mali_kali
15.04.15, 12:39
Chciałbym zapytać o granicę tej przemocy.
Definicja jest dosyć długa i nie będę jej przytaczał w całości, ale jest taki fragment: "pozbawianie środków lub stwarzanie warunków, w których nie są zaspokajane niezbędne dla przeżycia potrzeby"
Sytuacja: partner uważa, że na przeżycie wystarczy X złotych. Partnerka, że X+Y złotych. Taka różnica zdań. Może on źle ocenia te potrzeby. Może ona zawyża.
Spotkałem się ze strony kobiet, które znalazły się w podobnej sytuacji z oceną, że to przemoc ekonomiczna. Dodam, ze suma X złotych spokojnie wystarcza na przeżycie. Ot kwestia, że czy bardziej na bogato, czy na ubogo.
W tej sytuacji mamy już przemoc ekonomiczną? Czy jeszcze nie?