowanie jest najzupełniej normalne?
                                                  • urko70 Re: Tak a'propos COBOL'u... 25.03.13, 14:30
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Obawiam się, że zbytnio próbujesz uprościć sprawę.
                                                    > Czyli albo czarne albo białe - to osoba z kompleksem ma problem.

                                                    Gdyby tak było to nie pisałbym "bardziej ... głównie" i z dodatkowym podkreśleniem.


                                                    > Otoczenie, naw
                                                    > et jeśli nią poniewiera i te kompleksy wzmacnia, nie stanowi żadnego problemu.

                                                    Otoczenie nie powinno też bić, kopać, przypalać nad ogniem tyle tylko, że to nie
                                                    ma nic do tego o czy piszemy.


                                                    > No sorry, ale naprawdę uważasz, że ktoś, kto nie przepuści okazji, by podokucza
                                                    > ć drugiemu, ponabijać się, poponiżać, obśmiać, poszydzić nie ma ze sobą żadnego
                                                    > problemu? Że takie zachowanie jest najzupełniej normalne?

                                                    Uważam, że poprzez taką właśnie wypowiedź próbujesz zakazać obśmiewania
                                                    pewnych wypowiedzi pod rygorem przypięcia komuś łatki "ma ze sobą problem".
                                                    Uważam, że nie jest normalne zachowanie dorosłej osoby, która rozpoczyna
                                                    wątek/rozmowę: "a kobiety umieją to i tamto i jeszcze jedno albo niejedno! O!"
                                                    Uważam, że jeśli ktoś wypowiada się publicznie to powinien liczyć się z tym, że
                                                    tak może spotkać go poklask jak i krytyka czy ironia.

                                                    Niemniej... gdyby kocia miała "przyklejone na czole: mam kompleks...." to ja
                                                    bym się nie zaśmiał, ani w żaden inny sposób nie skrytykował.

                                                    Tak mi przyszło na myśl, że cały problem wynika z tego, że ci co skrytykowali/wyśmiali
                                                    nie uważają kobiet za gorszych
                                                  • rekreativa Re: Tak a'propos COBOL'u... 25.03.13, 14:42
                                                    "Uważam, że poprzez taką właśnie wypowiedź próbujesz zakazać obśmiewania
                                                    pewnych wypowiedzi pod rygorem przypięcia komuś łatki "ma ze sobą problem".

                                                    Przypominam, że w każdym cywilizowanym kraju istnieją zakazy wyśmiewania, obrażania, szydzenia z innych ludzi w rozmaitych sytuacjach, szczególnie na forum publicznym, więc ja tu niczego nowego bynajmniej nie wymyśliłam.
                                                    I tak, uważam, że jeśli ktoś notorycznie szydzi, obśmiewa i poniża innych, to ma realny problem ze swoim poczuciem wartości. I też nie ja to wymyśliłam.

                                                    "Tak mi przyszło na myśl, że cały problem wynika z tego, że ci co skrytykowali/w
                                                    > yśmiali
                                                    > nie uważają kobiet za gorszych"
                                                    Pozwolę sobie mieć inne zdanie.
                                                  • urko70 Re: Tak a'propos COBOL'u... 25.03.13, 15:00
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > "Uważam, że poprzez taką właśnie wypowiedź próbujesz zakazać obśmiewania
                                                    > pewnych wypowiedzi pod rygorem przypięcia komuś łatki "ma ze sobą problem".
                                                    >
                                                    > Przypominam, że w każdym cywilizowanym kraju istnieją zakazy wyśmiewania, obraż
                                                    > ania, szydzenia z innych ludzi w rozmaitych sytuacjach, szczególnie na forum pu
                                                    > blicznym, więc ja tu niczego nowego bynajmniej nie wymyśliłam.

                                                    A jednak kabarety działają i mają się świetnie!

                                                    > "Tak mi przyszło na myśl, że cały problem wynika z tego, że ci co skrytykowali/
                                                    > wyśmiali nie uważają kobiet za gorszych"
                                                    > Pozwolę sobie mieć inne zdanie.

                                                    Ty wiesz lepiej jak m.in. ja postrzegam innych ludzi... wydaje Ci się, że uważam
                                                    kobiety za gorsze?
                                                  • rekreativa Re: Tak a'propos COBOL'u... 25.03.13, 15:16
                                                    "A jednak kabarety działają i mają się świetnie!"

                                                    Nie tak świetnie, jak pokazuje ostatnia historia z kabaretem Limo.
                                                    Zresztą kabarety, czy komedie filmowe to specyficzna działalność, której od zawsze się udzielało pewnej dyspensy (już w dawnych czasach jedynym osobnikiem, który mógł się śmiać z króla był nadworny błazen, ale nawet on pewnych granic nie przekraczał). No i jednak są tematy, których kabarety czy filmy komediowe nie ruszają, a kiedy ruszą, to jakoś nie słychać gromkiego "ha, ha, ha" . Widać ludzie też nie ze wszystkiego mają ochotę rechotać i się nabijać.

                                                    "wydaje Ci się, że uważa
                                                    > m
                                                    > kobiety za gorsze?"
                                                    Nie jesteś jedyną osobą, która się w tym wątku wypowiedziała, ja się odniosłam do ogółu.
                                                    Zresztą skąd mam wiedzieć, co naprawdę myślisz? Wiem tylko, co deklarujesz i w swojej dobrej woli zakładam, że jest to zgodne z tym, co myślisz.
                                                  • urko70 Re: Tak a'propos COBOL'u... 25.03.13, 15:33
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > "A jednak kabarety działają i mają się świetnie!"
                                                    >
                                                    > Nie tak świetnie, jak pokazuje ostatnia historia z kabaretem Limo.

                                                    A jakaż to część taki jeden występ Limo do wszystkich występów wszystkich kabaretów?


                                                    > Zresztą kabarety, czy komedie filmowe to specyficzna działalność, której od zaw
                                                    > sze się udzielało pewnej dyspensy ....

                                                    I podobnie nikt nikogo nie karze za wyśmianiem kogoś kto się przechwala.


                                                    > "wydaje Ci się, że uważam kobiety za gorsze?"
                                                    > Nie jesteś jedyną osobą, która się w tym wątku wypowiedziała, ja się odniosłam
                                                    > do ogółu.

                                                    Czyli temu ogółowi to sugerujesz?


                                                    > Zresztą skąd mam wiedzieć, co naprawdę myślisz?

                                                    Przede wszystkim jeśli nie wiesz, to nie stawiaj sądów.
                                                    Jeśli chcesz się dowiedzieć to zapytaj albo przynajmniej czytaj:

                                                    "Niemniej... gdyby kocia miała "przyklejone na czole: mam kompleks...." to ja
                                                    bym się nie zaśmiał, ani w żaden inny sposób nie skrytykował."
                                                  • rekreativa Re: Tak a'propos COBOL'u... 25.03.13, 15:55
                                                    " Czyli temu ogółowi to sugerujesz?"

                                                    Nie muszę niczego sugerować. To oni sami sugerują, co myślą o kobietach. Czasem nawet mówią wprost.

                                                    " Przede wszystkim jeśli nie wiesz, to nie stawiaj sądów."
                                                    A w którym miejscu to Ciebie osądzam?
                                                  • urko70 Re: Tak a'propos COBOL'u... 26.03.13, 09:19
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > " Czyli temu ogółowi to sugerujesz?"
                                                    >
                                                    > Nie muszę niczego sugerować. To oni sami sugerują, co myślą o kobietach. Czasem
                                                    > nawet mówią wprost.

                                                    Nie pytałem co musisz, a czego nie musisz, pytałem "komu?".
                                                    OK nieważne.

                                                    > " Przede wszystkim jeśli nie wiesz, to nie stawiaj sądów."
                                                    > A w którym miejscu to Ciebie osądzam?

                                                    M.in w stosunku do mnie napisałaś "mam inne zdanie".

                                                    OK to łapanie się za słówka. Podsumuję moje stanowisko:
                                                    jeśli wiem, że druga osoba jest słabsza w jakiejś dziedzinie to w przypadku jej
                                                    pochwalenia się na pewno nie dam jej do zrozumienia, że się z niej śmieję, w ogóle
                                                    nie będę się z niej śmiał, raczej podbuduję ją jakimś komplementem.

                                                    Ale jeśli uważam daną osobę za równą sobie, jeśli ta osoba uważa się i chce być
                                                    traktowana jako równa innym to nie bardzo rozumiem skąd oburzenie po wyśmianiu
                                                    takiej przechwałki.
    • mariner4 Dalej więcej kobiet pracuje codziennie na 14.03.13, 08:45
      komputerach.
      Ale czołówka programistów, a także hakerów to nie kobiety.
      Wyciągasz fałszywe wnioski.
      W przeważających przypadkach dla kobiety komputer to narzędzie, dla faceta wyzwanie.
      M.
      • kocia_noga Re: Dalej więcej kobiet pracuje codziennie na 14.03.13, 10:09
        Podobnie jak samochód. Fałszywe wnioski, owszem, wypunktuj, jak się pojawi następny twierdzący że kobiety mają gorszy mózg.
        • mariner4 Nie twierdzę, że gorszy 14.03.13, 10:41
          Nie wmawiaj mi tego. Inny, nie znaczy gorszy.
          Czytałem, że w dziedzinie komputerów więcej kobiet zajmuje się kodowanioem programów, bo są dokładniejsze i robią mniej błędów, ale w pisaniu algorytmów już jest odwrotnioe.
          Samochód to dobry przykład. Jeździmy już praktycznie wszyscy, ale traktujemy auto nieco inaczej. Nie zgadzam się z tymi, którzy chcą udowodnić, że jedna z płci jeździ lepiej. Jeździmy nieco inaczej. Mężczyźni są bardziej skłonne do ryzyka, to też widać na co dzień.
          Na torze wyścigowym nigdy nie zobaczysz parytetu, bo kobiet to nie rajcuje po prostu.
          M.
    • kotek.filemon Re: Coś optymistycznego 14.03.13, 11:50
      kocia_noga napisała:

      > Jesli chodzi o "tworzenie rozwiazan i produktow", spojrzmy na COBOL, ktory bez
      > watpienia jest najdluzej uzywanym jezykiem programowania w historii.

      Niestety wciąż nie znalazł się tam, gdzie jego miejsce, czyli na tej historii śmietniku (abstrahując od kwestii płci autorki).
    • facet123 Re: Coś optymistycznego 15.03.13, 15:18
      No i gdzie to coś optymistycznego? Bo z tej informacji wyniknęło tylko to, że wbrew historycznej genezie informatyki wmawia się obecnie kobietom, że informatyka jest nie dla nich - czyli, że nastąpił krok wtecz...
      • kocia_noga Re: Coś optymistycznego 15.03.13, 17:46
        Masz rację, ale tylko u nas, w zasranej Polszy i dlatego warto czasem pzrypomnieć, że to nie pzryrodzona skromność niewieścia stoi za niską reprezentacją studentek na kierunkach ścisłych i technicznych.
    • wen_yinlu Re: Coś optymistycznego 24.03.13, 13:55
      Przypomniało mi się moje maleńkie Atari i to, że o ile mój brat grał godzinami i tyle to mnie kręciło wyszukiwanie w czasopismach małych programów które produkowały jakieś dźwięki czy efekty wizualne i potem modyfikowanie ich dla zabawy. Później projektowałam też nowe poziomy dla brata w kilku grach... W szkole gdzieś tam pojawił się żółw Logo :) Gdzieś dużo później w erze IBM pojawił się HTML i moja fascynacja prostymi stronami www, na studiach projektowanie komputerowe cząsteczek, ale to wszystko nigdy nie pociągało mnie na tyle, żeby zbudować na tym karierę. Niemniej jednak komputer zawsze był w moim życiu istotnym elementem i nikt nigdy nie przekonywał mnie, że dziewczynki to raczej do kuchni czy żelazka. Wręcz przeciwnie - ojciec po którymś kolejnym opisie mojego snu (męczyłam go tym non-stop) stwierdził, że powinnam może jakieś gry komputerowe wymyślać bo żal marnować takie pomysły (cuda z anty-grawitacją, portalami, nowymi prawami fizyki, rakietami napędzanymi antymaterią, pływaniem w rtęci w wielkiej bańce mydlanej itd :D ). Moi znajomi którzy mają córki wcale też nie hamują ich zainteresowania grami z zabijaniem kosmitów i wyścigami formuły 1 w roli głównej jeśli akurat takie lubią (zwykle też mieszają je z grami o kucykach Pony i pieczeniu muffinek na czas).

      To co należałoby wprowadzić w szkołach to jakąś atrakcyjną wizualnie, sprytną platformę do nauki progamowania (może jest coś takiego już?), żeby dzieciaki nie kojarzyły komputera tylko z grami, gadającymi papugami na youtube i facebookiem. Może pokazać strukturę prostego programu, a potem pozwolić dzieciakom na dowolne modyfikacje konkretnego mini-programu (tak jak to było w moim przypadku na początku), pokazać które elementy są parametrami i za co odpowiadają, jak można dodać nowe bloki i wprowadzić nowe efekty. Żółw który po mozolnym wpisywaniu komend rysuje prostokąt jest mało atrakcyjną rzeczą :D
      • kalllka Re: Coś optymistycznego 24.03.13, 14:09
        heh, moze po prostu uczyc podstaw informatyki
        informacji podawanej za pomoca jezyka (polskiego ) czyli matematyki?

        a zaczelabym tak: od kromki ( pajdy ) chleba na sniadanie
        jak K. Bochenek od dyktanda narodowego
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka